Dodaj do ulubionych

Czy tylko dieta?

25.09.06, 12:50
Ciekawa jestem, czy w zdrowym stylu zycia ograniczacie sie tylko do
diety/jedzenia, czy szerzej dbacie o siebie, srodowisko i Wasze otoczenie?
Mysle, ze nie sposob na zawsze poprzestac tylko na odzywianiu, przedzej czy
pozniej zaczyna sie zwracac uwage na inne kwestie - sortowanie smieci,
oszczednosc wody i energii, ruch, spedzanie czasu wolnego. Jak to jest z Wami?
Obserwuj wątek
    • madelon1 Re: Czy tylko dieta? 26.09.06, 10:52
      Ja mam moje nawyki co do sortowania smieci, staram sie tez walczyc z Local Council bo wiele rzeczy
      jest sprzedawanych w plastikowych opakowaniach ktorych nie mozna przerobic jak plastikowe
      opakowania na jogurty itp. Wiele owocow jest sprzedawanych w plastikowych opakowaniach ktore
      mozna tylko wyrzucic do zwyklych smieci. Mieszkalam kiedys w Amsterdamie i tam maja specjalne
      kontenery na odpady zywnosci typu ogryzki, skory z owocow, niezjedzona kolacja; problem
      plastikowych opakowan niektorzy rozwiazali kartonowymi pudlami (material jak opakowanie na jajka)
      ktore sa wystarczajaco mocne aby ochronic miekkie owoce.
      Ja osobiscie kupuje produkty z Farmers Market albo box scheme ktore maja minimalne opakowania.

      Uzywam produktow do czyszczenia Ecover albo innych ekologicznych, i kosmetykow Dr Hauschka, Ren,
      Neal's Yard ktore sa naturalne. Neal's Yard odda ci 10p za kazdy pusty sloik czy butelke ich produktow!
      Nie jest to majatek ale zacheta na pewno ;)

      Nigdy nie mam komputerow, TV, DVD itd. na stand by co pochlania 90% energii, nie zostawiam tez
      ladowarek we wtyczkach bo one sie same laduja.

      Co do wolnego czasu to bardzo czesto jade do parkow, lasow, sama mam ogromny park blisko wiec
      duzo spaceruje, chodze na Pilates 3 razy w tygodniu. Nie mam samochodu wiec jezdze metrem, moj
      maz wszedzie jezdzi na rowerze.

      Jestem otwarta na inne pomysly jak zachowac nasza planete wiec dzielcie sie ;)
      • chihiro2 Re: Czy tylko dieta? 26.09.06, 11:36
        Ja tez uzywam prawie tylko naturalnych kosmetykow, glownie niemieckich.
        Z "chemii domowej" tez uzywam Ecoveru, ale w rankingu konsumenckim czytalam o
        lepszej firmie i wyprobuje ja nastepnym razem. Tez sortuje smieci na ile sie da
        (plastiku sie u mnie nie da, niestety, ale lokalne wladze staraja sie to
        zmienic). Wlasnie zapisalam sie do box scheme, wiec tez bede miala organiczne
        warzywka dostarczane do domu, poza tym staram sie korzystac z farmers' markets,
        gdy mam czas (zamykaja wtedy, gdy koncze prace). Zawsze na zakupy nosze wlasna
        plocienna torbe (nabylam ten nawyk mieszkajac w Berlinie) i prawie nie uzywam
        plastikowych reklamowek, chyba ze w bardzo szczegolnych przypadkach.
        Kupuje produkty fairtrade, zwlaszcza czekolady, herbaty, kartki i ostatnio
        bizuterie (sliczna i bardzo unikalna).
        Nie zapalam swiatla, gdy nie musze, uzywam energooszczednych zarowek. Nie mam
        telewizora, laptop jest wlaczony prawie caly czas, bo sluzy mi za komputer, dvd
        i sprzet muzyczny. Nie zostawiam ladowarki do komorki w kontakcie. Wylaczam
        bojler, gdy wychodze z domu i na noc, jak najpozniej wlaczam ogrzewanie i
        raczej wole miec w domu chlodniej i cieplej sie ubrac niz odwrotnie.
        Nie mam niestety oszczedzajacej wody zmywarki, zmywam recznie, ale staram sie
        oszczedzac wode. Nie biore nigdy kapieli, podczas prysznica zakrecam wode, gdy
        sie namydlam.
        Zawsze duzo cwiczylam, od tych wakacji troche mniej, ale wracam do tego. Cwicze
        to, na co mam ochote, tae bo, pilates, rozne silowe cwiczenia, staram sie
        bardzo duzo chodzic (pol godziny szybkim krokiem w jedna strone do pracy), poza
        tym korzystam z komunikacji miejskiej. Nie mam prawa jazdy i samochodu.
        Staram sie pomagac charytatywnie w miare moich mozliwosci. Wspieram czasem
        finansowo jakies konkretne organizacje, ostatnio zapisalam sie jako
        wolontariuszka do pomocy na book fair, z ktorego dochod przeznaczony bedzie dla
        biednych w Mali - bede sprzedawac ksiazki i upieke ciasto marchewkowe do
        sprzedazy. W Berlinie pracowalam charytatywnie z uchodzcami i dziecmi z
        mniejszosci etnicznych, dawalo mi to bardzo duzo przyjemnosci.
        Mam bardzo fajna ksiazke "A good lige: the guide to ethical living" i czytam ja
        pomalutku (bo gruba jest i bardzo tresciwa), czerpie mase inspiracji z niej i
        mysle, ze kazdy, ktor interesuje sie srodowiskiem i ma szacunek do siebie,
        ludzi i przyrody powinien miec taka swoja "biblie".
      • chihiro2 Re: Czy tylko dieta? 26.09.06, 11:47
        Wybralam Riverford, bo 1) sa tansi, 2) bardziej mi odpowiada dostawa w piatek
        niz we wtorek. Na razie zamowilam na co 2 tygodnie, zeby zobaczyc. Zreszta i
        tak w polowie grudnia jade na kilka tygodni do Indii, potem przeprowadzam sie
        do Londynu, wiec zobacze, czy bede tam z nimi kontynuowac czy z kims innym.
        • gosica37 Re: Czy tylko dieta? 26.09.06, 13:51
          1. Nie uzywam plastikowych reklamowek
          2. Sortuje w domu smieci
          3. Oszczedzam wode i prad jak tylko sie da
          4. Kupuje najechetniej w szklanych opakowaniach, a sloiki zuzywam na
          kielkownice albo na inne rzeczy
          5. Duzo jezdze na rowerze,albo chodze pieszo, samochodu nie posiadam
          6. kupuje najchetniej produkty lokalne i sezonowe
          7. staram sie kupowac jak najmniej a stare,dobre jeszcze ciuchy oddaje do
          charity
          8. Popieram lokalnych wytworcow,nie lubie wielkich korporacji typu Nestle itp.
    • asiabed Re: Czy tylko dieta? 27.09.06, 21:04
      uff, jak czytam Wasze posty Dziewczyny, to widze, ze jestem jeszcze daleko w
      tyle. ale caly czas staram sie cosik zmieniac na lepsze:
      - segreguje smiecie, nieraz z braku czasu by je wyniesc do kontenerow uzbiera mi
      sie ladna kupka :) ale mnie tam to nie przeszkadza...
      - obkupilam sie w pare fajnych bawelnianych toreb, kilka maz mi przywiozl z
      jakichs informatycznych targow, a zamierzam tez pare uszyc i pomalowac we wzorki
      i rozdac je w prezencie rodzince (siorka, mamusia, bratowa) - bo poki co
      obnosza sie z plastikiem,
      - staram sie oszczedzac wode - nie biore kapieli (no moze od swieta -
      doslownie), prysznic owszem - czesto, ale wylaczam wode gdy sie namydlam oraz
      jak szoruje zeby,
      - staram sie wylaczac sprzety jak z nich nie korzystam, ale ze maz jest malo
      reformowalny w kwestii eko zycia :) to nieraz niektore swieca zielona albo
      czerwona lampeczka przez noc i dzien caly (a jest tego niestety /stety?/ sporo
      w domu),
      - bardzo cenie sobie eko srodki do mycia i sprzatania, niestety nie stac mnie
      jeszcze na proszki do prania - wiec czasem tylko uzywam mydla szarego i platkow,
      ale proszki tradycyjne jeszcze stoja na polce w pralni.
      pozdrawiam :)
    • ja_joanna Re: Czy tylko dieta? 30.09.06, 21:07
      Hej,

      mieszkam w Berlinie, tu niektóre zdrowe, ekologiczne nawyki przychodzą same:

      – Śmieci dzielę na: kompost, papier, opakowania (w tym i plastik i puszki),
      szkło białe, szkło kolorowe, pozostałe
      – Wszystkie (z pojedynczymi wyjątkami typu wino, oliwa) butelki, słoiki po
      jogurtach, puszki po napojach, mają tu kaucję, najczęściej ok 15–25 centów i
      oddaje się je do sklepu
      – W sklepach płaci się za każdą reklamówkę przy kasie (do warzyw i owoców są
      darmowe, ale b. cieniutkie i do całych zakupów się nie nadają), więc najczęściej
      robię zakupy z plecakiem/torbą płócienną + koszyk na rowerze
      – Przerzuciliśmy się na ekologicznego dostawcę prądu
      – Stare baterie, korki od butelek, przeterminowane lekarstwa, tekturowe
      opakowania po jajkach (!), tusze do drukarki oddaję do sklepu/apteki
      – Stare sprzęty domowe, meble, przekazuję innym (sprzedaję, oddaję za darmo); ja
      też większość moich mebli mam po kimś, np. sofę znajomi przynieśli mi w
      prezencie na parapetówę z... ulicy

      To są takie rzeczy, które robi się mimochodem, bo tak to jest tutaj
      zorganizowane, że są z tego różne korzyści.

      Co do wody – nie jestem chyba aż tak oszczędna, tu by można jeszcze coś naprawić.

      Oszczędzam światło, mam energooszczędne żarówki, w przedpokoju malutka lampka,
      wkładana bezpośrednio do gniazdka, która reaguje na ruch i tylko wtedy jak jest
      ciemno.

      Używam ekologicznej „chemii”, poza proszkiem do prania i płynem do prania, które
      są „zwyczajne”. Kupuję produkty firmy „Frosch”, które są też dostępne na polskim
      rynku. Do mycia np. łazienki, używam wyłącznie specjalnego octu do mycia (niem.
      Essig-Reiniger).

      Nie stać mnie jeszcze na wymianę wszelkich kosmetyków na ekologiczne, ale
      wszystko przyjdzie z czasem.

      Tak, jak poprzednicy staram się kupować żywność ekologiczną, jajka „od
      szczęśliwych kur”, niestety jest to wszystko drogie tutaj, nie zawsze się da.
      Staram się kupować miejscowe produkty i unikać niektórych koncernów (a niektóre
      lubię).

      Zakręcam ogrzewanie, gdy wietrzę mieszkanie. (ostatniej zimy z powodu jeszcze
      niewykrytej niedoczynności tarczycy koszmarnie marzłam i mimo dobrych chęci
      musiałam mocno odkręcać kaloryfery, bo nie wyrabiałam z zimna)

      Używam papieru do drukarki/zeszytów z papieru makulaturowego. Papier
      jednostronnie zadrukowany używam np. do rozwiązywania zadań matematycznych.

      Nigdy nie zostawiam sprzętu na stand-baju (bardzo przydają się przedłużacze z
      wyłącznikiem). Używam laptopa, który ma b. dobre zarządzanie energią.


      A co do jedzenia – to nie jem mięsa. Ale miało nie być o jedzeniu.


      Niezła lista wyszła, ale tak naprawdę to myślę, że to tylko ułamek tego, co w
      rzeczywistości można zrobić dla środowiska i przyszłych pokoleń. Poza tym dużo
      jeszcze jest u mnie do poprawienia, np. czasem nie panuję nad ilością jedzenia w
      lodówce i za dużo się marnuje. Albo jem za dużo słodyczy i za dużo siedzę w
      Necie i za mało się ruszam, co ogólnie nie sprzyja...


      Pozdrowienia,

      Joanna
      PS: Jeśli macie możliwość (podobno w Polsce nie ma tego filmu) obejrzyjcie „We
      feed the world”. Film o tym, skąd pochodzi nasze jedzenie. Szokujący i
      zapamiętuje się go na całe życie. A jeśli ktoś jeszcze je mięso to po tym filmie
      przestanie...
        • ja_joanna Re: Czy tylko dieta? 01.10.06, 16:06
          Tak, jest to film dokumentalny. U nas (Berlin) leciał w kinie. Jest na tyle
          kontrowersyjny, że być może po prostu nie wejdzie do Polskich kin, choć moim
          zdaniem powinien być puszczany w szkole we wszystkich klasach.

          Jeśli znasz niemiecki, tu jest strona oficjalna tego filmu:
          essen-global.de/filminfo_inhalt.html Być może istnieje też jakaś wersja
          angielska, ale tego nie wiem. Na tej stronie są dostępne również specjalnie
          przygotowane materiały edukacyjne dla szkół, do wykorzystania na lekcjach.
            • gosica37 Re: Czy tylko dieta? 01.10.06, 17:53
              Ja_Joanna,bardzo zainteresowalas mnie tym filmem i mam nadzieje ze niedlugo go
              obejrze sama i podziele sie opinia. Zawsze jednak przygnebia mnie mysl,ze moge
              sie dowiedziec o rzeczach na jakie na tym swiecie nie mam wplywu:( Oczywiscie
              zaczynajac od samej siebie niejako moge odrzucic i nie popierac wiele zjawisk.
              Nie zmienie jednak losow tego swiata i bede musiala nauczyc sie obok nich zyc.
              Zastanawiam sie czy zbytnia swiadomosc nie jest niekiedy brzemieniem...
    • rudama Re: Czy tylko dieta? 07.10.06, 18:42
      --------------------------------------------------------------------------------
      Tam jak ja_joanna mieszkam w Niemczech. Mnostwo ekologicznych zachowan reguluje
      tutaj prawo, i chcac nie chcac postepuje sie bardziej ekologicznie..

      Zupelnie inne zmiany, ktory niejako naturalnie zaczely towarzyszyc mojemu
      nowemu stylowi zycia to:
      - zaprzestanie ogladania telewizji (choc nadal lubie i ogladam dobre filmy,
      niekoniecznie w telewizji),
      - zaniechanie sugerowania sie cena przy zakupie odziezy. Podobnie jak przy
      zakupie zywnosci staram sie stawiac na pochodzenie i na jakosc. Mam wyrzuty
      sumienia jak kupuje ciuchy z Chin. Na inne nie zawsze mnie stac, ale wyrzuty
      pozostaja...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka