fiabei
02.10.07, 21:54
Dziś pierwszy raz wysżłam z naszym samoróbnym MT na dłuższy spacer (nie
uzywałam go na dłużej, bo miał za miękkie pasy naramienne, a własnie je
zrobiłam do porządku), no i musze stwierdzic, ze przy mojej Elizie, to nawet
lepsze niż wiązanka. No i... zlikwidowałam wiązaną - będą jeszcze dwa MT - już
jutro pochwale się pierwszym - pokrojony leżay i czeka na zszycie - mialam to
zrobic dziś, ale jedna strona będzie haftowana, a brakło mi muliny... No
dosłownie kawałka. :(
A i reakcja pani z lumpiku:
(wchodzimy do środka)
Pani z Lumpiku: O jaaa! Ale super! Skąd Ty to wzięłaś?
Ja: A uszylam sobie...
PzL: TO ja ta Twoja wyrośnie, to ja TO chcę!
J: (śmieję się) A kogo Pani będzie nosic? (kobieta ma dzieci starsze ode mnie)
PzL: Ja nikogo - córka będzie nosic. Fajne TO jest i dobre na bioderka. To
przynies mi - w lutym urodzi.
J: <śmieję się> To jak w lutym urodzi, to moze chusta będzie lepsza, co? Dam
Pani jakies namiary...
PzL: Nie, nie... Ja to nie jestem zwolenniczką ciągłego noszenia...
;)
I nie chciała namiarów, a myśli, że Jej swojego MT oddam. ;)