Dodaj do ulubionych

Co sia komu plecie......

09.04.08, 20:41
ale bandó pleciuchy wink))
Obserwuj wątek
    • rita100 Re:Mowa pogrzebowa 09.04.08, 20:43
      A tero woma łopoziem co sia stało w Krzemnienieckim Liceum w Kraku. Zył sobzie
      taki Sławek, a łón mnioł kumpla garbacza (garbatego).
      No i tam garbacz pomerł, a kumpel Sławek mnioł tako głupsio mowe gogrzebowo co
      do dzisiajszego dzionka eszcze ludzia paminientajo i zrodziuło sia takie
      poziedzenie krakowskie:

      "Tu leży garbus, z garbu sławny, a nie z głowy,
      Sławę jego sławnemi Sławek sławił słowy.
      Zrzekłbym sie chętnie życia mojej połowy:
      Byle na mym pogrzebie Sławek nie mnioł mowy".
      • rita100 Re:Nie do korda, panie Orda 09.04.08, 20:44
        "Nie do korda, panie Orda"
        Tatarzy, czyli ludzie hordy, nie umieli walczyć na szable tak dobrze, jak
        władała niemi szlachta polska, więc mówiono:
        "Nie do korda, panie Orda".
        Ordowie czyli Hordowie, szlachta litewska, pochodząca z Tatarów, rozrodzona na
        Rusi Białej, stąd przysłowie zapewnie odnosi się do jakiegoś Ordy czyli Hordy z
        tej familii.
        • rita100 Re:FELIX SUM 10.04.08, 20:41
          FELIX SUM
          Było to w dawnych czasach. Wioska Bartąg, chociaż położona niedaleko Olsztyna,
          niczym się nie róźniła od innych osad, ukrytych wśród lasów i jezior. W wiosce
          był kościół. Nad wejściem do plebanii widniał dziwny i z daleka widoczny napis:
          FELIX SUM
          VIVO SINE CURIS
          Kuba, który służył u proboszca, zaczął sylabizować ten napis – ‘Felix sum’ –
          przecież jegomościowi na imię Walenty, a nie Feliks – rozumował – A do tego sum
          ... zeszłego roku wydobyli rybacy z jeziora dużego suma, ale żeby człowiek
          nazywał się Sum, tom jeszcze nie słyszał.
          - Co tak kręcisz głową? – spytał jegomość.
          - Wiecie, jegomościu, nic z tego nie rozumiem, co tu napisane.
          - Bo to jest po łacinie, mój Kubolku. Po naszemu by było: ‘Jestem szczęśliwy,
          żyję bez kłopotów’.
          - Ojej! – dziwował się Kuba. – Lepiej to pismo umieścić w izbie nad drzwiami.
          Przez głupią zazdrość jeszcze kto narobi jegomościowi biedy.
          - Nie martw się, mój drogi – odpowiedział proboszcz – Jakoś damy sobie we dwóch
          radę.
          Tego samego wieczora Kuba, który lubił gromadzić różne powiedzonka i sam je
          tworzyć, wypisał kredą na drzwiach stodoły:

          FELIKS SUM BEZ GRANIC
          KŁOPOTY MAM ZA NIC.

          Tak zaczyna się bajka spisana przez Władysława Gębika. Oczywiście, wkrótce napis
          ściągnął na głowę jegomościa poważne kłopoty, ale sprytny Kuba potrafił im
          zaradzić, bo, jak to sam napisał, kłopoty miał za nic. Czy napis nadal widnieje
          nad drzwiami bartąskiej parafii? Może warto sprawdzić.
          Tralala.
          • rita100 Re:Madejowe łoże 11.04.08, 22:20
            Buło sobzie kedajś taki rozbójnik. Mniano jygo buło Madej. Podług poziastek buł
            łón nojłokrutniejszy rozbójnik. Datemu wyrychtowano jamu psiekielne łoże, takie
            samimi łostrzami napełnione. Madej jednak uniknół tyj manki. Wziecie daczemu ?
            Datemu co łodpraziuł wzielgo i najściślejszo pokute.
            Uostało sia jeno madejowe łoże i przysłowie.
            "przydzieta na Madejowe łoże dzie só same brzitwy i noże".
            • rita100 Re:'Mucha nie siada' 15.05.08, 21:06
              'mucha nie siada'
              Tan zwrot "mucha nie siada" to łodnosi sia do dobrej roboty, czy ziyta ? I
              pochodzi z bajki Ezopa.

              Brakorób
              "Chełpliwy pajónk rzekł roz do sójsiada:
              Sieć wyrychtowałem, ze mucha nie siada !"
              • rita100 Re:"Golono, strzyżono" 23.05.08, 21:00
                Je take poziedzenie jek "Golono, strzyżono"
                A ziyta skón sia łóna wzieło ?
                Buło to tak.
                Szpacyrowali sobzie mónż z bziołko po kładce bez wode. Pospołu łobaczyli chłopa
                co ongiś mnioł długo brode.
                - Ba, wej ! Jek sia noju sójsiad wygolił - rzecze po krakowsku mónż, bo buło to
                pode Krakowa.
                - Wżdyć to ostrzygł, co znać po głozie - bziołka łodpoziada.
                Tyn: Ba, łogoliuł sia ! - mónż
                Owa: Ostrzygł !
                Taka sia mniandzy nimi jołta zrobiuła, tak sia przeczali, a łod słów do
                rankoczynów poszło i zepchneli sia z kładki do wody. Juz baba napsija sia wody,
                juz mónż głowe mo pod wodo i co sia chto ukaże nad wodo to tlo słychać : golono,
                strzyżono, golono, strzyzono i eszcze rankami w wodzie pokazujo golono,
                strzyżono, golono, aże sójsiedzi to łobaczyli i bieżo na dziw i ślypsiajo co sia
                to w tyj wodzie dzieje.
                Łoraz mónż sznupsie bziołke w wodzie i rzecze:
                "Szkoda, dziwić się; wszystko prowda, na dół niesie woda, lecz niewiasta, tak
                sprzeczna we wszystkim z natury, i po śnierci, rozumem płynęła do góry."

                To je wersja Waława Potockiego, jest też wersja Mickiewiczowska.
                A nojstarsza wersja ma tytuł "Co żony przeciw wodzie szukał".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka