reniatoja
21.12.10, 17:28
ten nowy amant Gosi - nawet nie wiem jak on ma na imię - spotkał ją pierwszy raz w sklepie, gdy wybierała z Zuzą sukienkę slubną tak zwana rózową bezę z plackiem na głowę do kompletu. Się od razu zakochał tak, ze juz wiedział natychmiastowo, że chce z Gosią spedzić resztę życia, chociaż poczatkowo to w ogóle myslał, ze to Gosia jest panną młodą do tej sukienki. Minęły ze trzy tygodnie (tydzień do slubu - na którym oczywiście był, a jakże, i chyba tydzień tej podrózy poslubnej Kamila i Zuzy, no i jeszcze, powiedzmy tydzien minął, więc razem trzy) i gostek się już oświadczył wczoraj Małgosi. No życie panie, życie.
Za chwilę pewnie Gosia zacznie biegać do toalety wymiotowac o poranku, ale nikomu przez mysl nie przejdzie, ze to moze być niespodziewana, nieplanowana, przypadkowa ciąża, a potem wszyscy będą mega zaskoczeni, jak to wyjdzie :)