Gość: mów_mi_józek wielkie brawa!!! IP: *.ha3.agh.edu.pl 27.06.03, 09:39 najwyższy czs podziękować panom profesorom, którzy mają etat profesorski na uczelni państwowej, są rektorem w jednej, wicerektorem w innej, a oprócz tego mają etat jeszcze innej uczelni. pan profesor mówi, że mało zarabia i za 3 tys. nie będzie pracował. w związku z tym dostaje te 3 tys. za nic, bo na uczelni nie ma go praktycznie w ogóle, nie licząc powiedzmy 2 godz. wykładów na żenująco niskim poziomie odzwierciedlaących stan wiedzy sprzed 20 lat. pan profesor jest taki zajęty, że do wykładów nie ma się czasu przygotować. :( brawo dla ziejki za odwagę, determinację i chęć skończenia z zatrudnianiem ludzi, z których uczelnia nie ma praktycznie żadnego pożytku. ja nie wiem, czy niektórzy wykładowcy nie zdają sobie sprawy, że student (doktorant) jest w stanie ocenić poziom tego, czego słucha? Odpowiedz Link Zgłoś
meteorr Re: wielkie brawa!!! 27.06.03, 11:03 Gość portalu: mów_mi_józek napisał(a): [ciach] > ja nie wiem, czy niektórzy wykładowcy nie zdają sobie sprawy, że > student (doktorant) jest w stanie ocenić poziom tego, czego > słucha? Ocenic moze, ale nic nie powie bo wyleci (ale to temat na inna bajke) - wiec profesor ma odpowiedni do tego stosunek. A system ankiet (jezeli gdziekolwiek istnieje) o kant d... potluc... I tak trafiaja do szuflady (jak maja szczescie) albo do kosza (jak go nie maja). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Józef Wieczorek Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 27.06.03, 09:47 W ramach rzekomej walki z wieloetatowością zezwala na pracę na wielu etatach byle poza Krakowem, powołując się przy tym oczywiście na etykę nauczyciela akademickiego. Dlaczego prof pracujący jednocześnie na UJ i na innej krakowskiej uczelni jest nieetyczny a pracujący na UJ i np. na uczelni w Tarnowie czy Kielcach etyczny jest tego senat UJ nie wyjasnia. A szkoda. Jasne jest, że nie chodzi tu o etyke tylko o wycięcie konkurencji. Ciekawe jest też, ze Senat jakby nie znał nowego Statutu UJ, który jasno mowi, ze nauczycielem akedemickim może byc tylko osoba o o nienagannej postawie etycznej. Jeśli Senat UJ uważa, że zatrudnienie na 2 etatach w uczelniach krakowskich jest naganne etycznie to ci nauczyciele zgodnie ze statutem nie moga byc pracownikami UJ. Czemu wiedząc o wieloetowości zatrudniano takich pracowników ? (Jesli senat nie wiedział a pracownik wiedział, że jest zatrudniony na 2 czy więcej etatach to pracownik siłą rzeczy byl nieetyczny i pracownikiem UJ być nie powinien) Czy nie łamano prawa ? A moze to Senat łamie prawo i definiuje postawę etyczną iście na wzór orwellowski ( własnie minęła 100 rocznica urodzin Orwella). Moim zdaniem problem wielotetatowości winien być rozwiązany kompleksową reforma nauki i edukacji w Polsce, ktorej przeprowadzenia nikt tak naprawde nie chce. Wszyscy placzą , że za 2-3 tys nie mozna wyżyć ale nikt nie płacze jeśli ktos nie ma etatu. Senat UJ nie zajął sie bezetatowościa nauczycieli akademickich. szczególnie tych których ze względu na wysoką ocenę ze strony studentow i wychowankow anonimowe komisje UJ oskarżyły o psucie młodzieży i skazały na smierc zawodowa. Ci nikogo nie obchodzą. Takich co realnie postępowali zgodnie i z nowym statutem " Podstawową zasadą nauczania na Uniwersytecie jest ukazywanie twórczej myśli badawczej oraz osiąganych wyników; wyraża się w tym jedność nauki i nauczania." nikt na UJ trzymac nie bedzie. To byłby zbyt duzy kontrast z realną rzeczywistością. kontakt jwieczorek@ans.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Józef Wieczorek ANONIMOWOŚĆ na UJ IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 27.06.03, 09:49 Czytamy w tekście o prof UJ ' Protestują - na razie anonimowo - ci, którzy nie zgadzają się na ich zdaniem zbyt niskie pensje'. Władze UJ zdaje się w tym względzie rozumieją co to znaczy anonimowy - nie ujawniający swego nazwiska - SJP. Nie rozumieja jednak, że komisje których wladze UJ nie chca ujawnić z nazwiska są anonimowe. Społeczeństwo winno wiedzieć, że takie anonimowe ( do dnia dzisiejszego!!!) komisje usuwały z UJ niewygodnych nauczycieli akademickich na mocy 'prawa' stanu wojennego i do dnia dzisiejszego obecne wladze nie tylko, ze nie chcą takich nauczycieli przywrócic do pracy powołując się do dnia dzisijszego !!!!! na to 'prawo', ale nie chca też podać nazwisk tych komisji twierdząc, że nie były to komisje anonimowe !!!!!!!!!!!!!!!!1 Nazwisk nie ma, a anonim to nie jest Co to jest ? Może ktoś to obejmje swoim rozumem. Czy AKADEMICKI KODEKS WARTOŚCI nie powinien byc skierowany w pierwszej kolejności do wladz uczelni, a ci z wladz ktorzy tego kodeksu nie przestrzegaja uczelnię winni w pierwszej kolejności opuścić? kontakt: jwieczorek@ans.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Józef Wieczorek KOMISJA ETYKI UJ IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 27.06.03, 09:51 Rektor UJ w swojej wypowiedzi twierdzi o wieloetatowych na terenie Krakowa pracownikach, że "Nie mogę ich zwolnić. Mam jednak możliwość skierowania takich spraw do komisji etyki UJ. Opinia tej komisji zostanie dołączona do akt personalnych. Taka osoba nie będzie miała szans na awans ani powołania na inne stanowisko. Sądzę, że opinia naszej komisji może być brana pod uwagę przez innych pracodawców." Spoleczeństwo winno wiedzieć, że Rektor UJ wiedząc o nieprawdziwości historii wydawanych na okolicznośc 600-lecia odnowienia UJ nie kierowal ich autorow do komisji etyki mimo, że tak winien uczynic zgodnie ze statutem UJ. Komisji etyki nieprawda nie interesowała. Brak odpowiedzi na moje pisma mimo upływu 3 lat. Warto też wiedzieć, że orzeczenia np. rzecznika dyscyplinarnego niekorzystne dla władz UJ a korzystne dla wyrzuconego na bruk pracownika władze UJ trzymaja w ukryciu powołując się na 'prawo ' stanu wojennego. Akta personalne sa czyszczone z niewygodnych dla władz UJ informacji. 'Etyka' ma znaczenie wylącznie utylitarne dla tych, którzy trzymają wladzę. kontakt: jwieczorek@ans.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dokto Potwierdzam konkluzję o utylitarności etyki na uj. IP: *.filg.uj.edu.pl 27.06.03, 12:45 aa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misio Moim zdaniem jest to zgodne z prawem IP: 212.244.204.* 27.06.03, 09:53 Gość portalu: Zenon napisał(a): > A jak ow dokument senatu UJ ma sie do kodeksu pracy? Nie jestem > w tej dziedzinie specjalista ale odnosze wrazenie, ze jest z nim > sprzeczny, ergo: niewazny. Ja pracuje duzej miedzynarodowej firmie. W mojej umowie o pracę jest klauzula mówiąca o tym, ze pracodawca musi wyrazić zgodę jeśli chciałbym podjąć pracę jeszcze w innej firmie. Na moj gust jest to logiczne: - Jesli pracowalbym gdzies jeszcze, mialbym mniej czasu na swoje obowiazki - Jeśli pracowałbym jednocześnie o u konkurecji, byłbym w stanie bardzo łatwo wykorzystać moj dostęp poufnych informacji - Jesli moj pracodawca wysyla mnie na szkolenie, to chyba nie po to abym lepiej pracowal w innej firmie. Przecież to co robią "dwuetatowcy" to ordynarne szpiegostwo gospodarcze! Misio Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: I tu i tu Re: Moim zdaniem jest to zgodne z prawem IP: *.chello.pl 27.06.03, 23:43 Gość portalu: Misio napisał(a): > Ja pracuje duzej miedzynarodowej firmie. W mojej umowie o pracę > jest klauzula mówiąca o tym, ze pracodawca musi wyrazić zgodę > jeśli chciałbym podjąć pracę jeszcze w innej firmie. > > Na moj gust jest to logiczne: > - Jesli pracowalbym gdzies jeszcze, mialbym mniej czasu na swoje > obowiazki > - Jeśli pracowałbym jednocześnie o u konkurecji, byłbym w stanie > bardzo łatwo wykorzystać moj dostęp poufnych informacji Człowieku - ty nic nie rozumiesz! NAUKOWIEC MA OBOWIĄZEK UPUBLICZNIANIA SWOJEJ WIEDZY. Jest z tego rozliczany. Im lepiej upubliczni, tzn. np. im w lepszym czasopiśmie, o większym międzynarodowym zasięgu, ma publikację, tym jest wyżej oceniany! On pracuje nie dla firmy, tylko dla rozwoju cywilizacji. > > Przecież to co robią "dwuetatowcy" to ordynarne szpiegostwo > gospodarcze! > W sprawach naukowych jesteś kompletnym dyletantem. To dziwne, że do dużej międzynarodowej firmy wzięli kogoś kto tak mało wie o świecie. Etyka w nauce polega na tym, że przedstawia się swoje pomysły: im nowszy (a oczywiście logiczny), bardziej oryginalny, tym lepszy i im ich więcej, tym bardziej cię szanują. Ale jeśli ktoś poda jako swój twój pomysł, to jest plagiatorem. Więc żeby się nie narazić na ten zarzut musisz jak najszybciej zdradzić (pod swoim nazwiskiem) tajemnice które wymyśliłeś. Mam radę: lepiej się nie wypowiadaj w sprawach na których się nie znasz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mrmgr Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: 158.92.174.* 27.06.03, 09:56 nie jest tak, ze pierwszy pracodawca musi sie zgodzic na dodatkowa prace? Kolizja interesow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanislaw Cebrat Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.microb.uni.wroc.pl 27.06.03, 10:01 Też jestem profesorem. Uważam, że nauka jest zaborcza i praca na jednym etacie pochłania cały czas, który jestem w stanie jej poświęcić. Praca na wielu etatach to nie jest uprawianie nauki. Nie wyobrażam sobie również, żeby można było w sposób odpowiedzialny kształcić (kształtować) magistrantów w wielu uczelniach - im też należy poświęcić czas. Niewątpliwie jednak, aby być uczonym trzeba być człowiekiem wolnym, to znaczy - nie musieć martwić się o zaspokojenie podstawowych potrzeb materialnych swoich i swojej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Łysy Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 10:07 Piękny zapis korupcjogenny!! Za zgodą rektora mozna pracowac w innej uczelni, czyli rektor prywatnej daje w łape i ma pracownika! Gratuluje pomysłu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.ports.pol.pl 27.06.03, 10:08 Byłaby to może bardzo dobra decyzja, gdyby nie fakt, że uczelnie państwowe nie są z gumy i miejsc jest mało. Gdzie mają się kształcić inni ?? A może przyjmować wszystkich chętnych na studia i czekać aż mniej zdolni się wykruszą ?? I jeszcze kwestia wynagrodzeń profesorów. Za granicą nie muszą dorabiać, bo jedna pensja im wystarcza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doktor Zmowa milczenia?? To może rektor Ziejka opowie także o IP: *.tele2.pl 27.06.03, 10:08 jak wstrzymuje wypłaty za godziny na studiach płatnych (do 4 miesięcy od zakończenia kursu), o tym jak odmawia (kwestor - pewnie bez wiedzy rektora, co?) płacenia za wykonane godziny nadliczbowe, wymawiając się deficytem instytutów. A może w tym kontekście warto też otwarcie opisać jak to rektor doprowadził do zadłużenia instytutów i teraz je szantarzuje. Inne mniej doświadczone uczelnie chętnie skorxzystają. Pewnie też mają ambitnych rektorów. Przykłady możnaby mnożyć. Jedynym celem rektora jest tania popularność, dlatego buduje kampus i "maximum", korzystając z pieniędzy wypracownych przez naukowców, którym uczelnia płaci jedne z najniższych pensji w Polsce (dodatkowo pobiera ogromne procenty od grantów, często nic w zamian nie oferując wykonawcy). Ta ustawa to kolejne DZIAŁANIE NA POKAZ. Rektor nie ma żadnych sankcji. Rozmawiałem z kolegami. Nikt się tą "komisją etyki" nie przejmuje. Zaś efektem tej ustawy, będzie to, że część najlepszych uczonych odejdzie do szkół prywatnych, uczelni które nie wprowadzają takiego ograniczenia, lub za granice. Poza ty zamknięcie szkół prywatnych (o to przecież rektowrowi chodzi) doprowadzi do zmniejszenia ilości studentów w Krakowie, a wieć i pieniędzy na krakowską naukę. Profesorowie, którzy zostaną podejmą pracę w instytucjąch całkowicie nie związanych z nauką i dydatktyką. Profesorowie pozbawieni możliwości zarabiania, pracujący za psie pieniądze, które im UJ łaskawie płaci, z pewnością nie będą poświęcali więcej czasu dydaktyce. WSPANIAŁE EFEKTY USTAWY. ZATO O REKTORZE ZIEJCE ZNOWU SIĘ PISZE. A JA NAIWNIE MYŚLAŁEM, ŻE PRACA NAUKOWA POLEGA NA PISANIU WARTOŚCIOWYCH PRAC PRZEZ NAUKOWCA. NAJWYRAŹNIEJ JESTEM NIE NA CZASIE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mów_mi_józek powrót na ziemię IP: *.ha3.agh.edu.pl 27.06.03, 10:51 > przejmuje. Zaś efektem tej ustawy, będzie to, że część > najlepszych uczonych odejdzie do szkół prywatnych, uczelni które > nie wprowadzają takiego ograniczenia, lub za granice. aby na pewno najlepszych? i za jaką granicę? no, może na rok, góra dwa. potem przecież trzeba mieć do czego wrócić. pan blefuje, panie doktorze. :) > nauką i dydatktyką. Profesorowie pozbawieni możliwości > zarabiania, pracujący za psie pieniądze, które im UJ łaskawie 3 tys. za pare godzin marnych wykładów w tygodniu to bardzo dużo pieniędzy. piszę oczywiście o skrajnych przypadkach, i do tych "przypadków" zwraca się rektor. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doktor Re: powrót na ziemię IP: *.filg.uj.edu.pl 27.06.03, 11:49 > > > przejmuje. Zaś efektem tej ustawy, będzie to, że część > > najlepszych uczonych odejdzie do szkół prywatnych, uczelni > które > > nie wprowadzają takiego ograniczenia, lub za granice. > aby na pewno najlepszych? i za jaką granicę? no, może na rok, > góra dwa. potem przecież trzeba mieć do czego wrócić. pan > blefuje, panie doktorze. :) Proszę przczytać, wczorajszą wypowiedź Zolla, który razie wyboru, zdecyduje się na szkoły prywatne w Warszawie. Niech sie pan również dowie, że nasz rektow uważa, że przewodnizący trybunału k. i rzecznik p. o. nie stanowi żadnej wartości dla UJ. Za granicę na stałe, a najlepsi dlatego ,że slabych tam nie przyjmą. > > > nauką i dydatktyką. Profesorowie pozbawieni możliwości > > zarabiania, pracujący za psie pieniądze, które im UJ łaskawie > 3 tys. za pare godzin marnych wykładów w tygodniu to bardzo dużo > pieniędzy. piszę oczywiście o skrajnych przypadkach, i do > tych "przypadków" zwraca się rektor. Niech pan za mnie wyłoży skoro to marne parę godzi. A wcześniej zapozna się z obowiązkami pracownika naukowego. Dydaktyka to tylko mała część naszych obowiązków. Komentują państwo, nie mając pojęcia o pracy na uniwersytecie. |Rektor zresztą, co przerażające, też nia ma pojęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Józef Wieczorek STATUT UJ IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 27.06.03, 10:11 Wiele patologii tłumaczy istotna zmiana w statucie UJ. Dawnej ( cytuje z pamięci) uniwersytet był definiowany jako koroporacja nauczanych i nauczających poszukujących razem prawdy. Tą definicję usunieto z nowego statutu ( patrz www.uj.edu.pl) ciekawe, że niedługo po tym jak zarzucałem władzom UJ nieprzestrzeganie tej części statutu. Twierdziłem przy tym, że ci rektorzy (dziekani,. prof ...) którzy piszą, aprobują, lansują nieprawde do korporacji tej nie należa , więc uniwersytetu nie powinni reprezentować. Aby byc w zgodnie ze statutem statut zmieniono i teraz miłośc do nieprawdy nie jest niezgodna ze statutem. Obecnie uniwersytet jest korporacja nauczających kasujących kasę i nauczanych kasujących dyplomy bez wartości. Na uniwersytecie nie ma miejsca dla tych, którzy razem ze studentami i wychowankami poszukiwali prawdy bo stanowią oni zagrożenie dla systemu odrzucającego takich wartości. kontakt: jwieczorek@ans.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studenciak Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 10:20 Na Politechnice Łodzkiej ostatnio "nieformalnie" mówi się, że nowi doktoranci będą przyjmowani na studia, ale nie na etat, bo nie ma pieniędzy. Ciekawe w jaki sposób wyobrażają sobie władze uczelni pracę naukową młodych ludzi, którzy chcieliby się poświęcić nauce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mów_mi_józek Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.ha3.agh.edu.pl 27.06.03, 10:32 Gość portalu: studenciak napisał(a): > Na Politechnice Łodzkiej ostatnio "nieformalnie" mówi się, że > nowi doktoranci będą przyjmowani na studia, ale nie na etat, bo > nie ma pieniędzy. Ciekawe w jaki sposób wyobrażają sobie władze muszę cię zmartwić, to jest ogólnopolska tendencja. :( parodia. coraz łatwiej znaleźć u nas niepłatne zajęcie. Odpowiedz Link Zgłoś
meteorr Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji 27.06.03, 11:13 Gdzie indziej przyjmuje sie na 7/8 etatu (na caly jest moratorium rektora) i pracuje usilnie nad wprowadzniem studiow doktoranckich. Przeciez jak sie zaczyna oszczedzac, to nie od siebie... A co maja studenci do powiedzenia na senatach? G... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misiek Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.riv-eres.charterpipeline.net 27.06.03, 12:33 Gość portalu: studenciak napisał(a): > Na Politechnice Łodzkiej ostatnio "nieformalnie" mówi się, że > nowi doktoranci będą przyjmowani na studia, ale nie na etat, bo > nie ma pieniędzy. Na Warszawskim na pewnym wydziale doktoranci nigdy nie byli na etacie. Czesc z nich dostawala stypendium doktoranckie ale reszta byla doktorantami bez stypendium. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Forward Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: 217.96.97.* 27.06.03, 10:31 Popieram stanowisko Senatu UJ, to mądra i dobra decyzja. Uczelnia z taką tradycją nie może przymykać oko na rzeczywistość i aprobować wieloetatowość. Zresztą nawet w Kodeksie pracy jest zawarty zakaz konkurencji więc nie wiem skąd ten krzyk. Forward Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JU Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.ceti.pl 27.06.03, 11:06 Ten krzyk wynika z faktu, iz jest to dzialanie na pokaz. UJ to blichtr herbu. Na uczelni student jest przykrym dodatkiem do dumnego grona profesorow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: I tu i tu To z zazdrości i z zawiści IP: *.chello.pl 27.06.03, 11:01 Zazdroszczą dziady, bo na uczelni czują się jak na swoim folwarku - decydują układy i "polityka", studenci się nie liczą. Można mówić o dowolnych bzdetach, żadnej kontroli treści i odpowiedzialniści. Na uczelniach prywatnych decydują studenci, którzy płacą. Program musi być nowoczesny i dostosowany do potrzeb aktualnych i przewidywanych. NIE KAŻDEMU SIĘ PROPONUJE PROWADZENIE ZAJĘĆ NA UCZELNIACH PRYWATNYCH. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mów_mi_józek Re: To z zazdrości i z zawiści IP: *.ha3.agh.edu.pl 27.06.03, 11:06 obawiam się, że to, co mówisz dotyczy ledwie ułamka uczelni prywatnch. btw, jeżeli ktoś wykłada na kilku uczelniach jednocześnie, to śmiem twierdzić ze wykłada to samo i tak samo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: I tu i tu Re: To z zazdrości i z zawiści IP: *.chello.pl 27.06.03, 11:18 Gość portalu: mów_mi_józek napisał(a): > obawiam się, że to, co mówisz dotyczy ledwie ułamka uczelni > prywatnch. btw, jeżeli ktoś wykłada na kilku uczelniach > jednocześnie, to śmiem twierdzić ze wykłada to samo i tak samo. Akurat coś wiem o tym. Tak samo to ja się staram. Gdyby to co przedstawiam i jak było na uczelni państwowej kiepskie, nikt by mnie nie zaprosił na na prywatną. Zawartość programową musiałem zmienić i lepiej dostosować do programu kształcenia w tej specjalności (żeby np. pewne treści się nie powtarzały). Ponadto na uczelni prywatnej zasugerowano mi wprowadzenie czegoś dodatkowo i rozbudowano ćwiczenia. Tam naprawdę się myśli o studentach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: To z zazdrości i z zawiści IP: *.proxy.aol.com 27.06.03, 17:06 Gość portalu: I tu i tu napisał(a): > Gość portalu: mów_mi_józek napisał(a): > > > obawiam się, że to, co mówisz dotyczy ledwie ułamka uczelni > > prywatnch. btw, jeżeli ktoś wykłada na kilku uczelniach > > jednocześnie, to śmiem twierdzić ze wykłada to samo i tak samo. > > Akurat coś wiem o tym. Tak samo to ja się staram. Gdyby to co przedstawiam i > jak było na uczelni państwowej kiepskie, nikt by mnie nie zaprosił na na > prywatną. Zawartość programową musiałem zmienić i lepiej dostosować do programu > > kształcenia w tej specjalności (żeby np. pewne treści się nie powtarzały). > Ponadto na uczelni prywatnej zasugerowano mi wprowadzenie czegoś dodatkowo i > rozbudowano ćwiczenia. Tam naprawdę się myśli o studentach. > Tu chodzi o to, jak te zmiany wprowadziles. Jezeli siedzac w gabinecie macierzystej uczelni i uzywajac ich sprzetu (np. komputera) to ja OKRADLES. TO jest problem, ktorego w Polsce nikt nie rozumie, albo nie chce zrozumiec!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: To z zazdrości i z zawiści IP: *.tele.pw.edu.pl 27.06.03, 18:38 Gość portalu: Jasio napisał(a): Jest tyle realnych problemow etycznych, a Ty kreujesz urojone. > Tu chodzi o to, jak te zmiany wprowadziles. Jezeli siedzac w gabinecie > macierzystej uczelni A jak siedze w gabinecie i mysle np. o dziewczynie, to tez uzywam gabinetu niezgodnie z jego przeznaczeniem? > i uzywajac ich sprzetu (np. komputera) to ja OKRADLES. Komputer caly dzien i tak jest wlaczony, a wiec prad zuzywam niezaleznie od tego, czy pisze program dydaktyczny czy np. list do Gazety Wyborczej. List wysylam email'em, ktorego uzycie jest oplacone ryczaltem (oplata niezalezna od liczby wyslanych listow). Tak wiec wysylajac TEN list nikogo nie okradam. A moze chodzi Ci o czas pracy? Mam nienormowany... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: I tu i tu Re: To z zazdrości i z zawiści IP: *.chello.pl 27.06.03, 23:20 Gość portalu: Jasio napisał(a): > > > > Tu chodzi o to, jak te zmiany wprowadziles. Jezeli siedzac w gabinecie > macierzystej uczelni i uzywajac ich sprzetu (np. komputera) to ja OKRADLES. W gabinecie macierzystej uczelni nic się nie da zrobić, bo jest młyn. Zmiany wymyśliłem i wprowadziłem w domu na PRYWATNYM komputerze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: To z zazdrości i z zawiści IP: 64.180.226.* 28.06.03, 02:11 To od tej strony jestes OK. Jeszcze zostaje pytanie o czas. Jezeli zrobiles to "po godzinach" To wlasciwie uczelnia nie ma zadnego prawa do tych zmian Pozostaje jednak czesc wykladow, ktore sa identyczne. I tu pojawia sie problem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fifi Re: To z zazdrości i z zawiści IP: w3cache.* / 192.168.0.* 29.07.03, 11:35 Tu nie ma żadnego problemu. Prawa autorskie należą do twórcy, powtarzanie tego samego wykładu w następnym roku na tej samej uczelni nie różni się od powtarzania go na innej uczelni. Autor sztuki teatralnej kasuje tantiemy od każdego teatru, w którym jest ona grana. A jeśli ktoś chce mieć wyłączność, musi za nią osobno zapłacić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misiek Kto to widzial by ktos z Coca-Coli pracowal dla Pepsi. IP: *.riv-eres.charterpipeline.net 27.06.03, 11:06 Chora sytuacja i dobrze ze chociaz jakis ruch sie w tym zrobil. Nie powinno byc mowy o zadnej wieloetatowosci. Goscinny wyklad moze raz na jakis czas ale w bardzo ograniczonym zakresie ... Kto to widzial by ktos na raz pracowal dla dwoch konkurujacych ze soba instytucji ? Jakby jakis pracownik Coca-coli pracowal rowniez dla Pepsi to by go od razu z obu wypieperzyli .. Niech wybieraja - albo prestiz i niska pensja albo malo prestizu a za to pieniadze ... Bo obecnie konczy sie tak ze ani w panstwowej ani w prywatnej profesora zastac nie sposob ... aha, pisze to z punktu widzenia znajomej bo akurat w matematyce nie ma za duzo prywatnych szkol ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: I tu i tu Ale tutaj prawa autorskie nie należą do uczelni IP: *.chello.pl 27.06.03, 11:30 Gość portalu: Misiek napisał(a): > > > Kto to widzial by ktos na raz pracowal dla dwoch konkurujacych > ze soba instytucji ? > > Jakby jakis pracownik Coca-coli pracowal rowniez dla Pepsi > to by go od razu z obu wypieperzyli .. > Nauka i edukacja to nie towar konsumpcyjny (gdzie klient ma zawsze rację), a uczelnie to nie fabryki. Konkurencja powinna być w dziedzinie myśli, a nie części rynku. Ale jeśli już ktoś lubi proste porównania, to to jest tak jak pisanie tych samych autorów do różnych gazet lub tworzenie filmów dla różnych stacji TV (lub występowanie tam tych samych artystów). To jest działalność twócza, i nie można jej traktować tak, jak produkcji artykułów spożywczych. Prawa autorskie ma prowadzący zajęcia (nawet ma za to ulgę w podatkach), a nie uczelnia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misiek Re: Ale tutaj prawa autorskie nie należą do uczel IP: *.riv-eres.charterpipeline.net 27.06.03, 12:39 Gość portalu: I tu i tu napisał(a): > Nauka i edukacja to nie towar konsumpcyjny (gdzie klient ma > zawsze rację), a uczelnie to nie fabryki. Konkurencja powinna > być w dziedzinie myśli, a nie części rynku. A wlasnie ze jesli cos sie tworzy w czasie pracy na uczelni to to nalezy rowniez do uczelni. > Ale jeśli już ktoś lubi proste porównania, to to jest tak jak > pisanie tych > samych autorów do różnych gazet lub tworzenie filmów dla > różnych stacji TV (lub Jak ktos jest wolnym strzelcem to tak. ale tu mowa o ETATACH. A nie wyobrazam sobie by ktos na etacie w "Rzeczpospolitej" mial rowniez etat w "Wyborczej". > Prawa autorskie > ma prowadzący zajęcia (nawet ma za to ulgę w podatkach), a nie > uczelnia. Nieprawda, jak jest sie zatrudnionym to uczelnia ma tez prawa do tego co sie wymysli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Ale tutaj prawa autorskie nie należą do uczel IP: *.tele.pw.edu.pl 27.06.03, 19:10 Gość portalu: Misiek napisał(a): > Jak ktos jest wolnym strzelcem to tak. ale tu mowa > o ETATACH. Wiekszosc dydaktyki na uczelniach prywatnych prowadzi sie na zasadzie pracy zleconej (umowa o dzielo), a nie etatu. Co do powiazania tresci dydaktycznych wykladanych na uczelni macierzystej i prywatnej, to bywa i tak, ze opracowuje sie wyklad dla uczelni prywatnej, a potem wykorzystuje sie to , w jakiejs czesci, na uczelni panstwowej. Za opracowanie wykladu nikt nie placi, tylko za jego przeprowadzenie. Co do wieloetatowosci w ogole, to uczelnie panstwowe nie maja moralnego prawa do wymagania bezwzglednej lojalnosci, poki nie zaczna godziwie placic. Mysle, ze po przeprowadzeniu ostatniego etapu podwyzek plac (wg tabeli w "Gazecie"), uczelnie beda mialy moralne prawo zadac ograniczenia wieloetatowosci do jednego poletatu (lub ekwiwalentnej liczby godzin zleconych) w uczelni niepanstwowej. Teraz - przy dzisiejszych placach - niech siedza cicho i sie wstydza... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: Ale tutaj prawa autorskie nie należą do uczel IP: *.proxy.aol.com 28.06.03, 08:07 Gość portalu: Przemek napisał(a): > Gość portalu: Misiek napisał(a): > Co do powiazania tresci dydaktycznych wykladanych na uczelni macierzystej i > prywatnej, to bywa i tak, ze opracowuje sie wyklad dla uczelni prywatnej, a > potem wykorzystuje sie to , w jakiejs czesci, na uczelni panstwowej. A czy prywatna uczelnia zostala o tym poinformowana?? Przeciez zaplacila ci za robote i ma jakies prawa do niej. Czyzbym nie mial tu racji??!! > Za opracowanie wykladu nikt nie placi, tylko za jego przeprowadzenie. Piszesz B.S.(Bull Shit) Przemku. W cene przeprowadzenia wykladu wliczony jest czas na jego przygotowanie. > Co do wieloetatowosci w ogole, to uczelnie panstwowe nie maja moralnego prawa > do wymagania bezwzglednej lojalnosci, poki nie zaczna godziwie placic. A poki co mozemy krasc na calego. Swojego rodzaju filozofia Kalego. > Mysle, ze po przeprowadzeniu ostatniego etapu podwyzek plac (wg tabeli w "Gazecie"), > uczelnie beda mialy moralne prawo zadac ograniczenia wieloetatowosci do > jednego poletatu (lub ekwiwalentnej liczby godzin zleconych) w uczelni > niepanstwowej. To jest wszystko sprawa umowna. Tobie takie zarobki wystarcza a innym nie. > Teraz - przy dzisiejszych placach - niech siedza cicho i sie wstydza... Ja w latach osiemdziesiatych zarabialem ok. 1/5 pensji gornika. Retoryka rzecznika rzadu (J.U.)wyjasniajaca to jakos nie mogla trafic mi do przekonania. Wyjechalem i dzieki temu nie mam problemow etycznych co do swoich zarobkow i etyki zawodowej. Jest to lepsze rozwiazanie niz "samosad" ktory proponujesz albo ordynarna kradziez. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: Ale tutaj prawa autorskie nie należą do uczel IP: *.tele.pw.edu.pl 28.06.03, 16:31 Gość portalu: Jasio napisał(a): > > A czy prywatna uczelnia zostala o tym poinformowana?? Przeciez zaplacila ci za > robote i ma jakies prawa do niej. Czyzbym nie mial tu racji??!! > Uczelnia prywatna zaplacila mi za wygloszenie wykladu (liczba godzin na sali razy stawka za godzine). Nie dala grosza za jego opracowanie. Nic ja nie obchodzi, czy wyklad mam juz wczesniej przygotowany, czy wykonuje dodatkowa prace, opracowujac go od poczatku. Zeby bylo smieszniej, te same zasady obowiazuja dla cwiczen laboratoryjnych: placa za przeprowadzenie zajec (liczba godzin na sali razy stawka, w sumie jakies 1000zl w semestrze) ale nie daja grosza za napisanie komputerowych programow symulacyjnych (czy wiesz, ile wzialby za to informatyk???). W tej sytuacji programy symulacyjne nie moga byc wlasnoscia tej szkoly - przeciez za nie nie zaplacila. Sa moja wlasnoscia, moge np. je wykorzystac w innej szkole prywatnej, a nawet w uczelni macierzystej (niech ma to ode mnie w prezencie :-)) > > Piszesz B.S.(Bull Shit) Przemku. W cene przeprowadzenia wykladu wliczony jest > czas na jego przygotowanie. Jednak tresci dydaktyczne nie staja sie wlasnoscia uczelni, chyba ze podpisze z nia odrebna umowe (np uczelnia kupi ode mnie oprogramowanie do lab. komputerowego). Jesli opracuje skrypt dla jednej uczelni, zaplaci mi ona za te prace i zostanie on pod szyldem tej uczelni wydany, to oczywiscie nie moge wydac go powtornie w innej uczelni - pod tym wzgledem masz racje. > > To jest wszystko sprawa umowna. Tobie takie zarobki wystarcza a innym nie. > Nie mozna jednak JEDNOSTRONNIE zaostrzac warunkow pracy. Np. moglem sie zatrudnic w uczelni panstwowej wiedzac, ze "dorabianie" nie jest zabronione. Jesli uczelnia jednostronnie zmieni te warunki na moja niekorzysc - to musi mi za to zaplacic! > > Ja w latach osiemdziesiatych zarabialem ok. 1/5 pensji gornika. Retoryka > rzecznika rzadu (J.U.)wyjasniajaca to jakos nie mogla trafic mi do przekonania. Najwiekszy "dolek" byl za Rakowskiego - moja pensja adiunkta osiagnela 18 USD (czarnorynkowych :-)) > Wyjechalem i dzieki temu nie mam problemow etycznych Je nie wyjechalem, musze przezyc i chcialbym byc uczciwy. Czy to niemozliwe? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: I tu i tu Re: Ale tutaj prawa autorskie nie należą do uczel IP: *.chello.pl 28.06.03, 17:09 Gość portalu: Przemek napisał(a): > > > > Piszesz B.S.(Bull Shit) Przemku. W cene przeprowadzenia wykladu wliczony j > est > > czas na jego przygotowanie. > > Jednak tresci dydaktyczne nie staja sie wlasnoscia uczelni, chyba ze podpisze z > > nia odrebna umowe (np uczelnia kupi ode mnie oprogramowanie do lab. > komputerowego). Jesli opracuje skrypt dla jednej uczelni, zaplaci mi ona za te > prace i zostanie on pod szyldem tej uczelni wydany, to oczywiscie nie moge > wydac go powtornie w innej uczelni - pod tym wzgledem masz racje. > Wystarczy zmienić 30% i jest to już nowe dzieło - są nowe prawa autorskie i możesz spokojnie wydawać pod nowym szyldem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: I tu i tu Re: Ale tutaj prawa autorskie nie należą do uczel IP: *.chello.pl 27.06.03, 23:26 Gość portalu: Misiek napisał(a): > A nie wyobrazam > sobie by ktos na etacie w "Rzeczpospolitej" mial rowniez > etat w "Wyborczej". > Ale kto ma etat w "Polityce", pisze do "Wyborczej". Szkoły państwowe i prywatne są różnymi kategoriami szkół. Tak jak dziennik i tygodnik - prasy. > > Prawa autorskie > > ma prowadzący zajęcia (nawet ma za to ulgę w podatkach), a nie > > uczelnia. > > Nieprawda, jak jest sie zatrudnionym to uczelnia ma tez > prawa do tego co sie wymysli. Skądże znowu. Zmieniam pracę i nadal publikacje się liczą do mojego dorobku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ### bzdura IP: *.sims.nrc.ca 27.06.03, 15:09 > Ale jeśli już ktoś lubi proste porównania, to to jest tak jak pisanie tych > samych autorów do różnych gazet lub tworzenie filmów dla różnych stacji TV (lub > > występowanie tam tych samych artystów). To jest działalność twócza, i nie > można jej traktować tak, jak produkcji artykułów spożywczych. Prawa autorskie > ma prowadzący zajęcia (nawet ma za to ulgę w podatkach), a nie uczelnia. jestes w bledzie. nie mozesz tego samego atrykulu wydrukowac w dwu roznych gazetach, podobnie nie mozesz tego samego filmu z tymi samymi aktorami i tym samym scenariuszem produkowac u dwu roznych producentow- i zgarniac za to dwa razy wieksza kase. twoje porownanie jest nic nie warte. zazwyczaj wyklady i zajecia ze studentami dubluja sie - wieloetatowcy to maszynki od powielania tych samych wykladow. nie wierze ze praca w uczelni prywatnej nie ma nic wspolnego z praca na uczelni panstwowej -uczelnie prywatne po to zatrudniaja pracownikow uczelni panstwowych-aby miec replike zajec prowadzonych na tych renomowanych panstwoych uczelniach- i wcale sie z tym nie kryja-poczytaj foldery tych prywatnych szkol wyzszych... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: I tu i tu Re: bzdura IP: *.chello.pl 27.06.03, 23:30 Gość portalu: ### napisał(a): > jestes w bledzie. nie mozesz tego samego atrykulu wydrukowac w dwu roznych > gazetach, podobnie nie mozesz tego samego filmu z tymi samymi aktorami i tym > samym scenariuszem produkowac u dwu roznych producentow- i zgarniac za to dwa > razy wieksza kase. Tu raczej chodzi o tantiemy za to samo dzieło, np. film pokazywany w różnych stacjach TV. > twoje porownanie jest nic nie warte. zazwyczaj wyklady i zajecia ze studentami > dubluja sie - wieloetatowcy to maszynki od powielania tych samych wykladow. To to co ty piszesz jest nic nie warte, bo nie masz żadnych doświadczeń ze szkołami prywatnymi. Ja nie powielam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: biolog Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.wil.pk.edu.pl 27.06.03, 11:13 W Polsce pojawil się nowy gatunek materii ożywionej "profesor-stonoga". Charakteryzuje się tym, że ma po jednej nodze na jednej uczelni. Za każdą nogę dostaje pięc tysiecy zlotych miesięcznie. Uprawia demagogie o zarobkach w uczelniach amerykanskich ale na kontrakty w swojej macierzystej uczelni nigdy nie dopusci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxl Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.ab-byd.edu.pl 27.06.03, 11:45 Masa zakłamania w tym wszystkim. Wieloetatowość jest patologią i należy z nią walczyć. Ale nie tylko z nią. Patologiczne