Dodaj do ulubionych

Rowerem po Karkonoszach

25.07.07, 16:11
Trasa na Karkonoską Przełecz.

Autem dojechaliśmy do Borowic, żeby zaoszczędzić parę kilometrów. Plecaki
wypchane niemiłosiernie - kurtki, bluzy, napoje. Ja już siedzę na swojej
maszynie gotowy do drogi, a mój przyjaciel przekopuje cały samochód. Nagle z
niepewna miną wypalił, że nie zabrał z Karpacza..... spodenek rowerowych!!!
Normalna załamka. Proponuje mu, żeby pojechał w samych slipach. Jaka była
jego
reakcja nie muszę tłumaczyć. Szybka decyzja, ja zostaje na parkingu przy
rowerach, Wojtek grzeje z powrotem po spodenki.
Jadąc w Karkonosze miałem uszkodzoną przednią przerzutkę. Ustawiłem więc
łańcuch na sztywno na środkowym blacie sądząc, że to wystarczy. W jakim byłem
błędzie!!! Ten wjazd na przełęcz nie kosztowałby mnie tyle wysiłku gdybym
miał
w pełni sprawny napęd. Najgorszy jest pierwszy kilometr. Na około 800m
zaczyna
się wypłaszczenie i tu z drobnymi przerwami na złapanie oddechu da się
jechać.
Sielanka kończy się na drugim kilometrze - na przemian pchanie i jechanie. Od
trzeciego kilometra dla mnie to już było praktycznie podchodzenie, z drobnymi
wyjątkami. Pogodę mieliśmy doskonałą, więc w chwilach przerwy można się było
oddać kontemplacji piękna krajobrazu. Tylko na samym szczycie smutny widok -
setki suchych drzew, pewnie skutki klęski ekologicznej.
Powiem Ci Marku, że przy Odrodzeniu i w całej okolicy spotkaliśmy mnóstwo
rowerzystów. Polacy, Czesi, sporo Niemców. Rowery przeróżne, górale,
trekingi,
kolarki. Można było odczuć miłą, międzynarodową, rowerową wieź...
Zjechaliśmy trochę do Czech, ale nie do Spindlerowego Młyna. Baliśmy się, że
nie damy rady podjechać z powrotem na przełęcz.
W drodze z przełęczy przydarzył mi się następujący przypadek - po pierwszym
kilometrze zjazdu obręcz tak mi spuchła, że zablokowała hamulec! Pisk i wycie
niesamowite. Pierwszy raz doświadczyłem czegoś takiego. Tak więc do dołu
zrobiliśmy jeszcze dwie przerwy, żeby nie wykończyć hamulców. Chciałem na tym
odcinku pobić swój rekord prędkości w dół, ale nic z tego. Częste zakręty i
nierówny asfalt.
Jak zauważyłem większość rowerzystów podjeżdża na Przełęcz Karkonowską od
strony Czech, polski odcinek służy raczej do zjazdu. Jeszcze uwaga natury
lingwistycznej. Myślałem że z Czechami spokojnie się dogadam. Ale byłem w
błędzie. Pani w kiosku za nic nie chciała zrozumieć, że chcemy zakupić po
trzy
pocztówki i trzy znaczki. Ale jakoś w końcu poszło.
A sobotę z samego rana zrobiliśmy sobie jedną pętle `królewskiego' etapu TdP.
Mowie Ci, zjazd do Sosnówki i Miłkowa to praktycznie 10 km w dół!!! No, ale
potem trzeba wrócić....
Przełęcz Karkonowska stanowi część rowerowego szlaku `Europejski Szlak
Rowerowy
Liczyrzepa ER2'. Szlak jest dokładnie oznakowany, nie sposób się zgubić. Na
parkingach mapki. Tych rowerowych było w sumie więcej niż pieszych.

Pozdro
Krzysztof
Obserwuj wątek
    • kklamerka Pozdro :) 27.07.07, 23:12

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka