carol-jordan
24.01.15, 12:17
Lenistwo
obojętność na to co nie zasługuje na moją uwagę
i na tych....
na spokój wewnętrzny i zrozumienie dla swoich niedoskonałości
na dobroć dla samej siebie
na złożenie broni
i radość z tego powodu
na bycie taką jaką chcę być.
To się chyba nazywa:
być pogodzonym ze sobą....... :)
Kiedy byłam młodsza ciągle się szarpałam. Mam wrażenie, że żyłam dla innych, albo tak jak mi się wydawało, że oni oczekują. A to przecież totalna głupota. Nigdy nie złapie się swojego tempa, jeśli tylko dotrzymuje się komuś kroku......
Czy musiałam zostać sama ze sobą, żeby to zobaczyć?
Czy każda najgorsza rzecz w życiu, najstraszniejsze smutki, są po coś? Czy zawsze można je przekuć na naszą korzyść? Trzeba po prostu dorosnąć, dojrzeć?
I jak bardzo trzeba dostać w łeb, żeby nas oświeciło? ;)
Takie wolne refleksje po nocy spędzonej na myśleniu (coś spać nie mogłam, a czytać dałam radę tylko do 2). Bardzo chciałabym poznać Wasze zdanie na ten temat.
Etapów w życiu.
Kamieni milowych.
Tego, co i jak Was zmieniło......