bebokk
30.12.03, 13:09
Na ten temat pisze Jerzy Kranz :
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_031220/plus_minus_a_19.html
Ciekawsze fragmenty :
Wysiedlenia nie były karą za winy Niemców, nie wyrażały alianckiego
nacjonalizmu, lecz dotyczyły politycznej odpowiedzialności za wywołaną wojnę.
Nie wydawało się wówczas, by dla zmiany granic i wysiedleń istniały lepsze
warianty. Czy zmiana granic Niemiec, wysiedlenia, a także procesy
norymberskie traktować jako odwet i bezprawie czy też raczej jako część
trudnego procesu rozliczania wojny i tworzenia nowej konstelacji
geopolitycznej?
Kategoria politycznej odpowiedzialności nie zna podziału na winnych i
niewinnych i obejmuje w historycznym znaczeniu także następne pokolenia.
Naród dzieli losy swego państwa, zarówno w czasie pokoju, jak i wojny. Jaka
była wina Polaków, a także i Rosjan, w czasach zbrodniczego systemu
komunistycznego? Mimo to dzielili oni losy swych państw, a następne pokolenia
ponoszą konsekwencje tego ustroju. Po przegranej wojnie cierpi też ludność
agresora, którego kraj jest zniszczony i płaci reparacje, na co pracują
zarówno winni, jak i niewinni zbrodni.
Rozpoczęcie wojny przez Niemcy było początkiem końca pewnej epoki,
wydarzeniem o skutkach nieodwracalnych. Wysiedlenia Niemców objęły siłą
rzeczy winnych i niewinnych. Ta polityczna odpowiedzialność wynikła jednak
nie tylko z decyzji mocarstw. Była ona również pośrednio skutkiem polityki
niemieckiej i klimatu w Niemczech (np. antyslawizmu lub antysemityzmu).
Prześladowanie Żydów lub przeciwników Hitlera miało już miejsce przed wojną,
a wielu Niemców przymykało na to oczy. Popełnione zbrodnie wojenne nie były
dziełem tylko Hitlera i jego grupy, dokonywali ich bowiem zwykli Niemcy, choć
nie wszyscy z przekonaniem. Istniejące przyzwolenie wynikało m.in. z
przekonania o roli Herrenvolku. Tolerowano więc dość powszechnie
prześladowania Żydów, pracę niewolniczą, pozbawianie ludności wielu
okupowanych krajów dostępu do szkół lub wymazywanie Polski z grona narodów
kulturalnych. Nie trzeba brać osobiście udziału w pogromach lub innych
zbrodniach, by ponosić historyczną lub polityczną współodpowiedzialność za te
zdarzenia
Odpowiedzialność polityczna i historyczna Niemiec za II wojnę światową nie
wymaga, by przez dziesięciolecia posypywać głowę popiołem lub przypominać
obozy śmierci. Ale nie da się zmienić tej odpowiedzialności przez apele o
zrelaksowany stosunek do przeszłości, budowę CpW, przypominanie zbrodniczej
roli Żydów lub powoływanie do życia powierniczego towarzystwa w celu
dochodzenia roszczeń materialnych od Polski lub Czech (broń Boże od Rosji).
Ten odcień niemieckiej polityki nie stanowi dobrej podstawy dialogu.