Dodaj do ulubionych

Komorki ;-)

07.04.04, 16:16
Zainspirowana watkiem aariel otwieram nowy watek komorkowy :)

No wlasnie - czy telefon komorkowy to rzecz dla Was niezbedna, czy
potrafilibyscie sie bez niego obejsc?

Ja uzywam mojej sporadycznie, wlasciwie to tylko do sms'ow, ta sama nokia
sluzy mi juz chyba ze trzy lata (wczesniej mialam taka wielka cegle :)) i
swietnie sie trzyma, chociaz czasem kusi mnie, zeby zaopatrzyc sie w nowa,
ale to nie ma sensu. Jesli chodzi o mnie to uwazam, ze komorka jest
przydatna, ale moglabym sie bez niej obejsc.
Obserwuj wątek
    • kasienka80 Re: Komorki ;-) 07.04.04, 16:23
      Ja bez telefonu jestem jak bez reki, szczegolnie jak jestem w Polsce, bo wtedy
      telefony sie urywaja, no i to zapewnia mi kontakt z Sebkiem.
      Tutaj tez jest mi telefon niezbedny, do odbierania smsow od bliskich.
      Mam nawet dwa: polski i francuski
    • mrouh Re: Komorki ;-) 07.04.04, 16:25
      a.polonia napisała:

      > Zainspirowana watkiem aariel otwieram nowy watek komorkowy :)
      >
      > No wlasnie - czy telefon komorkowy to rzecz dla Was niezbedna, czy
      > potrafilibyscie sie bez niego obejsc?

      Ja się znakomicie obywam:-) Moje rodzeństwo i Mama, Luby, szwagier i teściowie
      mają komórki- ja jestem rodzynek:-) Czasami Luby się denerwuje, bo ciągle musi
      do mnie biegać z komórką, żebym sobie przeczytała smsy od Mamy:-) I jeszcze w
      supermarkecie jak się gubimy między półkami, na szczęscie rzadko bywamy...
      Kiedyś w odpowiedzi na namowy otoczenia zaczęłam liczyć okazje, kiedy komórka
      ułatwiłaby mi życie i w miesiąc trafiła się jedna:-) Myślę, że jak już się ją
      ma, to się człowiek przywyczaja, ale dopóki jest nieskomórkowany jest też
      wykluczony z tłumu dzwoniących i esemesujących, po prostu trzeba się kontaktować
      bardziej staroświeckimi metodami:-) Na przykład e-mailem albo GG, hihi:-)
      • malen_a Re: Komorki ;-) 07.04.04, 17:15
        no wlasnie!!
        dlaczego nie masz komorki :PPP
        :)
    • ann.k Re: Komorki ;-) 07.04.04, 20:08
      No wiec kiedys była mi naprawdę potrzebna. Dużo jeździłam i musialam miec stały
      kontakt z domem. Potem komórka mi została... no bo została. Ot. Przyzwyczaiłam
      się do niej. Ale jakoś tak przestałam używać. Wręcz do tego stopnia, że jak mi
      ją kiedyś ukradziono, to się zorientowałam dopiero po godzinie :-)

      A teraz bez komórki po prostu nie istnieję. Z dwóch powodów. Po pierwsze coraz
      gorzej daję sobie radę bez pamięci zewnętrznej, która potrafi sama przypomnieć
      o spotkaniach, telefonach i innych sprawach. Po drugie stanowi 1/2 podstawy
      mojej pracy.
      • kathrine99 Re: Komorki ;-) 07.04.04, 20:28
        Ja z moich wszystkich znajomych dorobiłam się komórki jako jedna z ostatnich. I
        to też nie dlatego że bardzo chciałam, tylko ją dostałam i juz tak została.
        Zawsze sie dziwiłam, z czego oni się tak cieszą, jak sobie kupowali te
        telefony, bo to takie straszne uwiązanie, gdzie by sie człowiek nie ruszył, to
        wszędzie go znajdą. No ale jak juz ją mam to się przyzwyczaiłam i nie wiem jak
        bym sobie poradziła bez sms-ów, bo uwielbiam je dostawać i wysyłać.
        • mrouh Re: Komorki ;-) 07.04.04, 21:51
          kathrine99 napisała:


          > Zawsze sie dziwiłam, z czego oni się tak cieszą, jak sobie kupowali te
          > telefony,

          A wiecie jak ja się dziwnie czuję, jak się ludzie pzrerzucają nazwami telefonów
          z tymi symbolami i od razu wiedzą o co chodzi (znają wszsytkie modele?!?)?... po
          prostu nie mam pojęcia o czym mówią, jestem jak zielony ludek:-)
    • chiara76 Re: Komorki ;-) 07.04.04, 21:35
      Miałam komórkę odkąd jestem z P, który pracuje w jednej z naszej sieci
      telefonii komórkowej. Przydało się najbardziej na beznadziejnych wyjazdach
      studenckich, których nienawidziłam z całego serca.
      Nie jestem uzależniona od komórki, ale też wcale nie będę mówić, że mi się nie
      przydaje, może dlatego, że między innymi dzięki komórce znamy się z P, ale to
      pamiętacie z wątku o tym, jak się poznawaliśmy:)))
      • kathrine99 Re: Komorki ;-) 07.04.04, 21:41
        chiara76 napisała:

        > Miałam komórkę odkąd jestem z P, który pracuje w jednej z naszej sieci
        > telefonii komórkowej. Przydało się najbardziej na beznadziejnych wyjazdach
        > studenckich, których nienawidziłam z całego serca.
        > Nie jestem uzależniona od komórki, ale też wcale nie będę mówić, że mi się
        nie
        > przydaje, może dlatego, że między innymi dzięki komórce znamy się z P, ale to
        > pamiętacie z wątku o tym, jak się poznawaliśmy:)))


        no to ja idę szukać tego wątku, chyba że mi podpowiesz jaki miał tytuł..?? albo
        kiedy się zaczął??
        • chiara76 Re: Komorki ;-) 07.04.04, 21:42
          mam wrażenie, że dwa razy było to pisane, ale kurczę nie pamiętam tytułu
          wątku...
          • koaa Re: Komorki ;-) 07.04.04, 23:40
            ja komórke uzywam do smsów i puszczania bączków (sporadycznie tylko dzwonie)
            jest mi niezbedna do umawiania i przekazywania info :)
            z wieloma osobami to jedyny kontakt - narzekam na jednego kumpla który jej i
            netu nie posiada (straszny problem zeby sie umówic)
            • edytek1 Re: Komorki ;-) 08.04.04, 01:03
              Moja komórka to część mnie. Jest ze mną zawsze. Nigdy jej nie wyłaczam.
    • k.mmilka Re: Komorki ;-) 08.04.04, 07:53
      Na takich jak ja sieci komórkowe dorobiły się fortuny... konkretnie dzięki
      sms'om. Chodzi o to, że ja po prostu nienawidzę rozmawiać przez telefon!
      (właściwie powinnam o tym napisać w wątku o fobiach). Więc komórki to dla mnie
      genialny wynalazek - nie muszę dzwonić, wysyłam sms'a i już.
      • beauty_baby Re: Komorki ;-) 08.04.04, 08:10
        Komórki mam dwie, służbową i jej używam normalnie w Polsce, do prywatnych
        rozmów też i całkiem prywatną w hiszpańskiej sieci.
        Komórki są według mnie dużym ułatwieniem w życiu ale ja wszystko mają też swoje
        minusy.
        Nie rozumiem jedynie ludzi, którzy całą dobę są pod telefonem (no, wyłączając
        lekarzy na dyżurze, goprowców itp.), ja na szczęście wyrosłam z tej fazy wraz z
        wyrośnięciem z wyścigu szczurów:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka