Dodaj do ulubionych

Biała wstążka

05.12.09, 11:04
Szkoda, że nam się już nie chce. Tak chętnie poczytalabym Wasze opinie na
temat tego filmu. Dla mnie to bardzo ważny film, wręcz nie wyobrażam sobie,
żeby kogoś pozostawił obojętnym, żeby komuś się nie podobał, choć to chyba
nieodpowiednie słowo. A może się mylę?
Obserwuj wątek
    • noida Re: Biała wstążka 08.12.09, 12:16
      Przeczytałam, o czym jest ten film na pewno na niego nie pójdę. Mam
      wrażenie, że Haneke to taki nowy Von Trier - robi obleśne filmy i patrzy, ile
      zdoła wytrzymać jego publiczność. A publiczność masochistycznie na nie chodzi,
      bo przecież skoro mnie obrzydziło, to znaczy, że ambitne i intelektualne było.
      Jakoś mi to jedzie szarlatanerią.
      • daria13 Re: Biała wstążka 08.12.09, 16:11
        Możesz nie lubić kina, jakie robią Trier i Haneke, ale krytykowanie filmu,
        którego się nie widziało, a jedynie czytało o czym jest, może nie jest
        szarlatanerią, ale profesjonalne też nie jest.
        • noida Re: Biała wstążka 08.12.09, 20:35
          Nie cierpię kina, które robi Von Trier. Jedyny jego film, który moim zdaniem da
          się obejrzeć, to "Idioci".
          Natomiast jeśli chodzi o Hanekego, to nie krytykuję jego filmu, tylko piszę, że
          na niego nie pójdę, bo mi się jego filmy kojarzą z bezsensowną męczarnią i tyle.
          A sądząc po tematyce, ten nie będzie inny niż poprzednie.
          Na szczęście ja tutaj się nie wypowiadam zawodowo, tylko prywatnie, więc mogę
          sobie szarlatanić, ile mi się podoba :)
    • nienietoperz Re: Biała wstążka 15.12.09, 15:49
      Ja bardzo chętnie podyskutuję, ale najpierw muszę `Wstążkę' zobaczyć. Na naszej
      prowincji oznacza to jakiś termin styczniowy. A Haneke lubię chyba nawet teraz
      bardziej niż von Triera.
    • lubie.pomponiki Re: Biała wstążka 23.12.09, 12:38
      jestem zawiedziona "Białą wstążką";
      poprzednie filmy Haneke były dyskutowane, powstawało wiele interpretacji i każda
      była uprawniona, pobudzały wyobraźnię, natomiast wymowa "Białej wstążki" jest
      jednoznaczna;
      przykre jest to, że tak wielki artysta przechodzi na stronę ideologii i robi to
      w sposób bezwzględny i okrutny.
    • nienietoperz Re: Biała wstążka 08.01.10, 21:46
      Więc obejrzawszy. I tak: film jest nie tylko ważny, jest też po
      prostu bardzo dobry. Do pewnego stopnia ma konstrukcję klasycznego
      kryminału, tyle, że rozwiązanie otrzymujemy, przynajmniej pozornie w
      drugiej scenie. Nie obniża to napięcia, nie przeszkadza w oglądaniu
      z zainteresowaniem i szukaniu odpowiedzi na to jak i dlaczego.
      Zresztą jednym z głównych atutów `Wstążki' jest to, że rzeczy
      oczywiste oczywistymi chwilami być przestają. W sumie, jak mawiał
      maestro Larkin:

      `They fuck you up, your mum and dad.
      They may not mean to, but they do.
      They fill you with the faults they had
      And add some extra, just for you.

      But they were fucked up in their turn
      By fools in old-style hats and coats,
      Who half the time were soppy-stern
      And half at one another's throats.'


      Jak na Haneke pojawia się nieoczekiwanie humor, pojawia się też
      naiwność; wreszcie co może najważniejsze nie ma tu żadnej postaci
      płaskiej, nie ma na przykład karykatury pastora-potwora, jest pastor-
      człowiek, któremu wierzę i któego żal mi tak samo, jak osób, które
      są jakoś jego ofiarami. No i na pewno jest o czym rozmawiać po
      wyjściu z kina.


      Uwaga o jednoznaczności ideologicznej zdaje mi się odnosić albo do
      jakiegoś innego filmu, albo do superuproszczonej i ujednoznacznionej
      interpretacji tego, który widziałem ja.

      Z ukłonami,
      NN
      • daria13 Re: Biała wstążka 10.01.10, 14:29
        Tak, forma, konstrukcja, dawkowanie napięcia, umiejętność jego rozładowania,
        żeby zaraz potem je spotęgować - to wszystko przykuwa do fotela, sprawia, że nie
        sposób ani przez moment nie chłonąć tego filmu z zapartym tchem, w jakimś niemal
        odrętwieniu, rosnącym z minuty na minutę. Naprawdę łapałam się na tym, że
        wstrzymuję z napięcia oddech. Jak na najlepszym horrorze;) A jednocześnie przez
        cały czas kłębiące się myśli, skojarzenia, przemyślenia. To właśnie sztuka
        filmowa w najlepszym wydaniu.
        Co do ideowości, w pierwszym odruchu rzeczywiście można stwierdzić, że mało tu
        miejsca na dywagacje, co jest złe, a co dobre. To z pozoru jednoznaczne. Ale
        tylko w pierwszym odruchu. Bo czy pastor-potwór jest nim dlatego, że taki się
        urodził, czy dlatego, że został kiedyś w dzieciństwie potraktowany dokładnie tak
        samo jak teraz on traktuje swoje dzieci i tak w kółko? Dla mnie znacznie
        straszniejszą postacią jest lekarz,dawno nie widziałam tak odrażająco
        bezlitosnej postaci. Cała masa pomniejszych urzekających lub przerażających
        scen, a właściwie każda scena o swojej wadze i natężeniu. Teraz myślę, że
        chcialabym ten film obejrzeć jeszcze raz, bo zbyt byłam spięta, oglądając go
        pierwszy raz. Tak, spięta, to dobre określenie i też dobra recenzja filmu, który
        tak działa na widza.
      • lubie.pomponiki Re: Biała wstążka 20.01.10, 16:57
        „Pokazuje pan, jak doszło do tego, że z dzieci wychowywanych w protestanckich,
        dbających o dyscyplinę i dobre maniery rodzinach niemieckich tuż przed wybuchem
        I wojny światowej rodzi się chłodne, obojętne na zło, okrutne społeczeństwo. To
        ono poddało się nazistowskiej propagandzie i ideologii”. Haneke odpowiada: „Bo
        to właśnie takimi ludźmi najłatwiej jest manipulować. Te dzieci, które w moim
        filmie mają po 10-13 lat, osiągnęły dojrzałość w okresie formowania się faszyzmu
        w Niemczech. […] rozmawiałem z wieloma ludźmi – żyjącymi jeszcze świadkami i
        ofiarami tego systemu. Przestudiowałem sporo książek o metodach wychowawczych,
        które w tym okresie upowszechniano”. To fragment rozmowy przeprowadzonej przez
        Mariolę Wiktor z Haneke na festiwalu w Cannes w 2009 roku. Nie mam powodu nie
        wierzyć Haneke. Rozmawiał i przeczytał. Jednak jego teza jest nie do obrony.
        Oto moje argumenty.
        Uczniowie szkoły średniej w Palo Alto w stanie Kalifornia na zajęciach z
        historii nie byli w stanie pojąć bestialstwa Holocaustu. Nauczyciel Ron Jones
        zdecydował się zmodyfikować swój sposób nauczania tak, aby uczynić przekaz
        przekonującym. W tym celu zamiast zwykłej dydaktycznej metody nauczania
        zastosował metodę uczenia się przez doświadczenie. Poinformował klasę, że w
        nadchodzącym tygodniu będą symulować pewne aspekty niemieckich doświadczeń.
        Jones ustanowił nowe sztywne reguły obowiązujące w klasie, którym trzeba się
        było podporządkować, nie pytając o nic. Uczniowie zostali poddani manipulacji. W
        ciągu zaledwie pięciu dni doszło do transformacji dobrych dzieci w
        pseudo-Hitlerjugend. Wydarzyło się to w roku 1978. Nie był to jedyny
        eksperyment, w trakcie którego dzieci i młodzież były poddawane manipulacji.

        Stanley Milgram, amerykański psycholog, przeprowadził serię badań nad „ślepym
        posłuszeństwem wobec autorytetu”. Jego zainteresowanie tym problemem wynikało z
        głębokiego osobistego pragnienia wyjaśnienia, dlaczego naziści tak posłusznie
        zabijali Żydów w czasie Holocaustu. Zamiast szukać tendencji dyspozycyjnych w
        niemieckim charakterze narodowym, które by wyjaśniły nikczemność tego
        ludobójstwa, był on przekonany, że decydującą rolę odgrywały cechy sytuacji, że
        posłuszeństwo wobec autorytetu było „toksycznym języczkiem spustowym” niczym
        nieusprawiedliwionego morderstwa. Po zakończeniu swych badań Milgram postawił
        wniosek, że podstępna i wszechobecna siła posłuszeństwa byłaby zdolna do
        przekształcenia zwykłych obywateli amerykańskich w personel nazistowskich obozów
        śmierci. „Gdyby w Stanach Zjednoczonych wprowadzono system obozów śmierci tego
        rodzaju, jaki obserwowaliśmy w nazistowskich Niemczech, to w każdym amerykańskim
        mieście średniej wielkości można by znaleźć wystarczający personel dla tych obozów”.

        Historyk Christopher Browning odkrył, że w marcu 1942 roku około 80% wszystkich
        ofiar Holocaustu jeszcze żyło, lecz zaledwie 11 miesięcy później około 80% było
        martwych. To ludobójstwo wymagało zmobilizowania zakrojonej na wielką skalę
        machiny do zabijania w tym samym czasie, gdy zdrowi i silni żołnierze niemieccy
        byli potrzebni na załamującym się froncie rosyjskim. Ponieważ większość polskich
        Żydów żyła w małych miasteczkach i niewielkich miastach, pytanie Browninga
        brzmiało: “Gdzie w tym decydującym roku wojny znaleziono ludzi do tak
        niezwykłego logistycznego zadania w dziedzinie ludobójstwa?”. Odpowiedzi
        dostarczyły mu archiwa nazistowskich zbrodni wojennych, w których są zapisane
        działania 101 (Policyjnego) Batalionu Rezerwowego, jednostki, w skład której
        weszło około 500 mężczyzn z Hamburga. Byli to starsi ludzie, dobrzy ojcowie i
        mężowie, za starzy, żeby ich powołać do wojska. W ciągu zaledwie 4 miesięcy
        zastrzelili oni z bliska co najmniej 38 tys. Żydów, a dalsze 45 tys. wysłali do
        obozu koncentracyjnego w Treblince. Browning podkreśla, że nie było żadnej
        specjalnej selekcji tych mężczyzn, ani autoselekcji, ani korzyści własnych czy
        karierowiczostwa, które mogłyby stanowić wyjaśnienie tych masowych mordów.
        Przeciwnie, byli oni tak “zwyczajni”, jak tylko można sobie wyobrazić – dopóki
        nie zostali postawieni w nowej sytuacji, w której mieli “oficjalne” pozwolenie i
        zachętę do sadystycznych działań przeciw ludziom, arbitralnie określonym jako
        “wrogowie”. W przeprowadzonej przez Browninga wnikliwej analizie tych
        codziennych aktów ludzkiego bestialstwa, najbardziej oczywiste jest to, że ci
        zwyczajni mężczyźni byli częścią potężnego systemu władzy, państwa policji
        politycznej jawnie posługującego się ideologicznymi uzasadnieniami dla
        likwidowania Żydów i intensywnym wpajaniem moralnych imperatywów dyscypliny,
        lojalności i obowiązku wobec państwa.

        John Steiner, amerykański socjolog, który przeżył okropności obozu Auschwitz,
        powrócił na parę dziesiątków lat do Niemiec, by przeprowadzić wywiady z setkami
        byłych esesmanów, od szeregowców po generałów. Chciał wiedzieć, co sprawiło, że
        ci mężczyźni dzień w dzień służyli skwapliwie takiemu niewysłowionemu złu. Na
        podstawie ogromnej ilości danych ze swych wywiadów Steiner stwierdził, że
        mężczyźni ci prowadzili normalne – wolne od przemocy – życie zarówno przed
        pełnymi przemocy latami w sytuacji obozu koncentracyjnego, jak i po nich.

        Eksperyment Jonesa (i inne “szkolne” eksperymenty), badania Milgrama, Browninga,
        Steinera i setki innych szczegółowo omawia Philip Zimbardo w książce “Efekt
        Lucyfera”.

        Hannah Arendt w książce “Eichmann w Jerozolimie: rzecz o banalności zła”
        przedstawia szczegółową analizę procesu zbrodniarza wojennego Adolfa Eichmanna,
        który osobiście zorganizował wymordowanie milionów Żydów. Najbardziej uderzające
        w opisie Eichmanna jest to, że wydawał się on całkowicie zwyczajny pod
        wszystkimi względami: “Pół tuzina psychiatrów uznało go za 'normalnego'. Jeden z
        nich doszedł do wnisoku, że cała konstrukcja psychiczna Eichmanna, jego stosunek
        do własnej rodziny, żony i dzieci, matki i ojca, braci, sióstr i przyjaciół,
        jest 'nie tylko normalny, ale jak najbardziej pożądany'”. Zimbardo w kontekście
        książki Arendt pisze: “Użyte przez Arendt określenie 'banalność zła' jest
        stosowane nadal, ponieważ ludobójstwo rozpętało się w różnych punktach świata, a
        tortury i terroryzm stały się pospolitymi elementami naszego globalnego
        krajobrazu. Wolimy dystansować się od takiej fundamentalnej prawdy, uważając
        szaleństwo złoczyńców i bezsensowną przemoc tyranów za dyspozycyjne cechy ich
        osobistego charakteru. Analiza przeprowadzona przez Arendt była pierwszą, która
        zakwestionowała tę orientację, zwracając uwagę na łatwość, z jaką oddziaływania
        społeczne mogą doprowadzić normalnych ludzi do popełniania przerażających
        czynów”. Zimbardo i jego współpracownicy są przekonani, że czyny takie mogą być
        powielane w każdym czasie i w każdym państwie, gdzie istnieje obsesja zagrożeń
        dla bezpieczeństwa narodowego. Przepis jest prosty: obdarzony charyzmą przywódca
        dla zdobycia i utrzymania władzy oferuje ludziom jakąś ideologię, czyli wielkie
        kłamstwo, aby usprawiedliwić używanie wszelkich środków do osiągnięcia celu na
        pozór pożądanego i istotnego.

        A na koniec inne źródło. Książka Kazimierza Moczarskiego “Rozmowy z katem”.
        Jürgen Stroop, zbrodniarz hitlerowski, m.in. kierował w 1943 r. akcją likwidacji
        getta w Warszawie. Sposób, w jaki to uczynił, to niewyobrażalna potworność. On,
        podobnie jak Eichmann, tylko wykonywał rozkazy. Ale wcześniej wdrukowano mu do
        mózgu za pomocą propagandowych filmów i szkoleń, że Żydzi to podludzie, robactwo
        wręcz.
        Jürgen Stroop wspomina w książce Moczarskiego swoje dzieciństwo jako pogodne.

        Ten film jest ważny, bo jest sygnałem, że tak wielki artysta jak Haneke może
        wykorzystać swój talent do tego, aby mieszać ludziom w głowach.

        • lubie.pomponiki Re: Biała wstążka 20.01.10, 16:59
          Zdecydowałam się na napisanie tak długiego postu (co zajęło mi sporo czasu, bo
          a) jestem strasznie zapracowana, b) nie mam w domu internetu) z tego powodu, że
          uważam Haneke za geniusza kina, a z tego filmu wyszłam zdołowana. I przekazem, i
          formą. Wiedziałam, że drugi raz go nie obejrzę. (Zazdroszczę Darii tego uczucia,
          o którym napisała w związku z “Białą wstążką”. To są piękne emocje i takie
          miałam po obejrzeniu “Caché”, wg mnie arcydzieła). Kiedy oglądałam “Białą
          wstążkę” myślałam, że się uduszę. Ten film jest potworny i, niestety, powtórzę
          to jeszcze raz, jego wymowa jest jednoznaczna (Haneke nie dystansuje się od
          stwierdzenia, że chciał pokazać narodziny pokolenia, które realizowało faszyzm w
          Niemczech). I, niestety, mija się z prawdą. W świetle dzisiejszego stanu wiedzy
          każdy totalitaryzm opiera się na zupełnie innych mechanizmach.
          • des.rails Re: Biała wstążka 22.01.10, 16:02
            [trochę od innej strony ale w nawiązaniu do tematu]

            jest taka książka Jonathana Littella pt."Łaskawe" [w pl ukazała się, jeśli mnie
            pamięć nie myli, w październiku 2008 roku nakładem wyd. Literackiego], będąca
            formą bardzo długiego monologu głównego bohatera, doktora von Aue, majora SS,
            który na wstępie wypowiada takie oto słowa:
            „Jestem winny, wy nie jesteście, to świetnie. Ale przecież musicie umieć
            powiedzieć sobie, że na moim miejscu robilibyście to samo (…). Jeżeli
            urodziliście się w kraju lub w epoce, w której nikt nie zabija waszych żon i
            dzieci, chwalcie Boga i idźcie w pokoju. Ale w głowach niech na zawsze
            pozostanie wam ta myśl: macie może więcej szczęścia ode mnie, ale nie jesteście
            lepsi”;
            Antropolożka kultury - Joanna Tokarska-Bakir, w swojej interpretacji powieści
            Littella wnioskuje, że "przywykamy do zła, szczególnie szybko do zła własnego, a
            wówczas zrównujemy się z niebanalnym Eichmanem i z poczciwym Untersturmführerem
            Döllem z Bełżca, zaś doktor Aue, który najbardziej 'pragnął odzyskać szok, który
            czuł za pierwszym razem [gdy oglądał egzekucję]' wręcz zaczyna nas przewyższać".

            i jeszcze jeden cytat:

            „Wiele dyskutowano po wojnie, próbując wyjaśnić, skąd nagle ten brak
            człowieczeństwa. Cóż, wybaczcie, nie ma czegoś takiego jak brak człowieczeństwa.
            Jest tylko człowieczeństwo i jeszcze raz człowieczeństwo: a ten Döll był
            najlepszym tego przykładem. Bo kimże innym jest Döll, jak nie dobrym ojcem
            rodziny, który pragnął wyżywić swe dzieci, był posłuszny państwu, nawet jeśli w
            głębi serca nie do końca się z nim zgadzał? Gdyby urodził się we Francji albo w
            Ameryce, nazwano by go filarem społeczności i patriotą; lecz urodził się w
            Niemczech, więc jest kryminalistą”.

            [w sumie po co dodawać więcej]
          • nienietoperz Re: Biała wstążka 22.01.10, 17:59
            Rozumiem Twoje pretensje, tylko, że to nie są pretensje do filmu, a do tego co
            Haneke o tym filmie mówi. Nie czytałem (jak zwykle) wywiadów wokół `Wstążki',
            nie traktuję jej jako jednoznacznego wyjaśnienia genezy XX-wiecznej historii
            Niemiec. Narrator na początku mówi, że opowiedziany rok z życia jego wioski może
            `pomóc zrozumieć' co się w jego kraju później stało, to prawda. Ale po pierwsze
            narrator nie musi być wiarygodny (on przecież nie wie tak naprawdę, co dokładnie
            we wsi się stało), po drugie `pomóc zrozumieć' to nie to samo co `wyjaśnić' czy
            `podać przyczyny'.

            Dla mnie `Wstążka' jest trzymającym w napięciu studium małej wspólnoty i
            panujących w niej współzależności, studium stosunków rodzice-dzieci, studium
            tradycyjnej etyki i jej interpretacji w kontekście wychowania. Nadal nie
            rozumiem, jakie jest Twoim zdaniem ideologiczne przesłanie filmu: takie, że
            dzieci należy wychowywać łagodnie?! Nauczyciel był zdaje się postacią łagodną i
            sympatyczną, z definicji poniekąd odpowiedzialną za szeroko rozumianą edukację
            swoich uczniów. Jeśli, jak sugerujesz, Haneke próbował dostarczyć widzom
            jednoznaczną egzegezę źródeł nazizmu, to bardzo mu się nie udało (na szczęście).

            Równie dobrze można zarzucać `Cache' to, że przecież, jak pokazują eksperymenty
            Milgrama, całkiem normalni Amerykanie mogą też się zachowywać okropnie. Co to ma
            do rzeczy?

            Z ukłonami,
            NN
            • daria13 Re: Biała wstążka 25.01.10, 21:55
              Przyznam, że ja też nie rozumiem zarzutów. Czy genezy zła nie można szukać
              zarówno w chorym systemie wychowawczym, jak i w manipulowaniu ideologią? Padł
              zarzut, że Haneke chcial nam zamieszać w głowie. Ilu współczesnych reżyserów to
              potrafi? To chyba właśnie o ten zamęt w głowie chodzi, o ten ferment.
              Haneke poruszył bardzo ważny problem, to że jest on może nieco bardziej wyraźny
              i jaśniej wyrażony niż w Cache czy Funny games, nie umniejsza wszak jego wagi.
              Dla mnie, matki, która nieustająco liczy się z odczuciami swoich dzieci, ten
              film jest szczególnie poruszający, jest tym bardziej bolesny, bo mam
              najpełniejszą świadomość wyrządzanej niewyobrażalnej krzywdy. Choć pewnie nie
              mam racji, dla każdego czującego człowieka ta świadomość jest z pewnością równie
              bolesna.
              Choć koło mnie w kinie siedział jakiś niemieckojęzyczny mężczyzna, który
              zaśmiewał się w głos podczas sceny, kiedy lekarz rozprawiał się ze swoją
              gosposią. Ja z trudem powstrzymywałam łzy. Więc jednak nie każdy.
        • broch Re: Biała wstążka 08.02.10, 17:16
          ehem..
          spozniony jestem

          Haneke zrobil film o jednym z elementow ktore odegraly role w powstaniu
          hitleryzmu, rezyser nie twierdzi ze to jedyny i najwazniejszy czynnik (co
          wyraznie podkresla narrator). Ostatecznie podobne metody wychowawcze byly
          popularne w innych krajach gdzie hitleryzm/faszyzm nie narodzil sie (choc mogl,
          gdyby inne warunki zostaly spelnione).

          Przyklady o ktorych piszesz swiadcza wylacznie o tym jak wazne sa okreslone
          warunki spoleczne i jak latwo jest ludzmi manipulowac. Co wazne zaden z
          eksperymentow nie doprowadzil do narodzin nowego hitleryzmu. Tzn, okreslone
          warunki zostaly spelnione tylko czesciowo a uczestnicy powrocili do "normalnego"
          zycia, zaden nie wstapil do parti neo-nazistowskiej pod wplywem eksperymentu.


          Film bardzo dobry, daleki od wiekszosci produkcji von Triera (ktoren toz ma na
          swoim koncie filmy dobre np Europa/Zentropa). Wspominany Cache jest dosc
          slaby/naiwny szczegolnie w porownaniu do Bialej wstazki.
          • daria13 Re: Biała wstążka 10.02.10, 10:46
            broch napisał:

            Film bardzo dobry, daleki od wiekszosci produkcji von Triera (ktoren toz ma na
            swoim koncie filmy dobre np Europa/Zentropa). Wspominany Cache jest dosc
            slaby/naiwny szczegolnie w porownaniu do Bialej wstazki.

            Kolejny raz ktoś porównuje filmy von Triera z filmami Haneke. Dlaczego? Ja nie
            bardzo widzę podobieństwa w przypadku twórczości tych panów. Każdy to klasa
            sama w sobie, filmy różne formalnie. Ukazywanie zła drzemiącego w każdym
            człowieku, jego demonów uprawia wielu reżyserów, więc nadal to nie tłumaczy
            wkładania do jednego worka obu twórców. Ich filmy są nieprzyjemne i uwierające,
            to fakt, ale subtelność w ukazywaniu problemów zupełnie inna.
            Oglądałam ostatnio Antychrysta i zawiodłam się srodze. Formalnie, nastrojowo i
            aktorsko ze strony Szarlotki G. to chyba najlepszy film von Triera, ale fabuła?
            Dla mnie lekki bełkocik. Za cholerę nie wiem, co tak naprawdę poeta miał na
            myśli, ale może jestem za głupia. No i ta dosadność, nie jestem jakoś
            szczególnie obrzydliwa, ale tu reżyser jednak pojechał.

            Zupełnie nie rozumiem zarzutu wobec Cache, że to film naiwny. W czym naiwny?
            Pozdrawiam:)
            • broch Re: Biała wstążka 10.02.10, 14:45
              droga Dario,
              gdzies tam wyzej bylo porownanie do von Triera a sie "ustosunkowalem". Tyle o
              porownaniu. Uwazam ze von Trier jest sprytnym jegomosciem ktory robi filmy tzw
              ambitne bo rynek ma gwarantowany. Faktycznie zas sieczka.

              Jesli po 10 minutach wiem jakie bedzie zakonczenie filmu, poniewaz opiera sie na
              schematach, to moim zdaniem film jest naiwny: rezyser naiwnie oczekuje ze
              historia moze zainteresowac jesli nie ma w niej nic nowego.
              • daria13 Re: Biała wstążka/Cache 11.02.10, 13:03
                Drogi Brochu,
                zawsze wiedziałam, że jesteś genialny. Ja obejrzałam cały film, z dużą uwagą i w
                dużym napięciu, ale nie wiem, jak się skończył (znaczy nie do konca zrozumiałam
                samo zakończenie), a Ty po 10 minutach już wiedziałeś. Wow! A tak naprawdę to
                jeden z bardziej niejednoznacznych i trudnych do zinterpretowania filmów, jakie
                widziałam. Nie mówię, że lepszy niż Biała wstążka, ale dla mnie właśnie
                trudniejszy do zrozumienia. Biała wstążka bardzo mnie poruszyła, bo opowiadając
                o dzieciach, o ich nieludzkim traktowaniu, tak bardzo odmiennym od tego, co dla
                mnie najważniejsze w kontaktach rodzic-dziecko, bardziej mnie poruszyla niż
                Cache, ale też była mimo wszystko bardziej zrozumiała. Cache jest dla mnie
                znacznie trudniejszym filmem, dlatego będę dozgonnie wdzięczna, jeśli mi go
                przybliżysz, bo najwyraźniej Ty nie tylko go świetnie zrozumiałeś, ale nawet
                byłeś w stanie przewidzieć jego zakończenie. Polecam sie gorąco.
                • broch Re: Biała wstążka/Cache 12.02.10, 17:55
                  daria13 napisała:

                  > Drogi Brochu,
                  > zawsze wiedziałam, że jesteś genialny. Ja obejrzałam cały film, z dużą uwagą i
                  > w
                  > dużym napięciu, ale nie wiem, jak się skończył (znaczy nie do konca zrozumiałam
                  > samo zakończenie), a Ty po 10 minutach już wiedziałeś. Wow!
                  nie bardzo rozumiem po co ironia? Mozna zalozyc ze albo Twoja interpretacja/albo
                  zadna.
                  film widzialem ze 4 lata temu nie bede sie wyglupial z jakas "analiza".
                  Moze nie widzialas poprzednikow, wiec ogladalas w napieciu. Pierwsze co
                  przychodzi do glowy to "Hidden highway" Lyncha (video zapis), potem inny film
                  Haneke "Funny games". Potem jeszcze pare innych rzeczy.
                  Kazde dzielo nosi wplywy poprzednich dokonan, czasem jednak wplywy wysuwaja sie
                  na pierwsze miejsce.

                  Cache jest o telewizji/medium. Nie? Haneke pozbieral to co zle: okrucienstwo a w
                  konsekwencji utrate wrazliwosci, utrate prywatnosci, chec podgladania,
                  relatywnosc medialnej prawdy.

                  Nie wiesz jak sie skonczyl? Przeciez, nie ma znaczenia kto stoi za kamera, tak
                  jak nie ma znaczenia kto jest winny przestepstw w White ribbon.

                  Nawiasem mowiac nie wydaje mi sie aby White ribbon byl o dzieciach czy relacjach
                  dziecko-rodzic. Moim zdaniem najmniej istotne w ostatnim filmie Hanekego sa
                  dzieci i ich rodzice. Pewnie dlatego choc i Tobie i mnie film sie podobal to
                  pewnie z zupelnie innych powodow.

                  >A tak naprawdę to jeden z bardziej niejednoznacznych i trudnych do
                  zinterpretowania filmów, jakie widziałam.

                  Dla mnie filmy trudne to Milczenie (Bergman), Zeszlego roku w Marienbadzie
                  (Resnais/Robbe-Grillet) czy Przygoda (Antonioni). Oczywiscie czy Ty uznasz je za
                  trudne wynikaloby z tego co czytalas/widzialas przed obejrzeniem jednego z
                  powyzszych. Ostatecznie to tylko interpretacja, mniej czybardziej zgodna z
                  zamierzeniem. hmm?

                  Haneke kiedys powiedzial ze kazda interpretacja Cache jest dobra, moze to
                  wystarczy bez podejrzen o geniusz.
                  • daria13 Re: Biała wstążka/Cache 13.02.10, 18:14
                    Przepraszam, ale ironii było tylko odrobinę; ja naprawdę myślałam, że
                    przewidziałeś zakończenie i świetnie je zrozumiałeś, bo dla mnie ono było
                    wybitnie otwarte i długo mnie męczyło, tym bardziej, że ktoś mnie wcześniej
                    uprzedził, że w którymś tam rogu ekranu w ostatnie scenie widać coś, co wiele
                    wyjaśnia. Ja też dawno oglądałam ten film, pamiętam jedynie, że pozostawił mnie
                    mocno zdezorientowaną. I tu kolejny raz ujawnia się talent Haneke; dla mnie ten
                    film nie jest o telewizji/mediach, ale o odpowiedzialności za drugiego
                    człowieka. Znaczy o tym przede wszystkim, o mediach i utracie wrażliwości
                    oczywiście też.
                    I podobnie z Białą wstążką. Dla mnie to kwestia wychowania jest nadrzędną w
                    filmie, a Ty twierdzisz, że to jest w tym filmie najmniej istotne. Tu bym
                    polemizowała, bo można powiedzieć, że jest mniej istotne, dla Ciebie, ale
                    najmniej? Co zatem w tym filmie jest w Twoim odbiorze najważniejsze?
                    I jeszcze. Lost highway i Funny games oglądałam przed Cache i to jakoś nijak nie
                    umniejszyło jego wartości w moich oczach. Jeśli w Zaginionej autostradzie
                    pojawia się motyw kasety, to nie znaczy, że Haneke jest naśladowcą. Niektore
                    motywy w filmach siłą rzeczy muszą się wszak powtarzać, ale nie muszą oznaczać
                    wtórności.
                    Wymienione przez Ciebie trudne filmy, są trudne, niejednoznaczne, tajemnicze w
                    założeniu, ale widziałam je tak dawno temu, że nie podejmuję się dyskusji, choć
                    oczywiście zgadzam się z tym wyborem, bo jest oczywisty.
    • kubissimo Re: Biała wstążka 19.01.10, 17:34
      film czeka na dysku, jak znajde chwile to w koncu sie zmierze i
      postaram sie, zeby mi sie chcialo :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka