Gość: matt_banco Historie "nieserialowe" ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.01.12, 20:51 Taka przerwa w serialach ma swoje plusy ... zaczynam sie nawet zastanawiac, czy nie powinna byc dluzsza ;-) Wczoraj w radiu wysluchalem swietny reportaz pt. "Joker" na temat mlodego zolenierza AK, ktory uciekl z obozu koncentracyjnego, a dodatkowo przeszedl jeszcze sporo innych rzeczy. Historia ekstremalnie filmowa, a prawdziwa. A dzisiaj przez przypadek znalazlem w czelusciach materialow udostepnianych przez TVP, taka oto historie ... www.tvp.pl/vod/dokumenty/ludzie/wypalony/wideo/wypalony/4290658 Wczesniej tego nie widzialem. I tu rowniez historia kapitalna, mniej filmowa, ale tak opowiedziana i tak jest kompletna i piekna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Historie "nieserialowe" ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.01.12, 00:22 A tak pogrzebalem troche ... (o przypomnial mi sie skecz Potemów - "Antygona" ;-) ... i okazalo sie, ze mozna obejrzec kilka filmow z serii "30 minut" na stronach TVP: www.tvp.pl/vod/filmy-fabularne/filmy-za-darmo Obejrzalem sobie "Pokoj szybkich randek" ... ciekawe i dajace do myslania. Ale nie w kategoriach opowiadanej historii, a tego co z ta histora zrobili aktorzy. Historia sama w sobie dosc przecietna, na dodatek troche dziurawa, ale zagrana jak trzeba. Simlat, a przede wszystkim Czerwińska przekonujacy i intensywni. A jeszcze sie Dziędziel załapał. Film debiutantki bardzo sprawnie zrobiony. Ciekawe czy gdyby wsparcie aktorskie bylo mniej profesjonalne, czy udaloby sie uzyskac taki efekt. Z ciekawoscia obejrze sobie inne filmy z tego cyklu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Niemoralna propozycja... IP: *.gl.digi.pl 19.01.12, 11:22 Widzę, że temat nie/moralności to typowo babska domena... Matt troszkę się wyłamuje:))) Ale to dobrze, różnorodnośc tematów w rozmowach to podstawa udanego związku, monotematycznośc jest nużąca. Ja jednak wrócę na chwilę, ale już w tonie poważniejszym, do wczorajszego meritum. Takim typowym przykładem filmu, w którym dwoje 'nie chce na raz' z pewnością jest amerykańska epopeja "Przeminęło z wiatrem", którą ktoś kiedyś opisał w dwóch zdaniach: "On się starał, ona odpychała. On odpuścił, ona pokochała".:) Kiedy oglądałam Brzydulę, dokładnie to samo przyszło mi na myśl, tylko oczywiście w odwrotnej kolejności. Tym razem to ona się starała... Zresztą takich przykładowych filmów czy seriali jest mnóstwo, a wspomniałam Brzydulę, bo rozśmieszył mnie ten "czynnik antyspołeczny". Ja też czuję się 'moralnie' w porządku, bo widzę Marka, który chociaż zachowywał się jak świnia to świnią nie był. A zdradzona narzeczona powinna nie tyle kopnąc go wcześniej, ile w ogóle, bo do końca mu nie odpuszczała i nie widziała problemu w tym, że ją zdradził i oszukał. To nie była prawdziwa miłośc i wcześniej czy później i tak ten związek by się rozpadł, niekoniecznie z winy Marka. No tak, masz rację faszyno, kibicujemy na ekranie 'szlachetnym' złodziejom, oszustom, mordercom czy nawróconym 'niemoralnym', charyzmatycznym amantom o 'maślanych oczach', magnetyzującym spojrzeniu i urzekająco niskim, miękkim głosie draniom':)))))). Wszyscy lubią Jędrulę z "Rodziny zastępczej", a przecież to typowy kombinator, chociaż sam serial aż kipi od 'moralności'... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Niemoralna propozycja... spoiler IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.01.12, 11:40 No moze troche sie wylamuje ... ale wrzuce kamyk do ogrodka, chociazby na podstawie wczoraj obejrzeanego "Pokoju szybkich randek". Rzecz w zasadzie o zdradzie, ale troche inaczej pojmowanej. UWAGA SPOILER Oto mlode malzenstwo na nowej drodze zycia kupuje mieszkanie i ... maz trafia za kratki (niewazne za co, zreszta i tak nie wiem). No i teraz mam uklad w ktorym ona i ona za murem chociaz z dwoch stron. Ona wymysla, ze postaraja sie o dziecko, ktore zapewni trwalosc ich zwiazkowi, a on ... no wlasnie. Wiezienie go zalamalo, ale skaza istniala wczesniej, w ciekawy sposob sygnalizowana. Tak naprawde dopiero na koncu widz lapie sie na tym, ze kluczowa dla calej relacji jest sekwencja poczatkowa. Sekwencja gdy ogladaja mieszkanie, on kreci ta wydarzenie kamera wideo i na zachwyty zony mowiacej o wielkich powierzchniach i tym jak to widzi, on rzuca jedynie "i bedzie sie tutaj kochac 5 razy dziennie". Niby zart, ona zreszta tak to odbiera, ale okazuje sie, ze to nie do konca zart, ze on faktycznie marzy o seksie. Wlasnie na potrzeba gdzies pozniej zawisnie nad nimi, gdy zmienia sie uwarunkowania i niezgodnosc rozumienia jej przyczyni sie do katastrofy. Nikt nikogo nie zdradzil, ale związek sie rozpadł. On zranil ja bo wpakowal sie do wiezienia i zburzyl jej marzenia o szczesciu, ona nie zrozumiala jego potrzeb i zmienionych warunkow, w ktorych utrzymywanie pierwotnego marzenia bylo mozliwe, ale wymagalo dzialan doraznych. Ale enigmatycznie to napisalem ;-) No ale po kilkunastu godzinach i przemysleniu uznaje, ze film byl lepszy niz mi sie wydawalo. I dlatego warto go zobaczyc, chociaz ja mialem klopoty z dzwiekiem, co odbieralo sporo z przyjemnosci ogladania. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Niemoralna propozycja... 19.01.12, 11:49 Spojrzenie na takie niemoralne układy chyba sie jednak zmienia z wiekiem. W latach szkolnych byłam absolutną purystką, ale potem jakos mi ten ortodoksyjny pogląd wyewoluował w kierunku: to facet powinien podjąc jednoznaczną decyzje co do osoby, z którą chce być. A co do Brzyduli, to jest dość ciekawa ewolucja oglądu widza: najpierw widz kibicuje Uli, która beznadziejnie kocha się w Marku, a potem kibicuje, gdy akcja zmierza do niemoralnej konsumpcji tej miłosci. Tymczasem, gdyby spojrzec na Pauline jej oczami, to niewatpliwie opinia o tej postaci nie byłaby tak surowa. To raczej otoczenie mówi o niej źle, a nie jej czyny. A o interesownosci jej uczuc dowiadujemy sie na dobre dopiero w trakcie finalnej rozmowy z Markiem, gdy ten rezygnuje ze slubu (i nawet wtedy to bardziej sugestia Marka niz słowa Pauli, która bardziej z wkurzenia niż z przekonania mówi o mariazu z synem wspolników). Czyli jedno to fakty, a drugie to subiektywne wrażenia, z jakimi widzowie oglądaja ten trójkąt. Rzeczywiscie, Przemineło i Brzydula jakos są w tej kwestii "dwojga naraz" podobne. Takie skojarzenie nie przyszło mi wczesniej do głowy, ale może dlatego, ze jednak PzW to inna półka.Przy okazji, gdy czytałam tą ksiązkę w czasach szkolnych, nie rozumiałam zachwytu mojej mamy, że Rett to prawdziwy mężczyzna. Dopiero trzeba mi było lat i poznania kilku facetów w dorosłym zyciu, by zrozumieć ta zasadniczą róznicę pomiędzy prawdziwym i nieprawdziwym mężczyzną. :)) A ze Matt nie wpisuje się w naszą dyskusję? No cóz, w koncu przeciez o nie samochodach ta dyskusja... ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Niemoralna propozycja... IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.01.12, 12:19 No nie o samochodach, a przede nie dlatego, ze ja "Brzyduli" nie ogladalem w kategoriach moralnych. Ot, fajny serial, z dobrze nakreslonymi postaciami. Z ostatnio ogladanych przeze mnie rzeczy, to w taki nurt, czyli moralnosci w zwiazku najbardziej wpisywala sie "Droga do szczescia". Choc to tez przeciez bardziej opowiesc o weryfikacji marzen i postaw, niz o zdradzie, choc ta w tle oczywiscie byla. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Niemoralna propozycja... IP: *.gl.digi.pl 19.01.12, 12:34 O starych samochodach, gwoli ścisłości:))) Ja jednak nie potrafię spojrzec na Paulinę jej oczami... na siłę ciągnęła związek z kimś, komu nie ufała, kogo szpiegowała, kontrolowała i tak dalej. Było mi jej żal, nie ukrywam, ale tylko do momentu tej finalnej rozmowy z Markiem. Potem kiedy zaczęła rozgłaszac wszem i wobec, że to ona zakończyła ten związek, odpuściłam sobie.To tak na marginesie. A może przekornie odwrócimy wątek i poszukamy w pamięci przykłady filmów, w których nie ma tematu miłości i zdrady? Bo mi w tej chwili żaden taki film nie przychodzi do głowy:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Niemoralna propozycja... IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.01.12, 12:54 Nie o starych, a o klasycznych z podzialem na old i youngtimery ;-) Dumnie wymyslilem, ze filmem bez milosci i zdrady jest "Obcy - 8 pasazer Nostromo" (zostajac przy tytule obowiazujacym gdy chodzilem na ten film do kina ... a chodzilem ze 4 razy). No ale za chwile nawiedzily mnie watpliwosci, czy mamy podac filmy bez milosci i zdrady, czy tez bez milosci i/lub zdrady ... bo wtedy jednak okaze sie, ze w "Obcym" zdrada byla i to kluczowa dla sprawy ;-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Niemoralna propozycja... IP: *.gl.digi.pl 19.01.12, 13:04 Miłośc i zdrada to nierozerwalny związek, pasujący do siebie jak perły i mała czarna, więc "Obcy..." odpada:) Niestety, homo sapiens to nie stworzenie monogamiczne... To jeszcze na marginesie: Rhett Butler też był draniem, oszustem, cynikiem, brutalem, pijakiem, dziwkarzem, łajdakiem, zdrajcą, był bezczelny, arogancki, zuchwały i nie wiem co jeszcze ( przynajmniej za takiego uchodził w oczach swego otoczenia i rzecz oczywista w oczach głównej bohaterki), a jednak prawie każda kobieta po obejrzeniu filmu a zwłaszcza po przeczytaniu książki chciałaby z takim mężczyzną byc. Ta słabośc do drani bywa niepokojąca...:))) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: moralne pytanie ;)) 19.01.12, 14:22 Moje moralne pytanie na inteligencję ;) brzmi: czego mozna sie spodziewać po serialu z taką listą płac: "Całość reżyseruje Ryszard Zatorski (główny reżyser), znany z takich produkcji jak choćby "Dlaczego nie!", "Tylko mnie kochaj", "Kilerów dwóch","„Na dobre i na złe", "M jak miłość","„Kryminalni". Przy serialu pracował także Łukasz Palkowski, reżyser "Rezerwatu" i "39 i pó"” oraz Jakub Miszczak, który ostatnio realizował serial "Licencja na wychowanie"." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: moralne pytanie ;)) IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.01.12, 14:33 Widze, ze szukamy podobnie ... tez wlasnie dzisiaj poogladalem sobie materialy ATM-u o tym serialu, bo zastanawialem sie nad lokalizacja tej galerii, czyli czy jest postawiona w studiu ATM-u czy tez wynajeli jakis obiekt i go "dopasowali". Zatorski jako glowny rezyser ... nie wiem co to znaczy, jako ze wole uklad w ktorym glownym jest scenarzysta prowadzacy, czy tez producent kreatywny. Obejrzalem sobie te zwiastuny i materialy promocyjne i wychodzi ze stylistyka jest taka "zatorska". "Rezerwat" widzialem jakis tydzien temu ... 39 i pol zawsze lubilem, ale Pałkowskiego to w "Galerii" chyba bedzie niewiele, mam wrazenie ze cos mial zrobic, cos tam zrobil, ale cos tam nie wyszlo. Najbardziej tajemniczy jest jednak Miszczak i jego rola w tej produkcji. Tam jest jeszcze Todorow, operator, ktory tez rezyserwal LNW, a takze krecil "Gleboka wode". No jestem ciekaw co z tego wyjdzie. W zwiastunach pojawia sie tylko te rodziny wlascicielskie i osoby zarzadzajace. Mam nadzieje, ze to nie bedzie taka "Rezydencja" tylko w pasazu handlowym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: moralne pytanie ;)) IP: *.gl.digi.pl 20.01.12, 11:08 Ja myślę, Matt, że to niestety będzie znowu kolejna Rezydencja... Zauważyliście, jak niewiele teraz powstaje filmów dla dzieci i młodzieży? Naszych rodzimych produkcji. Kto pamięta takie nazwisko jak Nasfeter? Reżyser i scenarzysta , który w swoich filmach zajmował się trudną młodzieżą, dorastaniem, nieszczęśliwym dzieciństwem. Takie filmy jak "Motyle" czy "Abel, twój brat" do dzisiaj tkwią w pamięci widzów, którzy wychowali się na 'tamtejszej', może staromodnej, ale jakże twórczej telewizji. Były filmy i seriale, które powstawały na podstawie naszej polskiej (pięknej) literatury: "Koniec wakacji", "Stawiam na Tolka Banana", "Podróż za jeden uśmiech", "Jezioro osobliwości", "Wakacje z duchami" i wiele, wiele innych. A teraz mamy tylko kolejne odsłony "Mody na sukces"...:))) A nasza TVP, zamiast sięgnąc chocby do gotowych scenariuszy, które każdy polski miłośnik książek posiada w swojej domowej bibliotece, to jeszcze pozbywa się licencji na kultowe polskie komedie:) Ja rozumiem, prawa autorskie i tak dalej, ale 'jeśli się czegoś bardzo chce'..., A wyzbycie się oglądalnosci i wpływów z reklam (a to chyba podstawa bytu każdej telewizji w XXI w) na rzecz kolejnej Blondynki kosztem na przykład "Poszukiwanego - poszukiwanej" czy "Kogla - mogla" to szczyt głupoty... ... Dobrze przynajmniej, że mamy teraz znowu duże szanse na nominację, a może i na samego Oskara... trzymam kciuki, bo byłam wczoraj na w "W ciemności" i naprawdę jestem pod wrażeniem, temu filmowi wystawiam same pozytywy, chociaż na Filmwebie opinie są różne...no ale "de gustibus non est disputandum".:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.01.12, 00:39 Obejrzalem sobie "Uwikłanie" ... i nie byly to najlepiej spedzone dwie godziny, niestety (dalej moze sie trafic spoiler). Nie znam literackiego pierwowzoru, ale sam film co najwyzej przecietny. Fabula jakas taka nieogarnieta, ze o koncowce nie wspomne. Zawsze mi sie wydawalo, ze podstawa kryminalu jest precyzja watkow, a tu takowej za bardzo nie ma. Druga rzecza w kryminale jest motyw, a tu z tymi motywami to albo ich za duzo albo jakies takie psychologicznie naciagane. Wszystko nałączone, nakombinowane, a patrzac na koncowke, to w zasadzie przekombinowane. No ale, nie wiem, moze w ksiazce tez tak bylo. Choc ciezko sobie wyobrazic tak pokracznie poprowadzona rzecz jak romans glownych bohaterow, szczegolnie biorac pod uwage okolicznosci. Od strony rzemiosla najbardziej dziwaczna byla muzyka. Bromski zatrudnil kolege Czecha, ktory mu kiedys zmajstrowal muze do "Pana Boga .... gdzieś tam". I tu mialem wrazenie, za muzyka jakby z tamtego nurtu sie przypaletala. Nie wiem tez co to za pomysl z dialogami, ktore sztucznie podpędzono wulgaryzmami, ktore nijak nie brzmialy naturalnie (momentami to przypominalo jakies takie ... no wiesz ... motyla noga ... zastrzelili go). Dziwne. Aktorzy ... no wlasnie tutaj cos sie troche posypalo. Cos tak jakby za duzo tego bylo, a materialu nie starczylo dla wszystkich. Adamczyk wlasciwie albo zalegal w lozku albo ewentualnie spacerowal. Ostaszewska bardzo sie starala, ale nie dala rady poniesc postaci. Taka jaka pańciowata była, z irytujaca namiastka ikry. Bukowski tez jakos tak sztywno, a powinno być sprężyście (szczegolnie w scenie bojki) ;-) W sumie to podobal mi Stroinski, Pieczynski (obaj grajacy tempem i sposobem mowienia) i Woronowicz, w ultra malym epizodzie (czy tylko mi sie tak wydaje, czy tez jest jakies podobienstwo miedzy Woronowiczem a Czeczotem i to nie tylko fizyczne, ale i w sposobie mowienia). No i Krakow piekny, piekny, piekny .... piekny, no i piekny. Piekny folder. I te "cuda" na dachu, widziane juz zreszta lata temu w "Vinci". Mogli go troche pobrudzic, przelamac czyms. Potencjal byl, jakas intryga byla, ale porozlazilo sie to jakos w szwach. Szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie 21.01.12, 10:24 Odsylam do mojej opinii w wątku serialowo o Gdyni czy jakos tam: forum.gazeta.pl/forum/w,433,126057054,126172870,OT_Uwiklanie.html I dalej z mojej wypowiedzi w tamtym watku: "w międzyczasie kupiłam i przeczytałam książkę, aby sprawdzić, co zmienili scenarzyści w oryginale. No oczywiście zmienili płeć prokuratora, zwiekszyli rolę komisarza (pewnie dla nagiego torsu Bukowskiego ;)), no i dopisali tą nieszczęsną finałową strzelaninę." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.01.12, 14:16 ;-)))) No tak mi wlasnie zdawalo, ze czytalem Twoje wrazenia ... ale wlasnie jakos dawno i nie bardzo pamietalem. Wiec moje sa "wlasne", ale wychodzi na to, ze "wspolne" ;-) Co do przeterminowanej tasmy ORWO, to po prostu film jest specjalnie przeswietlony ... po co? ;-))) Po to zeby nie bylo zmarszczek widac, co szczegolnie daje sie we znaki u Stenki, ktora wygladala lekko przerazajaco. Tak dzisiaj chodzilem po sklepach i rozmyslalem zamiast o tym jakiej wysokosci drabine kupic, to nad tym jaki cel przyswiecal autorom scenariusza tego filmu. Zmiana plci ... no ok, potrzebowali pary damsko-meskiej, ale jesli juz tak potrzebowali, to moze nalezalo to zrobic odwrotnie ... Bukowski prokurator, ewentualnie Ostaszewska jako policjantka. Zreszta nie wiem po co ta zamiana, bo chyba faktycznie jedynie dla biustu Ostaszewskiej i mozliwosci dania jej meza w postaci "Zabci", co fabularnie w ogole nie zostalo wykorzystane. Namajstrowali za bardzo, a sie okazalo ze "nie umiom" zgrabnie, choc obaj (Bromski i Machulski) to przeciez fachowcy niezaprzeczalni. No ale cos ich ponioslo, chcieli zrobic hi-end, no ale potkneli sie na fundamentach. Moze faktycznie zadzialal to jakis syndrom "zawodostwa" i wydawalo sie, ze uspilo to czujnosc. Zreszta Machulskiego cos ostatnio nos zawodzi, czesciowo producencki jak i rezysersk (patrz "Kolysanka", ktorej zabraklo lekkosci i pelnej stylizacji). Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie 21.01.12, 15:10 To, że Ty nie pamietałes, o czym pisałam, to małe piwo. Gorzej, ze ja sama niewiele pamietam i z ksiązki, i z filmu. Wiec nawet z ciekawoscia przeczytałam, co wtedy mysłałam. A przy okazji, film/ksiązka, których sie nie zapamietuje, to marna rozrywka. :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.01.12, 01:47 Grzebiac po zasobach portali typu VOD poznajdowalem troche starszych polskich filmow, ktorych nie widzialem wczesniej. W ten sposob udalo mi sie obejrzec "Co slonko widzialo" Rosy. Bardzo sensowny kawalek kina, z fajnie zagranymi rolami (znow bezbledny Stroinski, ktory od Metyla w Pitbullu nabral wiatru w zagle i plynie przepieknie, dziewczęca Kluzniak i jak zwykle zawodowy Sapryk). Na nieodlegla przyszlosc zostawilem sobie "Cztery noce z Anna" z Preis. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie 22.01.12, 21:14 A ja obejrzałam nowego Polanskiego. Troche to meczące, czytac przez cały film te polskie napisy przy tak gadanym filmie... No ale sam film ciekawy i dający do myslenia. Niestety, nie takiego optymistycznego, typu: nam by sie to nie przytrafiło. Wręcz odwrotnie, nieuchronnie przypomniały mi sie moje własne dyskusje w celu obgadania jakiejs trudnej sprawy, domowej czy zawodowej, do których podchodziłam z wiarą, ze mozliwa jest spokojna i nieemocjonalna rozmowa... No ale własnie nie, takie dyskusje w sposób niezaplanowany przechodza w pyskówki czy wręcz w tą tytułową rzeź, gdy uczestnicy wywlekaja wszystkie swoje anse i animozje na swiatło dzienne. Czy było zatem warto iśc do kina dla tak dołującego wniosku, ze jestem osobą dokładnie z tego filmu? No pewnie, ze tak: wiwisekcje są zawsze w cenie. ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.01.12, 01:12 No na "Rzeź" to raczej poczekam w wydaniu małoobrazkowym, choć obsada kusi ... szczegolnie John C. Reilly zawsze mnie zaciekawia, a i Waltz'a tez chetnie zobacze, bo to ciekawe objawienie ostatnich lat. A ja sobie obejrzalem, tak ni z gruszki ni z pietruszki "Cudowne lato" Brylskiego, co to jego "Zurek" tak sie dobrze sprawdzil. Sympatyczny film, troche mu braklo takiego koncowego sznytu, ale pomyslowy (w miare) i klimatyczny (w zasadzie bez zastrzezen). A ze lubie niespieszne historie to i niezle sie patrzylo. Dodatkowo historie funeralne jakos tam zawsze sie sprawdzaja. Aktorsko przyzwoicie, choc bez euforii (pani Sujecka ma w sobie nieoczywiste "coś"), jedynie pan Wroclawski mnie drażnił ... już nie mogę patrzeć na kolejne role w jego standardowym, powtarzalnym stylu. Nie wiem czemu ale w takich filmach troche mnie denerwuje "polskosc" otoczenia. Nie do konca wiem na czym to polega, ale jakos tak prowincja czeska, francuska czy nawet amerykanska jakos mnie nie drazni. To chyba chodzi o jakas taka spojnosc, bo jak sie zastanowilem to wyszlo mi, ze np w "Co slonko widzalo ... " nie dostrzeglem tego efektu, co oznacza ze otoczenie bylo spojne (slaskie w tym wypadku). Musze to przemyslec ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie 23.01.12, 09:30 W temacie Rzezi, to jedna ciekawa obserwacja mi sie przypomniała. Otóz baby w tym filmie sa straszne, to od nich wychodzi ta cała rzeź. Facetom ogólenie problem wisi i powiewa, jak to sie kolokwialnie mówi, i to określenie dośc dokladnie okresla ich stosunek do zaczynu całej dyskusji, czyli pobicia jednego chłopca przez drugiego. No ale że babom nic nie wisi, wręcz odwrotnie, im zawsze zalezy, więc od słowa do słowa... Ciekawe, na ile to mój subiektywny odbiór tej kłotni, a na ile tu wychodzi światopogląd samego rezysera lub szerzej: duetu scenarzystów. Widziałeś "Cudowne lato"? No wreszcie film, który i ja widziałam. ;)) Choć było dawno temu, więc o szczególach nie podyskutuję, ale wtedy wyszłam z kina z miłymi wrazeniami i zdaniem, ze to kolejny film niedoceniony przez widzów i przez krytyków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.01.12, 10:41 Po obejrzeniu "Cudownego lata" zastanawialem sie czy takie "cos", taka powiedzmy mała lekko czarna troche nietypowa komedia romantyczna, moze sie sprzedac. Chyba nie za bardzo. Troche braklo jej takiego magnetycznego uroku, troche oryginalnosci i troche takiej filmowej magii warsztatowej (tu muzyka sie dobrze w takie oczekiwania wpisywala). No to wyszlo, ze spodziewalem sie "Amelii" ;-))))) Jakby mnie ktos spytal czy warto isc na "Cudowne lato" do kina to odparłbym, że nie ... poczekaj jak bedzie w telewizji, a obejrzysz z ciekawoscia. No wiec wlasnie ... mam na polkach kilkadziesiat jak nie wiecej plyt DVD z filmami, ktore podobaly mi sie, byly takie "male-urocze", ale do kina bym ich nie sprowadzal, bo nie daloby sie przyciagnac wiecej niz 20-30 tys. widzow. I takie chyba tez jest "Cudowne lato". Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie 23.01.12, 11:12 Problem oglądalnosci lub nieogladalności to jest bardzo dziwny problem. Są filmy do oglądania, których nikt nie chce oglądac, i są filmy niewarte oglądania, na które do kin walą tłumy. Co np. widac po polskich pseudodziełach typu Ciacho, Weekend i zdaje sie nowy Sztos. Na "Rzezi" tłumów nie było, czego nawet nie tłumaczy południowa godzina seansu. A za to na "W ciemności" ciągle seanse na full zarezerowane, co powoduje, że jeszcze filmu nie obejrzałam (niestety, pewne problemy zdrowotne, jakie mnie ostatnio trapią, powodują, że na razie bardzo wczesna rezerwacja nie ma sensu). Oczywiscie nie chcę powyzszym dac do zrozumienia, ze WC jest filmem do kitu, albo cos, ale że wydawało mi sie , że na Polanskiego tez pójda tłumy. A co do widzów na WC, sama Holland w wywiadzie powiedziała, ze takiego zainteresowania nie spodziewała sie ani ona, ani dystrybutor. Mam nawet teorie na ten temat: otóz jest taka stale rosnąca grupa widzów, którzy pójda jedynie na film inteligentny i dobrze zrobiony. Moze tym filme byc WC, moze Jak zostać królem, czy czysto rozrywkowe Listy do M. I ta grupa zadaje kłam naszym pozal sie Boze producentom i rezyserom, którzy uważaja, ze wystarczy 50 razy zakląć lub pokazać jakąs gwiazdke Tanca z kometami, aby na film waliły tłumy. Owszem, moze i walą, ale to nie jest ilośc równoznaczna z jakością. Odpowiedz Link Zgłoś
matt_banco Re: W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie 23.01.12, 11:33 Mnie zawsze bawi jak czytam w gazecie zapowiedz premiery kinowej i uwage, ze nie przeprowadzono pokazu przedpremierowego czy tez prasowego. Wtedy na 80% mamy do czynienia z sytuacja, w ktorej dystrybutor liczy na efekt "pierwszego weekendu", czyli ze co ma zarobic, to zarobi w ciagu pierwszych 2-3 dni, gdy jeszcze opinia tudziez fama o filmie nie zniesie go w regiony "totalnego dna" ;-) Ktos pewnie bada polska publicznosc i znajduje jakies zaleznosci i moze wie jak to jest ze "cuda" polskiej kinematografii potrafia, mimo zenujacego poziomu, wyskoczyc z frekwencja sporo ponad 200 tys. widzow. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie 23.01.12, 12:02 Nie wiem, czy to jest sprawa do "bawienia"... :( To jest po prostu obrzydliwy cynizm i skok na kasę. Ostatnio jestem alergicznie uczulona na Pazure po jego Weekendzie. Poszłam na film m.in. dlatego, ze szeroko opowiadał, iz jego film jest zupełnie inny od tych wszystkich badziewiowatych produkcji polskich... A jak było, wiadomo.. Teraz słysze jego wypowiedzi w podobnym klimacie o Sztosie 2...I na pewno na film nie pójdę.. Ostatnio obiło mi sie też, jak CP wśród najlepszych aktorów wymienia Małaszynskiego (dopowiadajac wypowiedź Nowickiego nt. Wieckiewicza i Szyca) . Z calym szacunkiem dla wspomniałego PM, pasuje do tej wymienionej dwójki jak wół do karocy. No ale po Weekendzie i serii Jubileuszy CP mówi o PM tylko w samych superlatywach. Czyzby liczył na ciąg dalszy bizensu firmowanego m.in. twarzą tego lubianego przez widzów aktora? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie IP: *.gl.digi.pl 23.01.12, 12:58 Bo są filmy, których producenci już z góry zakładają, że aby film się sprzedał, to trzeba go odpowiednio zareklamowac i walic widza po oczach dystrybucją i trailerami. A ponieważ reklama to dźwignia handlu, dlatego już z góry przeznacza się na to sporą sumę z budżetu filmu. Tylko dziwnym trafem, przeważnie są to filmy, które po czasie okazują się totalną porażką, ale o to mniejsza. Ważne, że oglądalnośc była, zyski zapewniła, a za jakieś dwa lata, jak widz zapomni o 'fatalnym zauroczeniu', rusza się z następną promocją. Przykładów takich nachalnie reklamowanych pseudo produkcji/pseudo komedii jest mnóstwo, chociaż oczywiście są wyjątki, bo nie wszystkie filmy w ten sposób reklamowane są złe, ale ja odnoszę dziwne wrażenie, że wybitnie taka 'funkcjonalnośc' ma miejsce u nas, bo większośc polskich filmów, które widziałam zachęcona reklamą nie spełniła moich oczekiwań, a filmy, na które wybrałam się do kina ufając tylko własnej intuicji, a nie reklamie (której zresztą nie było, albo była znikoma) okazały się naprawdę dobre. Tak było między innymi właśnie z filmem "Cztery noce z Anną", na który wybrałam się tylko i wyłącznie za namową koleżanki z pracy, bo o samym filmie niewiele wtedy słyszałam. A co do PM i jego udziału w Ciachu czy w Weekendzie, to na jego przykładzie można chyba wysnuc wniosek, że nawet sami aktorzy dają się nabrac na te pseudo promocje 'filmów innych niż wszystkie'. Co prawda akurat do Pawła Małaszyńskiego mam stosunek czysto ambiwalentny, to jednocześnie cenię Go za to, że nawet związany z producentem Ciacha, aby mówic o filmie dobrze albo wcale, potrafił w zawoalowany sposób dac do zrozumienia, że to nie to czego oczekiwał:))) A Maryla Rodowicz też śpiewała: "Bo to co nas podnieca, to się nazywa kasa, a kiedy w kasie forsa, to sukces pierwsza klasa". Czyżby miała już wtedy na myśli dzisiejszych producentów/reżyserów pseudo hitów?:))) ))) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie 23.01.12, 13:17 Chyba najblizszy mysli z piosenki Rodowicz był Wołoszanski przy okazji Tajemicy twierdzy szyfrów, który wręcz sie wyraził, że serial jest bardzo dobry, bo ma duzo widzów. I rzeczywiscie ten cytat z piosenki jest jak znalazł do opisu dobrego samopoczucia naszych "tfórcuw". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.01.12, 13:43 Nie wiem, moze popelniamy jakis blad generalizacji uwazajac, ze to wina producentow. Jakims cudem na "Wyjazd integracyjny" poszlo ponad 900 tys widzow. No dobra 270 tys poszlo w pierwszy weekend, ale juz po dwoch tygodniach bylo ponad 600 tys. Te pierwsz 270 tys moglo pojsc bo "nie wiedzialo czego sie spodziewac", ale co z reszta? Nie wspominajac o tym, kim sa ci, ktorzy podreptali do kina w ciagu nastepnych 5 tygodni i dobili wspolnie do owych 900 tys. I tu jest gdzies pies pogrzebany. Film, ktory w dwoch najpopularniejszych serwisach otrzymuje odpowiednio 5,14/10 i 4,8/10 zbiera taka widownie. Cos tu jakos nie gra. Ja jak mam obejrzec cos w TV, to mam zelazna zasade, ze jak to "cos" na imdb ma mniej niz 6.2 to nie ogladam (kiedys mialem zasade, ze jak nieznany mi film ma mniej niz 6,8 to nie kupuje na DVD ... i analogicznie, jak mial powyzej 7,5 to kupuje bez wahania ;-). No wlasnie ... czy ludzie kieruja sie recenzjami profesjonalistow, jesli w ogole je czytaja? Czy kieruja sie opiniami innych widzow? Czy biora pod uwage kto zrobil film, a nie tylko kto jest na afiszu z aktorskiego grona? Oczywiscie, kieruja sie tym wszystkim, ale raczej nie ci, ktorzy poszli na "Wyjazd" w drugim i nastepnym tygodniach. Czyli jest to byc moze bardziej kwestia pewnej kultury odbioru i oczekiwan. Ile razy czytam, ze jakis film jest swietny do odreagowania po ciezkim tygodniu roboty, bo nie trzeba myslec. Jest jakies takie oczekiwanie "mentalnego resetu", no tylko czy nie lepszym resetem jest pojscie do parku i posiedzenie na lawce lub pojezdzenie rowerem. Swoje robi tez pewna "impulsowosc", czyli wyjscie do kina jako rozrywka sama w sobie, bez kontekstu kulturowego. Idziemy do kina? ... No, pewnie ... A co graja? ... A nie wiem, zobaczymy ... O Kot i ta laska z telewizji ... Pamietasz "Adin, Dwa, Tri ...", glupek z niego ale go lubie ... no to idziemy. Problem w tym, ze to sie samo napedza, producenci traktuja pewna czesc widzow jak idiotow potrzebujacych resetu, a widzowie owego resetu oczekuja i nie beda chodzic na filmy, ktore ich "przygnebiaja" (taki argument uslyszalem od dwudziestolatki na moja zacheta aby obejrzala "W ciemnosci"). Czasami czytam sobie komentarze pod polskimi filmami dostepnymi w mediach strumieniowych. Nie ma tam w zasadzie postow dluzszych niz 3-4 zdania, a i w tych lwia czesc, to przytoczone cytatu z filmu. Wiec moze czesc z widzow po prostu nie ma swiadomosci, ze to co ogladaja jest zwyczajnie kiepskie, bo nie wykonali nigdy pracy intelektualnej potrzebnej do ocenienia czegos ponad "lubie/nie lubie". Nikt im nie pokazal (bo gdzie, chyba nie szkole) a sami nie maja specjalnej potrzeby ani ochoty odwolania sie do "korzeni" danej dziedziny sztuki czy kultury, tak aby miec pewna baze porownawcza i moc w stanie zweryfikowac czy przekaz marketingowy uderzajacy w tony "genialny/swietny/rewelacyjny/mistrzowski/bezbledny" to bezwartosciowy frazes czy moze jednak sugestia pewnej istotnej wartosci. Gina tez przewodnicy/autorytety na tyle silne aby moc ksztaltowac gusta. Np. w obszarze muzyki popularnej klasyka sa oczywiscie dzialania Beksinskiego czy nawet Niedzwieckiego (choc w zdecydowanie mniejszym stopniu), ktorzy byli w stanie uformowac muzycznie znaczaca czesc calego pokolenia. Oczywiscie sprzyjaly im warunki, ograniczony dostep, brak kontaktow i tak dalej. Teraz dostep jest do wszystkiego i bardzo dobrze, sek w tym, ze nikt nie "wytwarza bazy", owego punktu odniesienia. Dla mnie swobodny dostep do wszystkiego jest fantastyczny, ale zawsze gdzies tam sprowadzam i weryfikuje to w odniesieniu do fundamentow, ktore polozono w swiecie pozawirtualnym. To bylo troche wiecej niz 3-4 zdania komentarza ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie 23.01.12, 14:08 Wiesz, poruszyłes coś, co jest sednem problemu. Wszystko zalezy od fundamentów lub nabycia tychże. Ale niektórzy ich nigdy nie nabędą i pozostana przy cytacie: "fajny film wczoraj widziałem, momenty były". I to niestety jest ich cała wiedza na temat tego, jak mozna patrzec na film. Powiem szczerze (do bólu szczerze ;)), ze dyskutuję sobie tu na forum o filmach/serialach, bo w realu własnie takie odzywki słysze. Pytam: "jak ci się film podobał?" "No fajny był". A ostatno na temat WC: "Czytałam o filmie, obejrzałam film i dopiero potem sie zorientowałam, że to się dzieje nie w W-wie, ale we Lwowie". No ręce opadają: z 95% wypowiedzi o WC dotyczyło tego, że w tym filmie jest taka wieża Babel jezykowa. A widz, proszę: "no własnie dziwiłam sie, ze oni mówią nie po warszawsku, a to był Lwów". No comments.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: W glownym nurcie, czyli "Serialowi" w kinie IP: *.gl.digi.pl 24.01.12, 13:20 Matt, bardzo wnikliwie przeczytałam Twoją analizę sukcesu (czyt. oglądalności) filmów typu "Wyjazd...". Dużo w tym racji, ale ja będę się jednak z 'wielką nieśmiałością' upierac, że to głównie dobrze przemyślany marketing ściąga ludzi do kin. Bo po co kręci się takie filmy jak "Ciacho" czy "Wyjazd..."