Gość: Mateusz_28
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
18.12.04, 22:34
Myslałem,że zawsze będe znał odpowiedzi na pytania.Jednak teraz ten mój
stereotyp gdzieś się zgubił.Jestem z dziewczyną od 4 lat, mieszkamy razem.
Należymy do tych par, które zrywają i powracają do siebie.Teraz jest nasz 4
raz(niezła magia liczb).Wszystko zawsze na początku jest super, lecz póżniej
monotonia.
Nie wiem co mam zrobić. Budzę się rano koło kobiety i czuje się zmęczony. Ona
coś ciągle ode mnie chce , a mi się wydaje , że stęka i marudzi.Miłość nasza
znowu wyszarzała się. Nie wiem czy to chwilowy kryzys(nigdy tak naprawdę nie
wiedziałem. Zawsze jej pragnę jak nie jesteśmy razem, ale z związku , który
już się ciągnie brakuje mi tego uczucia.
Niby pięknie , wspólne objadki,pasje,rozmowy,wizyty u rodziców , a jednak w
głębi gdzieś jest pustka.Nie wiem czy po prostu ujawnia się we mnie gó..arz,
może nie jest dojrzały do takiego związku.
Poznałem siostrę kolegi.Jest cudowna i mną zaurocznona.Całowałem się z nią.
Znowu poczułem MOTYLA W ŻOŁĄDKU!!! Nie wiem czy to chwilowe.
Nie mam pojęcia co robić, czy chwytać życie korzystać z niego - spróbować z
młodą - a może to ona, ta właściwa.
Z drugiej strony nie chce zranić mojej kobiety(już 2 razy to zrobiłem) przy
której bym się pewnie zestarzał. Po prostu niczego nie jestem pewien. W
wielkiej kropce , która rośnie i niedługo pęknie.