Dodaj do ulubionych

Veni, vidi, vici

17.04.12, 19:21
z tego wszystkiego, tom odpowiedziała m.in. i na takie ogłoszenie jedno o castingu.
se pomyślałam, że może się na statystkę załapię ja.
duża agencja, nie jacyś oszuści, którzy chcą kasy za zdjęcia próbne.
kazali zdjęcie przysłać i na parę pytań odpowiedzieć.
zrobiłam tak, a oni zaprosili mnie na casting ten.
no ale pomyślałam, że ja jestem zbyt nieśmiała, by się tam pchać i jednak nie zamierzałam iść.
wczoraj jednak zdecydowałam, że się przełamię i pójdę.
wypełniłam ankietę z pytaniami ciekawymi co niektórymi.
pełno ludzi było, więc potem 2 i pół godziny czekałam, ale sobie czytałam bardzo ciekawą książkę o nowym podejściu do leczenia uzależnień czyli psychoterapii w redukcji szkód - Andrew Tatarsky.
w końcu mnie poprosili, narobili fotek i obkamerowali z każdej strony i coś kazali do kamery o sobie powiedzieć.
i jakby mnie piorun strzelił - nieśmiałość wzięli diabli czy kto tam inny, a ja na luzie naopowiadałam.
i się fotograf mnie pyta czy ja na statystkę czy też do roli, a Głównodowodząca na to, że ona mnie na statystkę nie da, tylko do roli koniecznie.
no i jeszcze ze mną scenkę odegrała - że niby ja jestem ja, a ona mój syn i się miałam kłócić.
się z synem ja nie kłócę moim wcale już, ale co tam - nakłóciłam się tak, że Głównodowodząca nie dała numerku przypisanego mnie, jak wielu innym, by szli na chatę i się dopytywali, tylko go zatrzymała, bo powiedziała, że ja taka dobra, iż ona już sama dopilnuje, bym coś zagrała.
i jeszcze mi powtórzyła na wyjściu, żem była po prostu świetna.
oczywiście te role dla amatorów, to gównie dotyczą paradokumentów itd. - mało ambitne produkcje, ale co tam.

zaciekawiło mnie czy ja już nie jestem nieśmiała, czy co tam się stało, iż nie wstydziłam się nic, a nic.



Obserwuj wątek
    • czan-dra Re: Veni, vidi, vici 17.04.12, 19:27
      Jak się staniesz sławna, to dasz autograf?
      Tak bez kolejki, nie lubię się przepychać.
      A w ogóle to GRATULUJĘ...;)
      --
      PiSowcy, dyskusja z Wami jest stratą czasu, więc od razu przejdźcie do obelg.
      • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 17.04.12, 19:52
        pewno, że mi na zarobieniu paru groszy zależy, bo było trochę nieszczęść ostatnio kasę pożerających, ale prawdę mówiąc, to najbardziej się cieszę, że się przełamałam.
        bo jeszcze 2 dni temu byłam pewna, że nie pójdę.
        no i gdy tak czekałam dziś z tymi ludźmi, to wciąż mocno zalękniona i onieśmielona tak, że wstydziłam się nawet spytać czemu ja tak długo czekam, gdy włażą inni, którzy po mnie przyszli.
        /a to byli chyba ci, którzy przed południem się nie załapali./
        no a potem, gdym tam wlazła przed kamerę i aparat, jeszcze mi to pudełko z mikrofonem przyczepili, to mnie totalny luz ogarnął.
        nie wiem czemu.
        i to było bardzo miłe, gdy mnie tak chwaliła Głównodowodząca i przyszła dziewczyna z recepcji, drzwi otworzyła i wszyscy w poczekalni słyszeli i się gapili na mnie, ale fogóle mnie nie stresowało to już.

        a wiecie kogo tam chętnie widzą bardzo ?
        cudzoziemców - tych, którzy nie są biali i osoby wyróżniające się czy to wzrostem czy tuszą.
        także chyba ludzi nie zaliczających się do młodzieży, bo młodych najwięcej jest.

        • ave.duce Re: Veni, vidi, vici 17.04.12, 20:06
          olga_w_ogrodzie napisała:

          > także chyba ludzi nie zaliczających się do młodzieży, bo młodych najwięcej jest

          To nie w porządku! Przecież

          Jakbyś nie zauważyła, to ten kraj utrzymują ludzie młodzi. Ludzie, którzy pracują, płacą składki i nie chorują (nie obciążają systemu). Ot są piękni i młodzi.
          Po starszym pokoleniu nie odziedziczyliśmy nic, prócz długów i garba na karku, który co rusz wypomina jak mają żyć.

          --
          @ nie chce mi się @ <<< Michaił Bułhakow >>>
          „Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
          > Forum ze Dworum/Freedom
          • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 17.04.12, 20:36
            oczywiście, że nie w porządku.
            jak może takie chamstwo obciążające system pokazywać się ludziom na oczy i jeszcze wygrywać z młodzieżą.
            przecież to jasne, że kto nie młodzież, to ma siedzieć w domu i się wstydzić, że jeszcze żyje.

            /swoją drogą, jak dla mnie, ta wypowiedź skompromitowała autora na amen amenów./
        • nihilyst Re: Veni, vidi, vici 17.04.12, 21:52
          olga_w_ogrodzie napisała:

          > pewno, że mi na zarobieniu paru groszy zależy, bo było trochę nieszczęść ostatn
          > io kasę pożerających, ale prawdę mówiąc, to najbardziej się cieszę, że się prze
          > łamałam.

          nawet małe zwycięstwa nad sobą cieszą
          na przykład uwielbiam siebie ostatnio za to, że po wielu latach przypomniałam sobie
          że bardzo lubię pływać i jestem nawet w stanie ruszyć się na basen sprzed kompa

          Twój casting - to już wyższa szkoła
          tym bardziej fajnie

          a młodzi długo młodzi nie pobędą
          i niekoniecznie będą wkrótce mieli ochotę na historie o małolatach

          --
          ~ Ale na serio. Nie wszyscy nadają się do kochania.
          tojajurek
        • trusiaa Re: Veni, vidi, vici 18.04.12, 09:10
          olga_w_ogrodzie napisała:
          a potem, gdym tam wlazła przed kamerę i aparat, jeszcze mi to pudełko z mikrofonem przyczepili, to mnie totalny luz ogarnął. nie wiem czemu. i to było bardzo miłe, gdy mnie tak chwaliła Głównodowodząca

          Bo Ty jesteś normalnie zwierzę medialne, Olgo! :) Jak to dobrze, że coś Cię tknęło, dałaś się ponieść fantazji ułańskiej i spróbowałaś swoich sił. Jestem z Ciebie dumna jak pif paf i szczerze zazdraszczam odwagi i siły.
          Satysfakcji i frajdy Ci życzę mnóstwo.
          Dla Ciebie, na szczęście :)

          https://maizehutton.com/bmz_cache/c/cf9d71b9c53f316527725e87be213b7c.image.250x250.jpg
    • scoutek Re: Veni, vidi, vici 17.04.12, 19:41
      wynika z tego niezbicie, żeś urodzona do bycia przed kamerą, jak nieśmiałość tracisz:))))
      urodzona gwiazda, moje gratulacje, poznali się na Tobie, niegłupie:)


      --
      z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
    • damakier1 Re: Veni, vidi, vici 17.04.12, 19:44
      Gdy Olga się nasza postara,
      To w ślady podąża Cezara,
      A gdy się do tego nie leni,
      To vici, i vidi, i veni.
      I jeszcze zdobędzie Oskara!

      Bardzo gratuluję, bardzo się cieszę i bardzo ściskam.
      --
      "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
      (aut.: ToJaJurek)

      wwwtrembil.blox.pl/html
    • iza.bella.iza Re: Veni, vidi, vici 17.04.12, 20:17
      Moją najserdeczniejszą przyjaciółkę, której życie społeczne było zrujnowane przez nieśmiałość, namówiłam kiedyś na casting do "Pianisty", bo wygląd miała wówczas odpowiedni i ma hopla na punkcie historii holokaustu. Poszła z ciekawości, nie licząc na sukces. Przepuściła wszystkich i wlazła jako ostatnia, rozważając się do ostatniej chwili salwowanie się ucieczką. No i... zrobiło się z nią dokładnie to samo co z Tobą:) Zagrała dwa epizody! A jej nieśmiałość szlag trafił raz na zawsze!!!

      --
      remez2 napisał:
      I miła jesteś, i kulturalna, i dobrze wychowana. A zwłaszcza mądra. Naprawdę miło Cię czytać.
      • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 17.04.12, 22:41
        no właśnie to dziwne, co Scoutek mówi i Ty, ale prawdziwe się okazuje to czasem.
        choć ja chyba wiem na czym to, przynajmniej w części, polegało.
        bo ja najbardziej jestem skrępowana, gdy coś się łączy z proszeniem kogoś o coś czy czymś, co mi się wydaje zawracaniem komuś głowy.
        a tu ja wszak nie prosiłam o nic.
        oni dali ogłoszenie, ja wysłałam zdjęcie, odpowiedziałam na pytania i mnie zaprosili.
        i im tam zależy, by mieć jak największą bazę ludzi, więc nikt łaski nie robił mi.
        a gdy ta kamera chodziła i miałam być zła i się kłócić, to się w sekundkę tak wczułam, że nie miałam czasu na wstydzenie się tylko się improwizacją zajęłam.

        • iza.bella.iza Re: Veni, vidi, vici 17.04.12, 22:53
          Kiedyś czytałam, że większość aktorów to z natury nieśmiali ludzie. Gdy grają to ta nieśmiałość gdzieś się chowa.

          --
          remez2 napisał:
          I miła jesteś, i kulturalna, i dobrze wychowana. A zwłaszcza mądra. Naprawdę miło Cię czytać.
    • witekjs Re: Veni, vidi, vici 17.04.12, 20:37
      Miła Olgo. Gratuluję Ci i bardzo się cieszę, ze spotkała Cię tak piękna przygoda.
      To z pewnością pierwszy, krok do wielu ciekawych przeżyć.
      Wspaniałe jest również to, że opuścił Cię lęk i brak wiary w siebie.
      Veni, Vidi, Vici !!

      Pozdrawiam. Witek }:-})=
    • almetyna_ilmatar Re: Veni, vidi, vici 17.04.12, 22:41
      Kochana Olgo, wspaniale się spisałaś!
      Może się zdziwisz, ale ja od dawna wiem, że wcale nie jesteś nieśmiała. Właśnie tego dowiodłaś.
      A kasa kochana jest dobrym motywatorem.
      Spodziewam się, że już na dobre zasmakujesz w jupiterach, jak dotąd znam jednego aktora i drugiego przelotnie, będziesz pierwszą znajomą aktorką :-)

      I tego się trzymajmy, kochana Olgo!

      --
      almetyna.blox.pl
      Skromnie przypominam: - Wielką jesteś Artystką, Almetyno. - rzekła Dama, co "ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą." (aut.: ToJaJurek)
      • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 17.04.12, 22:52
        jeszcze raz wszystkim dziękuję.
        będę relacjonować o ile będzie co.

        w ogóle nadaje się na reportaż ta heca cała, bo ciekawi ludzie tam poprzychodzili.
        jedna dziewczyna młoda z wyglądu i ubioru była jak wyjęta z filmu Felliniego.
        a ja przez cały czas na dodatek nie wiedziałam, co się dzieje dziwnego za drzwiami.
        sądziłam, że Głównodowodząca co jakiś czas wścieka się na fotografa i go wyzywa, bo słychać było jej wrzaski albo jakieś wypominania łzawe czy teksty dziwaczne całkiem.
        a ona po prostu coś chciała wyciągnąć od niektórych osób i sprawdzić czy dadzą radę zagrać.
        no ale kandydaci się nie odzywali, więc tylko ją słyszeliśmy i się baliśmy w tej poczekalni, że to jakaś jędza jest.
        dopiero, gdy mi tę kłótnię zaproponowała, to skumałam o co idzie.
        no ale mnie to było słychać nie gorzej, niż ją.
        • ta Re: Veni, vidi, vici 17.04.12, 23:30
          Oj, jak fajnie, kariera przed tobą ;)
          Super wydarzenie, dające satysfakcję, zabawę i oby woreczek brzęczący.
          Tak trzymaj Olgo, baw się dobrze, wierz w siebie i żyj radośnie.
          I sprawozdawaj.

        • scoutek Re: Veni, vidi, vici 18.04.12, 09:19
          olga_w_ogrodzie napisała:

          > jeszcze raz wszystkim dziękuję.
          > będę relacjonować o ile będzie co.

          a ja będę miała o czym pisać na blogu:)

          --
          z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
    • gat45 Jednym słowem - kinozwiezda z Ciebie !!! 18.04.12, 09:29
      Mogę powiedzieć coś głupiego, Olgo ? Mogę ?
      Jestem z Ciebie dumna.
      Wiem, że to nie ma sensu, ale naprawdę jestem. Co za egoizm !:)

      A swoją drogą : żywię niekłamany podziw dla ludzi, którzy umieją zachowywać się naturalnie wiedząc, że "są utrwalani". Ciekawa jestem, od czego to zależy w konstrukcji osobniczej. Bo znam (i to bardzo dobrze) takich, których nawet oko znajomego aparatu fotograficznego mumifikuje do imentu.
      • olga_w_ogrodzie Re: Jednym słowem - kinozwiezda z Ciebie !!! 18.04.12, 12:03
        gat45 napisała:

        > Mogę powiedzieć coś głupiego, Olgo ? Mogę ?
        > Jestem z Ciebie dumna.
        > Wiem, że to nie ma sensu, ale naprawdę jestem. Co za egoizm !:)

        nie jest głupie to, ale bardzo miłe.
        gdym ja stamtąd wyszła, to ktoś mógłby sądzić, że jakaś nie teges ja, bo się sama do siebie uśmiechałam z zadowolenia, że poradziłam.
        mnie w podstawówce to pchali na zajęcia teatralne w Domu Kultury z powodu recytacji moich.
        bo zawsze na apele mnie brali do recytowania.
        ale ja się lękałam, bo mała byłam i oni mnie stawiali na krzesło przed tłum innych dzieciaków i, choć na czas recytacji się spinałam i było ok, to przed nią był lęk i wstyd, a po niej poadrenalinowy zjazd.
        a teraz zjazdu nie było, tylko dużo satysfakcji, iż przylazłam tam jednak i się nie spłoszyłam wcale.
    • damakier1 Re: Veni, vidi, vici 18.04.12, 10:25
      A przyznasz się, Olgo, kogoś tak naprawdę miała przed oczyma (bo syna z pewnością nie), żeś tak doskonale we wściekłą jędzę zdołała sie przedzierżgnąć?
      --
      "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
      (aut.: ToJaJurek)

      wwwtrembil.blox.pl/html
      • gat45 Re: Veni, vidi, vici 18.04.12, 11:25
        Przypuszczam, że samą Głownodowodzącą, która Olgę przetrzymała w strachu i niepewności i jędzą się podczas tego oczekiwania wydawała.

        Ciekawam, co Olga powie ?
      • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 18.04.12, 11:54
        przed oczyma syna nie było.
        Głównodowodzącej nie.
        Ave Tej Złej nie, bo też nie jest zła ona, no to się nie nadawała.

        po prostu Głównodowodząca stała się moim synem, ale wcale nie tym, którego mam, tylko jakimś idiotą - agresywnym egoistą, który mnie latami wykorzystywał, a teraz ja powiedziałam, że dość tego, gdy przylazł i chciał stówę na zioło.
        się tak ta kłótnia rozwinęła, że aż go z domu wywalałam i oczywiście sobą bym nie była, gdybym potem się powstrzymała od tłumaczenia, że mój syn nie jest taki i się tak nie kłócimy wrednie nigdy.
        Głównodowodząca na to ze śmiechem, że wie, wie wszak, iż udawane, ale, że przekonującą byłam.

        mnie chyba kamera uruchamia.
        pozowanie do zdjęć, to nie tak bardzo.

        • iza.bella.iza Re: Veni, vidi, vici 18.04.12, 20:40
          A ja mam coś takiego, że jak mi się uzbiera dużo złości czy żalów jakowychś do kogo bądź, to kupuję schab środkowy lub wołowinę przednią. Kroje toto na kotlety i potem każdy z nich porządnie napieprzam tłuczkiem, wyobrażając sobie, że to ów ktoś, co mię wkurzył do imentu. Uwalnia mię to z nadmiaru żółci i na smak bitek wpływa znakomicie :D
          --
          remez2 napisał:
          I miła jesteś, i kulturalna, i dobrze wychowana. A zwłaszcza mądra. Naprawdę miło Cię czytać.
          • magdolot Re: Veni, vidi, vici 19.04.12, 01:07
            Gratulacje, Olgo! Cudnie że tam poszłaś i lwica kameralna obudziła w Tobie się ze grzywą i pazurem i fszystkim! Życzę Ci dalszych fascynujących przygód, a nam Twoich sprawozdań z! Szapobasik!
            https://isvm.blox.pl/resource/bialy20lew.jpg
              • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 19.04.12, 01:47
                no.
                naprawdę są białe lwy te.

                " Doniesienia o istnieniu białych lwów na terenie Afryki były znane od stuleci. Wobec braku namacalnych dowodów były przez długi czas uważane za wytwór wierzeń, legend czy mitów. Obecnie wiadomo, że oprócz spotykanych osobników albinotycznych wśród lwów zdarzają się przypadki naturalnego, całkowicie białego ubarwienia. Jest to spowodowane działaniem genu recesywnego, występującego u obojga rodziców, co zdarza się bardzo rzadko.
                Pierwszy udokumentowany przypadek napotkania białego lwa pochodzi z 1928 roku. Kolejne przypadki odnotowano w latach 40. i 50. XX w. W 1975 w przylegającym do Parku Krugera prywatnym rezerwacie Timbavati znaleziono miot złożony z dwóch całkowicie białych (samiec i samica) i jednego normalnie ubarwionego lwiątka (samica). Białe lwiątka zaliczane do podgatunku Panthera leo krugeri zostały przewiezione do ogrodu zoologicznego w Pretorii. Zyskały rozgłos dzięki książkom Chrisa McBride'a "The White Lions of Timbavati" i "Operation White Lion". Białe lwiątka, w przeciwieństwie do normalnie ubarwionych, nie mają cętek na skórze, rodzą się niemal całkowicie białe. Z wiekiem ich futro ciemnieje, nabierając koloru kości słoniowej lub kremowego. W ogrodach zoologicznych zdarzają się również przypadki narodzin lwiątek o nietypowo jasnym ubarwieniu zbliżonym do białego.
                Wszystkie z dotychczas poznanych białych lwów występujących w warunkach naturalnych pochodzą z okolic Parku Krugera. Pozostałe prawdopodobnie zostały wybite przez człowieka. Żądni myśliwskich trofeów turyści gotowi są zapłacić wysoką cenę za możliwość zabicia białego lwa[23].
                Większość żyjących współcześnie białych lwów została uzyskana w niewoli poprzez celowe kojarzenie par osobników posiadających odpowiedzialny za takie ubarwienie gen. Badacze uważają, że osobniki hodowane w ogrodach zoologicznych pochodzą z co najmniej trzech różnych linii genetycznych, co daje szanse na odtworzenie większej populacji[24]."
                pl.wikipedia.org/wiki/Lew

                • ave.duce Re: Veni, vidi, vici 19.04.12, 07:46
                  Sto lat temu pierwszy raz widziałam białego tygrysa bengalskiego,
                  a właściwie tygrysicę - Mohini jej było, w National Zoo w Wa. DC.

                  www.felineconservation.org/fcf/9_generations_of_white_tigers.htm
                  Tu można sobie powycieczkować też >

                  nationalzoo.si.edu/default.cfm
                  --
                  "szczególnie znienawidzonego prezydenta, byłego dziś, nieżyjącego, ś.p. mojego brata" >
                  Prezes Jarosław K.
                  Forum ze Dworum/Freedom
              • damakier1 Re: Veni, vidi, vici 19.04.12, 09:25
                ale naprawdę są takie lwy białe na świecie tym bożym ?

                Lwy białe są. Tylko białych myszek nie ma.

                --
                "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
                (aut.: ToJaJurek)

                wwwtrembil.blox.pl/html
                  • damakier1 Re: Veni, vidi, vici 19.04.12, 11:11
                    Co do słoni różowych pewności nie mam. Pająki są na pewno.
                    --
                    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
                    (aut.: ToJaJurek)

                    wwwtrembil.blox.pl/html
                • witekjs Re: Veni, vidi, vici 19.04.12, 10:55
                  damakier1 napisała:

                  > ale naprawdę są takie lwy białe na świecie tym bożym ?
                  >
                  > Lwy białe są. Tylko białych myszek nie ma.
                  >

                  U lekarza siedzi elegancki pan i skarży się, że ciągle chodzą po nim jakieś robaczki i zwierzątka.
                  Przy tym energicznie, dwiema rekami strząsa je z marynarki.
                  Na to doktór, gwałtownie odsuwa się od niego, krzycząc : tylko nie na mnie, proszę!
    • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 14.05.12, 19:32
      dostałam scenariusz.
      w środę próba, a nagranie w czerwcu.
      ale ja nie wiem czy sobie opinię mam szargać odegraniem ksenofobki.
      brzydzi mnie to.
      bym była aktorką, to ok.
      ale nie jestem, więc się nie mam chęci wcielać w kogoś takiego.
      • witekjs Re: Veni, vidi, vici 14.05.12, 19:41
        olga_w_ogrodzie napisała:

        > dostałam scenariusz.
        > w środę próba, a nagranie w czerwcu.
        > ale ja nie wiem czy sobie opinię mam szargać odegraniem ksenofobki.
        > brzydzi mnie to.
        > bym była aktorką, to ok.
        > ale nie jestem, więc się nie mam chęci wcielać w kogoś takiego.

        To już jest prawdziwa ROLA, do odegrania, a nie bycia sobą, jak zwykły "naturszczyk".
        Znaczy to, ze musi być przy tym, PRAWDZIWA gaża !
        Musisz to, chyba powiedzieć, jeśli się zdecydujesz.

        Pozdrawiam. Witek }:-})=
        • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 14.05.12, 19:51
          właśnie, że pieniądze to tak małe, że chyba statyści dostają więcej.
          ja nawet za prąd nie zapłacę nimi.
          słowa mam wypowiadać ksenofobicznej kretynki.
          odrzucają mnie takie baby jak ta, co nią być mam.
          ta z agencji mi powiedziała, że mogę pertraktować w sprawie dialogu, ale z całości scenariusza to ja widzę, że nie bardzo, bo musi być ktoś, kto podejrzenie rzuci, czyli ja.
          okropnie się mi to nie podoba.
          • witekjs Re: Veni, vidi, vici 14.05.12, 20:13
            olga_w_ogrodzie napisała:

            > właśnie, że pieniądze to tak małe, że chyba statyści dostają więcej.
            > ja nawet za prąd nie zapłacę nimi.
            > słowa mam wypowiadać ksenofobicznej kretynki.
            > odrzucają mnie takie baby jak ta, co nią być mam.
            > ta z agencji mi powiedziała, że mogę pertraktować w sprawie dialogu, ale z cało
            > ści scenariusza to ja widzę, że nie bardzo, bo musi być ktoś, kto podejrzenie r
            > zuci, czyli ja.
            > okropnie się mi to nie podoba.

            Miła Olgo. To jest bardzo ciekawa przygoda, możesz dać tej postaci, to wszystko co uważasz za odrażające / to jest przecież na niby/.
            Zagranie kogoś z kim nic nie masz wspólnego, to bardzo ciekawe wyzwanie. Podobnie było w czasie castingu i sukces.
            Czarne charaktery, są szczególnie atrakcyjne do zagrania. Można w nich ujawnić, te części człowieka, których w normalnym życiu, nie miała byś okazji poznać, u siebie.
            I nie musisz się obawiać, że taka się staniesz :-)

            Pozdrawiam serdecznie. Kibicujący Ci z przyjemnością Witek }:-})=
            • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 14.05.12, 20:42
              no właśnie pociąga mnie, Witku, przygoda i to, żeby przełamać się, sprostać.
              wiem też, że grać siebie to nie sztuka.
              zagrać kogoś z kim się kompletnie nie identyfikuję, to już jakieś wyzwanie.
              potrafię to zrobić.
              rola nieduża i obaw, że się stanę tą kobietą ze scenariusza, to ja nie mam wcale.
              ale może mnie potem niektórzy znielubią, może bliscy będą się musieli tłumaczyć, że ja nie jestem taka, że tylko grałam ?
              nie wiem.
              ta pani, która dzwoniła mówiła, że, jakbym miała wątpliwości, to mam dzwonić lub pisać do niej.
              i ja chyba napiszę o co mi idzie.
              albo może nauczyć się tej roli perfekcyjnie, na próbie pokazać, że umiem, daję radę, ale też powiedzieć, że nie chcę być ich przedmiotem do wykorzystania tylko dlatego, że ja z ulicy prawie, a nie jakiś ważny ktoś.
        • olga_w_ogrodzie Re: Brawo nasza Olga !!!! 14.05.12, 20:31
          wiesz Gat, ja na pewno pozytywne rzeczy już z tego wszystkiego zaczerpnęłam.
          jestem nieśmiałą, jak Ty, a tu się przekonałam na castingu, że mogę być taka, jakbym nie była nieśmiała wcale.
          tylko muszą kamerę włączyć.
          i ja sądzę, że spokojnie dałabym radę odegrać taką babę z jej postawą jaka mnie brzydzi.
          tylko chodzi o to, że oni mają gdzieś takich ludzi jak ja - wziąć ich raz i spuścić w kanał się nie przejmując, że widzowie mnie znielubią i , co bardziej prości, utożsamią z rolą.
          więc ja nie wiem wcale czy to warte tego.

    • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 14.05.12, 21:00
      no to kamień z serca.
      ta pani, która do mnie dzwoniła się przejęła moją niechęcią do ksenofobki i właśnie zadzwoniła drugi raz.
      zaproponowała większą rolę.
      tym razem morderczyni.
      próba też pojutrze.
      ale ja już wolę morderczynię, bo w to akurat nikt nie uwierzy, że zabiłam.
      zaraz mam dostać ten drugi scenariusz.

      zadziwiłam się, że nie potraktowano mnie, jak wydziwiającej paniusi, tylko od razu pani E. mi poszukała innej możliwości.
      budujące.
        • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 14.05.12, 21:40
          powiedziała pani E., że do roli tej ksenofobki poszukają...prawdziwej moherki.
          właśnie czytam nowy scenariusz.
          ależ oni to piszą byle jak.
          pełno dialogów bym poprawiła, by były bardziej wiarygodne.
          dwóch słów z tego scenariusza na pewno nie powiem, ale sądzę, że uda się mi przekonać ich, że te słowa nie pasują wcale.

          • nihilyst Re: Veni, vidi, vici 14.05.12, 21:55
            Ty im filmu nie przejmuj :-)
            jeszcze trochę Panią pozachwycasz
            i nie tylko od nowa napiszesz scenariusz
            ale wyreżyserujesz i zagrasz główną rolę

            uważaj, demonie ambicji!
            • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 14.05.12, 22:06
              nihilyst napisała:

              >
              > uważaj, demonie ambicji!

              no ja wiem.
              perfekcjonizm musi dostać po łapach.
              ale naprawdę widzę, że oni po łebkach lecą.
              nieco zabiegów w scenariuszu, a już by to się ciut z kiczu wydobyło i zbliżyło psychologicznie
              do poziomu wiarygodności.
      • witekjs Re: Veni, vidi, vici 14.05.12, 21:39
        olga_w_ogrodzie napisała:

        > no to kamień z serca.
        > ta pani, która do mnie dzwoniła się przejęła moją niechęcią do ksenofobki i wła
        > śnie zadzwoniła drugi raz.
        > zaproponowała większą rolę.
        > tym razem morderczyni.
        > próba też pojutrze.
        > ale ja już wolę morderczynię, bo w to akurat nikt nie uwierzy, że zabiłam.
        > zaraz mam dostać ten drugi scenariusz.
        >
        > zadziwiłam się, że nie potraktowano mnie, jak wydziwiającej paniusi, tylko od r
        > azu pani E. mi poszukała innej możliwości.
        > budujące.

        Gratuluję.
        To rzeczywiście duża radość być mordercą, a nie ksenofobem :-0 :-)))
        Wygląda z tego, naprawdę chcą, abyś zagrała u nich i gotowi są traktować Cie poważnie, ze zrozumieniem i przyjaźnie.

        Cieszę się i pozdrawiam. Witek }:-})=
        • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 14.05.12, 22:02
          no właśnie mile się zdziwiłam, że jednak przyjaźnie i nie jak kapryśnicę traktują.
          ja nie kaprysiłam, tylko tak nieśmiało wątpliwość zgłosiłam.
          to miło, że poważnie to potraktowano.
          i dzięki za dodanie otuchy.
          teraz się prędko muszę tekstu uczyć, miny i gesty trenować.
          ale to żadna robota, bo się mi podoba to.
          przepraszam, że tak sobą zajmuję, ale akurat sama jestem i musiałam Wam naopowiadać.
          • damakier1 Re: Veni, vidi, vici 14.05.12, 22:30
            Łoj, łoj, łoj....! Trochę tylko się rzeczami innymi poza forumem zajmowałam, a tu takie rewelacje! Jak tylko przeczytałam, że ta ksenofobka Cię muli, zaraz chciałam z radami lecieć, żebys nie marudziła ani o rolę, ani o gażę, tylko brała, co dają i dopiero im pokazała, co potrafisz!
            Alę widzę, że oni już na tym castingu się poznali, co potrafisz i dlatego, na Twoje watpliwości tak zareagowali. Bo już im zależy, żebyś im nie umkła.
            Bardzo jestem tym ucieszona i mocno kciuki trzymam.
            Się ucz, występywaj i sprawozdawaj.
            --
            "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
            (aut.: ToJaJurek)

            wwwtrembil.blox.pl/html
    • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 16.05.12, 19:52
      no tom była na próbie.
      wcale to nie było tak sobie dla formalności.
      pana, który miał ze mną grać odrzucili.
      żal mi go bardzo, ale faktycznie był mocno sztuczny.
      ja podpisałam umowę, choć tekst zapomniałam cały ze zdenerwowania.
      no to gadałam po swojemu.
      nawet się mi to podobało, bo ten tekst ich jest niewiarygodny.
      naprawdę mój lepszy był.
      i oni powiedzieli, że och i ach, że ok., bo emocje dobrze zagrane.
      przy okazji rozpracowałam problem moich migren.
      ewidentnie to po dużym napięciu się doplątuje.
      po wszystkim to ja ledwo na oczy patrzyłam przez ból głowy, a w domu nim po tabletki rękę wyciągnęłam, tom usiadła i zaczęła sobie oddychać mocno.
      no i przechodzi powoli.

      • ave.duce Re: Veni, vidi, vici 16.05.12, 20:17
        Ty tam im pokaż, co trzeba, a my tu kciuki w myślach cały czas czymiemy. A Pani B. to nawet ogonek!

        Brawo!
        --
        "szczególnie znienawidzonego prezydenta, byłego dziś, nieżyjącego, ś.p. mojego brata"
        > Prezes Jarosław K.
        Forum ze Dworum/Freedom
        • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 16.05.12, 20:50
          a wiesz, że ja sobie otuchy dodawałam myśląc, że Wam pochwalę się w naprędce, iż dałam radę ?
          a to w ogóle tak ciekawa instytucja telewizja ta, że nic, tylko walnąć reportaż uczestniczący.
          wleźć jeszcze do publicznej, to by było ciekawe.
          w tej to oni mają ogromną, wypasioną chatę z ochroniarzem.
          wszyscy od niego poczynając z wyszkoloną uprzejmością.
          ciekawy się mi wydał kierunek ich kształcenia, bo jakby : "wkur...ją cię, ale ubierz maskę".
          co za świat .
          naiwna szczerość nie w cenie.

          • ave.duce Re: Veni, vidi, vici 16.05.12, 20:55
            Naiwna szczerość nigdy nie była w cenie.

            Miło czytać, że Ci otuchy dodają foumowicze z FzD. Naprawdę.
            --
            @ nie chce mi się @ <<< Michaił Bułhakow >>>
            „Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
            > Forum ze Dworum/Freedom
            • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 16.05.12, 21:07
              ave.duce napisała:

              > Naiwna szczerość nigdy nie była w cenie.
              >
              > Miło czytać, że Ci otuchy dodają foumowicze z FzD. Naprawdę.

              it`s true.
              czasem jest ta samotność w tłumie i myśl, że nie ma co gadki rozpoczynać, bo się o beton walnie.
              miłym jej miejsce, gdzie się wie, iz nawet gdy poglądy inne, to nikt nie napluje.
              przeciwnie - się może gadka rozpętać zdrowa i niech iskrzy.
              ja tam się bardzo cieszę, że tu trafiłam.
      • damakier1 Re: Veni, vidi, vici 16.05.12, 21:45
        No miód na moje serce lejesz. A tabletkę od bólu głowy, to na tych próbach miej przy sobie. Bo najlepiej jest zażyć, jak tylko się bolenie rozpoczyna, a nie czekać rozbucha się aż.
        --
        "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
        (aut.: ToJaJurek)

        wwwtrembil.blox.pl/html
        • magdolot Re: Veni, vidi, vici 17.05.12, 01:48
          Olgo! Jesteś bohaterką. Cholernie Cię podziwiam. I to, żeś sobie z ksenofobką pięknie poradziła i to żeś na próbie wypadła jak trzeba. Ja bym umarła.

          Już Ci się kajałam w innym wątku, że się czuję winna, żeś przeze mnie i Chmiela Ludojada noc zarwała i będziesz miała czerwone oczka na planie. I Ci życzyłam własnej przyczepy na plenery, a Nikolce asystentki do układania wąs. Ale przestrzeliło mi post.

          Ale, kochana, jakby się Twa kariera miała skończyć niebawem, to i tak będę Cię podziwiała cholernie i szlus. Bo na całą masę rzeczy Ty się odważyłaś, na które ja bym nigdy w życiu nie porwała się.

          Ty sobie nami napięcia nie dokładaj, bo my Cię chcemy też bez przyczepy i bez asystentki do trefienia wąs. Zupełnie tak samo. Będzie jak będzie, kciuki trzymamy. Naszą reakcją na Twą nową relację se ducha dodawaj, i nigdy nie odejmuj. Zafsze na plus!

          Ahoj, przygodo!
          • olga_w_ogrodzie Re: Veni, vidi, vici 17.05.12, 09:01
            no jak bez wąsów mię też lubicie, to nie zapuszczam.

            ale Ciebie, Magdolocie, to ja sobie nie wyobrażam bez dawania rady.
            dałabyś Ty tej radzie popalić.
            ten wątek to właściwie o przełamywaniu słabości jest.
            cała ta sprawa mocno terapeutyczną.
            i odkrywczą.
            człek nie wie, co tam w nim tkwi i się okazuje, że nieśmiałość i lęk przed ekspozycją też można zdepnąć i nawet się nie oglądać czy żyje.
    • ave.duce ? 31.05.12, 14:32
      --
      @ nie chce mi się @ <<< Michaił Bułhakow >>>
      „Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
      > Forum ze Dworum/Freedom
      • olga_w_ogrodzie Re: ? 31.05.12, 17:21
        no było wczoraj nagranie.
        napisałam relację, ale na zamkniętym.
        bym chciała tu umieścić, ale jakoś nie wiem czy to by głupio nie wyglądało.
        chyba by wyglądało głupio.

        co się umordowałam, to moje.
        i nie tylko wczoraj od rana do nocy.
        przedtem też mnie męczyło to uwiązanie do telefonu, no bo mogli dzwonić z produkcji - a to w sprawie stylizacji, a to zasad pracy na planie, tekstu, innych pierduł.
        no i się denerwowałam czy stroje swoje dobre uszykuję, a jeśli nie, to że mnie w coś przyodzieją okropnego.
        tekstem znów się denerwowałam, bo mi się zdawało, że nie daję rady nauczyć się go na pamięć.
        a już wczoraj na tym planie, poziom zdenerwowania i powodów doń przekroczył moje wszelkie na ten temat fantazje.
        no i właściwie to żadna kasa - na podatek mi starczy.
        dobre i to, ale za tyle wysiłku, to śmieszne pieniądze.
        dlatego biorą aktorów amatorów, bo tak tanio wychodzi to im.

        że wczoraj jam to wszystko przeżyła i nagranie jest zrobione, to nie wiem, jak to się stało, bo to zaiście ogromnie stresujące, a nawet fizycznie męczące bardzo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka