jane.blond
12.06.11, 20:22
Bardzo boli, a nie mam z kim o tym porozmawiać, problem dotyczy mojej najlepszej przyjaciółki... Przyjaźniłyśmy się od 20 lat, razem przechodziłyśmy przez życiowe porażki i sukcesy, śluby, rozwody, miłości, romanse, dzieci, podróże, rozczarowania itd., itp., prozę życia. Była moją duchową siostrą i jedną z najważniejszych osób w moim życiu. Nie wyobrażałam sobie że może być inaczej, a jednak... Od pewnego czasu jej stosunek do mnie zmienił się. Zauważyłam, że moje telefony odbiera tylko wtedy, kiedy mogę być w jakiś sposób przydatna. Zaczęła mnie jawnie ignorować (unikać, nie odpowiadać na sms, telefony) i wykorzystywać w bardzo wyrafinowany sposób- również finansowo. Wczoraj czara goryczy przelała się, kiedy wymknęła się "po angielsku" z lokalu, przed uregulowaniem rachunku, który niestety musiałam zapłacić sama, bo moja "duchowa siostra", oczywiście, tradycyjnie zaraz po nagłym zniknięciu nie odbierała telefonu... Mimowolnie zostałam sponsorką naszego spotkania. Nie chodzi mi o pieniądze, tylko upokorzenie. Nie mogę w to uwierzyć, że po tym wszystkim co razem przeszłyśmy Ona jest zdolna do takich zachowań, w końcu nie jesteśmy już nastolatkami i nie da się ich wytłumaczyć życiwą niedojrzałością. Czuję się jakby ktoś wbił mi nóż w serce. Boli chyba nawet bardziej niż rozwód. JAK MAM SIĘ OGARNĄĆ, SKORO CZUJĘ FIZYCZNY BÓL. Świat bez niej nie jest taki sam :(