Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    doświadczenia z Chopoka

    12.02.06, 12:48
    Narty: Chopok/Jasna, 4-12 lutego 2006

    Ogólnie:

    Wyjazd udany choć nieco męczący. Z jednej strony zawsze przyjemnie jest pobyć
    w tak swojskim, a jednocześnie nieco odmiennym kraju jak Słowacja. Łatwo się
    dogadać, jedzenie smakuje, szybko można dojechać, no i jest tanio. Z drugiej
    zarówno rodzaj jak i przygotowanie stoków nie dorównują jeszcze wzorom
    austryjackim, choć widać poprawę. Zajmowałem się głównie zabawą na muldach i
    lawirowaniem między ludźmi. Podsumowując, lepiej niż w Polsce, ale Austria to
    jednak to, mimo że trzeba zapłacić dwa razy więcej i całe żarcie przywieźć z
    kraju.

    Mieszkanie:

    Od Chopoka mieszka się zawsze daleko, w najlepszym razie u wejścia do dolniy
    Domanowskiej. Ważnym czynnikiem jest blokada drogi ustawiana dla narciarzy -
    jeśli mieszkamy niżej niż w Pavcina Lehota (czy jakoś tak) to będziemy musieli
    parkować samochód na dużym parkingu i dalej jechać Skibusem. Mieszkanie
    średnio kosztuje 40 złotych za łóżko. Nam się udało wynająć chatę
    sześciooosobową za 1500 SK/dzień. Chyba najlepszym źródłem informacji o
    kwaterach jest Limba.sk. Informacja turystyczna Liptovskiego Mikulasza
    mikulas.sk Polecam też bardzo przyjemny pensjonat na jedną noc dla osób
    jadących tranzytem dalej, np. do Austrii: tuż za granicą w Rabca, pensjonat
    Amito. Mają tam też super jedzenie.

    Dojazd do wyciągów

    Jak wspomniałem, jeśli mieszkamy poza doliną, to trzeba parkować u wjazdu i
    dalej pchać się rzęchowatym Ski-busem. W tych skibusach panuje straszny tłok,
    więc najlepiej się wybrać wcześnie rano (żeby być na stoku przed ruszeniem
    wyciągów) a po nartach (po 16) zjeść sobie coś i dopiero później wyjechać.
    Koło 9 i 16, masakra. Samochodem oczywiście przyjemniej. Najwięcej ludzi pcha
    się na najniższą i pierwszą stację - Zahradky. Jednak wygodniejsza, luźniejsza
    i z mniejszą ilością podchodzenia jest następna stacja - Jasna. Stamtąd
    prowadzi wyciąg krzesełkowy na Lukową. Jest tam znacznie mniej ludzi. Dobrze
    więc jest tam zaczynać zarówno gdy się dojeżdża samochodem, jak i busem. Przy
    okazji nie będziemy musieli stać w potwornej kolejce po karnety.

    Wyciągi
    Widać pewien postęp - przede wszystkim nową kolejkę krzesełkową Doppelmeyera z
    Zahradek na Rovną Hole. Dzięki niej nie stoi się już godzinę w kolejce.
    Kolejki do głównych wyciągów zabierają średnio 10-20 minut. Najgorzej jest na
    Zahradkach. Na górze często wieje, przez co zamykane są obydwa wyciągi na
    Lukovą - w efekcie na Zahradkach robi się masakra. Ludziska (Polacy głównie)
    wpychają się na hama, zwłaszcza snowboardziści. Trzeba tępić ludzi, którzy
    zdejmują narty w kolejce. Kiedyś już byłem na Chopoku, kiedy wszyscy
    zdejmowali narty i w rezultacie w kolejce ledwo dało się oddychać. Jednak
    teraz kolejki nie są tak długie, więc nie ma potrzeby się stresować - trzeba
    tylko dla zasady tępić hamów (po polsku, bo to zazwyczaj rodacy).

    Trasy
    Chopok to trudna góra, ze względu na nienajlepsze przygotowanie tras, dużą
    ilość narciarzy i snowboardzistów, oraz wielu wariatów. Nie polecam jej dla
    początkujących i dla dzieci - jedynym łatwym regionem jest Otupne, ale to już
    lepiej pojechać np. na Słotwiny w Krynicy, czy do Białki Tatrzańskiej. Dla
    zaawansowanych też nie najlepiej, bo tłok na stoku utrudnia jazdę - głównym
    zajęciem jest lawirowanie po muldach między ludźmi. Trzeba też uważać na
    licznych wariatów prujących na swoich carvingach w dół i na okoliczne drzewa -
    w sumie bez kasku proponowałbym się tam nie wybierać. TRZEBA BARDZO UWAZAC!
    Bardzo fajne są długie trasy z Rovnej Holi do Zahradek, ale trzeba potem długo
    stać w kolejkach. Na stromych trasach nie da się za bardzo pojeździć bo trzeba
    uważać na meandertalczyków (to ci co jeżdżą w poprzek stoku zamiast w dół, do
    nich zaliczam większość snowboardzistów). Słowacy oszczędzają swoje ratraki na
    specjalne okazje (weekendy), więc jeśli pada śnieg, od razu robią sią kopne
    muldy. Mnie się co prawda po nich nawet fajnie jeździło (nie dało się jeździć
    szybko, to można było chociaż pobawić się na muldach). Gorzej że obsługa nigdy
    nie uważała za stosowne zakopywać łach kamieni i trawy. W efekcie małe
    kamyczki walały się po stokach mimo ponad metra śniegu. Brakowało tu też
    jakiegoś stoku, na którym możnabyłoby pokatować/poćwiczyć. Za szybko warunki
    zaczynały przeszkadzać.

    Jedzenie
    Jedzenie to już tradycyjnie jedna z podstawowych zalet Słowacji, zaraz po
    tanich kwaterach. W okolicy Jasnej co prawda jest dwa razy drożej niż gdzie
    indziej, ale to i tak taniej niż na stokach w Polsce. A i jedzenie ciekawsze.
    Polecam Kolibę Zahradki z tradycyjną kuchnią. Panuje tam tłok, ale tylko do
    15. Dobre miejsce na obiad (zupa czosnkowa w chlebie!). Na przegryzkę na stoku
    polecam Cafe Panorama na Rovnej Holi (Langosze, hamburgery, gorąca czekolada).
    W porządku jest też na Lukovej w schronisku i przy scenie na Zahradkach. Nie
    polecam budek na Otupnym (na górze też). W okolicy jest oczywiście wiele
    innych miejsc do jedzenia. Fajny klimat ponuje w kolibie koło hotelu Tri
    Studnicki - tylko jedzenie chłodne. Dobrze wyglądała też koliba i restauracja
    na przeciwko skrętu na Pavcinę Lehotę, ale obsługa była nieprzyjazna, no i
    drogo tam było. Za to mieli grill. Zakupy można robić w Liptovskim Mikulaszu w
    Kuaflandzie, Hipernovej i Billi (wszystko w pobliżu skrzyżowania). Wszędzie są
    też małe sklepy Coop.

    Po nartach
    Najważniejszą atrakcją są wody termalne przy Liptovskim. Polecam raczej
    Besenovą niż Tatralandię. Besenova przeszła remont i teraz jest bardzo
    przyjemna. Mają tu wody żelaziste o temperaturze do 42 stopni (sześć basenów o
    różnej temperaturze). Znacznie lepsze miejsce niż Tatralandia. Tatralandia być
    może jest bardziej atrakcyjna dla małych dzieci. Jednak jest znacznie droższa
    (za dodatkowe usługi trzeba bez przerwy dopłacać). Obydwa miejsca muszą być
    jeszcze fajniejsze latem.
    Oprócz tego w Liptovskim jest Dom Kultury, w którym sporo się dzieje, no i
    oczywiście wiele knajp.

    Turystyka piesza i narty biegowe
    Tatry Niskie wydały mi się być pięknym miejscem dla obydwu sportów. Planuję
    przyjechać tam w najbliższym czasie latem lub wczesną jesienią.
    Obserwuj wątek
      • Gość: murowany Re: doświadczenia z Chopoka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 14:25
        Wielkie dzieki za tak wyczerpujaca relacje.
        • Gość: Mario Re: doświadczenia z Chopoka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.06, 10:24
          Ja byłem tam 3 razy i mam wrażenie że mówimy o dwu różnych miejscach.Jedzenie
          podłe ,stosunek do polaków conajmniej nie miły, górny wyciąg przeważnie nie
          pracuje ze względu na wiatr albo ostatnio brak wystarczającej ilosci śniegu:) -
          tak powiedział knedlik z obsługi.Cenowo może troche taniej ale o o 16
          zamykają.A przygotowanie to tak sobie.A jeszcze jedno jeżeli nie masz koron aby
          tam płacić to jesteś oskubany jak się należy.wdług mnie nie warto i nie polecam
      • souls_hunter Re: doświadczenia z Chopoka 18.02.06, 13:27
        Dlatego lepiej chyba jechac na Chpok Juh. Bylem tydzien, spalismy w hotelu 30 m od stacji wyciagu (Srdiecko), jedzenie bo ja wiem pomiedzy przecietnym a dobrym, kolejek do wyciagu 0, narciarzy na stoku na lekarstwo, stosunek tubylcow baaaardzo pozytywny, ceny raczej smieszne (tanie) ogolnie OK. Aha, wyciagi w sumie 4 - 1 krzeselkowy gdzies do polowy gory, potem 2 talerzyki i 1 talerzyk pod krzeselkowym (z samego dolu gory do krzeselka wiec w sumie jedzie sie talerzyk, krzeselko, talerzyk).

        Nie rob komus dobrze, nie bedzie ci zle.
      • Gość: analiza Re: doświadczenia z Chopoka IP: *.aster.pl 18.02.06, 16:57
        ja byłam w styczniu 2 tygodnie i wstrzeliłam sie w idealną pogodę słoneczko,
        zero wiatru, multum sniegu, więć przez caly okres wszystkie wyciagi chodziły.
        Bylam akurat w okresie swiat ruskich wiec ludzi duzo ale nawet z zahradek
        kolejka na ok 5 min do przezycia. ratraki moglyby czesciej jeździć. rano trasa
        idealna ok 14 juz niestety muldy i gdzieniegdzie mle kamyczki ale ogolne
        wrazenia bardzo pozytywne. zroznicowanie tras daje pole do popisu widoki
        rewelacja. jesli chodzi o słowaków bardzo sympatyczni zarowno na stoku jak i np
        w knajpkach. jedzenie dobre. mnie sie podobalo a jesli ktos mam mocno wygorowane
        oczekiwania coz niech zainwestuje w austrię ale tam tez bedzie pewnie mnostwo ale...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka