Dodaj do ulubionych

Kobiece poczucie winy?

18.01.07, 21:29
Mamy w domu straszliwy burdel. I ja nie sprzątam i mąż nie sprząta. Ja - bo
nie lubię, nie umiem i uważam, ze mam dosyć innej pracy, jak jeszcze się
wezmę za spzatanie, to padnę.
Mąż, bo mu bałagan nie przeszkadza, ale za to umie - jak już musi to
sprzątnie.
No i ja, zdeklarowana feministka, jednak czuję się wyłącznie winna za ten
bałagan, tak jakby to "z natury" do mnie należało i ja powinnam tego
pilnować. Rodzinę, ktora mówiła "mogłabyś jednak sprzątnąć" już wytresowałam.
Teraz mówią "mogibyście jednak sprzatnąć". A siebie samej nie potrafię.
Obserwuj wątek
    • sir.vimes Re: Kobiece poczucie winy? 18.01.07, 21:38
      Ja też niestety tak mam. Mąż sprząta - a ja poprawiam po nim i mam idiotyczne
      poczucie, że jednak "kobieca ręka" - w naszym przypadku bzdura, bo ja sprzątać
      nie potrafię a mąż "okiem artysty" ocenia zamieszanie i jakoś to zawsze unormuje.
      • kocia_noga Re: Kobiece poczucie winy? 18.01.07, 22:23
        Ja nie sprzątam, bo mi nie przeszkadza.Sprząta małż,bo tak się umówilismy.
        • nchyb Re: Kobiece poczucie winy? 19.01.07, 10:37
          sprzątamy na zmianę. Z reguły, kto szybciej wróci z pracy. Starsze dziecię ma
          prkaz odkurzania co ileś tam i codzienne wynoszenie śmieci. Młodsze ma pilnować
          zabawek. Resztą dzielimy się my. Cholera, coś w ym jest. Jak leżę na kanapie i
          gniję, tfu, pachnę, a mąż w tym czasie sprząta, mam ochot wstać i mu pomóc. Ale
          czasami czekam, aż i ta ochota przejdzie...
          A ciekawa rzecz, jakjasrzątam, to on chyba takiej ochoty nie ma... :-)
          • dagmama Re: Kobiece poczucie winy? 19.01.07, 12:12
            Mój mąż śmietnika w domu nie zauważa.
            Mamy taki podział, że on zmywa, zamiatamy na zmianę, podłogę myję ja.
            Panowie myją kibelek, resztę w łazience ja. Pranie wszyscy razem.
            Dziecko, samodzielnie, ma sprzątać zabawki i nie rzucać ciuchów na podłogę.
            • dagmama Przepraszam... 19.01.07, 12:20
              W końcu nie ustosunkowałam się do tematu.
              Mam poczucie winy, ale tylko wtedy, kiedy ktoś przychodzi. Bo sama tak
              tradycyjnie myślę, że za śmietnik obwiniana jest kobieta.
              W dodatku jestem flądra.
              I hipokrytka. Kiedy brat miał przyjechać do mnie, sama odsuwałam ciężką sofę,
              żeby stamtąd wygarnąć syf. I umyłam parapet pierwszy raz od założenia tegoż.
              Jakieś półtora roku:-(
    • czekolada_orzechowa Re: Kobiece poczucie winy? 19.01.07, 17:01
      to to samo, co problem koszuli: jesli wychodzimy do rodziny i mam pogniecioną
      koszulę, jestem fleja. Jesli on ma, też jestem fleja.
      Tak wygląda z grubsza opinia konserwatywnej częsci rodziny, którą czniam. A
      jednak jesli chodzi o porzadek mam to samo, co Verdana: burdel, który mi
      przeszkadza i poczucie winy, w rezultacie muszę poświęcic pół godziny na
      przemyślenia, czy serio dziś nie musze posprzątać, zamiast się zrelaskować, w
      efekcie mam stres i dalej burdel, a chłop jak mu się palcem pokaze to zrobi,
      tyle, ze ja mam niefeministyczny syndrom"umiem lepiej!"...
    • skrzydlate Re: Kobiece poczucie winy? 22.01.07, 15:16
      no.. masz poczucie obowiązku, ale to jest uleczalne, jak zauwazylam, mozna sie
      czuc w obowiazkach jedynie w odniesieniu do swojego biurka :-))).. poza tym
      wiesz.. to jest domowy matriarhat, wszystko co dotyczy domu na glowie kobiety ;))))
      • verdana Re: Kobiece poczucie winy? 22.01.07, 16:52
        Problem w tym, ze mi burdel nie przeszkadza, a mimo to mam poczucie winy, bo
        jak w mieszkaniu jest brudno - to ja jestem odpowiedzialna, a nie reszta
        rodziny...
        • nchyb Re: Kobiece poczucie winy? 23.01.07, 07:14
          to znaczy, naprawdę za burdel jesteście wszyscy odpowiedzialni, ale niestety,
          większość wini zawsze kobietę, w tym wiele kobiet również siebie wini...
          niestety...
          • skrzydlate Re: Kobiece poczucie winy? 23.01.07, 10:18
            zrobcie zrzute na kobiete-fachowca, i niech posprząta.. strasznie fajna rzecz
            jak ci ktos posprzata
            • sir.vimes Re: Kobiece poczucie winy? 23.01.07, 10:26
              A właściwie dlaczego tak mało jest facecików do sprzątania? Jedynie do okien i
              dywanów czasem da się nająć. A ja , gdybym miała wybierać, czułabym się o wiele
              etyczniej i sympatyczniej, patrząc jak wielki chłop z łapami jak bochny myje
              moją podłogę. A tak - zawsze się ora jakimiś drobnymi kobitkami.

              W czasach licealnych zarabiałam jakiś czas sprzątając - i dziwne to, ale
              przyjemniej się sprząta u kogoś niż u siebie - łatwiej zaplanować , ułożyć
              priorytety, zrobić i wyjść.
              • mankencja Re: Kobiece poczucie winy? 23.01.07, 11:23
                > moją podłogę. A tak - zawsze się ora jakimiś drobnymi kobitkami.

                moja pani Bozenka do drobnych nie nalezy:)
                • skrzydlate Re: Kobiece poczucie winy? 23.01.07, 18:11
                  no wlasnie ciekawe dlaczego panowie nie sa sprzątaczami... dlaczego? moze ludzie
                  z niewyksztalconych grup spolecznych, ci ktorzy pracuja fizycznie dostosowuja
                  sie chetniej to utartych schematow? a co robia studenci i mlodziez na wyspach
                  brytyjskich? czy tez tylko dziewczyny sprzątaja? a chlopaki robia cięższe albo
                  techniczne prace?
                  • mankencja Re: Kobiece poczucie winy? 23.01.07, 18:55

                    > no wlasnie ciekawe dlaczego panowie nie sa sprzątaczami... dlaczego? moze
                    ludzi
                    > e
                    > z niewyksztalconych grup spolecznych, ci ktorzy pracuja fizycznie dostosowuja
                    > sie chetniej to utartych schematow?

                    nie wiem. ale na korzysc twojego argumentu moze swiadczyc fakt, ze z dwojki
                    dzieci pani bozenki (w wieku pozne liceum-wczesne studia) chcacych sobie
                    dorobic "na zachcianki" tylko corka przychodzi czasem za nia sprzatac, syn
                    nigdy, chociaz nam wszystko jedno, kto to zrobi
              • malila Re: Kobiece poczucie winy? 23.01.07, 11:47
                sir.vimes napisała:
                > A właściwie dlaczego tak mało jest facecików do sprzątania?

                Swego czasu, kiedy była któraś tam zima stulecia, nasza administracja
                zatrudniała do sprzątania panów i panią. Chodniki wtedy pozamarzały, trzeba
                było to skuć łopatą i uprzątnąć. Pani pracowała sama, panowie we dwóch. Pani
                zasuwała jak mały motorek, panowie - kilka powolnych ruchów łopatą, przerwka na
                papieroska. Może dlatego;) Bo kobieta jak nie pracuje, to ma wyrzuty sumienia.
                Mężczyzna nie z tym żadnych problemów.

                W odpowiedzi na pytanie Verdany:
                Miałam poczucie winy, szczególnie wtedy, gdy mój mąż szedł do pracy, a ja
                zostawałam z dziećmi. A z dziećmi jak zdziećmi: ja sprzątam jedno, a oni mi
                demolkę w dwóch innych pomieszczeniach urządzają. Nie widzi się efektów swojej
                pracy, człowiek zaczyna sam wątpić we własną pożyteczność. Potem dzieci poszły
                do szkoły i przedszkola, a ja miałam poczucie winy, bo już nie zasuwałam tak
                jak przedtem i wydawało mi się, że nic nie robię. Byłam w takiej desperacji, że
                trzeba się było jakoś postawić do pionu, spojrzeć na wszystko z dystansu i
                obiektywnie ocenić własny i mężowski wkład. To był właściwie przełom w moim
                życiu. Mogę więc potwierdzić, że poczucia winy można się oduczyć:)
            • kocia_noga Re: Kobiece poczucie winy? 23.01.07, 10:28
              Nie wiem,ja jestem strasznie terytorialna i byłoby to dla mnie bolesne, gdyby
              ktokolwiek mi łaził po moim terenie.Poza tym lubię umiarkowany syf,w
              posprzątanym na błysk źle się czuję.Pamiętam,że w akademiku sprzątałyśmy z
              współmieszkanką czasem na wysoki połysk;jak już tak bylo zrobione,siadywałyśmy
              żeby się ponapawac, a potem ja szłam w odwiedziny do kolegów, których pokój
              miał ksywke "chlewik",żeby odreagowac.Wtedy zrozumiałam,że idealna czystośc nie
              jest dla mnie, a może ja dla niej.
              Ale pomimo że lubie gotowac,a w dodatku kuchnię zawłaszczam jako swój obszar
              obsikany,bardzo mi smakuja potrawy ugotowane przez kogoś innego, np męża,czy
              teściową.
              • nchyb Re: Kobiece poczucie winy? 23.01.07, 11:54
                > Nie wiem,ja jestem strasznie terytorialna i byłoby to dla mnie bolesne, gdyby
                > ktokolwiek mi łaził po moim terenie
                nie mam gosposi, nie wiem, jakbym to odebrała, ale 2 razy w roku gdy myję ona,
                marzy mi sę osoba, która za opłatą zrobi to za mnie. I ciągle sobie obiecuję,
                ze następnym razem już na pewno...

                >.Poza tym lubię umiarkowany syf,w
                > posprzątanym na błysk źle się czuję.
                Ja lubię porządek, ale taki udomowiony. Sterylna laboratoryjne czystość nie dla
                mnie. Ale posprzątane, zero kurzu, ciucy na swoi miejscu zazwyczaj, ale gdzieś
                tam ksiąkza he he leży, tam jakaś gazetka, a obok kubek z herbatą i koc ...
    • beata2802 Pierwsza pomoc w przypadkach nagłego poczucia winy 23.01.07, 18:36
      Pierwsza pomoc w przypadkach nagłego poczucia winy,
      kiedy on sprząta, gotuje, prasuje, przewija,
      przyszywa guzik, czyli co robić, żeby mu nie pomagać.

      1) Skompletuj: pilnik do paznokci, lakier, odżywkę do paznokci,
      (+zmywacz i waciki na wszelki wypadek).
      2) Usiądź na kanapie albo w fotelu, włącz ulubioną muzykę.
      3) Wymodeluj ładny kształt paznokci pilnikiem.
      4) Pomaluj je odżywką.
      5) Uważnie pomaluj lakierem, a kiedy wyschną nałóż drugą warstwę.
      Kolor powinien być wyraźny, ciemny, tak, żeby każde ew. dotknięcie
      niewyschniętego lakieru (ubytek) od razu rzucało się w oczy.
      6) Kiedy lakier wstępnie wyschnie nałóż werniks.
      7) Popatrz na swojego partnera. Przekonaj się, że poradził sobie
      z czynnosciami domowymi i nic złego się nie stało.
      Uśmiechnij się.
      8) Do wieczora nie powinnas się już brać za nic,
      bo wielowarstwowo pomalowane paznokcie schą naprawdę długo.
      Możesz jedynie poczytać książkę, albo wypić podaną Ci herbatę.

      Życzę miłego wieczoru bez poczucia winy :)
    • falafala Re: Kobiece poczucie winy? 23.01.07, 19:31
      Mi jakos nigdy nie przeszkadzal balagan, mojemu mezowi tez (choc wychowany przez
      pedantyczna mame ;)), ale przy dziecich balagan to jest malo powiedziane i nie
      tylko trzeba codziennie sprztc, ale jeszcze poganiac corke by raczyla uwolnic
      swoj pokoj od nadmiaru wywlonych zabawek, ksiazek itd.
      Niestety mam poczucie winy gdy nie jest sprzatniete, czuje sie w obowiazku
      chociaz zarzadzic sprzetanie.
      Normalnie, mamy podzial maz sprzata kuchnie (bo ja gotuje i nie lubie pozniej
      babrac sie w resztkach), a ja sprzatam lazienke. Reszta mieszkania do woli ;)
      • kocia_noga Re: Kobiece poczucie winy? 23.01.07, 21:21
        No fakt, pisze jak jest teraz,kiedy dzieci dorosły i wyfrunęły.Gdy były małe,
        to sprzątałam,ale bez przesady i pocZucia że jestem nadmiernie czy wyłącznie
        odpowiedzialna.
        • andziulindzia Re: Kobiece poczucie winy? 23.01.07, 22:02
          W moim domu pedantem jest mąż. Ja lubię udomowiony porządek. Ale wszędzie
          porozwalane zabawki i książeczki zdecydowanie przeszkadzają zwłaszcza jak się
          chce po cichu i po ciemku pójść np do łazienki i niechcący nadepnie się
          piszczka.
          Nie czuję też większych wyżutów sumienia gdy nie jest sprzątnięte. Ale brak
          wyrzutów sumienia nabyłam drogą rozsądnej eliminacji zbędnych prac do wykonania
          w domu przy małych dzieciach. Szybciutko nauczyłam się, że dużo cenniejsza jest
          drzemka niż wypucowana na błysk kuchnia ;)
          • jagandra Re: Kobiece poczucie winy? 24.01.07, 22:04
            U mnie poczucie winy jest tak naprawdę maską poczucia krzywdy ;) Zwłaszcza że lubię, jak jest w miarę czysto, za to nie cierpię sprzątać. No i wolałabym, żeby mąż to robił - sam, chętnie i bez przypominania :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka