Dodaj do ulubionych

Ta niedobra pani Elliot ;)

15.12.06, 18:17
Pomyślałam sobie właśnie, że ta sztuczna, pretensjonalna, zarozumiała itd
pani Elliot jest właściwie jedyną osobą, która stara się w jakiś sposób
praktycznie pomóc Jane Fairfax. Cała reszta towarzystwa zachowuje się jakby
chciała powiedzieć "Ach, nie wspominajmy o tej przykrej konieczności, jaka
czeka biedną Jane, nie mówmy o tym w ogóle, to takie niedelikatne i
nieprzyjemne". Oczywiście zdaję sobie sprawę z całego kontekstu tej sytuacji,
z tego, że niekoniecznie przyświecały jej najszlachetniejsze pobudki, ale
jednak...
Obserwuj wątek
    • paszczakowna1 Re: Ta niedobra pani Elliot ;) 15.12.06, 21:43
      Ale Jane, z tego co pamiętam, pomocy sobie (w formie udzielanej przez panią
      Elliot) niespecjalnie życzyła. Tę posadę pani Elliot wpierała w nią niemal na siłę.

      A poza tym, reszta tam chyba miała niewielkie możliwości pomocy. Kto tam miał na
      tyle szerokie kontakty towarzyskie, aby znaleźć dobre miejsce dla Jane Fairfax?
      Z kobiet chyba nikt. Pan Westorn może mógłby...
      • meduza7 Re: Ta niedobra pani Elliot ;) 15.12.06, 21:47
        Toteż mówię, że kontekst (m.in. nachalność pani E.) pamiętam ;)
        A reszta... jakby chciała, to też by coś znalazła. A czy to Izabela, rodzona
        siostra Emmy, dzieci nie miała? Albo i znajomych mężatek?
    • dori7 Re: Ta niedobra pani Elliot ;) 15.12.06, 23:10
      Mam wrazenie, ze z pania Elliot jest ten problem, ze czytelnik widzi ja ciagle
      niejako oczami Emmy, dla ktorej jest ona, jakby sie przyjrzec blizej:

      - wcieleniem upokorzenia, ze odtracony przez sama Emme pan E. tak szybko sie
      pocieszyl i jest z tego najwyrazniej bardzo zadowolony;

      - zagrozeniem, bo przeciez Emma jest przyzwyczajona do grania pierwszych
      skrzypiec w towarzystwie i nie znosi zadnej z dwoch kobiet, ktore tej pozycji
      zagrazaja, ani pani Elliot, ktora zdobyla wysoko ceniona w spoleczenstwie
      pozycje mezatki, ani Jane Fairfax, ktora nie ma majatku, ale ma wyksztalcenie,
      urode i talenty, ktore czynia z niej taka sama atrakcje towarzyska, jak zamozna
      Emma.

      Co do samej pomocy, jakiej pani E. udziela Jane - to tez jest oceniane z pozycji
      osob nieobiektywnych, a wiec Emmy i Franka Churchilla, ktory nie moze zniesc
      samej mysli o Jane jako guwernantce i z gniewem obserwuje, jak przez swoja
      pozycje w swiecie jego narzeczona jest narazona na spoufalanie sie z takimi
      osobami, jak pani E. Tylko ze Frank sam jest, przepraszam za dosadnosc,
      wygodnickim i samolubnym balwanem. Jego postepowanie wobec Jane jest karygodne,
      tchorzostwo wobec przybranych rodzicow (zwlaszcza w sytuacji, gdy ma jeszcze
      dosc zamoznego rodzonego ojca, ktory zapewne nie dalby mu zemrzec z glodu),
      narazenie narzeczonej na wyrzuty sumienia i liczne przykrosci, na czele ze swoim
      flirtem z Emma - przeciez to bylo tak ostentacyjne, ze wszyscy dookola
      oczekiwali och zareczyn! Wstretny gad.
    • dori7 Re: Ta niedobra pani Elliot ;) 15.12.06, 23:13
      I jeszcze jedno - trzeba wziac poprawke na to, ze dla Austen koniecznosc
      podjecia przez kobiete pracy byla nieszczesciem, wiec trudno, zeby kazala swojej
      bohaterce cieszyc sie ta - badz co badz - forma usamodzielnienia :/
      • meduza7 Re: Ta niedobra pani Elliot ;) 15.12.06, 23:21
        Tak, praca wiązala się ze społeczną degradacją. A co do Franka, masz świętą
        rację, kawał z niego bałwana. Jawnie flirtuje z inną na oczach narzeczonej,
        motywując to koniecznością "stwarzania pozorów", grrr! Co w nim widziała tak
        inteligentna dziewczyna jak Jane? Kto wie, może po latach zasłużyłaby na
        podobny komentarz jak matka Anny z "Perswazji" (coś o tym, że jej postępowaniu
        nie kożna było nic zarzucić, poza chwilową słabością, która skłonila ją do
        poślubienia baroneta).
        • paszczakowna1 Re: Ta niedobra pani Elliot ;) 15.12.06, 23:47
          > Tak, praca wiązala się ze społeczną degradacją.

          Ano właśnie. I stąd chyba brał się stosunek do tego tematu znajomych Jane. Jeśli
          praca była degradacją, osoba ją podejmująca mogła być szczególnie upokorzona,
          jeśli podjęłaby ją u znajomych (np takiej Izabeli - zresztą, ona miała chłopców,
          i to jeszcze małych, nie posada dla Jane Fairfax) lub nawet znajomych znajomych
          - kogoś z tego samego kręgu towarzyskiego.

          Ponadto, Jane faktycznie pracy podejmować chyba nie zamierzała, aż do momentu
          kiedy miała wreszcie dość Franka Churchila (co do tej postaci, nie ma dyskusji).
          Osoby lepiej ją znające być może wyczuwały, że sobie rozmów na ten temat nie życzy.
          • meduza7 Re: Ta niedobra pani Elliot ;) 19.12.06, 18:51
            Wydaje mi się, że ich "stosunek do tematu" wynikał raczej z ich własnego
            zaambarasowania - jak tu się znaleźć w tej niezręcznej sytuacji, o czym
            rozmawiać z osobą, która niedługo na zawsze opuści nasz krąg towarzyski - niż z
            jakiejś szczególnej delikatności. Niewiele tam było osób naprawdę delikatnych.
            Poza tym Jane była skryta, co dodatkowo utrudniało szczery i naturalny kontakt.
            Dzięki temu Jane została praktycznie skazana na towarzystwo pani Elliot.
    • the_city Pani ELTON! 29.11.07, 12:55
      Pan Elliot występuje w "Perswazjach". W "Emmie" żona pastora nazywa
      się ELTON! Wypadałoby sprawdzić jeśli się nie pamięta.
      • meduza7 Re: Pani ELTON! 06.12.07, 21:42
        Uuups, moja wina. Faktycznie. Tak to jest, jak się człowiekowi WYDAJE, że
        świetnie wszystko pamięta.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka