kochanica-francuza
20.02.05, 13:51
Z praskiego Zamku znikają koty
PAP 12:00
Z praskiego Zamku, który jest siedzibą prezydenta Czech, zaczynają znikać
koty. Od lat były nieodłącznym elementem siedziby głowy czeskiego państwa. Jak
przypominają media, koty plątały się nawet pod nogami najbardziej znanych
światowych polityków odwiedzających zamek na Hradczanach.
Pracownicy prezydenckiej kancelarii skarżą się, że koty najprawdopodobniej
ktoś kradnie. Z liczącej jeszcze przed dwoma laty dziewięć zwierząt gromadki,
w której każdy z osobników chodził swymi ścieżkami, zostały już tylko trzy.
Zniknął m.in. kocur Mikulasz, którzy był przywódcą całej kociej grupy. Pewnego
dnia wszedł w drogę całej kolumnie rządowej, z którą na Zamek z oficjalną
wizytą jechał przebywający na szczycie NATO w Pradze amerykański prezydent
George Bush. Kolumna musiała się na chwilę zatrzymać i poczekać, aż Mikulasz
majestatycznie podniesie się i zejdzie z drogi - powiedziała dziennikarzom
Jitka Schovankova, kierowniczka zbiorów w Ujeżdżalni, wchodzącej w skład
praskiego kompleksu zamkowego.
Pracownicy czeskiej kancelarii prezydenckiej przypominają, że koty mieszkały w
kompleksie praskiego Zamku od bardzo dawna i zawsze były przedmiotem
szczególnej troski nie tylko pracowników technicznych. Dokarmiane i
rozpieszczane grasowały po całym kompleksie; można je było zobaczyć nie tylko
w pomieszczeniach samej Kancelarii, ale także na moście Prochowym - jednej z
głównych bram prowadzących na teren hradczańskiego kompleksu, a także w
królewskich ogrodach pod Zamkiem.
Oswojone, przyzwyczajone do ludzkich pieszczot koty, które wręcz hołubiono ze
względu na to, że pilnie polowały na myszy, najprawdopodobniej zabrali
odwiedzający zamek turyści. W mieszkaniach u nowych właścicieli będą bardzo
nieszczęśliwe - powiedziała Schovankova.
Na zamku - jak twierdzą pracownicy urzędu szefa państwa - koty miały nie tylko
swe wielkie tereny łowieckie, ale także łaskawie przyjmowały splendory
spadające na nie jako swoistego rodzaju nieformalnych członków urzędu
prezydenckiego.
Na kiego komu te koty???:-(((