tubylec.cieszyn
09.03.07, 09:21
Sąd żąda opłaty od sparaliżowanego.
Sparaliżowany Janusz Świtaj, który poprosił sąd o zgodę na odłączenie od
aparatury utrzymującej go przy życiu, ma poprawić błędy formalne w swoim
wniosku i wnieść 600 zł opłaty - zdecydował Sąd Okręgowy w Gliwicach. - Ktoś
chyba gra na zwłokę, ale ja się nie zniechęcę i swojego wniosku nie wycofam -
komentuje mężczyzna.
Janusz Świtaj nie wycofa wniosku o eutanazję. Świtaj, który po wypadku
motocyklowym od kilkunastu lat jest przykuty do łóżka, swój wniosek do sądu
skierował na początku lutego. - Osoba, która go w moim imieniu zaniosła,
chciała na miejscu wnieść opłatę, ale jej nie przyjęto. Skoro teraz ktoś
zdecydował inaczej, to mogę to traktować tylko jako próbę zniechęcenia mnie
do dalszych starań - powiedział nam wczoraj Świtaj na wiadomość o decyzji w
jego sprawie. Dodaje, że razem z dodatkiem pielęgnacyjnym dostaje na miesiąc
tylko 670 zł.
Sąd chce ponadto, by Świtaj określił, w jakim zakresie zostały naruszone jego
dobra osobiste, sprecyzował, jakiej ochrony swoich dóbr się domaga, a także
wskazał stronę pozwaną. Ma również uzupełnić podpis pod dokumentem, tak by
obok jego odcisku palca znalazł się podpis osoby przez niego upoważnionej z
wyjaśnieniem, dlaczego sam nie może się podpisać.
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3974986.html
"...z wyjaśnieniem, dlaczego sam nie może się podpisać" - genialne !