Dodaj do ulubionych

kobiety są okrutne

18.07.14, 07:45
Kobiety są okrutne. Mam 31 lat i chciałbym przedstawić pewną historię ze swojego życia. Spędzam kolejną bezsenną noc, ponieważ myśli i cierpienie nie pozwalają mi spać. 4 lata temu poznałem dziewczynę, ona była bardzo atrakcyjna. Dokładnie mój wymarzony typ, drobna, szczupła blondynka z ładną buźką i bardzo miłym i ciepłym głosie. Nasze rozmowy szybko przybierały tempa, rozumieliśmy się wręcz w każdej kwestii. Po jakichś dwóch miesiącach naszej znajomości nagle zapytała mnie czy mogłaby ze mną zamieszkać. Wcześniej mieszkała z siostrą i bratem. Podobno każde z nich zdecydowało się aby prowadzić oddzielne życie. Pomyślałem, że dlaczego nie. Przecież mieszkam sam, bo córka moja na co dzień jest przy swojej mamie. Poza tym nie miała zbytnio dokąd pójść, bo nie pochodziła z Poznania, a jej rodzina w opolskim. Powiedziałem tak i wprowadziła się natychmiast. Wydzwaniał do niej i pisał jeszcze poprzedni facet, ona płakała, a ja ją przytulałem i zapewniałem, że nie pozwolę jej nikomu skrzywdzić. Jej nie przeszkadzał nawet fakt, że mam dziecko, akceptowała wszystko. Przy tym była dla mnie miła, czuła i troskliwa. Świetny kontakt nawiązała z moją córką i w ogóle z całą moją rodziną. Wszyscy ją bardzo lubili. Rodzice w niektórych momentach, aż drażnili mnie swoim nadskakiwaniem nad nią. Miałem nawet takie wrażenie w pewnej chwili, że są za nią bardziej niż za mną. I tak mieszkaliśmy ze sobą. Wszystko nam pasowało, preferencje seksualne, chodziliśmy na imprezy, do kina, spotykaliśmy się ze znajomymi, wspólne wyjazdy, razem piliśmy, paliliśmy papierosy. Ona gotowała obiady robiła drobne zakupy, a większe załatwialiśmy wspólnie. Chodziła do pracy i ja też chodziłem do pracy, ona Instytut Małego Dziecka, ja żołnierz, totalna sielanka. Jak to w związku bywały też i gorsze chwile ale ogólnie było super. Zameldowałem ją u siebie. Fakt, że zauważyłem iż jest osobą rozchwianą emocjonalnie, jednak tłumaczyłem sobie to jej ciężkim dzieciństwem. Pochodziła z biednego domu ze wsi, z totalnego zadupia i niejednokrotnie opowiadała mi jakie mieli trudne dzieciństwo. Czternaścioro rodzeństwa a ojciec był alkoholikiem. Kwestiami finansowymi zajmowałem się ja, czynsz i rachunki. Ufałem jej bezgranicznie, gdy chciała gdzieś wyjść nie miałem z tym żadnego problemu, chociaż widziałem niejednokrotnie jak gdzieś szliśmy jak faceci ślinią się na nią. W życiu nie dałbym sobie powiedzieć nic złego na jej temat. Zaręczyliśmy się i planowaliśmy ślub. Po 3 latach nagle jej zachowanie zaczęło się zmieniać. Ten ostatni rok był już zupełnie inny. Zrobiła instruktora zumby, oczywiście za sponsorowany przeze mojego ojca, potem inne kursy. Przyjęła wobec mnie postawę roszczeniową i przestała być już taka czuła. Często i dużo trenowała, na siłowni, na zumbie, jakieś wyjazdy na maratony. Zaczęło mnie to nawet trochę irytować bo ciężko było spędzić wspólnie wieczór, obejrzeć durny film chociażby. Pewnego dnia zupełnie przypadkiem, dowiedziałem się, że ona od roku nie pracuje już w tym Instytucie. Nie mogłem w to uwierzyć, przecież wychodziła do pracy codziennie. Kiedy wracała to opowiadała mi co się w niej działo. Kłamała tak jakby mówiła prawdę i to patrząc mi prosto w oczy. Nic się jej nie przyznałem, że wiem o tym. Dowiedziałem się także, że jest bardzo mocno zadłużona. Była od samego początku i taiła ten fakt przede mną. Postanowiłem po 2 miesiącach zapytać ją gdzie pracuje. Ona patrząc mi w oczy odpowiedziała: „jak to gdzie, w instytucie..” Powiedziałem jej też o całej reszcie, której się dowiedziałem o niej. Na moje pytania: dokąd wychodziłaś codziennie? Gdzie się podziewałaś? Skąd miałaś pieniądze? Dlaczego mnie okłamywałaś? Po co chciałaś ze mną ślub? Nie uzyskałem żadnej odpowiedzi, nie miała mi nic do powiedzenia. Jak pojechałem do pracy na służbę ona spakowała się i po prostu wyniosła. Rano jak wróciłem już jej nie było. Zero żadnego wyjaśnienia, słowa przepraszam, nawet nie próbowała podjąć ze mną rozmowy. Ja chciałem jeszcze z nią mimo tego wszystkiego pogadać ale nie miałem już takiej możliwości. Zabrała mi 4 lata życia i po prostu sobie poszła jak gdyby nigdy nic. Potraktowała mnie jak śmiecia, jak rzecz, totalnie bez uczuć, przecież mieliśmy brać ślub. Oczywiście ma inny numer telefonu i zupełnie nie mam pojęcia dokąd ona poszła. Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • torado Re: kobiety są okrutne 19.07.14, 10:47
      po pierwsze Ci współczuję, ale po drugie nie podoba mi się tytuł wątku...bo nie wszystkie kobiety takie są.... to przykre doświadczenie...teraz dla mnie pytanie, co z nim zrobisz. Bo czasu nie cofniesz i stało to, co się stało...tyle sądzę ;-)
      • darkknight3 Re: kobiety są okrutne 19.07.14, 12:17
        Co ja mogę zrobić. Nie mam pojęcia ile jeszcze takich bezcennych nocy jestem w stanie znieść.
        • torado Re: kobiety są okrutne 19.07.14, 13:07
          darkknight3 napisał(a):

          > Co ja mogę zrobić. Nie mam pojęcia ile jeszcze takich bezcennych nocy jestem w
          > stanie znieść.

          a czemu one są bezcenne?
          • darkknight3 Re: kobiety są okrutne 19.07.14, 17:15
            Miało być bezsennych.. Słownik w tel. przeinaczyl
      • bronek.kom Re: kobiety są okrutne 02.12.14, 14:23
        Kiepskie opowiadania. Literatem ani scenarzystą nie zostaniesz.
    • ozinka88 Re: kobiety są okrutne 19.07.14, 22:21
      Kobiety są... różne. Każda jest inna, co jest wspaniałą dla Ciebie wiadomością. Skoro każda jest inna, to znaczy, że gdzieś czeka na Ciebie ta właściwa, dla której wydobrzejesz i odzyskasz wiarę w drugiego człowieka.
      Najważniejsze jest to, żebyś siebie nie obwiniał. Może za jakiś czas, na spokojnie, wyjaśni się, dlaczego tak postąpiła. Teraz skoncentruj się na sobie, nie przebywaj sam tylko "wychodź do ludzi", ciekawie spędzaj czas. Właśnie "czas" ! Czas leczy rany, wiem, że to brzmi trywialnie, ale sama się przekonałam, że to prawda!!!
      • darkknight3 Re: kobiety są okrutne 19.07.14, 22:39
        Dziękuję za odpowiedź. Wiem, że czas leczy rany, jednak na ta chwile jestem tak rozdarty i tak sproszkowany, iż nie widzę zupełnie sensu w życiu. Jak tylko wchodzę do mieszkania to od razu wszędzie ja widzę, a mieszkam sam. Nie sypiam po nocach, a przecież muszę chodzić do pracy. Jest mi naprawdę ciężko i jednocześnie przykro.
        • torado Re: kobiety są okrutne 20.07.14, 09:58
          darkknight3 napisał(a):

          > Dziękuję za odpowiedź. Wiem, że czas leczy rany, jednak na ta chwile jestem tak
          > rozdarty i tak sproszkowany, iż nie widzę zupełnie sensu w życiu. Jak tylko wc
          > hodzę do mieszkania to od razu wszędzie ja widzę, a mieszkam sam. Nie sypiam po
          > nocach, a przecież muszę chodzić do pracy. Jest mi naprawdę ciężko i jednocześ
          > nie przykro.

          to może żeby przetrwać tej najgorszy czas jakieś łagodne środki uspakajające, pomogą Ci się troszkę wyciszyć i chociaż pozwolą się przespać...Te emocje tak silne też mają swoją dynamikę i może jej się nie sprzeciwiaj, one same wybrzmią, przybledną. Wiem, że teraz Ci jest cholernie trudno, ale nie ma innego sposobu jak tylko poddać się tym emocjom i wspomóc się troszkę farmakologicznie, żebyś mógł jakoś funkcjonować.
          • darkknight3 Re: kobiety są okrutne 20.07.14, 10:18
            Nie wiem czy to dobry pomysł, żeby ratować się chemią, tymbardziej ze względu na zawód jaki wykonuje. Chodź z drugiej strony jestem juz okrutnie zmęczony i sam nie wiem co robić. Myślę że najgorsze jest to, że zostałem sam w mieszkaniu i wszystko mi ją przypomina.
            • ozinka88 Re: kobiety są okrutne 20.07.14, 14:59
              Wyjdź z domu! Spotkaj się z kimkolwiek, najlepiej z kolegami. Idź do kina, na basen, na kręgle, do parku pobiegać. Tak! sport! Wysiłek fizyczny to jest to i niejednego wyratował z opresji. Weź też kartki i napisz wszystko, co Ci przychodzi do głowy w związku z tą sytuacją. Opisz jak się teraz czujesz, czego się boisz, jaki masz stosunek do tej sytuacji a na następnej stronie napisz co zrobisz, żeby się z tego stanu wygrzebać. Nic tak nie pomaga jak przepisanie kłębiących się , beznadziejnych myśli. To pozwala uporządkować wszystko w głowie i za jakiś czas spojrzeć na to z innej perspektywy, nabrać dystansu, przewartościować. Nie wiem, ile Ci to zajmie, ważne, żebyś zaczął już teraz.
    • mysliciel662 Re: kobiety są okrutne 23.07.14, 09:29
      Są okrutne, ale faceci nie są lepsi.
      • torado Re: kobiety są okrutne 23.07.14, 19:24
        mysliciel662 napisał(a):

        > Są okrutne, ale faceci nie są lepsi.

        czyli po prostu okrutny świat, z okrutnymi ludźmi :-D. To ja chyba żyję na innej planecie ;-) :-D
        • orzech69 Re: kobiety są okrutne 24.07.14, 14:06
          torado napisała:

          > mysliciel662 napisał(a):
          >
          > > Są okrutne, ale faceci nie są lepsi.
          >
          > czyli po prostu okrutny świat, z okrutnymi ludźmi :-D. To ja chyba żyję na inne
          > j planecie ;-) :-D
          lub źle patrzysz ........
          • torado Re: kobiety są okrutne 24.07.14, 18:59
            orzech69 napisał:

            > torado napisała:
            >
            > > mysliciel662 napisał(a):
            > >
            > > > Są okrutne, ale faceci nie są lepsi.
            > >
            > > czyli po prostu okrutny świat, z okrutnymi ludźmi :-D. To ja chyba żyję n
            > a inne
            > > j planecie ;-) :-D
            > lub źle patrzysz ........

            a dlaczego tak zakładasz? Interpretacja rzeczywistość jest w naszych głowach, więc sorry nie mogę źle paczeć ;-) czyli np. tak jak Ty lub ktoś tam jeszcze...
    • facet699 Re: kobiety są okrutne 26.07.14, 16:05
      Miałeś 3 piękne lata, a w życiu nic nie trwa wiecznie. Nie będzie łatwo ale przejdziesz tą żałobę. Brakuje Ci jej ale bardziej takiej jaką znałeś a nie takiej jak była naprawdę. Nic jej nie zrobiłeś, to był jej wybór oparty na oszustwie. Chciałbyś jej powrotu? Mógłbyś jej zaufać?
      Przejdzie Ci, z tymi złymi ostatnimi wspomnieniami zostaną i dobre. Po prostu życie jest okrutne.
      • darkknight3 Re: kobiety są okrutne 26.07.14, 20:46
        Nie mam pojęcia co by było..mimo wszystko chciałbym żeby wróciła..
        • torado Re: kobiety są okrutne 26.07.14, 20:48
          darkknight3 napisał(a):

          > Nie mam pojęcia co by było..mimo wszystko chciałbym żeby wróciła..

          hmm... po tym jak Cię potraktowała? To zastanawiające...zadała Ci tyle bólu, a Ty byś chciał żeby wróciła...masochista ;-)
          • darkknight3 Re: kobiety są okrutne 27.07.14, 10:44
            Kochałem ją bardzo..sam już nie wiem co robić..
            • torado Re: kobiety są okrutne 27.07.14, 19:48
              darkknight3 napisał(a):

              > Kochałem ją bardzo..sam już nie wiem co robić..

              kochałeś, bo nie wiedziałeś jaka jest...ale już wiesz...
              • facet699 Re: kobiety są okrutne 27.07.14, 22:07
                .... i kocha dalej. To nic, że tak go skrzywdziła, oszukała i zdradziła. Co robiła przez ostatni rok? Mogła robić wszystko i ze wszystkimi.Ty żyjesz wspomnieniami a realia są okrutne. Oddałbyś wszystko, żeby się teraz do niej przytulić ale pomyśl ile byś w tym momencie stracił? Z siebie, ze swojej godności. Teraz tylko pozostaje Ci przetrwać czas na leczenie ran. No i lekarstwem jest też nienawiść. Tylko nie warto, lepiej przejść żałobę, odciąć się od tego co złe i opłakać stratę Twojej ukochanej, tej którą masz w głowie. Bo mimo tych lat razem wcale jej nie znałeś.
                ---------------
                • darkknight3 Re: kobiety są okrutne 27.07.14, 22:11
                  wszyscy dookoła mówią mi dokładnie to samo..rozum też mi tak mówi..ale serce boli..bardzo
                • darkknight3 Re: kobiety są okrutne 27.07.14, 22:22
                  była zameldowana u mnie..co chwile mam w skrzynce jakies listy z sadow, komornikow, awiza juz cala sterta..ciagle mi sie przypomina mimo, ze juz jej nie ma..spodziewam sie wizyty policji pewnego dnia w jej sprawie..albo wjada mi tu jakies ciemne typy, poszukujac jej..
                  • tapatik Re: kobiety są okrutne 30.11.14, 12:23
                    darkknight3 napisał(a):

                    > była zameldowana u mnie..co chwile mam w skrzynce jakies listy z sadow,
                    > komornikow, awiza juz cala sterta..ciagle mi sie przypomina mimo, ze juz jej nie
                    > ma..spodziewam sie wizyty policji pewnego dnia w jej sprawie..albo wjada mi tu
                    > jakies ciemne typy, poszukujac jej..

                    Była czy jest? Jeśli jest nadal zameldowana, to ją wymelduj w trybie administracyjnym. Dopytaj się w urzędzie miejskim co to takie i jak to zrobić.
                    Jeśli jest nadal zameldowana to może narobić jeszcze kłopotów.

                    Swoją drogą, to ja bym sprzedał to mieszkanie i kupił inne, w innej dzielnicy.

                    Nie wszystkie kobiety są takie. Trafiłeś na wyjątkowy egzemplarz.
                    Sugeruję, abyś zmienił otoczenie i poszukał jakiegoś hobby, nowych przyjaciół do spędzania czasu, abyś nie miał czasu na rozmyślania.
    • joan281 Re: kobiety są okrutne 13.08.14, 22:36
      Przykre. Szkoda że Ja nie miałam możliwości poznać takiego ciepłego meżczyzny. Jeszcze chciałeś z Nią pogadać...
    • rosiak1993 Re: kobiety są okrutne 20.09.14, 14:57
      Ta kobieta to typowy borderline. Prawdopodobnie wyrobiła sobie taką osobowość w trakcie ciężkiego dzieciństwa. To taka strategia przetrwania. Tak jakbyśmy żyli całe życie w smrodzie - po prostu przestajemy je czuć. Taka osoba nie czuje empatii, potrafi się w jednej sekundzie złościć i drzeć, a w następnej wchodzi do sklepu i wita się grzecznie z ekspedientką jakby wcale nie była zła. Maska na ryju non stop. Napisałeś "zauważyłem, że ma wachania nastroju"... Tak jest zawsze. Widzi się cos, czuje się ze coś tu jest nie tak.. Tyle ze takie ostrzeżenia się po prostu ignoruje. Hormony robią swoje. Kolejnym znakiem bylo to, ze jej chłopak jeszcze do niej wydzwanial jak juz z toba byla. Tak NIE MOZNA. Wiązać się z kimś jak jeszcze miesiąc temu byl ktos inny? Takie cos to nie jest milosc tylko jakiś narkotyczny głód bycia z kimś. Spoko, jesli komuś chodzi tylko o takie byle co: Poruchać czy polazic na imprezki... 4 zmarnowane lata? Ciesz się człowieku ze wszystko się wydalo przed ślubem. Tez bylem w podobnej sytuacji. Zwiazek zaczyna być poważny, myślenie o przyszlosci itp... A tu... Zdrada. I jeszcze france nakrylem z typkiem bo myślała ze mnie nie ma w mieście a ja stałem pod jej mieszkaniem! O kurna stary jakie nerwy mialem!!!! Kur... nie mogłem sobie normalnie wyobrazić jak tak można klamac w żywe oczy i zyc na 2 fronty.. Boli jakby mi ktos normalnie nozem we flakach wywijal! Tyle ze nie we flakach a w mózgu. Wiesz jak jest naprawde? Kiedys byli neandertalczycy i homo sapiens. Tak i teraz są inne gatunki ludzi.. Tyle tylko ze różnią sie one już jedynie mózgiem bo fizycznie oba gatunki robią to samo. Tylko psychicznie mysla inaczej niż "normalny" człowiek. Jedyna rada: Nie próbuj zapomnieć bo tak się nie da. Teraz jesteś w miejscu swojego zycia, w którym obierasz strategie na dalsze jego dzieje co widac po tytule. "kobiety takie są". Nie kobiety tylko borderline itd. Itp. Zle się czujesz? Cierpisz? Załóż byle jakie buty, ubieez się w byle co i idź biegac! To jest najlepsze lekarstwo. Pochodzimy od homo sapiens, którzy wygrali w ewolucji dzieki umiejętności biegania. Teraz Twoja kolej. Pokaz ze umiesz wygrać swoje życie własnymi umiejętnościami i ze umiesz radzić sobie z życiem za pomocą pewnych metod. Nie myśl tylko to zrób. Raz, drugi, trzeci... Po miesiącu nie będziesz mogl bez tego wytrzymać a babe będziesz miał głęboko w dupie!!! Tylko stary na milosc Boską! Żadnego walenia gruchy czy innego seksu bo nie będzie sily na zmiany. Idź się nachlaj, ale jak juz się nachlasz miej po prostu na ta babke qyjebane. Nie płacz za nią bo tak samo ćpun płacze za heroiną. Wiadro zimnej wody na leb! Poczuj wkurwienie!!! I idź biegac!!!!! Jebać !!!!!!!!
      • funpic1 Re: kobiety są okrutne 03.10.14, 23:07
        Witam. Bardzo smutne jest to o czym napisałeś. Myślę, że mój przedmówca ma dużo racji. Ta dziewczyna po prostu żyła z Tobą, bo tak było jej wygodnie i nie musiała przejmować się życiem, bo żyła w taki wygodny sposób dopóki wyższe pobudki nie powiedziały jej koniec- zmiana. Podejrzewam, że ten były facet, który wydzwaniał na początku WasEzej znajomości był Twoim poprzednikiem, który również nie mógł pogodzić się z jej podejściem dlatego wydzwaniał....nie wiem może po to aby uzyskać odpowiedz na jedno pytanie" dlaczego". Uznała, że jej się już nie opłaca tamten układ i hop siup.....Swoją drogą zachowanie prawdziwego tchórza - nie umiwjącego spojrzeć w oczy i ucieczka....cóż za potworne odejscie.. prymitywe!!! Zachowanie nie godne człowieka. Jej praca była może badaniem nowego " tematu" czyli nowego gościa i sprawdzaniem czy jej się to opłaca. Mogłobyć tak, że prowadZiła podwójne życie a Ty dla tamtego byłeś " pracą" tak jak jej wychodzenie do instytutu dla Ciebie. Pomimo, że jestem kobietą nigdy nie zachowałabym się w ten sposób. Dziewczyna z poważnie zaburzoną psychiką. Człowieku!!! Głowa do góry!!! Musisz myśleć pozytywnie i o tym, że masz całe życie przed sobą bo jesteś młodym gościem!!! Trafiłeś na świra ale jego już nie ma!!! Pewnie jakiś inny gośc ja teraz obraca i jego rodZinę bajeruje tak jak Twoja wczesniej!!! Na prawde wiem ze to cholernie boli, bo zostałeś upodlony , przykro mi to pisać ale to prawda. Ale musisz się podnieść po tem bolesn upadku!!! Wszystko się ułoży!!$ Zobaczysz!!! Powodzenia i pamiętaj że ta panna będzie mogła żerować na gościach do ok 35 lat dopóki bedzie atrakcyjna i szczupła a potem co ją czeka??? Jaką stragesię obierze!??? Ty za te parę lat możes być szesliwy i mieć rodzinę, żone, dzieci i ta pani ....no cóz jej kariera dobiegnie smutnego końca....i kto wyjdzie na tym lepiej?????Pamiętaj o tym!!!!
        Pozdrawiam
        A.
    • bronek.kom Re: kobiety są okrutne 02.12.14, 15:40
      Idż synek na wódkę i nie pier...........................................................................................................dol.
      • tapatik Re: kobiety są okrutne 06.12.14, 06:47
        Może byś tak chłopie przestał chlać?
        • bronek.kom Re: kobiety są okrutne 07.03.15, 16:13
          tapatik napisał:

          > Może byś tak chłopie przestał chlać?


          Kiedy mej Osobie ciągle polewają.........................................
          • broken244 Re: kobiety są okrutne 04.05.15, 10:33
            hej, mialem bardzo podobna sytuacje, pracowalem od 2 lat za granica..
            Dziewczyne poznalem w PL, po kilku tygodniach znajomosci (glownie pisemnej)
            zaproponowalem jej wyjazd w gory zeby sie z nia lepiej poznac.

            Nie bylem do konca przekonany do niej i ostatniego dnia spedzonego wspolnie na nartach,
            powiedzialem jej ze nic nie czuje niestety i lepiej zebysmy sie rozstali..
            Dziewczyna sie tak rozplakala ze glownie zeby ja pocieszyc, powiedzialem jej ze ok to bedziemy 'chodzic' ze soba.
            I stalo sie..


            Ona jeszcze studiowala, ale juz po licencjacie stwierdzila ze ona nie wytrzyma beze mnie i chce sie
            przeprowadzic do mnie za granice, jak na to patrze teraz pomysl dosc szalony jak na osobe ktorej prawie w ogole nie znalem.
            No i przyjechala, od samego poczatku zaczela mnie ustawiac, non-stop klotnie, gdy wyprowadzony z rownowagi wychodzilem z mieszkania,
            ona skarzyla sie na mnie na skajpie swojej mamie.
            Potrafila byc jednak tez dobra czasami, ugotowala cos, rozsmieszyla mnie, wysluchala.

            Po 2 latach wpolnego pomieszkiwania za granica, kiedy myslalem ze sie dotarlismy, a ona skonczyla
            studia magisterskie, stwierdzila ze jednak chcialaby pracowac za granica w innym panstwie (Niemcy),
            ja mialbym po jakims czasie do niej dolaczyc..
            Nie podejrzewalem kompletnie, ze ona od dluzszego czasu planowala rozstanie..


            Kiedy tylko wyjechala do Niemiec, zmienila sie nie do poznania,
            przyjezdzalem do niej w odwiedziny wielokrotnie,
            ale byla juz osoba zimna i obojetna.

            W pierwsze swieta wielkanocne po jej wyjezdzie do Niemiec, poklocilismy sie,
            przyjechalem do niej na 1en dzien,
            powiedziala mi ze gdyby zaszla ze mna w ciaze, to poddala by sie aborcji.

            Bylem w kompletnym szoku kiedy to uslyszalem, bo ona zawsze chciala miec dzieci i jest bardzo pro-rodzinna osoba.
            Powiedziala mi tez ze 'to potrwa dluzej niz myslala'.
            Bylem tak zakochany, ze kompletnie nie chcialem tych slow przyjac do wiadomosci i jak najpredzej o nich zapomniec.
            Nastepnego dnia, pogodzilismy sie a ja wrocilem do PL.
            Pozniej okazalo sie ze ona juz dzien po moim wyjezdzie zaczela zarywac do innego faceta..


            Nie moglem kompletnie uwierzyc w tak olbrzymia przemiane z jej strony.
            Po tamtej pamietnej wielkanocy, zwodzila mnie jeszcze przez rok, raz mnie kochala, a raz bylem smieciem.


            Przez ten ostatni rok zaczela sie do mnie coraz bardziej dystansowac, choc wciaz pozostawalismy w kontakcie,
            a ja mialem przez ten czas rozgladac sie za praca, w tym samym miejscu, co ona.

            Bylem jednak w coraz gorszym stanie psychicznym, poniewaz widzialem ze miedzy nami jest coraz gorzej.
            Nie moglem spac, stracilem apetyt, zaczalem pic.
            Ona o tym wszystkim wiedziala, ale wciaz nie dawala mi jasno do zrozumienia ze to koniec.
            Pojawily sie w koncu problemy w mojej obecnej pracy,
            ostatecznie musialem z niej zrezygnowac, gdyz juz nie wyrabialem.

            Ona wstepnie cieszyla sie na to ze rezygnuje z pracy, bo mialem W KONCU dolaczyc do NIEJ.

            I co ?
            Na pare dni, przed ukonczeniem pracy, ona zerwala kontakt.
            Tak sie zlozylo ze bylo to tuz przed wielkanoca i ona rowniez wracala na swieta do PL.
            Przez 2 tygodnie usilowalem sie z nia skontaktowac,
            nie odzywala sie, ostatecznie zmienila numer.
            • broken244 Re: kobiety są okrutne 04.05.15, 11:27
              stracilem prace, odcialem sie od znajomych, glownie za jej namowa, bo twierdzila ze znajomi mnie wykorzystuja, wkradla sie w laski mojej rodziny tak, ze w pewnym momencie moi wlasni rodzice jej bronili, dopiero pozniej sami przejrzeli na oczy

              ona w tym czasie urzadzila sie w Niemczech, znalazla dobrze platna prace, poznala nowych ludzi, a ja stalem sie jakims kompletnie zbednym balastem,

              znalazlem kiedys gdzies nastepujacy tekst, pod ktorym podpisalbym sie rekami i nogami:

              Oto situation: pojawia się w życiu koleś. Dobry, miły, mądry i jak mu się wydaje - rozumiejący. Taki dobry, taki miły, że w jego obecności nie ma konieczności starać się skryć własne wady. Po co? Przecież zrozumie, nie osądzi. Ok, nie skrywam. Raz pozwoliłam sobie głupi numer, drugi... Ciekawe. Dalej sobie pozwalam, przy tym z czystej ciekawości zaczynam wymacywać granicę dozwolonego. Już zamierzenie. Nawet nie w celach eksperymentu, lecz dlatego, że trzeba przecież wiedzieć, kiedy powinnam się zatrzymać. Prowokuję różne sytuacje. Patrzę ? nikt mnie stawiać na swoje miejsce nawet nie zamierza. Jak i wcześniej wszystko ode mnie jest rozumiane i wspaniałomyślnie przebaczane. Dobra, kontynuuję dalej. A dalej, jak wiadomo ? więcej. Zaczynam wspinać się człowiekowi na głowę, choć początkowo bojaźliwie, ponieważ jednak nie wierzę do końca, że mi, zupełnie niedoświadczonej alpinistce, uda się to wejście z łatwością. O, patrzę ? nie tylko nikt nie stara się zrzucić mnie z wysokości, lecz wręcz ręką pod pupę popychają, aby łatwiej było leźć. Wszystko super, lecz przypominam sobie nagle, że nic tam na górze nie potrzebuję, na głowie tej nieszczęsnej!!! To przecież był eksperyment! Zdejmijcie mnie stamtąd, rozmyśliłam się!!! Ale zdejmować mnie nikt nie zamierza nawet.... Co mi zostaje? Brać "sprytem". Myślę: co by takiego zamącić by mnie z tej głowy zepchnięto szybciej? Już z porządną dawką złośliwości zaczynam produkować różne prowokacje. Tłukę po tej głupiej głowie rękami i nogami, przyprawiam rogi, za nos ciągnę... Staram się mierzyć własną miarką: co trzeba uczynić, by u mnie powstało niepohamowane pragnienie dać człowiekowi w ryj? Robię to i w ryj, oczywiście, nie dostaję. Na mnie patrzą z dołu, tak samo posłusznie i z bezgranicznym "rozumieniem" we wzroku. Jeszcze jakiś czas robię wszystko co mi przyjdzie do głowy, póki nie odkrywam, że JUŻ. Kaputt. Człowiek umarł. Umarł jako mężczyzna, jako osobowość, jako przyjaciel. Koniec, nie ma go. Ostatni raz kopię trupa i odpycham go jak najdalej ze swojego życia.
              Zapomniałam? Już po wszystkim? Jak by nie tak... Na duszy ? taki mrok!!! Ok, co teraz? Jestem skurwyścierwem? Obraziłam dobrego człowieka? Przecież nie chciałam! Po co mi pozwolono! Nie tak wszystko chciałam, lecz inaczej. Już gdzieś wydawałam taką koncepcję: kobieta z całej siły dąży do władzy, lecz otrzymawszy ją, staje się zwykle głęboko nieszczęśliwa.
              Ech, kurde... Wy wszyscy tacy dobrzy, rozumiejący, mądrzy ? jakże chce mi się od was rzygać!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka