Dodaj do ulubionych

Milosc, a pieniadze...

01.04.05, 10:27
Nie ma milosci bez pieniedzy...
a idealy "gdy kiedys zakocham sie [...] to wcale nie musi byc bogaty/bogata"
tAAAAAAK.... jasne :]
Nie ma to jak konflikt z rana "kupujemy dzisiaj chleb czy nie kupujemy bo
trzeba kupic make.. czy cos tam innego" ... najwieksza milosc nie przetrwa
biedy ...
za to sa pieniadze bez milosci :]

ktos ma inne zdanie ???
Obserwuj wątek
    • piotrppp Re: Milosc, a pieniadze... 01.04.05, 10:33
      Wszystko to kwestia oczekiwan. Wybor pomiedzy maka, a chlebem to przeraza, ale
      pomiedzy porshe a ferrari chyba jakos przelkniesz...
      • didi83 Re: Milosc, a pieniadze... 01.04.05, 10:44
        ani jedno, ani drugie nie wzbudza we mnie emocji ;] mam inny obiekt
        samochodowych westchnien :]p
        czasami slysze jak ludzie mowia "ach chce -tu cechy charakteru- i nie musi byc
        bogaty" a robia cos zupelnie innego ...szukaja 2polowki z predyspozycjami do
        kariery/pieniedzy, albo juz z pieniedzmi...
        Czy ludzie sa tak zaklamani, ze nie umieja powiedziec wprost : LUBIE WYGODE chce
        milosci ale z rozsadnym osobnikiem. Tylko takie wylewanie z siebie "dobroci"
        "zrozumienia" "idealow" ...ohyda
        • piotrppp Re: Milosc, a pieniadze... 01.04.05, 11:02
          A na ile wyceniasz tego rozsadnego osobnika?
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: Milosc, a pieniadze... 01.04.05, 10:45
      moi rodzice kupili sobie kilka lat temu chatę na wsi. Najbliższym ich sąsiadem
      jest rodzina sołtysa - on coś tam robi w drewnie, ona jest nauczycielką w
      gminnej szkole. Siódemka dzieci, bida nielicha.
      ILekroć wpadam do rodziców na działkę i spotykamy się z rodziną sołtysa na
      grillu u nas w sadzie - to aż mnie gdzies w dołku ściska, jak na nich patrze,
      jak jedno za drugim w ogień by poszło, jak sobie pomagają, ile ciepła w tym ich
      codziennym zmaganiu się z życiem jest

      Być z kimś, gdy jest kasa jest bardzo łatwo - tyle tylko, że miłość poznaje sie
      po tym, czy przejdzie "crash test" czy nie. Co za sztuka być razem, gdy
      wszystko jest ok - to nawet gimnazjaliści potrafią - sztuką jest przyjąć życie
      na klatę i robić wszystko, by było coraz lepiej [jakimś dziwnym trafem sołtys
      potrafił posłać córe na studia do wawki - i teraz ona pomaga finansowo rodzinie].

      Kasa jest ważna, ale na pewno nie ważniejsza od uczucia.
      jeżeli są uczucia - to tylko od ludzi zależy, czy dorobią się kasy.
      Jeżeli jest kasa a nie ma uczuć - to jest tylko dawanie dupska za pieniądze.
      • didi83 Re: Milosc, a pieniadze... 01.04.05, 10:52
        :] czyli dochodzimy do mojej 2 teorii, ze malzenstwo to w wiekszosci
        zapapierkowane (uwaga BRZYDKI WYRAZ) kurestwo :D
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: Milosc, a pieniadze... 01.04.05, 10:56
      przeginasz didi.
      zapapierkowane K*urestwo?
      Dziwka idzie do wyra za kasę, a ja pisze o miłości dwojga ludzi, która
      przezwycięża nawet biedę

      Nie dostrzegasz różnicy?
      • didi83 Re: Milosc, a pieniadze... 01.04.05, 11:10
        napisalam "W WIEKSZOSCI" nie napisalam ZAWSZE, ZA KAZDYM RAZEM... ;] widzisz
        roznice?
        zigolak tez idzie za kase do lozka i co z tego?
        Rozgladnij sie zdejmij klapki z oczu WIEKSZOSC spoleczenstwa szukajac 2 polowki
        jest cholernie interesowna... I dobrze :] Ja to popieram ;] rozsadek w milosci
        to sie rowna mniej biedy na ziemi....
        Jestem pusta i uwazam, ze jak kogos nie stac na dziecko powinien sie wstrzymac a
        nie robic ich 2,4,6,czy 10 , a pozniej na socjalnym ledwo z tygodnai na tydzien
        zyc.. i pozniej WIEKSZOSC tych dzieci zrobi to samo co rodzice, zroba nowa
        gromadke... wybija sie niestety tylko nieliczne...
        Dla mnie strasznym widokiem jest Jak ktos grzebie w koszu na smieci. Czuje
        dyskomfort psychiczny... dlaczego? Bo zyjemy w cywilizowanym swiecie a niektorzy
        nie maja godnych PODSTAWOWYCH warunkow do zycia...
        ;/
        • piotrppp Re: Milosc, a pieniadze... 01.04.05, 11:15
          To takie szlachetne, co piszesz, choc nadal nie wiem, ma ile ma opiewac ten Twoj
          skrab, ktorego spotkasz. Opowiadasz o sytuacji ekstremalnej. Chyba ze pochodzisz
          z malego miasteczka, gdzie wszyscy wala gaz i bija swoje kobiety. W zwyklym
          swiecie, przynajmniej moim, ludzi sa po studiach, maja calkiem dobra prace, choc
          nie jezdza cadilacami. Oni tez prawdopodobnie sa na Twojej czarnej liscie. A i
          pytanie. A co Ty mozesz dac za te pieniadze, ktore otrzymasz od "ukochanego"
          faceta. Bo na razie tylko chcesz brac...
          • didi83 Re: Milosc, a pieniadze... 01.04.05, 11:44
            ?? to chyba nie do mnie z tym braniem ??
            1. nigdy nie bralam pieniedzy od faceta ;] nawet jak bylam zareczona placilam za
            wakacje sobie SAMA (+dofinansowanie od Rodzicow) :] wiec nie trafione ;]
            2. Dac moge duzo, ale nic za pieniadze :]
            3. Nie ;] nie jestem z malej miesiciny gdzie bieda, rozpacz i nedza ;]
            4. Poprosze inny psychologiczny obraz mojej osoby ten nie jest trafiony ;]ppp
            • piotrppp Re: Milosc, a pieniadze... 01.04.05, 12:57
              To nie byla charakteryzacja tylko "glosno" myslalem. Poza tym wszystkie teorie,
              oczekiwania i plany staja sie niczym kiedy poznajesz te wlasciwa osobe. Mozna
              leciec na pieniadze a pokochac biedaka. W milosci nie ma zasad i to wlasnie mi
              sie podoba w niej najbardziej. Choc przegrywa zawsze ten komu bardziej zalezy.
              pzdr
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: Milosc, a pieniadze... 01.04.05, 11:28
      " uwazam, ze jak kogos nie stac na dziecko powinien sie wstrzymac a
      nie robic ich 2,4,6,czy 10"

      zgadzam się z tobą - podałem tylko przykład, że nawet w biedzie, można się
      kochać i mieć świetne relacje rodzinne. NIE JEST to sposób, w jaki chciałbym
      żyć - ale - jak widać - można sie w tym "po ludzku" odnaleźć.
      kasa wiele ułatwia - nie ma co sie oszukiwać - ale dla mnie dom jest miejscem,
      w którym czuje się bezpiecznie, do którego wracam po pracy odpocząć. Kobieta w
      takim domu musi mnie szanować i "rozumieć", do czego niezbędbne jest uczucie i
      spora dawka ludzkiej wrażliwości. Jak sie dobrze czuć w domu,w którym kobieta
      jest tylko ze względu na przekoroczony kolejny próg podatkowy?

      mało mnie obchodzi, ze "ludzie tak żyją".Wszystkie moje dotychczasowe związki
      bazowały na uczuciu i nie mam zamiaru tego zmieniać - bo to byłoby sk**wienie
      sie wobec siebie samego.
      Jak po tym spojrzeć w lusterko przy goleniu?
    • najswietsza.panienka Re: Milosc, a pieniadze... 02.04.05, 18:02
      ja sie z toba zgadzam
      • piotrppp Re: Milosc, a pieniadze... 02.04.05, 19:08
        Niestety musze poczekac do poniedzialku, bo w domu nie mam glosnikow. Ale lata
        i macha skrzydlami bardzo ladnie.
    • misscraft Re: Milosc, a pieniadze... 02.04.05, 19:39
      Mam inne zdanie na ten temat, może jestem romantyczką, ale jeśli ktoś się
      naprawdę szczerze zakocha to to nie ma zanczenia, wiadomo, że brak gotówki może
      powodować konflikty, ale to właśnie jest próba dla związku, jeśli jej nie
      przetrwa to widać nie było warto o to walczyć.
      • niedobry_duszek Re: Milosc, a pieniadze... 02.04.05, 19:41
        Pożyjesz,zobaczysz...ale nie życzę Ci tego...
      • piotrppp Re: Milosc, a pieniadze... 02.04.05, 19:46
        Mam razenie ze wlasnie o tym pisalem
        • misscraft Re: Milosc, a pieniadze... 02.04.05, 19:59
          Możliwe, ale nie czytałam wszytkich odpowiedzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka