maryszka
06.12.02, 17:48
Jak to właściwie jest? 2 lata temu spędziłam 9 dni na nartach w Trois
Vallees. Nie muszę chyba pisać, że nigdy przedtem ani potem nie jeździło mi
się tak dobrze jak tam. Ilość tras i jakość wyciągów jest nie do pobicia. Ale
nie o to chodzi.
Zastanowiła mnie jedna rzecz. Sama jeżdżę od lat na mocno zdyzelowanych
Atomicach. Reszta sprzętu też nie jest najnowszej daty. Miałam wątpliwości,
czy nie będzie głupio pokazać się akurat tam z czymś takim. Nikt jednak nie
zwracał na to specjalnej uwagi.
Scięło mnie natomiast kompletnie z nóg, gdy zobaczyłam na czym jeżdżą tam
jedyni narciarze naprawdę potrafiący dobrze jeździć na nartach – instruktorzy
francuscy I obsługa wyciągów, w swoich charakterystycznych strojach. Toż to
już kompletna, zabytkowa ruina
“Metalki” + wiązania a la “Beta”! Na czymś takim jeździłam na początku swojej
kariery, dawno, dawno temu i teraz byłoby mi wstyd pokazać się z czymś takim
nawet w lesie i bez świadków.
Czy cały ten szał związany z bajecznie drogim, specjalistycznym sprzętem,
który notabene często widziałam u ludzi ledwo potrafiących utrzymać się na
nogach to nic innego jak zwyczajne nabijanie kasy firmom produkującym te
bajery i ciągle wymyślające nowe przynęty marketingowe, żeby jeszcze więcej
zarobić…kosztem tych naiwnych, wierzących w te wszystkie bajki i kolorowe
cudeńka?
Z moimi Atomikami nie zamierzam w każdym razie się rozstawac.