jest niezatrudnianie asystentów - zastępują ich studenci studiów doktoranckich, bo to dla uczelni taniej. Studia doktoranckie nie produkują jednak przyszłych profesorów - w szkolnym trybie doktoranci piszą taką drugą pracę magisterską, nazywaną doktoratem - nie doświadczają autorskiej pracy, nie stawiają własnej tezy, toteż nie będą zdolni do pracy naukowej. Następna patologia - doktoratu broni się na własnej uczelni; więc grają względy towarzyskie. Podobnie z habilitacją - mocne uczelnie przeprowadzają kolokwia swoim pracownikom, wtedy faceta ocenia Rada Wydziału, której on sam będzie członkiem. To jest niezdrowe i to właśnie sprawia, że poziom kadry jest coraz gorszy! Uczelnia powinna dobrze płacić i żądać systematycznego przyrostu publikacji, za ten przyrost wynagradzać płacowo. Dziś jest tak, że profesor, który systematycznie ogłasza nowe prace zarabia tyle samo, co ten, który nic nie pisze, bo "poświęcił się dydaktyce" i jeździ od uczelni do uczelni. Gdyby podnoszono pensje w miarę przyrostu prac publikowanych, profesorowie siedzieliby przy biurkach i nie potrzeba by było takich zakazów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poststudent Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.gpw.com.pl 27.06.03, 11:48 Brawo Senat UJ! Mądra decyzja. Popieram - wreszcie studenci UJ (a w przyszłości może i innych uczelni państwowych) będą mogli - "zastać" swoich wykładowców na dyżurach, - liczyć na terminowe sprawdzanie prac, - unormowanie grafiku zajęć, - itd. itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molo Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.zarz.agh.edu.pl 27.06.03, 12:16 A poza Krakowem? Można. Punkt UJ w Rzeszowie (pewnie jakiś jest) nie rywalizuje z prywatną szkołą w Rzeszowie? Osobiście wolę mieć wykładowcę dorabiajacego w Krakowie, wiem, że nie jeżdzi na tygodniowe występy. Tylko znika na pół dnia dwa razy w tygodniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gdanszczanka Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: 62.181.161.* 27.06.03, 12:38 Sądzę, że ta sprawa ma głebokie podłoze, finansowe rzeczjasna. Niemniej należy się tym problemem zając poważnie i to na szczeblu ministerialnym, a nie jedynie w Krakowie. W gdąńsku na przykład takie zachowania prowadzących zajęcia urastaja do kuriozalnych sytuacji,a cierpią na tych pracach wieloetatowców jedynie studeci.Sama jestem nauczycielemi nie wyobrażam sobie, jak miożna funkcjonować prawidłowo prowadzac na przykład po 10 godzin zajęć dziennie. Uważam, ze takie zachowanie jest zwyczajnie nieetyczne i należy je zmieniać odgórnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.03, 12:49 Te prywatne, półpubliczene, złodziejskie, kolesiowe i cwaniackie "wyższe"jednorazówki pseudonaukowe służą wyłącznie do wyciągania kasy od jeszcze głupszych czy też niezorientowanych frajerów. Niktóre ciągną również szmal z budżetu. Wiedzą, że ich los, po wejściu do UE, jest przesądzony. Coraz trudniej im pisać plagiaty, półplagiaty lub autoplagiaty. Coraz trudniej im kłamać, oszukiwać i politykować. Ale orkiestra będzie grała do końca. Niektórzy się jeszcze obłowią i dotrwają do emerytury. Z nauki i dydaktyki nic po nich nie zostanie. Tylko mury zostaną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.hrz.uni-bielefeld.de 27.06.03, 16:00 W Niemczech żaden profesor nie może pracować na kilku etatach i za publikacje nie dostaje się tu pieniędzy. Poza tym zrobienie habilitacji nie gwarantuje tak jak w Polsce,że można nadal pracować na uczelni. Tylko trzeba szukać od nowa etatu. W tym kraju jest coraz więcej bezrobotnych dr. hab. Jeżeli chodzi o zarobki profesora w Polsce, to są większe od przeciętnej krajowej, a poza tym jeżelli się ma pracę na państwowej uczelni takiej jak np. UJ ma się prestiż na całym świecie. Także nie wierzę, żeby w razie ultimatum ktoś zrezygnował z pracy na UJ. Prywatna uczelnia nie daje prestiżu i tego pewności zatrudnienia (może przez ich właścicieli zostać rozwiązana). Z pary naukowej też ma się dochody i każdy pro. ma jakieś dodatki funkcyjne + granty, także nie ma tylko gołej pensji. kto tak w Polsce zarabia netto parę tysięcy złotych jak profesor uniwersytetu (tj. co najmniej netto z wszystkimi dodatkami 4000 zł). W Niemczech początkujący profesor jeżeli jest bardzo młody, to może mieć nawet tyle samo jak jego w dość zaawansowanym wieku, krótko przed emeryturą sekretarka. Można to spwadzić w odpowiedniej tabeli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.proxy.aol.com 27.06.03, 17:41 Tak wlasciwie, to nie chodzi w tej dyskusji o wysokosc wynagrodzen, ale o ETYKE ZAWODOWA. Tzn., za co placi uczelnia profesorowi i co ma prawo od niego wymagac. Chodzi tez o to, co za te pieniadze profesor powinien dawac uczelni, a co z jego pracy pozostaje jego osobista wlasnoscia, ktora moze dowolnie dysponowac. Innymi slowy, ile razy moze sprzedawac ten sam dorobek roznym pracodawcom. No i oczywiscie drobna sprawa etyczna: Czy powinien jasno informowac swoja klientele, ze towar ktory im oferuje byl juz poprzednio w paru miejscach sprzedany i on wciaz szuka nowych nabywcow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.tele.pw.edu.pl 27.06.03, 18:47 Gość portalu: xxx napisał(a): > W Niemczech początkujący profesor jeżeli jest bardzo > młody, to może mieć nawet tyle samo jak jego w dość > zaawansowanym wieku, krótko przed emeryturą sekretarka. Można > to spwadzić w odpowiedniej tabeli. I to jest absurdalne. Czlowiek konczy studia, robi doktorat, habilitacje, i patrzy... po co to wszystko? Trzeba bylo po maturze skonczyc kurs dla sekretarek... Taki system plac jest "socjalny", traci komunizmem i dlatego niemiecka gospodarka "robi bokami". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.proxy.aol.com 28.06.03, 08:16 Gość portalu: Przemek napisał(a): > Gość portalu: xxx napisał(a): > > > W Niemczech początkujący profesor jeżeli jest bardzo > > młody, to może mieć nawet tyle samo jak jego w dość > > zaawansowanym wieku, krótko przed emeryturą sekretarka. Można > > to spwadzić w odpowiedniej tabeli. > > I to jest absurdalne. Czlowiek konczy studia, robi doktorat, habilitacje, i > patrzy... po co to wszystko? Trzeba bylo po maturze skonczyc kurs dla > sekretarek... Taki system plac jest "socjalny", traci komunizmem i dlatego > niemiecka gospodarka "robi bokami". Przemku, znowu piszesz B.S. Ten problem sam przerabialem. Uprzytomnij sobie, ze ta sekretarka jest przed koncem kariery zawodowej. Dochody dobrego profesora, kiedy bedzie w jej wieku powinny byc wielokrotnie wyzsze. Pisze tu DOBREGO, bo niestety wiele osob pomylilo sie co do powolania i osobiscie wole pracowac z dobrym technikiem niz kiepskim doktorem, nawet habilitowanym. Dobrze ci radze. Jezeli uwazasz sie za dobrego naukowca nie porownuj sie z sekretarka, technikiem czy robotnikiem fizycznym w opanowanej przez zwiazki zawodowe fabryce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.tele.pw.edu.pl 28.06.03, 16:49 Gość portalu: Jasio napisał(a): > > Przemku, znowu piszesz B.S. Ten problem sam przerabialem. Uprzytomnij sobie, ze > > ta sekretarka jest przed koncem kariery zawodowej. Tzn. placa zalezy od wieku pracownika, sily jego zwiazku zawodowego, a kwalifikacje schodza na plan dalszy. To przeciez komunizm! Przerabialismy to w latach 80-tych, gdy "ciec" pilnujacy wejscia do gmachu zarabial wiecej niz asystent, bo mial "stanowisko robotnicze". Padla propozycja zatrudnienia doktoranta na tym stanowisku (mialby swiety spokoj i czas na robienie doktoratu w "cieciowce"), ale propozycja zostala odrzucona, bo nie kazdy mial przywilej zajmowania "stanowiska robotniczego" :-) > Dobrze ci radze. Jezeli uwazasz sie za dobrego naukowca nie porownuj sie z > sekretarka, technikiem czy robotnikiem fizycznym w opanowanej przez zwiazki > zawodowe fabryce. Nie rozumiem tego, widocznie nie jestem dobrym naukowcem :-) Np. profesor zdobywa wyksztalcenie najpierw srednie, potem wyzsze, potem doktorat, habilitacja, po czym musi spelnic dalsze kryteria przed objeciem stanowiska profesorskiego (nie mowie nawet o tytule). Robotnik nie osiaga najczesciej tego pierwszego szczebla, sekretarka czesto tego drugiego - na jakiej wiec podstawie ma zarabiac tyle samo? Profesor, po krotkim przyuczeniu, moze byc robotnikiem albo sekretarzem, a ile trwaloby przyuczanie sekretarki do prowadzenia wykladow i badan naukowych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.proxy.aol.com 28.06.03, 17:41 Gość portalu: Przemek napisał(a): > Gość portalu: Jasio napisał(a): > > > > > Przemku, znowu piszesz B.S. Ten problem sam przerabialem. Uprzytomnij sobi > e, > ze > > > > ta sekretarka jest przed koncem kariery zawodowej. > > Tzn. placa zalezy od wieku pracownika, sily jego zwiazku zawodowego, a > kwalifikacje schodza na plan dalszy. To przeciez komunizm! Przerabialismy to w > latach 80-tych, gdy "ciec" pilnujacy wejscia do gmachu zarabial wiecej niz > asystent, bo mial "stanowisko robotnicze". Padla propozycja zatrudnienia > doktoranta na tym stanowisku (mialby swiety spokoj i czas na robienie doktoratu > > w "cieciowce"), ale propozycja zostala odrzucona, bo nie kazdy mial przywilej > zajmowania "stanowiska robotniczego" :-) > > > > Dobrze ci radze. Jezeli uwazasz sie za dobrego naukowca nie porownuj sie z > > > sekretarka, technikiem czy robotnikiem fizycznym w opanowanej przez zwiazk > i > > zawodowe fabryce. > > Nie rozumiem tego, widocznie nie jestem dobrym naukowcem :-) > Np. profesor zdobywa wyksztalcenie najpierw srednie, potem wyzsze, potem > doktorat, habilitacja, po czym musi spelnic dalsze kryteria przed objeciem > stanowiska profesorskiego (nie mowie nawet o tytule). Robotnik nie osiaga > najczesciej tego pierwszego szczebla, sekretarka czesto tego drugiego - na > jakiej wiec podstawie ma zarabiac tyle samo? Profesor, po krotkim przyuczeniu, > moze byc robotnikiem albo sekretarzem, a ile trwaloby przyuczanie sekretarki do > > prowadzenia wykladow i badan naukowych? Napisalem ci, ze ten temat sam przerabialem. Przerabialem go dwa razy. Raz po otrzymaniu dyplomow w Polsce, a drugi raz jako emigrant na drugiej polkuli. Otoz po znalezieniu sie na innym kontynencie pierwsza prace jaka znalazlem byla praca na produkcji. Zaplacono mi sporo, tyle, ze oniemialem z wrazenia. Rok pozniej bylem bliski podjecia decyzji skonczenia z jakakolwiek dzialalnoscia naukowa. Na produkcji mialem spokoj, dobra atmosfere, pieniadze i zdazylem sie juz zaprzyjaznic z paroma osobami. Wtedy wlasnie wpadl do mnie wieczorem na pozegnalna lampke wina stary profesor (z Poznania), ktory po zakonczeniu kontraktu, na tutejszym uniwersytecie wracal wlasnie do kraju. Przy butelce wina rozpoczela sie dyskusja o nauce, zarobkach i pracownikach naukowych i celu dzialalnosci naukowej. Po tej dyskusji postanowilem jednak sprobowac powrotu na lono prac badawczych. Wymagalo to jednak na poczatek obciecia moich zarobkow o 1/3.!!!!!!!!!!! Dzisiaj, mysle ze mam tu dobra pozycje w dziedzinie ktora reprezentuje, a co do zarobkow??? Pensja tego pracownika na produkcji niewiele sie zmienila. Moje roczne dochody wzrosly dziesieciokrotnie. Kiedys stary manager powiedzial mi:w szkolach i na uczelniach ucza regol. Praca zawodowa (w tym praca naukowca) pozwala ci poznac wyjatki od tych regol. Za nauke o wyjatkach musisz zaplacic. A wyjatkow jest sporo. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.tele.pw.edu.pl 28.06.03, 20:26 Gość portalu: Jasio napisał(a): > Po tej dyskusji postanowilem jednak sprobowac powrotu na lono prac badawczych. > Wymagalo to jednak na poczatek obciecia moich zarobkow o 1/3.!!!!!!!!!!! Ty piszesz o tym jak jest, a ja o tym, jak powinno byc :-) > Dzisiaj, mysle ze mam tu dobra pozycje w dziedzinie ktora reprezentuje, a co do > > zarobkow??? Pensja tego pracownika na produkcji niewiele sie zmienila. Moje > roczne dochody wzrosly dziesieciokrotnie. Rzecz w tym, ze u nas zarobki (tzn. pensje) bardzo "splaszczone". Moze troche zmieni to "Buzkowa" podwyzka, opozniona przez obecny rzad o ponad pol roku. Przewiduje ona wieksze zroznicowanie pensji. Zroznicowanie zarobkow jednak wystepuje i dzis, ale chodzi tu nie o pensje, a o dochody z grantow, szczegolnie tych "brukselskich". Ciekawostka jest to, ze pracownicy nauk. np. we Francji zyja glownie z pensji (dosc przyzwoitej), natomiast dochody z grantow ida na zakup aparatury itd. U nas odwrotnie - pensje glodowe, a dochody opieraja sie na grantach (jak kto je ma) i na "fuchach" w prywatnych uczelniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fifi Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: w3cache.* / 192.168.0.* 28.07.03, 15:56 Z tym prestiżem w świecie nie przesadzajcie. Odszedłem z UJ kilka lat temu i od tego czasu kilka razy wyjeżdżałem zagranicę na zaproszenie i za pieniądze tamtejszych uniwersytetów. Mój osobisty, zagraniczny prestiż zupełnie nie zależy od prestiżu uczelni, na której pracuję. Za to przeciwnie: uniwersytet, na który się przeniosłem, zaczął być w mojej dyscyplinie zauważany i chętniej zaczęli go odwiedzać goście zagraniczni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UJ Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 19:38 A może ktoś by zweryfikował ów wysoki poziom nauczania na UJ i innych "zasłużonych" uczelniach - przecież 2/3 "naukowców" należałoby zwolnić! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student politologii na UJ UJ po raz pierwszy boi się konkurencji IP: *.stalowa-wola.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 21:23 Rzeczywiście sytuacja w szkolnictwie wyższym wymaga jakiejś radykalnej naprawy. Niestety uchwała Senatu UJ ma niewiele wspólnego z oczyszczaniem sytuacji w środowisku akademickim. Dlaczego? Osoby, które nie mają kontaktów ze światkiem krakowskim informuję, że przyczyna zamieszania nazywa się Wyższa Szkoła Europejska (www.wse.krakow.pl/). Pan Gowin ma naprawdę duże ambicje. Z energią zabrał się do rzeczy i mimo, że szkoła pierwszych studentów przyjmie dopiero w październiku, widać już pierwsze symptomy. Jest fama, że osoby przyjęte do WSE, wyciągają papiery z UJ jeszcze przed egzaminem wstępnym. Takich sytuacji wcześnej nie było. Do szkół prywatnych szli ci, co się na UJ nie dostali. Widać że Uniwersytetowi po raz pierwszy rośnie naprawdę poważny konkurent. I ta uchwała Senatu UJ jest przede wszystkim niezbyt eleganckim sposobem utrącenia rywala. Więc kiedy widzę że, przy tej okazji JM Franciszek Ziejka stroi się w szaty Katona ("Pora oczyścić atmosferę w środowisku akademickim") to ciężko się powstrzymać przed ironicznym uśmieszkiem. Dlaczego JM i Senatu nie drażni, że pracownicy UJ jeżdżą uczyć do Nowego Sącza albo gdziekolwiek indziej? Drugi etat poza Krakowem zabiera wszak jeszcze więcej czasu. I dlaczego akurat teraz? Wieloetatowość nie jest zjawiskiem chwalebnym, ale według mnie jest to jednak problem wtórny. Problem podstawowy polega na tym, że wielu profesorów (tych wieloetatowych i jednoetatowych też) w sposób skandaliczny zaniedbuje swoje obowiązki dydaktyczne i naukowe. Niestety dotyczy to również mojej szacownej uczelni. Panie Rektorze i Szanowny Senacie, niech Państwo postawią problem jasno i wtedy próbują szukać środków zaradczych. Może wtedy wcale nie trzeba się będzie obawiać konkurencji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: UJ po raz pierwszy boi się konkurencji IP: 64.180.226.* 28.06.03, 02:21 Masz duzo racji. Skoro jednak zaczelismy dyskusje o prawach i obowiazkach, "intelectual property" i etyce zawodowej srodowiska akademickiego, to przeprowadzmy to juz do konca. Trzeba sporo wody, aby oczyscic te stajnie, jakimi sa uczelnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ASYSTENT Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: Pantera.bazapartner.pl:* / 192.168.112.* 27.06.03, 22:15 MYŚLAŁBY KTO ŻE PROFESOROWIE SĄ BIEDNI !JAK SKOŃCZĄ 65 LAT TO BIORĄ EMERYTURĘ I PENSJĘ !!!!!!!!!!! NASZE PRAWO NA TO POZWALA !!!! KTO JESZCZE MA TAKI PRZYWILEJ ! W WIĘKSZOŚCI WYPADKÓW DOPISUJĄ SIĘ DO PUBLIKACJI A WIĘKSZOŚĆ JUŻ DAWNO NIC NIE ROBIĄ MŁODYM ZDOLNYM NIE DAJĄ SIĘ WYBIĆ BO TO ZAGROŻENIE. ZAJĘCIA I CZARNĄ ROBOTĘ ODSTAWIAJĄ ASYSTENCI I ADIUNKCI, MAJĄ PO 15-20 PRAC MAGISTERSKICH , KTÓRYCH NIE SĄ W STANIE NAWET PRZECZYTAĆ ! DOŚĆ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: www Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 28.06.03, 13:56 Warto sobie poszerzyć znajomośc tego co się dzieje na uczelniach www.naukowcy.republika.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.tele.pw.edu.pl 28.06.03, 17:03 Gość portalu: ASYSTENT napisał(a): > MYŚLAŁBY KTO ŻE PROFESOROWIE SĄ BIEDNI !JAK SKOŃCZĄ 65 LAT TO > BIORĄ EMERYTURĘ I PENSJĘ !!!! Czy jestes pewny tego, co piszesz? Wg mojego rozeznania, moga isc na emeryture i ewentualnie dorabiac zleceniami (nawet prowadzeniem wykladow), ale pensji nie biora. Do tego nauczyciele akademiccy sa chyba jedyna grupa zawodowa zmuszana do emerytury (w wieku 65 lat do adiunkta wlacznie, 70 lat - prof.). Jesli firmie prywatnej jest potrzebny pracownik, to nie musi go odsylac na emeryture - uczelnia MUSI! Ta sytuacja jest dyskryminujaca dla pracownikow nauk. !!!!!!! NASZE PRAWO NA TO > POZWALA !!!! KTO JESZCZE MA TAKI PRZYWILEJ ! Jak to usilowalem wykazac, pracownicy nauk. nie maja przywilejow, wrecz przeciwnie - sa dyskryminowani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.acn.waw.pl 03.07.03, 21:12 Asystent ma rację. Profesor w wieku 65 lat może przejść na emeryturę i najczęściej przechodzi i dalej pracuje, pobierając emeryturę i pensję. Są pełnoprawnymi pracownikami, niektórzy nawet otrzymują dodatkowo stypendia rektorskie. Tak jest na Uniwersytecie Warszawskiem. Wielu profesorów UW ma już sporo ponad 70 lat i dalej pracuje na pełnych etatach, korzystając oczywiście ze względu na wiek ze zniżki pensum do 120 godzin rocznie, to znaczy pojawiają się raz w tygodniu prowadząc np. seminarium i wykład. W innych uczelniach podobno coraz częściej wysyłają profesorów na przymusową emeryturę, żeby zatrudnić młodych. Uniwersytet Warszawski wciąż jeszcze stawia na "starą" kadrę profesorską. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.tele.pw.edu.pl 05.07.03, 19:04 Gość portalu: Anna napisał(a): > Asystent ma rację. Profesor w wieku 65 lat może przejść na emeryturę i > najczęściej przechodzi i dalej pracuje, pobierając emeryturę i pensję. Są > pełnoprawnymi pracownikami, niektórzy nawet otrzymują dodatkowo stypendia > rektorskie. Tak jest na Uniwersytecie Warszawskiem. Ja obserwuje sytuacje na Politechnice W-wskiej i myslalem, ze wynika ona z ustawy, a nie z wewnetrznych uregulowan. Adiunkci sa w wieku 65 lat bezwzglednie wysylani na emeryture, a profesorowie w wieku 70 lat. Profesorowie moga isc na emeryture wczesniej (65 lat), a potem dorabiac zleceniami (badawczymi lub dydaktycznymi), ale po przejsciu na emeryture nie sa "na etacie". Rozmawialem z profesorem (po 65 ale przed 70), ktory poszedl na taka emeryture, ale uczelnia zwrocila sie do niego z prosba, aby powrocil - wymagalo to wiele zachodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.acn.waw.pl 05.07.03, 21:06 Gość portalu: Przemek napisał(a): Profesorowie > > moga isc na emeryture wczesniej (65 lat), a potem dorabiac zleceniami > (badawczymi lub dydaktycznymi), ale po przejsciu na emeryture nie sa "na > etacie". Rozmawialem z profesorem (po 65 ale przed 70), ktory poszedl na taka > emeryture, ale uczelnia zwrocila sie do niego z prosba, aby powrocil - wymagalo to wiele zachodu. Profesorowie nie są na etacie, ale pracują w ramach umowy o pracę. Przecież to to samo, co etat(wynagrodzenie stałe przez cały rok, nadgodziny,przydział środków na badania, trzynastka itd.)tylko na czas określony. Wszystko zależy od układów profesora na uczelni. Niektórzy otrzymują taką umowę na trzy lata, inni na pięć. Bywa, że nie cały etat, np. 9/10 tak dla picu, bo to przecież emeryt. Najczęściej uczelnia (tzn. kolega-profesor, dziekan) zwraca się do profesora- emeryta, żeby nie odchodził. Ten w zamian napisze pozytywną recenzję, wystąpi z wnioskiem o awans. Takie jest życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.acn.waw.pl 05.07.03, 21:15 Gość portalu: Anna napisał(a): > Profesorowie nie są na etacie, ale pracują w ramach umowy o pracę. Nie są na etacie, to znaczy jako profesorowie-emeryci nie są zatrudniani na czas nieokreślony, jak dotychczas, tylko na czas określony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: UJ walczy z dorabianiem u konkurencji IP: *.proxy.aol.com 05.07.03, 19:26 Gość portalu: Anna napisał(a): > Uniwersytet Warszawski wciąż jeszcze stawia na "starą" kadrę profesorską. Innymi slowy prezny "Old Boys Club" wciaz rzadzi uczelnia. "Gratuluje" Odpowiedz Link Zgłoś