staruch5
22.03.06, 20:09
Czesto na bardziej nachylonach stokach spotykam sie z taka zabawa/gra.
Stok usiany jest muldami sredniej wysokosci w dosc regularnych odleglosciach.
Przypomina to troche szachownice. Na kazdej muldzie stoi narciarz w pozycji
dosc skupionej z kijkami na boki. Rozglada sie bacznie dookola. Taki dosc
statyczny obraz. Nazywam tych osobnikow „straznikami muld”. Oni pilnuja –
kazdy swojej muldy. Bacznie obserwuja siebie nawzajem oraz ewentualnych
przybyszow. Bardzo nie lubia wszelkich intruzow. Jakakolwiek proba
przejechania kolo nich jest bardzo niebezpieczna, bo ich rozjusza, oni wtedy
pluja jadem i machaja kijkami. Wszak pilnuja swoich muld. Duzym wyzwaniem
jest przejechanie miedzy tymi straznikami.
Raz na jakis czas, na jakis tajny sygnal, wszyscy oni ruszaja, oposzczajac
swoje muldy. Trwa to bardzo krotko, zajmuja inne muldy i znow tak trwaja.
Czasem ktorys z nich polegnie i rozumiem, ze chyba przegrywa w tej zabawie.
W extremalnych przypadkach przyjezdzaja po niego tacy dwaj ladnie ubrani
faceci ze specjalna blaszana lodeczka i zwoza delikwenta gdzies na dol.
Ta zabawa najczesciej odbywa sie na dosc sciankowych stokach, czesto bardzo
waskich. Ulubione miejsce to koncowka Ciampinoi do Selvy na SR czy caly stok
z Ciampinoi w strone linowki.
Spotkaliscie sie z tym?