Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    samolotem na narty???

    31.08.07, 16:24
    Rozważam tą opcję ze względu na 2 letnie dziecko, bo chyba nie
    wytrzyma takiej długiej podróży samochodem. Co o tym sądzicie?
    ie ma jakiś problemów np z tranferem z lotniska? Podzielcie się
    swoimi doświdczeniami. dziękuję
    Obserwuj wątek
      • ortodox Re: samolotem na narty??? 31.08.07, 16:44
        Wszystko zależy gdzie mieszkasz, dokąd, kiedy oraz czym chcesz
        polecieć. Zasadniczo problemów z tym jest wiele, żeby nie powiedzieć
        b. wiele. Poczytaj archiwum, bo temat był wałkowany dziesiątki razy.
        pozdrawiam i życze powodzenia ;)
        • Gość: JurekM Re: samolotem na narty??? IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.07, 18:01
          Podejrzewam,że dziecko bardziej zmęczy się przesiadywaniem na
          lotnisku,transferami itd niż jazdą w samochodzie w Alpy.Moja mała po
          godzinie,góra dwóch jazdy autem zasypia i budzi się rano na stoku,tak,że
          przejazd uważam za bezproblemowy i lepszy niż samolot no i dużo prostsza
          organizacja eskapady
          • ortodox Re: samolotem na narty??? 31.08.07, 19:37
            Gość portalu: JurekM napisał(a):

            > Podejrzewam,że dziecko bardziej zmęczy się przesiadywaniem na
            > lotnisku,transferami itd niż jazdą w samochodzie w Alpy.
            ----------------------------
            Ja podejrzewam, że nie tylko dziecko, ale każdy.
            pozdrawiam :))
            • zolviu Re: samolotem na narty??? 31.08.07, 22:08
              a to dziecko to cos zbroiło ze je ciagniesz taki kawał? to za kare,
              czy moze takie zdolne ze juz bedzie jezdzic? ;)

              pozdrawiam
              piotr
      • karolina2 Re: samolotem na narty??? 31.08.07, 22:22
        Nic nie zbroiło :)
        Po prostu urlop też chcemy spędzić z dzieckiem, jednocześnie sami jeździć na
        nartach. Chyba nie ma w tym nic złego.
        • zolviu Re: samolotem na narty??? 31.08.07, 22:26
          karolina2 napisała:
          > Chyba nie ma w tym nic złego.

          nie wiem, jestem poczatkujacym... tatą ;)

          a tak na powaznie, tez to rozpatrywalem i stwierdzilem ze to dla
          wszystkich bedzie udręka, ale to tylko moje zdanie a nie jakas
          najprawdziwsza prawda

          pozdrawiam
          piotr
          • Gość: tomek01 Re: samolotem na narty??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.07, 09:00
            niestety przedmowcy maja racje... jezeli juz musisz 2-latka ciagnac
            to lepiej autem i podroz ewentualnie rozlozyc na 2 dni. ja tak
            jezdzilem jak moja corka byla młodsza. jezeli jednak koniecznie
            samolotem to pozostaje jedynie austria bo transfer krotki -
            kilkudziesiecio kilometrowy. czyli np lot do monachium albo
            salzburga lub insbrucku. no i raczej zorganizowane wyjazdy bo
            inaczej i tak auto. cena auta za tydzien od ok 200 euro w gore za
            najmniejsze.
        • Gość: renia Re: samolotem na narty??? IP: *.ceti.pl 01.09.07, 10:02
          lecielismy rok temu i problemow wiekszych (o dziwo, bo po
          doswiadczeniach pozniejszych, w maju i w sierpniu wszystkiego sie
          mozna spodziewac) nie bylo.
          Najgorsza jest chyba przeprawa na lotnisku- duuuzo bagazu, upilnowac
          tego przenoszenia nart, butow, toreb, desek, kaskow (tak jak u nas,
          kazdy mial w takim etui, wygladajacym jak dodatkowy bagaz...) jest
          nie lada sztuka. Pozniej- problemow nie bylo, auto wynajete na
          lotnisku/innym razem oferowany transfer z hotelu i bylismy bez
          wiekszych problemow w hotelu.
          Wszystko zalezy gdzie jedziesz i gdzie mieszkasz- jak na lotnisko
          musialabys dojechac najpierw w Polsce, potem na lotnisku ze 2
          godziny plus lot i nastepnie dojazd do hotelu, to nie wiem, czy suma
          tego nie da Ci czasu, w ktorym przejechalabys do Austrii:) No chyba,
          ze planujesz gdzies dalej jechac typu Francja...

          A co do dziecka na nartach- moi rodzice, fanatycy;), zaczeli mnie
          uczyc gdy mialam 2,5 roku- ponoc rewelacja, niczego sie nie balam,
          wykonywalam polecenia bez gadania, za to z usmiechem:) kanal sie
          zaczal gdy mialam 5 lat i uwazalam ze wiem wszystko lepiej:)
          wiadomo, ze z dzieckiem trudno jezdzic 8 godzin, ale... jak juz sie
          wlasnych dorobie, to chyba zaczna smigac nim sie chodzic naucza;)
        • Gość: o_andrzej Re: samolotem na narty??? IP: *.ghnet.pl 01.09.07, 10:09
          > Po prostu urlop też chcemy spędzić z dzieckiem, jednocześnie sami jeździć na
          > nartach. Chyba nie ma w tym nic złego.

          Pewnie, ze nie. Niestety nie odpowiem Ci na pytanie czy lepszy samolot czy auto
          w dojezdzie na narty. Samolotem na narty lecialem, samotnie, do... Paryza. Potem
          byl TGV do Genewy bodajze i lokalny pociag Cro Montana. Ale to dygresja.

          Natomiast czesto jezdzilismy z malymi dziecmi na narty samochodem. Tyle, ze
          dojazd byl krotszy, ok. 550 km. Jeden rodzic zostawal z dzieckiem, drugi
          nartowal. Na jednym karnecie. Wielokrotnie pokonywalismy tez trase Paryz-Krakow
          samochodem z malymi dziecmi. Przewaznie z jednym noclegiem, ale zdarzaly sie i
          bez. Zadnych klopotow.

          Za rok mozecie juz postawic dziecko na narty. Moja corka zaczela jezdzic w wieku
          3 lata i 2 miesiace. Oddawalismy ja do szkolki z pania instruktor i mielismy pol
          dnia dla siebie. Ale to za rok. Na razie nie obawialbym sie jazdy samochodem,
          chyba ze dziecko wyjatkowo tego nie lubi.

          • kubagr Re: samolotem na narty??? 01.09.07, 14:48
            samolot czy samochod to juz od ciebie zalezy: czy brac dziecko to
            inne pytanie i ja nie wyobrazam sobie zeby zostawic dziecko nawet na
            tydzien jezeli mozna z nim spedzic czas.
            moje dwie corki zaczely dokladnie w tym samym wieku 2 lata i 8
            miesiecy: oczywiscie zabawowo (nie jest tolicytacja andrzeju: obie
            byly urodzone w lipcu wiec zaczely przed 3 urodzinami). to
            procentuje niesamowicie :dobra inwestycja......

            w kazdym cywilizowanym miejscu jest kindergarten czy jak to sie
            nazywa: maluchy w swoim towarzystwie robia znacznie wieksze postepy
            niz z doroslymi!!!!!
            • Gość: o_andrzej Re: samolotem na narty??? IP: *.ghnet.pl 01.09.07, 16:38
              > samolot czy samochod to juz od ciebie zalezy: czy brac dziecko to
              > inne pytanie i ja nie wyobrazam sobie zeby zostawic dziecko nawet na
              > tydzien jezeli mozna z nim spedzic czas.

              Ladnie napisane.

              W licytacji przegrywam. Syn pierwsze kroki zaczal stawiac w Bukowinie
              Tatrzanskiej, bardzo dawno temu, w wieku... hmm, 3.5 lub 4.5. 1983 lub 84 a wiec
              w glebokiej komunie. Bukowina w owym czasie byla narciarsko ciekawsza niz
              Bialka. O zadnych krzeselkach nie bylo mowy, a najdluzszy i najtrudnisza trasa w
              tametj okolicy byla na Glodowce w strone Lysej Polany. Orczyk.

              Corka, jak pisalem, w poczatku 4-go roku zycia, jeszcze z awaryjna pieluszka, w
              malej, familijnej stacji francuskiej Hirmataz. U pani instruktor w czerwonym
              kombinezonie. :) Nie wiem czy powinno sie dzieciaka sadzac na narty przed 3-im
              rokiem zycia, wydaje mi sie, ze 2.5 to taka granica rozsadku, oczywiscie duzo
              zalezy od samego dzieciaka, ale masz zdecydowanie racje, ze wczesna nauka to
              dobra inwestycja. Narty staja sie naturalnym dodatkiem do zycia, nie
              przeszkadzaja. Podobnie jest z plywaniem i wieloma innymi aktywnosciami. Z nauka
              jezykow obcych oczywiscie tez.
              • ortodox Re: samolotem na narty??? 01.09.07, 17:21
                Trochę dziwi mnie wasza licytacja.
                Oczywiście, że jeśli chce się przegonić konkurencję, trzeba zacząć
                wcześnie. Nie mam nic przeciwko sadzaniu na narty małych dzieci, 2-3
                letnich. Trzeba robić to jednak z wyjątkową ostrożnością.Czasem
                włosy jeżą się mi na głowie i skóra cierpnie, kiedy widzę takie
                szkraby puszczane po czerwonych i czarnych trasach. Rodzice stoją
                dumni na górze, a dzieciak śmiga w dół samodzielnie. Często jest to
                jazda na krechę z b. duża prędkością ... . Gdzieś tutaj można
                zatracić granicę pomiędzy oswajaniem dziecka z nartami, a narażaniem
                go na śmiertelne niebezpieczeństwo lub kalectwo. Dzieciak zjedzie,
                bo nie zna strachu. Jeśli będzie mkną szczęście i talent, a nie
                zostanie kaleką, to ma szansę przegonić innych. Ale czy świadoma
                decyzja nie powinna należeć do niego, kiedy podrośnie ?
                pozdrawiam
                • Gość: tomek01 Re: samolotem na narty??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.07, 20:04
                  masz racje w 100%, widzialem to nie jeden raz. jeszcze lepsze jak po
                  czarnej trasie "dumny" tata zwozi swoja 2 letnia pocieche miedzy
                  nogami. takim to chyba narty powinni odbierac za glupote
                  • zolviu Re: samolotem na narty??? 01.09.07, 20:50
                    dzieci a nie narty moim zdaniem

                    pozdrawiam
                    piotr
                • Gość: o_andrzej Re: samolotem na narty??? IP: *.ghnet.pl 01.09.07, 20:26
                  > Trochę dziwi mnie wasza licytacja.
                  > Oczywiście, że jeśli chce się przegonić konkurencję, trzeba zacząć
                  > wcześnie. Nie mam nic przeciwko sadzaniu na narty małych dzieci, 2-3
                  > letnich.

                  Powstrzymam sie od zlosliwosci, ktore mi sie cisna na klawiature, by wytlumaczyc
                  Ci, ze slowo licytacja zostalo przez Kube i mnie uzyte w "cudzyslowiu", jako
                  pewna figura stylistyczna, nie majaca nic wspolnego z prawdziwa licytacja typu:
                  "a moje dziecko bylo pierwsze".

                  W moim przypadku, a przypuszczam, ze u Kuby podobnie, fakt wczesnej narciarskiej
                  inicjacji u naszych dzieci wynikal z wielu czynnikow, ale na pewno i z tego, ze
                  dzieci byly juz wyrosniete i ogolnie przygotowane do nart. Oczywiscie masz
                  racje, ze poczatki musza byc bardzo ostrozne. Zreszta w tych pocztkach wiecej
                  jest zabawy niz prawdziwej nauki jazdy.

                  Pamietam dobrze pierwsze kroki mojej 3-letniej corki. Wyposazylismy ja w
                  stosowne malutkie buty, narty, kijki i zaprowadzilismy do instruktorki (mloda
                  dziewczyna z Ecole de ski), na ktorej niewielki wiek corki nie zrobil zadnego
                  wrazenia. Ta zlapala nasza mala pod rece i zaczela sie zsuwac plugiem do tylu
                  wymuszajac na corce skrety plozne. Wszystko to na bardzo lagodnym stoczku. Po
                  kilku takich zjazdach, uznajac ze mala sie nadaje do nauki, kazala nam isc sobie
                  precz i nie pokazywac sie przez nastepnych kilka godzin. Zakaz widzenia dziecka.
                  :) Nie wytrzymalismy i po jakims czasie podeszlismy do zjezdzajacej grupki
                  maluchow. Okazalo sie bowiem, ze nasza mala zjezdzala juz z calkiem sporej gory
                  (wyjezdzala na krzeselku pod opieka instruktorki). Powolutku, nieudolnie, ale
                  pewnie. Niesamowite, ale prawdziwe. Szkoda, ze zylismy wtedy przed epoka malych
                  cyfrowek. :)
                  • zolviu Re: samolotem na narty??? 01.09.07, 20:49
                    cudzysłów cydzysłowem ale widze ze bede musial zmienic zdanie i
                    zabrac małą zeby przebic Was wszystkich. 1,5 roku to bedzie rekord
                    ktorego zadne male andrzejątka, tomczątka i ortodoksiątka nie
                    przeskoczą!

                    ;)

                    pozdrawiam
                    piotr
                  • Gość: renia Re: samolotem na narty??? IP: *.ceti.pl 01.09.07, 21:04
                    ech, to zazdroszcze corce, bo ja rocznik 86 bylam uczona przez
                    rodzicow na tzw oslej laczce:) w Bukowinie powiedzieli, ze nawet na
                    rekach nie pozwola wwiez dziecka ktore nie ma skonczonych 3
                    lat...rzecz jasna, uczona bylam w ramach zabawy, na malych nartkach-
                    zreszta w '89 wyboru specjalnego nie bylo;) ale szczerze- uwazam, ze
                    rodzice zrobili mi ogromna przysluge uczac mnie tak szybko- kazdy
                    kolejny sezon wspominam z usmiechem... zreszta jakies tam
                    pozniejsze 'sukcesy' za czasow juniorow to tez ich zasluga...
                    • Gość: o_andrzej Re: samolotem na narty??? IP: *.ghnet.pl 02.09.07, 13:46
                      > ech, to zazdroszcze corce, bo ja rocznik 86 bylam uczona przez
                      > rodzicow na tzw oslej laczce:) w Bukowinie

                      Toscie sa prawie rownolatki. Moze nawet sie znacie. Moja cora teoretycznie
                      mlodsza, ale poszla do szkoly z rocznikiem 86.

                      Nie ma czego zazdroscic. Bukowina czy mala stacja francuska, zwlaszcza dla
                      malego dziecka, jest rownie piekna i wazna. Mozna troche pozazdroscic, ale w
                      ogolniejszym sensie, swietnie dopracowanej struktury szkolenia w rozwinietych
                      krajach alpejskich. Hirmantaz w Haute Savoie byla naprawde mala stacja, jedna
                      gondolka, 2-3 krzeselka, kilka orczykow, a dostepnosc szkolacych dla wszystkich,
                      w tym dla maluchow znakomita. I ceny naprawde umiarkowane. "Pozbywalismy" sie
                      dziecka na dobre pol dnia, uczylo sie szybko pod fachowym okiem i kosztowalo to
                      wszystko w przeliczeniu ok. 20-25 Euro.

                      Dla pocieszenia dodam, ze cora nie odniosla juniorskich "sukcesow". :) Nawet nie
                      probowala. Jakos w rodzinie brak motywacji do probowania sie w zawodach. Moze to
                      blad.

                      Bardzo sensowna dyskusja na temat szkolenia malcow przetoczyla sie kiedys na
                      www.skiforum.pl Ktos nawet podrzucil sliczny filmik z przejazdy (swojej?) 2.5
                      latki: video.google.com/videoplay?do...15447409623455
                      • Gość: o_andrzej Re: samolotem na narty??? IP: *.ghnet.pl 02.09.07, 13:47
                        Poprawiam adres: video.google.com/videoplay?docid=6813615447409623455
                  • ortodox Re: samolotem na narty??? 01.09.07, 22:02
                    ... w cudzysłowiu, jako pewna figura stylistyczna? To zupełnie tak
                    samo jak w moim poście i dziwię się, że tego nie zauważyłeś.
                    pozdrawiam :P
                    • zolviu Re: samolotem na narty??? 01.09.07, 22:15
                      a temu misiu oczko sie urwało ;)

                      nie tam zebym sie czepial ale powtarza sie juz

                      naprawde... w cudzysłowiE :)

                      a cudzysłowiu w ustach czy raczej na klawaturze obroncy ogonkÓw i
                      roznych takich...

                      pozdrawiam
                      piotr
                      • ortodox Re: samolotem na narty??? 01.09.07, 22:37
                        ... słusznie choć nie do końca, bo to w cudzysłowiu, było napisane w
                        cudzysłowie ... i dziwie się, że tego nie zauważyłeś.
                        Jeszcze jedna sprawa, chyba istotniejsza skoro poruszyłeś już ten
                        temat. Jest istotna różnica pomiędzy błędami ortograficznymi,
                        stylistycznymi ..., a pomijaniem polskich znaków diaktrycznych, czy
                        jak wolisz ogonków. Te pierwsze robi się przez pomyłkę,
                        nieświadomie, co zawsze łatwiej wybaczyć. Pomijanie polskich liter
                        jest świadomym kaleczeniem języka i zmuszaniem innych do kaleczenia
                        podczas czytania.
                        pozdrawiam :P

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka