Dodaj do ulubionych

Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago

IP: 63.84.4.* 17.05.07, 19:56
dobra prace w officie to trudno znalesc. przewarznie szukaja ludzi z
doswiadczeniem. Chcesz robic w officie albo w srodowisku to czeba na chwile
po pracowac za pol darmo abe nabrac doswiadczenie. Tutaj w stanach po
studiach kiepsko sie zarabia. nawet czesto nie w swojim zawodzie bo tej
pracy nie ma. ale jusz po 3 czy 4 latach kasa zaczyna plynac jak sie ma to
doswiadczenie.

w usa 70 procent ludzi idzie na studia jak maja 18 lat. konkurencja jest
wielka

takie roboty jak kontraktorka, tiry, sprzatanie, sklep, mcdonalds
(restauracje) fizyczne roboty
to konkurencja jest terz wielka bo jest ogromna ilosc immigrantow z Meksyku
ktorzy robia robote za pol darmo. w mcdonald robia za 6 dolarow na godzine i
mowia ze to durzo. ale naprawde jak sie nie ma dzieci i w usa nie ma z 12
dolarow na godzine to jestes biedak. A jak sie ma rodzine to z 22 na godzine
musisz miec. dlatego meksyki mieszkaja po pare rodzin w jednym mieszkaniu.

W texasie wszystkie kontraktorskie roboty robia meksyki. W Chicago jeszcze
tak nie jest.

Taksamo jak sie ma 12 dolarow na godzine to po 40 godzin ma sie 480 dolarow.
Ale 80 dolarow idzie na podatek to zostaje 400 dolarow. Wychodzi 1600 na
miesiac. Jeden dobry pokoj wynajac to 750 dolarow na miesiac w tanim
miejscu. Gaz I prad 100 dolarow. Jedzenie na miesiac 250 dolarow.
Transport kolo 100 dolarow. Zostaje kolo 400 na miesiac.

Fajne mieszkanie 2 pokojowe w bloku w usa kosztuje od 150,000 dolarow
Domy 2 pokojowe od 250,000 w Chicago
W kaliforni ceny sa 5 razy wieksze
Aby kupic dom I miec niski procent musisz oszczedzic 20 procent z tej ceny.
Aby kupic to 2 pokojowe w bloku musisz miec oszczedzone 30,000 dolarow
Wplate na mieszkanie 30,000 tysiecy I czeba splacac porzyczke ktora suma
bedzie kolo 800 na miesiac na 30 lat. Prad I gaz kolo 100 dolarow na miesiac
I do tego podatek kolo 2200 na rok. Podatek na mieszkanie wychodzi kolo 2
procent zalerzy w jakim miejscu. W niektorych miejscach nawet 8 jak sa dobre
szkoly

Ubezpieczenie na jeden samochod kolo 1200 na rok
Dobry samochod z 60,000 mil kolo 6 tysiecy

Takie sa mniej wiecej moje wydatki. No ale jak pracujesz wiecej nisz 40
godzin na tydzien albo 2 pracy to masz wiecej. Wiekszosc ludzi tak robi jak
I ja.

Przewaznie dobry kontraktor ma z 3000 na miesiac

Obserwuj wątek
    • bugsior Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago 17.05.07, 20:02
      Mieszkasz w USA 20 lat?
      • Gość: zchicago Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago IP: 63.84.4.* 17.05.07, 20:05
        tak kolo 20 lat
        • bugsior Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago 17.05.07, 20:08
          I sytuacja ktora opisujesz to jest z dzisiaj czy sprzed 20 lat?

          Jakos sie wierzyc nie chce, ze po 20 latach zarabiasz $1600/mc netto.
          • Gość: zchicago Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago IP: 63.84.4.* 17.05.07, 20:40
            tele zarabialem 2 lata temu jak skonczylem studia, i jeszcze szukalem tej pracy
            4 miesiace w mojim zawodzie
            • ontarian Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago 17.05.07, 20:50
              widocznie mieszanie betonu studiowales
              • Gość: zchicago Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago IP: 63.84.4.* 17.05.07, 20:53
                nie, po prostu jest dzierzko
                i to nie tylko ja bo jest takich tysiace amerykanow w chicago

                a jak jeszcze pisze taki polak z polski co ledwo mowi po polsku a jest po
                studiach w Polsce is mowi ze tutaj dostanie taka dobra nie fizyczna prace to on
                naprawde nie wie oczym mowi

              • raptole Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago 17.05.07, 21:17
                Ale ty durny jestes.
                Tylko na takie posty cie stac?
                • Gość: zchicago Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago IP: 63.84.4.* 17.05.07, 21:22
                  ty jestes madry bo nie masz nic do powiedzenia
                  • raptole Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago 17.05.07, 21:23
                    Pisalem do ontariana
                • ontarian Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago 17.05.07, 21:23
                  stac mnie jeszcze na to
                  zeby ci twoimi obsranymu gaciami pyska zamknac
                  • raptole Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago 17.05.07, 21:24
                    spadaj stad pieprzony kanadolu
                    • ontarian Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago 17.05.07, 21:29
                      smal cholewki do obory wiesniaku
                      goovno lapami przewalac
                      przy okazji skorkom mozesz sobie potrzepac
                      • raptole Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago 17.05.07, 21:31
                        Jescze cie tu widze menda kanadolska?
                        Wypad stad !
                        • ontarian Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago 17.05.07, 21:42
                          idz sie chamie na dyszlu wyproznic
                          gaci nie zapomnij tym razem sciagnac
                          • raptole Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago 17.05.07, 21:49
                            Gosciu, przestan tu suszyc ta swoja nudna poezje tylko wypyerdalaj stad !
                            Nie rozumiesz, yebany kanadolu ?
                            • ontarian Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago 17.05.07, 21:59
                              cus na jakims kiepskim doksztalcie chamie byles
                              radio maryja sobie wlacz, moher na kanciaty leb wloz
                              i wio z krowami na pastwisko chlopie malorolny
                              • Gość: zchicago Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago IP: 63.84.4.* 17.05.07, 22:34
                                rozmawiac na temat
                                • cynta Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago 18.05.07, 01:12
                                  Powinienes wyjechac z Chicago. A jak juz to powiedz mi gdzie tam u was na
                                  pierogi z miesem sie wybrac bo bede tylko 2 dni a w moim stanie pierogow
                                  porzadnych nie ma... wiem ze nie na temat ale jak napisze nowy post to mnie
                                  Doctor zjebie a tak moze mnie nie namierzy.... :o)))
                                  • Gość: ontarian Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago IP: *.dsl.bell.ca 18.05.07, 01:31
                                    alez napisz nowy post, a jak cie duktorek zjebie
                                    to ja jego zjebie, hehe
                                    a na pierogi? to chyba na jackowo
                                    ale konkretnej knajpy ci nie polece
                                    bo tylko w paru bylem, i to nie na pierogach
                                • Gość: witek Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago IP: 207.134.94.* 19.05.07, 19:22
                                  kolego, radze wyjechac z Chicago, bo jest to relatywnie nieciekawe miejsce
                                  zarowno etnicznie jak i klimatycznie a Ameryka jest ogromna i kazdy znjadzie
                                  tam miejsce, nie musisz kisic sie w Chicago, bo z tego jak nam tu opisujesz to
                                  jest to prawdziwe kiszenie.
                                • Gość: witek Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago IP: 207.134.94.* 19.05.07, 19:28
                                  Tylko dlaczego ty masz IP z Polski skoro jestes w Chicago????
                        • ratpole UWAGA! Podszywaczka nadauowa 19.05.07, 01:06
                          Niezle zalazlem za skore tej polackiej swini hahaha
    • Gość: talkto_menow Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago IP: 141.155.227.* 18.05.07, 17:04
      Lot do NY trwal troche ponad 6 godzin. Jak zabic taki kawalek czasu. Nie moglem
      obejrzec zadnego filmu gdyz tuz przed mna siedzial
      gosc ktory wystawal o glowe ponad oparcie siedzenia. Niejako wiec z
      koniecznosci musialem sluchac muzyki. Nalozylem sluchawki I
      poprosilem stewardese o piwo. Od razu poprawil mi sie humor, zaczalem sie gibac
      w rytm muzyki. Dziewczyna ktora siedziala obok
      mnie zaczela sie na mnie tak jakos dziwnie patrzec.

      Przylecielismy, jestesmy wreszcie na miejscu. Sala przylotow Bristish Airways
      nie wyglada najlepiej, przypomina bardziej nasze stare
      Okecie. Wszyscy wychodza I ustawiaja sie karnie w kolejce.

      Gdzies tak w polowie drogi do okienka, dostalem pierwsze sygnaly ze plastikowe
      jedzenia ktore zjadlem wczasie lotu ma mnie juz
      serdecznie dosc i chce sie za wszelka cene wydostac. Jak tu wytrzymac. Do
      okienka jeszcze troche czasu, a do samolotu nie moge
      wrocic. Co za pech.

      Wreszcie jestem sam na sam z urzedniczka. Patrzy nieufnie w moj paszport, cos
      przeglada. Zadaje pytania.

      - Jaki jest cel podrozy ?
      - Praca na Campie
      - Co bedziesz robil
      - Nie wiem, moze bede w kuchni
      - To po to przyjedzasz do Stanow aby w kuchni pracowac ?

      Zrobilem jakas glupia mine, koncz wreszcie babo. Dluzej nie wytrzymam. Zaraz
      bede mial sraczke ze palce lizac. Wreszcie podbila
      paszport.

      Przebieglem szybko do hallu, rzucilem plecak. Gdzie jest ta toaleta ? Juz
      jestem w srodku. Otwieram kibel, a tam woda po brzegi, co jest
      ? Chyba zepsute, otwieram nastepny I znowu woda. No trudno nie ma co, musze
      skorzystac, najwyzej sie nie przyznam gdyby bylo na
      mnie.

      O kilka kilo lzejszy usiadlem w hallu. Razem ze mna lecialo pona 100 osob.
      Wszyscy karnie czekali na dalszy ciag. Nikt nie wiedzial co
      dalej. Po pol godzinie, zapakowali nas wszystkich do autobusu I wdroge.

      Kiedy przylecielismy byla juz noc, do tego bylo bardzo goraca. Mialem wrazenie
      ze ktos zapomnial wylaczyc suszarke. Autobus ruszyl,
      jedziemy ale nic wlasciwie nie widac z oknami, zadnych budynkow, troche drzew.
      Podroz troche monotonna az w pewnym momencie wjechalismy na most. Caly autokar
      nagle zamilkl. Naszym oczom ukazal sie
      Manhattan w nocy. Niesamowity widok ktory bede pamietal do konca zycia.

      Zakawaterowali nas wszystkich w hotelu Sheraton w New Jersey. Balagan
      organizacyjny byl niesamowity. Nie mialem przydzielonego
      pokoju. Zostalem umieszczony na dostawke z jakimis Anglikami. Probowalem
      zasnacale co jakis czas ktos wchodzil, wlaczal swiatlo I
      chcial ogladac telewizje. Potem juz nic nie pamietam.

      Rano sniadanie, wszyskich dziela na grupy. Wsiadam do zoltego szkolnego
      autobusu I w droge. Jedziemy na polnoc od NY. Wtedy po
      raz pierwszy poczulem ze jestem w Ameryce. Za oknami, widoki dobrze mi znane z
      filmow, typowe domki I stacje benzynowe.

      Jestesmy na miejscu, oboz dla mlodziezy polozony na jeziorkiem. Dookola same
      lasy. Teren obozu zamkniety. Duza brama wejsciowa z
      napisem "Welcome - Shalom". Kurde gdzie ja jestem ?

      wiecej
      www.nowy-jork.com
      • jp.hi Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago 30.06.07, 11:17
        Przebieglem szybko do hallu, rzucilem plecak. Gdzie jest ta toaleta ? Juz
        jestem w srodku. Otwieram kibel, a tam woda po brzegi, co jest
        ? Chyba zepsute, otwieram nastepny I znowu woda. No trudno nie ma co, musze
        skorzystac, najwyzej sie nie przyznam gdyby bylo na mnie.


        hahaha, dobre. Pamietacie jeszcze te ubikacje w Poslce gdzie robilo sie zamiast
        do wody na poleczke? Tam to byly aromaty :)
    • talkto_menow www.nowy-jork.com 18.05.07, 17:05
      www.nowy-jork.com
      • Gość: mirr Re: takie tam IP: *.lax.dsl-w.verizon.net 19.05.07, 00:42
        zChicago, piszesz, ze mieszkasz 20 lat w Stanach, ale zaloze sie ze do niedawna
        jeszce jezyka ang dobrze nie znales. Po drugie pewnie mieszkasz i obracasz sie
        wsrod polonii... i dlatego kisiles sie w jakis g... pracach za 1600 miesiecznie.
        Mieszkalem w Chicago zaraz po przyjezdzie przez niecale dwa miesiace... nigdy
        nie chcailbym wrocic do tego polskiego piekielka.... patrz kilka postow wyzej.

        Co do edukacji, piszesz ze 70% mlodych amerykanow idzie na "studia" Zauwaz
        jednak, ze tylko moze 20% z tych ludzi konczy szkoly na poziomie uniwersyteckim
        - bachelor, master ... reszta to smieszne Associate Deegre na poziomie polskiej
        szkoly policealnej. Faktem jest jednak ze z tym glupim AA czy AS po communite
        college mozna wiecej w stanach niz polskim prestizowym dyplomem UJ czy UW
        • Gość: shark_floryda Re: takie tam IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 08.06.07, 14:31
          nie wiem jak wy ale ja na work&travel siekałem 1400/2 tyg na ręke po podatku i
          jeszcze kurde miałem 2 tyg wakacji i mysle ze jak bym tam zostal to znacznie
          wiecej bym zarobil .
          -giełda
          -nieruchomości
          -własny biznes
          ja bym się tym zajmował i pewnie po 5 latrach mieszkał bym juz w swoim mieszkaniu.
          Ale o tym tżeba miec pojęcie i trzeba było uważac na ekonomi i zarządzaniu ,
          finasach i bankowości .

          Kończąc nie musze jechać do stanów w polsce można dać sobie też radę tylko
          trzeba wieżyć i działać.

          pozdro dla spełnionych
          • Gość: Pingwin_Florida Re: takie tam IP: *.hsd1.fl.comcast.net 08.06.07, 14:47
            A wierzyc pisze sie przez RZ tlumoku jeden,LUDZIE!!!!!!!!!! czemu jestescie tak niepismienni??
    • jp.hi Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago 30.06.07, 11:19
      Ty synu gdziekolwiek bys nie byl bedziesz zarabial grosze.
      • axx611 Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago 30.06.07, 23:07
        Prosze panstwa to tylko brednie. Zaden kontraktor w USA i nie tylko nic nawet
        palcem nie kiwnie za 3 tys $. miesiecznie bo i sa tacy co maja to na tydzien.
        Tam gdzie pracuje a jest to Washington DC immigrant bez pobytu dostaje 18 $ na
        godzine. Chicago to historia ,to getto, dlatego trzeba sie przeniesc do innych
        stanow.Chyba wystarczy.
    • Gość: tomasz Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago IP: *.centertel.pl 03.07.07, 21:07
      Ja jestem tolerancyjny, ale tylu błędów ortograficznych co w tym poście dawno
      nie widziałem. To jednak prawda, że analfabeci tam po pracę jadą a później na
      PIS w konsulacie głosują.
    • Gość: start1234 Re: Moje zycie w USA, Jak naprawde jest w chicago IP: *.bstnma.east.verizon.net 04.07.07, 00:59
      Ja przyjechalem do Bostonu rok temu. Nie znalem nikogo, nie chcialem sie zadawac
      z polonia wiec postanowilem ze bede taksowkarzem. Praca okolo 11-12 godzin
      dziennie. Zarabialem okolo 1800 na reke miesiecznie + napiwki (okolo 500). Po
      pol roku przyjechala zona z dzieckiem, szukala pracy i ze swoim doswiadczeniem i
      wyksztalceniem po 2 miesiacach zaczela pracowac w firmie ksiegowej - 50 tys/rok
      + benefits + 401k. Ja pewnego dnia wiozlem klienta, ktory poprosil mnie o moje
      resume i skontaktowal z dyrektorem oddzialu bardzo duzej firmy farmaceutycznej.
      Poszedlem na rozmowe i dyrektor doszedl do wniosku, ze z moim doswiadczeniem,
      znajomoscia jezyka i wyksztaceniem (transport i logistyka) spokojnie moge
      pracowac w dziale dytrybucji. 60 tys/y + benefits (health,dental,medical)+ 401
      k, opcja na akcje.

      Takze wydaje mi sie, ze jak sie chce to mozna. Nie ma co zalamywac rak i
      patrzec na stany z perspektywy budowy. Trzeba poznawac ludzi i pracowac nad tzw.
      networking. Teraz, po roku przeprowadzamy sie na przedmiescia bo chcemy poslac
      dziecko do jednej z najlepszych szkol publicznych w Massachusetts. Spedzilismy
      kilka dni na wycieczce w NY (mieszkalismy na Manhattanie). Czy jestemy bogaci?
      Powiedzial bym, ze na warunki amerykanskie raczej nie. Ale mozemy sobie pozwolic
      na dodatkowa nauke, rozrywke, podrozowanie.

      Wystarczy chciec.

      PS Oboje w Polsce mielismy bardzo dobre prace, mieszkanie, samochody.
      Przeprowadzilismy sie bo bylismy ciekawi jak sie zyje w innych krajach. Czy
      zostaniemy w USA? Napewno nie. Pojedziemy gdzies dalej (NZ moze AU).

      pozdrawiam
      • Gość: plpl do start1234 IP: *.cable.ubr01.perr.blueyonder.co.uk 14.07.07, 14:53
        a na jakiej wizie wyjechales? bo czasami nie wystarczy tylko
        chciec bo brak wizy stoi na przeszkodzie.
        pewnie byles szczesciarzem i wylosowales gc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka