waiting_room
27.04.05, 18:45
Poznań gra dziś deszczem po parapecie. Nie włączam innej muzyki, nie ma
widocznego powodu. Ona ofiarowała mi samotność, której nie szukałem. Szkoła,
studia, wszystko to przeminęło. W codziennej rutynie odchodzę od ludzi, szans
na skrzyżowanie dróg jest coraz mniej. Czy jestem zbyt zmęczony by zasnąć i
jak Ravic spotkam Cię na moście zagubioną? Czy może myśl o przeszłym życiu
uniemożliwi jakiekolwiek zmiany przez następne dni, tygodnie?
W tym deszczu najdoskonalszą rzeczą byłoby kochać się przy uchylonym oknie,
poznawać upragnione ciało powoli, wsłuchiwać się w oddech i szybsze bicie
serca. W tle tylo puk puk ... krople nie milkną. Zapomnienie jest cudem, ale
zapominać można z kimś. Samotność oddala to wszystko. Samotność stała się moją
partnerką, zjaw się, proszę, zanim zakocham się w samotności...