Gość: frank
IP: *.chello.pl
15.07.08, 21:56
Właśnie oglądam jednym okiem "Oficera". Już to raz czy dwa widziałem
i generalnie jest to raczej szitownia z dobrymi jeno momentami.
Małaszyński - jak zwykle - tragiczny, Szyc różnie, Chyra w miarę
trzyma poziom Chyry. Uwielbiam "Pitbulla" i "Glinę" - i uważam, że w
ostatnich latach telewizja (tfu!) publiczna nie zrobiła nic
lepszego, niż te dwie pozycje. Jednak w dzisiejszym odcinku jest ta
scena z Perłą, który zabiera swojego niewidomego syna na przejażdżkę
furką Kruszona. W końcu musi go z powrotem odstawić do domu dziecka,
z tym nieszczęsnym futerałem na skrzypce. I jest to jedyna scena w
tym zafajdanym, koloryzowanym, lanserskim serialu, która poziomem
dorasta do najlepszych momentów tych dwóch dzieł. Olbrzymia w tym
zasługa Mistrza Drugiego Planu: Pana Jacka Braciaka.
Panie Jacku: jesteś Pan gość!!! Dziękuję i mam nadzieję na więcej
Pana ról w najbliższej przyszłości. Nie piszę "dobrych ról", bo to z
góry wiadomo.