? Przecież nie w celu krzewienia kultury w narodzie... Walt Disney kiedyś powiedział: "Celem krasomówstwa nie jest przekazanie prawdy, ale perswazja", a Thomas Edison stwierdził: "Naszą największą słabością jest poddawanie się. Najpewniejszą drogą do sukcesu jest zawsze próbowanie po prostu jeden, następny raz". Jeden film zrobi klapę, drugi, trzeci, dlaczego nie spróbowac jeszcze raz? Jeśli jakiś reżyser dojdzie do wniosku, że czas zmienic jaguara na nowszy model, to zrobi kolejnego 'kotka...coś tam w środku', a widz to kupi, bo ktoś mu wmówi, że to hit i już. Na temat fenomenu oglądalności Wyjazdów integracyjnych można dyskutowac długo, ale obawiam się, że do znaczących wniosków nie dojdziemy nigdy, albo prawda tkwi gdzieś pośrodku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Wywiad ze scenarzysta IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.01.12, 13:25 No ja wiem, ze watek jest troche "smietnikowy", ale w tym jego urok ... wiec z kronikarskiego obowiazku donosze, iz w nowym "Przekroju" jest dosc ciekawy wywiad z panem Robertem Brutterem, scenarzysta "Rancza" czy "Ekstradycji". Nie ma tam jakichs wielkich rewelacji, ale czesc z jego uwag potwierdza pewne intuicje pojawiajace sie na naszym forum ;-) Jak bedzie zapotrzebowanie to oczywiscie zreferuje ... no chyba ze ta cholerna ACTA na to nie pozwala ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Wywiad ze scenarzysta IP: *.gl.digi.pl 24.01.12, 15:06 To ja poproszę... A na ACTĘ mamy chyba jeszcze dwa dni, czyli dwa dni bez inwigilacji:)) Możemy sobie pofolgowac... No i oczywiście wiadomośc dnia: film "W ciemności" został nominowany do Oskara. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Wywiad ze scenarzysta IP: *.zif.ue.wroc.pl 24.01.12, 15:30 Pan Brutter odnosi sie przede wszystkim do jakosci polskich seriali i tego dlaczego sa takie jakie sa. Mowi np. "... problemem telewizji nie jest to, ze emituje glupie seriale, ale to, jak sie w niej mierzy porazke i sukces, a mierzy sie tam samo, niezaleznie od tego, co sie emituje: czy w tym samym dniu i o tej samej godzinie inne stacje mialy wiecej widzow czy mniej. To JEDYNE, MORDERCZE kryterium, JAKOSC nie ma nic do rzeczy". Nic dodac. Zauwaza rowniez, ze trudno osiagac ogladalnosci na poziomie kilku milionow, bo zmienia sie natura widza i jego profil. Mozna zrobic bardzo dobry serial, ktory bedzie mial ogladalnosc na poziomie 700 tys i ... kicha, bo trafia do zbyt waskiego grona odbiorcow. Sugeruje rowniez, ze polska publicznosc inaczej traktuje polskie seriale, a inaczej zachodnie, np w wymiarze obyczajowosci i przekraczania granic. To co przejdzie w "Californication", nie przejdzie w polskim serialu, choc oba moga byc emitowane przez ta sama stacje. Pan Robert mowi tez o specyficznym traktowaniu w polskich serialach np. seksu. Gdzie w zasadzie prawie nigdy nie ma nic poza poczatkiem pocalunku i ... kamera odjezdza w sufit (no to widac, ze tworcy "Glebokiej wody" tez sie sprzeciwiaja takiemu podejsciu do tematu ;-))))) Pozniej mamy ciekawy, troche autopromocyjny fragment dotyczacy serialu "Sila wyzsza", ktorego emisja ponoc sie odwleka. Rzeczy dotyczy klasztoru franciszkanskiego i osrodka szkolen buddyjskich i swoistej walki tych dwoch osrodkow. Konwencja komediowa, w roli glownej Fronczewski. Scenarzysta mowi tez o kilku niezrealizowanych pomyslach/projektach. Np. serialu dotyczacego starosci, ze stara gwardia aktorska typu Kobuszewski, Michnikowski czy Kociniak w obsadzie. Inny projekt dotyczyl serialu sensacyjno-obyczajowego dziejacego sie w latach 1988-1992 i pokazujacego dokonywane wowczas wybory, nadzieje, ale tez i zludzenia. Reszta w "Przekroju", wywiad z Robertem Brutterem, przeprowadzony przez Jacka Tomczuka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Serial ... a wlasciwie miniserial IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.01.12, 22:02 Zakupilem dzisiaj miniserial (patrzac wedlug dzisiejszych kryteriow) z poczatku lat 70. Serial, ktory ogladany w dziecinstwie wydawal sie niezmiernie atrakcyjny (glownym bohaterem byl kierowca ... jejku, alez to bylo ekscytujace ;-) Pozniej na kilkanascie lat o nim zapomnialem. Ale w ramach jednej z powtorek obejrzalem pare lat temu. Wciaz byl atrakcyjny. Niedawno znow lecial chyba na regionalnej TV ... obejrzalem. A dzisiaj kupilem wydanie DVD. Ten serial to "Droga" z Golasem. Zamierzam obejrzec tym razem bardziej analitycznie, poprzygladac sie temu jak poskladano postaci, watki i takie tam. Scenariusz "machnął" prawdziwy fachman, czyli Andrzej Mularczyk. A z ciekawostek to serial ten uhonorowany zostal medalem Komisji Edukacji Narodowej za walory wychowawcze ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Serial ... a wlasciwie miniserial IP: *.gl.digi.pl 25.01.12, 10:38 Dla mnie takim atrakcyjnym miniserialem z czasów PRL-u jest "Daleko od szosy". Mam go na dvd i przeciętnie raz na rok oglądam, a jeśli jest powtórka w TV to też nie przepuszczę, o ile mi tylko czas na to pozwoli. Ma w sobie jakąś magię, czar, prosta historia o prostym chłopaku ze wsi, a jednak mogę oglądac go niezliczoną ilośc razy. Właśnie, takie seriale jak "Droga" czy "Daleko od szosy", nie mierzone rankingami oglądalności, kręcone bez dzisiejszych budżetów potrafią przez ponad 30 lat wzbudzac pozytywne emocje. Zastanawia mnie też, jak to jest właściwie z tym 'pomiarem' oglądalności w TV. Bo dajmy na to mam włączony TVN, bo coś tam oglądałam, ale potem wychodzę do kuchni, czy łazienki lub po prostu czytam gazetę i w tym momencie telewizji nie oglądam, a właśnie leci taka na przykład Julka, Majka czy inne 'popłuczyny' po Brzyduli i co? Też mnie zaliczą do tych co oglądają? Przecież tego nie oglądam, tylko nie mam pilota pod ręką, a przykładowo nie chce mi się po prostu wstac z kanapy, aby przełączyc:))) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Serial ... ogladalność 25.01.12, 10:47 Jakos mi sie błąka po pamieci info, że ogądalnośc mierzy się w ten sposób, iż w wybranych domach do odbiorników tv są podłaczone jakies ustrojstwa, które rejestrują, kiedy i jaki program sie ogląda. Ale co do samych wyników, tez mam pewien mętlik w głowie. Na stronie seriali: www.swiatseriali.pl/ogladalnosc (wejscie z głównej strony przez nagłowek seriale) sa podawane jakies wyniki, ale one nie maja wiele wspólnego z wynikami, które od czasu do czasu są komentowane w media, np. ze serial ma kiepską oglądalnośc. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Łaska pańska na pstrym koniu... 25.01.12, 11:09 Tytułowa łaska pańska to nic innego, jak nierównowne kariery podobnie dobrych filmów. Było o sprzedawaniu filmowego kitu jako towaru o jakości Q, a ja teraz o wczorajszej premierze "Rózy". Film widziałam i jestem jego zagorzała fanką. Tymczasem śledząc festiwalowe i pofestiwalowe losy "Róży" odnosze wrażenie, że nie tylko Mazurom wiatr wiał w oczy, ale i Smarzowskiemu tez. Najpierw przegrał w Gdyni z EK, potem jakos nic nie wyszło z anonsowanych planów na Berlin, a teraz ta niemal tajna premiera filmu... Piszę: tajna, bo na Holland był cały rząd z przybudówkami, a tu tylko filmowi celebryci. No i gdybym nie czytała regularnie serwisów filmowych, to bym o tej premierze nawet nie usłyszała. Temat mało ważny dla oficjeli? Dziwne... I może jeszcze do kompletu widzowie film zlekceważą... ? Źle się dzieje w państwie duńskim.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Łaska pańska na pstrym koniu... IP: *.gl.digi.pl 25.01.12, 11:26 Źle się dzieje przede wszystkim w państwie polskim: oglądalnośc, ACTA i tym podobne... To naprawdę nie wróży nic dobrego, przynajmniej dla miłośników dobrego kina...:))) A propos, sorry matt, miałam przecież podziękowac Ci za streszczenie wywiadu z RB. Dzięki. Pewnie kupię sobie ten "Przekrój", ale nawet te parę fragmentów z wywiadu świadczy o tym, że takie opinie o współczesnych serialach to nie tylko domena internautów z forum Gazety.pl:) Niestety. A Pana Roberta bardzo doceniam także za "Rodzinę zastępczą", bo wbrew pozorom, to nie tylko serial o 'moralności' i o typowej polskiej, promowanej przez "Matkę Polkę" rodzinie:)) Jest tam Jędrula, który panicznie boi się Urzędu Skarbowego, jest policjant, który niechcący (przez głupotę) wyjawia wszelakie ściśle strzeżone policyjne tajemnice, jest Pan Jacek, który w zdenerwowaniu palnie coś o naszych 'politykach' czy Fifi, który, choc młody wiekiem i 'podmieniony w szpitalu' już wie, że we współczesnym świecie, aby przeżyc, trzeba kombinowac...:))) Czyli samo życie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Łaska pańska na pstrym koniu... IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.01.12, 15:49 No tez mnie to zastanowil, szczegolnie ze zamierzam wybrac sie na "Różę" ... jakoś tak bez, no ale moze to efekty bycia w cieniu "W ciemnosci", ktorego akurat swietuje triumf. No ale coz ... tak bywa. Troche inna historia przeciez przydarzyla sie z tego co pamietam "Benkowi" Glinskiego. Nie mial premiery chyba przez 3 lata i nie bardzo wiadomo dlaczego, bo wczoraj obejrzalem i jest zupelnie przyzwoity film. Taka sobie "śląska bajda", troche dziurawa scenariuszowo, ale dajaca sie bez wiekszego problemu obejrzec, jesli wlasnie oglada sie to troche tak "bajkowo". Pod wzgledem scenariusza "Co słonko widziało", rowniez śląskie, bylo lepsze, ale trudno tez zrozumiec, ze rzeczy o 2-3 klasy gorsze nie maja problemow z dystrubucja, a "Benka" jakos nie chciano. W "Benku" bardzo mi sie podobalo aktorstwo i to ze aktorzy w wiekszosci to Slązacy. Szczegolnie dobrze wypadł Zbigniew Stryj, ktory zwykle grywa wieksze lub mniejsze epizody i "Na wspolnej". Za to role dostal zreszta nagrode w Gdynii. No i milo popatrzec na Magde Poplawska w roli jego zony. Zony gornika, z czasem bylego. A na dokladke jest Mastalerz, w niezmiennie wysokiej formie. Oczywiscie mozna bylo te historie opowiedziec troche lepiej, jakos tam "zalatac" dziury (np. jak glowny bohater zdobyl wszelkie pozwolenia na prowadzona dzialalnosc, jak w tak krotkim czasie dzieci nauczono gry na instrumentach i tak dalej) i zrobic to z klasa "Billego Elliota". Ale czy wtedy latwiej byloby o dystrybucje ... nie sadze. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Łaska pańska na pstrym koniu... 25.01.12, 17:20 Moze ten casus "Róży" to wynik nieprzerobienia tematu pt. powojenne losy Mazurów? Jedwabne otworzyło nas na temat polsko-zydowskich relacji, ale co do Mazurów, ciągle tkwimy jedynie przy oskarżeniach, ze Agnes Trawny wyrzuca biednych Polaków z ich domu. Wiec jak Holland robi film o Zydach i dobrych oraz złych Polakach, to jest warte nagłosnienia, a jak mowa o Mazurach, to juz chyba gorzej... Bo niestety, do dzisiaj niektórzy odcinaja kupony od wyrzucenia Mazurów z ich ojcowizny. Ciekawe, czy przy okazji mówienia/pisania o "Rózy" ten temat sie pojawi w mediach? Czy tylko rozmowy ograniczą sie do kwestii prywatnej miłości i walki o godnosci w tamtych trudnych czasach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Łaska pańska a sztos IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.01.12, 16:07 Pod atykulem dotyczacym frekwencji na "Sztosie 2" ( kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,11022179,_Sztos_2___Sa_chlopaki_i_jest_kasa__100_tys__widzow.html ) znalazlem kapitalny komentarz, przytaczam w calosci, autorem jest internauta o ksywce "Ksywa" ;-) "Właściwie to każda polska komedia może liczyć na dużą widownię. Z prostego powodu: nie trzeba czytać napisów, a w domu przecież uczyli: jak się je, to się nie czyta, tak? A do komedii świetnie pasują czosnkowe naczosy, 2-litrowa cola i wiadro popcornu. Sa chłopaki, są naczosy, jest zabawa. Nawet nie ma czasu esemesów pisać:-))) Kto czyta recenzje? Kto w ogóle COKOLWIEK CZYTA?". Kapitalne. Odpowiedz Link Zgłoś
dona.a Re: Łaska pańska a sztos 25.01.12, 22:05 Gość portalu: matt_banco napisał(a): > Pod atykulem dotyczacym frekwencji na "Sztosie 2" ( kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,11022179,_Sztos_2___Sa_chlopaki_i_jest_kasa__100_tys__widzow.html ) znalazlem kapitalny komentarz, przytaczam w calosci, autorem jest internauta o ksywce "Ksywa" ;-) > "Właściwie to każda polska komedia może liczyć na dużą widownię. Z prostego pow > odu: nie trzeba czytać napisów, a w domu przecież uczyli: jak się je, to się ni > e czyta, tak? A do komedii świetnie pasują czosnkowe naczosy, 2-litrowa cola i > wiadro popcornu. Sa chłopaki, są naczosy, jest zabawa. Nawet nie ma czasu eseme > sów pisać:-))) Kto czyta recenzje? Kto w ogóle COKOLWIEK CZYTA?". Kapitalne. Przyznaję, że komentarz z fantazją:) Niestety kina pełne są ignorantów, czytają i ciamkają, tak jak kilka dni temu i za mną i przede mną, na "czytanej", genialnie granej Rzezi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Rozmowa ze scenarzystka IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.01.12, 15:12 w sobotnym wydaniu GW ma sie pojawic rozmowa z p. Lepkowska. Zobaczymy co powie ... na temat geja, na ktorego postawila (chyba chodzi o tego z "Barw nieszczescia", bo ten mi sie jakos tak przypomnial, chociaz wczesniej w MJM tez gej byl ... chyba) A ja jako zbieracz seriali i filmow wyprodukowanych przez HBO zakupilem wyprzedazowo "Dom Saddama" - 4 odcinki. Na razie trafil na polke. Jesli faktycznie mizeria polskich seriali sie nie poprawi to bede mial co ogladac. Teraz czekam na obnizke ceny filmu HBO "Jack, jakiego nie znacie" z Pacino w roli Kevorkiana. Ciekawe czy TVN bedzie kontynuowal te swoja serie filmow telewizyjnych "Prawdziwe historie", w ktorej byla "Cisza" czy "Laura". Zrobili jeszcze "Moj biegun", "Boksera" i "Agate" z Bolądź. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Rozmowa ze scenarzystka IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.01.12, 15:21 O prosze. Zajrzalem na filmpolski, a tam takie zdjecie: www.filmpolski.pl/fp/index.php/1626133_6 Maciek Musiał w niebieskiej skarpecie, czy tez podkolanowce na nodze, ktora zostanie usunieta w postprodukcji. Ciekawe czy zrobia to "jak Pan Bóg przykazał". Pamietam jak lata temu w "Forrescie Gumpie" zrobiono taka "amputacje" Gary'emu Sinnise i w scenie na zaglowce bylo widac, ze Gary przerzuca przez burte nogi, ktorych nie bylo, ale punkt ciezkosci byl tam gdzie byl, czyli "razem z nogami" ;-) W efekcie wygladalo to troche dziwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Rozmowa ze scenarzystka IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.01.12, 13:16 No to przeczytalem sobie rozmowe z pania Lepkowska ... ciekawa. Co ciekawego? Ano to, ze rzuca pewne swiatlo na konstruowanie postaci i watkow w serialach, czy raczej telenowelach. Ale nim do tego, to jeden fundamentalny cytat: "Wiem, dla kogo robie te seriale. Na pewno nie dla waskiej elity intelektualnej, ale dla przecietnego Polaka, dla przecietnej Polki, czesto z malych miasteczek, czesto bardzo tradycyjnie wychowanych. Rozbudzam ich aspiracje, pokazuje im swiat bardziej liberalny niz ich wlasny". No i co zrobic z taka deklaracja, ktora sama w sobie jest jak najbardziej szlachetna, ba ... moze powiedziec misyjna. Nie wiem na ile jest to "jestem bogiem" scenarzystyki, a na ile faktycznie proba oddzialywania. Z wywiadu faktycznie mozna odniesc wrazenie, ze tego typu seriale, jak "Barwy szczescia" czy "M jak milosc" sa pomyslane jako pewna proba pokazywania swiata, relacji, z jednej strony pewnych oswojonych aspektow, z drugiej proba oswajania tych kontrowersyjnych (no powiedzmy, ze homoseksualizm sie pod ta lapie). I faktycznie pani Lepkowska bardzo sprawnie pokazuje przyklady tego typu zachowan/dzialan w swoich produkcjach. I ok, ale ... No wlasnie tu sie pojawiaja drobne watpliwosci. Pierwsza jest taka, czy faktycznie serialowa rzeczywistosc ma az tak duze oddzialywanie i moc wplywania na postawy. Byc moze ma, byc moze faktycznie komus na cos zwraca uwage. Na pewno daje poczucie pewnego komfortu, ze gdzies tam na ekranie jest cos podobnego/bliskiego temu co za oknem (i tu sie klania przypadek swojskiej "Plebanii" i jej zamiany na glamourowa "Galerie"). Pytanie jest tylko takie, jak dlugo tego typu uklad jeszcze sie utrzyma, biorac pod uwage, ze jednak swiat sie zmienia i to raczej nie za sprawa seriali. Po wtore tego typu podejscie zaklada pewna aktywnosc intelektualna widza, czyli ze wykazuje jakas refleksje i jest w stanie odniesc "to z TV" do wlasnego zycia. No ale skoro sa filmy ktore zmieniaja swiatopoglad, jest muzyka ktora tez ma taka moc, wiec dlaczego nie serial. W wywiadzie nie pojawia sie natomiast w ogole watek rzemiosla filmowego/serialowego. Wynika to zapewne z przyjetego punktu widzenia i osoby przeprowowadzajacej wywiad, ktora raczej chyba tymi zagadnieniami sie nie zajmuje. Wezmy naszego ulubionego czarnego konia, czyli "Szesc stop pod ziemia" i zestawmy z produkcjami pani Lepkowskiej. Zakres przemycanych znaczen i wartosci przypuszczam jest porownywalny (jest rodzina, sa geje, jest problem z choroba, ze staroscia, z adopcja, z poszukiwaniem wlasnej drogi). Jest jednak kolosalna roznica, roznica jakosci. Oczywiscie mozna powiedziec, ze ulubiony "przecietny Polak" nie jest przygotowany do ogladania takich produkcji jak "Szesc stop". No wlasnie, ale dlaczego nie jest? A moze to troche niedocenianie widza? A po wtore, gdzie ow widz ma sie nauczyc tego, ze oprocz "wartosci" niemniej istotna jest forma, bo ona tez czegos uczy. Rozwija poczucie estetyki, poprzez mniej lapatologiczny sposob uczy tez myslenia i empatii (bo aktor zagral emocje, a nie o niej opowiedzial). To forma moze zblizyc serial do sztuki i osadzic go w kulturze, nie tylko jako "ruchome obrazki na temat zycia". Mimo tych watpliwosci wywiad z pania Lepkowska podobal mi sie. Dalo sie wyczuc, ze okreslone kwestie faktycznie jakos tam dotykaja autorke i ze ich osadzanie w serialach jest swiadome. I moze w zasadzie tak zostac, nie oczekuje od tych produkcji pani Lepkowskiej naglego skoku w regiony serialowych wyzyn. Ale niech inne produkcje albo realizuja taki lub podobny program (patrz PLEBANIA) albo niech beda serialami z "trescia i forma". "Wydmuszek" pokazujacych bzdury w nudny sposob nikt tak naprawde nie potrzebuje. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Rozmowa ze scenarzystka 29.01.12, 21:05 Chyba wena mnie opusciła... No wiec mocno krótka uwaga po dwoch dniach namysłu. Czy seriale nie powinny przypadkiem stawiac poprzeczki wyzej niż norma ich widzów? Tak by widzowie dązyli wzwyż, a nie po równi pochyłej. Bo to, co teraz mamy na ekranach tv, czyli rózne badziewiate seriale i kiczowate show-y to przeciez nie perły, lecz błoto dla "wieprzy". A mnie sie marzą własnie perły. Że o brylantach nawet nie wspomnę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Rozmowa ze scenarzystka IP: *.gl.digi.pl 30.01.12, 13:00 "Wiem, dla kogo robie te seriale. Na pewno nie dla waskiej elity intelektualnej, ale dla przecietnego Polaka, dla przecietnej Polki, czesto z malych miasteczek, czesto bardzo tradycyjnie wychowanych. Rozbudzam ich aspiracje, pokazuje im swiat bardziej liberalny niz ich wlasny". Typowy stereotyp. W ten sposób każdy przeciętny scenarzysta/przeciętna scenarzystka może bronic swoje nie cieszące się popularnością produkcje mówiąc wprost, że to co robi skierowane jest do określonej grupy odbiorców. Ale nie tędy droga. W dzisiejszych czasach nie dzieli się widzów na tych tradycyjnie wychowanych, pochodzących z małych miasteczek i na jakąś tam wziętą z sufitu elitę intelektualną. Ludzie z małych miasteczek są często częstszymi bywalcami teatrów niż ci, którzy takowe mają pod nosem. Problem tkwi wydaje mi się bardziej już teraz w samych producentach tych 'tworów serialopodobnych', niż w widzach. Wystarczy poczytac różne fora, komentarze, opinie. Źle się stało, że skądinąd nie tak najgorszą (przynajmniej w rozumieniu tych z elity:) ) Plebanię zastąpiono naprawdę nie wróżącym oglądalności serialem "Galeria". I dlaczego TVP tak uparcie dąży do samozagłady przejmując wzorce z telewizji komercyjnych typu TVN, bo opinie internautów na temat emisji programowej TVN-u są coraz gorsze. Wniosek z tego chyba taki, że nikt z decydentów nie czyta lub nie wnika w opinie przeciętnego widza, bo właściwie po co. Piszesz matt, że w pewnym sensie jest to niedocenianie widza, a ja myślę, że to po prostu ciągle działają wzorce typu: "Ty mów co chcesz a ja i tak zrobię swoje". I naprawdę nie sądzę, aby takie seriale jak "M jak miłośc" czy "Barwy szczęścia" spełniały jakąkolwiek misję. A twierdzenie Pani Łebkowskiej, że rozbudza aspiracje, czy pobudza wyobrażenie świata lepszego niż własny to swoiste 'ego' scenarzystki. Sorry, ale już mnie czasami szlag trafia, jak czytam te wywiady. Dobrze, niech Pani IŁ robi swoje, ja czasami też na to zerknę, bo w Jej (scenariuszowym) wydaniu te seriale jeszcze nie są takie najgorsze, ale niech mi nikt nie wmawia, że to ja (tradycyjnie wychowana, pochodząca z małego miasteczka przeciętna Polka) jestem Jej głównym odbiorcą, bo na dzisiejszy wieczór przeznaczyłam sobie czas na Teatr Telewizji, a nie na kolejny odcinek serialu, który będzie wałkował wątek": ' Czy namiętny pocałunek Tomka i Agnieszki to już zdrada Małgosi czy jeszcze nie? :)))))))))))))))))))) A a propos dzisiejszego teatru w telewizji, to i tak żaden serial nie byłby w stanie odciągnąc mnie od programu pierwszego telewizji, bo, pomijając kwestie żydowskie, dobór aktorów (m.in. Colina F.) gwarantuje przynajmniej jakąś tam cząstkę czegoś, co mnie osobiście może wznieśc na wyżyny wąskiej elity intelektualnej...:) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Rozmowa ze scenarzystka 30.01.12, 15:08 "nikt z decydentów nie czyta lub nie wnika w opinie przeciętnego widza" No własnie, w tym sęk. Ja sie czuje przecietnym widzem, moje miejsce do wypowiadania opinii to internet i absolutnie nie godze się na powszechne zdanie o internecie wypowiadane przez twórców i aktorów, ze tenże internet to bagno, syf etc etc, choc moze nie tak doslownie to brzmi w tych wypowiedziach. Owszem, jest wiele miejsc i dyskusji, które poziomem siegaja dna, ale sa i takie miejsca, gdzie dyskusja i krytyka jest na wysokim/bardzo wysokim poziomie. No ale skoro "internet jest be", to i te głosy rozsądnej krytyki mozna pominąc, pozostając przy samochwalczej konlkuzji, ze "mój serial jest OK, bo ma hiper-super oglądalność". A potem juz mozna spokojnie tkwic w tym samozadowoleniu, ze póki kasa plynie, jest wszystko w porządku. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Szpieg 31.01.12, 10:06 Udało mi sie wczoraj dojsc do kina, a wyprawa była klimatyczna, zważywszy że kino było rodem z lata byłych i zimne jak diabli. Ale ten klimat akurat pasował do "Szpiega" i tamtych czasów, jak również do zimnych wnętrz z filmu. Co do samego filmu, obejrzałam nie nudząc sie w ogóle, ale reflkesja po wyjsciu z kina była jedna, ze właściwie nie wiemy, kto, co i dlaczego. Oczywiscie generalnie wiemy, kto, co etc,. ale co do do szczegółow, już z tym gorzej. Tyle że to niezrozumienie zupełnie nie przeszkadzało nam w odbiorze tego filmu. I własnie podczas takiego momentu niezrozumienia, o co akurat chodzi w oglądanym filmie, doszłam do wnisoku, ze tak częste zarzuty, iż polskie filmy historyczne moga byc niezrozumiałe dla zagranicznego widza (Katyn, Róża), sa bezsensowne. Dobry film dobrze zagrany sam sie broni, chocby był niezrozumiały w jakims procencie. I jeszcze uwaga co do aktorów. Ach, ten czas leci! Jeszcze niedawno dwóch z tych aktorów ogladałam w angielskich serialowych ekranizacjach Jane Austin, w których zagrali obiekt westchnień bohaterek, a teraz co, to przeciez stare pryki.;)) I od razu skojarzenie z obejrzaną wczoraj relacją z planu "Szpitala Alicji", w której Małaszynski obnosi całkiem sporą (nad)wagę. No gdzie te niegdysiejsze chłopy, gdzie? ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Szpieg IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.01.12, 10:30 Ladne ;-) A ja obejrzalem teatr (no wlasnie ... czy to byl teatr TV ... nie wiem, to jednak jest bardzo dziwna kategoria) o "ostatecznym rozwiazaniu". Tam Colin z Kenethem niezle, niezle (szczegolnie jak Firth wybucha w pewnym moemencie). Swietnie zrobiona rzecz, niby gadanie, niby wiadomo jak sie skonczy, ale ciekawe bylo to scieranie sie roznych opcji, choc wszystkie w zasadzie po tej samej stronie. Nawet ogladane "poza historia" jest to interesujace. A "w historii" to juz w ogole, szczegolnie zderzenie utrapragmatyzmu z czyms tak absurdalnym jak czystosc rasowa. No i jeszcze ten motyw ze walka na sniezki ... tam kluczowe decyzje o losie kilku milionow ludzi, a tu beztroska zabawa. Ale jest jedno male ... malutkie ... ale. Ani na moment nie dalo zobaczyc tam "niemcow". Mialem nawet wrazenie, ze nie starano sie isc w ta strone. Tak jakby angielskie dystyngowanie i kurtuazja mialy dodatkowo podkreslic upiornosc calego zdarzenia. Ale mnie to troche przeszkadzalo. Nie wiem czy gdyby Niemcy zdecydowali sie na zrobienie tego spektaklu nie byloby to bardziej butne, ostre i bezwgledne. Nie wiem, moze to stereotyp wizerunkowy, ale tej "niemieckosci" troche brakowal (przy "W ciemnosci" pisalem, ze bohater zydowski grany przez Niemca mial w sobie jakas taka "niemieckosc", cos takiego w ruchach, spojrzeniu, delikatna, podskorkna nute arogancji). No ale to tylko taka sobie drobna dywagacja. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Szpieg 31.01.12, 11:04 No a ja nie dałam rady tej "naradzie". Moge ogladac rózne wojenne okropnosci, ale akurat tej dyskusji o sposobach rozwiązania kwestii nie dałam rady obejrzeć. Po kwadransie przerzuciłam sie na jakies bzdety w necie. Bo co mi z tego, ze ładnie grane (zgoda, ze za mało Niemców w Niemcach), ze spieraja się racje, skoro finał, czyli holocaust, jest tak przgnebiający i abberacyjny. Doszukiwanie sie sensu w tej dyskusji czy też przygladanie sie róznym opcjom wydało mi sie własnie bez sensu. To trochę tak, jak moja reakcja na masochistyczne relacje dziennikarskie o szczególach zabicia Olewnika, czy o jakiejs innej niewyobrażalnej, lecz prawdziwej zbrodni. Holland w jakiejs wypowiedzi wokól WC powiedziała, ze nie mozna doszukiwac sie jakiegos wyzszego sensu w holocauscie, bo tam przecież sensu nie było. To samo ten teatr. Mozna szukac sztuki w sztuce, ale sztuki w naradzie o zabiciu milionów ludzi nie znajduje. Przy okazji, WC to fenomen, kolejny weekend, a w moim sieciowym kinie wszystkie bilety z góry zarezerwowane. Moze wreszczie jutro dojde na ten film. A onet donosi, ze w ostatnim tygodniu oglądalnośc wzrosła o 40%. To juz jakieś kuriozum, bo ogladalnośc zawsze ma tendencje spadkową. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Ostateczne rozwiązanie IP: *.gl.digi.pl 31.01.12, 11:12 A dla mnie to wczorajsze widowisko było wręcz absurdalne, właśnie dlatego, że takie prawdziwe. Te rozmowy o tym, co się bardziej opłaca, czy bezpłodna tania siła robocza, czy totalna 'ewakuacja'... wstrząsające... Oczywiście rozumie się samo przez się, że tą produkcję BBC TVP nadała w związku z nominacją "W ciemności", i z tego co kojarzę z historii zdarzenia w filmie są skutkiem właśnie tego ostatecznego rozwiązania, ale cześc i chwała TVP 1 za ten spektakl. Nie pamiętam, czy już kiedyś mieliśmy okazję go obejrzec. Ja powiem, że to majstersztyk. Nie przeszkadzała mi ani 'niemieckośc' niemców, ani momentami przerysowana gra Klopfera, ani chwilowe dłużyzny. A Colin (wtedy jeszcze młody i szczupły:))) ) był aż do bólu prawdziwy, a ten Jego wybuch... no cóż, aktor pełną gębą:) Jestem nawet w stanie (w chwili obecnej) odpuścic TVP 1 tą niefortunną zamianę Plebani na rzecz Galerii pod warunkiem, że przynajmniej raz w miesiącu uraczy nas tego typu widowiskiem:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Ostateczne rozwiązanie IP: *.gl.digi.pl 31.01.12, 11:28 A propos. Ponoc życie pisze najlepsze scenariusze, a wczorajszy spektakl był tego najoczywistszym dowodem. Bo kto by wymyślił taki scenariusz??? ??? ??? Życie milionów uzależnione od wyniku rozmów '12 gniewnych'... ludzi??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Ostateczne rozwiązanie IP: *.gl.digi.pl 31.01.12, 11:49 A propos. Ponoc życie pisze najlepsze scenariusze, a wczorajszy spektakl był tego najoczywistszym dowodem. Bo kto by wymyślił taki scenariusz??? ??? ??? Życie milionów uzależnione od wyniku rozmów '12 gniewnych'... ludzi ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Ostateczne rozwiązanie IP: *.gl.digi.pl 31.01.12, 11:53 I dlaczego mój post ukazał się dwa razy??? Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: do poczytania 01.02.12, 18:30 A ja tylko polecę dwie gazety: Film, gdzie duzo o "Róży" i Politykę, w której jest ciekawy wywiad z rezyserem Lucka. To ostatnie a propos (byle)jakości naszych seriali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: do poczytania IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.02.12, 01:50 No nie dalem rady dzisiaj zakupic ... jutro to zrobie. Ale dzisiaj obejrzalem przedostatni odcinek 7 serii HOUSE'a ... uaaaa ... alez to bylo oblednie dobre. Pociagnac 3 watki, angazujac w nie wszystkie glowne postaci, no moze z wyjatkiem jednej, lekko odsunietej i jeszcze zrobic to w 50 minut, bez ani jednej zbednej sceny. Takie rzeczy naprawde stawiaja pod znakiem zapytania sens ogladania polskich produkcji telewizyjnych. Odpowiedz Link Zgłoś
dona.a Re: do poczytania 02.02.12, 10:08 W kwestii do poczytania, jeśli dobrze usłyszałam, to w dzisiejszym Dużym Formacie jest, nomen omen, duży wywiad z Dorocińskim, ulubieńcem kilku interlokutorek na tym forum:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: do poczytania IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.02.12, 11:06 No w koncu przy sniadaniu przeczytalem wywiad z Mannem ... Michaelem Mannem. Faktycznie bardzo ciekawy, chociaz troche za krotki. Niemniej daje do myslania, czym obecnie jest telewizja i czym jest HBO jako producent (to akurat dobrze wiem, bo jak juz pisalem zbieralem filmy z tymi magicznymi trzeba literkami na okladce). Mann to zawsze byl fachman. Do tej pory lubie sobie obejrzec jego wersje historii Lectera czy posluchac wywodow otluszczonego Crowe'a z "Informatorze". O ile za "Miami Vice" nie przepadalem, to "Crime story" bylo fascynujace, a moj szanowny brat przez dlugie lata katowal wszystkich "Runaway" Dela Shannona. No wlasnie ... Michael w wywiadzie wspomina muzyke z "Goraczki" i to ze uzyl jej w "Luck". Z mojej perspektywy soundtrack z "Goraczki" byl przelomem w moich zainteresowanich muzycznych, mozna nawet powiedziec kamieniem milowym ;-) To przede wszystkim tam pierwszy raz zetknalem sie z Kronos Quartet (a uslyszalem to w niesamowitej audycji "Muzyka dla freaków i fraków" w starej "Radiostacji" ... co ona mi wtedy namieszala we łbie tymi Glassami, Reichami, Nymanami i innymi wariatami z Nonesuch Records). No i byl na tym soundtracku Brian Eno w ciekawym wcieleniu z U2, czyli "The Passengers" i ich "Always Forever Now". No ale Eno to osobna historia ... bo dygressja bedzie za dluga ;-) To co mi sie podobalo w wywiadzie z Mannem to przywiazanie uwagi do pilota serialu, cos co wciaz nie bardzo moze sie przebic w polskich realiach. Gdyby faktycznie pilot w znaczacej mierze decydowal, czy serial bedzie czy nie bedzie, ustawial ramy kreowanego swiata, to moze polskie seriale bylyby inne. Ale nie, u nas trzeba machnac cala serie i mniej wiecej od 4 minuty pierwszego odcinka juz zaczac podnosic lament, ze oto nastepna debilna produkcja sie trafila. A czasami nawet i tego nie ma, bo przeciez skoro zrobiono i kupiono 13 odcinkow, to przeciez beda "pudrowac" i zaklinac rzeczywistosc doszukujac sie uzasadnienia i jakosci we wskaznikach ogladalnosci. Pewnie "pilotowe" rozwiazanie jest troche drozsze, bo z 5 propozycji moze przejda 2, no ale przynajmniej poczatki seriali bylyby "z wykopem" i wiekszym sensem. No i najwazniejsze. Mann nie przejmuje sie tym, ze proponuje awangardowe rozwiazanie w zakresie wprowadzenia postaci i rozwiniecia akcji swojego serialu, bo ... UWAGA ... wie na pewno, ze widz jest DUŻO MĄDRZEJSZY, niż się sądzi. Pewnie nie bedzie mi dane zbyt szybko, albo moze i w ogole zobaczyc "Luck", ale zrobil go facet, ktory nie gada o misji, nie gada o ogladalnosci, tylko robi swoje. Zwykle bardzo przywoicie, a czasami wrecz fascynująco. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: do poczytania 03.02.12, 11:25 O Lucku recenzent bodaj Polityki napisał z lekkim obrzydzeniem mniej wiecej coś takiego, ze trzeba najpierw zwalczyc w sobie niechęc do wyscigowej tematyki, by polubic ten serial. No mnie akurat to nie dotyczy, miłośc do wyscigowego hazardu mam we krwi (to od czasu, gdy ojciec dorabial na studiach pracą w wyscigowym totalizatorze ;)). Niestety, podobnie jak i Ty, mam lata świetlne do HBO. :(( A co do samej wyscigowej tematyki, taki mały OT, czyli filmik, który wczoraj przemknął wieczorem w onecie, czyli co robili dwaj kibice (?) na wyscigach klusaków w Trondheim. Wyscigi nagrywała ichnia telewizja, a to, czym zajęci byli ci kibice, zdecydowanie było dla widzów od 18 lat. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: do poczytania IP: *.gl.digi.pl 03.02.12, 12:22 "Widz jest dużo mądrzejszy niż się sądzi"... Idealne motto dla producentów naszych współczesnych seriali. A nasz rodzimy Mann, czyli Wojciech kiedyś w radiu, zapytany co sądzi o pojawiających się i równie szybko znikających z anteny polskich serialach o niczym, stwierdził, że dwie ostatnie linijki z pierwszej zwrotki piosenki "Bal wszystkich świętych" Budki Suflera wystarczą za całą odpowiedź. Dla tych co nie lubią szukac, brzmi to tak: " "Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pic. I z dialogów wyszło dno, zero, czyli nic". Nic dodac, nic ując:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga O pilotach IP: *.internetia.net.pl 05.02.12, 16:20 Ostatnio wsiąkłam w minserial BBC "Sherlock" (dwa razy po trzy półtoragodzinne odcinki). Szalenie rzetelna robota, z jajem, z pomysłem, dość odważna, bosko zagrana (patrzę na aktorów i nie widzę szwów w ich postaciach - z takim wdziękiem grają, bez problemu przechodzą od gry typu komediowego do scen zupełnie serio i są w tym wiarygodni). W ogóle polecam bardzo, bo to serial-perełka, z gatunku tych, jakich u nas nie będzie jeszcze dlugo. Ale co to ja chcialam... Otóż zanim "Sherlock" wszedł na antenę, wyprodukowano pilot. Widziałam - trochę inna formuła, o wiele słabsze "tło" (scenografia, kostiumy), inne rozwiązania fabularne. Słabe to było, ale widocznie ktoś zobaczył potencjał i kazał poprawić. I się opłacało, ze wszech miar opłacało. Ciekawe, czy komuś w Polsce by się chciało angażować czas, środki i ekipę do kręcenia serialu na próbę i przemontowywania go, żeby efekt końcowy był właściwy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Zaraza sie rozlewa ... pora uciekac IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.02.12, 16:26 Matko, ojcze, synu, córko ... uciekajmy ... czym predzej bo za chwile zaleje nas "romanopodobna", "rodzinkopochodna" magma sitkomowa. Co mnie podkusilo, no co ... zeby na YT zobaczyc obszerne fragmenty "Ja to mam szczescie" i mniej obszarne fragmenty "Aidy". Krzycza, krzycza, lataja, biegaja, idiotow z siebie robia (malo umiejetnie) ... no niby tak to ma wygladac, ale mnie przytlacza i jakos czuje sie zazenowany ;-) A tak powaznie to jakos mnie te niepowazne seriale malo intersuja. No ale popatrzymy co tez Preis, Braciak, Muskala, Karolak i Sadowski z tego wycisna. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Zaraza sie rozlewa ... pora uciekac 03.02.12, 17:40 "No ale popatrzymy co tez Preis, Braciak, Muskala, Karolak i Sadowski z tego wycisna." To ja moze polecę drogę na skróty. Czyli co wyciska Braciak i Preis z Rózy, a Muskała z Wymyku. Wymyku niestety jeszcze nie ogladałam, ale Róże polecam kazdemu, kto chce i kto nie chce iśc do kina. Bo iśc trzeba koniecznie! Przy okazji, w polecanym "Filmie" jest tez ranking aktorów reklamowych. Na pewno z jednym zgoda: Opania w roli marudzacego aktora jest bardzo fajny. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Zaraza sie rozlewa ... pora uciekac IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.02.12, 18:09 Tak jest, na "Różę" ide ... ale raczej w tygodniu niz w weekend. No ten ranking reklamowy taki dosc watły. Przede wszystkim gdzie Boberek z Sitarskim (moja ulubiona reklama z nimi to oczywiscie ta z oczami i "sie palcem nie pokazuje"). Z tych, ktore pojawiaja sie w "Filmie" to jeszcze faktycznie lubie te z Pakosinska ... Blondynka jest rewelacyjna. I Opania nie boli. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Zaraza sie rozlewa /odtrutka 03.02.12, 18:26 Zamiast ogladac to, co obejrzałeś, obejrzyj to: www.tvp.pl/styl-zycia/magazyny-sniadaniowe/pytanie-na-sniadanie/wideo/czas-honoru-z-telekamera/6403143 www.tvp.pl/styl-zycia/magazyny-sniadaniowe/pytanie-na-sniadanie/wideo/marcin-dorocinski-i-wojciech-smarzowski-o-filmie-roza/6403033 Pierwsze o naszych dzielnych cichociemnych , a drugie o filmie "Smażowskiego", jak napisano na dolnym pasku. Przy okazji, sposób pokazania obu rozmów, gdzie więcej widać scenek z filmu niz ze studia jest karygodny. Chyba po to są ci goscie w studio, a nie przy telefonie, aby było ich widac, a nie tylko słychać. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Zaraza sie rozlewa.... tez na film 03.02.12, 18:55 A tu do obejrzenia zwiastun filmu wygladajacego na oko na jakis sitcom. Ciekawe, czy tylko mnie sie nasuwa takie skojarzenie? www.plejada.pl/332860,0,hans-kloss-stawka-wieksza-niz-smierc-pierwszy-zwiastun-filmu,wideo.html Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: scenariusze... 05.02.12, 17:22 Gdzies wyżej o pilotach, a ja o scenariuszach. A dokładnie o jednym. Bugajski w gazetowym wywiadzie wyraził sie krytycznie o scenariuszu do filmu Komasy o Powstaniu. Cos w tym guscie, ze komisja oceniająca, bodaj 4 czy 5 osób, było jednomyslnie krytyczna, a szefowa Instytutu i tak przyznała fundusze.. No to jest ciekawe. Bo ja, laik do kwadratu, gdy czytam którkie opisy filmów z funduszami przyznanymi przez PISF nieraz sobie mysle, że film bedzie nudny do kwadratu. A potem wychodzi z tego scenariusza film cud-miód i Himalaje razem wziete. No ale ja jestem laik, a tu mowa o krytycznych opiniach fachowców. Więc mam do wyboru: albo scenarusz tego filmu naprawde jest do kitu, albo że stare wygi nie poznały sie na młodym zdolnym. Ciekawe, które będzie na wierzchu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: scenariusze... IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.02.12, 21:09 No to i ja laik do kwadratu zastanowilem sie, jak na poziomie scenariusza i jego percepcji wygladala film "Sala samobojcow". Szczerze powiedziawszy, gdybym przeczytal o jakis avatarach, wirtualnych swiatach i tak dalej, to tez mialbym watpliwosci ;-) I co prawda nie jestem fanem tego filmu, ale zrobiony zostal fachowo. Wiec moze to kwestia pewnej wyobrazni i troche innego jezyka, ktorymi sie "mlody zdolny" posluguje ... Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: scenariusze... 05.02.12, 22:10 Co do SS, taki opis filmu jest na stronie PISF: "Dominik to zwyczajny chłopak. Ma wielu znajomych, najładniejszą dziewczynę w szkole, bogatych rodziców, pieniądze na ciuchy, imprezy. Jednak pewnego dnia jeden pocałunek zmienia wszystko. "Ona" zaczepia go w sieci. Jest intrygująca, niebezpieczna, przebiegła. Wprowadza go do "Sali Samobójców", miejsca, z którego nie ma ucieczki. Dominik, w pułapce własnych uczuć, wplątany w śmiertelną intrygę, straci to, co w życiu najcenniejsze..." No naprawde nie wiem, czy bym poszła na taki film debiutanta... A co do Miasta, wyjasnienia szefowej PISF i oceny scenariusza ze stron PISF: "Po uzyskaniu dodatkowych ocen eksperckich, zdecydowałam o przyznaniu dotacji w wysokości 6 mln zł filmowi „Miasto" w reżyserii Jana Komasy. Komisja ekspercka oceniła ten projekt jako „średni" i rekomendowała ponownie jego odrzucenie. Mimo szacunku dla ekspertów, nie zgodziłam się z ich oceną i uznałam ją za nie do końca uzasadnioną. Nie wszyscy eksperci tej komisji znali dobrze dotychczasową twórczość filmową Jana Komasy (m.in. „Salę Samobójców"), która jest niewątpliwym dowodem na wyjątkowy talent i dobry warsztat młodego reżysera. Wydaje się także, że eksperci nie wykazali wrażliwości na nowatorską formę scenariusza. Projekt uzyskał też rekomendację historyczną prof. Andrzeja Kunerta i prof. Władysława Bartoszewskiego. /../ Wierzę jednocześnie, że talent reżyserski, nowoczesny język, wizja artystyczna i niewątpliwa pasja Jana Komasy związana z tym wydarzeniem historycznym przekonają młodych widzów do obejrzenia filmu o Powstaniu Warszawskim." (www.pisf.pl/pl/dotacje/dofinansowane-projekty/2011/po-produkcja-filmowa) Eksperci: Ryszard Bugajski, Ewa Puszczyńska, Eustachy Rylski, Maria Kornatowska, Zbigniew Gluza 2x przec. 3x słabe; oceny dod.: Rafał Marszałek, Łukasz Maciejewski - do dofinans.; Robert Gliński - po uwzgl. poprawek www.pisf.pl/pl/dotacje/dofinansowane-projekty/2011/po-produkcja-filmowa Po uzyskaniu dodatkowych ocen eksperckich, zdecydowałam o przyznaniu dotacji w wysokości 6 mln zł filmowi „Miasto" w reżyserii Jana Komasy. Komisja ekspercka oceniła ten projekt jako „średni" i rekomendowała ponownie jego odrzucenie. Mimo szacunku dla ekspertów, nie zgodziłam się z ich oceną i uznałam ją za nie do końca uzasadnioną. Nie wszyscy eksperci tej komisji znali dobrze dotychczasową twórczość filmową Jana Komasy (m.in. „Salę Samobójców"), która jest niewątpliwym dowodem na wyjątkowy talent i dobry warsztat młodego reżysera. Wydaje się także, że eksperci nie wykazali wrażliwości na nowatorską formę scenariusza. Projekt uzyskał też rekomendację historyczną prof. Andrzeja Kunerta i prof. Władysława Bartoszewskiego. /../ Wierzę jednocześnie, że talent reżyserski, nowoczesny język, wizja artystyczna i niewątpliwa pasja Jana Komasy związana z tym wydarzeniem historycznym przekonają młodych widzów do obejrzenia filmu o Powstaniu Warszawskim. Eksperci: Ryszard Bugajski, Ewa Puszczyńska, Eustachy Rylski, Maria Kornatowska, Zbigniew Gluza 2x przec. 3x słabe; oceny dod.: Rafał Marszałek, Łukasz Maciejewski - do dofinans.; Robert Gliński - po uwzgl. poprawek Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: scenariusze... 05.02.12, 22:15 No tak.... To są przyjemnosci płynące z nadmiaru kliknięc w klawiaturę.... :(( Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: serialowi w teatrze TV 06.02.12, 22:00 No dzisiaj teatr TV był w sam raz do naszych dyskusji.:) Jak tak wyglada kuchnia róznych komercyjnych produkcji, to sie nie dziwmy, że i takie są te produkty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: serialowi w teatrze TV IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.02.12, 22:12 Fajne to bylo. Nadal nie wiem na czym polega kategoria teatr TV, ale bardzo mi sie podobalo, szczegolnie rezyser byl swietny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: serialowi w teatrze TV IP: *.gl.digi.pl 07.02.12, 08:59 Kolejny dobry spektakl Teatru TV. Sztuka o robieniu "sztuki":). Niby satyra, ale ja nie mam wątpliwości, że w podobny sposób powstaje wiele komercyjnych produkcji, co zresztą widac na ekranach kin. A M. Zakościelny, który nomen omen zagrał w czymś takim nie raz (dwa razy??), tu w roli zblazowanego aktora był świetny. To nie jest mój ulubiony aktor, ale w "Czasie honoru" i we wczorajszym teatrze TV pokazał, że potrafi... A przy okazji to przyznam, że nawet ciekawa jestem tego nowego serialu z nim i naszą Brzydulą, chociaż z promocji zapowiada się kolejny serial 'na wesoło', czyli coś, czego potencjalny widz oglądac już nie chce:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: serialowi w teatrze TV IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.02.12, 10:06 Tak, Zakoscielny z dystansem ... ten ustawiony glos, szemrzacy prawie ;-) Ale ja w dalszym ciagu nie wiem czym to w zasadzie rozni sie od filmu telewizyjnego, czyli dosc niszowego, ale jednak istniejacego tworu. Szczegolnie ze jezy, ktory to opowiedziano byl zdecydowanie bardziej filmowy niz teatralny (praca kamery - jazdy, krany, montaz, glos z off-u, plenery). Nie przeszkadza mi to oczywiscie, tak jak i nie przeszkadzalo w poprzednim tygodniu, przy produkcji angielskiej, ktora jednak byla bardziej teatralna (przynajmniej dziala sie w dosc ograniczonej przestrzeni). Wiec jak to w zasadzie jest z tym "teatrem telewizji"? Jakie cechy dana "prezentacja" musi posiadac aby trafic do tego pasma? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Dlugie ruchy ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.02.12, 01:48 ... czyli udostepniono 2 odcinki "Ja to mam szczescie". I ... jakos nie chce mi sie zakladac osobnego watku. Nie wiem albo sie starzeje albo stracilem poczucie humoru albo ... nie wiem, cos te sitcomy ostatnie w ogole mnie nie bawia. No ale ostatni polski, ktory mnie szczerze bawil to byl "Kasia i Tomek" ... odcinek z Wilczakiem przebierajacym sie w czapeczki ... echhh. Wtedy mnie bawilo, ale nie mam odwagi wrocic i sprawdzic jak dziala po 10 latach ;-) Wracajac do "JTMS" ... harmider jakis taki z ekranu sie dobywa ... natezenie co prawda mniejsze niz przy "Rodzince", ale jednak jest. Braciak sensowny, Preis troche momentami Natalia zalatuje, dzieciaki ... czy juz naprawde nie ma spokojnych dzieci ... no, nie przeciez te z LNW nie darly wciaz japy, a Bartek to refleksyjny mlodzieniec byl. Wychodzi wiec, ze taki sitcomowy serial to nie moj gatunek ... "Przyjaciele" w latach 90 mi sie podobali, pozniej nie moglem na nich patrzec, tak mi dzialali na nerwy i to tez glownie wlasnie w wartstwie dzwiekowej. Wiec ja do pociagu pod szyldem "JTMS" nie wsiadam, poczekam na cos mniej smiesznego w zalozeniach. Aaaa ... tytul postu pochodzi od cytatu z serialu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Dlugie ruchy ... vel serialowi w teatrze tv IP: *.gl.digi.pl 08.02.12, 10:26 Racja. Te dzisiejsze sitcomy jakoś w ogóle nie bawią... Ja natomiast dobrze wspominam "Miodowe lata", oczywiście te pierwsze z A. Pilaszewską. Po zamianie aktorki to już nie było to i przestałam oglądac. A wracając do poprzedniego wątku, czyli jak się robi teatr tv, to dośc ciekawa kwestia. Oczywiście można poczytac w internecie i się wymądrzac, ale tak na chłopski rozum, to chyba zasadniczą kwestią powinien byc sposób realizacji, to znaczy (ja tak to rozumiem), że wszystko powinno odbywac się podobnie jak w teatrze, aktorzy wychodzą na scenę (w przypadku tv to jakieś pomieszczenie w formie pokoju na przykład) odgrywają swoje role w porządku chronologicznym, tylko zamiast widzów mają kilka kamer, mikrofony, kable i tym podobne. Owszem, w teatrze tv też czasami zdarzają się plenery, ale bardzo rzadko i można to uznac jako zamianę dekoracji na scenie. Ale to tylko moje wyobrażenie, które na pewno jest zgodne z rzeczywistością tylko w przypadku teatru tv na żywo, którego premierę już mieliśmy okazję zobaczyc, a jak to naprawdę jest z tym teatrem tv i czym różni się od filmu? Może zabłąka się tu kiedyś na to forum jakiś specjalista i zechce nam udzielic kilku fachowych informacji. Kto wie:))). A na razie coś do poczytania: zpopk.blox.pl/2011/10/Zadnych-zbednych-krokow-czyli-teatr-w-telewizji.html#axzz1lmPnD115 Odpowiedz Link Zgłoś
dona.a Re: Dlugie ruchy ... 08.02.12, 10:44 Gość portalu: matt_banco napisał(a): > Aaaa ... tytul postu pochodzi od cytatu z serialu. Hmmmm.....:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Dlugie ruchy ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.02.12, 11:04 No tak ... "dlugie ruchy" ... czyli cos jakby "wyluzuj" ... bez nerwow ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Idzie ku lepszemu? 08.02.12, 12:12 Cos jakby drgnęło w kinie. Chodzi mi o ogladalnośc filmów, czyli polski box office, w którym znowu górują polskie ambitne/dobre filmy. Był w zeszłym roku nieoczekiwany sukces zagranicznego "Króla", filmu na pewno niekrojonego wg standardów komerycjnych, a pod koniec roku naszych, wreszcie na poziomie, "Listów do M.". No a teraz najpierw ogromna ogladalnośc WC, a teraz niezły wynik pierwszego weekendu Rózy. A daleko za ich plecami słabnący "Sztos2", czyli film zrobiony jak zwykle dla kasy i funu, a nie dla rozumnych. Czyli co, do kin poszła inteligencja? ;) W tej całej statystyce cieszy mnie brak oszałamiajacych sukcesów filmów robionych z czystego wyrachowania. Niby troche gawiedzi poszło, ale było tego za mało, by trafic na pudło. Z nowych produkcji juz wróżę klapę nowego Klossa: patrząc na zwiastun widzę straszny kicz i brakoróbstwo. Ciekawe, czy ta wrózba się sprawdzi, bo w koncu łaska widza na pstrym koniu jeździ. ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: JTMS 08.02.12, 15:01 Matt, no co z Toba? Starość Cie naprawde trąca, niestety.... ;) Obejrzałam pierwszy odcinek z nastawieniem, ze bzdet etc, etc, a tu proszę, siurpryza. Juz myslałam, że całość byle jaka, ale po srednim początku pojawił sie eks-mężulek no i rewelacyjni rodzice z wczasowymi zdjęciami. Matt, nie miałes tak kiedys, ze Cie najbliżsi (rodzina, przyjaciele) katują w najlepsze tysiacami zdjęc z wczasów? Przy czym jedno zdjecie rózni sie od kolejnego wyłacznie tym, że ujecie jest przesuniete o 10 cm...Albo jest to portet jakiejs Zusi pod wieżą Eiffla, przy czym to jest dokładnie malutka jak głowka szpilki Zuzia pod ogromniastą wieżą... Jak znajde kolejne iles minut wolnego czasu, obejrzę i drugi odcinek. Ja jak najbardziej daje szansę tej produkcji. No i przy okazji, dam tez na starcie szansę nowemu serialowi z Brzydulą (nasza Brzydulą ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: JTMS IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.02.12, 15:39 No tak myslalem, ze tym razem to jednak moja wina ... i dlatego wypowiedzialem sie tu, gdzie mnie "naprostujecie" ewentualnie, a nie zakladalem nowego watku, gdzie moglbym byc zjedzony ;-) Ja chyba jestem zmeczony historiami rodzinnymi i ta "wojna zensko-mesko-dzieciata". Do tego stopnia, ze nawet ze swietnym serialem "Parenthood" utknalem w polowie ... niby wszystko mi pasuje i obsada i sposob opowiadania i same watki ... ale jednak nie skonczylem, choc pewnie skoncze. Za to w weekend po raz nie wiem ktory obejrzalem znow "Obcego" ... tym razem, czyli przy jakims 18 ogladaniu wydal mi sie jakos tak ascetyczny ;-) Nawet ukochane lampki mrugajace na kokpitach jakos tak swoj urok zatracily. Czy SF tez odpada ... zombi nie lubie, wampirow tym bardziej, konwencja westernowa moze byc, ale raczej w fabule, ewentualnie zostaja seryjni zabojcy, prawnicy lub ... wylaczenie TV i substytutow i odpoczynek dluzszy na lonie natury. Odpowiedz Link Zgłoś
dona.a Re: Idzie ku lepszemu? 08.02.12, 15:16 faszyna napisała: > W tej całej statystyce cieszy mnie brak oszałamiajacych sukcesów film > ów robionych z czystego wyrachowania. Nie wiem czy będzie oszałamiający sukces, ale dobry wynik na pewno, mam na myśli film, wg mnie, robiony "z czystego wyrachowania" czyli Sponsoring, którego dobry wynik wyrobi nie tylko inteligencja, ale w nie mniejszym stopniu "gawiedź" spragniona specyficznych wrażeń estetycznych, z całym szacunkiem dla reżyserki. Zamierzam obejrzeć, bo lubię polskie filmy i podoba mi się filmowy wizerunek Joanny Kulig. Przy okazji tak sobie myślę, jak odmiennie potoczyły się zawodowe losy w zasadzie rówieśniczek Joanny Kulig i Katarzyny Zielińskiej. Wychodzi na to, że Kulig miała więcej szczęścia, o którym się mówi, że ważne nie mniej niż talent. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Idzie ku lepszemu? OBY!!!!!!! IP: *.gl.digi.pl 09.02.12, 09:07 A mnie dzisiaj w Biedronce rzuciła się w oczy płyta dvd z filmem "Śniadanie do łóżka" z Sochą na okładce. Chyba coś przegapiłam, bo nie pamiętam takiego filmu...albo nie zwróciłam uwagi na reklamy w powodzi innych nachalnych filmowych promocji... Z ciekawości zajrzałam na filmweb i pierwsza opinia z brzegu: "Już się rzygac chce od tych produkcji z Karolakiem, Adamczykiem itd. Gniot za gniotem." dała mi dużo do myślenia :)))))) Oby naprawdę szło ku lepszemu, bo byłam wczoraj na "Róży" i nie dodam nic do tego, co napisała wcześniej faszyna: ten film trzeba zobaczyc........ Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Idzie ku lepszemu? (Róża) 09.02.12, 10:13 W niedzielnym TOK FM gosciem programu był Marcin Dorocinski. Rozmowa fajna i jakos inaczej spojrzałam na aktora. Gra dość ponure i skomplikowane postacie, a w tej rozmowie objawił się jako bardzo empaptyczny i pogodny facet. Ale ja własciwie nie o tym, ale o "Rózy". Dziennikarka rozpoczeła ten watek mowiąc, ze dzieli filmy na takie, które chce obejrzeć po raz drugi i na takie, których nie chce. Czy ja przypadkiem juz tego kiedys nie pisałam tu na forum? ;) No ale jak nie, to przyłacze sie do tej wypowiedzi, ze "Róża" jest filmem, na ktory na pewno sie wybiore po raz drugi. Wszyscy trąbia o trudnych momentach w filmie, ja odebrałam je raczej lajtowo, a po miesiącach pamietam"Róże" głownie przez wątek miłości głownych bohaterów. W dyskusji o R w tygodniku kulturalnym w TVP Kultura padło o fatalnej promocji filmu. Ze zły, zbyt późny termin premiery, że źle prowadzona promocja. To chyba fakt, po co tyle jest o traumatycznych momentach filmu, o tym, ze to bardzo mocny film... Katyń tez był mocny, ale nie podkreslano tego w promocji. Zaraz przypomina mi sie hasło (anty)promocyjne filmu "Ki", które brzmiało mniej wiecej: "na pewno jej nie polubicie". Tego kto to wymyslił, powinno sie powiesic za jaja (ze uzyje tu dosadnego okreslenia bardzo niepolitycznego ;)). Ja Ki polubiłam i mysle, ze wiele dziewczyn z jej pokolenia uznało by te postac za swoje wcielenie. Ale jeżeli producent z góry uprzedza, ze Ki jest nie do polubienia, to po co iśc na taki film? Juz lepiej na to przykładowe "Śniadanie do łozka", na którym nawet byłam, ale z którego zapamiętałam tylko, ze to kolejny bzdet z fatalną obsadą pary głownych bohaterów. No ale tego filmu nikt nie promował hasłem, że: "z tym facetem na pewno nie poszłabyś do łożka". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Idzie ku lepszemu? (Róża) IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.02.12, 14:24 No i sie nie udalo pojsc w tym tygodniu na "Roze" ... moze nastepny bedzie lepszy. Dzisiaj rano postraszyli mnie "Prawem Agaty", ktory ma byc serialem proceduralnym ... uhmmm. Wczoraj w lekkiej desperacji obejrzalem Matta Damona i jedna z fajniejszych mlodych aktorek, czyli Emily Blunt we "Wladcach umyslow". Oj, rozczarowanie bylo sążniste ... miało być SF, a był melodramat i ani jedno ani drugie w zasadzie niespecjalnie wyszlo. I to bylo na podstawie Dick'a ... no coz, kazdy moze miec slabszy okres tworczosci ;-) Tak wlasnie rozajrzalem sie i zadalem sobie wewnetrzne pytanie "gdzie do cholery przepadla seria ksiazek Dicka, ktora zaczytywalem sie w latach 90 ... byla i nie wiem gdzie jest". No ale wracajac do filmu to jedynie jako tako obronil sie Thomas Newman i jego muzyka. Niezbyt moze oryginalna, ale przyjemna. Cos ostatnio nic mi sie nie podoba ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: etatowy gej TVN-u 11.02.12, 10:34 Od dawna wybrzydzam na castingi, ale teraz to juz mnie zadziwili... Konkretnie, zdziwiło obsadzenie tego samego, mało ogranego aktora, jako geja w dwóch kolejnych produkcjach TVN: w Listach do M i w Julii. Gej na etacie stacji? Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: dotarłam do Ciemnosci 11.02.12, 20:09 Wreszcie udało mi się wybrac na "W ciemnosci". Przeczytałam raz jeszcze wpis Matta i własciwie co tu dodac? No może to, że nie wiem, czy Orly powinna dostac Róza czy WC, oraz czy Wieckiewicz czy Dorocinski. No ale chyba ten pierwszy, takze za rolę w Babach. Przypomniał mi sie jakiś skojarzeniem Essential Killing i sobie pomyslałam, ze wobec WC EK to zwykła wydmuszka. Ładnie pomalowana, ładnie wykształcona, ale tylko wydmuszka... Kibicuje WC w temacie oskara. Mógłby dostac, i to nie tyle za motyw zydowski, ale za walory filmowe, czyli gre aktorów, zdjęcia i psychologię. Bardzo spodobała mi się scena przy wieszaniu bielizny, gdy Socha pokazuje zonie brylanty... W ogóle Kinga Preis jest swietna. Taka solidnie "dupiasta" jak przystało na prawdziwą lwowską żonę. ;)) I mam nadzieje, ze te Orły za drugoplanową do niej polecą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: gej TVN -u i... znowu o serialach:) IP: *.gl.digi.pl 15.02.12, 12:07 "Coś ostatnio nic mi się nie podoba:)" I mi:))) A na forum też chyba ogólne zniechęcenie zapanowało:) Faszyna w poprzednim wpisie poruszyła ciekawy problem (gejowski), szkoda, że ten post przeszedł bez echa, bo co trzeba przyznac telewizji TVN, to to, że poprzez serial "Magda M" dotarła do wielu widzów z przekazem, iż ten 'wyrzutek społeczeństwa' wcale takowym nie jest, wręcz przeciwnie... Niestety, żyjemy w kraju 'ździebko' rasistowskim i mało tolerancyjnym i w zasadzie do czasu emisji "Magdy M" ten temat był tematem tabu, zwłaszcza w serialach, a jeśli był, to gdzieś tam w zakamarkach, a na pewno nie był w tak prosty, rzeczowy i przede wszystkim normalny sposób przedstawiony ogólnej widowni. I w zasadzie, zauważcie, w dalszym ciągu tylko TVN gdzieś tam przemyca w serialach gejów pokazując ich jako fajnych, sympatycznych ludzi, a cała reszta w swoich serialowych produkcjach w dalszym ciągu skupia się tylko na postaciach dobrych i złych, romansach i zdradach, nie poruszając tematu 'homo' w ogóle. W "Brzyduli" Przemko też przecież był fajnym gościem mimo swojego wybujałego ego i ciągłych histerii... Zresztą mogę się mylic, bo mało polskich seriali oglądam, ale takie odnoszę wrażenie... To taka mała refleksja po wczorajszej emisji "Tajemnicy Brokeback Mountain" :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: gej TVN -u i... znowu o serialach:) IP: *.dynamic.chello.pl 15.02.12, 22:18 Nie mogę się zgodzić. Geje w TVN-ie są tacy... z komedii romantycznej rodem. No wiecie, najlepszy przyjaciel głównej bohaterki, artysta, wrażliwy i lubi z nią chodzić na zakupy. Ciekawiej są np. napisani bohaterowie "Barw szczęścia" (na tyle na ile to śledzę). Są bliżej życia. W ogóle tematyka homo od paru lat w polskich serialach jest już obecna. Acz jak sobie patrzę, co można w takim "Sherlocku", to u nas z 20 lat jeszcze trzeba, by dojść do tego poziomu ;) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: gej TVN -u i... znowu o serialach:) 15.02.12, 23:08 A ja zaczełam z ciekawoscia obserwowac wątek gejowski w Julii. Mozna tu sie zapewne doszukac rozlicznych stereotypowych rozwiązan, jak przy geju w Magdzie M. Np. gdy mowa o geju, to mowa tez o nieakceptacji ze strony rodziców (MM) albo o strachu geja przed ujawnieniem sie przed rodzina (Julia, kinowe Listy do M.). Zupełnie inna kategoria to gej Przemko w Brzyduli, który był z lekka schizofreniczny: niby gej, a potem mu sie syn znalazł. Co będzie z gejem w Julii, trudno zgadnąć... Tak czy siak, wolę takich gejów niz geja z Wiadomosci z drugiej ręki, który wydał mi sie ponadnormatywnie przerysowany. Nie ogladam innych seriali, wiec nie wiem, co sie poza tym dzieje, ale teraz czekam na jakąs lesbijkę. W koncu jest równouprawnienie, więc pora na miłośc damsko-damską, a może nawet i inne odważne duety? ;)) Całkiem na marginesie, Matta zasypało na amen, czy poszedł na urzędowy odwyk? Rozumiem, że to dobra pora na chwile oddechu w nieserialowej rzeczywistosci, ale ile tak mozna? Jutro w sieci nowy serial z Zakoscielnym-Kaminską, niebawem rusza pieski swiat Alexa, a Matt co, bąki zbija? Bąki w srodku zimy? Jakaś patologia.... ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: gej TVN -u i... znowu o serialach:) IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.02.12, 00:10 No musze odpoczac ... obecnie z Hugo-Baderem jako kompanem wypraw po Rosji (wciaz nie wiem czy Bader to wybitny reporter, czy troche gawedziarz-mitoman, ale nie da sie ukryc, ze czyta sie go zawsze swietnie). Wciaz tez sie do mnie usmiecha nie przeczytana jeszcze biografia Jobsa. Przy wannie poleguje sobie kolejny Clarkson, bo to odpowiednie miejsce do smakowania tego intelektualnego fast-foodu. Wiec zasadniczo nie moge powiedziec, ze sie nudze czy ze baki zbijam, szczegolnie ze w "rzeczywistej" pracy nawal roboty ;-) Na Alexa jakos nie mam ochoty (w "psianych" serialach to zasadniczo zatrzymalem sie na "Psie Cywilu"), ale na duet Zako-Kami zerkne, chocby przez sympatie do dubbingowych dokonan Julii. W TVP zaczala straszyc reklama "AIDY" ... machnal to niby Żuławski, ale nie bardzo chce mi sie sprawdzac, czy mu sie udalo. Wiec wychodzi, ze spokojnie poczekam na Hotel 52 ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: gej TVN -u i... znowu o serialach:) IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.02.12, 08:45 O zobaczylem w koncu zwiastun do Klossa ... oj ... oj. Ale "porżnięte" i bez pomysłu i bez głosu. Mam nadzieje, że to pierwsza wersja ... prototypowa, no tylko po co takie cos wypuszczac to nie wiem Jesli miala "nie pokazywac fabuly", to juz lepiej bylo pokazywac "rąbanki". No i ten kroj czciconki, jakis taki plastikowy. No mowilem, ze nic mi sie nie podoba ... nie pisze, dopoki mi sie nie poprawi ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: znowu o serialach:) 16.02.12, 10:44 Czekasz na 5-y Hotel? No nie wiem, czy bedzie na co czekać: www.swiatseriali.pl/seriale/hotel-52-537/news-nowy-sezon-nowi-bohaterowie,nId,433154 Troche brzmi to niepokojąco... A co z "Różą"? Byłes, nie byłeś? Bo ja, jak dam radę, jutro pójde obejrzeć raz jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nika Re: znowu o serialach:) IP: *.CNet.Gawex.PL 16.02.12, 10:47 Abstrahując od treści nowego sezonu, uważam, ze styliści robią krzywdę Laurze - taka ładna zx niej dziewczyna,a oszpecają ją coraz to nową dziwaczną fryzurą. Szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: znowu o serialach:) IP: *.gl.digi.pl 16.02.12, 12:31 Też rzuciłam okiem na zwiastun Klossa...mnie nie zachęca, raczej zniechęca:))) Poza tym naprawdę nie sądzę, aby P.Vega stanął na wysokości zadania i przynajmniej nie zepsuł mitu "Stawki większej niż życie". Może zakładanie z góry klapy danego filmu jeszcze przed obejrzeniem nie jest zbyt 'miłe' dla producentów, ale przeżyliśmy już serial 'jakiego jeszcze w telewizji nie było' i 'komedię wszechczasów, lepszą od seksmisji'... no i właśnie. Już wtedy miało byc tak dobrze a wyszło jak zwykle:) Wracając jeszcze do wątku gejowskiego, ja jednak sądzę, że to właśnie TVN przełamał pewien stereotyp, w każdym razie nie pamiętam serialu emitowanego wcześniej, przed "Magdą M" w którym gej byłby jednym z głównych bohaterów, na dodatek 'sympatyczną' i naturalną postacią. "Julii" nie oglądam, więc się nie wypowiadam:) Na tvnplayer.pl można zobaczyc też zwiastun serialu z Julią Kamińską. Nie zapowiada się źle, jak będzie zobaczymy. A tak na marginesie, to gdyby styliści tak wykreowali Brzydulę po przemianie, jak wygląda teraz bohaterka "Reguł gry" to na pewno bardziej przemówiłaby do wyobraźni widzów taka Ula, niż tamta, niby piękna, ale jednak nie do końca coś im z tą zamianą w łabędzia wyszło... Matt, czy to ten Clarkson od motoryzacji?? Bo ja słyszałam, że najlepiej czyta się go w autobusie:)) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: znowu o serialach:) 16.02.12, 12:42 "A tak na marginesie, to gdyby styliści tak wykreowali Brzydulę po przemianie, jak wygląda teraz bohaterka "Reguł gry" to na pewno bardziej przemówiłaby do wyobraźni widzów taka Ula, niż tamta, niby piękna, ale jednak nie do końca coś im z tą zamianą w łabędzia wyszło..." Moze trzeba zacząć od metryki? ;)) JK grając w Brzyduli miała 21-22 lata, a teraz ma 25. Prawie to samo, ale to jest to akurat takie "prawie", które robi różnicę. No i jeszcze to, co mówi w wywiadach, ze teraz schudła, bo odstawiła sterydowe leki, jakie wcześniej brała na astmę. Czyli nie tylko zeszła z niej młodzieńcza pyzatość, ale i sterydowe "napęcznienie". To jest niestety/stety tak, ze wraz z wiekiem zmieniają sie proporcje ciała i udział tkanki tłuszczowej, co powoduje, że z wiekiem wygląda sie inaczej (gorzej lub lepiej). Taka np. Szapołowska mocno sie zmieniła od czasow gry w pierwszych filmach, podobnie zreszta jak Tyszkiewicz. I w obu przypadkach wolę te bardziej dorosłe wcielenia aktorek. Przy okazji, w Brzyduli odmieniona Ula w niektórych ujeciach wyglądała właśnie jak młoda Tyszkiewicz (ma podobne spojrzenie?). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: znowu o serialach:) nowa Brzydula? IP: *.gl.digi.pl 16.02.12, 13:26 Tak w ogóle to miałam na myśli przede wszystkim fryzurę i sposób ubierania, a zwłaszcza te sukienki z wysokim stanem. Mi się nie podobało i już. Wolałam ją jako dawną 'brzydką' Ulę. Przecież i tak wypiękniała kiedy zaczęła już na dobre kręcic z Markiem:)) Rozumiem, tego wymagał scenariusz, ale gdyby podcięli tylko i lekko rozjaśnili włosy i ubierali bardziej dziewczęco... A styliści potrafią. Pamiętam co zrobili z Magdą M w czwartej serii. Tam naprawdę wyglądała w niektórych odcinkach jak własna ciotka... Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: znowu o serialach:) nowa Brzydula? 16.02.12, 15:13 Pełna zgoda do do strojów Uli. :) A co do MM, oj tak, oj tak. Jak własna ciotka, a dokładniej jak cioteczna babcia. ;) To była masakra modowa, ze użyję tytułu z netu. Odpowiedz Link Zgłoś
matt_banco szału nie ma ... 16.02.12, 21:39 Stoje sobie przy polce z plytami z muzyka filmowa i przygladam sie okladkom szukajac czegos ciekawego ... obok mnie dwoch mlodziencow (tak pod 20) zatrzymuje sie i jeden bierze do reki soundtrack z "Pulp Fiction" i mowi do drugiego: - Widzałem ten film, ale powiem ci ... szału nie ma. - No ja nigdy nie wiedzialem dlaczego to jest kultowe ... chociaz nie ogladalem ani razu. - Kultowe? Nie, kultowe nie ... No i poczulem sie staro. Oto gdzies pomiedzy "Przystankiem Alaska" i "Archiwum X", a "True blood" i "Glee" wyroslo nowe pokolenie, ktore na "Pulp Fiction" nie bylo w kinie i dla ktorego rok 1994 to nie byl bardzo przyzwoity rok filmowy ("Forrest Gump", "Leon zawodowiec", "Skazani na Shawskank", "Spaleni sloncem"), tylko jakas odlegla przeszlosc ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: szału nie ma ... IP: *.dynamic.chello.pl 16.02.12, 22:15 Oj tam, w 1994 to ja miałam 11 lat i też nie byłam w kinie na "Pulp fiction" ;) Ale kultowość rozumiem. Choć dla mnie tarantinowskim objawieniem były dopiero "Bękarty wojny". Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: OT o seksie i jego braku 18.02.12, 11:19 Pamietacie bohatera "Wystarczy być"? Tylko tyle wiedział na temat uprawiania seksu, ile zobaczył w tv. Czyli nic ponizej pasa. ;) Podobne odczucia mnie nachodzą przy ogladaniu seriali romansowych, ze szczególnym uwzglednienem ulubionej "Brzyduli". Bohaterowie całują sie ponadnormatywnie często i ponadnormatywnie długo. Pocałunki to głowna lub jedyna czynność seksualna w serialu. Gdzies napisał ktoś ostatnio o wypowiedzi Kaminskiej ws. przyjemnosci krecenia scen łozkowych z Bobkiem. No ale o jakich scenach łozkowych moze byc mowa, skoro w jedynej naprawde łóżkowej scenie bohaterowie tylko rozmawiali ze sobą. Swoją drogą, biedni ci aktorzy i aktorki, tak na okrągło przymuszani do "lizania". Próbowałam sobie przypmniec choc jedna scenę pełna namietnosci, pokazaną nie wyłącznie przez pocałunki zakochanej pary i przypomniała mi sie tylko jedna scena z II Magdy M, gdy para trafia w namietnym porywie do łózka bodaj po przyjeździe Piotra skąds tam (nie pamietam szczegółow, ale to chyba było mniej wiecej tak). Tam było duzo więcej pasji niż normalnie, ale też scena nie ograniczyła sie do pokazania na zblizeniu kolejnego pocałunku obojga. Ciekawe, czy tez macie takie wrazenia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: OT o seksie i jego braku IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.02.12, 18:14 Seks jest przereklamowany i nudny ... ;-) Wszedzie go serwuja, wiec w serialach juz niekoniecznie za nim tesknie. Jesli juz to faktycznie bardziej na zasadzie "aktywnosci ludzkiej", ktora winna miec swoje miejsce i czas (oooo ... przypomnial mi sie wczorajszy "Obcy 3", gdzie seks mial swoje miejsce i czas, choc byl przedstawiony wlasnie jako "aktywnosc" niezbedna do zycia ;-)). Z ostatnich produkcji to jakos tak utkwila mi troche blada i wątła klata Bratosyna i ściskanki z pania prawnik w Hotelu 52. No, calkiem fajne to bylo (Marzena z tego co pamietam bylo dosc rozneglizowana). Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: OT o seksie i jego braku 18.02.12, 18:52 Nie o to chodzi, ze ja tęsknię. Jedyne, to zauważam ten obyczaj całowania sie na czas. Niedawno słuchałam wypowiedzi Dorocinskiego na temat gry w scenach intymnych.Ze to trudno udawać intymnośc wobec obcej osoby i przy asyscie całej ekipy. Chyba to samo dotyczy tego całowania na godziny, którym nas raczę producenci. Kiedys Pazura opowiadał, ze całuje technicznie, a osobe całowaną traktuje jak obiekt czy jakos tak (nawet przeprosił za to nie do konca przyjemne okreslenie). No wiec, jezeli o mnie chodzi, wołałabym ogladac raczej wielce inspirujące sceny zdejmowania rekawiczek (klasyka!) niz serialowe nachalne buzi-buzi.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Serialowi w ... zyciu IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.02.12, 12:32 Natknalem sie dzisiaj na odtworczynie roli Wiktorii z LNW ... telewizja ma jednak wielka sile. Dodaje centymetrow, wieku i czego tam jeszcze ;-) Chociaz moze to kwestia samej postaci ktora pani Marta zbudowala i podswiadomego przenoszenia tego przez widza na aktora. Ot po prostu zobaczylem ladna, skromna i raczej niewielka wspolczesna dziewczyne. No ale tak sobie pomyslalem, ze chetnie zobaczylbym taki happening, w ktorym powiedzmy ze rodzina Baranskich idzie na zakupy do realnego sklepu i otwarza swoje postaci z serialu. Nie ma ekipy, ot po prostu ... "realne" zycie. No moze troszke wzmocnione, tak aby bylo slychac o czym rozmawiaja. Pamietam jak w latach 90 na jednym z pierwszych festiwali Buskerbus ogladalem spektakl francuskiego zespolu tetralnego, w ktorym scena byla ulica, aktorzy sie przemieszali po rynku wroclawskim, a sprytnie umieszczone mikroporty i zakamuflowane glosniki powodowaly, ze wszystko bylo slychac. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Róża raz jeszcze 21.02.12, 14:46 Obejrzałam ponownie Różę i to, co myślę, sprowadzas ie do stwierdzenia nastepującego: jest to film na miare Orłow, podobnie jak role Dorocinskiego i Kuleszy. Przy drugim obejrzeniu dostrzegłam z zadziwiajacą ostroscią całe piekno tej historii miłosnej. To jest taka miłość, na którą sie chce patrzec, pomimo ze jest ona osadzona w rzeczywistosci brutalnej i przygnebiajacej. A Dorocinski-no cóz, nie ma w postaci Tadeusza niczego, co by nachalnie przypominało inne wcielenia Dorocinskiego. I jeszcze Kulesza,wspaniała wcielająca się w role kobiety "pięknej mimo wszystko". Wielka szkoda, ze filmowi towarzyszy taka zła promocja. Moi znajomi powiedzieli, ze na film nie pójda, bo słyszeli, ze jest przygnebiajacy... Przygnębiajaca jest raczej ta nieumiejętnośc filmowego PR-u do umiejętnego "sprzedania" widzom tego filmu. A gdy jeszcze czytam opinie o marnym poziomie tegorocznego Berlina, który to festiwal był jakos tam rozpatrywany do prezentacji Róży, z czego zreszta nic nie wyszło, to tylko kiwam głowa nad niełaską selekcjonera z Berlina i jury naszej zeszłorocznej Gdyni..... Trudno byc prorokiem gdziekolwiek? :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Róża raz jeszcze IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.02.12, 15:21 Nie wiem o co chodzi z tym "przygnebiajacy". Ja tez sie z tym spotykam, ze ktos nie oglada, bo go to w zly nastroj wprawi. No i co z tego? Smutek czy przygnebienie tez istnieja i unikanie ich tego nie zmieni. No ale moze to kwestia podejscia do kina i filmow. Dla mnie zawsze byly opisem jakiejs rzeczywistosci, pokazujacym ja, czasami w specyficznym swietle (nawet tak durny film jak "Kac Vegas", ktory obejrzalem niedawno w celach poznawczych, daje do myslania na temat tego czym jest rozrywka ludzi doroslych). No ale ja tez mam klopot z dotarciem ... ale natury bardziej finansowo-spcyhologicznej. No nie moge przywyknac do cen za bilet na poziomi 20 kilku zlotych, a to oznacza, ze moge isc do kina w spokoju jedynie we wtorki lub w srody, bo wtedy niektore wroclawskiego kina maja "taniej". I juz drugi tydzien akurat te dwa dni sa klopotliwe jesli idzie o czas. Ale bede probowal ... takze i dlatego, ze mam Przekroj z ciekawa rozmowa na temat tego filmu i nie moge jej przeczytac, bo nie wiedzialbym o czym mowia ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Róża raz jeszcze 21.02.12, 15:40 W temacie cen, odkryłam kino za 10 zł i na dodatek bez czipsów i kukurydzy. Jest super, nawet jak we mrozy było na sali iles minus. ;) No ale czego się nie robi dla kultury...;) Matt, no zmobilizuj sie i idź, bo jestem ciekawa Twoich wrazen. Byle szybko, póki moje są swieże. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Róża raz jeszcze IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.02.12, 15:53 No dobrze, obiecuje ze w tym tygodniu pojde, chocbym mial zawalic robote ... ktorej i tak nie lubie. No ja na razie zamierzam odwiedzic po latach wroclawskiego kino WARSZAWA czyli DCF (Dolnoslaskie Centrum Filmowe). W erze przedmultipleksowej absolutny wroclawski hi-end kinowy, pozniej roznie bywalo, ale wyglada na to ze jakos sobie radzi. Chetnie pojde po chyba 8 latach zobaczyc jak tam jest, szczegolnie ze ceny maja faktycznie przyzwoite, a w srody to juz w ogole ... barszczyk. Tak mi sie przypomnialo, jak potrafilem w czasach mlodosci machnac w jeden dzien 3 seasne "konfrontacyjne", czyli kino WARSZAWA, kino KLUB DZIENNIKARZA i na deser kino PRZODOWNIK (pozniejszy LWÓW ... z wszystkich wroclawskich kin jakos najmniej je lubilem, glownie za sprawa wysoko umieszczonego ekranu, ktory przez dlugie lata byl na srodku sklejony czy zszyty i bylo to widac ... brrrrr). Z WARSZAWA to mi sie jeszcze kojarzy jedno zabawne wspomnienie ... oto wroclawska premiera "Ucieczki z kina Wolnosc", siedze sobie w hallu kina i czekam na seans. Ale widze, ze wchodzi ekipa telewizyjna, a za nia idzie Janusz Gajos. Staneli jakies 3 metry od mnie ... ja zauroczony (bo to pierwszy raz gdy widze TAKIEGO aktora na zywo i tak blisko), pani zadaje pytanie, podtyka Gajosowi mikrofon i ten dlugo i zywo odpowiada ... a ja nic nie slysze. Dopiero za moment zalapalem, ze przeciez ten mikrofon to nie do wzmocnienia szacownego glosu sluzyl, tylko do nagrywania jego wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: Róża raz jeszcze IP: *.dynamic.chello.pl 23.02.12, 22:39 W końcu odważyłam się pójść. Piękny film. I faktycznie o miłości. O godności. O Mazurach - o miejscu i o ludziach. Brutalny, tak. Ponury, tak. Pokazujący obrzydliwość tego, co się działo, tak. Ale jednak jest tam miejsce na coś czystego. Nie wiem, czy też tak miałaś, ale mnie silnie uderzyła reakcja widowni na te ze trzy zabawne sceny, które się tam pojawiły. Śmiech na sali był taki, jakby był wentylem bezpieczeństwa. A oddzielną uwagę chciałabym skierować na scenę przesłuchania. Porażającą. I jeszcze - jak tam niewiele słów. Tak naprawdę gra mimika, gesty, zachowania, słowa są tylko dodatkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Róża raz jeszcze IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.02.12, 23:09 Nie wiem czy pojscie na "porankowa" projekcje "Rozy" to dobry pomysl, ale jutro podejmuje probe. Odpowiedz Link Zgłoś
dona.a Re: Róża raz jeszcze 23.02.12, 23:38 Gość portalu: Aga napisał(a): > I jeszcze - jak tam niewiele słów. Tak naprawdę gra mimika, gesty, zachowania, > słowa są tylko dodatkiem. Jeśli tak rzeczywiście jest to musi tam być aktorstwo najwyższej próby. Jeszcze nie byłam, bo ... się trochę boję, nie lubię brutalnych filmów Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Róża - koniecznie! 24.02.12, 10:13 Dona, ale czego się boisz? To jest taki film, ze pomimo całej brutalnosci swiata, chce się go ogladac. Byłam dwa razy i mogłabym i trzeci, jak nie przymierzajac na jakąs komedię romantyczną. To jest polskie Love story, tyle że właśnie polskie, z polską historią w tle, a nie z amerykanskimi widoczkami. A to, jak rozgrywa Dorociński swoją miłośc, fantastyczne. Jedyne, co mi sie nie spodobało, to charakteryzacja Dorocinskiego w ostatniej sekwencji. Równie dobrze mogłby to zagrać Marcin (też Marcin!) Troński. A moze własnie zagrał? ;))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Róża ... w kinie IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.02.12, 14:56 Obudzilem sie troche wymiety, a zmeczenie z ostatnich miesiecy nijak z glowy nie wyparawalo. Chwile polezalem i przypomnialem sobie, ze dzisiaj ide do kina. Pijac sniadaniowa kawe zbozowa zastanawialem sie jeszcze czy poranny seans to aby napewno dobry pomysl. No, ale obiecalem ... Wchodze do kina, w ktorym nie bylem przynajmniej 8 lat. Jest wlasciwie jeszcze zamkniete, ktos sie krzata przy sprzatniu a hall pogrozony jest w polmroku. Kino pieknie zmodernizowane, nijak nie przypomina siebie samego sprzed lat. Siadam sobie w kącie i patrzę i słucham. Podświetlenia wygladają jak neony, nade mna plakat z "Artysty", obok mnie plakat ze "Spadkobierców" ... lapie się na zauroczeniu. Nie ma nikogo, polmrok ... jestem w domu. "Róża" to film wybitny. Porazajacy opowiadana historią i zachwycajacy tym jak zostala ona opowiedziana. Jak utrzymano ascetyczna forme i podporzadkowano ja historii. Historii o zakorzenieniu i wykorzenieniu, o tozsamosci i temu co ja buduje oraz o zwyklym ludzkim nieczlowieczeństwie. No i oczywiscie jest to historia milosna, bez ozdbnikow, wielkich slow, a poskladana z gestow, dzialan i zaufania oraz wiary, ze zawsze mozna "mimo ..." Od strony formalnej film jest zachwycajacy. Kadry i kolorystyka calosci to kawal sztuki fotograficznej. Poskladanie wszystkiego tez jak w podreczniku i nie jest to zarzut, tylko rozumienie klasycznych zasad narracji (jest karabin ... wroci, jest historia o otwieraniu okien ... wroci). Sceny retrspekcyjne dynamiczne, ale czytelne. Wszystko widac, nie trzeba za duzo dopowiadac. Malo muzyki i tylko tam gdzie faktycznie potrzebne, duzo przestrzeni dzwiekowej pozamuzycznej zbudowanej ze stukow, trzaskow, halasow, spiewu ptakow no i krzyku. Przy tak ascetycznej formie aktorstwo tez musialo byc powsciagliwe. Zagrane twarzami ludzi zmeczonych przeszloscia i nielichym bagazem cierpienia, jednak bez jakiegokolwiek podkoloryzowywania. Swietnie to widac i u Kuleszy i u Dorocinskiego. Bardzo mi sie podobal rowniez Lubaszenko-senior, w roli pastora. Zasadniczy i uporzadkowany, ale i empatyczny. Swietnie zrobiona rzecz, aktor kompletnie przesloniety przez swoja postac. O parze Braciak-Preis nie ma co pisac, bo to aktorska superliga. Faszyna zastanawia sie czemu ten film mial tak dziwna promocje i tak slabo zostalo wyeksponowany. Bo jest zbyt trudny w promocji, brak jednoznacznosci (my-oni), a historia milosna unurzana w krwi. Historia sie zdarzyla ... wszyscy maja cos na sumeniu po kazdej stronie mnostwo łachudr, a przyzwoitych niewielu. Bo to film o przyzwoitosci i jej braku. Co do charakteryzyacji Dorocinskiego w scenach koncowych ... mam mieszane uczucia. Swietnie zrobiona twarz, ze zlamanym nosem i dziwnie zrobiona czesc czaszkowa, jakby za duza. Byc moze byl to zabieg, ktory mial na celu "skurczyc" postac Tadeusza, a moze mial pokazac ze tortury i urazy az tak go zmienily. Bo tu Dorocinski zniknal i nie ma watpliwosci, ze poza oczami nie da sie go poznac. Patrzac na pietyzm realizacyjny trudno podejrzewac jakies niedopatrzenie, raczej bylo to zamierzone. Bylem w kinie ... zwykle bywam raz w roku ... luty, a juz bylem dwa razy. Czy to oznacza powrot? ... tak. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Róża ... w kinie 24.02.12, 21:08 Jaka ładna recenzja. :) No i dobrze, ze Cie poniekąd przymusiłam do tej kinowej wycieczki. Sam widzisz, ze film był wart obejrzenia. A tak w ogóle, przy kolejnych obejrzeniach zauważa się rózne ciekawostki. Np. dopiero teraz dostrzegłam na korytarzu wiezienia ubecji tego AK-owca-lekarza, tym razem jako więźnia, z którym w pewnym momencie sie mija Tadeusz. Taki drobiazg, klarownie wpisujacy sie w historie tamtych czasów (wiadomo, co sie potem działo z ujawnionymi AKowcami), ale podany w filmie tak skrótowo, że łatwo to przeoczyc. Przecoczyłam tez handlarza na rynku, czyli później ubeka w więźniu. Natomiast za Chiny nie wiem, kiedy w filmie pojawił sie mąż Rózy. Aktor jest na liscie płac, a ja zachodze w głowę, czy był to jeden z grupy powstanczych gwałcicieli? No i swoja droga, w scenariuszu, jak czytałam, było opisane z detalami, skąd w ogóle ten watek z wyprawa Tadeusza do Rózy. Tu ani słowa, więc mozna sie tylko domyslac, ze byc może ten mąż był dobrym Niemcem, a dostarczenie obrączki i zdjęcia to był jakis dowód wdziecznosci ze strony Tadeusza. Tez bardzo mało było o pochodzeniu Tadeusza. Wydawało mi sie, ze był z W-wy, ale zdaje sie był AKowcem z Wilenszczyzny, który sie przedarł w sierpniu do W-wy. Tak przynajmniej, tj. o przedarciu sie do W-wy, mówi na przesłuchaniu. To by wyjasniało, skąd w ogóle ta droga na wschód i dlaczego złapała go ubecja (wczesniej myslałam, że przede wszystkim za dolary, ale chyba raczej za AK). To tak w kwestii tego, czego nie wiem, a sie domyslam, choc może nieslusznie... Poza tym zgoda, ze film jest wyrafinowanie prosto skonstruowany. Zadnego zbednego detalu, żadnej strzelby, kóra by nie wypaliła. Przypomina mi to troche konstrukcje "Joanny", filmu, który bardzo cenie, a który w opinii niektórych recenzentów był zbyt tradycyjny czy jakos tak. No tak, teraz jest w modzie film tak pokrecony, ze wątki sie rwa jak stare gacie, a dziury w tych gaciach są uznawane za szczyt mody. No ale ja wolę niemodne barchany niz azurowe stringi, niestety.... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Róża ... w kinie IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.02.12, 22:33 Maz pojawia sie w retrospekcji, w scenie tanca bodajze. Akurat to zauwazylem, bo czekalem na potwierdzenie wczesniejszego rozpoznania, gdy wydawalo mi sie, ze na zdjeciu jest wlasnie Janiczek. Dyblika, czyli handlarza-ubeka zauwazylem, A lekarza AK-owca w wiezieniu juz. No ale montaz scen wieziennych byl trudny w percepcji, szczegolnie ze bylo dosc ciemno. Zreszta tak mi wpadlo do glowy, ze moze czesc z tych obrazow, to juz byly projekcje skatowanego umyslu. Nie wiem, musialbym to ogladac teraz juz spokojnie. Ja tez jestem zwolennikiem spojnosci filmu i jego domykania sie. Nic mnie tak nie wkurzalo, jak ten lynchowskie "cuda" ... az zrobil "Prosta historie", piekna i prosta jak drut. Tak sie zastanawialem nad zestawieniem "Róży" i "W ciemnosci". No i nijak sie nie da. Zarowno w warstwie fabularnej, jak i formalnej. Nie umialbym powiedziec ktory mi sie bardziej podobal (bo to nie sa filmy do podobania sie), ktory jest lepszy. "Roza" daje jednak troche wieksza palete wrazen i jakby pelniejsze wrazenie "szlachetnosci". Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Róża ... w kinie 24.02.12, 22:54 "W ciemnosci" przypomina mi jakos "Essential Killing". Tez dośc prosta historia, dobrze napisana, dobrze opowiedziana, ale gdy po czasie chciałoby sie ją streścic, to własciwie wystarczyłoby jedno długie zdanie. Moze nie "zabili go i uciekł", ale "uciekł i go zabili", albo "uciekli i ich nie zabili". A "Róza" to o wiele więcej watków, o wiele wiecej zdarzen; do ich opowiedzenia potrzeba duzo słow i ciągle czuje sie niedosyt takiej opowiesci. Ja jednak bardziej cenię "Róże", moze dlatego, że "dobre, bo polskie" ;), może dlatego, ze o milosci, moze dlatego, ze lubię filmy kręcone "po coś". Wpisuje "Różę" w ciag filmów o naszej skomplikowanej historii, takich chocby jak niedawny "Katyń". Cykl filmów o białych plamach i ciemnych stronach naszej natury lub historii. Przy okazji, zastanawiałam sie nad problemem filmów trudnych, ktore sie jednak chce oglądac. Mogłabym ogladac "R", moge i "Katyń", film uznany za bardzo ciezki przez wiele osób. A ja tymczasem bardzo lubie sceny z "Katynia", które sprowadzają sie do jednego prostego mianownika: Maja Ostaszewska. To rozmowy jej bohaterki z mężem, teściową i przyjacielem męża. Te duety ze Zmijewski, Komorowską i Chyra są poruszajace... No ciekawe, jak pójdzie na Oskarach... Bukmacherzy nie dają szans... I pewnie jak zwykle wygrają... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Róża ... w kinie IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.02.12, 23:16 Mnie jakos Oskary przestaly ruszac lata temu ... na chwile jeszcze poderwaly mnie w 2005 roku, gdy muzyka Kaczmarka byla nominowana i dostala takowego. No ... tak, Oskary muzyczne to chyba jedyne, ktore wciaz jeszcze sa w stanie mnie zaciekawic. I tu zwykle faktycznie probuje przesluchac sobie nominowane score'y i zwykle nie trafiam, bo jako fan melodystow zawsze zaurocze sie tym, czego dobrze sie slucha, niekoniecznie w kinie (do tej pory nie bardzo wiem dlaczego "Social Network" dostal Oskara w tej dziedzinie, chociaz lubie sciezke dzwiekowa z tego filmu). W tym roku jakos jednak i tego nie zrobilem, moze dlatego ze akurat ani za Williamsem ani za Shore'm specjalnie nie przepadam. Pewnie Williams dostanie (aleuwielbiam jego muzyke do "Terminala" ;-) Przede mna lezy wlasnie DVD z oskarowym filmem nieanglojezycznym z 2010 roku, czyli argentynski "Sekret jej oczu". Kupilem za 4PLN i zamierzam obejrzec niedlugo. I tak to wlasnie te "oskary" czasami koncza ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco W ... jak Wieczorek IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.02.12, 10:57 A tak rozrywkowo troche ... oto "Nowe bozyszcze kobiet" .... www.plotek.pl/plotek/56,78649,11199370,Nowe_bozyszcze_kobiet__przystojny_i_zdolny_Krystian.html Posmialem sie ... az sie jakis ptak sploszyl na balkonie. Szczegolnie mnie rozbawilo to ... "Wieczorek jest aktorem charakterystycznym, wielokrotnie widzieliśmy go w różnych serialach". Uhmmm ... czyli mam oto nowe znaczenie okreslenia "aktor charakterystyczny" ... jest charakterystyczny, bo latwo co zauwazyc w roznych serialach ;-) W pierwotnym znaczeniu tego pojecia to akurat Wieczorek mimo nadbytnosci telewizyjnej nijak nie bedzie. I dalej "Co tu dużo mówić - Wieczorek to prawdziwe ciacho! Ma hipnotyzujące spojrzenie i szelmowski uśmiech, który niejedną panią może przyprawić o zawrót głowy. Producenci seriali, w których aktor występuje, mieli nosa do interesu" ... ;-)))) Krzywda sie dzieje, krzywda panu Kristianowi, ktos mu robi czarny PR ;-)))) "To pierwszy serial (Julia) w którym Krystian gra główną rolę męską. Wreszcie mógł w pełni rozwinąć swój talent i oczarować widzów serialu. To jest jego 5 minut!" ... Panie Krystianie agent do zwolnienia sie nadaje i to w trybie natychmiastowym. Odpowiedz Link Zgłoś
dona.a Re: W ... jak Wieczorek 23.02.12, 23:35 Gość portalu: matt_banco napisał(a): > I dalej "Co tu dużo mówić - Wieczorek to prawdziwe ciacho! Ma hipnotyzujące spo > jrzenie i szelmowski uśmiech, który niejedną panią może przyprawić o zawrót gło > wy. Producenci seriali, w których aktor występuje, mieli nosa do interesu" ... > "To pierwszy serial (Julia) w którym Krystian gra główną rolę męską. Wreszcie m > ógł w pełni rozwinąć swój talent i oczarować widzów serialu. To jest jego 5 min > ut!" ... Panie Krystianie agent do zwolnienia sie nadaje i to w trybie natychmi > astowym. To prawda z tym agentem. Poza tym tak grafomańskiej laurki dla aktora dawno nie czytałam, ciekawe jak długo nad tym siedział, agent czy może sam delikwent;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kas_stan Re: W ... jak Wieczorek IP: *.home.aster.pl 24.02.12, 07:28 dona.a napisała: > To prawda z tym agentem. Poza tym tak grafomańskiej laurki dla aktora dawno ni > e czytałam, ciekawe jak długo nad tym siedział, agent czy może sam delikwent;) Ja stawiam na kiepskiego dziennikarza. Bo tu liczy się klikalność. Jak najwięcej zdjęć, do których trzeba dopisać jakiś tekst. A że to Plotek, to tekst musi być dla odbiorców tego typu portali - achy, ochy, rozdmuchane treści i jeszcze pytania: a wy co o tym sądzicie? "Wy", czyli gimnazjaliści, licealiści? ;) A wracając do Wieczorka ktoś po prostu pogooglał i napisał coś co nie ma żadnego odbicia w rzeczywistości. Jak oglądam go jako Janickiego w "Julii" to mam wrażenie, że jest mało przekonujący w tej swojej miłości do Julii. Nie ma chemii, jak już kiedyś gdzieś pisała o tym Faszyna. Może ma też na to wpływ, że między nimi jest 14 (!) lat różnicy. Dziewczyna jest sympatyczna, fajnie się uśmiecha, ale co ona wie o życiu? ;) Gdzieś na samym początku emisji czytałam gdzieś w internecie, że Wieczorek jest zafascynowany Żmudą Trzebiatowską i że lubi z nią grać. I tak samo pamiętam jak świetną, żywą parę tworzył z Adą Fijał w "Apetycie na życie", jak tam iskrzyło pomiędzy nim a jego niewierną żoną! Ale te obydwie aktorki to jego równolatki. O jego "parze" z Dominiką Ostałowską nie mogę się wypowiadać, bo nie widziałam z nimi ani jednego odcinka MjM. Po za tym uważam, że nieprofesjonalne jest dawanie starych zdjęć Wieczorka i pisanie jakie to z niego ciacho. Bo to jest po prostu nieprawda. Ciachem to on był kiedyś, jak się tak nie przepracowywał :) PS. Gratulacje dla Matta i Faszyny za prowadzenie tego wątku :) Niedługo stuknie tu 400 wpisów. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: oskarowo 25.02.12, 21:09 Własnie wróciłam z "Rozstania". No nie wiem, czy to film oskarowy... Jakos tak sie ostatnio ułozylo, ze po kolei obejrzałam kilka bardzo dobrych filmów. Głowna róznica między nimi jest taka, że jedne są nominowane do oskara, a inne nie. A czy te nienominowane sa gorsze, watpie.. Kazdy z innej parafii, kazdy swietny w swoim rodzaju... Jednym słowem, wiem, ze nic nie wiem, czyli nie obstawiałym ani "Rozstania" ani "W ciemnosci" jako faworytów. Niewątpliwie bardziej mnie poruszyła Holland. A "Rozstanie" jakos mi sie skojarzyło z "Rzezią". Inna kultura, podobne klimaty. Więc jeżeli miałabym całkiem wolny wybór, to bym dała oskara swojskiej "Róży". To film, który najdłuzej zostaje w człowieku. Czyli byłby to oskar za długość.;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: oskarowo IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.02.12, 21:29 Gratuluje 400 postu ... ;-) No ja sie wlasnie zastanawialem nad filmem na przyszly tydzien, ktory zamierzam obejrzec w kinie. I chyba faktycznie wybiore cos oskarowego. Kusza mnie "Spadkobiercy" bo do Payne'a mam pewna slabosc, od czasow "Szmidta". Ciekawy jest tez pewnie "Artysta", ale nie jestem przekonany, czy koniecznie musze to zobaczyc w kinie. No i jest jeszcze "Mój tydzień z Marylin". A tak poza tematem, to wlasnie odkrylem ze moj 6-letni notebook ma problem z wyswietlaczem. Gdy podpialem zewnetrzny panel LCD i zobaczylem, jak jasny moze byc obraz to sie zalamalem, szczegolnie, ze od paru tygodni mam problem z ostroscia widzenia. Cos to wyglada, ze czeka mnie zakup nowego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: oskarowo i... serialowo... IP: *.gl.digi.pl 26.02.12, 12:57 Ja też gratuluję 400 postu... brawa należą się przede wszystkim mattowi i faszynie za założenie i kontynuację tego wątku. W natłoku wulgarnych i krytycznych komentarzy panoszących się w necie takie forum to prawdziwa perełka:) Pięknie opisaliście swoje wrażenia z "Róży". Ja ograniczyłam się tylko do stwierdzenia, że ten film trzeba zobaczyc. Mało miałam wtedy czasu na dłuższy opis i chyba nie bardzo mogłam ubrac w słowa tego co zobaczyłam na ekranie, za świeże to było i w zasadzie ciągle ten film tkwi mi w pamięci. Cieszę się Matt, że powracasz, mniejsza z tym, czy tylko za sprawą Róży:))) Przed nami oskarowa noc, mam w planach oglądanie relacji na żywo, problem w tym czy wytrzymam, jutro muszę stawic się w pracy wcześnie rano. Oczywiście jako Polka chciałabym, aby Oskar przypadł Holland , ale szczerze mówiąc, w przeciwieństwie do Faszyny, wiem, że obstawiam "Rozstanie". Mnie z kolei ten film bardziej wzruszył, chociaż bardziej poruszył "W ciemności" poprzez swoją tematykę. Trochę to skomplikowane, ale mam nadzieję, że w miarę zrozumiałe:) A wracając do głównego meritum wątku, czyli seriali, to wczoraj znowu w celach badawczo - dyskusyjnych obejrzałam kilka odcinków Julii:) No cóż, pomimo najszczerszych chęci nie znajduję w tym serialu nic, co by mnie zachęciło do dalszego śledzenia losów głównych bohaterów, a uznany jako bożyszcze kobiet KW mnie nie porwał ani nie przekonał... Może problem rzeczywiście tkwi w braku prawdziwego amanta w danym serialu, o czym wspomniała kiedyś faszyna, a może w czym innym, ale nie ulega wątpliwości, że serial jest mdły i nijaki. Dobrze, że przynajmniej TVP1 i TVP2 stawia w wiosennej ramówce na trochę ambitniejsze pozycje, bo oprócz nowych seriali proponują nam ciekawe filmy dokumentalne, "Kino na maksa", "Kocham kino", i przede wszystkim parę spektakli "Teatru na żywo", co jest w zasadzie ewenementem w światowej telewizji... więc jest jeszcze na co czekac:)) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: oskarowo i... serialowo... 26.02.12, 14:39 Własciwie z tym obstawianiem oskarów nie do konca obstawiam cokolwiek. Bo oba filmy, czy R i WC, sa dobre, ale czy to jakos mistrzostwo swiata? No własnie nie, to taki hollywoodzki format. Taki w sam raz na tamtejsze nagrody. Pamietam "Biała wstążke", film wielce interesujący, który sie nawet nie znalazł na długiej liscie nomiancji... Znawcy by pewnie podali i wiele podobnych przypadków. No wiec te oskary to wybór filmów na miare tamtego kontynentu. Z tego wyboru obstawiam WC, bo nasz. A gdyby nie róznice kulturowe, to spokojnie Rozstanie mogłoby dziac sie wszędzie czyli nigdzie. ;) Ja to chyba nigdy nie zrozumiem fenomenu filmów zbyt hermetycznych, by zrozumiał je ktos z zagranicy. Film jest dobry albo zły, ale żeby zbyt lokalny? A jak postawimy na światowość, to potem mamy nagrode w krajowym festiwalu dla Essential Kiiling, takie ładnej pisanki wyproduktowanej według z góry opracowanego schematu. Na pewno wszystko jest tu do zrozumienia, ale film przypomina cokolwiek dania z MC Donalda. Ja zaś jestem za zróznicowaniem regionalnym. Jak to mówią: jedni lubią ogórki, a drudzy ogrodnika córki. Wolę zdecydowanie taką "córkę" niz unijno-proste ogórki. ;)) A co do Julii i KW, drętwy amant to nieżywy amant. Romans z trupem, to jest generalny problem tego serialu. Odpowiedz Link Zgłoś
dona.a Re: oskarowo i... serialowo... 26.02.12, 21:40 faszyna napisała: > A co do Julii i KW, drętwy amant to nieżywy amant. Romans z trupem, to jest gen > eralny problem tego serialu. Jakież celne podsumowanie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga W jak Więckiewicz IP: *.dynamic.chello.pl 26.02.12, 21:00 Nie wiem, czy TVN celowo - oskarowo - dał dziś "Vinci" z Więckiewiczem, ale tak czy siak cudownie jest sobie na to popatrzeć. Po raz mniej więcej sześćdziesiąty... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: oskarowo IP: *.gl.digi.pl 27.02.12, 08:26 No i już wszystko wiadomo... Właściwie z tym obstawianiem oskarów to jest tak, że to taka typowo hollywoodzka nagroda, więc i filmy nominowane i nagradzane często gęsto robione są pod taki a nie inny format. Nie brzmi to zbyt optymistycznie dla kina, ale tak niestety jest. Czy taki Titanic, niewątpliwie film zrobiony z rozmachem zasłużył jednak na tyle oskarów? Według członków akademii z pewnością tak, dla nas to jednak był swego czasu spory temat do dyskusji. Inna kultura, inne wartości, inny sposób myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: W jak Więckiewicz IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.02.12, 09:59 Tez bardzo lubie ten film i praktycznie zawsze troche zerkne. Przy tej emisji usmiechnalem sie przy scenie w komisariacie policji, gdzie siedza sobie Dorocinski, Wieckiewicz i Simlat. Wszyscy w zasadzie jeszcze "na poczatku". Mam tez slabosc do K. Baar, ktorej dynamika kariery niestety nie byla taka jak u chlopakow (a szkoda, bo aktorka wyrazista, "szybka", z inteligencja w oku, ale tez wyjatkowo malowniczo empatyczna - bardzo lubie patrzec jak slucha w "Na dobre i na zle"). Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Oskarowo 27.02.12, 10:24 Pokonała mnie poranna rozmowa gdzieśtam w mediach o Rozstaniu. Ja tam w filmie nie widziałam polityki i tego typu kilmatów. Dla mnie to film o niszczącej sile kłamstwa. I o tym, że dązenie do samorealizacji moze przynieśc wiecej szkód niz pozytku. I o zapomnianym w naszej zachodniej kulturze szacunku do nakazów religii. Przy tej okazji przypomniał mi sie bardzo dawno widziany film pod tytułem bodaj "O życie dla Ruth". O tym, jak rodzice jehowi nie zgadzają sie na ratujacą zycie transfuzje krwi u córki, bo było to niezgodne z ich wiarą. Ale czy troszkę podobny problem w ujęciu irańskim ma charakter polityczny? Dla mnie nie... No ale zawodowi krytycy specjalizuja sie w przypinaniu etykietek potrzebnych lub nie... Z Oskarów odnotowałam tez nagrodę dla Allena za jego paryski film. Chyba dosc zasłużona...W każdym razie sam film ciekawy. A co do Vincego, Dorocinski z Wieckiewiczem duet palce lizać. I te fryzury. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Oskarowo IP: *.gl.digi.pl 27.02.12, 15:27 Ja też słuchałam rano w radiu jakąś tam rozmowę o Rozstaniu, ale rozmówcy wyraźnie nawiązywali do spraw politycznych między USA a Iranem, nie do polityki w filmie, bo takowej faktycznie w filmie nie ma. To pewnie teraz będzie taka naszych krytyków opowieśc o tym, dlaczego ten film dostał, a Holland nie:) A Vinci, owszem, owszem. Też lubię ten film, dobre dialogi, świetny Więckiewicz, a jego rozmowy z komisarzem (vel Dorocińskim) - bezcenne. No ale nazwisko reżysera swoje robi, nie da się ukryc. I z tego co pamiętam, dla K. Baar to był filmowy debiut. I jako debiutantka sprawiła się całkiem dobrze. Rzeczywiście szkoda, że tak mało jej w polskim kinie, chociaż z drugiej strony zależy w 'jakim' polskim kinie. Postawic na jakośc nie na ilośc też trzeba umiec:)) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Oskarowo 27.02.12, 18:03 My to sie jakos nie umiemy przyznac do porazki. Wiadomo było, ze Rozstanie film swietny, bukmacherzy szans WC nie dawali zadnych, sama Holland miała średni optymizm co do wygranej, a teraz słychać i czytac (;)) na okrągło: przegralismy. A nie mozna: wygrał lepszy, albo: wygrał świetny film? No ale tak jest zawsze, a najgorzej w telewizyjnych komentarzach sportowych, które są rażacym przejawem narodowego szowinizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Oskarowo IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.02.12, 19:58 Ale jaka porazka ... bo nie dostala lysego zlotego chlopka? ;-) Zrobila bardzo dobry film, jakis milion osob go pewnie widzialo, Wieckiewicz i spolka mogli sobie pogadac ze Streep, sama Holland nadal pewnie bedzie robic rzeczy "wlasne" tutaj, a kase zarabiac w produkcjach telewizyjnych za oceanem. No moze dadza jej znow zrobic jakis kameralny film fabularny za wielka woda. Pora sie szykowac do teatru TV ... Pszoniak z Fronczewskim tez juz pewnie sie szykuja. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Holland o... 27.02.12, 23:10 Wpadł mi oko link na wywiad z Holland. Wywiad stary, ale wart przeczytania: www.portalfilmowy.pl/wydarzenia,53,1546,1,1,Agnieszka-Holland-o-Polsce-polskim-kinie-i-polskiej-polityce.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco P&F w teatrze TV IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.02.12, 09:55 Obejrzalem ... ale sie nie zachwycilem. Podobala mi sie realizacja telewizyjna, scenografia i ruch sceniczny ;-) Sama sztuka jakas taka niespecjalna, przegadana, momentami wrecz mialem wrazenie, ze kolejne watki rozmow podolepiano ot, tak aby bylo bardziej pokrecone. Aktorsko tez jakos nie padlem na kolana. W Telewizyjnej sugerowano, ze Fronczewski gra kogos innego niz zwykle ... jakos nie powiem, zeby to bylo jakies inne (i w zasadzie nie jest to zarzut). U Pszoniaka podobala mi sie mimika, ale cos nie do konca tak bylo z artykulacja czy dykcja, momentami jakos tak niewyraznie bylo. Natomiast ta cala oprawa ze zmieszanym Orlosiem na czele ... jakas taka prowizoryczna Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: P&F w teatrze TV 28.02.12, 10:31 Jak to mówia, nic dodać, nic ując. ;) Mnie bardzo przeszkadzał serialowy sposób kręcenia. Te nieteatralne zblizenia na twarze... Tymczasem cechą oglądu w teatrze jest cos całkiem przeciwnego: widzimy cała sylwetke, jej poruszanie na scenie, a twarze widzimy tylko wtedy, gdy siedzimy w pierwszych rzedach. Tu zas kamera skupiła się właśnie na twarzach, a nie na całych sylwetkach. A przeciez aktorzy grali chyba całym ciałem, a nie tylko fizys. W teatrze widac tez wygrywanie przestrzeni, a tu jakos przesladowała mnie klasutrofobicznośc tej inscenizacji. No ale to własnie z powodu tej "twarzowości" filmowania. Co do meritum, czyli sztuki, to, cytując Holland, zobaczyłam wydmuszkę, a nie pelnokrwisty spektakl. Dwóch facetów gada ze sobą na okragło przez niemal dwie godziny, ale co z tego wynika? No chyba nic... Fronczewski grał bardziej "jak zwykle" niz "wyjatkowo" i to nie jest komplement, niestety. Za mało niuansowal swoja grę, tak to widzę. Pszoniak mi sie bardziej podobał, ale jakoś nie do konca spodobała mi sie koncepcja prowadzenia tej roli. Jakby zbyt spękana i niekonsenwentna. Wynik był jeden: po przerwie oglądałam mocno po łebkach, bo nie starczyło mi juz cierpliwości na wgapianie się w ekran. A Orłosia w ogóle odpusciłam, wiec sie nie wypowiem ani na "nie" ani na "tak". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: P&F w teatrze TV IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.02.12, 10:58 Mnie sie podobal ten sposob filmowania (???), bo panowie akurat twarze maja bardzo interesujace, ale faktycznie jesli to ma byc teatr, to nie moze byc za blisko. Niemniej ten spektakl pokazal, ze da sie to zrobic. Jestem tylko ciekaw jako to wygladalo od strony publicznosci w studiu, czy tam na scenie nie szwendal sie jeszcze jeden aktor ... opeirator ze steadycamem. Moze nie, bo z tego co wyczytalem w napisach, bylo 8 operatorow, co sugerowaloby, ze ustawiono az tyle kamer, w stosownych miejscach. Sprobowano czegos troche innego, proby polaczenia zywego teatru z montazem na zywo ... wyszlo niezle, ale pozostaje pytanie, czy to faktycznie jest zywy teatr w telewizji, czy teatr TV robiony na zywo. Z samego gadania tych panow faktycznie niewiele wyniknelo. Zagadali tak naprawde moment tworzenia sie relacji, zrozumienia i jakiejs tam wspolnoty. Wydaje sie, ze znow ktos czegos nie dopilnowal tak do konca ... czyli skoro Pszoniak, Fronczewski i Englert to nie ma co sprawdzac (zreszta kto sie osmieli), czy ich propozycja nadaje sie do takiej prezentacji. To istotne, bo skoro ta sluszna inicjatywa ma odbudowywac pozycje teatru TV, to nie mozna sobie pozwalac na to, ze juz przy drugim spektaklu w takiej formule jest nudno. Nie oczekuje oczywiscie jedynie komedii i fars, ale czegos co "pojedzie" nie tylko na zaangazowanych nazwiskach, a da cokolwiek ponad "sztuke aktorska". Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: P&F w teatrze TV 28.02.12, 11:38 Co do gadania i zagadywania, widziałam ostatnio dwa odmienne filmy: małomówną "Różę" i rozgadane "Rozstanie". Przegadana Róza i milczace Rzostanie nie miałyby zadnego sensu, bo własnie milczenie/gadanie tworzyło sens i atmosfere kazdego z tych filmów. Czy teatr ma sie opierac na milczeniu czy na gadaniu? Myslę, ze oczywiscie na gadaniu, bo pewnie teatr to sztuka słowa, a nie czynu, ale gadanie musi byc o czymś. Sens "Rozstania" twkił własnie w tym, o czym ludzie mówia, a jak było tutaj? To był raczej słowotok,w którym utopiono słowa ważne. I gdy wyszłam z Rozstania z oczyma bolacymi od nieustannego czytania napisów, o tyle wczoraj bolały mnie raczej uszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: P&F w teatrze TV IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.02.12, 16:10 kultura.gazeta.pl/kultura/1,114532,11249031,_Skarpetki__z_ponad_milionem_widzow__Pszoniak_i_Fronczewski.html Bardzo mi sie podobaja komentarze pod tym doniesieniem: "Wspaniali aktorzy, wyborna uczta duchowa!!!" "To ma być "uczta duchowa" ? Koszmar!!! Na premierze we Współczesnym wynudziłem się potwornie!!! Okropność. Bulwar na całego." "Sama sztuka dość przeciętna ale kreacje wielkie. Cieszę się, że po raz pierwszy od długiego czasu można było obejrzeć w TV prawdziwych mistrzów sztuki aktorskiej a nie serialową plejadę." "Taka powinna być publiczna telewizja. tego brakowało. genialnych aktorów w sztuce teatralnej. super widowisko i nareszcie chwila oddechu od tego całego serialowego ścieku m jak mdłości i głupawych teleturniejów dla idiotów" "Dwójka aktorów i jaki efekt. Brakuje człowiekowi takich żywych obrazów, konkretnej rozmowy.....a tu tylko te telenowele" To tylko pokazuje, ze z tym teatrem TV to naprawde trzeba uwazac, bo czesc z osob nie rozpoznaje (albo boi sie przyznac), ze cos jest slabe, mimo ze podawane jako kultura wysoka. Podobnie jak i to, ze czesc z osob nie rozpoznaje, co w "naszych" serialach jest dobre, a co nie do konca. Wciaz jak widac pokutuje stereotyp, ze serial to cos paskudnego i niegodnego uwagi, a spektakl teatralny, szczegolnie na zywo to cos zdecydowanie lepszego. Do klasycznych etykietek ("dobre bo polskie", "zle bo polskie", "dobre jak na warunki polskie") dolaczyla nastepna "dobre, bo na zywo" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: P&F w teatrze TV 28.02.12, 20:08 Do Twoich cytatów dorzuce i ten z sąsiedniego działu telewizja: Re: Teatr Telewizji na żywo - "Skarpetki, opus 12 Autor: elde23 28.02.12, 11:29 "Rzeczywiście wyszło kiepsko. Jestem zdumiony, bo oglądałem spektakl w teatrze, i był znakomity. Wczoraj zawiedli aktorzy. jacyś tacy sztywni, nienaturalni. Chyba jednak TV i teatr żadną miarą nie dadzą się pogodzić. Obecność kamer na scenie, to coś nienaturalnego, one tam zawadzają. Natomiast Teatr TV, to coś innego, i jestem za." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco F w Teatrze TV IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.03.12, 10:01 Jakos tak nie dawaly mi spokoju te "Skarpetki" i znalazlem starszy spektakl (no to mocne naduzycie) teatru TV zrobiony przez ekipe z Teatru Wspolczesnego, a mianowicie "Rozmowy z katem", z Fronczewskim, Zielinskim i Orzechowskim, w rezyserii Englerta. Mialem obejrzec tylko 10 minut, zeby tylko zobaczyc Fronczewskiego, a po wtore byla 2 w nocy. No to "wsiąkłem" na 40 minut i to tylko dlatego tyle, ze sila zatargalem sie to lozka. Dzisiaj skoncze, a Fronczewski rewelacyjny, a reszta nie ustepuje. Nie mam pojecia jak to sie stalo, ze to przepuscilem w TV. Swoja droga to idealny przyklad tego, ze nie umiem rozroznic przedstawienia teatru TV od filmu telewizyjnego. Zmontowane, fotowane i wymyslone zupelnie "po filmowemu". Odpowiedz Link Zgłoś
jaginger Re: F w Teatrze TV 01.03.12, 11:31 Bo to jak film zrobione jest:) A Fronczewski z rolę Stroopa dostał nagrodę. O mam filmpolski.pl/fp/index.php/525025 Muszę sobie powtórkę zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Braciak ... i inni IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.03.12, 23:39 www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=85733 No i jak mozna tego faceta nie lubic i nie szanowac ... Zadnych tam popie...k o misji artysty, o tym jakze trudno jest byc aktorem i tak dalej. No i to podejscie, ze trzeba robic swoje i niespecjalnie bawic w jakies roztrzasania. Az mi sie zachcialo siegnac na polke po "Ediego". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Braciak ... i teatr TV ... i seriale... IP: *.gl.digi.pl 02.03.12, 10:36 Cieszy mnie, że nie tylko ja uważam Braciaka za fajnego faceta, o czym już kiedyś pisałam w jakimś poprzednim wątku (można odszukac jak komuś się chce:))) ) Masz rację Matt, nie można go nie lubic, chociaż łatkę aktora drugoplanowego czy wręcz 'serialowej prostytutki' internauci przypisali mu już dawno temu, powtarzając zresztą jego własne słowa z jakiegoś wywiadu, żeby było śmieszniej... Nawet nasz czołowy forumowy amant, czyli FB wyrażał się o swoim koledze z planu "Brzyduli" bardzo, bardzo pozytywnie. A skoro już wspomniałam Brzydulę, to wspomnę i Kamińską w nowym serialu. Właśnie obejrzałam hurtem trzy odcinki "Reguł gry" i wrażenia mam mieszane. Serial niby fajny, Wilczak się spisuje całkiem , całkiem, Jankowski, Kwiatkowska też mi się spodobali, ale Zakościelny nijak mi tu nie pasuje. A tak niedawno chwaliłam go za rolę w Teatrze TV:) No niestety, sitcom rządzi się swoimi prawami, tam też trzeba umiec zagrac, wbrew pozorom. Nie tylko ciętymi, dowcipnymi dialogami napisanymi przez scenarzystę, ale i mimiką twarzy, ruchami i ogólnie całą postacią. A Maciek w takiej formie chyba się nie sprawdza. W każdym razie mnie razi sztucznośc tej postaci i gra na siłę. A Kamińska? Po tych trzech obejrzanych odcinkach nie mam zdania... Ładnie wygląda, ładnie się uśmiecha, momentami przypomina sympatyczną dziewczynę z sąsiedztwa, ale jest jakaś taka nijaka. No i zero chemii między nią a narzeczonym...:) Zaczekam kilka tygodni i znowu obejrzę parę odcinków hurtowo, może poprawi mi się wizerunek... a może nie... A skoro wspomniałam Teatr TV, to wspomnę i ostatni spektakl na żywo:) Mi się podobało. I nie dlatego, że teatr TV to cacy, a seriale są be:). Zarzucacie tej sztuce, że była przegadana, a ja uważam, iż to był plus. Dosłownie, bo o to chyba chodziło... dwóch starych aktorskich pryków próbuje coś zrobic na scenie, ale wiek, uprzedzenia, jakieś egoistyczne 'starcze' naleciałości nie pozwalają im na skupienie się na samej sztuce, wywlekają sobie negatywne nawyki i tak dalej... "De gustibus non est disputandum" - tym cytatem się poprę chwaląc ten spektakl, jedyne co mi się nie spodobało, to strona stricte techniczna, czyli ustawienie kamer, zbliżenia, czy jak wspomniała faszyna, "klaustrofobicznośc tej inscenizacji". I niestety, ja też nie zobaczyłam II aktu w całości, bo usnęłam. Ale ze zmęczenia, nie z nudów..., żeby nie było wątpliwości:))) Mam sentyment do Pszoniaka, bo miałam okazję poznac go osobiście, uwielbiam Fronczewskiego, mimo jego wygłupów w reklamach telewizyjnych, lubię teatr, i na żywo i w TV i może te aspekty zaważyły na moim oglądzie "Skarpetek", ale ja jestem za... A wracając jeszcze do sitcomów i Braciaka, to pomimo moich uprzedzeń do seriali w ogóle, to ciekawa jestem tej 'nowej rodzinki'. Sama się sobie dziwię, ale chyba naprawdę lubię Braciaka i Preis i dam im szansę...:) ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Braciak ... i teatr TV ... i seriale... 02.03.12, 12:14 Braciak jest fajny, ale sie z nim zgodzę, ze rola w Rózy nie była az tak rewelacyjna. Po prostu tam był, a że był jak zwykle świetnie, to inna inszość. Natomiast bardzo cenię wystep w Brzyduli, bo jego pokręcony projektant to była czysta sztuka w sztuce. A z dawnych ról, lubiłam jego Perłę. Przy okazji, Braciak z brodą to nowa jakość dodatnia. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Braciak ... i teatr TV ... i seriale... IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.03.12, 15:24 Pan Jacek udzielil wywiadu w Telewizyjnej ... zasadniczo nic nowego nie powiedzial, ale wciaz milo sie czyta to co juz powiedzial ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: do obejrzenia i nie 04.03.12, 22:49 Do obejrzenia bedzie Dom zły w czwartek na dwojce. Ale niestety nie do obejrzenia jutrzejsze Orly. Bo żałoba. Kiedy będa, jeszcze nie wiadomo...A póki co, nominowana Kinga P. w wywiadzie: www.portalfilmowy.pl/wydarzenia,5,5703,1,1,Kinga-Preis-Poszukuje-calym-soba.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: do obejrzenia i nie IP: 78.8.136.* 04.03.12, 23:06 Oooo ... szkoda, bo mi sie nawet Stuhr w reklamie gdzies tam mignal ... "Dom zly", jak bede w humorze to obejrze ... znaczy drugi raz, bo pierwszy juz ogladalem rzecz jasna. A wlasnie, wczoraj przeczytalem w koncu te rozmowe z "Przekroju" na temat "Rozy". Dziwna, bardzo niefilmowa ta rozmowa, bardziej o tym o czym film nie byl niz o czym byll. Dosc mocno akcentowano to, iz to taka laurka dla AK, bo jedynie AK-owiec okazal sie byc przyzwoitym czlowiekiem. No i rzecz jasna ze sceny za mocne, ze to takie "meski" punkt widzenia (padlo nawet cos takiego: "nie jestem juz w stanie znosic onanizowania sie przemoca wobec kobiet"), ze wlasciwie to western. No ciekawe jak ta historia mialaby byc opowiedziana w inny sposob ... moze i mozna, ale czy bedzie wlasnie tak mocna i przejmujaca? No ale to akurat bylo zdanie pani feministyki ... Do tych rozmow w "Przekroju" dobieraja troche dziwne towarzystwo, chyba zgodne z obecna linia programowa tego tygodnika. W sumie rozmowa ciekawa, chociaz troche chaotyczna i jakby troche obok samego filmu. No i z glupim zdaniem na koniec autorstwa Tomasza Piatka "ja chcialbym zobaczyc polski film, w ktorym ktos gwalci papieza". Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Kloss w sitcomie? 05.03.12, 10:27 W sasiednim dziale krytycznie o filmie Vegi po obejrzeniu tego zwiastuna: film.gazeta.pl/film/10,28313,11274387,_Hans_Kloss__Stawka_wieksza_niz_smierc____nowy_zwiastun.html Obejrzałam i jestem pod wrażeniem: co to, do diabła, ma byc? Jakas parodia oryginału? Przecież zaden z tych aktorów nie wyglada powaznie. To jakies postaci z komiksu...? Brak mi słow na opisanie swojego wrazenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Kloss w sitcomie? IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.03.12, 14:45 Buch, bach, trach, ziuu, bruum ... i tak dalej. Czyli film o tak zwanej szerokiej sile razenia. Od 8 latka po ... no i tu jest pewien problem. Zasadniczo kino prawie familijne, ma sie duzo dziac, byc glosno, widowiskowo i nie za trudno, bo przeciez kino to rozrywka. No szkoda, ze to poszlo w strone "zabili go i uciekl", a nie w strone wojny wywiadow i inteligencji. No i jeszcze dolozyli ta upiorna muzyke ... co tym bardziej boli, bo dopiero co pochwalilem Targosza za swietna robote przy "Prawie Agaty". W zwiastunie to pewnie nie jest jego muzyka ... mam nadzieje, bo jest wtorna do bolu (no ale nie sadze aby ktos pokusil sie o wykorzystanie genialnej muzyki Matuszkiewicza). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Matka Teresa od chronologii IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.03.12, 10:49 Obejrzalem "Matke Terese od Kotow" ... na dwa razy, bo przy pierwszej probie zasnalem. Film kupilem za 4.99 i bardzo bylem ciekaw, szczegolnie ze gdzies tam czytalem wywiad z rezyserem. No ale ... przekombinowal z tym czasowym rewersem. Przez to zgubila sie motywacja i jakas tam lacznosc zachowan. Obejrzalem to na podladzie "od tylu" i gdyby tak bylo opowiadane chyba byloby lepiej, choc pewnie zbyt "prosto". No i niestety byloby widac, ze rysy psychologiczne sa troche szkicowo zrobione. No ale ... podobal mi sie Garbacz (ktory to juz raz), Skibinska i Bonaszewski. Natomiast nie lapie fenomenu Kosciukiewicza. Nie wiem, moze jak bedzie starszy i troche opadnie mu adrenalina to bedzie bardziej strawny. Na razie bywa histeryczny i na ekranie i poza nim (tak mi sie skojarzylo z Braciakiem, ktory skromnie mowi, ze jak ma grac to gra i nie bawi sie w jakies przypuszczanie roli przez siebie. Mlodszy kolega za to w wywiadze dodatkowym mocno rozstrzasal, jak to sie skupia na roli, jak wychodzi ona z niego, a czasami on z niej nie ;-). Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Matka Teresa od chronologii 06.03.12, 10:58 Matt, to teraz musze Cie spytac, gdzie dają filmy po 4,99? Bo o ile wiem, nie jesteś z Krakowa ani z Poznania też.;)) To jak, mam sie wstydzić, że ogladam filmy w cenie biletu kinowego? A moze cena patrzenia decyduje o punkcie widzenia? ;)))) A co do MK, może nie łapiesz jego fenomenu, ale, jak donoszą plotkarskie portale, sa takie, co doceniają.;) Zresztą może i lepiej, że tego akurat fenomenu nie doceniasz. ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
matt_banco Re: Matka Teresa od chronologii 06.03.12, 11:13 No ja mam taki specjalny detektor, gdzies miedzy nosem, uszami a oczami, ktory jest poza wszelka racjonalnoscia. Po prostu dostaje sygnal (z kosmosu chyba) i przekazuje do swiadomosci impuls ... "idz tak, idz, idz ... a znajdziesz". No i ja poslusznie ide. Skutecznosc trafien na poziomie 70%. Niestety dziala tylko w trzech obszarach ... filmow i muzyk oraz ... zabawek. Co ja za rzeczy potrafie do domu przyniesc i za jakie pieniadze ;-) Tak powaznie, to po prostu lata treningu spowodowaly, ze teraz wyglada to wlasnie tak "irracjonalnie". A tak naprawde to lata łażenia po sklepach, wyprzedazach, targach, gieldach i dziwnych miejscach pewnie nauczyly mnie jakos zwracania uwagi na pewne "sygnaly". Jest to tez kwestia systematycznosci. A "Matka ..." A to proste, wyprzedaz dystrybutora w sieci hipermarketow na "A" (jakies 2-3 tygodnie temu) ;-) Oczywiscie lepsze sa wyprzedaze faktyczne, bo mozna trafic perelki, ale wyprzedaz dystrybutora tez jak widac czasami sie oplaca ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: film, na który nie pójde.. 06.03.12, 19:09 Zamiast filmu wystarczy początek notki stopklatki o dzisiejszym box-office: "Po tym seansie kac rzeczywiście jest gwarantowany. I to bardzo duży. Po kilku naprawdę dobrych polskich filmach różnego gatunku w tym tygodniu otrzymaliśmy produkt, po którym chce się biec do lekarza po esperal… na kino." W przeciwadze, wczorajsza notka o nagrodzie za głowna role męską na portugalskim festiwalu dla Dorocinskiego. I jak to piszą, pokonał Fassbendera. Ta nagroda będzie zamiast Orła czy jest to przedsmak do Orła? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: film, na który nie pójde.. IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.12, 00:13 Dorociński pokonujący Fassbendera, a to ci ciekawa wizja na wieczór... Zwłaszcza, że wczoraj byłam na "Wstydzie". Nie umiałabym wybrać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: film, na który nie pójde.. IP: *.zif.ue.wroc.pl 07.03.12, 10:15 Sa aktorzy z ktorymi mam powazny problem. Nie pamietam ich twarzy ;-) A kiedys nie sprawialo mi to zadnego problemu (podobnie mam z markami i modelami aut ... kiedys moglem brac udzial w konkursach na rozpoznawanie, a obecnie ... szkoda gadac). No wlasnie, takim aktorem jest Fassbender. Wiem, ze widzialem go w swietnym "Glodzie" ... wiem, ale nie pamietam. Wiem, ze musialem go widziec w "Kompanii braci" ... tak, bezsprzeczenie, ale tez nie pamietam. Musialem go tez widziec w "Bekartach wojny" ... i ten sam problem. Patrze na jego zdjecie i ... nie mam pojecia kto to jest ;-) To ze myli mi sie cale pokolenie amerykanskich aktorek 20+ to zrozumiale (za to 30+ w wiekszosc rozpoznaje bez problemu), ale o co chodzi z Fassbenderem? Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: film, na który nie pójde.. 07.03.12, 10:56 A ja go widziałam bardzo niedawno w Jane Eyre. Pomyslalam sobie: fajny aktor gra w tym filmie, sama moglabym sie zakochac. No i mam jak Ty, zapamietalam, że aktor tak się nazywał, ale absolutnie nie zapamietalam jego wyglądu i co gorsza, zupelnie nie kojarzy mi sie postac z filmu z facetem ze zdjecia w cv. Czyli co, to jakis feler Fassbendera czy jego wielki plus? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: film, na który nie pójde.. IP: *.zif.ue.wroc.pl 07.03.12, 11:15 No trudno odpowiedziec, czy to zaleta czy wada. Oczywiscie dla aktora to chyba zaleta, bo jest granymi "postaciami", a nie Fassbenderem na ekranie. Troche gorzej z marketingiem, bo skoro my dosc zaawansowani ogladacze mamy problem z jego identyfikacja, to mniej wytrenowani moga w ogole nie lapac sie na nazwisko Fassbender na plakacie. No ale moze sie myle, moze to jednak jest jakis problem z percepcja po mojej stronie. Gdzies tam byl niedawno artykul na temat mlodych aktorow niecelebrytow, gdzie zestawiano Goslinga z Fassbenderem. No tylko, ze Gosling to Gosling, twarz charakterystyczna jednak, lekko "skrzywiona" no i jakos tak bardziej utkwil juz na poczatku. Do tej pory lubie sobie zerknac na "Fanatyka" czy nawet "Smiertelna wyliczanke". No i przeuroczy byl w "Milosci Larsa" (przypominal tam mojego kolega z podstawowki ... wlasciwie to wygladal identycznie). Kurcze, patrze po polkach i "goslingow" to ja mam wiecej. Bo przeciez jeszcze jest "Zostan" (cos slabo pamietam ten film) i "Szkolny chwyt", za ktorego dostal nominacje do Oskara. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: film, na który nie pójde.. IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.12, 20:26 Ciekawe... W mojej świadomości Fassbender objawił się intensywnie jesienią zeszłego roku, gdy zaczął nieledwie wyskakiwać z lodówki. "Niebezpieczna metoda", teraz "Wstyd", a w miedzyczasie - ekhem, proszę się nie śmiać - "X-men: pierwsza klasa" (musiałam też go widzieć w "Bękartach", ale nie pamiętam). Trzy różne filmy. I coś w tym jest, bo pamiętam nie tyle twarz, co ogólne wrażenie siły i doskonałą grę. Za każdym razem jest inny, znika za rolą. Raczej będę go odróżniać ;) W przeciwieństwie do różnych Reynoldsów, Worthingtonów, Kutcherów, jak dla mnie nierozróżnialnych. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: to tez film, na który nie pójde.. 09.03.12, 13:38 No nie, co to ma byc? www.plejada.pl/2,56275,news,1,1,zobacz-nowy-zwiastun-i-plakat-hansa-klossa,artykul.html Im bardziej oglądam, tym bardziej nie wierzę, że taki film powstał naprawdę. Przeciez to wszystko wyglada na jedną wielką hucpę. Taki żart primaaprilisowy. A jednak nie, niedługo premiera... Czyli co, jak zwykle, pozyjemy, zobaczymy? To znaczy, niech opłaceni krytycy obejrzą, a je przeczytam, co maja do powiedzenia. Na drugim biegunie film swietny, ale wczoraj nie dałam rady obejrzeć całego. "Dom zły" chyba nie nadaje sie do ogladania w domu. Ale odnotowuję ten zmieniony image Kingi Preis. Jak ta aktorka potrafi sie zmieniac, jak potrafi zbrzydnąc do roli...Juz nie pamietałam tej kreacji, w koncu kilka lat minęło od czasu, gdy byłam w kinie... Jakaż różna ta rola od "wylaszczonej" żony z nowego serialu tv i pani Soszyny (tak sie to chyba odmienia?) u Holland. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Bez Big love do reżyserki 09.03.12, 16:51 Tutaj do obejrzenia kuriozalna rozmowa zdegustowanej rezyserki z krytykiem jej filmu: kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,11312644,_Wy_bez_nas_nie_istniejecie___Mocne_starcie_rezyserki.html Warto obejrzec, by zrozumieć, czemu my tu krytycznie sobie, a rezyserzy sobie. Co prawda mowa tu o filmie kinowym, ale czy zachwyceni sami sobą rezyserzy róznych serialowych tworów nie mysla czasem w podobny sposób? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Bez Big love do reżyserki IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.12, 19:04 Co to za napastliwe babsko ... na razie wytrzymalem 5 minut. Musze chwile odpoczac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Bez Big love do reżyserki IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.12, 19:30 "Krytykujac filmy, robicie złą robotę" "Skonczylem filmoznastwo i rezyserie i moge sie wypowiadac i na ten i na ten temat" "Krytyk filmowy nie istnieje bez filmowca" "Poniewaz to debiut, krytycy boja sie przyznac, ze dokonstruuje ono rozne formuly kinematograficzne" "Lubie ten film, uwazam ze jest swietny" "... o filmie w filmie, w ramach filmu "... konwencja BIG LOVE ;-))))) ;-))))) Kiedy siedza tylem .... ;-)))))) .... o Matko .... ;-))))))) ... jest cytatem z Godarda ... ;-)))) Straszne, po prostu straszne. Zlepek cytatow filmowych, kompletnie nieczytelnych dla zwyklego widza, niezbyt intrgujacych dla krytykow, ale sam fakt ich uzycia od razu wedlug rezyserki podnosci jakosc i klase jej dziela. Absurd. I na koniec ... potwor z szafy ;-)))) Wedlug tej pani musimy wrocic do szkoly bo nie dorastamy do ogladania filmow polskich tworcow. I pozostac na fotelu widza, bo jak widac krytykiem byc nie wolno, a nie daj Boze, jeszcze takim amatorskim jak my ;-) Faszyno ... dzieki, to bylo bardzo zabawne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco A w "Filmie" o Big Love ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.12, 22:28 napisali laurkę, wycenioną na ... uwaga, uwaga ... 5/6 gwiazdek, czyli w zasadzie dzielo na granicy wybitnego ;-) ... gdzie "Sponsoring" dostal 2/6. No i bardzo jestem ciekaw co Pani Rezyser powiedzialaby na ta recenzje ... bo sa tam takie ladne kawalki ... "w swoim AUTORSKIM dziele Barbara Bialowas z niezwyklym WYCZUCIEM tematu przedstawia plomienne uczucia laczace Emilie i Macka, dla osiagniecia wiekszej DRAMATURGII wplatajac w ich namietna relacje watek kryminalny, wyjasniany stopniowo przez liczne RETROSPEKCJE". Ja mam dzisiaj jakis smiechowy dzien, bo to nastepna rzecz, ktora mnie szczerze rozbawila. Ale jakby bylo malo to dalej mamy ... "Big Love zawiera na szczescie duza ilosc scen humorystycznych, OGROMNY ladunek romantyzmu oraz smiale sceny seksu" i dalej "w efekcie powstala ZNAKOMICIE zrealizowana, NIEZWYKLE klimatyczna nadwislanska love story". Przeurocze, nieprawdaz? A na koniec recenzent dzieli sie z czytelnikiem ... "traktuje nielatwe do rozgryzienia zakonczenie jako kolejny pozytyw tego romantycznego dramatu o lekkim zabarwieniu erotycznym". Kto to pisal i po co? Nie wiem jaki jest ten film i pewnie szybko nie sprawdze (ale w odpowiednim momencie zapewne skusze sie na weryfikacje), ale to co przedstawiono w "Filmie" to tez nie jest recenzja. Jak sie daje 5/6 gwiazdek to nie wystarczy uzyc nadmiarowej liczby przymiotnikow. No i nijak nie widze tam zdekonspirowanych tych wszystkich cytatow, trawestacji i nawiazan z ktorych tak dumna byla rezyserka, a ktorych nijak nie dostrzegl ten biedny krytyk z Filmwebu. Z tym z "Filmu" pani twórczyni pewnie nie chciałaby sie konfrontowac, bo nijak nie daloby sie tego zrobic. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: to tez film, na który nie pójde.. IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.12, 17:20 No zwiastun nie zachwyca, za to drugi plakat jest lepszy, stylizowany troche na komiksowa wersje "Stawki". Nie wiem tylko po co tam MZT, powinien jednak byc Brunner. Pierwsza wersje plakatu juz widzialem dzisiaj w kinie ... nie, nie, nie bylem dzisiaj w kinie, ale przechodzilem obok. Sie chyba Vedze zamarzyly "Bekarty wojny" ... ;-) Nie rozumiem czemu to musi byc tak ostantacyjne i takie glosne. Z kina przygodowego wyroslem niestety juz dosc dawno (nie dalem rady np. obejrzec "Ksiecia Persji", ktory emitowano jakos niedawno ... znudzil mnie straszliwie) wiec trudno byloby mnie przekonac do takiej konwencji. No ale za to mam wielka ochote pojsc do kina na Seana Peana wystylizowanego na Roberta Smith'a. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: to tez film, na który nie pójde.. IP: *.gl.digi.pl 09.03.12, 18:47 W dzisiejszym DDTVN T. Raczek wypowiadał się na temat kondycji dzisiejszego polskiego kina. Nie słyszałam całej rozmowy, ale ogólnie chodziło o to, co się ostatnio dzieje w kinach. Jedno zdanie szczególnie mi się spodobało. Że jeśli nam się coś nie podoba albo podejrzewamy, iż producenci robią z nas idiotów, to mamy głośno o tym mówic, a nie machac ręką na zmarnowane 30 zł. na bilet. Odwoływał się w tym przypadku do Ciacha i Kac Wawa, czy jak mu tam, ale takich filmów jak wiemy powstało ostatnio mnóstwo i co najgorsze ciągle powstają, a widzowie wciąż dają się nabierac na te pseudo komedie wszechczasów. Widac Raczek też już ma dosyc, a ten cały 'Kac' porządnie mu się odbija:))) To tak a propos zwiastuna Klossa, bo wynika z niego, iż szykuje nam się koleje Ciacho, nawet aktorzy podobni, a Vega nie zrażony ostatnimi niepowodzeniami robi powtórkę z rozrywki... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Znow w glownym temacie IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.12, 18:37 W ostatniej "Polityce" jest dosc ciekawy, aczkolwiek niezbyt odkrywczy, artykul na temat aktorek po 40-tce, ktore ostatnimi czasy nabraly wiatru w zagle, czyli o Kuleszy, Preis, Stence, Kolak i kilku mniej znanych (w tym o Skibinskiej, ktora mialem okazje obejrzec w "Matce Teresie od Kotów"). Jedno z ciekawszych, ale nie jestem pewien czy celnych spostrzezen: "Popularnosc zdobyta w drugoplanowanych rolach serialowych (dla Kuleszy to np. "Hela", dla Preis to "Ojciec M") przeklada sie na propozycje wiekszych rol filmowych, te z kolei daja szanse zagrania wiodacych rol w serilach (dla Kuleszy to "Krew z krwi", dla Pres to "Ja to mam szczescie"), na koncu zas pojawiaja sie propozycje glownych rol w gwiazdorskich spektaklach". No nie wiem czy to tak wlasnie jest ... bo jednak Pres zasuwa od lat w kinie, chociazby wlasnie u Smarzowskiego i trudno powiedziec, aby dostala to za role serialowe. W jej przypadku chyba bardziej "Mateusz" przypomnial, ze aktorka "atrakcyjna, ale nie piekna" moze spokojnie przekonac do siebie widzow, jesli tylko ma talent i osobowosc. W przypadku Kuleszy tez nie do konca tamta teza sie zgadza, bo jej role serialowe nie pokazywaly jakiegos wybitnego talentu. Po prostu dostala szanse, gdzies ktos zauwazyl w niej to cos. Chyba najbardziej sprawdzilo sie to u Kolak, ktore po prostu nie bylo poza teatrem, ale jak juz "wskoczyla" to jest i bardzo dobrze. Na koniec zauwazano, ze oto dwie ikony aktorskiego pokolenia 30+ czyli Cielecka i Ostaszewska wlasnie przekraczaja granice 40. No i jak widac nie robi to na nich zadnego wrazenia, na widzach wciaz natomiast robia wrazenie. Zreszta jaka to roznica, skoro Kulesza i Preis sa starsze od Cieleckiej i Ostaszewskiej jedynie o ... rok. Swoja juz kiedys rozmawialismy wlasnie o tych paradoksach wieku. Gdzies tam wydaje sie, ze Preis i Kulesza to przynajmniej o cwierc jesli nie pol pokolenia starsze aktorki, a tu nic z tego. Aha ... Faszyno, na zdjeciu z "Polityki" Kulesza tanczy z Janiczkiem, co to go kiedys szukala w "Rozy" ... niestety pan Arkadiusz jest odwrocony tylem ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Znow w glownym temacie 09.03.12, 19:20 No wlasnie, juz mialam napisać, ale zapomnialam, ze w "Polityce" wreszcie zobaczyłam męża Rózy. Swoja droga, aktor ma tak charakterystyczne oficyny, że od razu go poznałam. A co do 1 roku róznicy wieku, to ciekawa konstatacja: niby z innej pólki, a jednak tej samej. Pewnie i w świecie aktorów takich przykładów nie brakuje.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Nie nasi, ale swietni ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.03.12, 01:54 Ponoc Konwicki powiedzial kiedys, ze jak rezyser nie wie o czym zrobić film, to robi film o małej żydowskiej dziewczynce. Obejrzalem sobie wlasnie "Fightera" (a mala wyprzedaz byla ;-) i tak pomyslalem, ze za wielka woda to mozna chyba powiedziec "jak rezyser nie wie o czym zrobic film, to robi film o bokserze (lub bokserce)" ;-) A ja za kazdym razem i tak je ogladam, mimo ze schematyczne, ale wiekszosc ma ten magiczny napis na poczatku "oparte na prawdziwych wydarzeniach" i caly zarzut o schematyzm ulatuje, bo przeciz "tak bylo" (pamietam gdy po chyba pierwszej emisji "Wscieklego byka" w TV roztrzasalismy na przerwach w szkole, czy to byla prawdziwa historia, czy tez nie ... napis o prawdziwosci nam umknal widac). Nie cierpie filmow o praniu sie po gebach, ani po niczym innym, ale co poradzic jak Amerykanie nie dosc ze robia je dobrze, to jeszcze aktorsko zwykle jest na co popatrzec. W "Fighterze" dostajemy oczywiscie oscarowego Bale'a. Aktora fizycznego do bolu, co to role buduje na cielesnych przemianach, no ale cholernik jest dobry. I mimo, ze przeciez ten numer w zasadzie powtarza juz ktorys raz (pamietny "Mechanik"), to wciaz fascynuje, ze mu sie chce i ze nijak sie nie oszczedza. Wahleberga niestety lubie. Nie wiem co w tym facecie jest, nie jest wybitnym aktorem, ale kamera go lubi. Oczywiscie zabawne jest to, ze Bale nominalnie mlodszy o 3 lata, gra w filmie stareszego brata Wahlberga. No i jest jeszcze Amy Adams. Uwielbiam tego rudzielca. A polubilem od "Zlap mnie jesli potrafisz". Wiec jak widac kupilem ten film i obejrzalem go dla aktorow. A ze sprawnie opowiadziano, po raz n-ty historie "od zera do bohatera" to nie ma co narzekac, ze o boksie. Bo tak naprawde przeciez o wszystkim innym. Zreszta jak zwykle. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: krytycy... 10.03.12, 12:11 Tu jest link do rozmowy z Raczkiem w DDTVN o recenzentach, o której ktos wyżej wspominał. dziendobry.tvn.pl/video/polskie-kino-wedlug-tomasza-raczka,1,newest,38054.html Matt, Ciebie dziwi recenzja w Filmie z Big love, a ja sie dziwię, że Raczek sięga do czasów zaborów, by uzasadnic, czemu polscy widzowie nie kierują sie recenzjami polskich krytyków. Moze jednak to nie wina zaborców, ani nawet rządu Tuska (chociaż teraz wszystko jest winą Tuska;))), ale tychże recenzentów, ktorzy pisują o tym samym filmie od Sasa do Lasa, czyli i z oceną bdb i oceną negatywną. A przeciez jak film jest bardzo zły, to skąd sie trafia zachwycony recenzent, a jak film bardzo dobry, te skąd taki mega niezadowolony? I gdyby chociaż takie sprzeczne recenzje ukazywały sie w róznej wartości mediach filmowych, ale nie, mówimy o profesjonalnych filmowych gazetach lub o filmowych działach w zwykłych gazetach lub tv. Czyli co, gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę/kolesiostwo? Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: krytycy i scenarzysci... 10.03.12, 15:15 Tym razem link do rozmowy o Kac Wawa z Raczkiem i scenarzystą: deser.pl/deser/1,111858,11319407,Scenarzysta__Kac_Wawy__tlumaczy__dlaczego_krytycy.html To jakaś epidemia wsrod tworcow filmowych te słowne przepychanki z krytycznymi krytykami? Warto obejrzeć, choc może ta rozmowa nie przebije rozmowy z pania od BL. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: krytycy i scenarzysci... IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.03.12, 15:26 Faszyna, ja Cie zamorduje za te przezabawne kawalki ... co mam sie zajac robota, to podsylasz taki kasek ;-))))) Na razie mam problemy ze zrozumieniem tego potoku slow, ktory wylewa sie z pana scenarzysty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: krytycy i scenarzysci... IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.03.12, 15:54 A Matko, skad oni ich biora ... ;-)))) Biedak, wycieli mu ... wszystko co smieszne, ponoc. Kto pisze te scenariusze, nie wiem. Ale najlepsze jest to, ze te "twórce" łaża i lamentują i nie maja zadnego poczucia obciachu. Zrobil, schrzanil, czy mu schrzanili, ale dalby juz spokoj z tymi tyradami. Szczegolnie ze takie cos raczej nie przysluzy sie karierze tego pana, chociaz ... Prowadzacy tez niespecjalnie sie spisali, no ale przy panu-slowotoku-tratatata to ciezka sprawa na zapanowaniem nad rozmowa. Jedynie Raczek dal rade. A aktorzy ... nie sadze aby zawracali sobie specjalnie glowe tym w czym graja. A szczegolnie w kategoriach budowania wizerunku, bo zawsze pojawi sie argument, ze aktor jest do grania. Przyszedl, zagral, dostal kase i poszedl. Zreszta przeceniamy aktorow, niestety. Czesc z nich nie ma "ucha", czesc nie czuje, ze za rogiem czai sie obciach, a czesc w ogole nie gra swiadomie, tylko intuicyjnie (a ze intuicja czasami zawodzi, to i oni zawodza). W "Filmie" jest material na temat krecenia tego dziela. Rezysera przedstawiono jako fana Tarkowskiego. No i co z tego? Pani BB tez szkol sie nakonczyla i jakos logiki wypowiedzi to nie poprawilo. Wiec jeszcze z faktu chodzenia do szkoly lub przygladania sie mistrzowi niewiele wynika. Rezyser mowi w nim, ze "Kac Wawa" to jego najbardziej komerycyjny i zwariowany pozytywnie film i ze nie nakrecil go ze wstretem (co to znaczy?). Aaaa no i ze sam gowna (jak mowi) w kinie ogladac nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Nigdy nie mow randka w ciemno ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.03.12, 00:40 ... przyznaje, ze nie mialem pojecia ze tego typu rzeczy sa az tak slabe. Zerkalem zza monitora na zmagania pani Maciag, pana Szyca i kolegi Żurka i ... bzdet straszliwy. Ale to pol biedy, jak to bylo beznadziejnie zagrane. Ale nie to mnie najbardziej zadziwilo. Ten koszmarek wyszedl spod reki Wojciecha Wojcika, ktory zmajstrowal troche przyzwoitych rzeczy, a jedna jest nawet bardziej niz przyzwoita "Tam i z powrotem". No i teraz jak to jest w ogole mozliwe, ze ktos kto wykazal sie wczesniej rzemieslnicza biegloscia polozyl sie na czyms takim? Szukamy, szukamy i ... sie pani Lepkowska pojawia jako scenarzystka, ale wycofana. Nie podpisala sie pod tym "czyms". Coraz trudniej sie polapac o co chodzi w tym polskim biznesie filmowym. Scenarzysta sie wycofuje, rezyser kladzie film koncertowo i pewnie ma pretensje do scenarzysty, aktorzy szoruja pod dnie, no ale moga zwalic na rezysera i nieobecna scenarzystke. To jest jakas jedna wielka amatorszczyzna. Ktos komus wmowil, a ten uwierzyl ze wielkim magikiem jest. Czy to aktorskim, czy to scenariuszowym, czy to rezyserskim. Przelaczylem na inny kanal, a tam film moze nie az tak zly, ale tez dziwaczny ... i tez z Dereszowska. No po 10 minutach dalem spokoj, bo mnie zmeczyl klimat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: Nigdy nie mow randka w ciemno ... IP: *.internetia.net.pl 11.03.12, 01:36 Na Polsacie był też jakiś polski film, aż bałam się sprawdzić, na jakim jest poziomie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: "dobre, bo polskie"??? ??? IP: *.gl.digi.pl 11.03.12, 13:18 "Na Polsacie był też jakiś polski film, aż bałam się sprawdzić, na jakim jest po > ziomie... "... a co z powiedzeniem "dobre, bo polskie" ????????? Do tego wszystkiego, o czym piszecie powyżej, dochodzi jeszcze telewizja, która nadając filmy typu "Ciacho" czy "Randka w ciemno", czy "Lejdis" reklamuje je co chwilę i bez przerwy jako hity na sobotę czy hity tygodnia... a interesujący "Lektor" przeszedł bez echa i gdybym nie miała włączonej jedynki, to bym nie obejrzała. Co prawda "Lektor" nie polski, ale nie chodzi o rozgraniczanie w końcu na polskie i zagraniczne, ale ogólnie o filmy dobre i beznadziejne. Byc może do wypowiedzi Raczka odniosę się trochę subiektywnie, bo lubię go słuchac i czytac, ale ma dużo racji w tym co mówi. 'Tfórcy' zawsze będą się bronic w ten czy inny sposób. Pamiętam swego czasu Vega w jakimś wywiadzie wręcz obrażał widzów, którzy ośmielili się skrytykowac jego 'wybitne Ciacho'. Szczegółów nie pamiętam, może w wolnej chwili poszperam w internecie i znajdę. A Pan 'słowotok" jeśli pisze tak jak mówi, szybko, bez składu i ładu i bez sensu, to co się dziwic, że wychodzą mu same bzdury. Dobrze piszesz matt, "nie mają żadnego poczucia obciachu':))) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: "dobre, bo polskie"??? ??? 11.03.12, 14:05 Moze to nie tylko kwestia poczucia obciachu, a zwyczajny brak gustu? Bo jezeli twórców na poważnie bawią rozmowy i dowcipy typu pierscionek zaręczynowy w tylu (Ciacho), dyskusja ws. długości w seksie homoseksualnym (Weekend) czy sikanie na palmę (Kac Wawa), to ja sie pytam, w jakich domach oni sie wychowali? Może to jest kwestia naleciałosci kulturowych, że "jednym smakuja ogórki, a drugim ogrodnika córki", a nie kwestia do powaznej filmowej dyskusji. Inna sprawa to te chorobliwe samouwielbienie twórców, takich jak ci z obu linkowanych wywiadów. Skąd to sie bierze, ten brak samokrytyki i pokory? To własnie przebijało w wywiadach z Pazura czy Vega. Ich dzieła są wybitne, a krytykujacy sie nie znają. Wiec może Raczek ma racje, że jedynie mikro widownią mozna przekonac takich tfórcuff, że robia knoty... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: "dobre, bo polskie"??? ??? IP: *.gl.digi.pl 11.03.12, 19:44 Poszperałam trochę w necie, ale wspomnianego wywiadu już nie było. Strona została zamknięta. To było wkrótce po premierze Ciacha, a Vega o zniesmaczonych tym filmem widzach mówił: "nie obchodzą mnie opinie bandy frustratów" czy coś w podobnym tonie. Ale tak szumnie zapowiadanych dalszych transzy Ciacha jednak nie nakręcił... Zresztą nie w tym rzecz. Jak widac z powyższych linków Raczek porządnie musiał się zdenerwowac, skoro odwiedza wszystkie telewizje śniadaniowe i głośno mówi o tym, o czym internauci rozmawiają już od dawna na wielu forach. Oczywiście krytyka internautów przeważnie nie jest tak wyważona w słowach jak cytowanego wyżej zawodowego krytyka filmowego, ale sens wypowiedzi bywa podobny:))) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: "dobre, bo polskie"??? ??? 11.03.12, 23:01 No nie moge sie powstrzymac... Torbicka własnie rozmawia z Vegą ws. Klossa. A z Vegi zostało pół Vegi. Czyzby plan Klossa wymagał od rezysera jakiejs ponadnormatywnej kondycji fizycznej? ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: "dobre, bo polskie"??? ??? IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.03.12, 10:53 I co nasz pupilek mowil na temat swojego filmu? Bo ja postanowilem obejrzec "Eagle Eye" ... czasami czlowiek musi zerknac na jakiegos blockbustera, choc ten akurat nie okazal sie byl takowym ;-) No szczegolnie, ze zasnalem mniej wiecej po 2/3. No wiec co tam pan Vega naopowiadal? Odpowiedz Link Zgłoś
jaginger Re: "dobre, bo polskie"??? ??? 12.03.12, 11:22 Proszę bardzo: www.tvp.pl/filmoteka/cykle-filmowe/kocham-kino/wideo/11032012-2240/6567176 Najpierw Marek Konrad i od piętnastej minuty Patryk Vega. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Vega w Kinie 12.03.12, 11:24 Matt, nie starczyło mi ciakwosci, by wysłuchac , co mówi pan V, bo sie zapatrzyłam, jak wygląda. ;) Ale nic straconego, tu masz całość, Vega od 15 minuty: www.tvp.pl/filmoteka/cykle-filmowe/kocham-kino/wideo/11032012-2240/6567176 Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Vega razy dwa 12.03.12, 11:25 Matt, jak widać, życzliwi chodzą parami. :)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: "dobre, bo polskie"??? ??? IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.03.12, 11:26 Dziekuje, dziekuje zyczliwym ... juz patrze, juz patrze. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: krytycy raz jeszcze 12.03.12, 11:28 A jak sie juz napatrzysz, kuriozalne zdarzenie ze swiata krytyczno-filmowego: film.onet.pl/wiadomosci/tworca-kac-wawa-pozywa-dziennikarza-za-krytyczna-r,1,5053787,wiadomosc.html Nas tez pozwą za nieustajace marudzenie? Może więc trzeba zamknąć gębe na kłodke? ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Vega ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.03.12, 11:55 J23 znowu nadaje ... Oj, ale pan Patryk jest elegancki i chudziutki. Aha, leci kalka, czyli znow o tym, ze Kloss jest bohaterem popkultury. Ooo ... ladnie, delikatne porownanie do "bondow" nowej serii, tych z Craigiem. Kino nowoczesne to bedzie, nowy jezyk, nowy sposob pokazywania swiata. Torbicka przypomina, ze stara "Stawka" jest zbudowana na konflikcie postaci, a nie na "bum-bum". Ale Patryk dzielnie sie broni, ze zwiastuny nie oddaja wydzwieku filmu, ktory jednak jest historia szpiegowska, wojenna i przygodowa (ech Patryk, Patryk ... "Poszukiwacze zaginionej arki" mu sie przytoczyly. No tak, czyli moje odczucia pozwiastunowe bylo calkicie na miejscu, ze to tamta produkcja byla inspiracja, te skrzynie, ci diaboliczni Niemcy). Oooo ... film jest niezmiernie mocno osadzony w realiach, z autentycznymi postaciami i ze ta historia mogla sie zdarzyc. Eeee ... standardowa rozmowa promocyjna. No ale jak na Vege dosc stonowany ten wywiad. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: i recenzja z Klossa 13.03.12, 21:58 www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=60659&sekcja=recenzja&ri=8957 Czyzby miało wyjśc na moje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: i recenzja z Klossa IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.03.12, 22:12 No ale przynajmniej zrobili pokaz premierowy jak trzeba. Z recenzji nie wynika aby to byla nastepna z serii "kompletnych klap", a tu juz sporo ;-) Nieprzystawalnosc konwencji ... no to mnie troche zdziwilo, bo nie sadzilem ze beda sie bawic w jakies holdy dla starej "Stawki" na poziomie jezyka filmowego. No zobaczymy co napisza inni. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: i recenzja z Klossa 13.03.12, 22:33 Masz i "innych": www.filmweb.pl/reviews/Poszukiwacze+zaginionej+Komnaty-12540 Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: i recenzja z Klossa 13.03.12, 22:36 I jeszcze jedni "inni": film.onet.pl/recenzje/hans-kloss-stawka-wieksza-niz-smierc-stawka-wieksz,1,5057151,wiadomosc.html Najbardziej mnie dziwi w tych recenzjach, ze pisza o filmie jako o pastiszu. A ja, widząc przerysowwanie i komiks w zajawkach, myslałam, ze to bład produkcji. A to moze był zamierzony efekt, choc nie do konca dobrze zrealizowany, jak widac po recenzjach. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: ... i zachwyt krytyka 13.03.12, 22:47 No a tu same zachwyty: kultura.gazeta.pl/kultura/10,114534,11335208,Na_goraco_po_pierwszym_pokazie_Klossa__Bardzo_dobry_.html Można wierzyć? Bo ja wiem... Szczególnie w kontekscie opinii, ze Ciacho było "niezbyt udane". Co oznacza "bardzo dobry" na skali, gdzie Ciacho jest "niezbyt udane"? ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Serialowi w klipach 14.03.12, 13:19 Jakas moda na wystepy aktorów w teledyskach czy co? Bywał Małaszynski u Kasi Klich, ostatnio widzialam Wiedłoche i Schuchardta u Małaszyńskiego i kolegów, jeszcze był ktos tam gdzies tam, ale zapomniałam gdzie i kto, a dzisiaj na onecie króluje Dorocinski w jakims "porno" klipie. Czyli moda na całego na wystepy powszechnie znanych aktorów w klipach muzycznych. Czekac tylko, az sie pojawi i Karolak. ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna O pewnym autorze w portalu filmpl 14.03.12, 23:02 O kim mowa? "Studiował filmoznawstwo na UJ. Autor teledysków, reklam oraz filmów dokumentalnych." Konia z rzedem temu, który by zgadł, o jakiego "autora" chodzi w tej lakonicznej notce przy fotografii bohatera na skadinąd profesjonalnym portalu filmpolski.pl A chodzi tu o znanego wszystkim z "teledysków i reklam" Wojciecha Smarzowskiego. Ale jak mogli pominąc w tym spisie dokonań serial "Brzydula"? Niewybaczalne! ;)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: O pewnym autorze w portalu filmpl IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.03.12, 00:35 No widzisz, czyli wszystko w porzadku, bo studiowal "filmoznawstwo", a to jak wiadomo od kilku dni jest podstawa wszystkiego w dziedzinie sztuki filmowej ;-) Jak nie studiowales filmoznastwa to nie wiesz jak robic filmy, choc niektorzy twierdza, ze nie wiesz tez jak o nich pisac. Widzialem dzisiaj cos ... hmmm ... jakby to powiedziec ... no zaskakujacego, chociaz przeciez wojna krytyczno-filmowa sama w sobie jest jednak zaskakujaca. Dzisiaj nastepna odslona w jakims tam programie redaktora Krasko ... pojawil sie tam pan z pieskiem, czyli producent "Kaca Wawy" - Jacek Samojłowicz, czyli zaciety wrog T. Raczka, ktory nastapil mu na pieska, znaczy na odcisk. Pomijajac pieska, ktorego nie sposob pominac, pan cos tam mowil, cos tam czytal, ale przede wszystkim sie dystansowal, bo to ostatnimi czasy ulubiona technika obrony. Wczesniej dystansowal sie scenarzysta, mowiac ze przeciez mu wszystko wycieli i ze to byl dobry scenariusz, a teraz dystansowal sie producent, ze on w zasadzie to nic a nic przy tym nie robil i niczego nie wycinal. No to czekamy na nastepna odslone, gdzie dystansowal sie bedzie rezyser. Ja naprawde nie wiem kto to wszystko robi, skoro wszyscy sie dystansuja. W sumie to ciekawe czy oto jestemy swiadkami przelomu i przesilenia, po ktorym tworcy zaczna choc troche zastanawiac sie nad swoimi dzielami, czy tez to tylko takie pitu-pitu, a za chwile znow wyplynie jakies cholerstwo sklecone na kolanie przez towarzystwo wzajemnej adoracji, liczace ze da sie przyciac troche kasy na "idiotach" lykajacych dowolne wypociny suto podlane koktajlem celebrycko-marketingowym w 3D. Przegryzanych popcornem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Chyba sie rozlalo ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.03.12, 10:05 wyborcza.pl/1,76842,11343822,_Kac_Wawa___Wiekszy_dol_niz_u_Bergmana.html Wyobraznia podpowiada mi tako obraz: gdzies tam w Polsce, w jakiejs hali czy czyms zdjecia do nastepnej "polskiej komedii romantycznej" osiagnely polmetek i ... ekipa popadla w lekki poploch, bo zorientowala sie, ze odwieczny wrogi oboz (czyli krytycy) zdobywaja kolejne przyczolki, a widzowie szerzej otworzyli oczy. Rezyser kreconego filmu zaniemowil, scenarzysta zwial i przyslal jedynie prawnika z oswiadczeniem, ze wycofuje swoje nazwisko, a aktorzy zabarykadowali sie w przyczepie kampingowej i powiedzieli, ze wroca na plan tylko pod warunekim, ze pozwoli sie im grac w afrykanskich maskach, pozwalajacych ukryc palacy wstyd. Producent kompletnie nie rozumie co sie dzieje, bo przeciez juz kupil nowy smoking na premiere i zarezerwowal catering na uroczysty bankiet. Przesuwamy sie w czasie o jakies 8-10 lat. Dwoch gosci siedzi przy piwie i jeden mowi: Ty, a pamietasz jak pieknie bylo przed kacem. Robilo sie byle co, zatrudnialo sie pare nazwisk, pierwszego lepszego rezysera, strzelalo sie ladna akcje promocyjna i ... luz. Mercedes ktorego wtedy kupilem uratowal mi pozniej tylek, bo moglem go sprzedac i pozyc spokojnie przez ponad rok. I komu to przeszkadzalo. Durny krytyk sie znalazl, cholera. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Chyba sie rozlalo ... 15.03.12, 11:44 Piekny ten tekst Vargi. Oj, piekny... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Pieski swiat ... frapujace to bylo IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.03.12, 00:53 Mialem nie ogladac, bo nie dosc ze druga czesc, to jeszcze starenkie. Ale cos mnie tknelo, zeby jednak odpuscic wieczorne oblucje i przysiasc. Przysiadlem i w sumie to nie wiem na czym polegala moc tego dokumentu (?). Ale bylo to na swoj sposob wciagajace, chociaz najlepszy byl poczatek, czyli te knajpiano-barowo-pijackie epizody. I co ciekawe, nie zaintrygowala mnie tresc (bo ta wydawala sie troche naciagana, ale momentami wciaz drastyczna), a forma tego "dziwactwa". Kolorystyka zdjec, zrobionych w Technicolorze, bardzo malarska momentami. No i montaz tez byl dosc zaskakujacy, biorac pod uwage ze to poczatek lat 60. Dziwna rzecz, ale ciekawa, mimo ze takie tematy zwykle omijam szerokiem lukiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Chyba się rozlało...przełom w polskim kinie??? IP: *.gl.digi.pl 15.03.12, 11:23 Tylko patrzec jak Pan Krzysztof Varga zostanie pozwany...:))) Kloss nie ma co prawda tak druzgoczących recenzji, ale te które czytałam też nie brzmią zachęcająco. I śmieszy mnie ten 'pastisz'. Z tego co pamiętam, film w założeniach miał byc 'pełnym zawrotnych akcji, trzymającym w napięciu szpiegowskim filmem wojennym", a tu proszę. Wyszedł im pastisz. W ten sposób zapewne można obronic każdy "kiepski" film... "kiepski" w cudzysłowiu, bo chciałam napisac 'gniot':)) Kuriozalne to wszystko... Wyciąg z praw konsumenta: "jeśli produkt lub usługa nie spełnia zapewnień zawartych w reklamie, mamy prawo, a nawet powinnyśmy złożyc reklamację, powołując się na niezgodnośc towaru z umową". Także Faszyno, żadnego "trzymania gęby na kłódkę":) Skoro producent (czyli tfurca - filmoznawca) omamia nas reklamą wmawiając nam, że idąc do kina będziemy się świetnie bawic, a my (widzowie - konsumenci) wychodzimy z kina "w ciężkiej depresji", to mamy prawo, a wręcz obowiązek społeczny, głośno, najlepiej caps lockiem, marudzic:)) A może jakiś pozew zbiorowy przeciwko pseudo artystom? A najlepszym chyba wyjściem będzie uderzyc im po prostu kieszeniach, czyli zbiorowo przyczynic się do klapy finansowej tych 'hitów wszechczasów'. Ja w każdym razie taki mam zamiar i zanim wybiorę się do kina na następny nachalnie reklamowany polski film, poczekam spokojnie na opinię Raczka...:))) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna producent w tv 15.03.12, 11:39 Też obejrzalam producenta w tvp. Ale moja pierwsza refleksja nie dotyczyła producenta, lecz sposobu prowadzenia rozmowy przez redaktora. Z pilnego śledzenia tej sprawy wiem, ze Raczek był w kinie w sobote wieczorem, a jego krytyczne wypowiedzi to juz nowy tydzien. Czyli zasadne jest pytanie: w jaki sposób chce producent powiazac kiepskie otwarcie KW z tymi wypowiedziami, jeżeli najpierw była"kura", a potem "jajko"? Gdybym była takim redaktorem jak red. K., to bym przycisneła do muru producenta w tym temacie. Ale redaktor K. dał sie wygadać producentowi bez słowa komentarza, bo co? Bo: a/ jest grzeczny i nie polemizuje z goścmi, czy b/ jest niekompetentny (nieprzygotowany) i zapraszajac gości do studia miał mikro wiedze o stanie faktycznym? Obstawiam wariant b, poniewaz to jest jakas norma podobnych programów w tv, ze prowadzący jedynie liznął temat, nie ma dobrego researchu ani kompetentnego zespołu współpracowników, którzy by mu wypunktowali wszystkie niuanse danego tematu. Po takich programach widz juz kompletnie nie wie, czy racje ma raczej A, czy moze B, albo ze moze rację mają zarówno A jak i B. A to jak wiadomo, bywa rzadkie, żeby obie kłocące sie strony miały racje. ;)) I juz tylko jako ciekawostke odnotowąłam rase psa w ramionach producenta. Jest taka prawidłowość do zaobserwowania na wystawach psów, ze kazda rasa ma swoje własne grono włascicieli. Mysliwi mają wyżly i ogary, kapryśne damy-yorki, a napakowani faceci-amstaffy i rotweilery. A co mozna powiedzieć o producencie, który tak hołubi pieska z kategorii tych od kaprysnej damy? Że to pożyczka od własnej żony? ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filmpolski.pl Re: O pewnym autorze w portalu filmpl IP: *.toya.net.pl 15.03.12, 21:29 jako redaktor serwisu filmpolski.pl zostałem poniekąd wywołany do tablicy. Chciałbym więc zwrócić uwagę, że pod owym rzeczywiście lakonicznym tekstem widnieje filmografia "kinowo-serialowa" Smarzowskiego, a tam - pomiędzy innymi jego dziełami także i: 2008-2009 - BRZYDULA Reżyseria (odcinki: 1-20, 61-65), Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: O pewnym autorze w portalu filmpl IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.03.12, 21:47 ;-) No prosze, to jest okazja do podziekowania za swietne zrodlo informacji, bez ktorego nijak nie bylibysmy w stanie bawic sie w swiadome ogladanie polskiej tworczosci filmowo-telewizyjnej. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: O pewnym autorze w portalu filmpl 15.03.12, 21:52 O żesz ty, na powaznie potraktowano mój przesmiewczy wpis. Nic, tylko pora umierać. ;))) Panie Redaktorze! Jestem fanką kinowej twórczości pana WS i własnie z racji na takie dokonania jest mi znane to nazwisko. Jest więc zrozumiałe, ze wpis na ulubnionym skądinąd filmiepolskim mnie mocno rozbawił. Bo żeby na portalu nomen omen filmpolski wymieniono przy zdjęciu dokonania jedynie pozafabularne pana S., to rzecz doprawdy dośc zabawna. I do tego kompletu powinno byc jeszcze: twórca seriali; wtedy byłby już chyba komplet pozakinowej aktywnosci rezysera.;)) Powyzsze oczywiscie nie oznacza, ze nie cenie reżyserskiej roboty WS przy "Brzydli". Wręcz odwrotnie, niejednokrotnie pisałam na tym forum, ze tak dobry rezyser jest gwarantem wysokiej jakosci serialu. Także pozdrawiam. :) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Matt, pora umierać! 15.03.12, 21:58 Matt, jak nas tak uważnie czytaja, to pora umierać, ze się zaautocytuję z wczesniejszego postu. W koncu nie piszemy tu po to, by nas czytali. ;))))) My piszemy tu wyłacznie po to, aby pisac. Takie okołofilmowe pisanie na Berdyczów.....;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Matt, pora umierać! IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.03.12, 22:10 No nie do konca sie zgodze z tym pisaniem tylko dla pisania (chociaz nie da sie ukryc, ze pisze sie z potrzeby wyrazania swoich mysli, spostrzezen, wrazen). Jakby nikt nie reagowal na pisanie, to nie byloby poweru aby to robic, a przeciez robimy to juz kilka lat. No i jednak fajnie jest brac w czyms czynny udzial, w tym przypadku jest to prawdziwie aktywne ogladanie telewizji i filmow ;-) Pisanie, a dokladniej swiadomosc tego, ze cos sie napisze "po" zdecydowanie poprawia koncentracje podczas ogladania ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: czytanie... pisanie... słuchanie...:) IP: *.gl.digi.pl 16.03.12, 10:22 A ja właśnie dzisiaj rano w radiu słuchałam nawet dosyc ciekawego mini wywiadu z Panem P. reprezentującym jakiś filmowy portal internetowy... (niestety nie wiem kto to jest Pan P. i jaki portal reprezentował - wystąpił jako anonim:) ). Rozmowa dotyczyła przede wszystkim bulwersująco - krytycznych recenzji filmu Kac Wawa ( m.in. tej w Gazecie Wyborczej) i ustosunkowania się twórców, dystrybutorów i 'zyskobiorców' (przypis: to moja skrócona nazwa ludzi czerpiących zyski z dystrybucji filmów:) ) do opinii oglądaczy (przypis: tak nazwał nas, widzów Pan P.:) ) krążących w internecie. Otóż Pan P. wyraźnie stwierdził, iż żaden potentat filmowy nie bierze pod uwagę tego, co wypisują potencjalni oglądacze...!!! Tak dzieje się na całym świecie, więc dlaczego u nas miałoby byc inaczej??? Owszem, zaglądają na różne fora dyskusyjne, ale tylko i wyłącznie w celu skonfrontowania własnych opinii z opiniami 'oglądaczy'. Koniec kropka.... To coś dla poprawy nastroju. Nie wiem Faszyno, czy lubisz A. Dereszowską i zespół De Mono, ale wiem na pewno, że lubisz FB:))))) (ja też:))) ) Dlatego mam dla nas małą gratkę: demono.pl/krolewna-sniezka-i-siedmiu-krasnoludkow-pierwszy-fragment.html Co prawda Filipa nie słychac w tym fragmencie, ale po zakupieniu tego audiobooka usłyszymy Go w całej okazałości...(ja nie mam wyboru, bo moja 9 - letnia bratanica podała mi tą stronę i wymusiła na mnie ten zakup jako prezent urodzinowy). Dobrze, że nie doczytała daty premiery i nie wymusiła wyjazdu do Warszawy:) ))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Listy do ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.03.12, 10:58 Zakupilem i obejrzalem "Listy do M.". Fajne, fajne, zawodowo zrobione. Z kilkoma scenami-perelkami, za ktore tak lubi sie "prawdziwe" komedie romantyczne. Z fantastyczna Roma, kobieca i delikatna. I ze swietnymi duetami dziecko-dorosly (bardzo podobal mi sie watek Mela i Kacpra, a scena "spoczynkowa" przed zasunieta roleta ... swietna rzecz). Obejrzalem i ... obejrze jeszcze raz, bo wczoraj po nocy zaczalem ogladac wersje "komentowana" i bylo to jeszcze lepsze (warto obejrzec, bo rezyser i producentka zwracaja uwage na te elementy, ktore powstaly jako improwizacje albo "wkłady aktorskie"). No, czyli mozna. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Listy do ... 18.03.12, 11:16 Telepatia czy co? ;)) Tez wczoraj zakupiłam i dzisiaj obejrze. Choc oczywiscie byłam wczesniej w kinie, ale że film fajny, to odżałowałam te kilka (?) złotych. Listy do M. dowodza, ze jak tórcy (nawet polscy) chcą, to potrafia. Nie trzeba siegąc profesjonalnego bruku, by zrobić akse na filmie. A nawet, ze kasa bywa czasem wprost proporcjonalna do poziomu filmu. Przy okazji, jutro wreczaja Orły. Ma byc na żywo. Tylko czy to jest na żywo, gdy pierwsza godzinna częsc ok. 19-ej, a druga po dwóch godzinach? Chyba z tym "na żywo" jest jak ze sławnym jesiotrem drugiej świeżości.;)) Odpowiedz Link Zgłoś
dona.a Re: Listy do ... 18.03.12, 11:41 faszyna napisała: > Telepatia czy co? ;)) Tez wczoraj zakupiłam i dzisiaj obejrze. Choc oczywiscie > byłam wczesniej w kinie Z dziennikarskiego obowiązku dodam, że też zakupiłam, dlatego, że byłam w kinie;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Listy do ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.03.12, 11:53 No i prosze, jak ladnie obalamy obawy roznych "cudakow" co do piracenia, okradania i tak dalej. Poszlyscie do kina i kupilyscie wersje na DVD. Ja tez grzecznie poczekalem na wersje DVD, chociaz w kinie nie bylem, ale dodatkowo liczylem wlasnie na to, ze bedzie jakis dodatek (komentarz, sceny usuniete). Wiec jak ktos daje cos sensownego za sensowne pieniadze to raczej na tym nie straci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Film pani BB do zerkniecia IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.03.12, 20:38 ... dzisiaj w pasmie debiutow na TVP2. W filmie pani Bialowas (ktora obecnie znamy jaka "walczaca z krytykami") gra Roma Gasiorowska. Zobaczymy. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Orły, orły... 20.03.12, 09:26 Nim w temacie, uwaga obok tematu. Jak to jest, ze dział kino na tym forum taki rachityczny? Ludzie, którzy chodza do kina, nie uzywaja internetu? A ci, co uzywaja, ogladaja tylko seriale? Dziwne.... I drugie "obok". Telewizja w zadziwiajacym rozumieniu własnej misji całkiem odleciała, odkładając drugą częśc gali Orłow na późny wieczór. Umówmy sie, albo te Orły to najwazniejsza nagroda branzy filmowej, z którą tvp ma wielkie i rozliczne związki, albo nie. Są dwie opcje: Orły są zbyt mało wazne, by je pokazywać albo nasza tvp jest tak prowincjonalna, ze ważnosci Orłow nie zauważa. Bo z prowincji widzi sie się tylko własny pępek i nic poza tym. I niestety jakos mi wychodzi, że to tvp jest prowincjonalna, niestety. I zapatrzona we własne małe interesiki subiektywnie wybrane z listy przez swój bardzo mały rozumek. :( No i teraz pora na temat. :) "Róza" wygrała, moim zdaniem bardzo zasłuzenie, bo film bardzo cenie. Podobnie jak rolę Kuleszy. Jednak co innego moje zdanie, a co innego moje oczekiwania odnosnie wygranych. No i tu sie zdziwiłam, bo oczekiwałam podziału głównych nagród pomiędzy WC i R. Wedle klucza: jak rezyseria dla R, to film dla WC, albo na odwrót. A tu niespodzianka, cała pula dla Rózy. Zastanawiałam sie czemu i mi wychodzi, że z dwóch powodów. Pierwszy merytoryczny, bo Róża jest filmem bardziej skomplikowanym. WC jest świetny, ale w konstrukcji prostszy i w tej prostocie historii przypomina mi Essential Killing. Skomplikowany film jest trudniejszy do jednoznacznego odbioru i stąd zapada mocniej w pamięc. No i ten temat, jakiegi jeszcze w polskim filmie nie było.. A drugi powód jest natury "politycznej". Mysle, że na werdykcie mocno zawazyła Gdynia. Przypuszczam, ze wiele osób ze środowiska uznało tamtą przegraną z EK jako totalne nieporozumienie. I na zasadzie pewnego rodzaju rewanżu tym razem postawiło na film czysto polski, a nie film koprodukcyjny. Zapewne, gdyby Smarzowski dostał nagrode w Gydni za film lub rezyserie, to ten wczorajszy werdykt byłby inny, taki własnie "mieszany", wedle zasady każdemu według zasług. Czyli nagrody po połowie dla R i dla WC. A tak to tylko nagrody aktorskie sie tak ułozyły. Te zreszta były bardzo sprawiedliwe, choc akurat w przypadku drugoplanowych lista nominowanych mogłaby byc inna. Na przykład z Bonaszewskim za Daas czy Czerwińską za Kreta. No ale była jak było, a nominowanych na pewno wybrano tych, którym się bardziej należało. No chociaż... Ten Dorocinski... no nie wiem, nie wiem, jak bym głosowała.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Orły, orły... IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.03.12, 11:25 Czekalem na ten Twoj wpis, bo niestety robota dosc skutecznie uniemozliwila obejrzenie pierwszej czesci Orlow, a z drugiej zalapalem sie jeno na te sztuczki magiczne Stuhra. Godziny emisji po prostu "wybitne". Jak jest transmisja ze kolejnej absurdalnej imprezy sportowej to oczywiscie przysuwaja w ramowkach wszystko. "Orly" jak widac nie maja odpowiedniego potencjalu ;-) No i pewnie jeszcze i to, ze na skokach narciarskich przecietny Polak zna sie bardziej niz na sztuce filmowej ;-)))))) Co do rachitycznosci forum kinowego to pewnie troche dziala tutaj brak cyklicznosci, jaka bardzo skutecznie napedza forum serialowe. No i nie da sie ukryc, ze seriale sa jednak bardziej dostepne. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Orły, orły... 20.03.12, 13:16 Skoro Ty czekałes na mój wpis, to ja teraz czekam na Twoją opinie o nagrodach. :) Jedna poprawka do poprzedniego. Jest: "No ale była jak było, a nominowanych na pewno wybrano tych, którym się bardziej należało." a miało być "z nominowanych". Bo, powtórze, pewnie nominowałabym innych. Wracając do gali, Stuhr był świetny i chyba był to jego najlpeszy wystep na Orłach. Tak przynajmniej go odebrałam. Nawet w pewnym momencie ciekawszy był jego występ niz sama gala. Jeżeli gdzies to powtórzą, polecam. I polecam tez przy okazji film, który, jak właśnie zobaczyłam w gazecie, ma byc w czwartek na Polonii, czyli "Bezmiar sprawiedliwości". Fajna rzecz, a niedoceniona. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Orły, orły... 20.03.12, 13:19 I jeszcze jedno. Przez to rozerwanie transmisji z Orłow z konieczności odpuściłam sobie internet, aby nie wpadły mi zbyt wczesnie w oko koncowe wyniki, no i na tym bezrybiu obejrzałam Lisa. A tam nieoceniony Jacek S., z zapałem godnym lepszej sprawy dyskutujący o swoim Kacu. To kolejna rozmowa z cyklu, co myslą tfórcy o swoich dziełach. I dowód na to, ze porazka jest sierotą także w swiecie filmowym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Orły, orły... IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.03.12, 14:03 A pieska mial? No coz, przyjdzie mu jeszcze zmierzyc sie z niejedna trudna sytuacja. Za chwile oglosza wyniki "Zlotego Pawia" i bedzie tam pewnie jednym z faworytow. Miejmy nadzieje, ze bedzie z tego tylko korzysc, chociazby w postaci tego, ze aktorzy zaczna sie zastanawiac nad tym w czym graja, bo robienia z ikony "zlych, aczkolwiek intratnych wyborow" nie sluzy karierze. Jacek S. walczy o kase i chyba w koncu tez i o przyszlosc. Sek w tym, ze mogl to inaczej rozegrac, zreszta tak jak to robil do tej pory, czyli producenta rzeczy klasy C, ktoremu trafila sie "Wojna polsko-ruska". Zreszta kto pamieta piekne czasy kaset video pamieta tez dystrybutora NVC (a to chyba byla firma pana Jacka) i to ze dystrybucja produkcji klasy C to byla jej specyfika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Orły, orły... IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.03.12, 13:32 A to posluze sie swoimi podrecznymi zapisami na temat ogladanych filmow (jak je jeszcze robilem). I gdzies w lipcu 2009 roku "Bezmiar sprawiedliwosci" trafil do odtwarzacza. Co wtedy o nim pisalem ... Kupiłem "Bezmiar sprawiedliwosci" przede wszystkim ze względu na obsadę i pewną ciekawość jak dano sobie radę z tym specyficznym gatunkiem, jakim jest dramat sądowy. No i wyszło, że nie dano sobie rady. O ile pomysł, żeby pewną historię opowiadać z perspektywy adwokata, prokuratora i sędziego był całkiem niezły, o tyle sposób jej opowiadania i zaangażowane w to środki to już zdecydowanie słabsze elementy. Po pierwsze odpuszczono historyjce i zrobiono ją dość trywialną. Lokomotywą filmu miały być owe trzy punkty widzenia, ale w zasadzie to nie na samą historyjkę, co na ... no właściwie to nie do końca wiadomo. Chyba na wymiar sprawiedliwości. Skopano też koncertowo zdjęcia. Już nie wspominam o niespójności tonalnej, jakby film był kręcony na różnych taśmach (co może i miałoby jakieś uzasadnienie dla rozróżniania płaszczyzn czasowych opowiadanej historii, tyle że jest niechlujne), ale przede wszystkim o kompletnym nieradzeniu sobie ze zbliżeniami. Nie wiem kto wpadł na pomysł, aby używać krótkich obiektywów do zbliżeń, powodując zniekształcenia. Nie ma przy tym jakiś ciekawych ujęć, które dynamizowałyby opowiadaną historię. Momentami wygląda to jak odcinek jakiegoś serialu, a nie film kinowy. No i aktorstwo ... Frycz w głównej roli dał radę, ale nie porwał. Englert przyzwoicie. Najlepiej sprawdził się Barciś z roli prokuratora. Młody pretendent do zawodu prawnika kompletnie bez wyrazu i jakiejkolwiek charyzmy. Znacznie gorzej dzieje się po stronie pań. Niech mi ktoś powie co za inteligent włożył do tego filmu fragment "orgazmu restauracyjnego" z klasycznej sceny z "Kiedy Harry poznał Sally"? Ale to mało, dlaczego Stenka zrobiła z tego coś tak przerysowanego i niesmacznego? Na moment zniknęła iluzja filmu, a pojawił się jakiś nawiedzony spektakl teatralny. Również i Bożena Stachura grubą krechą nakreśliła swoją, cokolwiek histeryczną, postać. Wencel i Pakulnis też jakoś tak "nadaktywnie". Jedynie Błaszczyk w drobnej roli epizodycznej trafiła w ton. Co poza tym? Niezła, subtelna muzyka z ładnym tematem przwodnim, no i Wrocław jako miejsce akcji, ale też jakoś tak dziwnie pokazywany. Hmmm ... przyznam, ze ostro go potraktowalem i nie jestem w stanie po 3 latach powiedziec czy to bylo wrazenie chwilowe, czy tez faktyczne. Po latach wypadaloby sprawdzic, czy moze nie mialem wtedy gorszego dnia albo ze film sie ladnie zestarzal ;-) A wlasnie ... zatrzymalem sie wczoraj na kilka minut na pierwszych odcinkach "Oficera" ... jaki ten Malaszynski byl cherubinkowaty. Ciekawie sie to ogladalo, szczegolnie ze wciaz nie pojmuje paradoksu czasu zatrzymanego w filmach. Przeciez to bylo rok 2004, a juz widac patyne, niepojete. No i jakos tak "pustawo" jest w tym serialu. Ale wciaz fajnie sie patrzy na Wieckiewicza, Lubosa czy Solarza. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Kac Lisa 20.03.12, 14:43 Matt, jestem taka nieoceniona, ze Ci wynalazłam Kaca u Lisa. ;) www.tvp.pl/publicystyka/polityka/tomasz-lis-na-zywo/wideo/kempa-kutz-bartos-gizynski-samojlowicz-mossakowski-pazura-19032012/6620278 Gdzies od 28-ej minuty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Oficer IP: *.gl.digi.pl 20.03.12, 16:07 Dobijacie do 500 postu, brawo!!! Matt, małe sprostowanie. Małaszyński z Więckiewiczem spotkali się w Świadku Koronnym, w Oficerach Więckiewicza nie ma, o ile pamiętam oczywiście, bo serial oglądałam już dosyc dawno. Więckiewicz grał w Odwróconych, notabene też niezłym serialu. Tak w sumie to mi też te dwa seriale czasami się mylą:) Tematycznie podobne i dobrze zagrane, ale Oficer góruje nad tym drugim świetną muzyką... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Oficer IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.03.12, 16:13 No to kogo ja wczoraj widzialem na moim starym kineskopowym telewizorze marki GRUNDING? Pana Wieckiewicza w roli "prawej reki" Topora, naprawde ;-) Ale faktycznie w drugiej serii, czyli "Oficerach" Wieckiewicza nie bylo, nie pamietam tez czy w "Oficerze" panowie Wieckiewicz i Malaszynski mieli wspolne sceny. Odpowiedz Link Zgłoś
projagi Re: Oficer 20.03.12, 16:18 Gość portalu: matt_banco napisał(a): > No to kogo ja wczoraj widzialem na moim starym kineskopowym telewizorze marki G > RUNDING? Pana Wieckiewicza w roli "prawej reki" Topora, naprawde ;-) Ale faktyc > znie w drugiej serii, czyli "Oficerach" Wieckiewicza nie bylo, nie pamietam tez > czy w "Oficerze" panowie Wieckiewicz i Malaszynski mieli wspolne sceny. No przecież to Małaszyński zabił Cypę, więc była przynajmniej jedna wspólna scena :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Oficer IP: *.gl.digi.pl 20.03.12, 18:06 Sorry! Mea culpa! Zwracam honor. To ja mam pamięc dobrą, ale krótką:))). Rzeczywiście, teraz sobie przypomniałam, Więckiewicz ginie przecież z ręki Małaszyńskiego... A o wczorajszej powtórce Oficera po prostu zapomniałam, chociaż miałam zamiar oglądac. Ale to przez tę 'transmisję' Orłów, chociaż transmisją bym tego nie nazwała, skoro Lis w swoim programie przed transmisją wygadał się, że wygrał znakomity film. Też przeszło mi przez myśl, że wielbiciele skoków narciarskich mają wyjątkowe chody w TVP:)) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Oficer 20.03.12, 19:51 "wygadał się, że wygrał znakomity film" No nie przesadzajmy... Znakomite filmy były co najmniej dwa. Pomyslałam po tym "znakomitym", ze wygrało WC. A jednak nie, wygrała R. Natomiast po tym programie u Lisa mam watpliwosci, czy wypada nam tu uprawiac krytyke filmowa. No bo skoro kazdy moze recenzowac filmy, jak nie przymierzajac wypowiadac sie na temat piłki noznej, zdrowia i ekonomii, co skrytykowano (Pazura?) w tym programie, to może trzeba sobie załozyc kajdanki na ręce? Bo inaczej to wyjdzie, ze sie znecamy nad biednymi twórcami, a cóz oni biedaczki moga? No nic nie moga, jak próbował udowodnic pan JS.;)) O, przepraszam, nic poza wpisaniem się na liste płac jako scenarzysci. Przy okazji, producent i scenarzysta w jednym,od którego nic w tym filmie nie zależało? Dziw nad dziwy...;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: "Śnieżna kula"... IP: *.gl.digi.pl 21.03.12, 14:44 "Lekko rzucona kilka dni demu śnieżka powoli staje się wielką śnieżną kulą..." Wygląda na to, że to już nie tylko się rozlało, ale wręcz kipi:))) Mamy następne nominacje: www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=86393 I jeszcze coś z ostatniej Angory: Henryka Martenki "I poszedł krytyk do kina..." www.angora.com.pl/ Niestety w całości do przeczytania za opłatą lub oczywiście po zakupieniu gazety:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: "Śnieżna kula"... IP: *.dynamic.chello.pl 21.03.12, 19:30 Dziwne te nominacje trochę... Mało przejrzyste. I jednak bez przesady z nominowaniem duetu Bukowski-Ostaszewska. Ale inicjatywa słuszna. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna dla Glafiry ;) 22.03.12, 13:21 Masz juz audiobuka, to teraz pora na księcia Bobka: www.polskieradio.pl/10/36/Artykul/570785,Filip-Bobek-zawsze-marzylem-o-roli-ksiecia Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: "Śnieżna kula"... 22.03.12, 13:34 Jest jakas taka teoria, ze gdy odsetek zwolenników jakiegos poglądu przekroczy bodaj 10%, to wtedy lawinowo zaczyna narastac liczba tych zwolenników i pogląd z niszowego staje sie bardzo wazny. Chyba podobnie jest tutaj z "efektem Kaca". Dotychczas niezadowoleni widzowie szitowych filmów wydawali sie być grupą mniejszosciową: najwazniejsze były te "miliony" oglądajacych, a mała garstka zdegustowanych była niejako spychana na margines. Teraz jednak, dzieki Jackowi S., tak głosno zostało nagłosnione votum separatum Raczka, ze az trafiło pod telewizyjne "strzechy". I to własnie JS, a nie sam Raczek, zrobił wrogą robotę tym wszystkim producentom takich filmów. Bo wreszcie zostało głosno powiedziane, ze król jest nagi. Ze film moze być głupi, denny, wulgarny, zrobiony wyłącznie dla kasy albo tez bez cienia troski o dobrostan widza. Ze gdy wychodzimy zniecheceni z kina, to nie znaczy, ze z nami jest źle, lecz że obiektywnie film mógł być do bani. Że reklama mówiąca np. o "komedii wszechczasów" jedynie "mówi", a nie, ze film jest naprawdę taką wszechczasowa komedią. Bardzo mnie ciekawi, jaki będze ciąg dalszy tej "skacowanej kuli". Czy "pokrzyczą sobie i przestaną" i za pół roku znowu tłuszcza walic bedzie do kina czy tez, że kazdy nastepny skaczący na kasę będzie sie musiał liczyć z bolesnym zderzeniem z niechecią widzów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: "Śnieżna kula"... do Faszyny:) IP: *.gl.digi.pl 23.03.12, 12:20 Audiobooka jeszcze nie zakupiłam, na razie mam inne wydatki, to musi poczekac. Ale za księcia dzięki:))) Nawet miło się go słucha, ma ciekawy głos, aparycja też niczego sobie:) A w odniesieniu do tego, co napisałaś powyżej, wydaje mi się, że trafiłaś w sedno. Ja też odnoszę wrażenie, że to przede wszystkim producent Kaca i jego 'wygadany' scenarzysta bardziej zaszkodzili sobie i innym twórcom tego typu produkcji niż sam Raczek, który w tym całym zamieszaniu zachował umiar i dystans. I mogę się założyc, że spora grupa widzów, którzy zdążyli zobaczyc to dzieło (bo film juz podobno został zdjęty z kin) poszła na niego tylko z ciekawości, aby na własne oczy przekonac się, kto ma rację, pozwany krytyk czy pozywający producent. To jeszcze coś do poczytania w wolnej chwili:) kultura.newsweek.pl/bydlo-kinowe-i-tak-przyjdzie--krytyka-filmowa-a--kac-wawa-,89625,1,1.html Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna o księciu z bajki :) 23.03.12, 13:17 Tez tak uważam, ze "książe" jest bardzo strawny w odbiorze. Któraś serialowa partnerka, bodaj Mucha, podsumowała go krótko, ze to taka staranna kindersztuba. I cos w tym jest, słucha sie go i oglada bardzo miło, pozostając w przekonaniu, ze to nie tylko przystojny, ale i dobrze wychowany facet. Co brzmi, swoją droga, strasznie, jakbym była jakąs wiekową babcią, a nawet taką XIX-wieczna babcią ;)), co to zwraca uwagę na czyste paznokcie i staranne dygi. No nie, jeszcze nie jest ze mną tak źle, ale fakt: z wiekiem coraz bardziej cenie kindersztubę, a coraz mniej samo "kinder". ;)) Ile razy patrze na Bobka (swoją drogą chyba nieco schudł po PwS), to sie zastanawiam, jakby sobie poradził w normalnej nieamantowej roli i kiedy będzie miał do takiego sprawdzianu okazję. Na razie nie widzę w necie żadnych zapowiedzi, by sie załapał do jakiegoś projektu, ale może w koncu mu sie uda... A co tych krytyków, ciekawy tekst. Ale co z tej Kac afery wyniknie dla widza? Bedzie lepiej czy jak zwykle? Na marginesie, czekam na ogłoszenie listy na Gdynię. Chyba w tym roku pójde na całość i wezmę taki specjalny filmowy urlop dla nawiedzonych, by móc to i owo obejrzeć w spokoju.;))) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna .. i o chudym księciu ;) 23.03.12, 22:56 Taka oto ciekawa wypowiedź "młodego' Stuhra w ciekawym wywiadzie (całość: facet.interia.pl/meskie-tematy/news-moze-zmierzyc-sie-z-odbiciem-w-lustrze,nId,593991 ) "Nie ukrywam, że do poprzedniego filmu musiałem przytyć siedem kilogramów i w tej chwili jestem na etapie ich zrzucania. Już zrzuciłem pięć. Nie chcę mieć wielkiego brzucha i wiem, że ta fizyczność odbija się, chociażby, na moich zarobkach. Jeśli przytyłbym 20 kilogramów, być może dostawałbym inne role, ale w tych, w których zazwyczaj jestem obsadzany, nie miałbym szans. Dlatego staram się o siebie dbać, chodzę na siłownię i na bieżnię, gram w tenisa. Wszystko po to, by w wieku 36 lat jeszcze przyzwoicie wyglądać. Mam świadomość, że za trzy miesiące znowu jest spektakl "Koniec", w którym zdejmuję koszulę i nie może mi tam nic wisieć, bo będzie śmiech na sali. Mam to gdzieś tam w tyle głowy." No nie powiem, ten fragment zrobił na mnie wrażenie. Bo nie dalej jak wczoraj zobaczyłam w pewnej nowszej produkcji pewnego znanego aktora, kóry jeszcze kilka lat temu robił wrażenie swoim wyglądem. A teraz, te dobrych kilka kilo do przodu, nie robi wrażenia albo robi wręcz przeciwne. Chyba młody S. jest wyjatkiem w tym polskim aktorskim światku pełnym facetów o zawyżonej samoocenie i zaniżonej kondycji cielesnej.;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: .. i o chudym księciu ;) IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.03.12, 23:52 Bardzo sympatyczny wywiad. Ciekawe czy juz zawsze bedziemy p. Macka nazywac "mlodym" Stuhrem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: .. i o chudym księciu ;) IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.12, 11:22 Czyli że "mlody" Stuhr przyswoił to, co na Zachodzie wydaje się normą? Z plotkarskiego obowiązku - którego znanego aktora masz na myśli? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: .. i o chudym księciu ;) 24.03.12, 11:33 No nie, z plotkarskiej przezornosci nie powiem, o którym aktorze mowa. Zresztą takich eksprzystojnych aktorów jest u nas na pęczki. Tylko wybierać....;) Przy okazji, gapa ze mnie straszliwa. Jeszcze raz pusciłamwieczorem dvd z Listami do M. i dopiero teraz trafiłam na całosciowe omówienie filmu przez rezysera i jakś panią. Wczesniej obejrzalam tylko film i wyrzucone sceny, a teraz taka niespodzianka. I co ciekawe, tak dalece jest mi obcy świat filmów na dvd, że ten film z omówieniem sam jakos mi sie otworzył w kompie i nawet nie wiem, z jakeij zakładki. Chyba musze poprosic Matta o fachowe przeszkolenie w zakresie ogladania filmów na dvd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: .. i o chudym księciu ;) IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.03.12, 12:26 Nie ma sprawy ... w "zlotych czasach" DVD, czyli jakies 3-4 lata temu kupowalem wersje specjalne, 2-plytowe, po to by miec te komentarze. Czy ogladalem z komentarzem? To zalezy, bo sa dwie szkoly "komentowania". Jedna bardzo formalna, czyli tworcy omawiaja poszczegolnie zastosowane rozwiazania i zwykle nie jestem w stanie tego uczciwie doogladac. I wersje "wariacja na temat", gdzie zwykle odplywaja mocno dygresyjnie ... te zwykle ogladalem w calosci. Juz nie pamietam do jakiego filmu, ale byl jeden komentarz taki, ze obejrzalem go dwa razy, tak bylo to ciekawe i zabawne. Ten do "Listow do M." tez zapowiada sie ciekawie, bo po projekcji tak testowo go wlaczylem i mimo 2 w nocy obejrzalem znow 30 minut filmu. Niestety nie mialem juz sily na wiecej, a w ciagu dnia ostatnimi czasy nie mam za bardzo jak ogladac takich przyjemnosci. Cholera ... i znow nie poszedlem na Cheyenne'a. Ale kupilem na DVD "Fair Game" z Pennem i Watts ... za jakies 16 PLN wiec jak bedzie slabszy to straty wielkiej nie poniose ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: .. i o chudym księciu ;) IP: *.gl.digi.pl 24.03.12, 19:38 Fajny wywiad. Miło się go czyta:)) A takich eksprzystojnych aktorów jest na pęczki nie tylko u nas. I aktorek też. Nie o wszystkich można powiedziec, że są jak wino. Może przynajmniej zdradzisz Faszyno tytuł tej 'nowszej produkcji':))) Co do "Fair Game" to myślę Matt, że nie stracisz. Zwłaszcza jeśli lubisz teorie spiskowe i tym podobne. Film postrzegany bywa bardzo różnie, ale ogląda się dobrze. Mi się podobał, trochę przegadany, ale niezły. No chyba że już obejrzałeś i mój komentarz na nic ci się nie przyda:) A wszystkim, którzy jeszcze nie widzieli, polecam dzisiejszy wieczór zarezerwowac sobie na Vicky Cristinę Barcelonę. Warto zobaczyc, nawet jeśli nie lubi się Allena. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: .. i o chudym księciu ;) IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.12, 19:59 Nawet jeśli ktoś nie jest fanem Allena, to może okazać się fanem którejś z trzech intrygujących pań i/lub jednego interesującego pana ;) Słowem - obsada palce lizać. Podpisano: Aga, świeżo pod wrażeniem uroku Rebbeki Hall. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: .. i o chudym księciu ;) IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.03.12, 12:09 No nie dalem rady ... ogladanie "Fair game" o polnocy, w sytuacji gdy dodatkowo bedzie zmiana czasu, a wczesniej człowiek porzadnie sie zmeczyl ... to nie byl dobry pomysl. Ilosc slow i ich skomplikowanie przytloczylo mnie. Pol godziny i zasnalem. Podejde do tego jeszcze raz, w bardziej sprzyjajacych warunkach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tet Re: .. i o chudym księciu ;) IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.12, 10:13 Ta Pani wypowiadająca się obok reżysera to producentka z ramienia TVN. A ciekawą informacją jest to, że nad scenariuszem Listów do M pracowano (od momentu kupienia praw) 3 lata. Draft był na bardzo wysokim poziomie a mimo to zaangażowano amerykańskiego script doctora, Sama Akina. Oczywiście sukces filmu to także aktorzy i gigantyczna promocja ale także poziom scenariusza, który zrobił wrażenie "nawet" na Pawle Małaszyńskim, bo mimo, że unika komedii romantycznych jak ognia, tu zagrał:)) Gdyby pracowano w ten sposób przy innych pomysłach na film, gdyby inwestowano ...w scenarzystów, to film polski byłby lepszy. Żeby zawodowo pisać, trzeba być albo z bogatego domu, albo dostać spadek, albo dorabiać w telewizji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: .. i o chudym księciu ;) IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.03.12, 12:21 Ciekawe co poprawial script doctor ;-) Tak wlasnie patrze przelotnie na powtorke ostatniego odcinka "PNZ" i zastanawiam sie co by z tego wyszlo gdyby to dostal w lapki profesjonalny "poprawiacz", niekoniecznie od razu amerykanski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: script doctor... IP: *.gl.digi.pl 25.03.12, 14:26 A nie jest tak, że w przypadku Listów do M był taki wymóg? Że ci, którzy sprzedali prawa do filmu, jednocześnie zastrzegli sobie prawa wglądu do pracy nad filmem i ewentualne poprawki roboczej wersji scenariusza? Bo skąd nagle pomysł zaangażowania 'poprawiacza' i to amerykańskiego. A swoją drogą, Kac to też nie nasz pomysł. Może gdyby do tego 'dzieła' zaangażowano jakiegoś doctora, który poprawił by to, co wycięli naszemu biednemu scenarzyście, film mógłby się bronic przynajmniej dobrym scenariuszem:))) Ja przelotnie zerkałam w tym tygodniu na Czterdziestolatka. I tak przelotnie pomyślałam sobie, że jednak można. Bez licencji, własnym pomysłem, niedużym nakładem zrobic coś, co przez ponad trzydzieści lat ludzie chcą wciąż oglądac. A konia z rzędem temu, kto w ciągu minuty potrafi wymienic wszystkie zawody, jakie wykonywała 'kobieta pracująca':) No, w ciągu trzech minut:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tet Re: .. i o chudym księciu ;) IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.12, 14:50 Między innymi poprawiał dialogi! A czemu zdecydowano się na amerykańskiego specjalistę? Może dlatego, że draft był tak dobry, że grzechem byłoby to zepsuć. Z reguły poprawiane są wszystkie scenariusze, właściwie zdarzyło się , w ostatnim czasie, że tylko scenariusz do filmu Edi- Trzaskalskiego i Zero Borowskiego przyjęto do realizacji praktycznie bez uwag. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna serialowa w teatrze TV 26.03.12, 21:40 Tytułem krótkiego wstepu: w mojej gazecie tv o dzisiejszej "Szkole zon" na żywo: "rez. J. Stuhr". No tak, nie pierwszy raz opisy programów są chyba dodawane metodą kopiuj-wklej, bez patrzenia, ze opis jest wziety z wczesniejszego lub zgoła innego programu o tym samym tytule. Pomijając wpadkę gazety, szkoda, że to nie tamte przedstawienie z 2008 roku pokazuje dzisiaj nasza tv. Bo mam w pamieci swietnego Stuhra w roli głownej, przy którym Seweryn wychodzi na skonczonego nudziarza. I całośc inscenizacji tak samo, wiec sobie dalszy ciąg chyba odpuszczę. Przypomniałam sobie niezbyt pochlebną recenzje z tej inscenizacji z Polityki. I rzeczywiscie, recenzja, którą dało sie odszukac przy pomocy googli, trafia w sam punkt: SzŻ jest zwyczajnie nudna. Co więcej, ogladając Seweryna w pierwszych sekwencjach miałam nieodparte wrażenie, że aktor prywatnie źle sie czuje i że zaraz padnie na scenie na serce. A to chyba nie świadczy dobrze o tej rezyserii, oczywiscie przy założeniu, ze to tylko gra, a nie faktyczne problemy AS. Jedyne, co pochwalę, to "serialowa" Anna Cieślak, która mi sie tu całkiem spodobała. Jakos dobrze się wpasowała w tą role. No i to by było na tyle.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Serialowy Kula w teatrze IP: *.dynamic.chello.pl 31.03.12, 23:43 Nadszedł ten radosny dzień, w którym poszłam zobaczyć, co ten Kamil Kula umie zdziałać na scenie po czterech latach studiów. Wybrałam się na spektakl dyplomowy do warszawskiej AT, był to "Merilyn/Proca" (wolałabym - jak to ja - jakąś klasykę literatury rosyjskiej, ale nie było). KK ma tam rolę nie za wielką, ale. Gra mocno wbrew warunkom (co zawsze lubię), gra zupełnie inaczej niż to, co widzimy w serialu (co cenię). Inaczej się rusza, inaczej mówi, nawet głos ma nieco inaczej ustawiony. Jest dobrze, naprawdę dobrze. I ta magiczna chwila, gdy przy ukłonach - pstryk! - się zmienia i wraca z roli do "cywila". Uwielbiam ten moment w teatrze. I sobie wypatrzyłam jeszcze dwie osoby, które z chęcią gdzieś jeszcze zobaczę. Odpowiedz Link Zgłoś
dona.a Re: Serialowy Kula w teatrze 01.04.12, 00:40 Kula już zaistniał i to pozytywnie. Widziałam go co prawda w jakimś innym filmie, gdzie zupełnie nie zrobił na mnie wrażenia, ale wszystko przed nim, TzG na szczęście chyba już nie będzie;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Serialowy Kula w teatrze IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.04.12, 00:43 ;-) Mile, lekko zazdroszcze i ciesze sie, ze chlopak zdolny. Ja tydzien wyciety z zyciorysu zaliczylem i w tym tygodniu nie widzialem niczego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Węże... Maliny... IP: *.gl.digi.pl 03.04.12, 14:26 W niedzielę ogłoszono wyniki polskich Malin. Muszę przyznac, że zaskoczyła mnie trochę nagroda dla P. Małaszyńskiego. Zaskoczyła w sensie takim, iż wydaje mi się, że dla Pawła to był zwykły wypadek przy pracy:)) Ja osobiście nagrodziłabym kogoś innego, ale nie mnie oceniac. Oprócz kawałka Ciacha i kilkuminutowego przeskoku (w celach badawczo-dyskusyjnych:) ) na TVN w czasie emisji jakiegoś "Kotka..." nie widziałam żadnego z tych nominowanych filmów i nie jestem w stanie zgodzic się z werdyktem jury bądź nie. Mimo to: Paweł Małaszyński jako najgorszy aktor? Jakoś mi nie pasuje... chyba są gorsi... A ciekawostką jest to, że film "1920 Bitwa warszawska" został zgłoszony jednocześnie do festiwalu w Gdyni. A jeszcze większą ciekawostką będzie, jak zdobędzie jakąś nagrodę. Są aktorzy, którzy odbierali Oskary i Maliny, ale czy były takie filmy, które zdobyły nagrody, albo były nominowane w dwóch tak odrębnych kategoriach? Może ktoś wie?:))) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Węże... Maliny... 03.04.12, 15:12 Gość portalu: glafira napisał(a): "A ciekawostką jest to, że film "1920 Bitwa warszawska" został zgłoszony jednocześnie do festiwalu w Gdyni. A jeszcze większą ciekawostką będzie, jak zdobędzie jakąś nagrodę." Zgłoszona nie znaczy, ze zakwalifikowana do konkursu. To wazna róznica, bo jeżeli mnie pamięc nie myli, na liscie zgłoszonych w zeszłym roku był chyba i Weekend. Inaczej mówiąc, zgłosic kazdy moze, ale nie kazdy przejdzie przez eliminacyjne sito. A co do samych nagród, mam mieszane uczucia. Z tak krytykowanych filmów widziałam Weekend i Och Karol2. Ten drugi wcale mnie nie zmierził (choc tez nie powalił na kolana; po prostu, film jak film, dał sie obejrzeć), ale może dlatego, ze niczego poza pustą rozrywką nie oczekiwałam. Natomiast co do W, pamietam że poszłam do kina zwabiona a/świetnym trailerem; b/kilkutygodniową okołoświateczną posuchą w kinie i c/ szumnymi i dumnymi zapowiedziami CzP, ze inni robią byle co, a jego film to jest inteligentny film zrobiony w kontrze do tych wszystkich bzdetów i z szacunkiem do widza. No i niestety, wszystko było nie takie, jakim sie wczesniej wydawało: trailer był ciekawszy od filmu, a jego grzeczna polszczyzna nie miała wiele wspólnego z rynsztokowym słownictwem filmu, z dominujacym leitmotivem w postaci dowcipów wokoło "pedałow" i d.... A co do aktorstwa, to bardziej mnie zaskoczyły bezkrytyczne wypowiedzi aktorów na temat filmu niż nawet ich gra (gra była jaka była). I jeszcze w sprawie nagród dla aktorów. Odniosłam wrażenie, ze tak jak aktorzy z dobrych filmów zdecydoanie częsciej dostaja nagrody aktorskie (vide tegoroczne Orły i nominacje dla Braciaka i Grochowskiej), tak aktorzy z filmów dennych dostaja te antynagrody. Nie wiem, czy Małaszyński zagrał tam źle, mnie akurat w filmie w oczy nie wpadł w takim negatywnym sensie, no ale ze zagrał, to i oberwał. A tak naprawde oberwac powinien w dwójnasób, za film i za aktorów, jedynie CzP, bo to on rezyserował to "dzieło". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Węże... Maliny... IP: *.gl.digi.pl 03.04.12, 17:29 "A ciekawostką jest to, że film "1920 Bitwa warszawska" został zgłoszony jednocześnie do festiwalu w Gdyni. A jeszcze większą ciekawostką będzie, jak zdobędzie jakąś nagrodę." "Zgłoszona nie znaczy, ze zakwalifikowana do konkursu. To wazna róznica, bo jeżeli mnie pamięc nie myli, na liscie zgłoszonych w zeszłym roku był chyba i Weekend. Inaczej mówiąc, zgłosic kazdy moze, ale nie kazdy przejdzie przez eliminacyjne sito." Masz rację. Zgłoszony film to nie znaczy, że zakwalifikowany do konkursu. I z tego co się orientuję ( bywając od czasu do czasu w internecie) nie ma chyba jeszcze ogłoszenia ostatecznego filmów zakwalifikowanych do konkursu w Gdyni. Ale sam fakt uczestnictwa danego filmu w konkursie dla najgorszego filmu i jednocześnie w innym (bardzo prestiżowym jakby nie było) konkursie dla najlepszego filmu, zakrawa na jakiś precedens w ogólnej skali nagród filmowych nie tylko w naszym kraju. Tak mi się wydaje. Byc może w przypadku Bitwy niebanalne znaczenie ma tu nazwisko reżysera, jeśli chodzi o Gdynię, bo chyba ujmą byłoby go (tego filmu) nie zgłosic:))) A co do Węży, to gdzieś przeczytałam (w komentarzach), że "za produkt filmowy odpowiadają głównie: reżyser, producent i scenarzysta (niekoniecznie w tej kolejności:)), a aktor jest jedynie substytutem, który co prawda ma udział w produkcie, ale nie jest głównym surowcem i nie może odpowiadac za finalny odbiór produktu"... hmmm... chyba najciekawsze w tym wszystkim jest to że teraz film nazywa się 'produktem'... może naprawdę pora umierac...??? :))) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Węże... Maliny... 03.04.12, 20:39 "Ale sam fakt uczestnictwa danego filmu w konkursie dla najgorszego filmu i jednocześnie w innym (bardzo prestiżowym jakby nie było) konkursie dla najlepszego filmu, zakrawa na jakiś precedens w ogólnej skali nagród filmowych nie tylko w naszym kraju. " Przyznam, że nie podzielam Twojej opinii. Z powodu zasadniczego, czyli tego "uczestniczenia". Przecież do Gdyni film został zgłoszony (co nie oznacza, że został dopuszczony do konkursu, o czym już pisałam) przez twórców, a do Zmij został zgłoszony przez nie-producentów. Czyli raz "sam sie zgłosił" a drugi raz "jego zgłosili". ;) Więc o jakim tu precedensie mowa? Oczywiscie zakładjąc, ze precedensu nie uczyni selekcja w Gdyni, jednak dopuszczając film do konkursu. Przy okazji, przypomina mi sie zeszłoroczno-gdyński szum wokół "Uwikłania", ze nie znalazł sie w selekcji. No a teraz mamy go w Zmijach. Dla mnie ta scena "snajperska" rzeczywiscie zasługiwałaby na tą nagrode. Nie wiem, czym sie kierowali nominujacy, ale dla mnie snajperski finał filmu, czyli scena dopisana do filmu, mimo że nie było jej w książce, wydał sie zupełnie bez sensu. I tą jedną sceną z niezłej kryminalnej książki scenarzysci zrobilli PiSowsko-układowy alogiczny układaniec. No i oczywiscie pod gusty widzów przerobili bohatera na kobiete i dodali mi kochasia do kompletu. Przemiany w sam raz żmijowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Miasta w serialach IP: *.dynamic.chello.pl 03.04.12, 21:50 Przy okazji Bydgoszczy w "Prawie Agaty" zażartowałam, że chcę promocji Białegostoku. I proszę, MJM mnie wysłuchało :D Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Róża zmartwychwstała ;)) 04.04.12, 13:20 Powalająca opinia z potralu filmowego, z notki o box officie: "Sensacyjną informacją jest powrót do czołowej dziesiątki filmu „Róża” Wojciecha Smarzowskiego! Obraz obejrzało kolejnych 10 tysięcy widzów, a w sumie już 397 000! Bardzo cieszy, że to wymagające kino wciąż przyciąga widzów." Co w tym sensacyjnego? Za nami świeże Orły, bilety w promocji za 10 zł, czegoż więcej trzeba, by nakłonic widzów do obejrzenia filmu? To raczej powinno brzemieć, że wystarczy odrobina promocji i rozsądne ceny, by na taki świetny film poszła widownia, liczbowo godna tego filmu. Niestety, przy terminie premiery, jaki był, przy promocji, jaka była, widownia wynosi tylko 397 tysięcy. Bo powinno byc mniej wiecej tyle samo jak u Holland. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Róża zmartwychwstała ;)) IP: *.gl.digi.pl 05.04.12, 07:18 "Przyznam, że nie podzielam Twojej opinii. Z powodu zasadniczego, czyli tego "uczestniczenia". Przecież do Gdyni film został zgłoszony (co nie oznacza, że został dopuszczony do konkursu, o czym już pisałam) przez twórców, a do Zmij został zgłoszony przez nie-producentów. Czyli raz "sam sie zgłosił" a drugi raz "jego zgłosili". ;) Oczywiscie zakładjąc, ze precedensu nie uczyni selekcja w Gdyni, jednak dopuszczając film do konkursu." I znowu przyznam Ci rację ale pod pewnymi warunkami:) Właśnie w kwestii dopuszczenia do konkursu. Może nie wyraziłam się jasno, ale hipotetycznie założyłam, że Bitwa weźmie udział w konkursie i to dla mnie stanowi w pewnym sensie precedens. A co do Róży i promocji czy raczej jej braku, to przypomniała mi się wypowiedź pewnego, nieżyjącego już, krytyka filmowego, który mawiał, że dobry film zawsze obroni się sam i że jeśli nie zarobi w czasie emisji w kinach to i tak po pewnym czasie przyciągnie widzów przed ekrany telewizorów. Oczywiście teraz mamy takie czasy, że bez odpowiedniej reklamy ani rusz, ale coś w tym jest. Są takie filmy, które w kinach przemknęły bez echa, a po emisji w 'telewizornii' zyskały uznanie widzów. Róża to taki film, który na pewno zostaje w pamięci, a byc może producenci już z góry założyli, iż nie warto inwestowac w promocję, bo to film dla wyselekcjonowanych odbiorców:))) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Róża zmartwychwstała ;)) 05.04.12, 10:01 Tez Ci przyznam rację. :)) Rzeczywiscie sa filmy, które jak stare wino, z wiekiem zyskują. Ale przemysł filmowy to nie jest przemysł winiarski i zysk musi być "tu i teraz". Co z tego, ze Róża bedzie rosła w liczbę widzów poprzez tv i dvd, skoro w rankingach finansowych liczy sie kinowy wynik. Ale oczywiscie cieszyc sie trzeba i tym, co jest, w koncu widownia bardzo duża, jakby nie było. A ze akurat tłem jest komercyjny sukces WC, no to te 400 tysiecy wyglada niestety nie tak okazale. Natomiast co do Gdyni, ciekawe, czy ogloszą liste przed świetami, bo jakby nie patrzeć do festiwalu juz tylko miesiąc, więc chyba czas najwyższy na informację, kto ma sobie kupowac bilet nad morze.;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Gdynia i... seriale IP: *.gl.digi.pl 05.04.12, 13:56 "Na marginesie, czekam na ogłoszenie listy na Gdynię. Chyba w tym roku pójde na całość i wezmę taki specjalny filmowy urlop dla nawiedzonych, by móc to i owo obejrzeć w spokoju.;)))" To ja zazdroszczę. Na bilet do Gdyni jeszcze mogłabym się skusic, ale na filmowy urlop nie mam szans:))) A wracając jeszcze do meritum wątku, czyli do seriali, to tak sobie teraz , w chwili wytchnienia od świątecznych porządków, spoglądam na Szpilki na Giewoncie i muszę przyznac, że oglądam, ale to chyba ze względu na D. Pomykałę. Jest rewelacyjna... Już w Brzyduli zwróciłam na nią uwagę, bo tak naprawdę to kojarzę ją tylko z doskonałego (jak dla mnie) ale niestety już zapomnianego serialu "Dorastanie". Szkoda, że telewizja tak rzadko go emituje, ostatnio chyba dwa lata temu w telewizji "Kultura" natknęłam się na jakiś odcinek. Ja pamiętam ten serial do tego stopnia, że Tomasz Dedek, Andrzej Zieliński czy Cezary Morawski zawsze będą mi się kojarzyc z postaciami z tego właśnie serialu, a nie z innych, chociaż dla większości widzów T. Dedek to Jędrula, A. Zieliński to doktor Pawica, a C. Morawski to Krzysztof Zduński:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Gdynia IP: *.gl.digi.pl 06.04.12, 07:55 No to wiemy już jakie filmy powalczą w Gdyni: www.festiwalgdynia.pl/aktualnosci/wiadomosci/wiadomosc/155,13_filmow_w_konkursie_glownym_37._gdynia_film_festival.html Czyli precedensu nie będzie:))) Jeśli chodzi o ten ostatni film, który ma się pojawic później, to zastanawiam się, czy nie ma byc to Sęp. Czytałam gdzieś, że jeszcze trwają ostatnie przeróbki i dogrywki i film nie jest jeszcze gotowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: Gdynia IP: *.dynamic.chello.pl 06.04.12, 08:07 Faszyna założyła osobny wątek o Gdyni, wpadnij :) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna a u was Murzynów biją 06.04.12, 09:44 Do takiego tytułu postu skłoniła mnie wypowiedź Szyca ws. Raczka i Kaca: film.onet.pl/wiadomosci/kac-wawa-afera-wokol-filmu-trwa-wlacza-sie-szyc,1,5090928,wiadomosc.html Nie ma jak merytoryczna dyskusja, która polega na wytykaniu tych tytułowych "Murzynów". Ciekawe, czy doczekamy czasów, gdy skrytykowany aktor powie mea culpa? Odpowiedz Link Zgłoś
dona.a Re: Gdynia i... seriale 08.04.12, 17:46 Gość portalu: glafira napisał(a): > i muszę przyznac, że oglądam, ale to chyba ze względu na D. Pomykałę. Jest rew > elacyjna... > Już w Brzyduli zwróciłam na nią uwagę, bo tak naprawdę to kojarzę ją tylko z do > skonałego (jak dla mnie) ale niestety już zapomnianego serialu "Dorastanie". Też bardzo lubię Pomykałę i cieszę się, że wreszcie można ją obejrzeć w jakiejś produkcji, poza "Dorastaniem" pamiętam ją jeszcze z "Wielkiego Szu" i filmu "Chce mi się wyć". Zdziwiło mnie, że na oficjalnej stronie "Szpilek..." w zakładce a aktorach na pierwszym zdjęciu jest mocno przereklamowana, wg mnie, i dość nijaka aktorsko Czartoryska, a Pomykały brak, aktorstwo się jednak nie obroniło, w każdym razie nie na tyle, żeby wizerunkiem firmować serial;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Wymknął mi się "Wymyk IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.04.12, 00:53 Obejrzalem. Ale nie porwalo i szczerze mowiac troche mnie to zmartwilo. Albo mi cos istotnego z tego filmu umknelo albo oczekiwania mialem jakies za duze. A moze nastawienie na bardziej dookreslona historie. Chyba obejrze za jakis czas jeszcze raz ... juz bez czekania na jakis spektakularny przelom i bez irytowania sie, ze cos w pomysle na glowny watek nie do konca zagralo (zarejestrowany film i sposob jego wplecenia w fabule). No i dla Wieckiewicza. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Wymknął mi się "Wymyk 07.04.12, 10:16 MNie sie "Wymyk" wymknął dosłownie, bo go jeszcze nie obejrzałam: do kina nie poszłam, dvd nie mam. Czekam, az sie gdzies znowu pojawi. A na marginesie, bodaj 11-go w odkodowanym Canal jest premiera serialu mafijnego z Kuleszą. Co prawda kodowanego pasma nie mam, ale chociaz zobacze ten pierwszy odcinek. Bo recenzje serial i Kulesza mają dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Bokser ... jednak telewizyjny IP: 78.10.80.* 09.04.12, 00:12 Obejrzalem ... ba, mozna powiedziec, ze czekalem. I? I niedosyt pewien pozostal. Nawet nie pewien, calkiem spory. I trudno w zasadzie mowic, ze jak na telewizyjna produkcje to niezle, bo dzisiaj nie ma juz takiego rozroznienia. Tak przyzwoite, ale brakowalo ikry, jakiegos takiego żaru. Nie do konca trafil do mnie Bobrowski. Niedawno czytalem z nim wywiad, gdzie mowil ze jednak jest bardziej takim adrenalinowcem niz romantykiem ... byc moze, ale tu braklo pewnej chropowatosci. Chociaz paradoks polega na tym, ze w samym Salecie tez jakos jej nigdy nie widzialem. Ale w takiej historii mi jej brakowalo. Trafila Przybylska. Od strony warsztatowej calkiem, calkiem, chociaz sceny bokserskie malo dynamiczne ... jednak. Troche standardowych zagran, w tym to z zatopieniem. Ladne, ale wtorne. No, ale znow mi sie podobala muzyka. Niemniej nie zaluje spedzonego czasu i czekam na nastepne produkcje z tej serii. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Bokser ... jednak telewizyjny 09.04.12, 14:26 Fakt, niedosyt. Całe pokłady niedosytu... ;) To trafne okreslenie: film bez ikry. Jakos zabrakło w nim emocji, pomijając te w scenach Przybylskiej z córką. Ale całośc jednak dośc strawna. Przy okazji, nie ten watek, ale jakos mi sie kojarzy: te trzy nominacje dla Głebokiej wody na jakims zagranicznym festiwalu (czy czyms takim). Ciekawe, ktore odcinki TVP pokazała w ramach prezentacji serialu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Bokser ... jednak telewizyjny IP: *.gl.digi.pl 09.04.12, 18:19 "Faszyna założyła osobny wątek o Gdyni, wpadnij :)" Wpadnę. dzięki:) 12 kwietnia z dwutygodnikiem VIVA ukaże się dvd z filmem "80 milionów". Nie wiem czy to w związku z zakwalifikowaniem filmu do Gdyni, ale jak ktoś chce miec w swoim filmowym archiwum to warto kupic. Zawsze to trochę taniej niż w sklepie:)) A co do "Boksera" to ja się wyłamię i powiem (napiszę), że mi się podobał. I od strony aktorskiej i całościowo. Poza tym film nie był kręcony jako biografia Salety tylko inspirowany pewnymi faktami z jego życia, więc Bobrowski grając tytułowego boksera nie musiał wzorowac się akurat na Salecie, zagrał jak zagrał, ale zrobił to dobrze. No i Przybylska... Po serialach typu "Klub szalonych Dziewic" czy "Daleko od noszy" tu pokazała się z zupełnie innej strony. Aż muszę przyznac, że tvn zarobił u mnie spory 'plusik' emitując ten film:))) A trochę mniejszy plusik mogę dac za "Prawo Agaty". Nareszcie jakiś nowy, polski serial, który zaczęłam oglądac. Oczywiście muzyką i klimatem, nie wspominając sfery prawników, przypomina Magdę M, ale przynajmniej trzyma poziom. A już straciłam wiarę, że tvn potrafi jeszcze czymś zaskoczyc:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: Bokser ... jednak telewizyjny IP: *.internetia.net.pl 09.04.12, 18:24 O, dzięki za informację o "80 milionach", kupię i w końcu obejrzę! Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Gdynia cd 13.04.12, 10:30 Pojawiła sie lista filmów w Panoramie: www.portalfilmowy.pl/wydarzenia,5,6632,1,2,Panorama-Polskiego-Kina-Podczas-37-Gdynia-Film-Festival.html Siedem tytułow, z których znam tylko jeden: Listy do M.-reszta głównie debiuty. Z tej listy jak na razie wpadł mi w oczy Wosiewicz i jego film o Powstaniu z Cielecką w roli folksdojczki i Lubosem, który zapewne jak zwykle gwałci. ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Gdynia cd...Agata...Rewers IP: *.gl.digi.pl 13.04.12, 19:31 Nic nie szkodzi:) Ja 'wpadając' do Gdyni przy okazji zauważyłam, że nieoceniona Faszyna założyła wątek o serialu "Prawo Agaty" już jakiś czas temu...forum gazety tak się rozrosło, iż bez kozery można zdublowac temat, a nawet popełnic plagiat, nie daj Boże:) To wracając do Agaty, cieszy mnie niepomiernie, że serial przyciągnął nie tylko moją uwagę, a Marek Dębski, grany przez Lichotę, zyskał uznanie... płci pięknej...dowcipny, inteligentny i niekoniecznie amant... A to oznacza chyba, że imię Marek (oczywiście mowa o bohaterze serialowym) ma w sobie coś magicznego, wszak Dobrzańskiemu też było Marek:))) I inicjały się zgadzają:) A skoro mowa o Agacie, to nie sposób nie wspomniec o Rewersie. Oglądając wczorajszą emisję filmu zaczęłam się zastanawiac, czy rzeczywiście Rewers zasłużył aż na taki aplauz? Najlepszy film 2009 roku, wszystkie możliwe nagrody, świetne recenzje z każdej możliwej strony, a nawet uznanie go za 'najlepszy polski obraz od wielu lat' chyba jednak nie przystają w stu procentach do tego, co wczoraj zobaczyłam. Byc może to odbiór telewizyjny wpływa na taką a nie inną opinię (moją, żeby nie było wątpliwości), ale wczoraj w filmie tak naprawdę ujął mnie tylko czarno-biały obraz i czarne zęby Dorocińskiego:) Reszta przemknęła bez echa i nie wiem czy oglądając ten film parę lat temu w kinie zasugerowałam się ochami i achami, czy odebrałam go zupełnie inaczej, ale teraz nie wywarł na mnie w zasadzie większego wrażenia, może poza pokazaniem komuny nie w formie patosu, a zwyczajnie, z humorem. No i aktorzy, a zwłaszcza Agata, świetna, rewelacyjna... Czyżby to oznaka starzenia się..., sorry, dojrzewania:))) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Rewers 13.04.12, 21:39 Starzenie sie, ale kogo/czego? ;)) Mnie także film się podobał jakby mniej, ale za to dostrzegłam Poniedziałka w ciekawej wersji blond. A co samego filmu, to chyba jeden z takich, które w tv wyraźnie tracą. Choc samokrytycznie przyznam, że moja uwagę rozdzielałam i na inne sprawy, więc się nie do konca skupiłam na jego walorach. Natomiast przy okazji jakiejs niedawnej dyskusji bodaj o Polakach w Holywood sie dowiedziałam, że Lankosz wybrał się tam robic karierę. I komentarz był taki, że chyba jeden film to ciut za mało do takiego kroku. Póki co, z Ameryki pisze o filmach pani Lankosz, a to chyba zona? Natomiast pełna zgoda co do zębów MD. To chyba jego hobby takie dentystyczne efekty. ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: Rewers...i "80 milionów" IP: *.gl.digi.pl 14.04.12, 10:29 "Starzenie sie, ale kogo/czego? ;))" Moje, niestety moje... dojrzewanie:))) Mam pytanie. Czy komuś udało się kupic VIVĘ z filmem "80 milionów"? Bo mnie niestety nie. W żadnym kiosku, w żadnym odwiedzonym po drodze sklepie onej gazety nie było. Owszem, była VIVA z filmem, ale to był jakiś twór komediowy typu ostatnio omawianych na forach i nie tylko, nawet nie pamiętam tytułu, ale o zapytanie o "80 milionów" każda sprzedawczyni informowała mnie, że nie dostała tej VIVY. To po co w takim razie była ta reklama, jeśli nakład był tak nikły??? Odpowiedz Link Zgłoś
dona.a Re: Rewers...i "80 milionów" 14.04.12, 11:03 Gość portalu: glafira napisał(a): > Mam pytanie. Czy komuś udało się kupic VIVĘ z filmem "80 milionów"? >To po co w takim razie była ta reklama, jeśli nakład był tak ni > kły??? Faktycznie zauważa się nikły nakład Vivy z filmem, bo nie widać tego w każdym kiosku, jak często bywa z innymi filmami, ale mnie udało się kupić ten komplet w jednym z warszawskich MPiKów. Trochę zniechęcała mnie okładka Figury z depresyjnym synem, ale co tam;) Figura przypuściła szturm na media, żeby syna wylansować, była dzisiaj w DDTVN, ale syn jakiś bardzo introwertyczny, sprawiał wrażenie jakby został przyciągnięty na siłę i męczyła go ta sytuacja. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Rewers...i "80 milionów" 14.04.12, 11:20 U mnie "we wsi" Vivy z 80 mln pod dostatkiem. Ale jeszcze nie kupiłam, bo nie wiem, czy jest sens wydac taka kasę na film, który widziałam juz dwa razy. Widze tylko jeden powód, by to zrobic: własne dvd pozwoli zmultiplikowac Filipa Bobka tak, by jego epizodyczny udział w filmie urósł do rangi głównej roli. ;) No ale czy dla przyjemnosci ogladania jednego wspólczesnego amanta w roli amanta lat minionych to sie opłaca? ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: Rewers...i "80 milionów" IP: *.dynamic.chello.pl 14.04.12, 11:43 Może syn będzie wepchnięty do kolejnego "Tańca z gwiazdami" czy cóś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: "80 milionów" IP: *.gl.digi.pl 15.04.12, 10:31 Mi się też w końcu udało kupic wspomnianą VIVĘ... w Forum w sklepie z butami:))) Faszyno, myślę, że warto, jeśli zbierasz filmy, które lubisz, do własnego domowego kina. Ja w zasadzie 7/8 filmów w swojej domowej kinotece mam właśnie z gazet, tylko kilka kupiłam w sklepie czy na Allegro. I nie ukrywam, że podoba mi się pomysł Matta, aby zaglądac do kosza z wyprzedażą:) Czasami można napotkac prawdziwe perełki, mam taką jedną... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: "80 milionów" IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.04.12, 10:57 ;-) A ja sprobowalem pozmagac sie z "Trickiem", ktorego nie mialem okazji obejrzec w TV, ale kupilem DVD. No jak na razie slabo idzie ... zasnalem po 50 minutach. Jak byl ten film w kinach to zastanawialem sie dlaczego taka sensacyjna historyjka z TAKA obsada jednak nie zrobila wielkiej furory. No to teraz juz mniej wiecej wiem dlaczego ... ale dzisiaj doogladam do konca i dopiero wtedy zbiore mysli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: "Ale kino!" IP: *.gl.digi.pl 18.04.12, 10:29 Wiem, że powoływałam się tu już na felietony z "Angory", ale w ostatnim numerze H. Martenka naprawdę nie przebiera w słowach odnośnie polskich filmowych produkcji, o których ostatnio zrobiło się głośno. Nie będę cytowac, bo prawa autorskie i tak dalej, ale jedno, dwa zdania, przytoczę, bo mnie trochę zafrapowały:) : "Nagrodzeni - i oburzeni tym do żywego - artyści: Jan Frycz, Paweł Małaszyński, Borys Szyc, dziś dyktatorzy kiczu i obciachu, powinni do końca życia zapamietac tę lekcję, że nie każde honorarium warte jest Pawia". Szyca pozostawię bez komentarza, Frycz (którego notabene bardzo lubię jako aktora) ostatnio rzeczywiście pozwolił sobie na udział w kilku filmach, na które lepiej spuścic zasłonę miłosierdzia, ale Małaszyński jakoś mi to tego wspólnego wora nie pasuje. Owszem, ma za sobą Ciacho czy Weekend, ale wydaje mi się, iż nie zrobił tego do końca świadomie, to znaczy nie do końca zdawał sobie sprawę do czego się zobowiązał... może nie miał innych propozycji, a te wydawały mu się interesujące... nie wiem, ale wiem na pewno, że są inni aktorzy, którzy bardziej zasługują na miano "małp, starających się wypełnic nieskomplikowane warunki umowy, łatwo zarobic i zyskac dupodajną sławę w stołecznej dyskotece" cytując znowu Pana Martenkę...:))) A to początek tego felietonu: www.angora.com.pl/ A co do Tricka, to ja co prawda nie zakupiłam dvd, tylko wypożyczyłam (na szczęście:) ), ale też dotrwałam gdzieś do połowy filmu, potem wyłączyłam i doszłam do wniosku, że TAKA obsada niestety nie jest gwarancją dobrego, polskiego kina... chyba jednak nie obsada, a nazwisko reżysera i scenarzysty, czy reżysera i jednocześnie scenarzysty to ten 'plus dodatni' dobrego filmu... bo ostatni tego typu (sensacyjny i rozrywkowy zarazem) dobry film, który powstał, to według mnie Vinci, czyli Machulski... Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: "Ale kino!" 18.04.12, 11:51 "powinni do końca życia zapamietac tę lekcję, że nie każde honorarium warte jest Pawia". Czy precyzyjnie przepisałas ten fragment? Bo to jakoś jest bez sensu... Gdyby było: nie każde warte jest Orłow, to widziałabym jakis sens (=nie każda robota jest na miare Orłow). A tak, jak to rozumieć? Że sa role lepsze niż takie zasługujące na Pawie? To przeciez oczywiste...Ze za "Pawiowe" role powinni płacić góre kasy? Czyli, ze psrzedwanaie siebie jest usprawiedliwione tylko za duze pieniądze? Jakos nie kupuje tego zwrotu... A co do tej wyliczanki aktorów, tez mysle, ze są aktorzy, którym nigdy dosyć pracy (kasy) i borą udział we wszystkim, co sie rusza ;)) I rzeczywiscie, w tej wyliczance Małaszynski słabo sie miesci. Tyle że dobrze pamietam jakąś jego wypowiedź z okresu krytykowanej przez wielu Tajemnicy.. , jak to zgodził sie na udział w serialu na samo hasło, ze taką rolę mu proponują. Tymczasem od lat w wywiadach powtarza, ze bardzo starannie wybiera propozycje. Wiec moze raz wybiera tak starannie, ze moze mu sie zdarzyc odrzucenie roli dobrej, a innym razem kupuje kota w worku, bo mu tak w duszy zagra, i potem budzi się z przysłowiową reka w... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: "Ale kino!" IP: *.gl.digi.pl 18.04.12, 16:26 "powinni do końca życia zapamietac tę lekcję, że nie każde honorarium warte jes > t Pawia". > "Czy precyzyjnie przepisałas ten fragment? Bo to jakoś jest bez sensu..." Przepisałam precyzyjnie, ale jak się zapewne domyślasz, zdanie jest trochę wyrwane z kontekstu, bo całego artykułu zacytowac nie mogę z wiadomych względów... Ja to rozumiem dosłownie, czyli, że czasami warto zrezygnowac z dużego honorarium, a w zamian za to pozbawic się, lub po prostu nie miec 'zaszczytnego' tytułu Pawia czy Żmiji...:))) A co do Małaszyńskiego, to nie śledzę Jego kariery na tyle szczegółowo, aby wyrobic sobie określoną opinię na temat tego, czy słusznie podejmuje decyzje czy nie, ale odnoszę wrażenie, że dużą rolę w jego przypadku odgrywają jakieś bliżej nieokreślone przyjaźnie, brak asertywności, czy po prostu chęc udziału w czymś, co gwarantuje świetną zabawę na planie... tylko dziwnym trafem tak się składa, że im lepiej aktorzy i twórcy bawią się na planie filmowym, tym widzowie w kinach jakby mniej. Ja pamiętam właśnie wypowiedź Małaszyńskiego z czasów powstawania Ciacha i zapewnienia, że tak świetna atmosfera na planie na pewno gwarantuje dobrą zabawę w kinach. Tylko potem coś nie wyszło... To rzeczywiście może byc taka mała nauczka na przyszłośc dla Niego, aby jednak staranniej dobierał propozycje, bo spaśc jest bardzo łatwo, ale wspiąc się przynajmniej na taką samą pozycję, jaką się już miało, z pewnością zdecydowanie trudniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: "Ale kino!" IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.04.12, 20:58 No i "Trick" poleguje sobie na odtwarzaczu, a nie w i nijak nie chce mi sie do niego zabrac i "wykonczyc". No wlasnie, gdyby to zrobil Machulski. Cala afera z "Weekndowym Wyjazdem integracyjnym z Ciachem i Kacem w tle" chyba faktycznie bedzie miala status malej terapii wstrzasowej. Oburzeni sie oburzaja, ale juz sie w taki kanal jednak nie dadza wpuscic, bo jak widac mozna sie przejechac na chybionych decyzjach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: "Ale kino!" IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.04.12, 01:48 ... no doogladalem "Tricka". Niepotrzebnie ;-) Coz to byla za rozmemłana mamałyga. To sztuka nakrecic film sensacyjny kompletnie bez ikry. Fabuła meandryczna i nijak niewciagajaca, choc tak bardzo sie starano nawrzucac wszystko co bylo pod reka. No tak, tylko ze z takiego bigosu to nawet Nolan nie zrobilby niczego "Prestiżowego". No i ta muzyka, nie pomagała, a wrecz dobila ten irytujacy film. No i teraz pytanie ... czy sensancyjny film bez napiecia i z rozgardiaszem zamiast scenariusza jest tak naprawde lepsza rzecza, niz te krytykowane niesmieszne komedie i romkomy? Przyznam, ze to bylo jednak dosc dolujace doswiadczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: "Serialowi" w kinie IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.04.12, 23:19 Pora wrocic do naszego "smietniczka" ... a powodem niech bedzie "Breaking Bad" i pierwszy odcinek, ktory zaserwowala jedna z polskich telewizji. Rzecz oczywiscie nie jest swieza metrykalnie (2008 rok), ale ... nie widzialem ... i to co zobaczylem mnie zaintrygowalo, by nie powiedziec zachwycilo. Tyle juz takich rzeczy czlowiek ogladal, a tu wciaz te cholerne Amerykany potrafia zrobic cos ciekawego. Lacza wszystko z aptekarska dokladnoscia i wychodzi rzecz smaczna, przynajmniej jesli idzie o odcinek pilotowy. No a skoro pociagnelo to 5 sezonow, to znaczy ze i pozniej nie bylo gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
virtue87 Re: "Serialowi" w kinie 29.04.12, 23:38 Podobno później jest jeszcze lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: "Serialowi" w kinie czyli "śmietniczek":) IP: *.gl.digi.pl 02.05.12, 15:14 "Breaking Bad" przegapiłam, ale postaram się już następny odcinek obejrzec. Mam nadzieję, że okaże się dużo lepszy, niż tak szumnie reklamowany serial "Terra Nova", który pomimo naprawdę wielkich chęci 'oglądania' nie zdołał mnie zainteresowac. Oglądam, bo powiedzmy w międzyczasie nie ma nic godniejszego uwagi, ale jak dla mnie jest nijaki i nie wciągający... Taka inna, 'gorsza' wersja "Parku Jurajskiego".:) Ale ostatnio w wypożyczalni ktoś przede mną oddawał "Robina z Sherwood" i pomyślałam: a co tam. Wezmę i przypomnę sobie ten magiczny serial, który pamiętam jak przez mgłę, taki mały powrót do lat dzieciństwa. I nie żałuję. Serial jest naprawdę magiczny, mroczny, tajemniczy, dobrze zrobiony, a muzyka w wykonaniu zespołu Clannad - bajeczna. Polecam. I dla tych, którzy oglądali i zapomnieli i dla tych, co nigdy nie widzieli. I tylko szkoda, że Michael Praed (odtwórca Robin Hooda) zrezygnował z roli w drugim sezonie. Jego następca to już nie to. A dla niedowiarków mała muzyczna próbka:) www.youtube.com/watch?v=DNXMfRvEN28 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Wszystko co kocham, którego nie kocham IP: *.dynamic.chello.pl 03.05.12, 23:08 I mam z tym problem ;) Jakoś nie trafiłam na ten film do kina. Po drodze słyszałam same pochlebne opinie, zachwyty nad Kościukiewiczem i w ogóle. No to dzis obejrzalam. No, przyjemne dość, całkiem świeże jak na polskie kino, a ładunek gniewu w scenie Kościukiewicza z samochodem - porażający. Ale film jako taki mnie nie porwał. Pozostawił mnie dość niewzruszoną i czuję się w związku z tym dość wyalienowana. Co wy o nim myślicie? Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Wszystko co kocham, którego nie kocham 03.05.12, 23:32 Całkowicie podzielam. Nie ruszył mnie nie tylko film, ale i Kosciukiewicz, o którym tak dobrze sie mówi. Nie mówiąc juz o niesłyszalnosci dialogów, szczególnie tych z kwestiami MK. Pytanie, czy to wina psującego sie telewizora, mojego niedosłuchu z powodu przeziebienia i zatkanego nosa, czy jak zwykle: polski film, czyli nic nie słychać. Nie wiem, skad tyle zachwytów nad filmem. Nie kupuje tego scenariusza i reszty. No niestety, chyba jednak nie wszystko kocham. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
dona.a Re: Wszystko co kocham, którego nie kocham 04.05.12, 10:09 Byłam na tym w filmie w kinie jak wszedł na ekrany, bo było o nim głośno, obejrzałam bez bólu, ale może dlatego, że jestem wytrzymała w kinie;) Wczoraj między czymś a czymś przełączyłam na chwilę na Wszystko... i drugie wejście mnie rozczarowało. Kościukiewicz, jak i sam film, jakiś pretensjonalny, o wiele lepszy, przede wszystkim aktorsko, wydał mi się Jakub Gierszał. W kwestii Kościukiewicza to obejrzałam zajawkę filmu "Bez wstydu", z tegorocznego festiwalu w Gdyni, i swoją opinię o aktorze podtrzymuję, myślę, że reżyser porwał się na to nazwisko właśnie z powodu "popularności", ale wg mnie nie była to dobra decyzja, Kościukiewicz wszędzie gra tak samo, jest w swojej grze jakiś przerysowany i dość słaby, a ponieważ pokazał się już w kilku filmach stało się to, niestety, zauważalne. Myślę, że identycznie będzie grał w najnowszym filmie Szumowskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: Wszystko co kocham, którego nie kocham 04.05.12, 10:49 Do listy rozczarowan dodam i Chyre. Ponoc wielki aktor, ale... Osobiscie, jego ojciec mnie nie przekonał. Dużo mocniej zapamietałam epoziodyczna role ojca z "Małej matury" w wykonaniu bodaj Żmijewskiego. Piszę bodaj, bo tako rzecze filmposlki, a mnie sie widział kto inny... No ale kto grał, mniejsza, pamietam tylko, ze wtedy ta postac zrobiła na mnie duze wrażenie. Gierszał, świeta racja, to aktor z "czymś". Nawet w epizodach to widać. Odpowiedz Link Zgłoś
dona.a "Nad życie" z Żebrowskim 06.05.12, 16:19 Widziałam zajawkę filmu o Agacie Mróz, ale nie przekonała mnie do pójścia do kina, jest miłość, dramat i gwiazda Żebrowski, ale jakiegoś magnesu brak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: "Nad życie" z Żebrowskim IP: *.internetia.net.pl 06.05.12, 20:56 Ciekawa jestem recenzji. Temat niezły, ale pytanie - jakie wykonanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: "Nad życie" z Żebrowskim IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.05.12, 23:22 Ciekawe jest to, ze TVN zdecydowal sie to "puscic" w kinie. Wczesniejszego "Boksera" pokazal jeszcze jako film telewizyjny. No i teraz pytanie, dlaczego akurat "Nad zycie" powedrowalo do kina. Nie przypuszczam aby liczono na potencjal nazwisk, czyli Zebrowskiego i Boladz, chociaz moze, chyba raczej na potencjal samej historii. A w zwiastunie Zebrowski mi sie nawet spodobal. Odpowiedz Link Zgłoś
dona.a Re: "Nad życie" z Żebrowskim 07.05.12, 09:27 Gość portalu: matt_banco napisał(a): > Ciekawe jest to, ze TVN zdecydowal sie to "puscic" w kinie. Też o tym myślałam, pojawia się coraz więcej materiałaów zajawkowych i doszłam do wniosku, że w telewizji to nawet bym obejrzała, ale jak na wyprawę do kina, mimo, że chodzę często, to jakby trochę za mało, z Żebrowskim i Bołądź włącznie;) Odpowiedz Link Zgłoś
faszyna Re: "Nad życie" z Żebrowskim 07.05.12, 11:37 Chyba sprawa kinowego żywotu filmu jest prosta. Film została zgłoszonny do Gdyni i nawet trafił do Panoramy. A zapewne filmów telewizyjnych w Gdyni nie rozpatrują. Więc to wszystko plus pewnie wiekszy potencjał tego filmu niż Boksera spowodował, że mamy go teraz, równolegle do Festiwalu, w zwykłej dystrybucji. Powyzsze nie znaczy, że pójde na niego do kina. Jakoś nie mam ochoty na oglądanie tej prawdziwej tragedii w wydaniu filmowym, choć samą Bołądź chetnie bym zobaczyła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: "Nad życie" z Żebrowskim IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.05.12, 11:52 No i to jest bardzo ladne i sensowne wytlumaczenie ;-) Koszty kopii dystrybucja kinowa i tak zwroci (zreszta nie wiem jak to teraz jest z tymi kopiami, bo chyba sporo kin chyba ma projektory cyfrowe), a przy okazji mozna marketingowo i wizerunkowo cos uzyskac. Wiec biorac pod uwage te wydumane historie, ktore czytalismy w streszczeniach konkursowych, to "prawdziwa historia" ma przynajmniej ten walor, ze jest ... prawdziwa ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: "Nad życie" z Żebrowskim - recenzja IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.12, 21:39 Mocno, mocno krytyczna: www.filmweb.pl/reviews/%C5%BBycie+za+%C5%BBycie-12791 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: "Nad życie" z Żebrowskim - recenzja IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.05.12, 22:26 Film moze i slaby, ale recenzja tez nie powala ;-) Ale "paktofoniczne" recenzje sa lepsze i filmowo i stylowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: "Nad życie" z Żebrowskim - recenzja IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.12, 23:42 Nie powala (jak często na filmwebie), acz nawiązanie do Belli ze "Zmierzchu" przepyszne ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glafira Re: "Nad życie" z Żebrowskim - recenzja IP: *.gl.digi.pl 13.05.12, 12:38 No cóż. Festiwal w Gdyni już mamy za sobą. Na wątku o Gdyni Faszyna bardzo konkretnie i rzeczowo opisała swoje wrażenia z paru obejrzanych filmów, a ja byłam wczoraj na tak niepochlebnie recenzowanym filmie "Nad życie". Nie ukrywam, że rzeczywiście ten film mógł byc pokazany w telewizji, ale nie mam też szczególnego poczucia, iż straciłam kasę na bilet. Co do jakości filmu, byc może miałabym pewne zastrzeżenia, ale ogólne wrażenia raczej pozytywne. Nie miałam ochoty wyjśc w czasie seansu, co niestety czasami mi się zdarza, nie wyszłam też z kina z poczuciem, że chciałabym coś więcej. Prosta, a jednocześnie na swój sposób wzruszająca historia kobiety, która w pełni świadomie dokonała wyboru. I ja w pełni świadomie mogę polecic ten film, chociaż w roli męża chętniej widziałabym kogoś innego. Ale to już tylko takie moje odczucie:) A porównanie do "Zmierzchu"? Bez komentarza! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Breaking Bad ... OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.05.12, 09:01 ... no i jestem po trzecim odcinku. I zauroczenie trwa. Wczorajszy poczatek odcinka ... krwawe marzenie zjadacza seriali ;-) Nie wiem jak bedzie dalej, ale ujmuje mnie ascetycznosc tego serialu, a takze jakis taki lekko "dexterowaty" klimat, no i postaci. Postaci "dorysowane", a nie jedynie naszkicowane. O walorach edukacyjnych nie wspominajac ... gdybym w liceum zobaczyl serial z takim "magikiem", to pewnie nie skonczyloby sie marna trojczyna na swiadectwie ;-) Tak sie wlasnie zaczalem zastanawiac nad polskim serialem "z drugiem zyciem", czyli z postacia, ktora oficjalnie robi cos tam, a nieoficjalnie robi cos innego. No i mysle, mysle i nie moge sobie przypomniec ... musze napic sie kawy, bo cos mi to myslenie nie wychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco Re: Breaking Bad ... OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.05.12, 08:52 A to wracam do moich laurek na temat BB. Wczoraj Polsat zapuscil 2 odcinki ... i byly to dwa odcinki, ktore mnie, starego zjadacza papki telewizyjnej i filmowej, zaskoczyly. Oto na dwa odcinki zatrzymuje sie tzw. "akcja", czyli dynamiczny przebieg zdarzen i mamy skrupulatny, az sie wydawalo ze za bardzo, rys glownych postaci, a wlasciwie dorys. Przedstawienie przeszlosci, ambicji, sukcesow, poracek i motywacji i co tam sobie jeszcze mozna zazyczyc. Przy pierwszym odcinku zastanawialem sie jakim cudem uda im sie utrzymac uwage widza i nie wypalic glownego tematu "nauczyciel chemii wkraca na zla droge, bo musi". No jak widac skupiono sie na tym MUSI az do bolu. I bardzo mi sie to podobalo, ale podziwiam tez chlopakow zza oceanu, ze gdzies maja ogladalnosc i kalkulacje czy ta "siądzie" bo dwoch statycznych (pozornie) odcinkach. Zastanawiamy sie czy "Prawo Agaty" to serial prawniczy z watkami obyczajowymi, czy obyczajowy z prawniczymi ... co do BB tez mam watpliwosci, czy to obyczaj + sensacja, czy odwrotnie, ale absulutnie mi to nie przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt_banco "Nieserialowi" w Teatrze TV IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.05.12, 22:24 Daily soup ... no ciekawe to bylo. Dramaturgicznie nietrywialne, realizacyjnie sprawne (ogladanie tego na duzym telewizorze mialo swoj smaczek) i przede wszystkim teatralne, w najlepszym znaczeniu tego slowa. No i zachwycilem sie p. Grycewicz ... ech, jak to sie stalo, ze nie wiedzialem, ze istnieje polska Maggie Gyllenhaal. Absolutnie kosmiczna rzecza natomiast pozostaje to co robi p. Szaflarska ... dotarlo do mnie ile ma lat i jak fantastycznie sprawna jest w tym co robi (no ale na koniec oczywiscie musiano zepsuc i nie dali dokonczyc p. Danucie tego co chciala opowiedziec). Warto bylo. Odpowiedz Link Zgłoś