Gość: grzybnia
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.06.07, 08:10
Każdemu sie chyba kiedyś zdażył atak prawdziwej głupawki t.j. potworny,
nieopanowany atak smiechu w zupełnie nieodpowiedniej sytuacji.
Ja ostani taki numer wycięłam na całkiem niedawno jako stateczna matka
dzieciom a miało to miejsce na plenerowej mszy w intencji Jana Pawła II tuż
po jego smierci. Z góry przepraszam jeśli obrażę czyjeś uczucia religijne.
OtóZ: msza za papieża, cisza, skupienie, atmosfera głębokiej wspólnoty między
wiernymi...Wśród tłumu ja, moja teściowa i 10 letnia córa. I w tych oto
okolicznościach podniosłych zdarzyło się komuś tuż za mną (przepraszam za
wyrażenie) puścić wyjątkowo akustycznie wyrafinowanego bąka...Nic takiego,
każdemu może się zdażyć...ludziska udali, że nic nie słyszeli a mnie dopadła
głupawa...Atak śmiechu był potworny, zupełnie nie do opanowania, wszelkie
próby zamilknięcia kończyły się moim prawie uduszeniem... To było straszne:
wszyscy sie na mnie gapili z potępieniem (w tym teściówka!) a ja za nic nie
mogłam sie powstrzymać...Podejrzewam, że ludzie stojący nieco dalej na
podstawie mojego zachowania wywnioskowali, że że to ja jestem autorką wyżej
opisanego dżwieku. (bąka) Przeszło mi dopiero po paru minutach i kurcze, nie
chciałabym przeżyc czegoś takiego drugi raz. A wy macie coś na sumieniu?