Gość: abes
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.04.07, 21:11
Witam. Jak wiekszosc za pewne wie tydzien 24-31.03 byl tygodniem Free Ski w
Val di Sole, skuszony darmowymi wyciagami oraz zapowaiadanymi dobrymi
warunkami przez Starucha oraz Sky'a wybralem sie do Marillevy.
Apartament mielismy 50 m od stoku takze po prostu bajka, wychodzisz z nartami
pod kolejke i podobnie popoludniu zjezdzasz praktycznie pod drzwi :) ale do
rzeczy.
25.03 pierwszy dzien zaczelismy troszke rekreacyjnie, zwiedzamy cala
Marilleve, koło poludnia jezdzimy po Folgaridzie. W nocy nasypalo jakies 20-30
cm swiezego sniegu, stoki przeratrakowane ale lezy na nich warstwa swiezego
sniegu, takze jezdzi sie jako tako. Pogoda mniej wiecej ok, lekko momentami
pada sniezek, caly czas zachmurzone niebo. Ludzi nawet jak na tydzien Free Ski
nie za duzo. Jeżdzimy od 8.45 do 16.30. Pod koniec dnia na powrotnych trasach
duze muldy i trzeba mocno pracowac. Ogolnie dzien na duzy plus. Praktycznie
wszytskie trasy zjezdzone i zaliczone.
26.03 wstajemy wczesnie rano bo mamy plan jazdy w Madonnie di Campiglio.
Troche znowu swiezego sniegu spadlo ale juz mniej niz w niedziele rano.
Widocznosc kiepsa, ciagle zachmurzone niebo. Trasy przygotowane lepiej niz
wczoraj ale tez swiezy snieg lezy. Okolo 11 meldujemy sie na szczycie Passo
Groste. Ludzi zdecydowanie wiecej niz w Marillevie. U gory mocno zimno i
wieje, jezdzimy na nizej polozonych stokach. Wjezdzamy tez na Spinnale, tam
chyba najlepiej sie jezdzilo, ludzi mniej niz na Groste i lepsze i ciekawsze
trasy. Zostajemy tam praktycznie do 15, potem gonitwa zeby zdazyc powrotnymi
wyciagami do Marilevy ale udalo sie. Przed 17 meldujemy sie w apartmaentach
zmeczenie ale szczesliwi. Madonna okazala sie o wiele lepsza niz Marileva,
wiecej tras, zroznicowana trudnosc, dla kazdego cos milego :) Jutro dalej
Madonna bo wszytskiego nie zdazylismy zjezdzic.
27.03 dzis troszke zaspalismy i wyjezdzamy do gory ok. 9.30 pierwszy raz
pojawiaja sie kolejki, duzo ludzi i trzeba czekac, trasa z Monte Vigo (
czerwona 10) w kierunku Madonny przezywa prawdziwe oblezenie (juz wiemy ze jak
chcemy do Madonny to musimy wczesnie rano jechac). Wszedzie po drodze czekamy
w kolejkach (chyba trafilismy na jakis szczyt wycieczek narciarskich).
Wreszcie docieramy kolo poludnia ! do Madonny i od razu kierujemy sie na
slynna slalomowa trase, bodajze 5 langhi ale teraz dokladnie nie pamietam
nazwy, trasa super przygotowana i zero ludzi. Jezdzimy tam troche, trasa super
tylko troche krotka, no ale w koncu to slalomowa, jezdzimy potem troche w
tamtym rejonie, ogolnie zdecydowanie mniej ludzi niz po drugiej stronie
Madonny. Wreszcie na 3 dzien troszke zaczyna przegladac slonce i juz nie
marzniemy. Powrot do Marillevy dzis juz wczesniej niz wczoraj zeby zdazyc
przed tłumami, powrotne trasy znowu pelne muld i na koniec dnia trzeba troche
sie pomeczyc. Ale do konca hardo zjedzamy, wiele osob na dol zjedza gondola.
28.03 Dzis zdecydowalismy sie pojechac do Tonalle na lodowiec. Wstajemy rano i
idziemy na skibusa (za free) przed 10 jestesmy w Tonale. Wjezdzamy gondola na
gore, pogoda ok, male zachmurzenie, sloneczko przeglada. U gory super widoki,
jestesmy na ponad 3000 m i jest co podziwiac. Trasy w Tonale to kompletne
rozczarowanie, przynajmniej dla mnie, nie bylo za bardzo gdzie jezdzic. Musimy
sie spieszyc bo o 15.30 jest powrotny skibus. Opuszczamy Tonale bez zalu.
29.03 Dzis rekreacyjnie bo to juz 5 dzien jezdzenia, jezdzimy po Marilevie i
Folgaridzie, pelna lampa, od rana do samego konca dnia. Rano stoki super
przygotowane, od ok. 13 snieg juz jest miekki i trzeba jezdzic w wyzszych
partiach, dzis bardziej opalamy sie niz jezdzimy, w koncu to urlop :)
Podziwiamy tez widoki
30.03 Ostatni dzien jezdzenia, zarezerwowalismy znow na Madonne, tam nam sie
najlepiej podobalo. Pomni wczesniejszych przezyc, wstajemy wczesnie rano i
jezdziemy prosto do Madonny. Stoki przygotowane, ale w nocy byl duzy mroz i
byly mocno zmrozone. Znow zachmurzone niebo. Jezdzimy ile sie da bo to juz w
koncu ostatni dzien, praktycznie caly czas Spinale, tylko roznymi trasami
(najlepsza chyba czerwona 27). Czarna trasa ze Spinale do Madonny zamknieta z
powodu braku sniegu i przetarc. Jezdzimy do poznego popoludnia, wracamy znowu
ostatnimi silami do Marillevy. W miedzy czasie znacznie pogorszyla sie pogoda,
jest zimno, pada taki maly, tnacy po twarzy sniezek (w zasadzie to chyba
zamarzniete drobinki wody). Cali zmarznieci wracamy do apartamentu, popijajac
Bombardino :)
Podsumowujac, bylo swietnie, jak na koniec marca sniegu w brod. Mozna jedzic
wszedzie. Ceny umiarkowane, bo to koniec sezonu, oczywiscie najlepsze
Bombardino oraz grzane winko.
Wyjazd udany i juz czekamy na kolejny sezon.
Pozdrawiam