Dodaj do ulubionych

Masz wyniki - nie płacisz. Rozmowa z prorektore...

08.07.03, 01:17
Wydaje to sie bardzo ciekawym rozwiazaniem. Jak tak dalej na UW
pojdzie, to moze tam nawet do pracy wroce: nic nie odda koszmaru
meczenia sie z chodzaca "mysla nieoswojona", z panienkami z
dobrych domow, poszukujacymi na studiach wlasciwego meza, z
umyslami spolegliwymi, acz niekreatywnymi, z kandydatami na
epigonow i plagiatorow, z ambitnymi, co "koniecznie musza", bo
jakis stolek gdzies juz na nich czeka itd. itp. Oby tylko takie
rozwiazanie nie zamienilo nam studentow w dobrze
wytresowane...papugi. Niemniej to juz zalezy od samej kadry.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ola Re: Masz wyniki - nie płacisz. Rozmowa z prorekto IP: *.bumc.bu.edu 08.07.03, 01:34
      Pomysl aby oplata zalezala od wynikow w nauce wydaje sie ok.
      Zawsze powinna byc jakas pula miejsce bezplatnych juz na I roku.
      Dla nie jedenej osoby nawet utrzymanie sie w akademickim miescie
      moze byc powaznym problemem finansowym. W najlepszych trzeba
      jednak inwestowac od samego poczatku!
      • Gość: x CO ZA BZDETY... IP: 217.153.49.* 08.07.03, 09:29
        Jak ktos nie ma podstaw, to nie stanie sie lepszym studentem,
        chyba ze bedzie sciagal na egzaminach...

        A wogole to za czasow komuny klasa robotnicza miala lepiej niz
        inteligencja, dostawali punkty za pochodzenie, etc... czyzbysmy
        wracali do tego ? Nie robmy z robotnikow inteligentow, bo nam
        robotnikow w kraju zabraknie...
    • buzek2 Bardzo dobrzy studenci studiow zaocznych powinni byc 08.07.03, 01:56
      zwlnieni z czesnego.
    • Gość: ddt Re: Masz wyniki - nie płacisz. IP: *.proxy.aol.com 08.07.03, 01:56
      Pomysl jest warty rozwazenia, ale jest kilka kwestii
      skalniajacych do ostroznosci:

      1. Trudno jest zdecydowac czy o bezplatnym studiowaniu mialaby
      decydowac srednia ocen czy tez pozycja w klasyfikacji studentow
      roku. Wiadomo przeciez, ze na roznych wydzialach srednie ocen
      nie sa rownowazne. Z drugiej strony, zdarzaja sie rowniez
      slabsze roczniki.

      2. Po wprowadzeniu systemu oplat za niezaliczone cwiczenia i
      egzaminy na Biologii UW (gdzie studiowalem), czasami dalo sie
      zauwazyc 'ped' kadry do 'udupiania' duzej liczby studentow.
      Okazalo sie bowiem, ze pewien procent pieniedzy placonych za
      powtarzanie zajec wedrowal bezposrednio do instytutow i katedr
      organizujacych dane zajecia. Byc moze chec oszczedzania na
      stypendiach spowoduje ogolna obnizke ocen (pamietajmy co
      zrobiono z proporcja studentow wieczorowych, kiedy okazalo sie,
      ze wieczorowi maja placic).

      3. Czesne powinno sie chyba roznic miedzy wydzialami np prawa a
      filozofii; przeciez wiadomo, ze po niektorych wydzialach praca
      jest niskoplatna. Jezeli czesne mialoby byc takie samo, to wielu
      zdolnych a biednych mlodych ludzi poszloby 'na wszelki wypadek'
      na wydzial gwarantujacy poplatniejsza prace, a na kierunek do
      ktorego ten czlowiek ma predyspozycje. W efekcie moglibysmy
      napedzic tempo wysycania wydzialow mniej intratnych dobrze
      sytuowanymi finansowo i miernymi intelektualnie uciekinierami od
      sluzby wojskowej.

      4. Jest wreszcie kwestia odplatnosci za pierwszy rok. Skoro nie
      wiemy kogo na co stac, a chcemy jeszcze chronic ubozszych, to
      chyba pierwszy rok powinien pozostac bezplatny.

      5. Na sam koniec kwestia finansowania studiow. Juz teraz
      wiadomo, ze banki daja pozyczki praktycznie tylko tym, ktorzy
      studiuja kierunki intratne. Czy jezeli dosyc dobry acz ubogi
      student, ktory planuje kariere nauczyciela, znajdzie sie pewnego
      roku minimalnie 'pod kreska' stypendialna bedzie mogl uzyskac
      pozyczke? Watpliwe. No chyba, ze uniwersytety zaczna (tak jak
      sie to dzieje w Stanach) podpisywac umowy z bankami, dzieki
      ktorym studenci beda mieli zagwarantowana mozliwosc wziecia
      pozyczki (chociaz splacac to ja jest ciezko).
      • gabrielacasey DDT, te pozyczki, to akurat srednie zmartwienie. 08.07.03, 02:18
        Za rok Polska wchodzi do Unii i o "dyktaturze" polskich bankow
        bedzie mozna zapomniec. A - przykladowo - banki brytyjskie od
        lat przywykly do takiego wlasnie (wspolpraca z uczelniami itd)
        finansowania studiow. Co wiecej, to nie sadze, ze polskie
        uczelnie beda sie wymigiwac od umow z bankami, bo...polski
        student juz nie bedzie skazany na polskie uczelnie i polskie
        czesne (wiekszosc uczelni Zachodu bezplatna; czesne w
        brytyjskich - poza kilkoma najlepszymi i sie "prywatyzujacymi" -
        to ok. 1000 funtow rocznie)i stanie sie poszukiwanym dla
        uczelni "towarem". Podobnie z systemem ocen - wg. porozumien
        unijnych i polskie uczelnie musza sie dostosowac do dosc
        ujednoliconego systemu punktow na zaliczenia itd. itp.
        Powodzenia szczerze zycze.
    • Gość: mirmil HISZPANIA "bogaty kraj" ? IP: *.uBRgrb01.supercable.es 08.07.03, 02:34
      tutaj sprawa jest jasna:

      1. zdajesz wszyskie egzaminy ze srednia 3,5
      2. spelniasz warunki dotyczace dochodow (nie sa one jakies
      bardzo restrykcyjne)

      i automatycznie masz stypenium. nie trzeba sie zabijac, bo
      pieniadze sa tylko dla najlepszych i nie trzeba byc z bardzo
      biednej rodziny, bo wymogi ekonomiczne nie sa jakies straszne. i
      jest ok - a hiszp nie nalezy do tych "najbogatszych" krajow.

      oczywiscie studia platne dla wszystkich, ale stypendium dostac
      dosc latwo.
      • gabrielacasey Ale Hiszpania, jak Irlandia, unijny szmal wklada w 08.07.03, 03:13
        ksztalcenie kadr, a nie w podtrzymywanie trupa, tj. anachronicznego rolnictwa.
        Co Polsce, niestety, najwyrazniej nie grozi - w Hiszpanii wladze mysla
        generacjami, w Polsce - od elekcji do elekcji. I w tym caly problem, bo i durny
        narod w takim "mysleniu" wladzom dopomaga. Aman. I swiec Panie ...
        • Gość: Mr Profi Do Pani Gabrieli Casey IP: *.nsw.bigpond.net.au 08.07.03, 03:35
          Szanowna Pani Gabrielo!

          Pierwszy raz zabieram glos na tym forum ale poruszyla mnie sytuacja, ktora
          zapanowala na forum dotyczacym dyskusji na temat Czeczenii.

          Nie zawsze czytam wszystkie wypowiedzi ale jednak kiedykolwiek to robie to
          zazwyczaj napotykam sie na jakis Pani post. Irytuje mnie to bardzo, jak i wielu
          innych internautow, ale nic nam do tego. Moze sobie Pani wysylac ile tylko Pani
          zechce.

          Zaniepokoila mnie jednak tresc tych postow, a kulminacja bylo owo forum o
          Czeczenii. Sposob w jaki prowadzi Pani dyskusje wzbudza moj niesmak. Ja wiem,
          ze wiele wypowiedzi uraga wszelkim normom ale od Pani wymagalbym wiekszego
          szacunku dla innych. Uczestniczy Pani w zwyklych pyskowkach, uzywajac jezyka,
          ktorego powstydzilby sie niejeden pijaczyna. Obrzuca Pani wyzwiskami i
          epitetami ludzi mieszkajacych w Polsce rzekomo zazdroszczacych Pani zycia w UK.
          Zaognia Pani dyskusje odpowiadajac chamsko i wulgarnie na kazda zaczepke a na
          dodatek cierpi chyba Pani na jakas manie przesladowcza, oskarzajac czasami
          niewinnych ludzi o podszywanie sie pod nicki i sledzi Pani kazdy adres IP. Ze
          mna bedzie zapewne podobnie poniewaz z Sydney wszyscy mamy taki sam adres...

          Wyzwiska i czestotliwosc Pani wystapien to jedna sprawa. Druga to wyzszosc z
          jaka Pani rozmawia na tym forum. Opowiada Pani swoje wlasne prywatne i zawodowe
          sprawy a potem sie dziwi, ze ludzie wyciagaja te watki dogryzajac Pani. Wtedy
          musi Pani kontratakowac itd.

          Wyzszoscia owa szafuje Pani poniewaz podobno posiada Pani tytul doktora i zna
          sie na polityce. Ale czy to usprawiedliwia Pani jadowite ataki na Polakow
          mieszkajacych w Polsce? Czy fakt, ze Pani sie udalo wyjechac z kraju musi
          oznaczac, ze wszyscy, ktorzy zostali na miejscu to holota? Nie rozumiem takiego
          zachowania. Sam mieszkam daleko od Polski, mam tytul naukowy, znam angielski
          ale nigdy do glowy mi nie przyszlo ani sie wymadrzac na forum ani tym bardziej
          uczestniczyc w rynsztokowych pyskowkach i wstawiac angielskie slowa w polskie
          zdania. Dla mnie jest to zenujace i wlasnie takie zachowanie jest typowe dla
          Polaczkow z zagranicy. Mam szacunek do Polakow mieszkajacych w Polsce i ciezko
          pracujacych i nigdy nie przyszlo mi do glowy wstydzic sie polskosci. Pani
          kiedys wypowiadala sie o swoich dzieciach, ze dobrze, iz nie sa Polakami. Ja
          wstydze sie za zachowanie moich niektorych rodakow i wspolczuje im kiedy bladza
          ale nie przyszlo mi do glowy aby w taki napastliwy sposob probowac ich
          zmieniac. Holota sa rowniez Polacy mieszkajacy poza Polska bo to azbesciarze i
          inni tacy i w ogole to wszyscy jestesmy glupi. Jedyna madra jest Pani, ktora
          wszystko wie najlepiej i na wszystkim sie zna. Zastanawia mnie tylko dlaczego
          Pani uczestniczy w tych dyskusjach skoro Polska to taki syf a Pani nie czuje
          sie Polka i super-przewygodnie-bogato mieszka Pani w UK. Jesli jest Pani tak
          wygodnie w tym UK to dlaczego wtraca sie Pani w sprawy tych durnych Polaczkow?
          Niech sie sami rzadza jak umieja a Pani przyglada sie ich degradacji. Czyzby
          obchodzil Pania los tego skorumpowanego i glupiego narodu skoro Pani prowadzi
          swe zycie na wysokim poziomie zarowno intelektualnym jak i materialnym?

          Szczerze powiem, ze strasznie drazni mnie ta Pani wyzszosc bo ma Pani dwa
          obywatelstwa ilestam paszportow i majatek w milionach funtow. Czy nie lepiej
          zabrac glos od czasu do czasu jesli ma sie cos sensownego i na temat do
          powiedzenia? Czyz nie lepiej nie reagowac na inwektywy i przemilczac bluzgi? A
          tak sama Pani tworzy taka atmosfere. Czyz gdybym ja zabral glos i opisal jak to
          super mi sie tu zyje w tym cieplutkim kraju, jak mi swietnie firma prosperuje i
          jak to niedlugo bede sie habilitowal, a te wszystkie Polaczki i azbesciarze z
          USA to gnoje, to czy pomoglbym w ten sposob stworzyc wspolna, mocna i bogata
          Polske? Kiedy ja widze, ze poziom dyskusji oscyluje w kierunku kloaki i
          rynsztoka nie czytam dalej. I nie czytalbym dalej gdyby to dotyczylo mnie
          osobiscie. Ale jak widze Pani lubuje sie w tym procederze. Bardzo Pani
          wspolczuje z tego powodu i jesli moge radzic (pewnie nie moge?) to wolalbym
          widziec Pani posty rzadziej i tylko wtedy kiedy sa na temat. Bo w bardzo wielu
          przypadkach sie z Pania zgadzam. Ale prawie nigdy z forma z jaka Pani propaguje
          te sluszne postulaty. Dziekuje bardzo za uwage.

          Mr Profi

          • Gość: Piotr Szkoda trzcionki, Mr Profi IP: 142.52.81.* 08.07.03, 04:06
            Gość portalu: Mr Profi napisał(a):

            > Szanowna Pani Gabrielo!
            >
            > Pierwszy raz zabieram glos na tym forum ale poruszyla mnie
            sytuacja, ktora
            > zapanowala na forum dotyczacym dyskusji na temat Czeczenii.
            >
            > Nie zawsze czytam wszystkie wypowiedzi ale jednak kiedykolwiek
            to robie to
            > zazwyczaj napotykam sie na jakis Pani post. Irytuje mnie to
            bardzo, jak i wielu
            >
            > innych internautow, ale nic nam do tego. Moze sobie Pani
            wysylac ile tylko Pani
            >
            > zechce.
            >
            > Zaniepokoila mnie jednak tresc tych postow, a kulminacja bylo
            owo forum o
            > Czeczenii. Sposob w jaki prowadzi Pani dyskusje wzbudza moj
            niesmak. Ja wiem,
            > ze wiele wypowiedzi uraga wszelkim normom ale od Pani
            wymagalbym wiekszego
            > szacunku dla innych. Uczestniczy Pani w zwyklych pyskowkach,
            uzywajac jezyka,
            > ktorego powstydzilby sie niejeden pijaczyna. Obrzuca Pani
            wyzwiskami i
            > epitetami ludzi mieszkajacych w Polsce rzekomo zazdroszczacych
            Pani zycia w UK.
            >
            > Zaognia Pani dyskusje odpowiadajac chamsko i wulgarnie na
            kazda zaczepke a na
            > dodatek cierpi chyba Pani na jakas manie przesladowcza,
            oskarzajac czasami
            > niewinnych ludzi o podszywanie sie pod nicki i sledzi Pani
            kazdy adres IP. Ze
            > mna bedzie zapewne podobnie poniewaz z Sydney wszyscy mamy
            taki sam adres...
            >
            > Wyzwiska i czestotliwosc Pani wystapien to jedna sprawa. Druga
            to wyzszosc z
            > jaka Pani rozmawia na tym forum. Opowiada Pani swoje wlasne
            prywatne i zawodowe
            >
            > sprawy a potem sie dziwi, ze ludzie wyciagaja te watki
            dogryzajac Pani. Wtedy
            > musi Pani kontratakowac itd.
            >
            > Wyzszoscia owa szafuje Pani poniewaz podobno posiada Pani
            tytul doktora i zna
            > sie na polityce. Ale czy to usprawiedliwia Pani jadowite ataki
            na Polakow
            > mieszkajacych w Polsce? Czy fakt, ze Pani sie udalo wyjechac z
            kraju musi
            > oznaczac, ze wszyscy, ktorzy zostali na miejscu to holota? Nie
            rozumiem takiego
            >
            > zachowania. Sam mieszkam daleko od Polski, mam tytul naukowy,
            znam angielski
            > ale nigdy do glowy mi nie przyszlo ani sie wymadrzac na forum
            ani tym bardziej
            > uczestniczyc w rynsztokowych pyskowkach i wstawiac angielskie
            slowa w polskie
            > zdania. Dla mnie jest to zenujace i wlasnie takie zachowanie
            jest typowe dla
            > Polaczkow z zagranicy. Mam szacunek do Polakow mieszkajacych w
            Polsce i ciezko
            > pracujacych i nigdy nie przyszlo mi do glowy wstydzic sie
            polskosci. Pani
            > kiedys wypowiadala sie o swoich dzieciach, ze dobrze, iz nie
            sa Polakami. Ja
            > wstydze sie za zachowanie moich niektorych rodakow i
            wspolczuje im kiedy bladza
            >
            > ale nie przyszlo mi do glowy aby w taki napastliwy sposob
            probowac ich
            > zmieniac. Holota sa rowniez Polacy mieszkajacy poza Polska bo
            to azbesciarze i
            > inni tacy i w ogole to wszyscy jestesmy glupi. Jedyna madra
            jest Pani, ktora
            > wszystko wie najlepiej i na wszystkim sie zna. Zastanawia mnie
            tylko dlaczego
            > Pani uczestniczy w tych dyskusjach skoro Polska to taki syf a
            Pani nie czuje
            > sie Polka i super-przewygodnie-bogato mieszka Pani w UK. Jesli
            jest Pani tak
            > wygodnie w tym UK to dlaczego wtraca sie Pani w sprawy tych
            durnych Polaczkow?
            > Niech sie sami rzadza jak umieja a Pani przyglada sie ich
            degradacji. Czyzby
            > obchodzil Pania los tego skorumpowanego i glupiego narodu
            skoro Pani prowadzi
            > swe zycie na wysokim poziomie zarowno intelektualnym jak i
            materialnym?
            >
            > Szczerze powiem, ze strasznie drazni mnie ta Pani wyzszosc bo
            ma Pani dwa
            > obywatelstwa ilestam paszportow i majatek w milionach funtow.
            Czy nie lepiej
            > zabrac glos od czasu do czasu jesli ma sie cos sensownego i na
            temat do
            > powiedzenia? Czyz nie lepiej nie reagowac na inwektywy i
            przemilczac bluzgi? A
            > tak sama Pani tworzy taka atmosfere. Czyz gdybym ja zabral
            glos i opisal jak to
            >
            > super mi sie tu zyje w tym cieplutkim kraju, jak mi swietnie
            firma prosperuje i
            >
            > jak to niedlugo bede sie habilitowal, a te wszystkie Polaczki
            i azbesciarze z
            > USA to gnoje, to czy pomoglbym w ten sposob stworzyc wspolna,
            mocna i bogata
            > Polske? Kiedy ja widze, ze poziom dyskusji oscyluje w kierunku
            kloaki i
            > rynsztoka nie czytam dalej. I nie czytalbym dalej gdyby to
            dotyczylo mnie
            > osobiscie. Ale jak widze Pani lubuje sie w tym procederze.
            Bardzo Pani
            > wspolczuje z tego powodu i jesli moge radzic (pewnie nie
            moge?) to wolalbym
            > widziec Pani posty rzadziej i tylko wtedy kiedy sa na temat.
            Bo w bardzo wielu
            > przypadkach sie z Pania zgadzam. Ale prawie nigdy z forma z
            jaka Pani propaguje
            >
            > te sluszne postulaty. Dziekuje bardzo za uwage.
            >
            > Mr Profi
            >
            Zgadzam sie z Toba w 100%. Po tym swiecie chodza tabuny
            wyksztalconych chamow a wsrod "azbesciarzy" test naprawde sporo
            porzadnych ludzi.

            Gabriela nie jest "szanowna". Na szcunek trzeba sobie zasluzyc.
            Pyskowka sie daleko nie zajedzie.

            Pozdrawiam - Piotr
            • gabrielacasey Na toto wyzej to naprawde czcionki szkoda. 08.07.03, 04:29
          • gabrielacasey Gratuluje zdolnosci wypowiadania sie NIE NA TEMAT. 08.07.03, 04:25
            To, istotnie, postawa godna...australijskiego "naukowca". A o panskiej
            kulturze swiadczy najlepiej fakt bawienia sie w publiczne "smrodki dydaktyczne"
            pod moim adresem, gdy mogl Pan skorzystac z mego maila w GW. Ale - powiedzmy
            sobie szczerze - to Pan chcial sie tu popisac! Nie atakuje nigdy PIERWSZA. A ze
            tepie chamstwo po chamsku? Coz, paru RZECZYWISTYCH polskich uczonych w
            Australii (prof. Wierzbicka, Maciej Ciolek itd.itp) mogloby to Panu wyjasnic:
            tu chodzi o ZGODNOSC KODU. Innego jezyka nie pojma. Nie pozdrawiam.
            • Gość: Piotr A nie mowilem, Mr Profi IP: 142.52.81.* 08.07.03, 05:01
              gabrielacasey napisała:

              > To, istotnie, postawa godna...australijskiego "naukowca". A o
              panskiej
              > kulturze swiadczy najlepiej fakt bawienia sie w
              publiczne "smrodki dydaktyczne"
              >
              > pod moim adresem, gdy mogl Pan skorzystac z mego maila w GW.
              Ale - powiedzmy
              > sobie szczerze - to Pan chcial sie tu popisac! Nie atakuje
              nigdy PIERWSZA. A ze
              >
              > tepie chamstwo po chamsku? Coz, paru RZECZYWISTYCH polskich
              uczonych w
              > Australii (prof. Wierzbicka, Maciej Ciolek itd.itp) mogloby to
              Panu wyjasnic:
              > tu chodzi o ZGODNOSC KODU. Innego jezyka nie pojma. Nie
              pozdrawiam.


              Widzisz, Profi, nie oplaca sie z ta jedza wdawac w jakiekolwiek
              dyskusje. Ostatnie slowo (nawet to najbardziej niedorzeczne)
              ZAWSZE nalezy do niej.

              Klasyczny kliniczny przypadek osoby, ktorej trzeba wspolczuc.

              Absesciarze - badzcie dumni z tego co robicie. Zawdzieczacie
              wszstko swemu sprytowi, przedsiebiorczosci i uporowi. Pracujecie
              glowa i rekoma i nie musicie sie oddawac Arabom [bo z tym
              Irlandczykiem to takie "bajki owczej babci"] by przetrwac.

              Polaczki wszystkich krajow - laczcie sie!!!
          • gabrielacasey PS: Mieszkamy na zmiane w UK, Irlandii i w Polsce. 08.07.03, 04:27
            W Polsce do niedawna mielismy takze i firme i dawalismy prace ilus tam osobom.
            A wiec mam pelne prawo, jako takze i polski PODATNIK, na tematy polskie, Polski
            i Polakow sie wypowiadac. Znacznie wieksze od tych, co prawia komplementy z
            daleka...Bo tak NAJWYGODNIEJ - machanie kadzidlem niewiele kosztuje. jeszcze
            raz - nie pozdrawiam.
            • Gość: Piotr A ja na Ksiezycu IP: 142.52.81.* 08.07.03, 05:14
              gabrielacasey napisała:

              > W Polsce do niedawna mielismy takze i firme i dawalismy prace
              ilus tam osobom.
              > A wiec mam pelne prawo, jako takze i polski PODATNIK, na
              tematy polskie, Polski
              >
              > i Polakow sie wypowiadac. Znacznie wieksze od tych, co prawia
              komplementy z
              > daleka...Bo tak NAJWYGODNIEJ - machanie kadzidlem niewiele
              kosztuje. jeszcze
              > raz - nie pozdrawiam.


              Twoj oczywisty kompleks nizszosci przeraza mnie.
              • gabrielacasey A mnie przeraza twoja MALOSC. I nieudolnosc. To, 08.07.03, 05:21
                o czym pisze to na Wyspach NORMALKA: wiekszosc ludzi ma drugi dom gdzies w
                Europie: we Francji, Hiszpanii, Portugalii, Irlandii. Rzecz jasna, nie dotyczy
                to Polakow, pracujacych tu na czarno, ale Brytanii do tych Polakow sprowadzac
                nie nalezy.
                • Gość: Piotr Opinie bez pokrycia IP: 142.52.81.* 08.07.03, 05:27
                  gabrielacasey napisała:

                  > o czym pisze to na Wyspach NORMALKA: wiekszosc ludzi ma drugi
                  dom gdzies w
                  > Europie: we Francji, Hiszpanii, Portugalii, Irlandii. Rzecz
                  jasna, nie dotyczy
                  > to Polakow, pracujacych tu na czarno, ale Brytanii do tych
                  Polakow sprowadzac
                  > nie nalezy.


                  Tak sie sklada, ze na Wyspach bywalem, mam tam wielu znajomych.
                  Glupoty, kobito, opowiadasz i tyle jesli chodzi "o wiekszosc
                  ludzi".

                  Zdrowi, normalni ludzie bez kompleksow nie miela jezorem na prao
                  i lewo o swoich [rzekomych] osiagnieciach. Natretne
                  przechwalanie sie swiadczy z reguly o malostkowosci, braku
                  dobrego wychowania i [niestety] kompleksu nizszosci.

                  Zauwaz, ze jestes jedyna, ktora calemu swiatu wciska swoj
                  inwentarz [rzekomych] dobr. Nikt inny tego nie robi. O czyms to
                  swiadczy, prawda?
                  • gabrielacasey Przykro mi, ze wsrod underclasses sie obracasz. 08.07.03, 05:33
                  • gabrielacasey PS: naiwny jestes-ja sie bawie POLSKA ZAWISCIA!!! 08.07.03, 05:35
                    Bo tym pozbawionym zawisci mozna dlugo i namietnie wyliczac wszystkie
                    posiadlosci ziemskie i poza ziemskie... Tego UK (jesli to nie underclasses)
                    powinno cie bylo nauczyc.
                    • Gość: Piotr Najtragiczniejsze jest to, ze IP: 142.52.81.* 08.07.03, 05:49
                      gabrielacasey napisała:

                      > Bo tym pozbawionym zawisci mozna dlugo i namietnie wyliczac
                      wszystkie
                      > posiadlosci ziemskie i poza ziemskie... Tego UK (jesli to nie
                      underclasses)
                      > powinno cie bylo nauczyc.



                      te rzekome osiagniecia, dobra i pozycje spoleczna [o ile - jak
                      mi sie mocno wydaje - nie sa to wytwory tewej chorej wyobrazni]
                      zawdzieczasz tylko temu, ze dajes ciala jakiemus tam facetowi.
                      Prawda jest taka, ze bez "sugar daddy" daleko bys nie ujechala
                      bo swoj "doktorat"z UW mozesz sobie o kant tylka rozbic.

                      Powtorze tez, ze nie ty twoje niewybredne wychwalanie sie test
                      znakiem braku klasu lub dziecinnosci [ moja 4-letnia corka tez
                      czasami przechwala sie bez ograniczen ostro ptzy tym
                      fantazjujac]. A z pewnoscia jest podszyte tragiczna swiadomoscia
                      o wlasnej malosci.
                      • Gość: ddt Re: Najtragiczniejsze jest to, ze IP: *.proxy.aol.com 08.07.03, 06:25
                        Popieram cie w zupelnosci, ze protestujesz przeciwko niemilym
                        komentarzom ze strony tej pani z Wielkiej Brytanii.

                        Jednakze przy okazji chcialbym ci powiedziec, ze naprawde nie
                        trzeba 'dawac komus tylka', zeby osiagnac cos z polskim dyplomem
                        na zachodzie. Moj doktorat przyznano mi w Krakowie (chociaz
                        robilem go w kooperacji z instutucja zachodnia), a jednak nigdy
                        nie mialem klopotu z robieniem tzw 'kariery' w Stanach (a
                        zaszedlem dalej niz wiekszosc amerykanskich kolegow/kolezanek po
                        fachu wyksztalconych w USA). Sadze, ze naprawde warto sie wyzbyc
                        kompleksu nizszosci co do jakosci polskiego wyksztalcenia.
                        Prosze mi wierzyc, dobre polskie uczelnie przygotowuja
                        przyzwoitych fachowcow, ktorzy nie maja sie czego wstydzic w
                        porownaniu z zachodnimi kolegami. Sadze, ze wielu polskich
                        specjalistow ma problemy z uzyskaniem wysokiej pozycji, gdyz (1)
                        nie znaja jezykow oraz (2) przedstawiajac swoje kwalifikacje
                        maja tendencje do umniejszania jakosci swojego wyksztalcenia.

                        Przyklad: Niedawno szukalem technika do swojego zespolu i
                        zglosila sie kobieta z Polski. Nie wiedzac, ze jestem Polakiem,
                        rozpoczela rozmowe ze mna od usprawiedliwiania sie, ze
                        skonczyla 'tylko' Uniwersytet Jagiellonski, ale za to pracujac w
                        Stanach przez rok, ona juz 'nadrobila niedociagniecia w swoim
                        wyksztalceniu'. Kiedy zapytalem sie ja jakie to niedociagniecia
                        miala, ktore udalo sie jej nadrobic, nie wiedziala co
                        odpowiedziec. Wreszcie wydukala cos o tym, ze nauczyla sie w USA
                        jakichs specjalistycznych technik, ktore w Polsce sa
                        nieosiagalne. Kiedy powiedzialem jej, ze jeszcze nie spotkalem
                        absolwenta amerykanskiej uczelni, ktory poznalby te techniki w
                        trakcie nauki, byla zszokowana. Stwierdzila, ze kiedy spotyka
                        amerykanskich absolwentow, to oni sa tacy pewni siebie. Ona
                        myslala, ze to dlatego, iz sa oni swietnie przygotowani.

                        Uwazam, ze w Polsce powinno sie klasc wiekszy nacisk na
                        wyksztalcanie w ludziach dumy z wlasnych osiagniec. Niestety, na
                        nizszych szczeblach polskiej edukacji, wbija sie dzieciom zbyt
                        czesto do glowy, ze indywidualizm jest zly, ze przebojowosc jest
                        niewskazana (ilez to razy ochrzaniono mnie i innych w
                        podstawowce za zadanie 'trudnego' pytania, tudziez za wyrazenie
                        opinii innej od preferowanej przez nauczyciela). A potem
                        wyrastaja dorosli, ktorzy zamiast prezentowac sie na rynku pracy
                        z jak najlepszej/najbardziej oryginalnej strony, szukaja w sobie
                        zbyt wielu problemow.
                        • Gość: Piotr Generalnie sie z Toba zgadzam IP: 142.52.81.* 08.07.03, 06:45
                          Gość portalu: ddt napisał(a):

                          > Popieram cie w zupelnosci, ze protestujesz przeciwko niemilym
                          > komentarzom ze strony tej pani z Wielkiej Brytanii.
                          >
                          > Jednakze przy okazji chcialbym ci powiedziec, ze naprawde nie
                          > trzeba 'dawac komus tylka', zeby osiagnac cos z polskim
                          dyplomem
                          > na zachodzie. Moj doktorat przyznano mi w Krakowie (chociaz
                          > robilem go w kooperacji z instutucja zachodnia), a jednak
                          nigdy
                          > nie mialem klopotu z robieniem tzw 'kariery' w Stanach (a
                          > zaszedlem dalej niz wiekszosc amerykanskich kolegow/kolezanek
                          po
                          > fachu wyksztalconych w USA). Sadze, ze naprawde warto sie
                          wyzbyc
                          > kompleksu nizszosci co do jakosci polskiego wyksztalcenia.
                          > Prosze mi wierzyc, dobre polskie uczelnie przygotowuja
                          > przyzwoitych fachowcow, ktorzy nie maja sie czego wstydzic w
                          > porownaniu z zachodnimi kolegami. Sadze, ze wielu polskich
                          > specjalistow ma problemy z uzyskaniem wysokiej pozycji, gdyz
                          (1)
                          > nie znaja jezykow oraz (2) przedstawiajac swoje kwalifikacje
                          > maja tendencje do umniejszania jakosci swojego wyksztalcenia.
                          >
                          > Przyklad: Niedawno szukalem technika do swojego zespolu i
                          > zglosila sie kobieta z Polski. Nie wiedzac, ze jestem
                          Polakiem,
                          > rozpoczela rozmowe ze mna od usprawiedliwiania sie, ze
                          > skonczyla 'tylko' Uniwersytet Jagiellonski, ale za to pracujac
                          w
                          > Stanach przez rok, ona juz 'nadrobila niedociagniecia w swoim
                          > wyksztalceniu'. Kiedy zapytalem sie ja jakie to
                          niedociagniecia
                          > miala, ktore udalo sie jej nadrobic, nie wiedziala co
                          > odpowiedziec. Wreszcie wydukala cos o tym, ze nauczyla sie w
                          USA
                          > jakichs specjalistycznych technik, ktore w Polsce sa
                          > nieosiagalne. Kiedy powiedzialem jej, ze jeszcze nie spotkalem
                          > absolwenta amerykanskiej uczelni, ktory poznalby te techniki w
                          > trakcie nauki, byla zszokowana. Stwierdzila, ze kiedy spotyka
                          > amerykanskich absolwentow, to oni sa tacy pewni siebie. Ona
                          > myslala, ze to dlatego, iz sa oni swietnie przygotowani.
                          >
                          > Uwazam, ze w Polsce powinno sie klasc wiekszy nacisk na
                          > wyksztalcanie w ludziach dumy z wlasnych osiagniec. Niestety,
                          na
                          > nizszych szczeblach polskiej edukacji, wbija sie dzieciom zbyt
                          > czesto do glowy, ze indywidualizm jest zly, ze przebojowosc
                          jest
                          > niewskazana (ilez to razy ochrzaniono mnie i innych w
                          > podstawowce za zadanie 'trudnego' pytania, tudziez za
                          wyrazenie
                          > opinii innej od preferowanej przez nauczyciela). A potem
                          > wyrastaja dorosli, ktorzy zamiast prezentowac sie na rynku
                          pracy
                          > z jak najlepszej/najbardziej oryginalnej strony, szukaja w
                          sobie
                          > zbyt wielu problemow.


                          Mysle, ze generalnie masz racje jesli chodzi o polskie dyplomy.
                          Polacy sa cenieni na zachodzie choc czesto sporo musza sie
                          napocic by uzyskac nostryfikacje dyplomow.

                          Ja skonczylem Politechnike Poznanska w latach 80tych i naprawde
                          nie uwazam, ze mam sie czym chwalic. Potem, w
                          Kanadzie "zrobilem" jecze dwa dyplomy i to one otworzyly mi
                          droge do przyzwoitej kariery tutaj.

                          Moj zgryzliwy komentarz o jej doktoracie z UW odnosi sie w
                          zasadzie do nauk spoleczno-politycznych za komuny. Przyznasz, ze
                          z takim czyms trzeba poslubic Irlandczyka by przezyc na
                          Zachodzie.

                          Pozdrawiam - Piotr
          • Gość: Nowy Jurek Re: Do Pani Gabrieli Casey IP: 150.210.170.* 08.07.03, 04:38
            Primo -nie pracuje przy azbestach. Poznalem jednak sporo mlodych
            osob, ktore tak zarabiaja na studia. Nie majac prawa do legalnej
            pracy imaja sie kazdej, ktora pozwala im skonczyc studia na
            amerykanskich uniwersytetach. Te prace bowiem wykonuje sie
            zwykle w weekendy, popoludniami i wieczorami kiedy pracownicy
            biur w NY wychodza do domow. Daje to mozliwosc tym biednym
            polskim studentom studiowac w godzinach rannych i
            wczesnopopoludniowych. Po skonczonych studiach ci mlodzi ludzie
            nierzadko otrzymuja prace w najlepszych instytucjach finansowych
            jak Morgan Stanley, ING, Deutsche Bank, Lazard czy tez Bank of
            Tokio.

            Poziom inteligencji tych studentow, ktorych Sz.P. Gabriela
            opluwa w swoich postach, a ktorych mam okazje spotykac na
            wykladach zadziwilby niejednego.

            Dlatego podpisuje sie Mr. Profi pod Twoim listem rekami i
            nogami. Ja uwazam, ze to wlasnie Gabriela zasluguje na
            zaliczenie do rzeszy Polaczkow - pyskatych, zarozumialych
            cwaniakow, ktorzy chca wykorzystac innych ile sie da oraz nie
            maja za grosz pokory i poszanowania dla innych ludzi
            pochodzacych z tego samego kraju.


            Gość portalu: Mr Profi napisał(a):

            > Szanowna Pani Gabrielo!
            >
            > Pierwszy raz zabieram glos na tym forum ale poruszyla mnie
            sytuacja, ktora
            > zapanowala na forum dotyczacym dyskusji na temat Czeczenii.
            >
            > Nie zawsze czytam wszystkie wypowiedzi ale jednak kiedykolwiek
            to robie to
            > zazwyczaj napotykam sie na jakis Pani post. Irytuje mnie to
            bardzo, jak i wielu
            >
            > innych internautow, ale nic nam do tego. Moze sobie Pani
            wysylac ile tylko Pani
            >
            > zechce.
            >
            > Zaniepokoila mnie jednak tresc tych postow, a kulminacja bylo
            owo forum o
            > Czeczenii. Sposob w jaki prowadzi Pani dyskusje wzbudza moj
            niesmak. Ja wiem,
            > ze wiele wypowiedzi uraga wszelkim normom ale od Pani
            wymagalbym wiekszego
            > szacunku dla innych. Uczestniczy Pani w zwyklych pyskowkach,
            uzywajac jezyka,
            > ktorego powstydzilby sie niejeden pijaczyna. Obrzuca Pani
            wyzwiskami i
            > epitetami ludzi mieszkajacych w Polsce rzekomo zazdroszczacych
            Pani zycia w UK.
            >
            > Zaognia Pani dyskusje odpowiadajac chamsko i wulgarnie na
            kazda zaczepke a na
            > dodatek cierpi chyba Pani na jakas manie przesladowcza,
            oskarzajac czasami
            > niewinnych ludzi o podszywanie sie pod nicki i sledzi Pani
            kazdy adres IP. Ze
            > mna bedzie zapewne podobnie poniewaz z Sydney wszyscy mamy
            taki sam adres...
            >
            > Wyzwiska i czestotliwosc Pani wystapien to jedna sprawa. Druga
            to wyzszosc z
            > jaka Pani rozmawia na tym forum. Opowiada Pani swoje wlasne
            prywatne i zawodowe
            >
            > sprawy a potem sie dziwi, ze ludzie wyciagaja te watki
            dogryzajac Pani. Wtedy
            > musi Pani kontratakowac itd.
            >
            > Wyzszoscia owa szafuje Pani poniewaz podobno posiada Pani
            tytul doktora i zna
            > sie na polityce. Ale czy to usprawiedliwia Pani jadowite ataki
            na Polakow
            > mieszkajacych w Polsce? Czy fakt, ze Pani sie udalo wyjechac z
            kraju musi
            > oznaczac, ze wszyscy, ktorzy zostali na miejscu to holota? Nie
            rozumiem takiego
            >
            > zachowania. Sam mieszkam daleko od Polski, mam tytul naukowy,
            znam angielski
            > ale nigdy do glowy mi nie przyszlo ani sie wymadrzac na forum
            ani tym bardziej
            > uczestniczyc w rynsztokowych pyskowkach i wstawiac angielskie
            slowa w polskie
            > zdania. Dla mnie jest to zenujace i wlasnie takie zachowanie
            jest typowe dla
            > Polaczkow z zagranicy. Mam szacunek do Polakow mieszkajacych w
            Polsce i ciezko
            > pracujacych i nigdy nie przyszlo mi do glowy wstydzic sie
            polskosci. Pani
            > kiedys wypowiadala sie o swoich dzieciach, ze dobrze, iz nie
            sa Polakami. Ja
            > wstydze sie za zachowanie moich niektorych rodakow i
            wspolczuje im kiedy bladza
            >
            > ale nie przyszlo mi do glowy aby w taki napastliwy sposob
            probowac ich
            > zmieniac. Holota sa rowniez Polacy mieszkajacy poza Polska bo
            to azbesciarze i
            > inni tacy i w ogole to wszyscy jestesmy glupi. Jedyna madra
            jest Pani, ktora
            > wszystko wie najlepiej i na wszystkim sie zna. Zastanawia mnie
            tylko dlaczego
            > Pani uczestniczy w tych dyskusjach skoro Polska to taki syf a
            Pani nie czuje
            > sie Polka i super-przewygodnie-bogato mieszka Pani w UK. Jesli
            jest Pani tak
            > wygodnie w tym UK to dlaczego wtraca sie Pani w sprawy tych
            durnych Polaczkow?
            > Niech sie sami rzadza jak umieja a Pani przyglada sie ich
            degradacji. Czyzby
            > obchodzil Pania los tego skorumpowanego i glupiego narodu
            skoro Pani prowadzi
            > swe zycie na wysokim poziomie zarowno intelektualnym jak i
            materialnym?
            >
            > Szczerze powiem, ze strasznie drazni mnie ta Pani wyzszosc bo
            ma Pani dwa
            > obywatelstwa ilestam paszportow i majatek w milionach funtow.
            Czy nie lepiej
            > zabrac glos od czasu do czasu jesli ma sie cos sensownego i na
            temat do
            > powiedzenia? Czyz nie lepiej nie reagowac na inwektywy i
            przemilczac bluzgi? A
            > tak sama Pani tworzy taka atmosfere. Czyz gdybym ja zabral
            glos i opisal jak to
            >
            > super mi sie tu zyje w tym cieplutkim kraju, jak mi swietnie
            firma prosperuje i
            >
            > jak to niedlugo bede sie habilitowal, a te wszystkie Polaczki
            i azbesciarze z
            > USA to gnoje, to czy pomoglbym w ten sposob stworzyc wspolna,
            mocna i bogata
            > Polske? Kiedy ja widze, ze poziom dyskusji oscyluje w kierunku
            kloaki i
            > rynsztoka nie czytam dalej. I nie czytalbym dalej gdyby to
            dotyczylo mnie
            > osobiscie. Ale jak widze Pani lubuje sie w tym procederze.
            Bardzo Pani
            > wspolczuje z tego powodu i jesli moge radzic (pewnie nie
            moge?) to wolalbym
            > widziec Pani posty rzadziej i tylko wtedy kiedy sa na temat.
            Bo w bardzo wielu
            > przypadkach sie z Pania zgadzam. Ale prawie nigdy z forma z
            jaka Pani propaguje
            >
            > te sluszne postulaty. Dziekuje bardzo za uwage.
            >
            > Mr Profi
            >
            • gabrielacasey A czy KTOS powiedzial tym mlodym o AZBESTOZIE? 08.07.03, 05:23
              I ze z tego powodu od 20 lat krycie dachow azbestem jest w Europie ZAKAZANE?
              Oni tego przeciez nie moga pamietac...
    • Gość: Franciszek Re: Jeden z mądrych prorektorów IP: 62.233.192.* 08.07.03, 05:15
      Tak powinno być w naszej nauce po przekształceniach. Należy
      promować zdolnych i chcących się uczyć.Powinno się wyeliminować
      z kadry naukowej również wiedzoodpornych ale dobrze
      przygotowujących kompilacje artykułów i badań szczególnie na
      studiach technicznych. Studia techniczne znacznie różnią sie od
      humanistycznych i nowa ustawa o szkolnictwie wyższym powinna to
      rozrózniać a habilitacje schować do kata jak zrobiono to w
      innych krajach
      • gabrielacasey Franciszku: "kompilacjonizm" to kwitnie i rozkwita 08.07.03, 05:31
        w humanistyce i naukach spolecznych! A plagiaty pojawiaja sie juz od prac
        magisterskich, co zreszta zmusilo niektore wydzialy UW do ograniczenia
        swobodnego dostepu do tych prac, choc...chcacy student i tak potrafi!!!
        Trzystopniowosc tytulow istnieje chyba w calym swiecie: ale Polska upiera sie,
        ze nie ma B.A., B.Sc. itp, i ze od razu M.A, a wiec...tez pojecia nie mam, co z
        ta habilitacja!!!
        • Gość: ddt Re: Franciszku: IP: *.proxy.aol.com 08.07.03, 05:44
          O ile wiem, w Polsce probowano wprowadzic stopien 'licencjata',
          czy cos podobnego, kilka lat temu. Na Wydziale Biologii, ktory
          konczylem, nie bylo jednak zbyt wielu chetnych na to cudo, gdyz
          pracodawcy w kraju nie sa przyzwyczajeni do aplikanta, ktory nie
          tytuluje sie 'magister'.
          W sumie byl to jednak odpowiednik BS/BA, gdyz otrzymywalo sie go
          po 3 latach nauki (w USA, np, jest to program 4-letni, ale oni
          zazwyczaj przez okolo 1-1.5 roku douczaja sie bzdetow ogolnych
          niezwiazanych z kierunkiem studiow, ktore to w Polsce uczy
          szkola srednia)
          Byloby rzeczywiscie dobrze, gdyby spopularyzowano ten stopien
          licencjata; zwlaszcza, ze dla kogos, kto chce uczyc biologii w
          podstawowce, to praca magisterska jest niezbedna (no chyba, ze
          chce podwyzszac swoje umiejetnosci).
          • Gość: ddt Re: Franciszku: IP: *.proxy.aol.com 08.07.03, 05:52
            ostatnie zdanie powinno brzmiec oczywiscie: "praca magisterska
            nie jest niezbedna"
      • Gość: ddt co do tych habilitacji IP: *.proxy.aol.com 08.07.03, 05:35
        Z pewnoscia wielopoziomowy system stopni naukowych (dr, dr hab,
        prof nadzw, prof zw) jest przestarzaly. Ja osobiscie uwazam, ze
        doktorat powinien byc ostatnim stopniem 'wykutym' z ksiazek i
        odebranym jak swiadectwo szkolne. Potem o karierze musi
        decydowac profesjonalizm naukowca.

        Jednakze nie sadze aby korzystne bylo wprowadzenie
        dosyc 'drapieznego' systemu amerykanskiego, w ktorym sam zreszta
        siedze. Od momentu uzyskania doktoratu, pozycja osoby w
        placowkach naukowych zalezy od posiadania tzw grantow - zwykle 3-
        lub 5-letnich projektow - finansowanych przez instytucje
        okolorzadowe. Jak sie nie ma grantu, to czlowiek zaczyna
        zarabiac naprawde psie pieniadze (najczesciej mniej, niz
        laborant, ktorego sie wczesniej zatrudnialo). System braku
        jakichkolwiek oslon dla pracownikow naukowych w polaczeniu z
        ogromna konkurencja (finansowanych jest zaledwie 18-20%
        projektow) powoduje, ze naukowcy wypychaja na rynek publikacje i
        doswiadczenia niezbyt dobrze przeprowadzone. Wszystko po to, aby
        moc zaprezentowac sie jako 'produktywni' przy kolejnym
        przedlozeniu propozycji grantu.

        Najbardziej podoba mi sie posredni miedzy amerykanskim a polskim
        system holenderski, gdzie pozycja naukowca zalezy od jakosci
        jego pracy, ale jednoczesnie panstwo daje pewne gwarancje, ze
        jezeli ktos postawi raz czy dwa nietrafna hipoteze, to nie
        straci od razu pracy. pozwala to na pewna swobode w stosowaniu
        bardziej alternatywnych (i czesto owocnych) przedsiewziec
        doswiadczalnych.

        ale przyznaje racje, iz powinno sie skonczyc z polskim
        systemem 'krolewskim', w ktorym trzeba czekac az najstarszy
        profesor zostanie zmumifikowany, aby ktos mlodszy (tzn zwykle po
        50-tce) mogl wskoczyc na zwolnione miejsce.
        • gabrielacasey Profesor, studencie, to inna kategoria nizli "dr" 08.07.03, 05:38
          To kontynuacja "adiunkta" i "docenta"...
          • Gość: ddt Re: Profesor, studencie, to inna kategoria nizli IP: *.proxy.aol.com 08.07.03, 05:48
            No tak, ale bez tego magicznego tytulu profesora (do ktorego
            potrzebna jest habilitacja) jest w Polsce trudno awansowac w
            hierarchii naukowej. A nadaje go przeciez prezydent po
            rekomendacji srodowiska naukowego, wiec procedura jest zwykle
            dluga i bolesna (dlatego tez srednia wieku profesorow jest w
            Polsce dosyc zaawansowana).
            • Gość: ANka Re: Profesor, studencie, to inna kategoria nizli IP: *.ifn-magdeburg.de 08.07.03, 15:25
              Popieram Pana calkowicie - rowniez w kwestiach
              wypunktowanych.. Pomysl dobry po pierwszym roku..
              Od siebie dodam tylko ze moze tak bez przesady znow w
              druga strone.. Nadmierna propaganda sukcesu to jeszcze
              nie sam sukces.. Najlepszy jest jakis zloty srodek...
              A absolwenci polscy maja swoja renome rowniez i tu w
              Niemczech.. Moze tylko sami niechetnie czasem jezdza ale
              troche tu juz ich jest jak sie zdazylam zorientowac..
              Nie wszyscy sa tacy chorobliwie skromni ale przesada w
              druga strone tez nie jest dobra. Jesli warto czegos uczyc
              to skutecznosci i mowienia o tym co wazne.. bez falszywej
              skromnosci ale i nadmiernej propagandy sukcesu za wszelka
              cene rowniez.. To takie moje trzy grosze..
              Pozdrawiam..
            • Gość: asme Re: Profesor, studencie, to inna kategoria nizli IP: *.chello.pl 08.07.03, 23:53
              Nie dla wszystkich taka bolesna...
              W Polsce habilitacja i profesura są w dużym stopniu oderwane od osiągnięć
              naukowych. Np. rektor jednej z najbardziej tzw. renomowanych uczelni nie ma
              żadnej publikacji w języku obcym.
    • inaww Mr Profi - przywraca mi Pan optymizm! 08.07.03, 05:19
      Wprawdzie Pański post jest "obok tematu", ale miło czasem
      spotkać wypowiedż człowieka kulturalnego, nawet jeśli w
      niezupełnie do tego przeznaczonym miejscu. Przy okazji - teraz
      już wiem, że nie tylko w Melbourne mieszkają Polacy sprawiający
      że w Australii o Polakach panuje dobra opinia. Dziękuję w
      imieniu własnym, bo w przeciwieństwie do p. Gabrieli - nie czuję
      się upoważniona do uogólniania swoich opinii.
    • Gość: Nadworny Blazen Ale kryminogenny uklad!!! IP: 203.98.78.* 08.07.03, 06:21
      W tym ukladzie dobra ocena bedzie warta majatek (caloroczne
      czesne). Przycisniety do muru student da nawet polowe z tego jako
      lapowke dla egzaminatora. Przy dzisiejszych zarobkach prawie
      karzdy wykladowca wezmie!
      • Gość: innyprofesor Re: Ale kryminogenny uklad!!! IP: 212.109.139.* 08.07.03, 21:28
        Są na to sposoby:

        1. Mój australijski kolega mówi, że na jego uniwersytecie profesor samodzielnie
        może stawiać tylko B i C (czyli czwórki i trójki). Piątki i dwójki stawia do
        spółki z kolegą.

        2. Jedna dobra ocena nie zapewnia wysokiej lokaty. Trzeba więcej. Poza tym są
        metody badania rzetelności ocen, niestety rzadko stosowane, a jeśli stosowane,
        to tylko w celach studialnych, bez żadnych praktycznych konsekwencji.

        Oczywiście nie ma metod eliminujących całkowicie korupcję. Ale są metody bardzo
        ją utrudniające.
    • Gość: kubek Re: Masz wyniki - nie płacisz. Rozmowa z prorekto IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.03, 07:32
      Brawo, Panie Profesorze !
      Całkowicie się z Panem zgadzam.
      • Gość: zawial Re: Masz wyniki - nie płacisz. Rozmowa z prorekto IP: *.torun.mm.pl 08.07.03, 07:46
        Szalony pomysl,szalonego profesora.
        • Gość: Majka z perspektywy Warszawki -kara za biblioteczkę mamy IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 08.07.03, 09:31
          "Najlepsze rozwiązanie to płatne kształcenie dla wszystkich. Obecny system
          preferuje raczej zamożniejszych. O przyjęciu na studia bezpłatne decydują
          egzaminy wstępne. Dzieci z wykształconych, zwykle bogatszych domów lepiej je
          zdają i dostają od państwa bon na bezpłatne studia. I potem studiują za darmo,
          choć mogą być kiepskimi studentami."

          Dyskusja na wszystkich wątkach dot. płatnych studiów tak ładnie dzieli na
          dzieci z dobrych liceów (doktrynerskie założenie: wykształcony to bogaty) i z
          kiepskich szkół, które idą na zaoczne czy wieczorowe.
          "Darmowe studia" dzienne ??? Być może dla mieszkańca miasta akademickiego są
          one darmowe ;)
          Ale "budżetowe" małżeństwo z miasta innego niż akademickie , które ma dwoje
          dzieci na studiach, musi płacić stancje, dojazdy, wyżywienie itd. To są
          miesięcznie ogromne sumy.
          Jeśli wprowadzone zostanie jeszcze czesne za studia - bez preferencyjnych
          stypendiów (kara za wykształconych rodziców i biblioteczkę w domu), to mało
          którego nauczyciela "z prowincji" będzie stać na wykształcenie dzieci.
          I znowu rubryka w tabelce: wykształcenie ojca (zamiast pochodzenie, jak za
          czasów moich studiów).
    • Gość: Iggor Re: Masz wyniki - nie płacisz. Rozmowa z prorekto IP: 212.160.156.* 08.07.03, 09:44
      B. dobry pomysł. Opłaty za studia można by kalkulować w oparciu
      o średnią za ubiegły rok. Jest to rozwiązanie sprawiedliwie.
      Obecne promuje studentów z dużych miast i bogatych rodzin.
    • Gość: Ana Jestem Za! IP: 195.245.213.* 08.07.03, 09:49
      Ciekawe, co na to UJ?
      • Gość: Jajco Re: Jestem Przeciw? IP: 195.205.101.* 08.07.03, 10:01
        Kochani to zły pomysł, są takie uczelnie w Polsce gdzie "trup siał by się
        gęsto" i wykładowcy robili by rzeż niewiniątek już teraz np. Politechnice już
        tak jest bo ludzie najlepiej jak są na zaocznych i bulą.
        • Gość: ANka Jak zwykle u nas wszystko zalezy od formy IP: *.ifn-magdeburg.de 08.07.03, 15:27
          Gość portalu: Jajco napisał(a):

          > Kochani to zły pomysł, są takie uczelnie w Polsce gdzie
          "trup siał by się
          > gęsto" i wykładowcy robili by rzeż niewiniątek już
          teraz np. Politechnice już
          > tak jest bo ludzie najlepiej jak są na zaocznych i bulą.
          Czyli jak bedziemy realizowac szczytne zalozenia...
        • Gość: innyprofesor Re: Jestem Przeciw? IP: *.nat.wsp.zgora.pl 08.07.03, 21:33
          Wystarczy wprowadzić system proporcjonalny, by trup słał się dokładnie
          równomiernie i w ustalonych granicach na wszystkich kierunkach.
        • Gość: Mikrus Na PW IP: *.acn.pl 09.07.03, 11:06
          Na PW rzeź była zawsze a nie "już teraz". ZAWSZE!!!
    • Gość: remoo Re: Masz wyniki - nie płacisz. Rozmowa z prorekto IP: *.acn.waw.pl 08.07.03, 10:46
      Co za bzdury plecie ten gość. Byłem na zaocznych rok, potem
      jeszcze raz zdawałem na dzienne na ten sam kierunek i się udało;-
      ), więc mogę porównać. Na moim roku większość ludzi to biedne,
      lub średniozamożne dzieciaki z całej Polski, które kują, żeby
      mieć stypendium i dostać kredyt studencki - oczywiście są
      wyjątki. Na zaocznych większość to bogatsi z Wwy, którzy pracują
      i godzą to z nauką. A ja na bezpłatnych za warunek muszę 860
      zabulić. Wesoło co? I nie wierzcie w te bzdury co on plecie, że
      na UW jest taki sam zakres przedmiotów na zaocznych i na
      dziennych. Tak, zgoda, ale to od czwartego roku, kiedy już są
      dwa przedmioty na krzyż. Moi kumple z zaocznych socjologii,
      historii polski, czy badań rynkowych na oczy nie widzieli, a nie
      sa to przedmioty typu ziewanie w Iranie, nie? Dziś najlepsze
      studia mają Ci, którzy od dziecka harowali i zakuwali w budzie,
      ale widzę, że chcą zrobic tak, żeby studiował ten, kto ma kasę,
      a nie ten, który pracował w młodości na swoją wiedzę.
    • Gość: qwertyui wszystko trzeba zmienic IP: *.stansat.pl / 10.1.4.* 14.07.03, 12:46
      niech mi ktoś powie-dlaczego ludzie o nieprzeciętnym ilirazie
      inteligencji zdobywanym przez średnio 13%badanych nie może się
      dostać. dobajmy o jakość,oczywiśćie,tylko może by tak na dobry
      początek zlikwidować łapówkarstwo,a potej przejsc dajel.
      nieuczciwosc na polskich uczelniach państwpwych jest po obu
      stronach,co jest zwyczajnie karygodnym posunięciem.jesli
      ludzie,którzy rzadzą,ucza itd nie mają wyrobonej pewnego rodzaju
      moralności to o czym my mówimy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka