meduza7
15.12.06, 18:17
Pomyślałam sobie właśnie, że ta sztuczna, pretensjonalna, zarozumiała itd
pani Elliot jest właściwie jedyną osobą, która stara się w jakiś sposób
praktycznie pomóc Jane Fairfax. Cała reszta towarzystwa zachowuje się jakby
chciała powiedzieć "Ach, nie wspominajmy o tej przykrej konieczności, jaka
czeka biedną Jane, nie mówmy o tym w ogóle, to takie niedelikatne i
nieprzyjemne". Oczywiście zdaję sobie sprawę z całego kontekstu tej sytuacji,
z tego, że niekoniecznie przyświecały jej najszlachetniejsze pobudki, ale
jednak...