iwa_ja
12.07.04, 20:44
Chaladia nakazał mi opisywać scenki z róznych stron świata, więc sobie
pozwolę. Na początek: Waszyngton.
W czasie przerwy w obradach wybrałam się z jedną niebiałą na zakupy.
Powiedziano nam, że najfajniej się kupuje w Pentagon Mall. Dojazd metrem.
Wysiadka na stacji Pentagon Center. Zagadałysmy się z niebiałą. Patrzymy:
jest Pentagon! Więc wysiadamy. Po schodach ruchomych w górę. U szczytu
schodów stoi dwóch w panterkach i z kałaszami. Okazało się, że tam nie można
zrobić zakupów...
W tych chrzanionych Stanach jest totalna dyskryminacja palaczy. Jak kto chce
na fajke, to musi na zewnątrz budynku. Na deszcz i słotę. Ale Polak potrafi.
Znaleźliśmy bardzo przytulną palarnię. Po angielsku nazywała się:
International Monetary Fund. Private Garage.