13.04.05, 16:33
tu natomiast wątek filmowy tak całkiem, niekoniecznie konkurencyjny wobec
całego forum Kino ale raczej skupiony na własnych interpretacjach dzieł
filmowych tudzież wszelkiego rodzaju polecankach.
Obserwuj wątek
    • daria13 Re: Vidi 14.04.05, 10:54
    • daria13 Re: Vidi 14.04.05, 11:04
      Sorry, sorry, coś mi się porobiło. Idąc na łatwiznę wklejam post, który
      umieściłam w wątku "Kocham kino" i okolice i choć wiem, że to bardzo
      ogólnikowa, cholernie mało odkrywcza i nieco banalna wypowiedź, ale to tylko
      tak celem zagajenia, z pewnością się rozkręcę,jak wątek ruszy pełną parą, na co
      mocno liczę:)

      --------------------------------------------------------------------------------
      Niestety nie mogę rozpisać się o nowościach, bo do kina chodzę rzadko (mieszkam
      na wsi, pracuję w mieście i weekendy wolę jednak spędzać na długich spacerach z
      psem, niż na kolejnej wyprawie do śmierdzącej Warszawy).Oglądam więc niestety
      częściej filmy na DVD (nie lubię ogladać na kompie, bo cenię sobie pewien
      komfort oglądania). Stąd mam duże opóźnienia, ale z tego, co czytam w
      recenzjach, czy choćby obserwując kryteria oskarowe, czyba nie mam czego
      żałować (ostatnio bodajże tylko Bezdroża [Sideways właśnie] warte były wizyty z
      kinie.)W domu więc oglądałam ostatnio stary, ale rewelacyjny w moim odczuciu
      film Amores Peros. Podobał mi się, bo bardzo lubię filmy mocne, mroczne,
      rysowane grubą kreską; lubię też kino ogólnie nazwijmy to latynoskie. Btw. czy
      ktoś z Was mógłby mi powiedzieć, czy warto obejrzeć Dzienniki motocyklowe, bo
      się waham.
      Bardzo brakuje mi w kinie starych mistrzów Bunuela i Saury (nawet nie wiem co
      ten drugi teraz robi). Myślę, że brakuje nam obecnie takich wizjonerów kina.
      Nie widziałam też ostatniego filmu Herzoga, ale miał słabe recenzje i dla mnie
      jakoś tak po Krzyku kamienia ten reżyser przestał być tak kultowym jak niegdyś.
      Ogólnie myślę, że dzisiaj w kinie zdarzają się naprawde dobre filmy (dla mnie
      np. Requiem dla snu, wiem, że truizm) ale brakuje reżyserów tej rangi właśnie
      jak Bunuel, których każdy film byłby objawieniem. Choć może odrobinę przesadzam
      z tym narzekaniem, bo przecież jest Trier, ale też nie wszystko , mnie akurat,
      rzuca na kolana, najlepsze zdecydowanie są: Przełamując fale i Idioci
      (Królestwa nie widziałam - warto?).
      Tyle na razie ogólnikowo. Polecam się z odpowiedziami na postawione przeze mnie
      pytania.
      Pozdrawiam

      • braineater Re: Vidi 14.04.05, 11:36
        daria13 napisała:

        tylko
        > tak celem zagajenia, z pewnością się rozkręcę,jak wątek ruszy pełną parą, na
        co
        >
        > mocno liczę:)
        >Ja również :)

        obserwując kryteria oskarowe, czyba nie mam czego
        > żałować (ostatnio bodajże tylko Bezdroża [Sideways właśnie] warte były wizyty
        z
        >
        > kinie.)
        Ja bym polecił też Million Dolar Baby, czy jak chcą polscy dystrybutorzy "Za
        wszelką cenę". Film nie jest wielki, o fabule opowiedziec nie mogę, bo jest tam
        pewien manewr którego wyjawienie psuje całą przyjemność oglądania, ale za to,
        jeśli chodzi o aktorską strone przedsięwzięcia, to jest pełna rewelacja.
        Eastwood, do którego sentyment mam od czasu podglądania w wieku bardzo
        niedorosłym, pierwszych spaghetti westów Sergio Leone i Morgan Freeman, któremu
        chyba nie udało się jeszce żadnej roli połozyc, nawet w filmach tak fatalnych
        jak Dreamcatcher i Along Came Polly, dają taki popis minimalistycznego
        aktorstwa, opartego na trzech wyrazach twarzy i zdaniach, sprawiających
        wrażenie, jakby najobrzydliwszym zajęciem dla obu było otwieranie ust w celu
        werbalizowania. No po prostu koncert na dwóch emerytów i całkiem równiez dobrze
        grająca panienkę - Hilary Swank chyba.
        W domu więc oglądałam ostatnio stary, ale rewelacyjny w moim odczuciu
        > film Amores Peros. Podobał mi się, bo bardzo lubię filmy mocne, mroczne,
        > rysowane grubą kreską; lubię też kino ogólnie nazwijmy to latynoskie. Btw.
        czy
        > ktoś z Was mógłby mi powiedzieć, czy warto obejrzeć Dzienniki motocyklowe, bo
        > się waham.
        Jak lubisz zdjęcia w stylu National Geographic i filmy przesycone tanim
        sentymentalizmem i wrażliwościa społeczną a la Dickens to można. A jak
        denerwują cie pompatyczne przemówienia idealistycznych bohaterow, tudziez
        wzruszające scenki z udziałem dzieci i ubogich, to zdecydowanie lepiej iśc do
        kina na co innego.
        > Bardzo brakuje mi w kinie starych mistrzów Bunuela i Saury (nawet nie wiem co
        > ten drugi teraz robi). Myślę, że brakuje nam obecnie takich wizjonerów kina.
        > Nie widziałam też ostatniego filmu Herzoga, ale miał słabe recenzje i dla
        mnie
        > jakoś tak po Krzyku kamienia ten reżyser przestał być tak kultowym jak
        niegdyś.
        Ja ostatnio robiłem sobie powtórki z dokumentalistyki Herzogowej i naprawdę
        polecam dopaść gdzieś te filmy - tu skorzystanie z p2p jest chyba jak
        najbardziej polecane bo jakiejś sensownej edycji tegoż na dvd/ vhs nie ma i
        pewno nigdy nie będzie. Szczególnie polecam "nawet karły były małe' i film,
        którego tytułu nie pomnę bo mam go opisany po niemiecku a moja pamięc zawodzi
        przy multisylabowych germańskich tytułach:) - w każdym bądź razie rzecz o
        weselu maharadżdży. -cudo wizualne i przekazowe, pełny wjazd w kulturę Indii,
        kompletnie nie czuć dystansu. A jak chcesz zobaczyć Herzoga takim jak jest
        treraz, poszukaj filmu Julien Donkey Boy, jeden z projektów Dogmy, pierwsza lub
        druga dogma made in USA,w którym H. gra rolę ojca głownego bohatera, lekko
        nienormalnego chłopca (tu Spud z "Trainspotting)i dzielny Werner praktycznie
        przez cały film biega w usyfionych bokserkach, potarganym tschircie i masce
        gazowej - czysty obłę:)
        > Ogólnie myślę, że dzisiaj w kinie zdarzają się naprawde dobre filmy (dla mnie
        > np. Requiem dla snu, wiem, że truizm) ale brakuje reżyserów tej rangi właśnie
        > jak Bunuel, których każdy film byłby objawieniem. Choć może odrobinę
        przesadzam
        No:) Amenabar,Richard Linklater, Mathew Barney,Harmony Koine, Wong Kar Wai -
        jak dla mnie dośc ważne zjawiska w nowym (+/- nowym bo niektórzy parę lat juz
        kręcą)kinie. Problem w tym, że Linklater i Barney nie mają żadnej
        pozafestiwalowej dystrybucji w Polsce a z filmów Koine były tylko dawno temu
        Dzieciaki i jest Gummo w pożyczalniach (polecam bardzo mocno ten ostatni, bo to
        film który mnie zmasakrował - opowieść o american dream, dziejąca się wśród
        white trashów, zamieszkujących osiedle przyczep kampingowych, widziane z
        perspektywy dwóch zaćpanych klejem, opóźnionych umysłowo 12 latków - porażające)
        >
        > z tym narzekaniem, bo przecież jest Trier, ale też nie wszystko , mnie
        akurat,
        > rzuca na kolana, najlepsze zdecydowanie są: Przełamując fale i Idioci
        > (Królestwa nie widziałam - warto?).
        O Trierze się nie wypowiem, bo mam za sobą paruletnie debaty z zoną na jego
        temat, ponieważ połowica, pana T. docenia mocno, a ja równie mocno go nie
        lubię - dwa wyjątki, no dobra - trzy: Medea, Zentropa i Idioci. Natomiast Fale,
        i Tańczący (mimo bałwochwalczego uwielbienia dla Biork), totalnie mnie
        odrzuciły. A jesli ci to w czymś pomoże, żona zarzuciłe oglądanie Królestwa po
        bodaj 4 odcinku.
        > Tyle na razie ogólnikowo. Polecam się z odpowiedziami na postawione przeze
        mnie
        >
        > pytania.
        > Pozdrawiam
        > Pozdrawiam takoż:P
        • daria13 Re: Vidi 14.04.05, 19:42
          Po kolei: Eastwooda wolę jako reżysera, nawet nie tak dawno temu oglądałam jego
          stary, chyba mało znany film Północ w ogrodzie dobra i zła z moim ukochanym
          Spacey'em i niezłym Cusakiem (jak to się pisze?)i muszę powiedzieć,że to niezły
          kąsek (znaczy film, choć Spacey również;). Polecam. Freemana też darzę wielką
          sympatią (znaczy jako aktora, bo osobiście nie znam;).Z Hilary Swank to trochę
          dziwna historia; w Nie czas na łzy stworzyła naprawdę poruszającą kreację, a
          później grała w takich gniotach jak np. Jadro ziemi. Dziwne.
          Dzięki za recenzję Dzienników motocyklowych, już wiem co mam robić, a właściwie
          czego nie robić:)
          Chyba muszę się przeprosić z moim kompem, a przede wszystkim zmienić jego
          lokalizację w domu, bo teraz jasno widzę jak wiele rzeczy mogę zdobyć przy jego
          pomocy (znaczy komputera). Dzięki za namiary na Herzoga. Poszukam na pewno.Na
          myśl o połączeniu Herzoga z Dogmą już się prawie ślinię;)
          Mam straszne problemy organizacyjno-logistyczne związane z możliwością
          uczestniczenia w festiwalach filmów więc niektórych, przez Ciebie wymienionych
          reżyserów prawie w ogóle nie znam. Widziałam Dzieciaki, zrobiły na mnie ogromne
          wrażenie, więc chyba w pierwszej kolejności polęcę szukać Gummo.
          Co do Triera, to proszę pozdrów żonę. Rozumiem, że Fale i Tańcząc nie musiały
          się podobać, ale żeby aż odrzucały?Zastanawiające. A czemuż to aż odrzucały?
          Jeśli nudzi Cię już tłumaczenie to rzecz jasna nie musisz, ale ciekawość.
          Pozwolę sobie jeszcze zagaić o mojej ulubionej ostatnio aktorce Scarlet
          Johnson.Myślę, że jesteśmy świadkami narodzin gwiazdy najczystszej wody, w
          Dziewczynie z perłą rzuciła mnie na kolana, boję się jedynie, żeby się nie
          zmanierowała (przepraszam za staroświeckie słowo, ale ono mi jakoś tu
          najbardziej pasuje). Zeby nie było z nią tak jak z Di Caprio, który w Gilbercie
          Grapie i Chłopięcym świecie był naprawdę dobry, a po tym nieszczęsnym Titanicu,
          jego talent umarł jakby śmiercią naturalną. A szkoda.
          Jeszcze ostatnie małe pytanko. Trójka moich znajomych, zupełnie jakby
          niezależnie, wychwalała mi pod niebiosa Głową w mur. Widziałeś? Jeśli tak, to
          skrobnij proszę.
          Tyle na razie.
          Pozdrawiam ciepło
          • braineater Re: Vidi 14.04.05, 20:21
            daria13 napisała:

            > Po kolei: Eastwooda wolę jako reżysera, nawet nie tak dawno temu oglądałam
            jego
            >
            > stary, chyba mało znany film Północ w ogrodzie dobra i zła z moim ukochanym
            > Spacey'em i niezłym Cusakiem (jak to się pisze?)i muszę powiedzieć,że to
            niezły
            >
            > kąsek (znaczy film, choć Spacey również;). Polecam.
            Pólnoc cudny film, bardzo klimatyczny a partie z Transwestytą Lalą szczególnie
            w sądzie doprowadziły mnie do spazmów:) Sięgnij po książkę - John Berendt -
            tytuł ten sam, jest do połapania w tanich knigach i w antykwariatach i też jest
            fajna, ale to jeden z nielicznych przypadków, że film lepszy. A co do Sapcey'a
            to dwa filmy koncerty w jego wykonaniu - Usual Suspects i ekranizacja Mametta w
            której gra starzejącego sie ale dynamicznego akwizytora i z Danym de Vito -
            starym bardzo i cynicznym akwizytorem, nakręcają młodego, na religię
            kapitalistyczną. Śliczne aktorsko, tytułu nie potrafię sobie od 10 minut
            przypomnieć:)

            > Chyba muszę się przeprosić z moim kompem, a przede wszystkim zmienić jego
            > lokalizację w domu, bo teraz jasno widzę jak wiele rzeczy mogę zdobyć przy
            jego
            >
            > pomocy (znaczy komputera).
            Polecam DC ++ i Soulseek do ściągania starych albo nowych dziwnych filmów:)

            Dzięki za namiary na Herzoga. Poszukam na pewno.Na
            > myśl o połączeniu Herzoga z Dogmą już się prawie ślinię;)
            > Mam straszne problemy organizacyjno-logistyczne związane z możliwością
            > uczestniczenia w festiwalach filmów więc niektórych, przez Ciebie
            wymienionych
            > reżyserów prawie w ogóle nie znam. Widziałam Dzieciaki, zrobiły na mnie
            ogromne
            >
            > wrażenie, więc chyba w pierwszej kolejności polęcę szukać Gummo.
            > Co do Triera, to proszę pozdrów żonę.
            Rozumiem, że Fale i Tańcząc nie musiały
            > się podobać, ale żeby aż odrzucały?Zastanawiające. A czemuż to aż odrzucały?
            > Jeśli nudzi Cię już tłumaczenie to rzecz jasna nie musisz, ale ciekawość.
            Ckliwy cynizm, że tak to dookreślę, czyli robienie wszystkiegop po to by
            dostarczyć nieznośnej wręcz ilości wzruszeń. Jak umierają to wszyscy i w
            tragicznych okolicznościach, jak się kochają to aż do obsesji a jak zaczną
            gadac to nie potrafią skończyć:)
            > Pozwolę sobie jeszcze zagaić o mojej ulubionej ostatnio aktorce Scarlet
            > Johnson.Myślę, że jesteśmy świadkami narodzin gwiazdy najczystszej wody, w
            > Dziewczynie z perłą rzuciła mnie na kolana, boję się jedynie, żeby się nie
            > zmanierowała (przepraszam za staroświeckie słowo, ale ono mi jakoś tu
            > najbardziej pasuje).
            No - perę fajnych filmów zrobiła już - w tym Lost in Translationa, ale ostatnio
            widziałem ją w czymś niezadobrym - The Gathering, ale pewności nie mam czy to
            Christina Richii nie była:)
            Zeby nie było z nią tak jak z Di Caprio, który w Gilbercie
            >
            > Grapie i Chłopięcym świecie był naprawdę dobry, a po tym nieszczęsnym
            Titanicu,
            >
            > jego talent umarł jakby śmiercią naturalną. A szkoda.
            > Jeszcze ostatnie małe pytanko. Trójka moich znajomych, zupełnie jakby
            > niezależnie, wychwalała mi pod niebiosa Głową w mur. Widziałeś? Jeśli tak, to
            > skrobnij proszę.
            Też tylko bazuję na recenzjach - bo jedyne studyjne kino w kilkumilionowej
            metropolii:) Katowice i okolice jesio go nie sprowadziło:)Ale sie wybieram.
            > Tyle na razie.
            > Pozdrawiam ciepło
            :)
            • daria13 Re: Vidi 15.04.05, 11:14
              Nie po kolei. To dziwne, że u Was Głową w mur mają grać tylko w kinie
              studyjnym, bo u nas to i nawet w Multiplexach grają. Ze wstydem muszę przyznać
              (wstyd dlatego, że tak łatwo dałam Ci się zmanipulować), że rzeczywiście Fale i
              Tańcząc aż do bólu tragiczne, choć może z tym kochaniem aż do osesji to nie
              byłabym tak bardzo przeciwko, bo jeśli w kinie trawię filmy tzw. melodramaty,
              to tylko i wyłącznie o miłości pokręconej i obsesyjnej. Ale Trier może
              rzeczywiście przesadza z tragizmam. Choć jakby się zastanowić, to filmy z
              maksymalną dawką tragizmu też lubię, dajmy na to takiego Oldboya. Tam to
              dopiero masakra, fizyczna i psychiczna w dodatku, w natężeniu niewyobrażalnym,
              a film podobał mi się bardzo. A Tobie może nie? Przyznaj się, że tak. Tylko
              szczerze.
              No i tu właśnie można zacząć gadać o filmach, jak ja to nazywam, azjatyckich.
              Bo rzeczywiście Wong Kar Wai z pewnością jest dobry. Co prawda do tej pory
              widziałam tylko Spragnionych, ale widzę, że muszę uzupełnić braki, bo on już
              całkiem sporo zrobił, a ja o tym nawet nie wiedziałam. No i ciekawość jak mu
              wyszły te Latające noże. Ja jeszcze nie widziałam, ale lubię tamtejsze klimaty
              w stylu Przyczajonego Smoka czy Hero, ponieważ mam duże ciągoty w stronę
              dobrego fantasy, a o dobre fantasy w kinie bardzo trudno. Choć w sumie chyba
              jednak wolę filmy tzw. psychologiczne, zrobione przez Azjatów. Niezwykle
              urzekła mnie wizja z filmu Lalki. Oni tak fajnie inaczej robią filmy o
              uczuciach, ale też i ich kultura i mentalność są przecież tak różne od naszych.
              I chyba dlatego nam się tak dobrze ogląda te filmy.Ale to okropny truizm,wiem,
              przepraszam.
              Co do Scarlett Johnson, to chyba jednak była Rici, bo Johnson grała ostatnio w
              innym filmie In good company, na nasze W doborowym towarzystwie, ale film miał
              słabe recenzje i boję się, że moja przepowiednia zmarnowania jej talentu może
              zacząć się sprawdzać, niestety. Swoją drogą jak mogłeś pomylić brunetkę z
              blondynką. Wstydź się;)
              Pozdrawiam tymczasem:o)
              • braineater Re: Vidi 15.04.05, 12:26
                daria13 napisała:

                > Nie po kolei. To dziwne, że u Was Głową w mur mają grać tylko w kinie
                > studyjnym, bo u nas to i nawet w Multiplexach grają.
                Katowice nie są do końca normalnym miastem:)

                Ze wstydem muszę przyznać
                > (wstyd dlatego, że tak łatwo dałam Ci się zmanipulować), że rzeczywiście Fale
                i
                >
                > Tańcząc aż do bólu tragiczne, choć może z tym kochaniem aż do osesji to nie
                > byłabym tak bardzo przeciwko, bo jeśli w kinie trawię filmy tzw. melodramaty,
                > to tylko i wyłącznie o miłości pokręconej i obsesyjnej. Ale Trier może
                > rzeczywiście przesadza z tragizmam.
                Raczej na pewno:) - nie przeszkadza mi miłosna obsesja w filmie tylko niech to
                będzie film, który ma coś oprócz tego do przekazania, jak chociażby Gorzkie
                Gody, czy Śmierć i dziewczyna Polańskiego, albo Nadzy Mike Leigh'a. Okazuje się
                że takie mroczne romance można umieścić w szerszych kontextach i wredy film
                budzi u mnie jakby wieksze zaufanie, niż tylko opowiastka o tragicznym zyciu i
                miłości.
                Choć jakby się zastanowić, to filmy z
                > maksymalną dawką tragizmu też lubię, dajmy na to takiego Oldboya. Tam to
                > dopiero masakra, fizyczna i psychiczna w dodatku, w natężeniu
                niewyobrażalnym,
                > a film podobał mi się bardzo. A Tobie może nie? Przyznaj się, że tak. Tylko
                > szczerze.
                No jak nie, jak tak. Ale przyznam,, że mnie zaskoczyłaś, bo jesteś jedną z
                nielicznych spotkanych (+/- spotkanych:) kobiet, którym Oldboy się spodobał.
                Sądząc po reakcji w kinie, to raczej dziewczęta miały pewne trudności z
                niektórymi elementami tego filmu. Dwakroć w ciągu seansu zaobserwowałem grupowe
                utkwienie ocząt w suficie i dyskretne naszeptywania w stylu ' misiu, skończyło
                się już...?' - oczywiście przy scenach z osmiornicą oraz w trakcie
                prezentowania najnowszych odkryć stomatologii.
                > No i tu właśnie można zacząć gadać o filmach, jak ja to nazywam, azjatyckich.
                > Bo rzeczywiście Wong Kar Wai z pewnością jest dobry. Co prawda do tej pory
                > widziałam tylko Spragnionych, ale widzę, że muszę uzupełnić braki, bo on już
                > całkiem sporo zrobił, a ja o tym nawet nie wiedziałam.
                Chunking Express - jeden z najpiekniejszych filmów lat 90. Obłędne, perfekcyjne
                zdjęcia, genialnie dobrana muzyka, fabuła jak z koszmaru Kafki zmieszanego z
                Chandlerem - po prostu jeden z filmów, których się nie zapomina.
                No i ciekawość jak mu
                > wyszły te Latające noże. Ja jeszcze nie widziałam, ale lubię tamtejsze
                klimaty
                > w stylu Przyczajonego Smoka czy Hero, ponieważ mam duże ciągoty w stronę
                > dobrego fantasy, a o dobre fantasy w kinie bardzo trudno.
                Małą korekta - Dom Latających Sztyletów to Zhang Yimou, nowy Kar Wai to 2046
                (ale jeszcze nie widziałem) Co do sztyletów zaś, to - że wejdę na kurs
                zderzeniowej z Twoim gustem - wydawało mi się że po Przyczajonym i ukrytym nie
                da się zrobić gorszego filmu,a okazało się, ze i owszem, da się i to z takim
                zapasem, że ten rekord długo chyba nie zostanie pobity. Jedyna rzecz, która
                mnie utrzymała w przytomności do końca tego filmu, to podszczypująca mnie żona.
                Nuda, efekciarstwo, zerowy sens i tyle, że ma jedną fajną scenę, oczywiście po
                10 minutach zajechaną serią idotycznego efekciarstwa i jest to scena w filmie
                druga (taniec z bębnami). Potem tylko pilot albo myszka i do oglądania na
                podglądzie.
                Choć w sumie chyba
                > jednak wolę filmy tzw. psychologiczne, zrobione przez Azjatów. Niezwykle
                > urzekła mnie wizja z filmu Lalki. Oni tak fajnie inaczej robią filmy o
                > uczuciach, ale też i ich kultura i mentalność są przecież tak różne od
                naszych.
                >
                > I chyba dlatego nam się tak dobrze ogląda te filmy.Ale to okropny
                truizm,wiem,
                > przepraszam.
                EEEE tam - Lalki super ale i tak wolę brutalnego Kitano od Kitano
                romantycznego. Jak na razie najlepszy jego film to Sonatine.
                > Co do Scarlett Johnson, to chyba jednak była Rici, bo Johnson grała ostatnio
                w
                > innym filmie In good company, na nasze W doborowym towarzystwie, ale film
                miał
                > słabe recenzje i boję się, że moja przepowiednia zmarnowania jej talentu może
                > zacząć się sprawdzać, niestety. Swoją drogą jak mogłeś pomylić brunetkę z
                > blondynką. Wstydź się;)
                Wstydzę się, ale Rici w Gatheringu ma blond włosy:)

                > Pozdrawiam tymczasem:o)
                :)
                • daria13 Re: Vidi 15.04.05, 14:11
                  Ale mi teraz głupio; tak się tutaj wymądrzam, a tu taka plama. Jestem czerwona
                  ze wstydu;( Ale ja mam okropne problemy z zapamiętywaniem tych nieszczęsnych
                  Wai, Kaj, Maj.Koszmar:( Czy jest na to jakiś sposób? A już najgorszą schizę
                  przechodziłam oglądając jedną z Klątw Ju-on, czy jakoś tak, czyli horror po
                  japońsku, dosłownie i w przenośni, bo w filmie psychologicznym to pół biedy jak
                  twarze i imiona bohaterów Ci się mylą, ale w horrorze - tragedia:( Nie dość, że
                  te Japonki takie do siebie podobne, to jeszcze imiona tak mało zróżnicowane,
                  brrr. A propos widziałeś jakieś japońskie horrory? I tak przy okazji, jakoś
                  przeczucie mi mówi, że dobrym horrorem nie pogardzisz, ale może się mylę.
                  Rzeczywiście jakoś mi nie pasowały Latające sztylety do Spragnionych miłości,
                  ale z Japończykami nigdy nic nie wiadomo. A recenzje 2046 jakoś mi umkły.Jak
                  obejrzysz , to napisz, proszę.
                  Filmy typu Przyczajony i ukryty ogląda się przecież tylko dla niektórych scen,
                  a zarzut o braku sensu i efekciarstwie można by przecież równie dobrze postawić
                  Kill Bilowi, a przecież tak nie jest. Ja jednak bronię takich bajek jak Hero,
                  bo lubię czasami takie bajkowe klimaciki, nawet jeśli są głupie.

                  > Wstydzę się, ale Rici w Gatheringu ma blond włosy:)
                  To cię tylko trochę usprawiedliwia, bo jednakowoż klasy aktorstwa między tymi
                  paniami nijak nie da się pomylić, ale to tylko moje subiektywne odczucia;)
                  Pozdrowienia:o)
                  • braineater Re: Vidi 15.04.05, 14:33
                    Japońszczyzna na straszno jak najbardziej - począwszy od Kwaidana, rewelacja,
                    stary filmik z 62 roku, pełny gotyk z samurajami w epizodach, cudo klimatu,
                    poprzez Ringi wszystkie trzy i Dark Water - po tych akurat pozostał mi uraz do
                    kobiet z długimi czarnymi włosami - jakoś się ich zacżąłem obawiać, na Klątwach
                    i najbardziej porąbanym filmie świata Tetsuo-The Iron Man, skończywszy.
                    A jak chcesz się pobawić w szukanie źródeł tej straszności, to parę fajnych
                    rzeczy wygrzebałem po antykwariatach - Kwaidan właśnie, Ballada o Narayamie,
                    czyli zbiór japońskich opowiadań grozy - głownie przełom XIX/XX wiek. Bardzo
                    dziwne i całkiem inaczej odjechane nież zachodnie.
                    Ale ukochana horrora lat ostatnich to zdecydowanie wspomniany gdzieś tam
                    wcześniej Amenabar i jego 'Inni' - takiej perfekcjyjnej opowieści dawno nie
                    widziałem.
                    Pozdrowienia:)
                    • daria13 Re: Vidi 15.04.05, 15:23
                      Amenabar nie kojarzę, napisz coś więcej, a Innych oglądałam nie skupiwszy się
                      dostatecznie i jakoś nie trafił do mnie, czego bardzo żałuję, bo wiem, że to
                      dobry film był. Nie wczułam się, a poza tym jakoś tak w połowie filmu
                      domyśliłam się zakończenia i jakoś to mi zepsuło zabawę. A szkoda.Generalnie
                      horrory trzeba oglądać w skupieniu, a to mi się nie udało przy Innych.
                      Ja za to spośród wielu horrorów, jakie oglądałam, bardzo silnie odebrałam Blair
                      Witch Project, przez tak wielu krytykowany. Totalnie mnie zmasakrował
                      nastrojem, uwielbiam się bać czegoś, czego nie widać, ale wiesz, że jest. I to
                      otwarte zakończenie, wow!! To prawie jak w opowiadaniach Cortazara (ale teraz
                      pojechałam, wiem)To był żart, jakby co.
                      No i kocham klasykę, czyli Noc żywych trupów, czy Egzorcystę.
                      Fajnie, że lubisz horrory, bo ja się tego trochę wstydziłam;)
                      Z reguły wszystkie dokrętki do horrorów są totalnie badziewiaste, jak np.
                      właśnie Blair, więc nie byłam jeszcze na Ringu II, a Ty? Choć idę o zakład, że
                      uznajesz tylko wersję japońską, a mi amerykańska też się podobała, może
                      dlatego, że oglądałam ją w kinie i jako pierwszą.
                      Aha, dzięki za namiary na japońskie opowiadania grozy, poszukam.
                      Do następnego:)
                      • daria13 Re: Vidi 15.04.05, 15:43
                        Halo! Jest tam kto? Nie wierzę, że nikt tu nie zagląda i nikt nie lubi
                        horrorów, albo Herzoga. Obudźcie się i odezwijcie , plizzzzz.Nie żeby mi nie
                        wystarczał założyciel forum:),ale byłoby jeszcze ciekawiej, nie sądzicie?
                        Pozdrowienia:)
                        • braineater Re: Vidi 15.04.05, 16:19
                          Zasnęli:)
                          A co do Amenabara - rewelacyjny debiut - 'Otwórz oczy' - z młodą rewelacyjną
                          Penelope Cruz, bardzo dziwny film, troszkę w stylu Gry z Douglasem, ale z nieco
                          pwoażniejszym kontekstem filozoficznym. Później hamerykanie zrobili remake, i
                          tu już tytuł powinien mówić więcej - Vanila Sky, z Tomem Cruisem (ugh, jak ja
                          nie cierpię cruizów:) i tąż samą Penelope, która wygląda jeszcze lepiej:) - ale
                          z filmu zrobili generalnie popową sieczkę. Potem nadeszli Inni i to już jak dla
                          mnie pierwsze Amenabarowe arcydzieło (a zakończenie załapałaś, bo ktoś ci
                          wcześniej pokazał Szósty Zmysł, bleh, a gdzieś czytałem, że Amenabar swój film
                          zaczął wcześniej...) No a niedawno wszedł film jego 3, kompletnie inny odjazd -
                          W stronę morza i jest to jeden z najlepszych filmów jakie w tym roku widziałem.
                          Co do Ringów - podobają mi się oczywiście japońskie ale z amerykańskiego też
                          parę rzeczy do mnie dotarło - scena z konikiem na statku np, całkiem udatna i
                          dziwna. Dwójki amerykańskiej jeszce nie widziałem, natomiast japońską Owkę i
                          owszem - i tak, jak na prequel, kiedy wydaje się człowiekowi, że już wie
                          wszystko i nic go nie zaskoczy, to się zdecydowanie broni - dołujący klimat,
                          nieco więcej psychologizowania, generalnie bardzo sympatycznie.
                          A z klasyki to jak jesteś odporna na wybitną splatterową drastycznośc to
                          sięgnij po włoskich mistrzów makabry - Cannibal Holocaust, Cannibal Ferox czy
                          filmy Dario Argento, z Suspirią i Upiorem z Opery na czele.
                          Pozdrówka:)
                          • nienietoperz Re: Vidi 04.05.05, 14:12
                            Niezapraszany
                            nienietoperz
                            przejrzawszy (drobna) czesc opinii filmowych poczul nagla potrzebe wypowiedzi.
                            Majac nadzieje, ze podszywanie sie pod czesc TWA i brak polskich ogonkow
                            zostanie mu wybaczony, pisze co nastepuje :
                            najpierw chronologicznie (w porzadku od widzianych ostatnio)
                            - Maria Full of Grace - bardzo prosta historia, sprawiajaca wrazenie
                            autentycznej i angazujaca emocjonalnie, zachecam
                            - Sideways - smakowity kasek, w drodze do domu kupilismy wino (co prawda nie
                            pinot), zeby uczcic piekno Kalifornii i ironie losu!
                            - Million Dollar Baby - film perfekcyjnie zrobiony w celu wzruszenia szanownego
                            widza. Szanowny widz w osobie nienietoperza najpierw poczul sie wzruszony, po
                            czym uznal, ze to uczucie zostalo u niego wyprodukowane sztucznie, oburzyl sie i
                            odmowil dalszych zachwytow i komplementow. Absolutne przeciwienstwo Marii
                            Laski Pelnej. Osobom zacheconym Hillary Swank polecam (goraco) Boys don't Cry -
                            pelna rewelacja.
                            - Kroniki Portowe (TV) - zupelnie OK, choc nie bylem w stanie uwierzyc, ze da
                            sie z tej ksiazki zrobic mozliwy do ogladania film. Co KS to KS - mialem
                            niedawno okazje zobaczyc go w teatrze, i jest naprawde niesamowity.

                            Teraz troche uwag ogolnych na temat poruszonych watkow, rezyserow, z tych
                            bardziej wspolczesnych (jesli cierpliwosc TWA + ilosc czasu wykradzonego pracy
                            pozwoli, bedzie wiecej i z uzasadnieniem):
                            - LvTrier - tak, z przyjemnoscia ( Dogville!)
                            - Wong Kar Wai - tak, z zachwytem (nie widzialem jeszcze 2046)
                            - latajace sztylety, smoki, itp.. - nie (po pierwszym odcinku (tj Tygrys + Smok)
                            mialem zamiar nie pojsc na drugi (tj. Hero), zostalem nakloniony darmowym
                            seansem kinowym, i obiecalem, ze na czesci dalsze nie pojde nawet za doplata)
                            - Tarantino - tak, dniem i noca (Kill Bill vol.2 filmem dekady)
                            - Aronofsky - o tak (Pi filmem dwoch dekad)
                            - Amenabar - troche nie (Abre los Oyos), troche tak (Inni)
                            - Inarritu - bardzo chetnie

                            Jesli chodzi o czasy ciut starsze, to doslownie trzy uwagi:
                            - 'Apocalypse now' - widziana pierwszy raz w nocy w telewizji w pustym domu,
                            samotnie, potem w kinie - filmem stulecia
                            - 'Taxi Driver' - przyjmuje wyzwanie braineaterowe (jako ze moje umiejetnosci
                            bojowe sa znikome nie obawiam sie pozbawienia TWA lidera i zalozyciela)
                            - w obronie Wajdy, 'Panny z Wilka' swietnym filmem sa, i zadne Czlowieki z
                            surowcow nie sa w stanie zmienic mojego zdania!

                            Pozdrowienia,
                            Wasz
                            nienietoperz







                            • braineater Re: Vidi 04.05.05, 14:56
                              Witaj samcu alfa, toperzem zwany:)
                              Wrzut zrobiłes szeroki ale to widzi mi sie na tym forumie, norma jest
                              A z tym Taryfiarzem, to ja troszke przekornie i na bakier, coby się coś działo,
                              coby adrenalina pulsowała itp
                              Ale rękawicę podejmuję i możemy nawet osobny watek temu clashu poświęcić:)
                              Pozdrowienia:)
                              • nienietoperz Re: Vidi 04.05.05, 15:54
                                Gdziezby tam alfa, co najwyzej jakas delta, albo moze nawet eta...

                                Lektura dalszych rozwazan vidiowych naklania do nastepujacych spostrzezen:
                                - Kitano - Hana-Bi owszem owszem, ale juz Lalki byly dla mnie jednym z
                                najbolesniejszych przezyc filmowych lat ostatnich... (zarzuty tak jak wobec
                                Hero; po pierwsze rzadko kiedy mam potrzebe przygladania sie sentymentalnym
                                pocztowkom w kolorach slodkich; po drugie kiedy juz mam, to nigdy nie trwa ona
                                dluzej niz trzy minuty)
                                - Polanski Roman - absolutnie tak, 'Chinatown' mniam, 'Smierc i dziewczyna' z
                                porucznik Ripley w zyciowej roli (bylem swojego czasu oskarzony przez znajoma o
                                zdrade idealow i poddanie sie komercji, kiedy nie uznalem tego filmu za tysiac
                                razy gorszy od 'Gorzkich godow'), nawet ' Pianista', w odroznieniu od ksiazki,
                                moze byc.
                                - Six Feet Under, w sam raz na urocze zimowe wieczory
                                - the Coens - bylo swietnie, 'Smiertelnie proste', 'Barton Fink' i zdaje sie
                                'Pulapka strachu'? (z Gabrielem Byrnem) dlugo nie schodzily z listy moich
                                ulubionych, potem Fargo OK, 'Big Lebowski' jakby OK, i juz 'Brother, where art
                                thou' jakby nie OK. Dalej sie odlaczylem. Z 'Pulapka strachu' laczy sie pewne
                                mlodziencze marzenie - wchodzimy do mieszkania/domu bez zapalania swiatla,
                                koniecznie w plaszczu i kapeluszu, kapelusz rzucamy na wieszak/lozko, siegamy po
                                butelke whisky, pociagamy lyczka, zapalamy swiatlo, i widzimy, ze w drugim koncu
                                pokoju siedzi atrakcyjna kobieta (oczywiscie nieoczekiwana). Na razie udalo sie
                                zrealizowac scenariusz z wylaczeniem ostatniego elementu.

                                Ad. Tarantino, Kill Billa i szanownego brocha:
                                fabuly w pewnym sensie nie ma, bo nie o fabule (zdaje sie) chodzi, nie o
                                bohaterow, wydarzenia, prawdopodobienstwo, etc. Chodzi tylko i wylacznie o kino,
                                o kasety wideo z filmami karate, o horrory z zakopywaniem zywcem, o 'Pulp
                                Movies', o absurdalnosc dialogow, arytmie akcji, serca i historii.
                                • broch Re: Vidi 04.05.05, 17:13
                                  "Ad. Tarantino, Kill Billa i szanownego brocha:
                                  fabuly w pewnym sensie nie ma, bo nie o fabule (zdaje sie) chodzi, nie o
                                  bohaterow, wydarzenia, prawdopodobienstwo, etc. Chodzi tylko i wylacznie o kino,
                                  o kasety wideo z filmami karate, o horrory z zakopywaniem zywcem, o 'Pulp
                                  Movies', o absurdalnosc dialogow, arytmie akcji, serca i historii."

                                  Ile razy mozna "przerabiac" te sama idee?
                                  Tarantino wiedzial ze film zostanie przyjety dobrze. To znaczy ze jest dobrym
                                  businessmenem ktory potrafi zarobic nawet na utracie formy.

    • broch ale z Vidi to bym poczekal do czasu gdy wiecej 15.04.05, 17:25
      ..ludzi sie nie pojawi
      Dzienniki Motocyklowe - film mi sie podobal, ksiazka tez ale z zupelnie innych
      powodow
      Triera nie lubie, poniewaz nie lubie gdy ktos proboje (nieudolnie) zrobic mnie w
      balona. Ponadto nie przepadam za odswiezanym kinem
      ambitno-protestujaco-krytykujacym (z furtka bezpieczenstwa na wszelki wypadek)

      In good company - film przeslodzony, strata czasu (tear-jerker zwykle wywoluja
      we mnie odruchy destrukcyjne)

      "Śmierć i dziewczyna" film znakomity, no i ta muzyka.

      Azjatyckie fantasy: wszystkie (WSPOLCZESNE, nie umywajace sie do starszych)
      takie same (przy drugim ziewalem, przy trzecim zasnalem)
      Przy okazji Kill Bill raczej beznadziejna strata czasu, nedzna proba azjatyckich
      filmow akcji, tyle ze u Tarantino brak fabuly nudzi. Tak samo jak nudza
      powtarzane do obledu "flashe" z Pulp Fiction (filmu dobrego)

      Ring? Ringu (czyli oryginal) polecam

      "...Zasneli"
      Hmm, konkurencyjnemu forum na tematy zblizone bedzie trudno, choc nie znaczy
      niemozliwie, Szanse sa jednak iz forum umrze smiercia naturalna
      • braineater Re: ale z Vidi to bym poczekal do czasu gdy wiece 15.04.05, 17:56
        witam więc brocha szacownego i zapraszam do udziału w szaleńczej dyskusji -
        podrzuć może brochu jakies Twoje fascynacje, to je obgadamy (jeśli tak Twoja
        wola, of korz:)
        No i własnie zostałes mianowany honorowym T W A:)
        Pozdrowienia:)
        • broch Re: ale z Vidi to bym poczekal do czasu gdy wiece 15.04.05, 18:36
          osz ty kurde... czym ja sobie zasluzylem na takie ekstratraktowanie (spuszczajac
          czeta i romieniac sie)

          Filmowe fascynacje sa dosc stare:
          "Siodma pieczec", oraz inne pana B., "Dyskretny urok burzuazji" i inne pana B.
          "Rashomon" i inne pana K.

          Pierwszy filmem ktory wstrzasna mna do imentu byla ogladana na najwiekszym
          wowczas w Polsce ekranie (Hala Ludowa Wrocław), "Apocalypse Now". Myślę że o
          wrażeniu jakie wówczas na mnie wywołał ten film zadecydował właśnie ten ekran
          który sprawił iż czułem faktyczne uczestnictwo w wydarzeniach. Tu jeszcze wypada
          wspomniec "Pola śmierci" oraz "Łowcę jeleni", A jeśli de Niro to oczywiście
          "Taksówkarz"
          Wracając do Europy: "Zmierzch bogów" pana V.
          "Kto sie boi Virginii Woolf" pana Z.
          Truffaut, wspominany Herzog, stary Skolimowski, Polański oraz pan Z. z Paryża.
          Nie lubię Wajdy, ponieważ nie lubię socrealizmu, niezależnie od tego co udaje
          oraz jak bardzo walczy moralnie. Zanussi ujdzie, Kiślowski jak najbardziej.
          Lubię Pasikowskiego oraz taki słodki film na słoneczną niedzielę pt "U Pana Boga
          za piecem"
          Wczasie moich wakacji w Polsce koniecznie chciałem zobaczyć nasze nowe kino, ale
          w repertuarze wakacyjnym były wyłącznie filmy amerykańskie....
          itp
          Filmy krajow "Trzeciego Świata" najczęściej nie budzą we mnie entuzjazmu:
          głównie charakteryzują się prostotą oraz "aktualnością tematów" Te ostatnie mogę
          znaleźć w gazetach.


          Z nowosci? hmm
          Sideways, chce zobaczyc "Hotel Rwanda" na DVD (film już zszedł z ekranów). Aha
          podobaly mi sie "Zelary"
          • braineater Re: ale z Vidi to bym poczekal do czasu gdy wiece 15.04.05, 19:06
            broch napisał:

            > osz ty kurde... czym ja sobie zasluzylem na takie ekstratraktowanie
            (spuszczaja
            > c
            > czeta i romieniac sie)
            Jak to czym? Że powtórzę, kazdy jest T W A dopóki nie udowodni swojej
            niewinności:P
            >
            > Filmowe fascynacje sa dosc stare:
            > "Siodma pieczec", oraz inne pana B., "Dyskretny urok burzuazji" i inne pana B.
            > "Rashomon" i inne pana K.

            O! - Poznasz pana po cholewach, jak głosi przysłowie, którego sens tak naprawdę
            niezbyt jest dla mnie zrozumiały:). Bergman tak ale z zastrzeżeniami, głownie
            ten nowszy - Poziomki, Fanny i Aleksander, Bunuel bez wazeliny i w całosci,
            choć kiedys na studiach dostałem 5, za udowodnienie, że jego filmy robione z
            Dalim, to tanie podpinanie sie pod geniusz Salvadore'a:)))A z Kurosawy to juz
            naprawdę wszystko bez zmrużenia oczu - od Tronu we krwi, przez film, którego
            tytułu nigdy nie mogę zapamiętać - cudowna opowieść o ubogim roninie, który
            przenocowuje w karczmie i pomaga zgromadzonym tam ludziom, ze sceną
            arcydziełem, przejściem owego zubożonego samuraja przez las, w trakcie którego
            wykonuje cały zestaw ćwiczeń z mieczem w stylu: trzy kroki, wyciągamy miecz,
            pooooooooooowolny półobrót, chowamy miecz i znowu - tak przez pietnascie minut
            i nie mozna oderwac wzroku od ekranu - czysta poezja, aż po klasyki żelazne
            czyli Rashomon, Ran, 7 i Dreams. Jeden z bogów po prostu.
            >
            > Pierwszy filmem ktory wstrzasna mna do imentu byla ogladana na najwiekszym
            > wowczas w Polsce ekranie (Hala Ludowa Wrocław), "Apocalypse Now". Myślę że o
            > wrażeniu jakie wówczas na mnie wywołał ten film zadecydował właśnie ten ekran
            > który sprawił iż czułem faktyczne uczestnictwo w wydarzeniach. Tu jeszcze
            wypad
            > a
            > wspomniec "Pola śmierci" oraz "Łowcę jeleni", A jeśli de Niro to oczywiście
            > "Taksówkarz"
            Kurcze a ja sobie A.N zepsułem, widząc ja najsamprzód w TV po czym udając się
            na "A.N. Redux" do kina i to była toalna porażka. Nijak mnie ten film nie
            wkręcił, jak za pierwszym razem, strasznie sie na seansie męczyłem i nawet
            zaczął mnie wnerwiaC marlon, którego W SUMIE LUBIĘ.
            Pola smierci - film nieznany
            Łowca jeleni - genialny Walken, który pożarł de Niro i ukradł mu cały film.
            (Drugie tak boskie wejście ma w Addiction Abla Ferrary)
            A o Taksówkarza gotów jestem kiedyś stoczyć, kolejną w moim zyciu bezsensowną
            wojnę, próbując udowodnić, że tak jak Lsnienie jest jednym z najbardziej
            beznadziejnych filmów w dziejach kina. Możemy juz szukać sekundantów:)

            > Wracając do Europy: "Zmierzch bogów" pana V.
            > "Kto sie boi Virginii Woolf" pana Z.
            > Truffaut, wspominany Herzog, stary Skolimowski, Polański oraz pan Z. z Paryża.
            Tutaj hurtem polecę, że tak powiem - Zmierzch Bogów tak ale bez zachwytu.
            Zachwyt za to przy śmierci w wenecji (dygresyjka - cytat: egzamin z historii
            filmu, kumpel zdaje, pytanie o czym jest smierć w Wenecji, odpowiedź, chyba o
            rybakach bo ci dwaj kolesie nic tylko ta łodką płyną:)
            Kto się boi, bez bicia przyznaję że oglądałem na zajęciach z filmu, i
            przysypiałem - może oglądanie tego o 8 rano, po cięzkiej nocy nie było dobrym
            pomysłem.
            Truffaut - 400 batów, z dystansem ale doceniając, reszta praktycznie nieznana
            (za to o godardzie i renais'ie mogę długo i do znudzenia:)
            Herzog był, Skolimowskiego Rysopis miejsce poczesne w zbiorkach zajmuje,
            Polański bez mydła i bez wazeliny z jednym wyjątkiem, dla mnie samego również
            niezrozumiałym - kompletnie nie trafia do mnie Matnia ( no i drugi, acz wolę
            przyjąc opcję że to nie film Polańskiego - Pianista)
            > Nie lubię Wajdy, ponieważ nie lubię socrealizmu, niezależnie od tego co udaje
            > oraz jak bardzo walczy moralnie.
            Wajda - jedyny dobry film, cięzki do znalezienia ale wart zabiegów na to
            poświęconych - krótki metraż z Kobielą pt: Przekładaniec, na podstawie Lema -
            przedziwny bardzo avangardowy jak na owe czasy montaż, komiksowe wstawki no i
            Kobiela w rzeczy samej. Reszta do ścieku, z poetą-idiotą z Kanału na czele.
            Zanussi ujdzie, Kiślowski jak najbardziej.
            Zanudzi nigdy w życiu - ot przintelektualizowana Grochola z odjazdem
            bogohonoroojczyźnianym. I jeszce ta niezniszczalna kobieta z betonu,
            komorowska, w co drugim jego filmie.
            Kieslowski...hmmm - może być wojna jak o Taksówkarza, chyba, że uznamy, że był
            wielkim dokumentalistą i zbyt zideologizowanym rezyserem by robić dobre fabuły.
            > Lubię Pasikowskiego oraz taki słodki film na słoneczną niedzielę pt "U Pana
            Bog
            > a
            > za piecem"
            Jesli to o Rosjance nawiedzającej wies polską i proboszczu który za pomocą
            pagerów motywuje wiernych, to tez lubię.
            > Wczasie moich wakacji w Polsce koniecznie chciałem zobaczyć nasze nowe kino,
            al
            > e
            > w repertuarze wakacyjnym były wyłącznie filmy amerykańskie....
            > itp
            TV Polonia i tam najprędzej

            > Filmy krajow "Trzeciego Świata" najczęściej nie budzą we mnie entuzjazmu:
            > głównie charakteryzują się prostotą oraz "aktualnością tematów" Te ostatnie
            mog
            > ę
            > znaleźć w gazetach.
            >Yeah - nieustająca fascynacja filmem albańskim, irańskim czy pakistańskim - od
            nowej brytolskiej fali kina społecznego żadnej rewolucji w tego typu
            opowiastkach nie było i pewnie jeszcze czas jakis nie będzie:)
            > Z nowosci? hmm
            > Sideways, chce zobaczyc "Hotel Rwanda" na DVD (film już zszedł z ekranów). Aha
            > podobaly mi sie "Zelary"

            O dwóch pierwszych słyszałem, trzeci filma incognita
            POzdrowienia:)
            • broch Re: ale z Vidi to bym poczekal do czasu gdy wiece 15.04.05, 20:45
              "Jak to czym? Że powtórzę, kazdy jest T W A dopóki nie udowodni swojej niewinności"
              to byla kpina (z innego watku)

              The Shining generalnie jest blednie odbierany, film powinien stac na polce z
              komediami, wowczas moze sprawic sporo zabawy.
              Taksowkarza lubie, ale nie jest to film o ktory bym sie zabijal.
              Aha, gdzies tam byl wymieniany "Requiem for a dream" film powtorkowy.
              Mialem ciagle uczucie deja vu.

              Uwazam ze Apokalipsa powinna byc kompletnie zakazana do ogladania w malych
              kinach a pokazywanie w telewizji powinno byc karane wiezieniem.

              Jesli idzie o Polanskiego to do kosza wrzucam rowniez "Piratow"
              Zanussiego ogladalem w latach siedemdziesiatych i w czasach kina moralnego
              niepokoju wydawal mi sie nieco madrzejszy niz Wajda.
              Kieslowskiego lubie

              "U Pana Boga za piecem" to o Rosjance...

              Z nowego kina to Almodovar i mlodsze kino hiszpanskie.
              Inaczej odbieram dzisiaj kino francuskie: troche hochsztaplerki i niewiele
              ponad, najlepszym przykladem jest "Amelie", film ktory dla mnie byl strata
              czasu. Wole filmy z Jeanem Reno.
              • daria13 Re: ale z Vidi to bym poczekal do czasu gdy wiece 15.04.05, 21:24
                Hola,hola Panowie, nie tak szybko. Nie możecie tak wrzucać wszystkiego do
                jednego postu. Na to się nie da odpowiedzieć za jednym zamachem.Już sama nie
                wiem czy bliżej mi do Brocha czy Braineatera. Cholera, pogubiłam się. Chyba
                najbardziej cieszy mnie w tym wszystkim, że wreszcie mogę bez zawstydzenia
                przyznać się jak nie cierpię Wajdy, bo do tej pory takim przyznaniem się
                wzbudzałam niemal zgrozę. NIE CIERPIĘ WAJDY! Ale frajda;)
                Czy Wy mówicie o Shining z Nikolsiem? Ale o co Wam chodzi? Ja dopóki nie
                przeczytałam książki nawet lubiłam.
                W jakim sensie Requiem powtórkowe, bo nie kumam? Co Braineater na to? Proszę o
                obronę, bo mnie film kompletnie rozwalił, a muzyka Kronos Quartet chyba jeszcze
                bardziej.
                Almodovar - w całości bardzo, ale może Was zaskoczę; najbardziej Porozmawiaj z
                nią. Dla mnie number one. Płakałam w kinie trochę, ale nie ze wzruszenia, ja
                tak mam jak coś niezwykle mi się podoba i mnie porusza, nawet nie musi być
                bardzo smutne, byle poruszyło do samego środka, sorry - baba jestem.A w
                większości rankingów wielbicieli Almodovara ten film wypada jakoś tak pod
                koniec, nie wiem dlaczego. Może Wy wiecie? No i kocham taką jedną, okrutnie
                ckliwą piosenkę z tego filmu, co to myślałam, że ją śpiewa kobitka, bo płytę
                znałam wcześniej i zamurowało mnie jak zobaczyłam, że to śpiewa facet. Ale
                podoba mi się mimo to nadal:)
                Z polskich filmów ostatniej dekady dla mnie na pierwszym chyba miejscu jest
                Dzień świra, jak i wcześniejszy dużo film Koterskiego, Dom wariatów, chyba, mam
                chwilową lukę w pamięci, czy to aby dobry tytuł. Braineater - pomóż, Ty wiesz
                na pewno. Film z naszym chyba najlepszym, nieodżałowanym aktorem Łomnickim.
                Tyle na gorąco.
                Pozdrawiam i witam Brocha w naszym gronie, bardzo się cieszę, że do nas
                dołączyłeś:)
                • staua Trzeci Swiat 15.04.05, 21:52
                  Ostatnio bardzo duze wrazenie na mnie zrobil film "Moolade" (produkcja laczona: Burkina Faso,
                  Tunisia, Morocco, Cameroon, Germany, Switzerland and France). Jasne, temat spoleczny, ale jest to
                  przy tym cos bardzo swiezego i naturalnego. I, pomimo, ze zalicza sie chyba do feministycznego nurtu,
                  zrobil wrazenie rowniez na moim mezu, znanym antyfeminiscie ;-)
                  • broch Re: Trzeci Swiat 15.04.05, 22:21
                    "Moolade" nie widziałem, ale jeśli dobry to chętnie obejrzę. Jest już na DVD czy
                    w kinach?

                    o.k. po koleji
                    "Czy Wy mówicie o Shining z Nikolsiem? Ale o co Wam chodzi? Ja dopóki nie
                    przeczytałam książki nawet lubiłam."
                    Braineater nie lubi, ja uważam że to bardzo śmieszny film. Gdyby położyc na
                    półce z komediami byłby bardziej do zaakceptowania.


                    "W jakim sensie Requiem powtórkowe, bo nie kumam? Co Braineater na to? Proszę o
                    obronę, bo mnie film kompletnie rozwalił, a muzyka Kronos Quartet chyba jeszcze
                    bardziej."
                    W latach siedemdziesiątych na zachodzie a od początku lat osiemdziesiątych w
                    Polsce (kiedy można już bylo o tym mówić, choć wiem z własnego doświadczenia że
                    problem istniał wcześniej) pojawiło się sporo "mocnych" ale małych filmówna ten
                    sam temat (i ujęcie podobne). Stąd, oglądając "Requiem" miałem poczucie wtórności.


                    "Almodovar - w całości bardzo, ale może Was zaskoczę; najbardziej Porozmawiaj z
                    nią. Dla mnie number one. Płakałam w kinie trochę, ale nie ze wzruszenia, ja
                    tak mam jak coś niezwykle mi się podoba i mnie porusza, nawet nie musi być
                    bardzo smutne, byle poruszyło do samego środka, sorry - baba jestem.A w
                    większości rankingów wielbicieli Almodovara ten film wypada jakoś tak pod
                    koniec, nie wiem dlaczego. Może Wy wiecie?"

                    Ja nie wiem, rankingami w sztuce aż tak bardzo się nie przejmuję. Funkcja
                    takowych sprowadza się do dostarczenia protezy osobnikom skołowaciałym którzy na
                    topie chcą bardzo być i mądrze się wypowiadać. Zwróć uwagę że bardzo często w
                    opiniach "rankingowców" słychać streszczenia cudzych myśli (przeczytane recenzje
                    lub teoria sztuki).
                    Ja po prostu Almodovara lubię i trudno byłoby mi wskazać na jeden szczególny film.

                    Dzień świra wydawał mi się nieco wymuszony.

                    A w ogóle lubie chaos:
                    Kronos Quartet ma pare znakomitych "sidisów" np tanga Piazzolli czy kwartety
                    smyczkowe Schnittkego
                    • daria13 Re: Trzeci Swiat 15.04.05, 23:18
                      To, że film porusza jakiś wcześniej ograny temat, nie musi oznaczać, że nie
                      pokaże go z innej perspektywy, albo bardziej oryginalnie i odkrywczo.Rozumiem,
                      że w Requiem masz na myśli problematykę narkotykową. Ja myślę,że jednakowoż
                      reżyser pokazał to w swoim filmie inaczej, ciekawiej i bardziej oryginalnie niż
                      w innych filmach traktujących. Nie było chyba też wiele filmów o tak totalnym
                      uzależnieniu od tv, aż do takiego odjazdu. Wymień proszę,jeśli będzie Ci się
                      chciało, tytuły, które miałeś na myśli porównując je do Requiem, może ja po
                      prostu ich nie pamiętam, albo nie widziałam.
                      Komentarz do Dnia świra jak dla mnie zbyt zdawkowy; "nieco wymuszony", a może
                      trochę uzasadnisz,bo dla mnie on jest niemal kultowy. Może nie jesteś w
                      odpowiednim wieku (choć chyba jesteś,skoro oglądałeś ongiś AN w kinie;), albo
                      może za wcześnie wyjechałeś, żeby znać tak nasze realia i dlatego ten film do
                      Ciebie nie przemówił. Jeśli Ci się chce, uzasadnij proszę swoją tezę o
                      wymuszoności.
                      Co do Almodovara,tonie chodziło mi o rankingi oficjalne, ale o rankingi wśród
                      przeciętnych,znanych mi oglądaczy. I dlatego myślałam,że Wy też tak możecie
                      mieć.
                      Tymczasem:)
                      • broch Re: Trzeci Swiat 15.04.05, 23:53
                        Tytułów nie pamiętam, ale polecam inne (podobnie "wstrzasające") powieści Selby'ego.
                        Np "Last Exit to Brooklyn" książka tegoż autora również została sfilmowana. Taka
                        produkcja seryjna z prostą receptą na sukces: kino niepokoju moranlego w Ameryce
                        w czasach post-vietnam/post-afganistan/post-cośtamjeszcze.

                        Dzeń świra, mogł powstać w latach siedemdziesiątych, bohater coś tam walczy
                        ostetecznie przegrywa (wersja pesymistyczna) lub wygrywa (wesja optymistyczna).
                        Film nie robi absolutnie wrażenia że coś się zmieniło (czyżby od trzydziestu lat
                        nie zaszły w Polsce żadne zmiany?). W "Bez znieczulenia" na końcu filmu każe
                        sobie wyrwać właśnie bez znieczulenia ząb aby przywrócić poczucie bólu
                        egzystencjalnego i fizycznego którego został pozbawiony na skutek życia
                        konsumpcyjnego w komuniźmie. Historia jest dość bzdurna. Dzisiaj mało kto
                        pamięta film, a jeśli już to nie stoi na półce ulubionych. Podobnie w opowieści
                        o świrze bohater postępuje w sposób mało prawdopodobny. Dlatego nigdy nie bedzie
                        Dzień świra filmem kultowym dłużej niż przez kilka chwil.
                        Od dość dawna, jednym z problemów polskiego kina jest tworzenie sytuacji mało
                        prawdopodobnych a udających realia. Ich sukces jest wynikiem łączności z widzem
                        który też tak ma (tzn źle). Ale za dziesięć lat gdy ludzie będą mieli źle
                        inaczej nikt nie będzie pamiętał tego filmu, tak jak nikt nie pamięta filmu
                        Zanussiego.
                        • daria13 Re: Trzeci Swiat 16.04.05, 00:11
                          Dzięki za wyczerpującą odpowiedź. Ale mi teraz dałeś do myślenia. U nas już po
                          północy, więc wybacz, że nie podejmę teraz rękawicy i dyskusji, ale oczy mi się
                          kleją i mózg mi się też chyba przegrzał do granic możliwości,bo pomyliłam
                          Szajnę z Kantorem. Taki wstyd. Uszy i w ogóle cała gęba mi płonie ze wstydu.
                          Ale poruta:(
                          Do jutra u Ciebie, do dzisiaj u mnie:)
                          • daria13 Re: Trzeci Swiat 16.04.05, 10:26
                            Coś mi się wydaje, że kolega Broch jakiś taki bardziej malkontent. Dzień świra
                            mu się nie podoba,phi, poznański Lech mu we Wrocławiu nie smakuje, Requeiem dla
                            snu - słabizna, phi:( A ja przemyślałam uwagi o świrze i nie dałam się
                            przekonać, że wymuszony i że się nam podoba, bo się utożsamiamy i też nam tak
                            źle. Są filmy, które nas "biorą", bo mamy podobnie i filmy, odjechane, które
                            pomagają nam zapomnieć, jak mamy źle. I ja te drugie bardzo lubię, ale
                            jednakowoż jeśli film ma do mnie trafić a nie tylko rozerwać, to lepiej to
                            robi, jeśli właśnie trochę jest o mnie, rzecz jasna, jeśli jest dobrze
                            zrobiony, a za taki uważam świra. Może dlatego, że lubię filmy, jak ja to
                            nazywam, słodko-gorzkie, czyli śmieję się, ale wiem, że ten śmiech to jakiś
                            taki cholernie smutny jest.
                            Wczoraj przed zaśnięciem długo myślałam, jak tu obronić polskie kino ostatnich
                            lat i muszę przyznać, że nie było mi łatwo coś wymyślić. Myślałam o Edim, który
                            mi osobiście bardzo się podobał, ale idę o zakład, że dla wymagającego kolegi
                            Brocha to też słabizna, bo tak nierealnie o realich i pewnie będziesz miał
                            rację, ale ja się na takich historyjkach o krzywdzie dobrych ludzi wzruszam, a
                            Edi podobał mi się szczególnie, bo z facetem który grał Ediego (nazwisko
                            wyleciało mi chwilowo z głowy) mieszkałam w dzieciństwie podwórko w podwórko i
                            pamiętam dobrze jego problemy z tamtego okresu. Facet nigdy nie miał lekko.
                            Przyszedł mi do głowy jeszcze Tomek Bagiński ze swoją dość niesamowitą Katedrą
                            i, w moim odczuciu świetną, Sztuką latania. Kolega Broch widział? Podobało się
                            choć troszkę?
                            Nie mogę się doczekać, kiedy obudzi się kolega Braineater i czy też zjedzie
                            Dzień świra, czy może trochę mnie poprze. A może uratuje honor polskiej
                            kinematografii i podeśle jakiś przykład, że nie jest aż tak beznadziejnie, choć
                            wiem, że dobrze też nie jest.
                            Nie wiem, czy po drodze mi umkło, ale chyba nic panowie nie pisali o Felinim;
                            myślę że przez zapomnienie, boć chyba nie możliwe, żeby nie lubieli;).
                            Polecam się i czekam na innych obrońców Koterskiego, pliiiiiiz:o)
                            • broch Re: Trzeci Swiat 16.04.05, 18:12
                              Edi mi się podobał (kupiłem i stoi z ulubionymi, obok "U Pana Boga za piecem",
                              "Szabli komendanta" i "Pornografii"), "Katedra" tez,
                              Staram sobie przypomnieć tytuł filmu "z blokowisk" kilka dni z życia
                              dziewczynki, film czarnobiały, jak sobie tytuł przpomnę to też kupię.

                              Pytałaś się o określone filmy i to była moja opinia o nich, gdybyś spytała się o
                              np Ediego powiedziałbym co myślę.
                              "Dzień świra" jest polskim filmem nieustającym, zawsze takie były, będą i będą
                              się podobać. To jest trend w polskiej kinematografii. Tego trendu mój komentarz
                              dotyczył.
                              To iż podobają mi się inne rzeczy niż Tobie, nie oznacza iż jestem malkontentem.
                              Forum byłoby beznadziejnie nudne gdyby wszyscy się zgadzali, choć generalnie do
                              tego TWA się sprowadza.

                              Lech we Wrocławiu mnie rozbawił, gdybyś mieszkała we Wrocławiu w latach glorii
                              Śląska (w piłce nożnej) wiedziałabyś dlaczego. Może zrozumiałabyś komizm sytuacji.


                              Myślę że (choć to zabawne), nie powinnaś generalizować. Nie masz pojęcia co inni
                              na tym forum lubią. Ostatecznie to tylko forum, widzisz tylko małą cześć czym
                              inni się interesują.

                              drkrisk lubi jak mu dupę całują (ale tu na forum) w pozaforumowym życiu może być
                              odwrotnie. W związku z czym nie generalizuję na temat Jego preferencji.

                              W sumie Twoj komentarz jest dość infantylny tzn na poziomie obrażonej
                              siedemnastolatki.
                              • daria13 Re: Trzeci Swiat 16.04.05, 19:05
                                Na razie krótko celem sprostowania,bo mam obowiązki względem domowników,potem
                                wrócę do filmów. Drogi Brochu! Ze wszystkich Twoich postów jasno wynikało, że
                                masz poczucie humoru. Jestem lekko zbulwersowana, że zupełnie nie zrozumiałeś
                                tonu mojego posta. Jak mi Bóg miły, pierwsze wersy były absolutnie w tonie
                                żartobliwym, z przymrużeniem oka i lekką nutką ironii (no może nie taką lekką;)
                                Doskonale zrozumiałam wypowiedź o Lechu, Dzień świra rzeczywiście nie musi się
                                wszystkim podobać, Requiem takoż.Może to wina, tego że w słowie pisanym nie
                                można operować intonacją głosu, gdybym to mówiła w realu na sto procent
                                zrozumiałbyś moją intencję. Albo to chwilowy zanik poczucia humoru u Waćpana.
                                Przysięgam, że jestem jak najdalsza od generalizowania i chyba jestem znana na
                                forum jako osoba najczęściej dodająca "moim zdaniem" i najbardziej wytykająca
                                aroganckiej młodzieży wypowiedzi w stylu "badziewiasty Proces Kafki", ale wiem,
                                że nie zwróciłeś pewnie wcześniej uwagi na moją skromną osobę i nie miałeś
                                okazji mnie z tej strony poznać.
                                Bardzo Cię przepraszam, że niechcący uraziłam, ale, raz jeszcze przysięgam, że
                                to wszystko żartem było.
                                Jeśli chodzi o Bagińskiego , to chodziło mi o film Sztuka spadania oczywiście,
                                a nie sztuka latania. Jeśli nie widziałeś, musisz to zrobić koniecznie. Inne
                                niż Katedra, ale wbijające w fotel i porażająco smutne, dla mnie przynajmniej.

                                Halo Braineater, dlaczego nie bronisz honoru polskej kinematografii?
                                Nieco skruszona D.
                                • daria13 Re: Trzeci Swiat 16.04.05, 19:14
                                  Aha,film z blokowisk o dziewczynce to Cześć Tereska Roberta Glińskiego Bardzo
                                  się cieszę, że Ci się podobał, bo chyba dobrze zrozumiałam, że tak.Ja byłam pod
                                  dużym wrażeniem. Potwornie przygnębiający film, ale zapadający długo w pamięć i
                                  chyba nieznośnie prawdziwy, tym bardziej, że życie cały czas pisze podobny
                                  scenariusz dla tej nieszczęsnej dziewczyny;(

                                  Fajnie, że już jesteś. Która teraz u Ciebie godzina?
                                  Pozdrawiam:)

                                  Ps.
                                  Może zwracaj uwagę na emotikonki typu;) albo;(, będzie łatwiej uniknąć na
                                  przyszłość takich pomyłek, a one czasami fajnie zastępują intonację głosu albo
                                  naszą mimikę.
                              • braineater Re: Trzeci Swiat 16.04.05, 19:10

                                Czołem brochu
                                broch napisał:

                                > Edi mi się podobał ( kilka dni z życia
                                > dziewczynki, film czarnobiały, jak sobie tytuł przpomnę to też kupię.
                                Tytuł "Cześć Tereska". A co do obu filmów, zdanie moje - kaszana, totalna
                                kaszana połaczona z tanim sentymentalizmem i dickensowską moralistyką.
                                tysięczna opowieść o samozbawiającym się menelu i dzierlatce co schodzi na zła
                                drogę. Jak dla mnie popłuczyny po pozytywiźmie (nawet jakis krytyk fantasta
                                okreslił te filmy jako manifesty neo-pozytywistyczne:)i kinie społecznym z
                                U.K., ktorego faktycznie jestem gorącym wyznawcą i w którym dużo lepiej mozna
                                odszukac arcydzieła o podobnej wymowie. Po za tym, nie wiem jaki masz kontakt z
                                poza medialnym obrazem Polski tu i teraz, bo gdybyś mógł porównać te filmowe
                                fantazje z obrazem rzeczywistym, to pewnie szybko bys odkrył, że ktoś tu się
                                autocenzuruje. Oba te filmy zdecydowanie za bardzo idą w stronę moralitetu,
                                przypowiastki o o ubogich głupcach tchnietych duchem bożym, którzy odkrywają że
                                świat jest nie taki zły jesli się ma nadzieję miłość i inne tego typu
                                sentymentalne pieroły. A rzeczyawistośc jest niestety nie taka izi - menele
                                umierają na chodnikach, dziewczynaka z Tereski ląduje w pace na lat kilka, a
                                wiara, nadzieja miłośc to hasła jednej z głupszych partii politycznych.
                                Jesli zas po takim najeździe na preferencję pozwolisz mi bym ci coś
                                zarekomendował, spróbuj gdzieś upolowac dwie rzeczy - jedna w miar ę łatwa do
                                znalezienia druga raczej nie ale może kiedyś jakiś telewizor powtórzy. "serię
                                dokumentalną 24 odcinkową "Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym", czyli
                                jeden z najdrastyczniejszych obrazów Polski lat ostatnich, Polski widzianej
                                przez pryzmat prostych małomiasteczkowych dziewuch, które próbuja zrobić
                                karierę w seksbiznesie (to ta cięzsza do znalezienia) a druga, filmik który
                                ostatnio polecałem na FK - Moje Miasto, debiut Marka Lechkiego, sprzed dwóch
                                czy trzech lat, opowieśc o zyciu sląskiego familoka, jeden z najładniejszych
                                poetyckich filmów jakie widziałem. Jak na debiut to rewelacja.
                                >

                                > "Dzień świra" jest polskim filmem nieustającym, zawsze takie były, będą i będą
                                > się podobać. To jest trend w polskiej kinematografii. Tego trendu mój
                                komentarz
                                > dotyczył.

                                Z tym się zgadzam, ale:)wartością D.Ś, jak dla mnie, ex-nauczyciela i ogólnie
                                humanisty, jest fakt, że to chyba pierwszy film, który zwraca uwagę na sytucję
                                tej grupy społecznej w naszym nowobogackim społeczeństwie. I zwraca ją dośc
                                specyficznie, bo nie jest to romantyczne pełzanie, wieszczenie i przewodzenie
                                narodowi tylko totalne na ten naród par excellence, wkurwienie. Dla sporej
                                części moich roczników D.Ś jest po prostu manifestem zyciowej postawy, tych
                                którzy mieli jeszce nadzieję, że jakoś to będzie, że da się w tym kraju coś
                                zrobić i osiągnąć, że nie będzie się zmuszonym ścigać w kapitalistycznej
                                sztafecie - i co? i nic - Większośc mojego rocznika ze studiów siedzi w anglii
                                lub hiszpani bez zamiaru powrotu, ci co zostali bardzo szybko przestali szukac
                                pracy po lini zawodu, tylko łapali co się da, każdy macjob co się nawineł, byle
                                moc przetrwac. Dlatego ten film robi takie wrażenie - nie jako dzieło sztuki,
                                bo nim nie jest, tylko własnie jako ideologiczny plakacik. Zda mi się, że kazde
                                polskie pokolenie ma taki sztandar - od Czarodzieji Wajdy począwszy.

                                > To iż podobają mi się inne rzeczy niż Tobie, nie oznacza iż jestem
                                malkontentem
                                > .
                                > Forum byłoby beznadziejnie nudne gdyby wszyscy się zgadzali, choć generalnie
                                do
                                > tego TWA się sprowadza.

                                Od wyzywania Cię od marud i malkontentów to ja jestem więc nie marudź i nie
                                malkontentuj darii:)

                                Końcówke Twojej wypowiedzi wyciąłem, bo tak:)
                                Pozdrowienia:)
                              • makusia_p do Brocha 16.04.05, 19:14
                                broch napisał:
                                Staram sobie przypomnieć tytuł filmu "z blokowisk" kilka dni z życia
                                > dziewczynki, film czarnobiały, jak sobie tytuł przpomnę to też kupię.
                                >
                                Może miałeś na myśli "Cześć Tereska" - niskobudżetowy film Roberta Glińskiego?

                                W sprawie Lecha - mieszkałeś / mieszkasz we Wrocławiu?

                                z wrocławskim pozdrowieniem :)
                                • broch Re: od Brocha 16.04.05, 20:07
                                  Tak, tytuł "Cześć Tereska"
                                  Czemu mi się podobał, bo to troche Polska z "Trójkąta Bermudzkiego" we
                                  Wrocławiu. Dla mnie ma znaczenie wspominkowe.

                                  Edi podobał mi się ponieważ był absurdalnie naiwny w swojej dobroci. Kompletnie
                                  nierealistyczny ale to absolutnie mi nie przeszkadza.
                                  W jakimś sensie jest to przeciwny biegun "U Pana Boga zapiecem". Oba mówią o
                                  sytuacjach niemożliwych i ku "pocieszeniu serca".

                                  Daria,
                                  generalnie się kajam i proszę o wybaczenie.

                                  makusia_p,
                                  urodziłem się i mieszkałem we Wrocławiu do czasu wyjazdu.
                                  Wrocław odwiedziłem po raz pierwszy od szesciu lat w zeszłym roku.
                                  • braineater wpis bez sensu 16.04.05, 20:11
                                    tak tylko chciałem powiedziec że podoba mi sie kształt tego wątku - wyglada jak
                                    ptaszek:)
                                    • daria13 Re: wpis bez sensu 16.04.05, 21:54
                                      braineater napisał:

                                      > tak tylko chciałem powiedziec że podoba mi sie kształt tego wątku - wyglada
                                      jak
                                      >
                                      > ptaszek:)
                                      To chyba najśmieszniejszy komentarz, jaki przeczytałam na tym forum, a może
                                      nawet nie tylko na tym. Myślałam, że pęknę ze śmiechu:))))
                                      Dzięki Braineater:o)
                                  • daria13 Re: od Brocha 16.04.05, 20:21
                                    Kochany Brochu! Miód na moje serce, jak tak się kajasz przede mną, malutką:)
                                    A Ty w ogóle nie wiesz co się dzisiaj działo na forum Książki, bo przespałeś i
                                    bardzo dobrze, ale winieneś mi jeszcze oprócz pojakajanek podziękowania, bom
                                    Cię i Stauę broniła dzielnie. Nic nie wiesz i się nie dowiesz, bo opiekunka,
                                    bardzo słusznie wykasowała idiotyczny wątek Was krytykujący, takie polskie
                                    piekiełko zawiści. Czy za oceanem też tak tego dużo (mam na myśli zazdrość i
                                    zawiść)? Dobrze, że wykasowała, bo co to za wątek na forum książki "nie lubię
                                    tego, czy tamtego uczestnika forum". A nawet nie było z inwektywami i prawie
                                    kulturalnie, ale beznadziejnie nie na temat. W sumie bardzo dobrze, że tego nie
                                    czytaliście, bo znowu źle to świadczy o rodakach w Polszcze.
                                    Dzieci znowu wołają, zrobiło się już ciemnoi i wróciły niestety do domu, więc
                                    tymczasem muszę kończyć, ale wrócę z kolejnymi pytaniami filmowymi.
                                    Do następnego:)
                                  • makusia_p Re: do Brocha 16.04.05, 22:57
                                    Masz rację "Cześć Tereska" kojarzy się z klimatem ulic Świstackiego, Pułaskiego
                                    etc. Pamiętam ów bermudzko - wrocławski "Trójkąt", kiedy jeszcze jeździły stare
                                    tramwaje nr 19 ulicą Kościuszki na Książe Małe. Jeździłam nimi do słynnego jak
                                    z piosenki "IV liceum ogólnokształcącego". Choć Tereska nie mieszkała w starej
                                    kamienicy, ale w wielkiej płycie, o ile mnie pamięć nie myli, ale klimat
                                    blokowiska, mentalność ludzi taka sama jak we wzmiankowanej dzielnicy.
                                    Ot zrobiłam się sentymentalna...
                                    Byłeś rok temu... Dla mnie wszystkie drogi wiodą do Wrocławia, wracaj zatem do
                                    nas czasem,
                                    pozdrawiam
                                    • daria13 Re: do Brocha 16.04.05, 23:32
                                      Dzięki Braieater za obronę Dnia świra, ja nie umiem tak ładnie artykułować. Nie
                                      mogę też niestety do końca skomentować Ballady o zabarwieniu,bo mój małż ma
                                      wrodzoną niechęć do seriali (przez ostatnich kilkanaście lat zhańbił się tylko
                                      chyba raz serialem Sześc stóp pod ziemią), a że lecialo to w niedzielny
                                      wieczór, to nie wypadało mu robić wbrew i burzyć harmonii rodzinnej niedzieli.
                                      Ale ponieważ komentowano ten serial u mnie w pracy, raz mi się chyba udalo
                                      obejrzeć i rzeczywiście muszę przyznać, że porażające.Myślę, że lepiej, żeby
                                      Broch tego nie widział, bo do końca zwątpi w ojczyznę, w nasze morale i w
                                      całokształt. Mieliśmy go przecież przekonać, że nie jest tak źle i że na bank
                                      będzie lepiej,bo może jak wróci to zaprosi do jakiej dobrej wrocławskiej
                                      restauaracji, może nie na Lecha, ale na jakieś dobre wino, w końcu to znawca.
                                      Choć pewnie we Wrocławiu na rynku może zabraknąć NAPRAWDĘ dobrego wina, ale
                                      może przywiezie ze sobą i pod stolikiem cichaczem wychylimy. Latem robimy zlot
                                      TWA we Wrocławiu. Ja to nawet mam bliską rodzinę w tym pięknym mieście, więc z
                                      noclegiem nie ma problemu. A Kriska zaprosimy? Ja to jestem za. Ale się
                                      rozmarzyłam. W razie wątpliwości - ;)
                                      Rozmarzona D.
                                      Ps.
                                      Kto widział serial Sześć stóp pod ziemią? I jak?
                                      • broch Re: do Brocha 17.04.05, 01:35
                                        "Dla sporej
                                        części moich roczników D.Ś jest po prostu manifestem zyciowej postawy, tych
                                        którzy mieli jeszce nadzieję, że jakoś to będzie, że da się w tym kraju coś
                                        zrobić i osiągnąć, że nie będzie się zmuszonym ścigać w kapitalistycznej
                                        sztafecie - i co? i nic"

                                        Dlatego zdecydowałem się zostać po drugiej stronie. tuż po roku 80' powiedziałem
                                        że nie zamierzam być kolejnym pokoleniem budującym, bo nie ma gwarancji tym
                                        bardziej nie widzę powodu aby spotkało to następne pokolenia.

                                        Daria, dziękuję za obronę, nie wiem czy się będę w stanie zrewanżować. Nie
                                        jestem jestem za mówieniem co inni mają robić, nigdy bym się na coś takiego nie
                                        zdecydował. To nie skromność ino cynizm, nie wierzę w kazania.
                                        "lubuje sie w wypowiedziach wszystkich nalogowych czytaczy," wyprowadziło mnie
                                        z"nerw" bo spałem tyklo trzy godziny (generalnie śpię mało, ale to było nieco
                                        przymało). Inaczej pokiwałbym głową z politowaniem i tyle.

                                        Mogę tylko, albo lepiej nie

                                        Wątku o którym pisałaś żeczywiście nie widziałem. Mam tylko nadzieję że i Tobie
                                        przy okazji się nie oberwało.

                                        Ludzie wszędziesą tacy sami, dobrzy i źli. Wyjechałem z Polski nie dlatego że
                                        tam jest tak fantastycznie, tylko był to (dla mnie) wybór mniejszego zła.
                                        Byłem też nieco zmęczony właśnie perspektywą kolejnej budowy Polski, ponieważ
                                        zdawałem sobie sprawę z nikłej szansy na szybki sukces. W 80' oceniłem że Polska
                                        wyjdzie z problemów za 35 lat. Większość z moich znajomych była oburzona mopim
                                        pesymizmem a później cynizmem gdy wyjaśniłem dlaczego.
                                        Dzisiaj czuję się jak optymista.

                                        Pewnie że do Wrocławia będę zaglądał, może się wówczas spotkamy. Jeśli "losy nie
                                        rzucą nas" po innych forach (ciągle mam wrażenie że głupio to słowo (fora) brzmi).
                                        Napewno będzie wrocławskie piwo (Lech absolutnie zakazany), a cichaczem popijać
                                        winko to cała przyjemność. Z resztą może będzie okazja aby porównać dobre wina
                                        europejskie z tymi zza oceanu.
                                        Na takie spotkanie należy zaprosić wszystkich (i tak nie wszyscy będą mogli się
                                        pojawić). W sumie dla takiej frajdy warto przelecieć się przez Atlantyk

                                        PS.
                                        "Tutaj Six feet under" to właściwie kult. Drugi przebój to "Arrested
                                        development". Przyznam się że żadnego nie oglądałem.
                                        • daria13 Re: do Brocha i nie tylko 17.04.05, 13:31
                                          Drogi Brochu, moja obrona nie zdążyła nabrać mocy, ani też nie dostało mi się
                                          przy okazji, bo opiekunka bardzo szybko skasowała i chwała jej za to:)
                                          Z tym spotkaniem we Wrocławiu to trochę żartowałam (pamiętaj o ;), ale tak na
                                          dobrą sprawę, to wszystko przed nami i kto wie....
                                          Gdybys miał okazję zobaczyć Six feet, ale od początku, to polecam, bo jest w
                                          tym serialu świetny czarny humor i coś jeszcze, ale to trzeba samemu ocenić i
                                          docenić. Ja, choć seriali nie lubię, to ten kupiłam i nieźle się bawiłam
                                          (kurcze ostatnio ciągle mi się niechcący rymuje, talenta jakoweś sią budzą, cy
                                          co;)
                                          Ciekawam czy Braineater zna, a jeśli zna, czy też kupił.
                                          A teraz mała zmiana tematu. Lubię dobre science fiction w literaturze, jestem
                                          niemal esktatyczną wielbicielką Dicka, Lema też niezwykle cenię, ale w kinie za
                                          nic nie mogę znaleźć filmu, który by mnie w pełni zadowolił. Jedyną w miarę
                                          dobrą ekranizacją Dicka był tylko Blade runner, ale w sumie i tak było mu
                                          daleko do pierwowzoru literackiego (nawet tytułu oryginału nie wzięli, a jest
                                          taki fajny;( Za nic nie mogę zrozumieć fanatycznych wielbicieli Gwiezdnych
                                          wojen, to mnie nie bawiło jak byłam całkiem młoda i tym bardziej nie bawi mnie
                                          teraz, zwłaszcza, że każda część jest coraz gorsza. Ale to oczywiście tylko
                                          moje zdanie;)Jedyna seria, którą lubię to Obcy, który nota bene jest moim
                                          ulubionym bohaterem filmowym. I tu pojawia się u mnie pewien problem, który Wy
                                          może mi wyjaśnicie, mianowicie wszyscy bez wyjątku wielbiciele Obcego twierdzą
                                          zgodnym chórem, że czwórka była najsłabsza, a dla mnie wręcz przeciwnie (no
                                          może jednak jedynka była najlepsza, ale zaraz po niej 4). Podobała mi się, bo
                                          czuje się w niej rękę tych szalonych Francuzów od Delikatessen i uważam, że
                                          uczłowieczony Obcy jest zdecydowanie bardziej przerażający niż ten pierwotny,
                                          no i scena wysysania naszego kochanego potworka przez kosmos nie ma sobie, w
                                          moim odczuciu, równych w historii kinowego SF, no może trochę za mocno
                                          pojechałam, ok.
                                          Czy Wy Panowie B. też uważacie, że 4 była najgorsza, a jeśli tak to możecie
                                          uzasadnić, pliiiiiz:)A jeśli jakiś miłośnik SF tu zabłądzi to też może się
                                          wypowiedzieć.
                                          Muszę iść do młodej, bo już się strasznie dąsa, że zdradzam ją z Wami ;)
                                          Tymczasem:)
                                          • broch Re: do Brocha i nie tylko 17.04.05, 16:11
                                            Daria,
                                            Na propozycję spotkania TWA, udzieliłem wyłącznie uprzejmej odpowiedzi. Nawet
                                            mieszkając w Polsce zdecydowałbym się na uczestnictwo w spotkaniu.

                                            O.K. wypożyczę SFU. Do seriali nie mam wielkiego przekonania, ponieważ z regóły
                                            jedynie dwa (dobra będę optymistą -trzy) pierwsze odcinki są ciekawe.

                                            Technicznie pierwsze trxy części Wojen gwiezdnych wyprzedzają swoje czsy,
                                            jeszcze dzisiaj, ciężko znaleźć filmy o podobnej jakości efektów komputerowych.
                                            Pozostałe części nie wzbudziły mojego zachwytu.

                                            Blade runnera lubię ze względu na muzykę Vangelisa. Książki nie czytałem. Nie
                                            mam więc porównania. W sumie jednak widziałem może jedną, dwie ekranizacje
                                            powieści które dorównywały książkowemu oryginałowi. Nie wątpię więc że powieść
                                            Dicka jest lepsza niż filmowa interpretacja.
                                            • broch poprawka 17.04.05, 16:25
                                              "Na propozycję spotkania TWA, udzieliłem wyłącznie uprzejmej odpowiedzi. Nawet
                                              mieszkając w Polsce zdecydowałbym się na uczestnictwo w spotkaniu."

                                              powinno brzmieć:
                                              Na propozycję spotkania TWA, udzieliłem wyłącznie uprzejmej odpowiedzi. Nawet
                                              mieszkając w Polsce NIE zdecydowałbym się na uczestnictwo w spotkaniu.
                                              • daria13 Re: poprawka 17.04.05, 16:46
                                                A czemuż to tak stanowczo,to NIE.
                                                Możesz mi wierzyć, że ja też nie zdecydowałabym się na takie spotkanie, bo cały
                                                urok naszych rozmów polega własnie na możliwości zachowania swojego
                                                incognito,choćbyśmy nie wiem jak obnażali nasze fascynacje kulturalne, i na
                                                dystansie, który pozwala nam zachowywać się w miarę naturalne. Spotkaniom w
                                                realu mówimy stanowcze "NIE".
                                                Sorry, ja to taka czasami podpuszczalska jestem (nie przegapić "pod";).
                                                Coś kolega Broch nie napisal nic o Obcym. Pewnikiem nie lubi, o co nie będę
                                                miała żalu, bo przymusu nie ma.
                                                Pozdrowienia z gorącej dziś wsi podwarszawskiej:o)
                                                • daria13 Re: poprawka 17.04.05, 18:22
                                                  Kolega Broch albo obraca się w towarzystwie wyłącznie poważnych ludzi, albo
                                                  taki bardziej asekurant. Wrzuć se człowieku na luz, jak mówi młodzież w kraju
                                                  nad Wisłą (choć może już tak nie mówi, bo mimo, że potomstwo mam, ale nie
                                                  pozwalamy im na taką nowomowę, przynajmniej w domu, żeby nie spaczyć młodego
                                                  umysłu). Choć to trochę nieładnie z mojej strony, bo czasami sama lubię coś
                                                  zapodać w młodzieżowym slangu, ale staram się tego nie robić w realu;), bo mi
                                                  już młodsza o pięć lat koleżanka ostatnio zarzuciła, że się odmładzam na siłe i
                                                  zachowuję się jak "podfruwajka";)
                                                  Zastanawiam się, czy z naszym forum jest tak jak z blogiem mojej latorośli:
                                                  wchodzących 1429, komentujących 35, serio, takie tam są proporcje. Choć pewnie
                                                  sobie pochlebiam, że ktoś nas jeszcze czyta, bo zupełnie nie rozumiem, dlaczego
                                                  tak mało osób się włącza, przecież rozmawiamy o tak rózniących się między sobą
                                                  filmach; od Obcego do Herzoga, i o muzyce; od Toola do Shenberga.
                                                  No nic, myślę, że jeszcze się inni rozkręcą.
                                                  A u kolegi Brocha to, jaka właściwie teraz pora roku?
                                                  Pozdrawiam:o)
                                                  • broch Re: poprawka 17.04.05, 19:30
                                                    normalnie, koleżanka się tam zabezpieczała wcześniej, więc uspokoiłem iż mnie
                                                    tam nie zależy bo i tak jestem dość asocjalny. Przeż to tylko słowa...

                                                    Nie sądzę aby inni się rozkręcili, jak to staua powiedziała rok dla forum to
                                                    dużo, co widać bo robi się tam nudno, to czemu nagle te same osoby białby
                                                    ogarnąć szał neurastenii oraz nieogarniona ochona mamłania.
                                                  • daria13 Re: poprawka 17.04.05, 19:55
                                                    Normalnie, kolega Broch to aż tryska entuzjazmem, aż miło. Niewykluczone, że
                                                    masz racje, ale na razie jest tak miło i cieszmy się tym co jest teraz a nie
                                                    martwmy tym co będzie. Taką mam zasadę życiową i przysięgam, że świetnie zawsze
                                                    na tym wychodzę i zdrowsza jestem od innych rówieśniczek też, bo nigdy nie
                                                    martwię się na zapas.
                                                    Cholera, nowy wątek się zaczyna - porady jak żyć. NIE, TYLKO NIE TO!!!!
                                                    Przepraszam, za te głupie uwagi i przepraszam Cię Brochu za moje głupie żarty i
                                                    podpuchy, ale przebywanie na tym forum i na Książkach też, tak wyostrza mój
                                                    intelekt, że robię się coraz bardziej sarkastyczna, a może, uchowaj Boże, nieco
                                                    złośliwa, co jak wiemy często z wyostrzeniem idzie w parze;)
                                                    Myśle, że na naszym forum mamy kilka interesujących tematów z bardzo różnych
                                                    dziedzin i jeśli tylko przyłączy się do nas więcej osób, to mamy szansę na
                                                    pociągnięcie tego, w interesujący wszystkich sposób ,nieco dłużej niż np. jeden
                                                    miesiac. A może nie. Przecież jeśli nie, to nikt nie będzie płakał, prawda
                                                    Braineater?
                                                    Ale jak tak o tym Wrocławiu gadaliśmy to ja naprawdę nabrałam smaka, bo jak już
                                                    mówiłam mam rodzinę, a nawet powiem więcej rodzina mi się tam powiększa i to
                                                    nie przez urodziny, ale przez studiowanie we Wrocławiu i obaj moi bratankowie
                                                    deklarują, że we Wrocławiu zostaną na zawsze, bo to bardzo ładne miasto jest. A
                                                    ja tam byłam chyba jeszcze za komuny i ponoć tam wielkie zmiany zaszły. Znaczy
                                                    estetyczne, takie do ocenienia po wizycie np. weekendowej,bo innych nie zdążę
                                                    ocenić.
                                                    Kochany Brochu, uśmiechnij się proszę i odpowiedz wreszcie, co o Obcym myślisz,
                                                    bo kolega B. z Tych coś się tu nie objawia i nie skomentował moich wypocin o
                                                    filmach SF, ale on teraz uświadamia masy o swoim nowym odkryciu i mnie już
                                                    namówił, ale może wreszcie wróci na swoje gospodarstwo przecież;)
                                                    Zniecierpliwiona nieco D.
                                                  • makusia_p Re: poprawka - spotkanie we Wrocławiu 17.04.05, 20:10
                                                    Mili Niepokorni :)
                                                    szkoda,że nie zakładacie nawet za czas pewien, choć może zmienicie zdanie,
                                                    spotkania we Wrocławiu lub w innym miejscu. Kilka dni temu wspomniałam o tym na
                                                    forum książkowym w rozmowie z Hrabalkiem, doszłyśmy od wniosku że czemu nie?
                                                    Myśl tę przeniosłam na forum z kilku powodów. Znam ludzi, których łączą wspólne
                                                    tematy, pasje, coś co chyba można mianować zaczątkiem przyjaźni. Są to m.in.
                                                    osoby z forum zajmującego się poezją. Zaryzykowali pierwsze spotkanie, teraz
                                                    regularnie choć raz do roku takie mają miejsce. Reprezentują różne światy, wiek
                                                    i status rodzinny nie gra roli.
                                                    Nadchodzi taki czas, że i anonimowość ulega zmianie, nawet nie wiadomo kiedy.
                                                    Pisząc odsłaniamy się, zajmując określone stanowiska tworzymy obraz własnej
                                                    osoby coraz czytelniejszy dla innych.
                                                    pozdrawiam
                                                  • broch Re: poprawka 18.04.05, 01:00
                                                    " przepraszam Cię Brochu za moje głupie żarty i podpuchy, ale przebywanie na tym
                                                    forum i na Książkach też, tak wyostrza mój intelekt, że robię się coraz bardziej
                                                    sarkastyczna, a może, uchowaj Boże, nieco złośliwa, co jak wiemy często z
                                                    wyostrzeniem idzie w parze;)"

                                                    Podpuchy i żarty mają charakter post-, nie pre-, nie są więc podpuchami ani
                                                    złośliwościami. Raczej są zabawne.

                                                    W przeciwieństwie do braineatera uważam że generalnie filmy sf opisujące obcych
                                                    są skazane na niepowodzenie. Cierpią na "antropocentryczny brak wyobraźni".

                                                    Dotyczy to również literatury sf zajmującej się podobnymi zjawiskami, a
                                                    przynajmniej jej części.
                                                  • daria13 Re: poprawka 18.04.05, 08:32
                                                    broch napisał:

                                                    W przeciwieństwie do braineatera uważam że generalnie filmy sf opisujące obcych
                                                    są skazane na niepowodzenie. Cierpią na "antropocentryczny brak wyobraźni".

                                                    Dotyczy to również literatury sf zajmującej się podobnymi zjawiskami, a
                                                    przynajmniej jej części.

                                                    To jeśli nie sf i pewnikiem nie fantasy to co kolega sobie zapodaje celem
                                                    odreagowania? Może dobre jakowes komedie? A jeśli tak, to jakie kolegę
                                                    najbardziej śmieszą, bo że Woody nie to już wiemy (nie doczekałam się
                                                    odpowiedzi na pytanie o Zeliga i Wszystko o seksie...., oj nieładnie).
                                                    Aha, napisałeś, że nie lubisz literatury SF, ale jest jakas część, którą gotowy
                                                    byłbyś zaakceptować, tak zrozumiałam Twoje ostatnie zdanie. Mam nadzieję, że
                                                    częścią którą akceptujesz jest Dick i Lem. Dla mnie bez nich świat literatury
                                                    nie byłby pełen. Cholera, znowu włącza mi się ten nieznośny patos, nie umiem
                                                    tego zwalczyć;)
                                                    Szkoda, że mieszkasz teraz tak długo stąd i muszę czekać na Ciebie do
                                                    wieczora:).Bardzo mnie intryguje, jakie lubisz komedie.
                                                    Tymczasem pozdrawiam i ponawiam pytanie po raz n-ty o porę roku;)
                                                  • beatanu Re: poprawka 17.04.05, 19:47
                                                    Dario, poczułam się wezwana do tablicy bo od pewnego czasu regularnie wchodzę
                                                    na forum "książki" a od paru dni na TWA i pochłaniam wasze wypowiedzi i poddaję
                                                    się inspiracji wszelakiej ale w końcu ileż można być podczytywaczką (to od
                                                    podsłuchiwania i podglądania?) i... włączam się do rozmowy.
                                                    A chcę wam polecić wymieniony wcześniej film "Głową w mur". Przejmująca,
                                                    naprawdę bardzo poruszająca historia o ludziach pragnących żyć po swojemu,
                                                    chcących wyrwać się z konwenansów i starej (Turcja) i nowej (Niemcy) ojczyzny,
                                                    ludziach, którzy w pogoni za prawdziwą miłością robią po drodze tyle głupich,
                                                    destrukcyjnych rzeczy... Niesamowita mieszanka muzyczna - ludowe orientalne
                                                    zaśpiewy i przeszywająca do szpiku kości "Tempel of Love" Sisters of Mercy...
                                                    No tak - o fascynacjach muzycznych to może innym razem i na innym wątku:)
                                                  • daria13 Re:wielkie przeprosiny!!! 17.04.05, 21:08
                                                    Kochany Braineaterku! Wybacz pomyłkę, jak ja głupia mogłam pomylić Chorzów z
                                                    Tychami, to wszystko przez pisanie krzyżowe na dwóch forach. Wielkie sorki
                                                    (jaka jest do tego emotikonka?).
                                                    Nie gniewaj się i napisz coś wreszcie o filmach SF, proooooszę.
                                                    Skruszona D.
                                                  • braineater Obcy - decydujące starcie:) 17.04.05, 22:04
                                                    Ani ja Chorzów ani Tychy tylko Katowice aktualnie:)(ale tak to jest jak się
                                                    mieszka w dóch miejscach naraz)
                                                    A teraz na temat: Obcych lubie wielce, jak i całego dobrego filmowego SF-a.
                                                    Cenię ich za umiejętne traktowanie schematu "Something wicked this way comes",
                                                    za doskonałe wyważenie efekciarstwa, z prostym (nie czytać prostackim)
                                                    aktorstwem i za to że zaburzają regułę prawa serii, bo każda część broni się
                                                    tak samo - najmniej może dwójka ze wzgledu na zbyt duże nastwienie na masakrę,
                                                    ale i tak ma sój urok. Jeunet'owski Obcuś jest śliczny wizualnie (Winona
                                                    Ryder:) ale nie tylko - wprowadza w serię jakiś typowo europejski dół i
                                                    melancholię troszeczkę zmieniając przy okazji jakby cały kontekst serii.
                                                    Co do Dickowych ekranizacji - Blade Biegacz i owszem tak, ale bardziej podobali
                                                    mi się Screamers ( Tajemnica Syriusza - nobel za translację tytułu:) i Raport
                                                    Mniejszości (pomimo Toma ziemia-powietrze Cruisa). Screamersi, oparci na
                                                    opowiadanku "Druga Odmiana" zarąbiście oddaje klimaty paranoi i klaustrofobii
                                                    rządzące tekstem, fajnie wciąga i daje dużo radochy przy oglądaniu. Raport
                                                    natomiast to Dick po hollywodzku ale całkiem sprawny, ciut spłycony i
                                                    wygładzony pod masowe gusta ale i tak ogląda się go nieźle.
                                                    Pozdrowienia:)
                                                  • daria13 Re: Obcy - decydujące starcie:) 17.04.05, 23:48
                                                    Nie wiesz, jaką mi frajdę zrobiłeś broniąc czwartego Obcego:).
                                                    Ja niestety nie mogę się odwdzięczyć pochwałą Raportu, bo właśnie nieznośnie
                                                    holywoodski i spłycony, choć przyznam, że niektóre scenki rzeczywiście całkiem
                                                    całkiem - operacja oczu a potem pogoń za jednym:)Tajemnicy Syriusza nie znam,
                                                    ale coś mi się kołacze, że to staroć jakiś. Możesz przybliżyć?
                                                    Strasznie mi Ciebie brakowało, jak Cię nie było, bo ja tu z Brochem takie fajne
                                                    pogawędki prowadziłam i różne takie przyjemnostki sobie robiliśmy nawzajem, a
                                                    Ty nic, żadnego komenta:( Może teraz zechciałbyś się pokusić na jakieś
                                                    podsumowanie, ładnie proszę:)))))
                                                    Do następnego:o)
                                                  • daria13 Re: Głową w mur 17.04.05, 23:41
                                                    Beatanu, dzięki za komentarz na temat Głową w mur. Obejrzę na pewno, bowiele
                                                    dobrego słyszałam i to nie tylko od zawodowych krytyków, ale od osób
                                                    oglądających i wszyscy, bez wyjątku twierdzą, że to jeden z najlepszych filmów
                                                    sezonu.
                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • daria13 Re: Głową w mur 19.04.05, 23:12
                                                    Ok. skoro koledze Brochowi znudziła się już rozmowa o filmach, to może ktoś
                                                    zechce porozmawiać o czyms z nowości. Czy ktoś z Was zdążył już obejrzeć tak
                                                    dobrze przyjęte przez naszą krytykę Lato miłości, naszego rodaka z Anglii Pawła
                                                    Pawlikowskiego? Staram się chodzić na filmy, które mają nie tylko dobre
                                                    recenzje, ale i są chwalone przez osoby, na których guście mogę polegać.
                                                    Jestem ciekawa jak ma się ten film, bo tematyka chyba zbliżona, do
                                                    skandynawskiego filmu (reżysera niestety chwilowo nie pamiętam)Faking Amal. Ten
                                                    drugi podobał mi się niezmiernie.
                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • beatanu Re: Głową w mur 20.04.05, 09:26
                                                    Wychodzi na to, że jak zwykle odzywam się nie na temat ;) - bo filmu
                                                    Pawlikowskiego nie widziałam, ba jakoś wogóle o nim nie słyszałam/czytałam. Mam
                                                    nadzieję, że ktoś go zgrabnie opisze i poleci...
                                                    Ale jestem fanką filmu "Fucking Åmål" i szwedzkiego reżysera Lukasa Moodyssona
                                                    w ogóle (chociaż na jego ostatni film "Ett hål i mitt hjärta" (Dziura w moim
                                                    sercu)jeszcze się nie wybrałam i cieszę się bardzo Dario, że i Tobie podobała
                                                    się historia "innych" w Pipidówce made in Sweden.
                                                    poranne pozdro :)
                                                  • daria13 Re: Fucking Amal 20.04.05, 11:17
                                                    Sorry za splszczoną pisownię tytułu w poprzednim poście, ale było późno, byłam
                                                    zmęczona i pisałam szybko;) Dzięki za przypomnienie autora filmu, teraz sobie
                                                    przypomniałam, że kiedyś bardzo czaiłam się na jego Tylko razem, ale jakos do
                                                    tej pory mi umkło, a ponoc bardzo warto. W Polsce niestety chyba poza tymi
                                                    dwoma tytułami nie był specjalnie wyświetlany (znaczy Moodysson;)
                                                    Generalnie kino skandynawskie też budzi duże nadzieje. Niezmiernie mi się np.
                                                    podobał Włoski dla początkująch, czy Człowiek bez przeszłości. To filmy, które
                                                    na długo zapadają w pamięć i rzeczywiście skłaniają do całej masy przemyśleń.
                                                    Tak, bardzo lubię kino skandynawskie! Jeśli i Ty je lubisz, to może się z nami
                                                    podzielisz swoimi wrażeniami, pliiiiiiz;)
                                                    A co na to kolega Broch, jeśli nas jeszcze czyta?
                                                    Pozdrowienia:o)
                                                  • beatanu Re: Fucking Amal 20.04.05, 12:23
                                                    "Tylko razem" warto jak najbardziej! Ciepły i nostalgiczny powrót do lat 7o-
                                                    tych, hippisowskich komun, politycznego zaangażowania, wiary w człowieka i
                                                    ideologie. Wspaniała komedia z gorzkim podtekstem. Nie wiem czy w kinach ale na
                                                    DVD jest w Polsce przedostatni film pana M. "Lilja 4ever" przjmująca do bólu
                                                    historia rosyjskiej nastolatki, która w Szwecji zostaje zmuszona do
                                                    prostytucji. Cholernie mocne.
                                                    A o kinie skandynawskim tak w ogóle? Szewc bez butów chodzi :) Mieszkam w
                                                    Szwecji od prawie 15 lat ale kino nie jest moją największą pasją i nie czuję
                                                    się na siłach zapodać jakiegoś całościowego spojrzenia... Tak jak Ty Dario
                                                    Uwielbiam "Włoski dla początkujących", kolejnego filmu Dunki Scherfig "Wilburg
                                                    chce się zabić" jeszcze nie widziałam, ale mam w planach. Parę innych filmów
                                                    Dogmy zrobiło na mnie piorunujące wrażenie: "Idioci" von Triera, "Festen"
                                                    Vinterberga. Widziałam kilka szwedzkich, wartych obejrzenia filmów wg schematu:
                                                    do zamkniętej społeczności wkracza "nowe", "inne" i odmienia tę społeczność
                                                    mniej lub bardziej totalnie. I miłe i ciepłe i z humorem ale jednak chyba nie
                                                    na tyle dobre, żeby je pokazywano poza Skandynawią. Ostatni taki film, "Jak
                                                    gdyby w niebie" pana nomem omen Pollaka, obejrzany już przez ponad milion
                                                    Szwedów(! Szwecja liczy 9 mln mieszkaćców, to tak dla przypomnienia:) ,
                                                    nominowany do Oscara, okazał się w USA totalną klapą. No, to jeszcze o niczym
                                                    nie świadczy... Sporo też filmów nawiązujących ciut do debiutu Moodyssona,
                                                    przynajmniej jeżeli chodzi o tematykę - bólu dorastania, stawania się dorosłym
                                                    I niekoniecznie młodych osób o innej orientacji seksualnej. Może któryś z tych
                                                    całkiem dobrych filmów wyemigruje za granicę?
                                                    To na razie, muszę pędzć do pracy!
                                                  • daria13 Re: Komedie! Komedie! 24.04.05, 17:13
                                                  • braineater Re: Komedie! Komedie! 24.04.05, 17:16
                                                    Wybitnie rozwiniety temat:)
                                                    Więc i taka kontynuacja:
                                                    z nowych Alife Aquatic with Steve Zissou
                                                    a ze starych, oprócz oczywiście Monty P., to Mysz, która ryknęła
                                                    Pozdrowienia:)
                                                  • daria13 Re: Komedie! Komedie! 24.04.05, 17:41
                                                    Wtedy, kiedy nie trzeba jesteś koszmarnie czujny, a kiedy pytam o konkrety, to
                                                    muszę czekać całymi dniami, a może jeszcze dłużej, bo do tej pory się nie
                                                    doczekałam komenta na temat Wilq'a i Skrzeka;-). Wstyd ojcze-założycielu,
                                                    wstyd!!!
                                                    Pozdrowienia:)
                                                    Ps.
                                                    Wiersz w Słowach na niedzielę jak zwykle świetny. Dużo Anglików, bo oni
                                                    zwyczajnie, chyba przez tę mgłę i dużą ilość dżdżu, tacy jacyś bardziej
                                                    melancholijni i poetyccy są i przy tym naprawdę dobrzy. Mój ulubiony chyba
                                                    poeta to też Angol, a mianowicie Ted Hughes.
                                                  • daria13 Re: Komedie! Komedie! 24.04.05, 17:22
                                                    To znowu ten pośpiech, sorry.Ponieważ nie chcę, żeby to był kolejny dzień
                                                    milczenia na tym forum, proponuję pogadać o filmach,które nas najbardziej
                                                    śmiesżą. Z pewnością nie będę oryginalna, jeśli powiem, że dla mnie mistrzami
                                                    świata w rozśmieszaniu są kolesie od Monthy Pythona, ale z pewnością sciągnę na
                                                    swoją głowę gromy krytyki, jeśli przyznam się Wam, że szalenie lubię serię z
                                                    Rowanem Atkinsonem Czarna żmija. Normalnie turlamy się z dzieciakami po
                                                    podłodze oglądając jego przygody i kochamy nad życie nieszczęsnego służącego
                                                    Boldricka.
                                                    Mam nadzieję, że nie straciłam w Waszych oczach reszty szacunku z powodu tego
                                                    nieszczęsnego Atkinsona:)Nie są to oczywiście jedyne filmy czy seriale, które
                                                    mnie śmieszą, zapomniałabym o Maklakiewiczu i Himilsbachu, ale to bardzo stare
                                                    dzieje:)
                                                    A co Was śmieszy najbardziej?
                                                    Polecam się i pozdrawiam:)
                                                  • braineater Re: Komedie! Komedie! 24.04.05, 17:36
                                                    Mnie tam w sumie filmy smieszą z rzadka a organicznie wręcz nie znosze sztuki
                                                    zwanej kabaretem.
                                                    Ale jeśli miłbym wybrac kilka filmów zawsze oglądanych z pełnym bananem na
                                                    twarzy, to na pewno Zazie w metrze (pytanie do amerykańskiej częsci forum -
                                                    jest angielskie tłumacznie tej ksiązki? i ewentualnie jakis namiar, bo po
                                                    polsku nie ma tego tekstu a po franzusku to może se być:)
                                                    Kolejny taki film, co zawsze z radością - Lisztomania Kena Rusella - pełna
                                                    totalna anarchia jazda po bandzie i zero świętości.
                                                    Prócz tego obowiązkowy python oczywiście a z rzeczy już kompletnie niepoważnych
                                                    Happy Tree Friends, Lenore the Cute, Dead Girl i South Park oczywiście.
                                                    Pozdrowienia:)
                                                  • daria13 Re: Komedie! Komedie! 24.04.05, 18:27
                                                    Jeśli lubisz Happy Tree Friends, to spróbuj kiedyś namierzyć coś, co nazywa się
                                                    KARTONY i leci na 4funtv, codziennie od 20 do 21, między teledyskami. To jest
                                                    jazda; Pies Leszek, Człowiek-Biegunka i Miś Push-upek. Beznadziejnie
                                                    idiotyczne, ale za to jakie śmieszne:))) Dead Girl brzmi nieźle,gdzie to można
                                                    namierzyć?
                                                    Pozdro.
                                                  • braineater Re: Komedie! Komedie! 24.04.05, 18:49
                                                    link do Lenore:
                                                    www.mult.ee/lenore.shtml
                                                    opis strony po rosyjsku ale kliki międzynarodowe:)
                                                    A Piesek Leszek indeed super:)
                                                    Pozdrowienia:)
                                                  • staua Re: Komedie! Komedie! 24.04.05, 19:13
                                                    Niestety, w zasadzie nie ogladam komedii, nic smiesznego mnie nie smieszy
                                                    (wyjatkiem jest Monk, taki serial kryminalny). Wybucham smiechem w dziwnych
                                                    momentach powaznych filmow...
                                                    Za to smieszyla mnie bardzo ksiazka "Autostopem przez galaktyke" i bardzo sie
                                                    zastanawiam, jaka bedzie nowa ekranizacja...
                                                  • daria13 Re: Komedie! Komedie! 24.04.05, 19:22
                                                    Monka też bardzo lubimy rodzinnie, znaczy z dziećmi, bo małż gardzi z założenia
                                                    serialami. A wspomnianie już tutaj wcześniej Sześć stóp pod ziemią szanowna
                                                    koleżanka miała przyjemność oglądać, bo tam świetny czarny humor, ale też sporo
                                                    nieco gorzkich przemyśleń, wszystko w odpowiednich proporcjach. Serdecznie
                                                    polecam.
                                                    Czyje jest Autostopem..., bo gdzieś mi dzwoni , ale chwilowo nie pomnę gdzie?
                                                    Pozdrawiam
                                                  • staua Re: Komedie! Komedie! 24.04.05, 20:30
                                                    To Douglas Adams. Poczatkowo sluchowisko radiowe. Bardzo dobry, brytyjski humor.
                                                    O "Szesc stop..." dowiedzialam sie wlasnie z tamtego watku - jako przeciwniczka telewizji zgodzilam
                                                    sie na naleganie meza na odbiornik pod warunkiem, ze nie bedziemy mieli kabla, a ten serial jest tylko
                                                    na platnych stacjach. Ale juz widzialam na DVD (tak smao ogladam Monka), wiec pewnie pozycze.
                                                  • braineater Re: Komedie! Komedie! 24.04.05, 19:25
                                                    staua napisała:

                                                    > Niestety, w zasadzie nie ogladam komedii, nic smiesznego mnie nie smieszy
                                                    > (wyjatkiem jest Monk, taki serial kryminalny).
                                                    OOOOOOOO TAK - Monk Rewelacja, niestety dopiero widziałem pierwsze dwie serie a
                                                    legendy głoszą, że później pojawia się brat Monka, grany przez Johny'ego
                                                    Turturro. Prawda li to jest?:)

                                                    > Za to smieszyla mnie bardzo ksiazka "Autostopem przez galaktyke" i bardzo sie
                                                    > zastanawiam, jaka bedzie nowa ekranizacja...
                                                    Polecam oryginał, czyli słuchowisko - powinno byc w bibliotekach
                                                    multimedialnych, a polecam dlatego, że choć sam pomysł depresyjnego MArvina
                                                    jest wielki to ten robot zagrany tak, jak w tym właśnie słuchowisku to już jest
                                                    totalna masakra. A tak swoją droga większośc frazeologii i złośliwej
                                                    idiomatyki, którą znam po angielsku własnie stamtąd pochodzi.:)
                                                    Pozdrowienia:)
                                                  • staua Re: Komedie! Komedie! 24.04.05, 20:35
                                                    Jego brat pojawia sie juz pod koniec drugiej serii, w bardzo dobrym odcinku, i bardzo dobrze gra go
                                                    John Turturro (ktorego znam tylko z "The Secret Window"). Pasuja do siebie!
                                                    Ja tez obejrzalam dopiero dwie serie, bo trzeciej i czwartej jeszcze chyba nie ma na DVD (trzecia moze
                                                    juz jest, ale nie widzialam). W czwartej podobno nie ma juz Sharony!!!!
                                                    Chetnie posluchalabym "Autostopem". Masz racje, u nas w bibliotece moze byc, oni maja duzo nagran.
                                                    Pozdrowienia!
                                                  • broch Re: Komedie! Komedie! 24.04.05, 21:25
                                                    Sharony nie ma, oglądam od czasu do czasu (nie za często aby nie popsuć).
                                                    Torturro z Shaloubem stanowią fantastyczny duet. Polecam.

                                                    "Autostopem" właśnie zostało sfilmowane i oczywiście idę obejrzeć z nadzieją iż
                                                    może część Adamsa będzie obecna. Pamietam Go z wydań w Polsce z lat 70'. A teraz
                                                    zaraziłem rodzinę i wszyscy wyrywają sobie "The ultimate Hitchhike'r Guides"
                                                    która zawiera sześć perełek Mistrza: The Hitchhiker's Guide to the Galaxy, The
                                                    Restaurant at the End of the Universe, Life, the Universe and Everything, So
                                                    long, and thanks for all the Fish, Young Zaphod plays it safe oraz Mostly Harmless.
                                                  • staua Re: Komedie! Komedie! 24.04.05, 21:54
                                                    Ja poznalam Adamsa dopiero w Szwajcarii - jak tam przyjechalam, wszyscy sie dziwili, ze nie znam.
                                                    Zatem poznalam od razu oryginaly (mam tylko pierwsze cztery).
                                                    Ciekawe, jaki bedzie film w porownaniu do starej, angielskiej ekranizacji...
                                                  • daria13 Re: Komedie! Komedie! 25.04.05, 00:20
                                                    A propos Turturro. Aż dziw bierze, droga Stauo,że Bartona Finka nie znasz, toż
                                                    to lektura obowiążkowa w zakresie kinematografii. Polecam. Widzialam też kiedyś
                                                    zwariowaną komedię trochę w stylu barci Marks z Turturro w jednej z głównych
                                                    ról i jedyne co pamiętam do dmuchany domek-namiot, Braineater - pomocy !!!
                                                    Często zazdroszczę ludzim nieoglądającym telewizji w ogóle, bo tacy też się
                                                    zdarzają; ja, mimo że nie oglądam namiętnie, czasami hańbię się oglądaniem i
                                                    jednakowoż zdażają się chlubne wyjątki w tejże. Trzeba tylko umieć robić to
                                                    wybiórczo. Czy zauważyłaś, droga Stauo i inne czytelnicznki tego forum, że
                                                    udaje się to (tzw. wybiórcze oglądanie) tylko nam kobietom, oni, znaczy faceci
                                                    z reguły zasypiają pstrykając;).
                                                    Dla przykładu, gdybym nie miała telewizora, nigdy nie poznałabym takiego
                                                    Tartakovsky'ego i jego genialnego serialu rysunkowego Samuraj Jack.Czy kolega
                                                    Braineater wie, co mam na myśli? Jeśli tak to gorąco się polecam. Samuraj Jack
                                                    to mój, i moich latorośli największy idol. Fajnie jest mieć dobry kontakt z
                                                    dzieciakami;) I fajnie mieć takiego dzieciaka w sobie. Myślę, że w tym momencie
                                                    najlepiej rozumumie mnie Braineater, choć brak mi pewności, czy sam posiada
                                                    potomstwo;). Coś mi mówi, że raczej tylko w sobie;)
                                                    Przepraszam za dużą dawkę osobistych odniesień, ale w moich żyłach płynie już
                                                    pewna dawka piwa Okocim-mocne:)))W końcu trzeba jakoś pożegnać weekend;)
                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • staua Re: Komedie! Komedie! 25.04.05, 00:36
                                                    Hej,
                                                    mam duze niedociagniecia, jesli chodzi o filmy, zwlaszcza te sprzed roku 1998. Malo wtedy ogladalam,
                                                    a potem staralam sie nadrobic, ale ogladam tez nowosci, wiec powoli idzie (na szczescie widzialam
                                                    "Siodma Pieczec" :-))))
                                                    Znam calkiem sporo mezczyzn, ktorzy nie ogladaja TV (i nawet nie maja...), niestety moj maz do nich
                                                    nie nalezy (a szkoda). Wlasnie chyba zasnal przed telewizorem...
                                                  • braineater turturro, urazy i animacje:) 25.04.05, 09:38
                                                    daria13 napisała:

                                                    > A propos Turturro. Aż dziw bierze, droga Stauo,że Bartona Finka nie znasz,
                                                    toż
                                                    > to lektura obowiążkowa w zakresie kinematografii.

                                                    Do polecanek się dołaczam, bo to jeden z najlepszych filmów świata, a z filmów
                                                    amerykańskich ostatnich lat 20 to juz na pewno. Szkoda, że potem Cohenowie
                                                    zaczeli zarabiać kasę i siec mało dobre filmy...

                                                    Polecam. Widzialam też kiedyś
                                                    >
                                                    > zwariowaną komedię trochę w stylu barci Marks z Turturro w jednej z głównych
                                                    > ról i jedyne co pamiętam do dmuchany domek-namiot, Braineater - pomocy !!!

                                                    Jak Turturro we fioletach to Big Lebowski, jak Turturro w rogowych okularkach,
                                                    wiezie prochy swoich rodziców do Armenii i gubi ich po drodze, to nie pamietam
                                                    tytułu:)

                                                    > Często zazdroszczę ludzim nieoglądającym telewizji w ogóle, bo tacy też się
                                                    > zdarzają; ja, mimo że nie oglądam namiętnie, czasami hańbię się oglądaniem i
                                                    > jednakowoż zdażają się chlubne wyjątki w tejże. Trzeba tylko umieć robić to
                                                    > wybiórczo. Czy zauważyłaś, droga Stauo i inne czytelnicznki tego forum, że
                                                    > udaje się to (tzw. wybiórcze oglądanie) tylko nam kobietom, oni, znaczy
                                                    faceci
                                                    > z reguły zasypiają pstrykając;).

                                                    DARIA - co ty masz, uraz jakiś?:) Złe ksiązki hańbią, telewizja hańbi, pewnie
                                                    ogladanie/słuchanie operetek też jest wstydliwe?:P Wpuszczając się w ton marudy
                                                    i mentora:), informuje, że hańbiące jest wstydzenie się swoich rozrywek i tylko
                                                    to.
                                                    Co do telewizora, to ja z tym medium pokłocony bynajmniej nie jestem, a
                                                    wybiórczośc w wybieraniu tego co chcę oglądac też nie jest mi obca. Zasnąć przy
                                                    TV mi się nie udaje, chyba żem nietrzeźwy albo nastawiony na oglądanie boksu o
                                                    3 nad ranem. A oglądam w sumie dośc dużo, fakt, że głównie filmów lub
                                                    teledysków i animówek, ale parę godzin tygodniowo romansu z tv mi się zdaża - i
                                                    wcale nie czuję się zhańbiony:P


                                                    > Dla przykładu, gdybym nie miała telewizora, nigdy nie poznałabym takiego
                                                    > Tartakovsky'ego i jego genialnego serialu rysunkowego Samuraj Jack.Czy kolega
                                                    > Braineater wie, co mam na myśli? Jeśli tak to gorąco się polecam. Samuraj
                                                    Jack
                                                    > to mój, i moich latorośli największy idol. Fajnie jest mieć dobry kontakt z
                                                    > dzieciakami;) I fajnie mieć takiego dzieciaka w sobie. Myślę, że w tym
                                                    momencie
                                                    >
                                                    > najlepiej rozumumie mnie Braineater, choć brak mi pewności, czy sam posiada
                                                    > potomstwo;). Coś mi mówi, że raczej tylko w sobie;)

                                                    Potomstwa brak, miłości do Samuraja Jacka nie:) Rewelacyjny (ogłaszam szybki
                                                    konkurs na synonim słowa 'rewelacyjny' bo męczy mnie używanie go w co drugim
                                                    moim poście:) serial,z fajną pokręconą fabułką i niezłą grafiką. Polecam, acz
                                                    tu albo dvd wchodzi w grę albo nielegal z p2p Samurai Champloo, też animówkę,
                                                    też o samurajach acz bardziej klasycznie z genialną muzyką i obrazami (w
                                                    większości odcinków malowane ręcznie tła, na wzorcach z klasycznego japońskiego
                                                    malarstwa, z milionami odwoałań do dzieł kina samurajskiego - od Kurosawy,
                                                    przez Kitano do Takashi Mike'a - naprawdę warte zobaczenia. I kończąc polecanki
                                                    animówek, zwracamtez uwagę na jeden z lepszych seriali anime, ever - Cowboy
                                                    Bebop - pełna jazda w stylu SF, z rewelacyjnym scenariuszem i obrazkami a
                                                    oprócz tego, z takim montażem muzyki - (klasyka rocka i bebopu właśnie) z
                                                    obrazem, że Chicago wygląda przy tym jak amatorska chałupnicz produkcja offowa.

                                                    > Przepraszam za dużą dawkę osobistych odniesień, ale w moich żyłach płynie już
                                                    > pewna dawka piwa Okocim-mocne:)))W końcu trzeba jakoś pożegnać weekend;)
                                                    > Pozdrawiam:)

                                                    Niezdrowy tryb życia, oj niezdrowy:)
                                                    Pozdrowienia:)
                                                  • daria13 Re: turturro, urazy i animacje:) 25.04.05, 12:26
                                                    Braineater napisał:
                                                    > DARIA - co ty masz, uraz jakiś?:) Złe ksiązki hańbią, telewizja hańbi, pewnie
                                                    > ogladanie/słuchanie operetek też jest wstydliwe?:

                                                    Rety, i Ty Brutusiu przeciwko mnie? A ja tak liczyłam, że choć Ty jeden
                                                    zrozumiesz całą moją wyrafinowana ironię, sarkazm i prowokację;-).
                                                    Chyba Cię nie lubię, czy mi się kiedyś uda czymś Cię zaskoczyć? Samuraj Jack
                                                    jest moim idolem i choć obawiałam się, że go znasz, to łudziłam się nadzieją,
                                                    że jest on bardziej znany widzom Cartoon Network, niż takim fachofcom jak Ty;)

                                                    A tak na poważnie, to zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam tłumacząc swoje
                                                    pobudki w wątku Wkurzonej, bo teraz nikt nie będzie mnie traktował poważnie,
                                                    buuu. Ale sprowokował mnie Broch tym określeniem "osoba zagubiona". Tym razem
                                                    to ja dałam się spowokować, choć to chyba nie było jego zamysłem. Kto mieczem
                                                    wojuje, od miecza ginie, o.
                                                    Pozdrawiam:)
                                                    PS.
                                                    A może zacznę Cię nazywać Brutusiem, bo to też na B i łatwiej się odmienia?
                                                  • braineater Re: turturro, urazy i animacje:) 25.04.05, 12:42
                                                    daria13 napisała:

                                                    > Braineater napisał:
                                                    > > DARIA - co ty masz, uraz jakiś?:) Złe ksiązki hańbią, telewizja hańbi, pe
                                                    > wnie
                                                    > > ogladanie/słuchanie operetek też jest wstydliwe?:
                                                    >
                                                    > Rety, i Ty Brutusiu przeciwko mnie? A ja tak liczyłam, że choć Ty jeden
                                                    > zrozumiesz całą moją wyrafinowana ironię, sarkazm i prowokację;-).

                                                    No nie, ja chyba rozumiem, albo w sumie nie rozumiem:) Rozumiem, że na FK można
                                                    puścić wątęk, że się wstydzem, krygujem i wogólem bo sam parę takich chyba
                                                    puściłem, ale tu? w oazie spokoju, wyrozumiałości i zrozumienia dla sztuki
                                                    masowej?:)

                                                    > Chyba Cię nie lubię,

                                                    Szybko poszło:)

                                                    czy mi się kiedyś uda czymś Cię zaskoczyć? Samuraj Jack
                                                    > jest moim idolem i choć obawiałam się, że go znasz, to łudziłam się nadzieją,
                                                    > że jest on bardziej znany widzom Cartoon Network, niż takim fachofcom jak
                                                    Ty;)

                                                    Też oglądam Cartoon network, zbieram stare Looney Tunes, chodzę w koszulce z
                                                    logiem Batmana. Jezdem normalny konsument a nie rozgadana szafa biblioteczna:)


                                                    > PS.
                                                    > A może zacznę Cię nazywać Brutusiem, bo to też na B i łatwiej się odmienia?

                                                    Wszystko przejdzie, byle nie 'misiu':P
                                                    Pozdrowienia:)
                                                  • daria13 Re:obietnica poprawy:) 25.04.05, 14:16
                                                  • daria13 Re: obietnica poprawy po raz drugi:) 25.04.05, 14:36
                                                    Widać, że mam duże poczucie winy, skoro muszę dwa razy obiecywać;)
                                                    Rozumiem, że na FK można
                                                    >
                                                    > puścić wątęk, że się wstydzem, krygujem i wogólem bo sam parę takich chyba
                                                    > puściłem, ale tu? w oazie spokoju, wyrozumiałości i zrozumienia dla sztuki
                                                    > masowej?:)
                                                    Wstydzem się takiego zachowania na TWA i obiecujem ze dołożem wszelkich starań
                                                    by to sie nie powtórzyło:)W końcu jesteśmy sami swoi.
                                                    Wcześniej myślałam, że Cię rozgryzłam, znaczy chodzi o to, jak znajdujesz czas
                                                    na czytanie, oglądanie i słuchanie tego wszystkiego, o czym rozmawiasz na FK i
                                                    u nasz na TWA;)Sam się nawet wydałeś, pisząc, że pracujesz i słuchasz. czytasz
                                                    i słuchasz, oglądasz i czytasz (no może pojechałam, a może nie). Ale jednakowoż
                                                    do tego wszystkiego doszło jeszcze oglądanie telewizji, grzebanie w Internecie
                                                    w poszukiwaniu ciekawych stron, oglądanie kreskówek, zamiłowanie do komiksów.
                                                    Człowieku, a może Ty śpisz na przykład tylko po dwie godziny na dobę, bo tylko
                                                    to tłumaczyłoby Twoją obłędną wiedzę na każdy temat.
                                                    Już wiem! O Molly Moon i jej księdze hipnotyzmu nie mogłeś słyszeć, a ja nie
                                                    dość, że słyszałam to jeszce czytałam, nawet dwie cżęści,o.
                                                    A propos zabawnych książek dla dzieci i nie tylko, co kolega powie na temat
                                                    Lemonego Snicketa i jego Serii niefortunnych zdarzeń?
                                                    Jeśli ktoś z uczestników TWA jeszcze nas czyta i miał przyjemność z Hrabią
                                                    Olafem, to też się polecam:)
                                                    Tymczasem:)
                                                  • braineater Re: obietnica poprawy po raz drugi:) 25.04.05, 15:14
                                                    daria13 napisała:


                                                    > Wcześniej myślałam, że Cię rozgryzłam, znaczy chodzi o to, jak znajdujesz
                                                    czas
                                                    > na czytanie, oglądanie i słuchanie tego wszystkiego, o czym rozmawiasz na FK
                                                    i
                                                    > u nasz na TWA;)Sam się nawet wydałeś, pisząc, że pracujesz i słuchasz.
                                                    czytasz
                                                    > i słuchasz, oglądasz i czytasz (no może pojechałam, a może nie). Ale
                                                    jednakowoż
                                                    >
                                                    > do tego wszystkiego doszło jeszcze oglądanie telewizji, grzebanie w
                                                    Internecie
                                                    > w poszukiwaniu ciekawych stron, oglądanie kreskówek, zamiłowanie do komiksów.
                                                    > Człowieku, a może Ty śpisz na przykład tylko po dwie godziny na dobę, bo
                                                    tylko
                                                    > to tłumaczyłoby Twoją obłędną wiedzę na każdy temat.

                                                    "Obłędna wiedza":))))) siem ubawiłem setnie>
                                                    Ale już się tłumaczę - czas na wszystko znajduję z lenistwa i upodobania do tzw
                                                    McJobów, czyli prac, które nie wymagają ode mnie żadnego zaangazowania poza
                                                    bytnością na miejscu i ewentualnym odbieraniem maili i telefonów. Po za tymi
                                                    zajęciami, zarowno w pracy poprzedniej, czyli nocnym cieciowaniu, jak i
                                                    aktualnej, czyli sprzedażą ksiązek księgarzom, mam co dzień 8 godzin na to by z
                                                    nogami wygodnie opartymi o biurko coś sobie poczytać, posłuchać i popisać.
                                                    Zalety bycia jedynym pracownikiem są nieocenione:) Ot i tyle jeśli chodzi o
                                                    tajemnice gumowego czasu:) Możesz do tego dołożyć fakt, że od lat dziecięcych,
                                                    które w sumie nie były tak dawno, zawsze uwielbiałem się lenić z knigą albo z
                                                    komputerem i wszyscy do tego już przywykli.

                                                    > Już wiem! O Molly Moon i jej księdze hipnotyzmu nie mogłeś słyszeć, a ja nie
                                                    > dość, że słyszałam to jeszce czytałam, nawet dwie cżęści,o.

                                                    Nadrobię:), acz z hipnozy to znam tylko przedwojenny podręcznik mesmeryzmu
                                                    przez samego Conan Doyla napisany a po polsku wydany ładnie przez wydawnictwo
                                                    Rój, ktory kiedyś na starociach za złote dwa kupiłem:)

                                                    > A propos zabawnych książek dla dzieci i nie tylko, co kolega powie na temat
                                                    > Lemonego Snicketa i jego Serii niefortunnych zdarzeń?

                                                    Tu polegam na recenzji żony, która z racji kontaktu z dziećmi w tego typu
                                                    lekturach jest na bierząco i powiedziała nie czytaj. Jako klasyczny pantoflasz
                                                    siem podposzondkowałem:)

                                                    Pozdrowienia:)
                                                  • daria13 Re: obietnica poprawy po raz drugi:) 25.04.05, 18:44
                                                    Co do Molly Moon, to uchowaj Boże, nie nadrabiaj; to książki dla dzieci, a moje
                                                    potomstwo zmusza mnie do czytania wspólnego, by móc potem podyskutować, bo mają
                                                    to pewnie po mnie:)Książki są bardzo sympatyczne, nieco zwariowane i kryminalne
                                                    ale nic poza tym. Zagaiłam z czystej ciekawości;) Snicketa za to lubię, bo
                                                    kocham czarny humor, ale po dwóch tomach cyklu można już mieć dość, za to film
                                                    z Carey'em bardzo wysmakowany wizualnie, no i Carey daje z siebie jak zwykle
                                                    wszystko. Btw. lubisz Carey'a, bo ja nawet bardzo.
                                                    Tymczasem:)
                                                  • staua Och 25.04.05, 14:45
                                                    widzialam "Big Lebowski" i to calkiem niedawno, jak moglam zapomniec. Ale moze dlatego, ze Jeff
                                                    Bridges tak mi wszystko w tym filmie przycmil... (a ogladaliscie "Dzwi w Podlodze"? nie wiem, czy taki
                                                    jest polski tytul. Nie czytalam "Jednorocznej Wdowy", ale ten film mi sie podobal...)
                                                  • daria13 Re: Och 25.04.05, 19:24
                                                    Lebowskiego widziałam dawno i niestety mało pamiętam. Drzwi w podłodze
                                                    przeleciały po naszych ekranach jak meteoryt chyba i miały słabe recenzje, więc
                                                    postanowiłam poczekać na wersje DVD, bo książka niezwykle mi się podobała i
                                                    czytając ją już sobie ostrzyłam zęby na ekranizację, bo tego typu książki
                                                    Irwinga są bardzo chętnie filmowane i wcale się nie pomyliłam. Bardzo mnie na
                                                    przykład rozczarowała ekranizacja Regulaminu tłoczni win, bo to moja ulubiona
                                                    książka Irwinga, a film był bardzo nijaki i nie pomogła nawet śliczna buzia
                                                    Speidermana:)))
                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • daria13 Re: Fajny film 03.05.05, 11:09
                                                    wczoraj widziałam:) I momenty były, zwłaszcza jak Jennifer Jason Leight
                                                    zmysłowo gładziła swoją bio-konsolę, wow. Film eXistenZ Davida Cronenberga,
                                                    naprawdę niezła jazda. Odjechany, klimatyczny i nie tak typowo holywoodzki. A
                                                    do tego Willem Defoe i sliczny Jude Law. Motyw nieco wyświechtany (wirtulana
                                                    rzeczywistość), ale potraktowany jakoś inaczej i momentami dość obrzydliwie,
                                                    ale przez to właśnie niepokojąco i pociągająco. Wielbiciele Cronenberga wiedzą,
                                                    co mam na myśli. Gorąco polecam miłośnikom gatunku i reżysera;)
                                                    Btw. kto oglądał Crush i jakie ma na temat tego filmu zdanie? Bardzo będę
                                                    wdzięczna za komentarze, bo to film z gatunku niezapomnianych, ale nie powiem
                                                    Wam tymczasem czy w moim przypadku na tak, czy na nie. Bardzo się polecam:)
                                                    Pozdro:))))
                                                  • braineater Re: Fajny film 03.05.05, 14:19
                                                    eXistEnz bardzo dobry film, Cronenberg wraca do robienia bardzo dobrych filmów,
                                                    po porażce pt Crash
                                                    A Crash nie mógł się udać bo ksiązka po pierwsze była fatalna (zresztą
                                                    Ballardowi powieści nigdy nie wychodziły za to w opowiadaniach jest mistrzem),
                                                    po drugie totalnie niefilmowa - zero akcji, zero wyraźnych bohaterów, nie ma do
                                                    czego się intelektualnie przyczepić i przetworzyć to na obraz. Film musiał
                                                    wysiec 90% psychologizmu z tekstu (a i w ksiązce ta psychologia była na
                                                    poziomie Wenusów i Marsów) i zrobić z tego perwersyjne widowisko. I to nie tak,
                                                    że ja nielubię wizualnej perwersji (w końcu Gothic jest jednym z moich naj
                                                    filmów) ale w tym filmie akurat ta perwesyjnośc do niczego nie prowadzi. Nuda,
                                                    psze paniom, po prostu:)
                                                    Jak już mam oglądac Cronnenberga to Videodrom, Bliźniaków albo Spidera - tego
                                                    ostatniego polecam szczególnie wraz z ksiązką, ino autora nie pamiętom:)
                                                    Pozdrowienia:)
                                                  • staua Re: Fajny film 03.05.05, 16:26
                                                    A mnie sie ten film (eXistEnz) nie spodobal, ale ogladalam do, jak tylko sie pojawil (4-5 lat temu? Nie
                                                    pamietam). Nie cierpie tez Jude Law...(vide "The Road to Perdition").
                                                    Juz wolalam Gothic. Albo "Sky Captain" (choc w tym tez jest Jude Law).
                                                  • daria13 Re: Fajny film 03.05.05, 19:55
                                                    braineater napisał:

                                                    > eXistEnz bardzo dobry film, Cronenberg wraca do robienia bardzo dobrych
                                                    filmów,

                                                    Wiedziałam, wiedziałam! Myślę, że dzięki TWA umiem już z pewnym przybliżeniem
                                                    określić Twoje upodobania zwłaszcza filmowe, tym bardziej, że w znacznym
                                                    stopniu pokrywają się z moimi:) Wiedziałam, że eXistEnz będzie Ci się podobał,
                                                    ale muszę przyznać, że obawialam się nieco o Crash, bo to był dla mnie film
                                                    niezapomniany o tyle, że najbardziej beznadziejny, najgorszy i najgłupszy, jaki
                                                    widziałam, biorąc pod uwagę filmy z tzw. ambicjami;)Totalna katastrofa, ale
                                                    obawiałam się nieco, czy ja aby dobrze go zrozumiałam, może on miał jakieś
                                                    ukryte walory, które do mnie nie dotarły. Twoja opinia sprawiła mi więc niemałą
                                                    ulgę;).
                                                    Jeśli rozmowa zeszła na Irwinga, to dziwi mnie nieco, że nie czytaliście i nie
                                                    oglądaliście Regulaminu tłoczni win (tytuł angielski wylecial mi z głowy).
                                                    Ekranizacja była nominowana w kilku kategoriach do Oskara, ale chyba tylko
                                                    Michael Caine dostał statuetkę za rolę drugoplanową. Dla mnie książka
                                                    zdecydowanie niezła, natomiast film kichowaty, więc w sumie można sobie darować.
                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • broch Re: Och 03.05.05, 14:47
                                                    "a ogladaliscie "Dzwi w Podlodze"? nie wiem, czy taki jest polski tytul. Nie
                                                    czytalam "Jednorocznej Wdowy", ale ten film mi sie podobal...)"

                                                    Film dobry rzeczywiscie (och ta pornografia), ksiazki nie czytalem i chyba nie
                                                    przeczytam Irving podobal mi sie tylko raz. Nie znaczy to ze filmy na podstawie
                                                    jego powiesci nie sa interesujace.
                                                  • staua Re: Och 03.05.05, 16:23
                                                    Czytalam tylko jednego Irvinga - "Swiat wedlug Garpa" (kilka razy, bo podobal mi sie), bo potem
                                                    zaczelam chyba "Setting Free for the Bears" i przerwalam. zupelnie do mnie nie trafilo. "Jednoroczna
                                                    Wdowe" kiedys skrytykowala moja znajoma i jakos nie zaczelam, choc normalnie jej opinie nie
                                                    pokrywaja sie z moimi (np. nie podobalo jej sie "Hitchhiker's Guide..."), teraz pewnie sprobuje.
                                                  • broch Re: Och 03.05.05, 16:39
                                                    "nie podobalo jej sie "Hitchhiker's Guide...""
                                                    jak mozesz!! :)
                                                    Pamietam jeszcze czasy gdy "Przewodnik..." byl czytany w Polskim Radio chyba
                                                    Program III.
                                                    Jedyne usprawiedliwienie to ze dziewczyna jestes a z dziewczynami (z reguly) o
                                                    SF sie nie pogada :).
                                                    Kompletne zamroczenie fantastyka mam za soba ale Adamsa lubie, choc musze
                                                    przyznac iz w pewnym momencie z nieopanowanego smiechu zostaje taki sobie smieszek.

                                                    "Czytalam tylko jednego Irvinga - "Swiat wedlug Garpa" (kilka razy, bo podobal
                                                    mi sie), bo potem zaczelam chyba "Setting Free for the Bears" i przerwalam.
                                                    zupelnie do mnie nie trafilo."

                                                    Fakt Garp to jedyna powiesc Irvinga ktora podobala mi sie. Generalnie wydaje mi
                                                    sie ze jest to pisarz kobiecy (wlaczajac w to Garpa). Tzn nie dla kobiet
                                                    wylacznie ale wlasnie kobiecy. Garpa dla mnie ratowal humor.
                                                  • braineater Re: Och, ten Irving:) 03.05.05, 16:42
                                                    Polecam jeszce Hotel New Hampshire w obu wersjach ksiązkowej i filmowej, bo to
                                                    dla mnie powieśc od Garpa lepsza a film zabawniejszy:)
                                                    Z reszty czytałęm jeszce 'Metodę wodną' i 'Uwolnić n iedźwiadka' ale prócz
                                                    tytułow i jakiegoś ulotnego wrażenia nijakości nic z tych ksiunszków w głowie
                                                    nie zostało:)
                                                    Pozdrowienia:)
                                                  • staua Ekranizacje Irvinga 08.05.05, 04:28
                                                    No i obejrzalam "Cider House Rules". Lepsze od "Drzwi". Duzo wiekszy ladunek emocjonalny.
                                                    Ale w obydwoch filmach podoba mi sie sceneria - Drzwi to Long Island (tu mieszkam :-)) a Cider -
                                                    Maine.
                                                  • broch Re: Ekranizacje Irvinga 08.05.05, 16:38
                                                    Maine, obok Oregonu (I Kalifornii) to mój ulubiony stan. W Oregonie mogę
                                                    mieszkać, w Maine przeżyć zimy bym nie chciał. W Maine podobały mi się znaki
                                                    drogowe "Uwaga renifery" oraz nieprzyzwoita wręcz ilość zieleni oraz bark
                                                    ludzkiej działalności.

                                                    Gdy leci się do Portland to stewardessa zawsze upewnia się czy na pewno wiemy do
                                                    ktorego.. Można się nieżle "przelecieć" :)
                                                  • staua Re: Ekranizacje Irvinga 08.05.05, 17:53
                                                    Nigdy w Maine, nie bylam, filmowe krajobrazy podobaja mi sie. I jest tam dobry instytut...
                                                    Ale moim wymarzonym amerykanskim miejscem zamieszkania jest Boston. I mysle, ze bede tam
                                                    mieszkac i pracowac za pare lat.
                                                  • daria13 Re: Ekranizacje Irvinga 09.05.05, 10:14
                                                    Jeśli Cider House Ci się podobało to za jakiś czas przeczytaj może książke, bo
                                                    jest bez porównania lepsza od filmu, dla mnie najlepsza po Garpie, choć nie
                                                    czytałam Hotelu New Hampshire, ani nie oglądałam filmu, a chyba warto.
                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • staua Re: Och 03.05.05, 17:02
                                                    To jej sie nie podobalo, mnie bardzo! I to ja jej to dalam, pewna, ze MUSI polubic...i nic. Zero
                                                    oddzwieku. To Norwezka :-)
                                                  • broch Re: Och 03.05.05, 17:18
                                                    aaa.. to zwracam honor, i precz z Norwezkami!
                                                  • staua Re: Och 03.05.05, 17:22
                                                    Precz!
                                                  • broch Re: Och 03.05.05, 18:08
                                                    W tym tygodniu wybieram sie na dwa filmy:
                                                    Wlasnie "Przewodnik.." oraz "Kingdom of Heaven"
                                                    Ten drugi interesuje mnie szczegolnie, poniewaz czasy krucjat zawsze mnie
                                                    fascynowaly. Juz wiem ze sa przeklamania (na razie wiem o tych ktore dotycza
                                                    postaci granej prze Orlando Blum), chce jednak zobaczyc bitwe pod Horns of
                                                    Hattin. Nie wiem tylko na ile Hollywood jest jeszcze w stanie zrobic dobry film
                                                    bez idiotycznej lopatologii i przekrecania faktow.
                                                  • daria13 Re: przecudnej urody 07.05.05, 00:27
                                                    film przed chwilą obejrzałam - Anioł w Krakowie - dawno nic nie nastroiło mnie
                                                    tak pozytywnie i ciepło. Film ma już kilka ładnych lat, ale tak się złożyło, że
                                                    wcześniej nie miałam okazji go obejrzeć. Zrealizowany z ogromną dawką ciepłego,
                                                    niewymuszonego humoru, może momentami nieco banalny, ale nade wszystko z nie
                                                    dającą się wprost opisać słowami kreacją Krzysztofa Globisza. Po prostu
                                                    majstersztyk, zawsze go lubiłam, ale nie wiedziałam, że on aż tak słodki może
                                                    być:)Piękną perełką aktorską jest też epizodyczna rola Treli, miód po
                                                    prostu.Kto z Was oglądał,niech się podzieli wrażeniami, bo może on tylko mnie
                                                    tak zachwycił, a kto nie oglądał, temu radzę to zrobić, choćby dla samego
                                                    Globisza i dla poprawienia sobie humoru:)
                                                    Pozdrawiam i przepraszam za brak polotu w mojej wypowiedzi, ale oczka same mi
                                                    się już zamykają, a ja musiałam się jeszcze na żywo z Wami podzielić
                                                    doznaniami:)
                                                  • staua Re: przecudnej urody 07.05.05, 04:06
                                                    Widzialam go z rok temu, rzeczywiscie fajny, jeden z pogodniejszych (mimo dawki powagi) polskich
                                                    filmow, jakie widzialam ostatnimi czasy. Globisz swietny.
                                                    Wydaje mi sie, ze w ostatnich latach polskie produkcje sa strasznie przygnebiajace... Wizje artystyczne
                                                    to jedno, ale tematyka... Moze dlatego, ze wiedze swa czerpie z zeszlorocznego festiwalu polskich
                                                    filmow w Lincoln Center, gdzie widzialam np. "Czesc, Tereska", "Dlug" i "Kilera" (mimo, ze jest komedia,
                                                    rzeczywistasc polska przedstawia tak samo w sumie, jak dwa pozostale). Zwlaszcza "Dlug" mnie dobil,
                                                    przez dobrych pare tygodni nie moglam sie otrzasnac, a i teraz, jak zaczynam o nim myslec (np. w tej
                                                    chwili), czuje sie okropnie. Jedynym filmem, ktory wyroznial sie, bo byl po prostu zupelnie inny, byl film
                                                    Kondratiuka z jego domu na wsi, "Wrzeciono czasu". Chyba nowsze jego filmy tez sa w tym klimacie.
                                                  • daria13 Re: a ja znowu 10.05.05, 23:00
                                                    niezły film dzisiaj widziałam - Rekonstrukcja, produkcja szwedzko-duńska w
                                                    reżyserii niejakiego Christoffera Boe. Film może nieco przepamprowany, jak mówi
                                                    moja kuzynka z poznańskiego, ale w sumie intrygujący ( nie mylić z
                                                    KONTROWERSYJNYM;)))
                                                    Jestem dziś okropnie śpiąca,więc tymczasem się dłużej nie rozpiszę, ale jeśli
                                                    nikt z Was nie oglądał, to opiszę jutro. Natomiast jeśli ktoś widział (liczę na
                                                    odłam skandynawski;) to się polecam.
                                                    pozdrawiam bardzo sennie:)
                                                    PS.
                                                    Czy Wy już wszyscy śpicie (a niektórzy ciężko pracujecie), czy nie czytacie
                                                    poezji (w co nie uwierzę) czy Wam się nie chce? Halo - odbiór!
                                                  • staua Re: a ja znowu 10.05.05, 23:03
                                                    Ja ciezko pracuje :-) Napisze o poezji, jak Ty bedziesz spac...
                                                  • daria13 Re: a ja znowu 10.05.05, 23:17
                                                    Z góry dziekuję i życzę, żeby praca nie była za bardzo ciężka.
                                                    Serdzecznie pozdrawiam:)
                                                  • staua Re: a ja znowu 11.05.05, 05:58
                                                    Ostatnio jest ciezka i coraz ciezsza chyba bedzie. Ale na szczescie lubie moja prace :-)
                                                  • beatanu Re: a ja znowu 11.05.05, 08:22
                                                    Odłam skandynawski nie wniesie niestety nic nowego a tym bardziej
                                                    konstruktywnego o niejakiej "Rekonstrukcji" - oprócz podziękowań dla Darii za
                                                    tipa o filmie. Przyznam, że o nim wcześniej nie słyszałam, poczytałam trochę
                                                    dopiero teraz, wygląda na to, że pan Boe (młodziutki duński reżyser) w
                                                    niebanalny sposób pokazał dość banalną historię. A przy okazji dostało mu się
                                                    za to, że za tło filmu wybrał najbardziej "trendziaste" miejsca w Kopenhadze.
                                                    Nie rozumiem tego zarzutu... Dario, czy Tobie taki trend trendy przeszkadzał w
                                                    odbiorze filmu? Pozdro z ciut cieplejszej (niż chwilowo W-wa) Uppsali :)
                                                  • beatanu Re: a ja znowu 11.05.05, 08:36
                                                    Zapomniałam napisać, że dzisiaj zamierzam w IP obejrzeć film Wójcika "Tam i z
                                                    powrotem". Widział ktoś?
                                                    :) A o poezji za chwilkę!
                                                  • daria13 Re: a ja znowu 11.05.05, 21:48
                                                    Trendziaste miejsca w Kopenhadze nijak mi nie przeszkadzały, bo w Kopenhadze
                                                    nigdy nie byłam i, co za tym idzie, miejsc poznać nie mogłam, choćbym chciała:)
                                                    Filmowi można zarzucić rzeczywiście pewną manieryczność,żonglerkę konwencją,
                                                    to, że jest postmodernistyczną, efektowną zabawą,podkreślającą umowność, ale
                                                    jest też na swój sposób prawdziwy, bo traktuje o najbardziej banalnych sprawach
                                                    miłości i zdrady.Najfajniejsze w tym filmie jest to, że będąc filmem o miłości
                                                    jest filmem o opowiadaniu o miłości (trochę się zakałapućkałam, sorry), bo jest
                                                    ten film jednocześnie o samym procesie tworzenia, pisania książki o miłości,
                                                    ufff.Ma ciekawą klamrę otwarcia i zamknięcia, a zdanie, że "jest to tylko
                                                    wymyślona opowieść,więc dlaczego tak boli", nie pozwala autorowi i jednocześnie
                                                    widzowi pozostać w bezpiecznej pozycji dystansu. Zdecydowanie wszystkim
                                                    polecam, choć jak już to kilkakrotnie manifestowałam, nie przepadam za filmami,
                                                    a zwłaszcza za książkami o miłośći i musi ten temat dla mnie być ujęty w
                                                    możliwie niekonwecjonalny sposób, żeby mnie zadowolić;). Może dlatego
                                                    Porozmawiaj z nią Almodovara tak mi się podobało.
                                                    Tam i z powrotem nie widziałam i nawet w ogóle nie kojarzę, może tylko z
                                                    Hobbitem, ale domniemywam, że to nie to:))))
                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • beatanu Tam i z powrotem 12.05.05, 08:40
                                                    daria13 napisała
                                                    Tam i z powrotem nie widziałam i nawet w ogóle nie kojarzę, może tylko z
                                                    Hobbitem, ale domniemywam, że to nie to:))))

                                                    Faktycznie, niefortunny tytuł:) Ale film bardzo dobry, naprawdę. Ciągle jestem
                                                    pod wrażeniem! Wspaniałe role Gajosa, Frycza i O. Lubaszenki, muzyka Krzesimira
                                                    Dębskiego, sprawnie opowiedziana historia, która zakończenie do ostatnich minut
                                                    nie jest oczywiste(podobno producent wymusił inny wariant niż ten zamieszczony
                                                    w oryginalnym scenariuszu!), niesamowicie rzetelnie oddana sceneria przaśnej
                                                    gomułkowskiej rzeczywistości, no i... sama historia. Nie chcę opowiadać
                                                    całości, kto ciekaw - proszę, oto link www.filmweb.pl/Tam,i,z,powrotem,
                                                    (2001),o,filmie,Film,id=31401.
                                                    Po projekcji filmu Janusz Gajos w rozmowie z dyrektorem Instytutu zastanawiał
                                                    się, dlaczego ten film przeszedł w Polsce bez większego echa, jak gdyby prawie
                                                    niezauważony(aczkolwiek kilka nagród zdobył). Może dlatego, powiedziałam
                                                    później bohaterowi wieczoru, w mniej oficjalnym spotkaniu z publicznością
                                                    (choć dalej w IP, ale już przy winie i papierosie,), że nie lubimy oglądać
                                                    filmów, które bolą? A w świetle politycznych sporów o tzw. listę pana W., o
                                                    kłótnie, kto na niej zdrajcą, a kto bohaterem ten film staje się jeszcze
                                                    bardziej aktualny i... może zaboleć bardzo. Bo dla mnie to film o niemożliwych
                                                    wyborach życiowych, o tym jak trudno być niezłomnym gdy jest się tylko i aż
                                                    człowiekiem... Robi się patetycznie, kończę. Ale cieszę się jak nastolatka z
                                                    możliwości porozmawiania z idolem z dzieciństwa i jednym z najlepszych polskich
                                                    aktorów :)
                                                  • beatanu Re: Tam i z powrotem 12.05.05, 08:42
                                                    Link złamał się w połowie, teraz całość:
                                                    www.filmweb.pl/Tam,i,z,powrotem,(2001),o,filmie,Film,id=31401
                                                    :)
                                                  • daria13 Re: Tam i z powrotem 12.05.05, 22:24
                                                    Z opisu filmu wygląda to na okropnie wydumaną intrygę, ale wierzę Ci na słowo,
                                                    że może dobrze zagrane i poprowadzone. Nie omieszkam przy okazji obejrzeć:).
                                                    A ja przed chwilą skończyłam oglądać z potomstwem (ja po raz kolejny, dzieci
                                                    pierwszy raz) Monty Phytona i świętego grala. Dwa razy musieliśmy zatrzymywać
                                                    film, bo potrzebowaliśmy dobrych pięciu minut, żeby wyśmiać się do syta. Chyba
                                                    jeszcze nigdy tak nie robiliśmy:))). Kuba, lat niecałe 10, zapytany, czy to
                                                    jest najśmiesznieszy film , jaki widział, odpowiedział bez namysłu, że tak, a
                                                    trzeba dodać, że skubany jest cholernie wymagający i taki bardziej
                                                    wybrzydzający na wszystko:)))
                                                    Czy wyobrażacie sobie większą obelgę, niż stwierdzenie, że wasza matka była
                                                    chomikiem, a od ojca jechało jagodą? Nie, nie może być nic gorszego!
                                                    Drugi raz spadłam z kanapy, kiedy rycerze, którzy mówili Ni! kazali królowi
                                                    Arturowi i jego rycerzom ściąć największe drzewo w lesie przy pomocy tego oto
                                                    śledzia! Piękne są też króliki, i ten drewniany i ten najbardziej krwiożerczy!
                                                    Ja ich kocham i kochać będę do końca dni swoich!
                                                    To jest coś, co można oglądać nieskończoną ilość razy i nigdy nie przestnie
                                                    śmieszyć. Amen.
                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • daria13 Re: Pilne pytanie do Beatanu! 13.05.05, 10:10
                                                    Dziś u nas puszczają film norweskiego reżysera Mariusa Hoista pt. Ważki
                                                    (Dyenstikker), który porównują w recenzji z Nożem w wodzie i twierdzą, że to
                                                    jeden z najciekawszych filmów norweskich ostatnich lat. Zapowiada się bardzo
                                                    ciekawie. Może przypadkowo słyszałaś, albo widziałaś i doradzisz, czy warto
                                                    rezerwować sobie wieczór.
                                                    Polecam się i serdecznie pozdrawiam:)
                                                  • nienietoperz Autostopem 13.05.05, 13:46
                                                    Kilka dni temu TWAowicze zapowiadali wyprawy kinowe na `Hitchhiker's Guide',
                                                    ciekaw jestem opinii. Moim zdaniem niespecjalnie wyszlo, gdzies po drodze zginal
                                                    uroczy, raczej powolny klimat ksiazki (oraz serialu, zrobionego mocno domowymi
                                                    technikami przez BBC kilkanaszcie lat temu, a teraz powtarzanego). Bronia sie
                                                    jako tako Arthur Dent i Ford Prefect, oraz rzecz jasna delfiny.
                                                    Pozdrowienia,
                                                    Wasz nntprz.

                                                    P.S. Czy tez jestescie ciekawi nowego JJarmuscha?
                                                  • braineater Re: Autostopem 13.05.05, 19:45
                                                    Błagam, toperzu, jeszce nie teraz:)
                                                    In poland dopiero w czerwcu premiera a chciałbym iśc z ręcznikiem i pewien, że
                                                    nie rozjadą mnie Vogoni:)
                                                    Pozdrowienia:)
                                                  • nienietoperz Re: Autostopem 16.05.05, 11:51
                                                    Nie bede, obiecuje, sie kajam, i w ogole. Z niewiadomych przyczyn dotarlo do
                                                    mnie, ze Vogoni demoluja RP rownolegle z UK.

                                                    A z wrazen filmowo-poweekendowych: udala sie nam swoista sztuka obejrzenia
                                                    `Dolce Vita' w sposob nastepujacy: najpierw druga polowe filmu, potem pierwsza.
                                                    Zorientowalismy sie, ze jest cos nie tak, kiedy film sie skonczyl, i wciaz nie
                                                    bylo sceny z lazeniem po fontannie. Musze przyznac, ze dodalo to specyficznego
                                                    uroku, i moze dlatego podobalo sie nam bardzo (zwlaszcza I polowa, czyli nasza
                                                    druga). Zdarzaly sie Wam takie przesuniecia chronologiczne (a raczej
                                                    achronologiczne)? A moze macie pomysl na jakas ksiazke/film, ktorej pociecie i
                                                    sklejenie znow w innej kolejnosci moglo by posluzyc?

                                                    Pozdrowienia,
                                                    W. nntpz
                                                  • braineater Przesuw:) 16.05.05, 12:21
                                                    Historyjka podobna z 'Shaftem' oglądanym z divix'a na kompie.
                                                    Lezym sobie z zoną, patrzym, doceniajem Samuela L. Jacksona i nagle nastepuje
                                                    jeden z momentów kulminacyjnych, kiedy cała policyjna brygada wpada do meliny,
                                                    kamera pokazuje zewnętrzną klatkę schodową i obraz się zatrzymuje. W tle cały
                                                    czas słychać strzały, okrzyki itp, więc moi, w końcu po skończeniu 4ch lat
                                                    historii filmu i przedmiotów naookoło, niemalże fachowiec:), zaczynam się
                                                    zachwycać: 'ach, jakież to pomysłowe, pozostawić wszystko domyslności widza. Że
                                                    nie tak bezpośrednio, tylko, że pomyslec trzeba itd' a małzonka szacowna,
                                                    przyzwyczajona już do tego typu rezonerstwa, zadała tylko jedno pytanie -
                                                    'powiedz mi, czemu tam słychać, że oni ścigają się autami?'


                                                    Teraz już wiem, że opcja Anti-Freeze, ma swój istotny cel:)
                                                    Pozdrowienia:)
                                                  • staua Re: Autostopem 13.05.05, 21:24
                                                    Chyba wybiore sie w przyszlym tygodniu (ten weekend mam zapchany, choc juz graja w najblizszym
                                                    kinie)
                                                  • beatanu Re: Pilne pytanie do Beatanu! 13.05.05, 19:40
                                                    Dario, być może ta odpowiedź to już musztarda po obiedzie, ale niedawno
                                                    zakończyłam prace polowe, wróciłam ze wsi i dopiero teraz przeczytałam "Pilne!"
                                                    Filmu nie widziałam, ale słyszałam o nim, czytałam recenzje i do
                                                    wielkości "Noża w wodzie" chyba mu trochę daleko... Ale na pewno warto
                                                    obejrzeć, chociażby dla pięknych (ponoć) pejzaży - film kręcono w środkowej
                                                    Szwecji... No i lubię aktorkę Marię Bonnevie chociaż nie wiem czy akurat w tym
                                                    filmie zachwyca:)
                                                  • daria13 Re: Głową w mur w telewizji !!!!! 13.05.05, 23:05
                                                    Ważek nie obejrzałam, bo zaczynały się o 20 i nie zdążyłam, ale mam nadzieję,
                                                    że powtórzą, bo na Ale kino lecą filmy często cyklicznie:)
                                                    Mam dobrą wiadomość dla członków TWA z kraju i jednocześnie posiadaczy talerzy;
                                                    we wtorek na Canal+ premiera filmu Głową w mur,rewelacji ostatniego sezonu.
                                                    Jeszcze nie miałam okazji, więc już się cieszę. Pora troche ciężka, bo zaczyna
                                                    się o 23, ale myślę, że warto.
                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • daria13 Re: Głową w mur w telewizji !!!!! 18.05.05, 16:20
                                                    Obejrzałam! Kochani - koniecznie!. Może nie arcydzieło, ale film do obejrzenia
                                                    bezwarunkowo. Doskonałe proporcje, niczego nie ma tu za dużo czy za mało, nie
                                                    ma uproszczeń, o które nie trudno przy historyjce o znudzonej panience i
                                                    mężczyźnie w średnim wieku i po przejściach, których łączy dziwny związek, co
                                                    świadczy o prawdziwym talencie reżysera, Fatih'a Akin'a! Film o wykorzenionych,
                                                    wyobcowanych emigrantach, ale nie tylko, o miłośći, ale zupełnie inaczej.
                                                    Akin burzy raz po raz tradycyjna strukturę i raz po raz do niej powraca, gdy
                                                    historia zatacza kolejne kręgi. Do tego niesamowita twarz głównego bohatera z
                                                    jakimś takim żarem, a jednocześnie ze zwierzęcą niemal rozpaczą (bo zwierzęta
                                                    też rozpaczają, nieprawdaż?). No i muzyka - punk połączony z ludową muzyką
                                                    turecką. Przez cały film siedziałam wbita w fotel i rozwartą paszczą:) Ciągle
                                                    myślę o tym filmie. Przepraszam za ten nieopanowany wybuch entuzjazmu, ale ten
                                                    typ tak ma;)Dla mnie RE-WE-LA-CJA!
                                                    Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)
                                                  • beatanu Re: Głową w mur w telewizji !!!!! 18.05.05, 19:19
                                                    Dario,rozumiem doskonale, czulam podobnie jakies piec-szesc tygodni temu!!!
                                                    Po obejrzeniu tego filmu zaczelam tez nalogowo (?) sluchac Sisters of Mercy...
                                                    :)
                                                    Tak jak Ty polecam film kazdemu!
    • beatanu Zauroczył mnie Aki Kaurismäki! 05.06.05, 09:49
      O ile pamiętam Daria wspominała kiedyś "Człowika bez pamięci" tegoż reżysera. A
      czy ktoś jeszcze widział?

      Obejrzałam wczoraj właśnie ten film i... powalił mnie. Taki trochę
      Jarmuschowski, ale w swej fińskiej lakoniczności jeszcze bardziej perfekcyjny.
      Nieuśmiechające się twarze, odklejone dialogi, symbolika niektórych scen, no i
      ta subtelnie zapodana historia miłosna... I muzyka!!! Właściwie nie wiem
      dlaczego, ale cholernie wzruszyła mnie scena, w której NN prosi w barze o
      bezpłatny wrzątek, wyciąga z kieszeni pudełeczko z używaną torebką herbaty
      ekspresowej i wkłada ją do parującego kubka...

      O filmie słyszałam sporo już kilka lat temu i zawsze coć stawało mi na
      przeszkodzie, żeby go zobaczyć. A tu szwedzka telewizja publiczna sprawiła taką
      miłą niespodziankę: Aki Kaurismäki x 4. Czyli przede mną jeszcze "Cyganeria"
      (tak, na podstawie opery Pucciniego), "I hired a contact killer" i "Dziewczyna
      z fabryki zapałek"

      Widział ktoś te (albo jeszcze inne?) filmy?
      Pozdrawiam porannie :)
      • daria13 Re: Proszę o radę:) 10.06.05, 14:47
        • daria13 Re: Proszę o radę:) 10.06.05, 14:59
          Ups;)))
          Tak się złożyło, że nie było mi dane czytać Adamsa, a dziś wchodzi do kin
          Autostopem przez galaktykę i mam dylemat, bo chcę koniecznie przeczytać te
          książeczki i myślę, że mogłyby mi sie podobać, a boję się, że po obejrzeniu
          filmu mogę już nie mieć takiej frajdy z czytania. Z drugiej strony bardzo mnie
          ten film pociąga, bo mam ochotę na coś lekkiego i śmiesznego, a i Młodej bym
          frajdę pewnie zrobiła.
          Jak myślicie?
          Ps.
          Dzisiaj chyba pijemy szampana, bo zdaje się, że 1000 lada moment pęknie:))))
          Okazja przednia!
          • nienietoperz Re: Proszę o radę:) 10.06.05, 15:21
            Nie, Dario, tylko nie do kina najpierw! Postaraj sie zdobyc choc pierwsza czesc
            - przeczytasz na pewno bardzo szybko. Gdzies w nienietoperzowej grocie powinna
            sie walac CD z nagranymi oryginalnymi sluchowiskami BBC Radio 4 - pewnie pliki
            zajmuja mase miejsca (no i sluchanie trwa dluzej), ale jesli nie znajdziesz
            wersji papierowej, to sluze probami przesylania (najwczesniej w poniedzialek).
            Mysle, ze bez znajomosci ksiazki stracisz duzo, chociaz mam takich znajomych,
            ktorzy ksiazek nie czytali, a film im sie podobal.
            pzdr
            nntpz
            • braineater Re: Proszę o radę:) 10.06.05, 15:30
              Jeśli chcesz, to mogę ci wrzucic na skrzynię Autostopem po angliczańsku i dwa
              pierwsze tomy po polsku, tyle, że moim zdaniem żadne z 3ch tłumaczęń polskich
              nie jest dobre - ma ksiązka wybitnego pecha, no a poza tym jest dość cięzka do
              przełożenia.

              No i zgodnie z Toperzową ideą równiez najsamprzód polecłabym słowa nie obraz, a
              jeśli obraz to np w starej angielskiej wersji dla TV BBC.

              Toperz - czy Marvin i Zaphod są tak fatalni jak na zajawkach, czy niepotrzebnie
              się zawczasu uprzedzam?

              Pozdrowienia:)
              • nienietoperz Re: Proszę o radę:) 10.06.05, 15:54
                Uwaga psucz (tak sie chyba tlumaczy spoiler?), choc niedoslowny (nie zdradzam
                zakonczenia)

                Zajawek nie widzialem, ale fatalni sa niewatpliwie.

                Marvin wizualnie OK, ale cale cudowne, angielskie zrzedzenie zniknelo w krotkich
                wypowiedziach sugerujacych publicznosci z wdziekiem mlota pneumatycznego : ten
                robot to schizofrenik, buhahaha.

                Zaphod byl genialny w starej wersji BBC, z gumowa glowa druga wyrazajaca
                idealnie samopoczucie kogos na transgalaktycznej imprezie w okolicach 3 am.
                Ten sie nie umywa.

                Na pocieszenie Artur jest nawet OK.
              • daria13 Re: Proszę o radę:) 13.06.05, 11:46
                Dzięki za wszystkie informacje i propozycje dotyczące Autostopu. Rozpusćiłam
                już wici i pewnie zaraz będę miała dostęp do ksiązki, bo jednak słowo drukowane
                tradycyjnie preferuję zdecydowanie. Ale za dobre chęci bardzo dziękuję:)
                Pozdrawiam serdecznie:)
    • staua Re: Vidi 12.06.05, 20:45
      "Being Julia", wlasnie skonczylam ogladac i przylecialam na forum. Swietna Annette Bening, zwlaszcza w
      ostatnim przedstawieniu, gdzie zamiast bedac zalosna, starzejaca sie gwiazda udowadnia wszystkim,
      ze to oni sa zalosni.
      • staua PS 13.06.05, 02:55
        No i oczywiscie jest tam swietny Irons, jesli Zona Braineatera jeszcze nie widziala :-)
        • broch taka sobie krytyka... 13.06.05, 06:11
          Mnie ten film rozczarował. Uważam że Szabo ma na swoim koncie zdecydowanie
          lepsze produkcje. Bening też mnie nie zachwyciła, dość sztampowa gra. Film
          nierówny, wyraźnie widoczne pęknięcie (gdzieś tak po nieco mniej niż godzinie),
          pierwsza cżeść po prostu słaba, druga lepsza ale filmu (dla mnie) nie ratuje.
          Wszyscy naokoło powtarzają Julii jak to ona sceną żyje (a wydawałoby się iż
          główna bohaterka o tym wie), co jakiś czaś zabawny kalambur i tyle.

          Bening dwukrotnie rywalizowała o Oskara z Swank. Oba razy przegrała i słusznie.
          Jest to jedna z "Tych" amerykańskich aktorek z tzw klasą, choć za wielkimi
          słowami niewiele się kryje za wyjątkiem amerykańskiej potrzeby własnej błękitnej
          krwii.

          • staua Re: taka sobie krytyka... 13.06.05, 15:17
            Wiesz co, masz pewnie racje, ja chyba po prostu lubie takie filmy (blekitna krew, okres miedzywojnenny
            albo dziewietnasty wiek itd). Nie lubie filmow z Hilary Swank, chociaz nie ujmuje jej talentu...
            "Being Julia" najslabszy jest w srodku, ja w pewnym momemcie stracilam nadzieje na rozwoj sytuacji,
            moze dlatego potem bardziej sie cieszylam, dlatego mysle, ze moglo to byc zamierzone (takie celowe
            znudzenie widza dla wiekszego kontrastu na koncu?). Wydaje mi sie, ze Julia przezywa naprawde
            kryzys kobiety w srednim wieku, ktorej sie wydaje, ze to ostatnia chwila, zeby cos zmienic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka