02.10.07, 20:53
czuję, że jakaś jesienna deprecha mnie goni. Słowo daję, że
pomyślałam o jakimś spa, a może nawet o saunie. :) Opowiedz coś, te
Twoje kawalki o saunie są takie przekonujące...
Obserwuj wątek
    • wojtek56 Re: Wojtek, 02.10.07, 22:36
      Oh, Mandiko droga, dwa razy mi tego powtarzać nie trzeba!
      Regularnie bywam w saunie w Wwie. Co tydzień.
      Łaźnia Klub, bo o nim mówię, jest to trzech zespół saun:
      a) gorąca i sucha,
      b) ciepła i sucha,
      c) łaźnia parowa.
      Poza tym jest tam komora inhalacyjna (z rury wionie zapachnionym powietrzem),
      studnia lodowa (kamienna wanna z zimną wodą), prysznice, ławki, bujane fotele i
      barek z napojami (woda, soczki itp.).
      Atmosfera przemiła. Spokój, relaks. Można zamówić masaż, ale to z pewnym
      wyprzedzeniem.
      Wypoczynek w Klubie jest zupełny, kompletny. Sauna ma działanie nadzwyczajne.
      Najpierw w najgorętszej kabinie spływam potem, potem krótki skok pod prysznic
      (pot trzeba spłukać!) i... do studni lodowej. To trudny moment. Trzeba zanurzyć
      najpierw tyłek, potem ramiona. Brr... Ale po wyjściu ze studni czuję się jak
      półbóg! Wtedy wparowuję do łaźni parowej. Spłukuję kamienną ławę i siadam sobie,
      najczęściej chowając głowę w dłoniach. Taki Rodan, tyle że w kłębach pary.
      Czasem widoczność jest tak ograniczona, że przed spłukaniem ławy muszę podejść
      na pół metra, bo raz o mało nie oblałem wodą wciśniętej w kąt dziewczyny...
      Zupełnie innych wrażeń dostarcza sauna ciepła. Tam można leżeć i marzyć,
      wlepiając przymrużone oczy w światełka w suficie, które co kilkanaście sekund
      zmieniają swój kolor. Czasem ktoś wchodzi, ktoś wychodzi, a ja sobie leżę, i
      leżę, i leżę...
      Po jakimś czasie schodzę na dół, na bujane fotele. Popijam soczek lub inną wodę
      mineralną i bujam się leciusieńko. Taki odpoczynek w połowie sesji wprowadza
      mnie w znakomity nastrój. Potem powtarzam cykl, a czas pobytu w poszczególnych
      kabinach uzależniam od własnego samopoczucia, czasem towarzystwa (choć
      towarzystwo jest na ogół bez zarzutu, co w polskich saunach nie jest nagminne),
      także od samopoczucia osoby lub osób, z którymi umawiam się tu na wypoczynek.

      Właściwie to tyle. Nie wiem, czy ta relacja pomoże Ci w podjęciu właściwej
      decyzji. Może powinienem dodać, że dodatkową zaletą tego miejsca jest -
      szczególnie dla kobiet - akceptacja własnego ciała i w ogóle szybkie wydobycie
      się nawet z głębokiego dołka. To naprawdę magiczne miejsce.
      • mandiko Re: Wojtek, 03.10.07, 13:27
        Wojtku, moje zdołowanie objawia się tym m. in, że budzę się przed
        świtem, w związku z tym wieczorem wcześnie padam i nawet nie
        zdążyłam przeczytać, co napisałeś.
        A rzeczywiście brzmi bosko. W dodatku zrobiło się zimno, więc myśl o
        ciepełu nie napełnia odrazą. Mały problem w tym, że do Wwy mam
        daaaleko, nieczęsto bywam, ale pewnie się kiedyś skuszę na to, co
        opisujesz.
        Na dobrą sprawę pewnie nie dalej mam do Budapesztu, a tamtejsze
        łaźnie też są kuszące. W weekend będę na Węgrzech, więc może chociaż
        jakieś ciepłe źródła. Choć one są fajne dopiero w zimie, kiedy
        wypływa się do zewnętrznego basenu, a tam śnieg, mróz - fajne to
        jest. I też odstresowuje.
        A przed udaniem się w miejsce, które polecasz, zwrócę się do Ciebie
        z prośbą o lekcję dobrych , łaziebnych (?)manier, coby się nie
        skompromitować:)
        • wojtek56 Re: Wojtek, 04.10.07, 03:11
          Ależ Mandiko! O żadnej kompromitacji nawet nie może być mowy!
          W Łaźni obowiązuje regulamin, którego wszyscy starają się przestrzegać. Prócz
          tego jest kilka zasad, które obowiązują wszystkich saunowiczów, choć nie są
          explicite wypisane.
          Regulamin, jak i zalecenia i przeciwwskazania wyczytasz na stronie Łaźni:
          www.klublaznia.pl (patrz Klub w menu pod obrazkiem).
          Dodam kilka słów na temat innych zasad.
          Po pierwsze: w saunie zachowujemy sie jak w kościele, tzn. cisza, spokój,
          skupienie. Żadnych rozmów o polityce, interesach, problemach, zwłaszcza w
          obecności obcych. Dajmy innym odpocząć.
          Po drugie: w saunach suchych (tzw. drewnianych, bo ławy są z drewna) nasze ciało
          - żaden jego skrawek - nie powinno dotykać ławy. Kładziemy ręcznik pod siebie,
          ale także pod stopy (jak siedzimy). Nasz pot powinien wsiąkać w ręcznik, a nie
          zostawać w saunie. (Niestety szczególnie stawianie stóp bezpośrednio na ławie
          jest dość nagminne.)
          Po trzecie: absolutnie naganne są w saunie wszelkie zachowania "seksualne". W
          naszym społeczeństwie nagość budzi jednoznacznie seksualne skojarzenia. Sauna
          jest jednym z tych miejsc, gdzie nagość jest dopuszczalna, wręcz zalecana, i
          należy ją traktować wyłącznie jako racjonalne i sensowne zachowanie pozbawione
          podtekstów erotycznych. Oczywiście można okryć się w saunie ręcznikiem, ale
          należy też zrozumieć i uszanować tych, którzy chcą całe ciało poddać działaniu
          temperatury i powietrza. Gapienie się na innych (inne!) jest szczególnie niemile
          widziane.
          Po czwarte: nie wahaj się zwracać ze wszelkimi wątpliwościami czy uwagami (np.
          na temat zachowania innych) zwracać do obsługi. W Łaźni obsługa dyskretnie i
          bardzo skutecznie eliminuje naganne zachowania, jeżeli takie mają miejsce. Może
          dlatego to miejsce cieszy się tak dobrą opinią.
          To tyle. Właśnie wróciłem z Łaźni i dlatego tak sie rozpisałem, bo czuję się
          przez to, jakbym wciąż kontynuował seans:-)
          Pozdrawiam Ciebie i innych potencjalnych adeptów tego sposobu wypoczynku. I
          niezmiennie zachęcam. Naprawdę warto tego doświadczyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka