tadeusz_ski.51 07.03.11, 08:41 często przysparzają rodzicom znacznie więcej problemów niż gdy były małe. Z czego to wynika? Takie przysłowie "małe dzieci - mały kłopot, duże dzieci - duży kłopot" Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sibeliuss Re: Dorosłe dzieci 07.03.11, 11:04 Kwestia przygotowania do dorosłości i odcięcia pępowiny w odpowiednim momencie. Dziś, kiedy Mamęcji już nie ma po tej strone lustra wiem, że przygotowała mnie właściwie i odpowiedzialnie. Byłem jedynym synem samotnej matki, która pozwoliła mi w odpowiednim momencie rozwinąć skrzydła i iść własną droga. Naturalnie była gdzieś w tle, służyła radą i dobrym słowem, ale nie pytana i nie proszona nie wtrącała się. Z jednej strony ogromny komfort, z drugiej pewność, że sam o sobie decyduję. Odpowiedz Link Zgłoś
tadeusz_ski.51 Re: Dorosłe dzieci 07.03.11, 16:05 sibeliuss napisał: > .... Naturalnie była gdzieś w tle, służyła radą i dobrym słowem, ale nie pytana i nie > proszona nie wtrącała się. Z jednej strony ogromny komfort, z drugiej pewność, że sam o > sobie decyduję. --------------- I to jest to, czego większość rodziców nie potrafi. Przywykli do roli "szefa" nie potrafią przestawić się na słuchanie i traktowanie swych dorastających dzieci równoprawnie. Zapewne rodzice "wiedzą lepiej" ale powinni się powstrzymać i pozwolić swym dzieciom na własne decyzje. Jeśli dziecko chce skonsultować, to znaczy, że ma zaufanie. Odpowiedz Link Zgłoś
drugitiktak Re: Dorosłe dzieci 07.03.11, 17:20 dorosłe dzieci są podporą (w ramach możliwości ) na starość . A to co dostały od rodziców w dzieciństwie i młodości ,oddadzą gdy rodzice już starzy będą . I matki zrewanżują się córkom w wieku menopauzy za różne wyskoki w wieku dojrzewania. Odpowiedz Link Zgłoś