Dodaj do ulubionych

Polska bieda poniżona

12.09.09, 18:30
wyborcza.pl/1,97863,7004246,Polska_bieda_ponizona.html

Chyba ważny tekst.

Miłej lektury i kłaniam się nisko.
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Polska bieda poniżona 12.09.09, 20:18
      Ano... ważny.... może przeczyta ktoś, kto gardzi biednymi... może choć głupio mu
      się zrobi...

      co do przyczyn biedy - te są bardzo złożone... wiem, że nikt nie chce być
      biedny... ale czasem nie ma siły i energii aby walczyć z przeciwnościami...do
      przeciwności zaliczam również własną głupotę...

      Faktycznie, ludzie biedą gardzą.... tak, jakby bogactwo było im dane raz na
      zawsze...

      Smutne to...

      A przeczytałeś komentarze? Z jakim poczuciem wyższości niektórzy się wypowiadają....
    • grzespelc Re: Polska bieda poniżona 12.09.09, 21:11
      Z dwiema rzeczami się nie zgadzam:

      1. Piją, bo im źle - mnie też bywało źle, i to jak cholera, ale jakoś nie piję.

      2. Biedny też niech ma laptop - no litości. Rozumiem chęć zaspokojenia
      podstawowych potrzeb, ale elektronika do nich nie należy.

      Reszta całkiem słuszna.
      • diabollo Re: Polska bieda poniżona 13.09.09, 01:19
        grzespelc napisał:

        > Z dwiema rzeczami się nie zgadzam:
        >
        > 1. Piją, bo im źle - mnie też bywało źle, i to jak cholera, ale jakoś nie piję.

        Może tylko dlatego, że nie jesteś typem nałogowca, czcigodny Grzespelcu, to
        naprawdę nie Twoja zasługa.

        > 2. Biedny też niech ma laptop - no litości. Rozumiem chęć zaspokojenia
        > podstawowych potrzeb, ale elektronika do nich nie należy.

        Właśnie, a dlaczego "nie należy"?

        To, że dzieci mogą być głodne, ale musza mieć telefon komórkowy czy laptopa to
        jest zupełnie zrozumiała sprawa.
        To tacy sami homo-sapiens jak inni.

        Bogaci dla przykładu zupełnie racjonalnie nie powinni kupować sobie trzeciego
        jachtu, piątego domu na w Konstancinie i szóstego na Lazurowym Wybrzeżu (w
        którym i tak nie będą mieszkać), czy bez sensu lecieć na kolację do jakiejś
        snobistycznej restauracji na drugim końcu Europy, by zaraz wracać z powrotem.
        (W Polityce właśnie w tym tygodniu był artykuł o bogatych Polakach, nie mogę już
        znaleźć).

        A ci normalni pracujący przecież też racjonalnie nie powinni zadłużać się na 50
        lat, aby kupować sobie apartament czy dom?

        "Do nich to nie należy"?

        Myślałem, czcigodny Grzespelcu, że Ty to doskonale rozumiesz.

        Ot, kolejny dowód na to, że tezy pani prof. Tarkowskiej o tym naszym alienującym
        stosunku do biednych jest słuszny.

        Poza tym myślę sobie, że Rodacy po prostu mają jakies atywistyczne obawy przed
        biedą (wszak wszyscy mamy jakiś biednych a nieodległych przodków), że biedni po
        prostu muszą być traktowani z góry, ze strachu, że się od nich tą biedą można
        "zarazić".
        Coś jak polska homofobia, która moim zdaniem też wynika ze strachu, że nawet
        jeżeli sami się nie "zarazimy", to mogą "zarazić" się nasze dzieci (wnuki, itd).

        > Reszta całkiem słuszna.

        Całość bardzo słuszna.

        Kłaniam się nisko.
        • grzespelc Re: Polska bieda poniżona 13.09.09, 16:41
          > Może tylko dlatego, że nie jesteś typem nałogowca, czcigodny Grzespelcu, to
          > naprawdę nie Twoja zasługa.

          Być może. Ale też sądzę, że w pewnym wieku, powiedzmy w okolicach 30, człowiek
          powinien już umieć sobe radzić psychicznie z życiem.

          > Myślałem, czcigodny Grzespelcu, że Ty to doskonale rozumiesz.

          Nie rozumiem ani tego, ani tego. Jak kogoś nie stać na dom, to nie powinien
          kupować. A jeżeli kupił,i mu nagle rata wzrosła, bo nie przewidziało bedactwo,
          żę kurs waluty nie bedzie wiecznie spadał, to niech teraz sprzeda ten dom,
          zamiast wyciągać łapę po kasę z podatków. Trzeci jacht i piąty dom też jest
          kompletnie bez sensu.
          To, że wszyscy się zachowuja nieracjonalnie, nie znaczy, że nie można tego
          oceniać jako głupotę.
          Ja nie mam laptopa, komórkę kupiłem, jak mnie było na nią stać, mieszkanie mam w
          kiepskiej dzielnicy, ale za to za rok będzie spłacone, a samochodu nie mam, bo
          mnie nie stać, a zarabam powyżej średniej krajowej. Nie kupuję markowej odzieży
          i w ogóle nie łażę do drogich sklepów. Jak mnie nie było stać na wakacje, to nie
          jechałem.
          Uważam, że nie muszę od razu wszystkiego mieć. I inni też nie.
          Biednych się nie boję, sam biedę dobrze znam, bo jak byłem nastolatkiem to moim
          rodzicom ledwie starczało na jedzenie, a i sam pamiętam jak to jest, kiedy na
          koncie 0, a do wypłaty tydzień.

          > Poza tym myślę sobie, że Rodacy po prostu mają jakies atywistyczne obawy przed
          > biedą (wszak wszyscy mamy jakiś biednych a nieodległych przodków),

          Coś w tym jest. Cóż, nie jest fajnie być biednym. Trudno za tym tęsknić.
          • maria421 Re: Polska bieda poniżona 13.09.09, 17:38
            Podoba mi sie Twoja postawa, Grzesiu.

          • diabollo Re: Polska bieda poniżona 13.09.09, 23:32
            grzespelc napisał:


            > Nie rozumiem ani tego, ani tego. Jak kogoś nie stać na dom, to nie powinien
            > kupować. A jeżeli kupił,i mu nagle rata wzrosła, bo nie przewidziało bedactwo,
            > żę kurs waluty nie bedzie wiecznie spadał, to niech teraz sprzeda ten dom,
            > zamiast wyciągać łapę po kasę z podatków. Trzeci jacht i piąty dom też jest
            > kompletnie bez sensu.

            Czcigodny Grzespelcu,

            Doskonale rozumiem Twoje (i moje) niezrozumienie.

            Wydaje mi się, że nasze problemy percepcyjne biorą się z naszej powszechnej
            wiary w zabobon, że ludzie generalnie w swoich decyzjach postępują racjonalnie.
            Uwierzyliśmy w teoretyczny model człowieka homo-economicusa, który minimalizuje
            straty, maksymalizuje zyski.
            Jak każdy teoretyczny model, tym bardziej dotyczący Człowieka, ma on zajebiste
            ograniczenia.

            Bo my, ludzie, jesteśmy przede wszystkim w swoich decyzjach emocjonalni,
            racjonalni dopiero później (ewentualnie w realizacji perwotnych emocjonalnych
            motywacji).


            > > Poza tym myślę sobie, że Rodacy po prostu mają jakies atywistyczne obawy
            > przed
            > > biedą (wszak wszyscy mamy jakiś biednych a nieodległych przodków),
            >
            > Coś w tym jest. Cóż, nie jest fajnie być biednym. Trudno za tym tęsknić.

            Pewnie, że tak.
            Pozdrawiam serdecznie i kłaniam się nisko.
      • isma Re: Polska bieda poniżona 13.09.09, 10:24
        Laptop to moze nie, ale nie wiem czy wiesz, ze nie da sie - gdyby chciec
        stosowac sie do szkolnego programu - ukonczyc I kl. szkoly podstawowej nie majac
        komputera. Czesc zadan jest na CD-romie...
        • diabollo Artykuł o bogatych w Polsce... 13.09.09, 10:44
          www.polityka.pl/to-nie-jest-kraj-dla-bogatych/Text01,933,300017,18/
          • maria421 Re: Artykuł o bogatych w Polsce... 13.09.09, 16:52
            Glupi,niegodny Polityki tabloidowy artykul najwyrazniej pisany za biurkiem przez
            kogos kto ma troche wyobrazni ale nie ma ochoty na sprawdzanie faktow i pisze
            bzdury jak np. ta o jakiejs ulubionej przez milionerow restauracji Cervezia
            Catalana w Barcellonie ktora slynie z tego ze nie przyjmuje rezerwacji.
            Restauracja nazywa sie Cerveceria Catalana, nalezy do niedrogich (menu srednio
            po €20,- na osobe) i jak najbardziej przyjmuje rezerwacje:)

            www.bcnrestaurantes.com/barcelona.asp?restaurante=CERVECERIA-CATALANA
            Jestem pewna ze to nie jedyny blad w artykule ktory ma chyba tylko jedno
            zadanie- zeby sobie czytelnicy pomarzyli jak to jest miec wille na Rivierze do
            ktorej dolatuje sie wlasnym samolotem....
          • grzespelc Re: Artykuł o bogatych w Polsce... 13.09.09, 17:12
            O matko. Ci kolesie są tacy żałośni...
            • diabollo Re: Artykuł o bogatych w Polsce... 14.09.09, 00:57
              grzespelc napisał:

              > O matko. Ci kolesie są tacy żałośni...

              Nie ma co osądzać, czcigodny Grzespelcu.

              Znowu nie chcę nieczego wyrzucać, a socjologicznie musimy pamiętać, że to
              drugie, trzecie pokolenie chłopskiego awansu społecznego, jak druzgocąca
              większość dzisiejszej, polskiej tzw. "klasy średniej".

              Sami pewnie zachowywalibyśmy się podobnie.

              Kłaniam się nisko.
              • grzespelc Re: Artykuł o bogatych w Polsce... 14.09.09, 17:33
                > Nie ma co osądzać, czcigodny Grzespelcu.
                >
                > Sami pewnie zachowywalibyśmy się podobnie.

                Ależ jedno drugiegi nie wyklucza. Dla mnie nie ma nic zdrowszego niż bycie
                osądzonym.
        • grzespelc Re: Polska bieda poniżona 13.09.09, 16:44
          > Laptop to moze nie, ale nie wiem czy wiesz, ze nie da sie - gdyby chciec
          > stosowac sie do szkolnego programu - ukonczyc I kl. szkoly podstawowej nie majac
          > komputera. Czesc zadan jest na CD-romie...

          Fatalnie. No to cóż, wydrukować, i napisać rozwiazania w domu długopisem. Chyba
          dwói za to ne stawiają.
          Szkola powinna jakoś ułatwiać naukę biednym dzieciom, a nie utrudniać.
          • isma Re: Polska bieda poniżona 13.09.09, 22:41
            Nie da sie. W I klasie np. dziecko sie musi m.in. nauczyc poslugiwac
            podstawowymi funkcjami programu Paint. Oczywiscie mozna wyrysowac zadanko na
            kartce linijeczka i cyrkielkiem oraz pokolorowac, ale to jakby... nie to samo.

            Nie no, dwoj nie stawiaja, po prostu nie realizauja programu. Tylko po co
            tworzyc fikcje, ze tak nowoczesnie sie naucza?
    • maria421 Re: Polska bieda poniżona 13.09.09, 16:31
      Co to wlasciwie znaczy byc biednym w Polsce?

      Zajrzalam do Wikipedii i, jezeli dobrze interpretuje dane w tabelce, 59%
      polskich rodzin zyje na granicy ubostwa.

      Mozliwe to?
      Ale co wlasciwie mowia te kwoty? Nie liczy sie chyba tylko wysokosc dochodow,
      ale tez umiejetnosc gospodarowania nimi.

      Pogarda dla slabszego i biedniejszego jest uczuciem podlym i glupim. Z drugiej
      strony rozumiem spoleczna niechec wobec nieudolnych ubogich. Nie wiem, czy
      nieudolnosc to jakas choroba ktora mozna leczyc i jak, wiem jednak ze sa
      przypadki ktore sa jak studnie bez dna, przypadki ktore nigdy sie z biedy nie
      dzwigna, chocby nie wiem jak pomagac.

      • grzespelc Re: Polska bieda poniżona 13.09.09, 17:00
        > Co to wlasciwie znaczy byc biednym w Polsce?

        Definicja biedy jest mniej więcej taka, że jest to dochód na osobę mniejszy, niż
        60% średniej w kraju. A zatem jest wględna. Potem mamy ubóstwo - mniej ni 40%.
        Albo na odwrót, nie pamiętam. A poteem mam y nędzę, czyli - tu już obiektywnie -
        niezdolność do zaspokojenia podstawowych potrzeb.

        > Zajrzalam do Wikipedii i, jezeli dobrze interpretuje dane w tabelce, 59%
        > polskich rodzin zyje na granicy ubostwa.

        Siłą rzeczy dochód na osobe w rodzinie jest niski, bo dzieci nie pracują.
        Kategori biedy w bogatych krajach odnosi się raczej do wykluczenia społecznego
        niz problemów egzystencji. Biedny Niemiec jest biedny, bo nie pojedzie na 2 tyg.
        do Egiptu. Namibijczyk też nie pojedzie, ale nie jest biedny, bo 90%
        Namibijczyków na to nie stać.
        Tak to jest ze statystyką.
        • maria421 Re: Polska bieda poniżona 13.09.09, 17:35
          grzespelc napisał:
          >
          > Definicja biedy jest mniej więcej taka, że jest to dochód na osobę mniejszy, ni
          > ż
          > 60% średniej w kraju.

          OK, ale to wg. tzw. ekwiwalentu dochodu netto ktory jest obliczany wg. jakichs
          tam kryteriow i nie jest rowny sredniej placy w kraju.


          > Siłą rzeczy dochód na osobe w rodzinie jest niski, bo dzieci nie pracują.
          > Kategori biedy w bogatych krajach odnosi się raczej do wykluczenia społecznego
          > niz problemów egzystencji. Biedny Niemiec jest biedny, bo nie pojedzie na 2 tyg
          > .
          > do Egiptu.

          Przesada:)
          Biedny jest wtedy kiedy dostaje tzw. Harz IV czyli niecale € 400 miesiecznie na
          zycie (mieszkanie placi panstwo).
          To jest tak, jakbys w Polsce mial do dyspozycji jakies 400 zl na miesiac.
          • grzespelc Re: Polska bieda poniżona 14.09.09, 17:46
            > Biedny jest wtedy kiedy dostaje tzw. Harz IV czyli niecale € 400 miesiecz
            > nie na
            > zycie (mieszkanie placi panstwo).
            > To jest tak, jakbys w Polsce mial do dyspozycji jakies 400 zl na miesiac.

            Nie przesadzaj. 400 euro w Niemczech to znacznie więcej niż 400 zł u nas.
            • maria421 Re: Polska bieda poniżona 14.09.09, 19:53
              grzespelc napisał:
              >
              > Nie przesadzaj. 400 euro w Niemczech to znacznie więcej niż 400 zł u nas.

              Pewno troche wiecej, ale napewno nie tyle ile by wychodzilo po oficjalnym
              przeliczniku.
    • vobiska1 Re: Polska bieda poniżona 14.09.09, 08:50
      Dla mnie bieda to brak doznań. Osoby biedne mają bardzo nudne
      życie,niskie dochody spełniają tylko podstawowe potrzeby,brak nowych
      bodźców, doznań, tylko trwanie ,wegetacja. Dlatego ludzie unikają
      osób biednych,dlatego biedne dzieci są poniżane wśród rówieśników, w
      rozmowie, w zabawie nie mają nic ciekawego do zaoferowania. Wśród
      dorosłych obecnie też ważny jest nie tyle poziom uduchowienia ile
      konkrety konsumpcyjne. Wniosek taki: gdy jesteś darczyńcą daj
      biednemu nie to ,co stare, zużyte lub co ci zbywa,daj mu „miarą
      natrzęsioną”- zaproś do restauracji,kup komórkę, parmezan,perfumy.
      Zapewnisz ,choć na chwilę, biednemu to,czego zazdrości bogatym-
      nowe ,intensywne doznania. W latach 80 jako dziecko z biednej
      rodziny byłam tak wdzięczna za dary z Zachodu w paczkach -pachnąca
      guma do żucia,pyszna czekolada,banan ,dżinsy itp. właśnie ze względu
      na nowe doznania!!

      • maria421 Re: Polska bieda poniżona 14.09.09, 09:54
        Bardzo ciekawe to co piszesz, Vobisko. Musze przemyslec.
    • vobiska1 Mario, 14.09.09, 22:28
      gdy się samemu przeszło biedę można mieć na ten temat sporo
      refleksji.Zjawisko "lizania przez szybę",obecnie ,z powodu mnogości
      atrakcyjnych towarów w sklepach, psychiczna udręka dla ludzi słabo
      sytuowanych.Cóż ,ilość dóbr na świecie ograniczona, dziwnie
      podzielona, a rada jest jedna: dzielić się z biednymi!!!
      Nigdy nie upokorzysz biednego gdy dasz mu to co sam chciałłbyś
      dostać!Piszę rzeczy oczywiste ale one nam często umykają....
      • maria421 Re: Mario, 14.09.09, 22:57
        Ja pamietam innego rodzaju biede; pamietam sklepy spozywcze w PRL-u w ktorych
        byl tylko groszek konserwowy i ocet. To tez byla bieda- pieniadze niby byly, ale
        nie mozna bylo za nie nic kupic. Tez wtedy czulam sie upokorzona i biedna, a na
        pocieche moglam miec tylko tyle, ze wszyscy mieli tak samo malo- ten sam
        przydzial na kartki i mniej wiecej takie same mozliwosci zaopatrzenia.


        • vobiska1 Re: Mario, 14.09.09, 23:23
          tak,to prawda lecz nie było wtedy tego lizania przez szybę ,a tego
          widoku niedostępnego luksusu więksozsc ludzi nie wytrzymuje
          psychicznie,frustracja,zawiśc itd.co innego dobrowolnie wybrać
          ubóstwo , a co innego być na nie skazanym.Ech,temat rzeka i zawsze
          bolesny.Pozdrawiam Cię serdecznie.
          • maria421 Re: Mario, 15.09.09, 09:45
            Ale byla wtedy walka o przetrwanie. O biologiczne przetrwanie...

            Rowniez pozdrawiam:)
            • a000000 Re: Mario, 15.09.09, 10:26
              Z tego co napisała Vobiska wynika, że gdy człowiek jest szczęśliwy, to nie jest
              biedny.... niezależnie od ilości zer na koncie... wtedy nikomu nie zazdrości,
              nie czuje zawiści, nie pragnie i pożąda cudzego... jest szczęśliwy... i coś w
              tym jest...

              Cały czas się zastanawiam.... Vobiska ma dużo racji, ale to jest tylko niewielki
              wycinek... bo biedy mamy dwie: materialną i mentalną...
              Z jednym się z Vobiską zgadzam bezapelacyjnie - temat rzeka...

              Nie wiem ,czy dawanie przedmiotów upragnionych nie jest upokarzające dla
              obdarowanego... ja sądzę, że upokarzająca jest sama sytuacja - biedny bierze bo
              sam nie potrafi zdobyć..... natomiast dawanie tego co komu skapnie jest
              upokorzeniem, być może większym dla dającego... tylko on jeszcze o tym nie wie...

              Wielką jest sztuką tak dać, aby nie upokorzyć...
              • vobiska1 Azerko, 15.09.09, 21:25
                są dary, które nigdy nie upokarzają żadnej ze stron,dobrze o tym
                wiesz:-))
                Tak,bieda mentalna,no tu się nic nie da zrobić może pomóc tylko
                dar mądrości,dar Ducha św.,o który trzeba się modlić.Mam na mysli
                np. biede w postaci alkoholizmu,bardoz zmeinai mentalnośc i czasem
                tylko cud Boski może alkoholikowi pomóc bo otoczenie nei daje rady.
              • vobiska1 Azerko,jeszcze coś 15.09.09, 21:30
                Dlaczego piszesz "dawanie co komu skapnie"? Ja mam na myśli
                szlachetne dzielenie się z biedniejszym tym co mam , z dwóch
                pięknych koszul jedną daję biednemu.Niektórzy rodzice proszą by
                dziecko oddało biedniejszemu dziecku najładniejszą przytulankę,co o
                tym sądzisz ?
        • diabollo Octem pijani... 15.09.09, 21:41
          maria421 napisała:

          > Ja pamietam innego rodzaju biede; pamietam sklepy spozywcze w PRL-u w ktorych
          > byl tylko groszek konserwowy i ocet.

          Tak mnie rozczuliło bieda-kombatanctwo czcigodnej Marii za PRLu, że zadedykuję
          jej ten oto felietonik pana Urbana.

          Pozdrawiam i kłaniam się nisko.

          *******************
          Jerzy Urban

          Octem pijani

          Nieboszczka, którą kocham, nieźle się trzyma. „Gazeta Wyborcza” podała wyniki
          badań CBOS: 44 procent dorosłej ludności Polski pozytywnie ocenia okres PRL i
          ten odsetek nie zmienił się przez ostatnie 9 lat. 43 procent ocenia nieboszczkę
          ujemnie. Przez te 9 lat niechęć zmalała o 4 punkty. Wyniki badań są dowodem na
          bezskuteczność propagandy PiS, IPN i całej prawicy, która po 1989 r. nadal
          wojowała z minionym ustrojem. Obrazem Polski Ludowej w telewizji niezmiennie
          było przecież bijące pałkami ZOMO oraz ocet stojący solo w sklepach. Widoki te
          uzupełniał opis: okupacja sowiecka, represyjna dyktatura, patrioci w
          więzieniach, mordowani księża, brak wolności, rozpasane życie nomenklatury,
          walczące z reżimem społeczeństwo i przemysł produkujący karykatury wyrobów.
          Mieszanka ta opierała się na wzorcu kompozycyjnym stworzonym we wczesnym okresie
          PRL do opisu Polski międzywojennej: nędza, bezrobocie, strajki, dyktatura,
          strzelająca policja, pacyfikacje ukraińskich wsi, getto ławkowe dla Żydów,
          zapałka dzielona na cztery, obóz w Berezie, opozycja w więzieniach i na koniec
          uciekająca z kraju ekipa rządząca, choć twierdziła, iż nie odda ani guzika.
          Różnica polega na tym, że taki obraz II RP przedstawiany był w PRL najwyżej
          przez 10 lat i że był w rozmaitych punktach zgodny z pamięcią trzech czwartych
          obywateli II RP (biorąc pod uwagę 30 proc. udziału mniejszości narodowych).
          Natomiast skłamany obraz PRL wciskany jest już od 20 lat. Marnie się przyjmuje,
          ponieważ w różnych punktach zgodny jest z pamięcią najwyżej kilku procent
          obywateli PRL. Nikt przecież nie widział na ulicach sowieckich okupantów i nie
          chodził pijany po wypiciu octu. Przez ostatnie 35 lat tamtego ustroju mało kto
          siedział za politykę lub choćby znał kogokolwiek siedzącego. Księża zaś już w
          PRL wyglądali na paniska zadowolone z byczego życia.
          O ile opinie o PRL są zróżnicowane, o tyle ocena jej pogromców dosyć jednorodna.
          Za rozliczaniem PRL opowiada się 18 procent, przeciw – 78. Ta większość jest
          zdania, że przeszłością powinni się zajmować historycy. Wyraża to niezgodę na
          posługiwanie się w bieżącej polityce zwalczaniem tego, czego nie ma, i
          napiętnowanie postkomunistów. Pasje lustracyjne są właściwością fanatyków.
          Społeczeństwo zawiadomiło PiS, że jego komunożerstwo jest pożyteczne tylko dla
          zachowania żelaznego elektoratu liczącego około 18 procent wyborców. Nie stanowi
          natomiast instrumentu ułatwiającego odzyskanie władzy. Wbrew swoim emocjom i
          kompleksom Kaczyńscy muszą więc rozliczenia z czerwonymi zepchnąć na trzeci
          plan. Z badań wynika, że nawet większość wyborców PiS nie chce się w to dalej
          bawić. Kaczyńskiemu przypisuje się instynkt polityczny. Tymczasem to on woła, że
          stoi tam, gdzie stała „Solidarność”, a wszyscy inni tam, gdzie ZOMO. Jest to
          krzyk polityka ślepego i głuchego, gdyż 80 procent członków „Solidarności”
          sprzed 1989 r. opowiada się przeciw rozliczeniom z PRL.
          Platformie badania te wskazały, że może spokojnie rozpędzić IPN. Program PO
          głosił: otworzyć archiwa i niech każdy z tego wysypiska wygrzebie, co chce i po
          co chce. W 2005 r. opowiadało się za tym 38 procent, teraz – 24. Obrzydzenie
          wobec lustracji osiągnęło taki poziom, że stłumiło nawet ludzką ciekawość.
          Dyrektywa wyborców dla Platformy: przeszłością się nie zajmować.
          Najtrudniejsze prace myślowe czekają SLD. Wskazówka, że przeszłość nie powinna
          być instrumentem stosowanym w bieżącej polityce, dotyczy wszystkich partii, więc
          także lewicy. Z drugiej strony sprzeciw wobec zakłamywania PRL byłby mile
          widziany przez 47 procent ogółu, a 76 procent wyborców nie chce rozliczeń. Warto
          więc tę postawę wyrażać, skoro żadna inna partia tego nie czyni. Z drugiej
          jednak strony gdyby SLD uległ pokusie gry tymi nastrojami, potwierdziłby opinię,
          że jest partią przeszłości, a nie przyszłości, klubem kombatantów PRL,
          zgromadzeniem nostalgików. Na krótką metę SLD może na obronie PRL trochę zyskać,
          na dalszą metę dużo stracić.
          Za trafną uważałbym więc taką oto politykę SLD: nie zajmować się PRL-em,
          dorobkiem tamtych czasów i ludzi, czyli nie wabić wyborców emerytów, choć są
          liczni, a wielu z nich nie pójdzie głosować na partię obojętną wobec ich
          życiowego dorobku i poczucia godności. Walić natomiast bez obawy i zahamowań we
          wszelkie próby wprowadzania do bieżącej polityki rozliczeń, lustracji, odwetu,
          dyskryminacji ludzi o PRL-owych życiorysach. Sprzeciwiać się burzeniu pomników,
          przemianowywaniu ulic. Mówiąc obrazowo, nie zachęcałbym SLD do rozważań, czy
          stan wojenny był zły, czy pożyteczny. SLD wiele jednak traci, gdy pozwala
          prowadzić w ciszy i zapomnieniu farsowy proces przeciw generałowi Jaruzelskiemu
          i towarzyszom. Gdyby nadać mu rozgłosu, większość ludzi uniosłaby się gniewem.
          Niechęć do rozliczeń zyskałaby konkretyzację, a w ślad za tym polityczną siłę.
          SLD lękliwie przegapia takie okazje. Nie umie bowiem wprowadzać własnych tematów
          do repertuaru życia publicznego. Gra swoją skromną rolę grzecznej opozycji tylko
          w sztukach, które partie prawicowe piszą i wystawiają na scenie.
          I pomyśleć, że kiedyś we Francji republikańska centrolewica uformowała swój obóz
          i zepchnęła w cień prawicę, nacjonalistów, klerykałów za sprawą procesu zaledwie
          kapitana. Napieralskiemu zaś los zsyła generała z czterema gwiazdkami i bez
          żadnych cięć poniżej pasa.

          www.nie.com.pl/art21162.htm
          • maria421 Re: Octem pijani... 15.09.09, 22:05
            Diabollo, Twoj idol ktorego sklerotycznymi wypocinami nas tu czestujesz (choc
            oprocz Ciebie samego nikt na nie nie jest lasy), zapomnial napisac, ze wtedy,
            kiedy na polkach stal tylko ocet i puszki z groszkiem, to on, panisko na
            garnuszku komunistycznego rzadu, "Goebbels stanu wojennego", publicznie cieszyl
            sie ze "rzad sie wyzywi".
            Teraz, sam jako "gasnacy starzec" , nadal potrafi tylko to co zawsze- pluc jadem
            co Ty jako ambrozje zlizujesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka