Dodaj do ulubionych

chłopcy i dziewczęta

02.06.05, 10:16
Nieopodal mojego domu jest Technikum Budowlane i moja ulicą często młodzież
chodzi z przystanku autobusowego do szkoły. Duzo leżałam ostatnio, więc
przysłuchiwałam sie ich rozmowom. Przekleństwa oczywiście co drugi wyraz
(przyznam, że czasem nawet nie rozumiałam, co dana osoba chciała przekazać),
ale nie o tym chciałam.
Idzie dziweczyna z chłopakiem. CHłopak wyrywa jej z rąk legitymację i czyta:
"Magdalena Wilczyńska.. Ale masz chujowe imię". I ha ha ha. Miałąm w głowie
różne scenariusze odnośnie zachowania dziewczyny: wyrwie mu legitymację i
ucieknie, a może się rozpłacze, a może powie: "sam jesteś chujowy". Ale nie.
Ona się cieszy i smieje razem z nim, cała zadowolona - ze on w ogóle z nią
rozmawia?
Druga sytuacja:
Dwóch chłopaków,dwie dziewczyny.
Dziewczyna 1: - Idziesz dziś ze mną na dysk?
Chłopak 1:- Kurwa, tyś jest naprawdę jebnięta.
Dziewczyna 2: - Czemu?
Chłopak 2: - Bo se myśli, że on z nia pójdzie.

Co dalej, tego nie wiem, bo poszli. Ale w zgodzie,noikt się na nikogo nie
obraził.
Czy dziewczyny się szanują? Jestem załamana
Obserwuj wątek
    • monikaannaj Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 11:03
      Tego typu dziewczyny, czy się szanują... Z czasów niedanych, gdy mieszkałam w
      bloku a na klatce schodowej działał nieformalny KLUB MŁODOCIANYCH BLOKERSÓW -
      pamiętam, ze panienki tez potrafią sie szanowac. Często słyszałam dialogi w
      stylu:
      - to co Goska, idziemy już?
      - Sam se kurwa idź, na chuja tu sterczysz?

      dalej nie słuchałam tylko zpiana wypadałam na klatke albo dzwoniłam po
      policję...

      Ale, zeby nie było jednostronnie - taka młodziez potrafi tez byc wrazliwa
      bardzo; tekst zasłyszany: Wiesz co Baska, zajebałem się w tobie na chuj!
      • stephen_s Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 12:04
        A moja koleżanka mi opowiadała, jak to tego typu chłopak z dziewczyną siedzieli
        na ławce bodajże, chłopak chciał się (dość nachalnie) przytulić, dziewczyna
        niezbyt była chętna... i w pewnym momencie chłopak mówi: Kurwa, przytul się!

        Masakra... :(((
        • monikaannaj Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 12:13
          jak to moja tesciowa mawia: jakie jechało takie spotkało.
        • pelengajew Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 12:15
          Dla ludzi takich jak my, starych, powoli opuszczających już ten świat
          słowo "kurwa" było zawsze nośnikiem złych emocji. Ale może dla naszej
          młodzieży, przyszłości narodu, słowo "kurwa" nie ma już tego negatywnego
          ładunku emocjonalnego? Może to brzmi dla nich jak kiedyś "no przytuliłabyś się"
          albo "przytul się, Misiek, nie bądź taka"?
          Pozdr.
          --
          Powiedz, ziemio surowa,
          komu ty jesteś ojczyzną?
          • mamalgosia Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 14:15
            pelengajew napisał:

            > Dla ludzi takich jak my, starych, powoli opuszczających już ten świat
            > słowo "kurwa" było zawsze nośnikiem złych emocji.
            To znaczy uważasz, że teraz tak bardzo świat się zepsuł? Bo ja mam nadzieję, że
            w każdych czasach są różni ludzie - może za moich czasów szkolnych też tacy
            byli, tylko nie akurat w moim srodowisku?
            Treaz podobno 2/3 Polaków to analfabeci. Ale ja nie mam takich znajomych.
            • pelengajew Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 14:45
              Nie wiem czy świat się zepsuł czy nie. Chodzi mi o to, że są ludzie, którzy
              żyją w swoim, innym, świecie. I być może tam wulgaryzmy tak straciły na
              znaczeniu, że cytowane powyżej zdanie nie jest dla nich obraźliwe. Po prostu
              tak mówią bo inaczej nie potrafią. Co nie znaczy, że nie znają pozytywnych
              emocji jak miłość czy przyjaźń. Tyle tylko, że nie znajdują innych słów na ich
              wyrażenie.
              A ja takich znajomych mam.
              Pozdr.
              • mamalgosia Re: chłopcy i dziewczęta 03.06.05, 10:30
                tak, włąśnie jest tak jak napisałeś: oni nie uważaja takiego dialogu za
                obraxliwy. I właśnie w tym rzecz
                • pelengajew Re: chłopcy i dziewczęta 03.06.05, 12:04
                  Tylko, czy nie uważają go za obraźliwy chociaż wiedzą, że można to powiedzieć
                  inaczej, czy nie uważają go za obraźliwy bo u "nich" tak się mówi i nie mają
                  świadomości że można inaczej. Bo jeżeli wiedzą, że można powiedzieć "no przytul
                  się, Misiek" a mówią jak mówią to jest źle ale może w ich swiadomości nie
                  istnieje "Misiek" tylko "kurwa" i ma ona dla nich zabarwienie emocjonalne jak
                  dla innych "Misiek". Od razu mówię, że odpowiedzi nie znam tak tylko sobię
                  dywaguję. Ale mi się mądre słowo wymyśliło!:-).
                  Pozdr.
                  PS. Jak tam samopoczucie? Pytam bez najmniejszego nawet cienia złośliwości:-).
                  • mamalgosia Re: chłopcy i dziewczęta 03.06.05, 13:40
                    No cóż, osiągnąłeś jedno: jak tylko usłyszę, ajk ktos do kogos mówi "Misiek", to
                    wyobrażę sobie, ze w rzeczywistości mówi :"kurwa":))) Przechlapane:)
                    P.S. Fizycznie czuję się nieźle, psyche trochę siada
                    • pelengajew Re: chłopcy i dziewczęta 03.06.05, 14:15
                      No to biorąc pod uwagę, że ja notorycznie do małżonki mojej mówię "Misiek" to
                      faktycznie mi się udało:-). Nie ma co:-).
                      Trzymaj się cieplutko.
                      Pozdr.
      • a000000 Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 12:32
        monikaannaj napisała:


        > Ale, zeby nie było jednostronnie - taka młodziez potrafi tez byc wrazliwa
        > bardzo; tekst zasłyszany: Wiesz co Baska, zajebałem się w tobie na chuj!

        Ach! cóż za elegancja wypowiedzi, jaki kunszt. Po takim wyznaniu kobieta nie
        może odmówić.
        • stephen_s Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 12:56
          > Ach! cóż za elegancja wypowiedzi, jaki kunszt. Po takim wyznaniu kobieta nie
          > może odmówić.

          A ja się starałem i do mojej ukochanej mówiłem per "synogarlico"...

          (no dobrze, w myślach tylko, ale zawsze coś ;))
          • a000000 Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 13:06
            Może nie zrozumiała intencjii? Może trzeba było konkretniej, jak ten gość od
            Baśki?
            • stephen_s Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 13:09
              Nie no, toż napisałem, że to tylko w myślach było :\\ Na żywo nie doszliśmy do
              takiego etapu, by sobie czułe słówka rzucać...
              • a000000 Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 14:05
                Długo jeszcze będziesz tak myślał i myślał ??? Bierz się do dzieła. Inni nie
                zważają na etapy, tylko od razu poetyckie i wyszukane teksty walą.

                A swoją drogą, cóż to za związek, w którym partnerzy nie mają wobec siebie
                szacunku? A może mają, tylko ich język tego inaczej nie wyrazi a mózg nie
                zrozumie???
                • stephen_s Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 14:17
                  > Długo jeszcze będziesz tak myślał i myślał ??? Bierz się do dzieła.

                  Nie da rady, wybrała innego :(
                • mamalgosia a000000 napisała: 02.06.05, 14:18
                  A swoją drogą, cóż to za związek, w którym partnerzy nie mają wobec siebie
                  > szacunku?

                  A myślisz, że oni się tym przejmują? Rozleci się taki związek , to trudno. Nie
                  ułożyło się. Nie będzie ta, to będzie inna
          • monikaannaj Synogarlico? Urocze! nt. 02.06.05, 14:06

          • mamalgosia Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 14:17
            stephen_s napisał:

            > > Ach! cóż za elegancja wypowiedzi, jaki kunszt. Po takim wyznaniu kobieta
            > nie
            > > może odmówić.
            >
            > A ja się starałem i do mojej ukochanej mówiłem per "synogarlico"...
            >
            > (no dobrze, w myślach tylko, ale zawsze coś ;))

            Synogarlica ... Może pzrejrzała Twoje myśli i uznała, że podejtrzewasz ją o
            ptasi móżdżek?
            >
            • stephen_s Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 14:18
              > Synogarlica ... Może pzrejrzała Twoje myśli i uznała, że podejtrzewasz ją o
              > ptasi móżdżek?

              Aaaaa! To byłby niefart. Akurat zakochałem się w niej m.in. za to, że była tak
              samo (albo bardziej) inteligentna ode mnie...
              • mamalgosia Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 14:21
                Tak bywa, ze nie wszytsko w zyciu się udaje (a raczej udaje się mało
                co).Przepraszam za pesymism
            • monikaannaj Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 14:26
              Synogarlica ... Może pzrejrzała Twoje myśli i uznała, że podejtrzewasz ją o
              > ptasi móżdżek?

              O matko - mój maz mowi do mnie przeróznie: rybko, żabo, myszko... Z
              wymienianych przez niego zwierzat najwiekszy mózg ma kot! :)))
              • mamalgosia Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 14:31
                chyba to forum usiwadomiło Ci więc, co naprawdę mąż o Tobie myśli:))
        • diabollo Re: chłopcy i dziewczęta 03.06.05, 22:46
          a000000 napisała:

          > monikaannaj napisała:
          >
          >
          > > Ale, zeby nie było jednostronnie - taka młodziez potrafi tez byc wrazliwa
          >
          > > bardzo; tekst zasłyszany: Wiesz co Baska, zajebałem się w tobie na chuj!
          >
          > Ach! cóż za elegancja wypowiedzi, jaki kunszt. Po takim wyznaniu kobieta nie
          > może odmówić.

          Czcigodna A000000,

          Podobno bardzo stare tabliczki z pismem klinowym sprzed tysięcy lat zawierały
          narzekania na upadek obyczjów wśród młodzieży.

          Na studiach miałem kolegę, który wywodził, że język polski jest fascynującą
          przestrzenią czterowymiarową. Swoją teorię opierał na kursie algebry o
          przestrzeniach wielowymiarowych i opisujących ją wersorach - i tak przestrzeń
          trójwymiarową opisuje kombinacja trzech wersorów; na przykład przestrzeń pięcio
          wymiarową - kombinacja pięciu wersorów, itd, etc.
          Te wersory opisujące przestrzeń nazywają się bazą.
          No i ten mój kolega twierdził, że w języku polskim bazę stanowią cztery słowa:
          "chuj", "kurwa", "jebać" i "pierdolić" i teraz używając odpowiednich
          przedrostków i przyrostków (czyli używając kombinacji) można wyrazić wszystko.
          Teoria niestety nie doczekała się poważniejszych naukowych publikacji...

          Jak już kiedyś chyba pisałem, będąc studentem na wakacjach pracowałem w firmie
          sprzątającej szpital w Ludwigsburgu pod Stuttgartem. Codzienne sprzątałem
          oddział gdzie przebyali ludzie bardzo starzy, czasami w stanie terminalnym.
          Jednak ogólnie - poza przypadkami naprawdę ciężkimi - było całkiem sympatycznie
          bo pacjenci byli sympatyczni, zawsze chcieli pogadać i się kumplować, chcieli
          czasem się pomądrzyć, ale miło. (Koledzy z Polski czy Irlandii, którzy pracowali
          na oddziałach dla młodych na przykład ze złamaniami mieli przechlapane, bo
          raczej byli traktowani chłodno albo z góry).
          Oczywiście ci moi starzy ludzie na początku zawsze zagadywali skąd jestem.
          Odpowiadałem, że z Polski, no i wtedy oni - aby podtrzymać znajomość i pozyskać
          słuchacza, ze swoich długich życiorysów wyłuskiwali polskie słowa i wszelkie
          polskie zdarzenia. Okazywało się, że prawie wszyscy byli w Polsce. Wiele lat
          temu, w czasie wojny. Z Reisebüro o nazwie Wermaht.
          No i kiedyś stał się cud. Jeden gość, zaśpiewał mi polską piosenkę (potem
          śpiewał ją wielokrotnie). To było jak jakieś wykopalisko. Nieco archaiczny
          język. Pikanterii dodawał fakt, że pochodzące z czasów, kiedy moi rodzice
          zaczynali być nastolatkami. On tego utworu sam nie wymyślił, nawet nie rozumiał
          poszczególnych słów. Z drugiej strony utwór był bardzo dopracowany językowo.
          Rzekłbym nawet, był błyskotliwy. (Do dzisiaj żałuję, że go nigdny nie zpisałem).
          Natężenie słów uważanych dzisiaj za niecenzuralne nawet na mnie zrobiło ogromne
          wrażenie.

          Od tamtej pory nie wierzę, w to, że dzisiejsza młodzież wymyśliła sobie te
          wszystkie brzydkie słowa cytowane przez czcigodną Mamałgosię, a nasi dziadkowie
          nie używali wulgaryzmów.

          Oczywiście można się długo zastanawiać czy dziewczynki i chłopcy dzisiaj powinni
          się zachowywać tak, jak dzisiaj się zachowują. Można długo bawić się w
          moralizowanie i pokazywać, że zachowują się źle. Pamiętajmy jednak, że akurat
          pod tym względem nigdy nie było dużo lepiej.

          Kłaniam sie nisko.
          • herbarium Re: chłopcy i dziewczęta 04.06.05, 12:47
            Czcigodny, ja nie wiem, czy teoria Kolegi była takim samorodkiem;)
            Bo teorię, wedle której podstawę języka polskiego stanowią słowa k...wa i
            p...dolić, rozwijał zarówno kabaret "Elita", jak i w powieści niejakiego A.
            Waligórskiego pt. "Docent Basset" profesor Mieczysław Różopolański, którego
            obszerne fragmenty pracy z zakresu słowotwórstwa i wywody na temat przyszłości
            naszego języka były w tejże powieści zamieszczone. Nie wiem, czy kolega się nie
            zainspirował...
            Nawiasem mówiąc, słowo "j..ać" jest rusycyzmem, więc trochę mi zgrzyta w tym
            zestawie.
            Oprócz tego, pewne grono moich znajomych opracowało polityczną, bardzo
            popularną koncepcję "i ch..!". Teoria ta wzbudziła protest wśród kobiet z racji
            swego fallocentryzmu, zostały nawet poczynione próby opracowania koncepcji "w
            pi..u!", ale to jednak nie to samo.
            A w kwestii piosenki - czy pamiętasz może jakiś fragment? Ponieważ pochodzę z
            dość muzykalnej rodziny, być może, że ktoś będzie znał...
            • diabollo Re: chłopcy i dziewczęta 04.06.05, 23:56
              herbarium napisała:

              > Czcigodny, ja nie wiem, czy teoria Kolegi była takim samorodkiem;)
              > Bo teorię, wedle której podstawę języka polskiego stanowią słowa k...wa i
              > p...dolić, rozwijał zarówno kabaret "Elita", jak i w powieści niejakiego A.
              > Waligórskiego pt. "Docent Basset" profesor Mieczysław Różopolański, którego
              > obszerne fragmenty pracy z zakresu słowotwórstwa i wywody na temat przyszłości
              > naszego języka były w tejże powieści zamieszczone. Nie wiem, czy kolega się nie
              >
              > zainspirował...
              > Nawiasem mówiąc, słowo "j..ać" jest rusycyzmem, więc trochę mi zgrzyta w tym
              > zestawie.
              > Oprócz tego, pewne grono moich znajomych opracowało polityczną, bardzo
              > popularną koncepcję "i ch..!". Teoria ta wzbudziła protest wśród kobiet z racji
              >
              > swego fallocentryzmu, zostały nawet poczynione próby opracowania koncepcji "w
              > pi..u!", ale to jednak nie to samo.
              > A w kwestii piosenki - czy pamiętasz może jakiś fragment? Ponieważ pochodzę z
              > dość muzykalnej rodziny, być może, że ktoś będzie znał...


              Czcigodna Herbarium,
              Naprawdę bardzo tego żałuję, ale nie zapiałem słów tego utworu.
              O ile dobrze pamiętam podmiot liryczny wyrażał swoje emocje związane z kobietą i
              wspólnymi ich aktami erotycznymi.
              Kłaniam się nisko.
              • stephen_s Re: chłopcy i dziewczęta 05.06.05, 00:01
                > O ile dobrze pamiętam podmiot liryczny wyrażał swoje emocje związane z
                > kobietą i wspólnymi ich aktami erotycznymi.

                Z jakiegoś względu w tym momencie przypomniały mi się "Chryzantemy złociste"
                Kur... ;)
          • a000000 Re: chłopcy i dziewczęta 05.06.05, 14:28
            Drogi Diabollo,

            Wiadomo, od zawsze rodzice z zadziwieniem obserwowali, że ich pociechy nie są
            na ich "obraz i podobieństwo". I narzekali na "młodzieży obyczaje". Tyle tylko,
            że eskalacja chamstwa i prymitywnych zachowań postępuje rewolucyjnie. Moje
            pokolenie w obecności rodziców, czy osób starszych, na "epitety" pozwalało
            sobie jedynie w stanie najwyższego wzburzenia. Dzisiejsza młódź NIE ROZUMIE że
            mogą istnieć wyrazy nieprzyzwoite. A największym problemem jest ich ubogie
            słownictwo. Oni naprawdę nie potrafią opisać rzeczywistości inymi słowami. To
            jest analfabetyzm. W naszym języku można na sto sposobów wyrazić miłość
            wybrance. Tyle tylko, że większość młodych nie zna słów do tego potrzebnych.
            • diabollo Re: chłopcy i dziewczęta 08.06.05, 23:16
              a000000 napisała:

              > Drogi Diabollo,
              >
              > Wiadomo, od zawsze rodzice z zadziwieniem obserwowali, że ich pociechy nie są
              > na ich "obraz i podobieństwo". I narzekali na "młodzieży obyczaje". Tyle tylko,
              >
              > że eskalacja chamstwa i prymitywnych zachowań postępuje rewolucyjnie. Moje
              > pokolenie w obecności rodziców, czy osób starszych, na "epitety" pozwalało
              > sobie jedynie w stanie najwyższego wzburzenia. Dzisiejsza młódź NIE ROZUMIE że
              > mogą istnieć wyrazy nieprzyzwoite. A największym problemem jest ich ubogie
              > słownictwo. Oni naprawdę nie potrafią opisać rzeczywistości inymi słowami. To
              > jest analfabetyzm. W naszym języku można na sto sposobów wyrazić miłość
              > wybrance. Tyle tylko, że większość młodych nie zna słów do tego potrzebnych.


              Droga A000000,

              Pozwolisz, że nie zgodzę się z Twoim punktem widzenia.
              Język się zmienia, zmieniają się znaczenia i ciężar gatunkowy słów. To co dla
              Ciebie jest nie przyzwoite, dla innych nie przyzwoite nie jest.
              Co więcej, zapewniam Cię, że istnieją słowa nieprzyzwoite dla dla NICH (znaczy
              tych, których język wydaje Ci się nieprzyzwoity) i te słowa pewnie dla Ciebie
              będą zupełnie neutralne lub niezrozumiałe.
              Ot, różnice kulturowe.

              A jeżeli chodzi o eskalacje chamstwa - co oczywiście i mnie boli - pozwolisz, że
              z uwagi Twoje Dobre Wspomnienia - nie będę wywlekał oceanu chamstwa i językowego
              prostactwa jakie panowało za czasów, kiedy myślisz, że chamstwa ani
              analfabetyzmu nie było.

              Kłaniam się nisko.
              • a000000 Re: chłopcy i dziewczęta 09.06.05, 13:58
                diabollo napisał:


                > Pozwolisz, że nie zgodzę się z Twoim punktem widzenia.

                Wiesz co? Gdy przeczytam: ja Diabollo zgadzam się z tobą Azerko, to chyba padnę
                z wrażenia.


                > Język się zmienia, zmieniają się znaczenia i ciężar gatunkowy słów. To co dla
                > Ciebie jest nie przyzwoite, dla innych nie przyzwoite nie jest.

                Czy chcesz mi w tym miejscu powiedzieć, że wyrazy "kurwa", "zajebać", "chuj"
                dla tych młodych są przyzwoite? Zauważ, że są użyte zupełnie nieadekwatnie
                znaczeniowo z tym, co młodzian chce pannie przekazać. Skoro są nieadekwatne, to
                dlaczego młodzież z upodobaniem stosuje te właśnie wyrazy, które jak dotąd SĄ
                oficjalnie uznane za nieprzyzwoite?


                > Co więcej, zapewniam Cię, że istnieją słowa nieprzyzwoite dla dla NICH (znaczy
                > tych, których język wydaje Ci się nieprzyzwoity) i te słowa pewnie dla Ciebie
                > będą zupełnie neutralne lub niezrozumiałe.
                > Ot, różnice kulturowe.

                Znasz jakoweś? Mógłbyś mnie podszkolić???

                >
                > A jeżeli chodzi o eskalacje chamstwa - co oczywiście i mnie boli - pozwolisz,
                że z uwagi Twoje Dobre Wspomnienia - nie będę wywlekał oceanu chamstwa i
                językoweg o prostactwa jakie panowało za czasów, kiedy myślisz, że chamstwa ani
                > analfabetyzmu nie było.

                Diabollo, wiem, że chamstwo było zawsze. A w pewnych kręgach - niewyobrażalne.
                Ale to był margines społeczeństwa. Dziś zaś chamstwo posiada dyplomy wyższych
                uczelni, nawet humanistycznych. Dziś nawet premierowa nie potrafi uszanować
                majestatu Korony Japońskiej i w ten sposób obraża honor Japończyka. Nasza
                pierwsza dama również półnaga stanęła przed angielską królową, czym obraziła
                narodową dumę anglików, bo nie uszanowała ich sacrum. To są sprawy pozornie
                śmieszne, ale tylko pozornie. I zdaję sobie sprawę, że przez większość naszych
                obywateli kompletnie niezrozumiałe.

                Mnie mój drogi nie dziwi analfabetyzm powojenny. Mnie dziwi dzisiejszy WTÓRNY
                analfabetyzm.

                Ale. Niektórzy młodzi potrafią i pięknie pisać, i mówić, i błędów nie robić. To
                cieszy, jeszcze Kultura Słowa całkiem nie zginęła w narodzie. Gdyby nie te
                błędy, ukłoniłabym Ci się mój drogi Diabollo, nisko. A tak, kłaniam się pół
                nisko. Ale i tak lubię czytać Twe posty ze względu na formę. A błędy zdarzają
                sie nawet językowym purystom. Mnie też czasami się coś zdarzy, choć pisząc
                ręcznie NIGDY błędu nie zrobiłam. Ale z klawiatury to już różnie. To jest
                ciekawe zjawisko.
                >

                • diabollo Re: chłopcy i dziewczęta 10.06.05, 23:13
                  a000000 napisała:

                  > diabollo napisał:
                  >
                  >
                  > > Pozwolisz, że nie zgodzę się z Twoim punktem widzenia.
                  >
                  > Wiesz co? Gdy przeczytam: ja Diabollo zgadzam się z tobą Azerko, to chyba padnę
                  >
                  > z wrażenia.
                  >
                  >
                  > > Język się zmienia, zmieniają się znaczenia i ciężar gatunkowy słów. To co
                  > dla
                  > > Ciebie jest nie przyzwoite, dla innych nie przyzwoite nie jest.
                  >
                  > Czy chcesz mi w tym miejscu powiedzieć, że wyrazy "kurwa", "zajebać", "chuj"
                  > dla tych młodych są przyzwoite? Zauważ, że są użyte zupełnie nieadekwatnie
                  > znaczeniowo z tym, co młodzian chce pannie przekazać. Skoro są nieadekwatne, to
                  >
                  > dlaczego młodzież z upodobaniem stosuje te właśnie wyrazy, które jak dotąd SĄ
                  > oficjalnie uznane za nieprzyzwoite?
                  >
                  >
                  > > Co więcej, zapewniam Cię, że istnieją słowa nieprzyzwoite dla dla NICH (z
                  > naczy
                  > > tych, których język wydaje Ci się nieprzyzwoity) i te słowa pewnie dla Ci
                  > ebie
                  > > będą zupełnie neutralne lub niezrozumiałe.
                  > > Ot, różnice kulturowe.
                  >
                  > Znasz jakoweś? Mógłbyś mnie podszkolić???
                  >
                  > >
                  > > A jeżeli chodzi o eskalacje chamstwa - co oczywiście i mnie boli - pozwol
                  > isz,
                  > że z uwagi Twoje Dobre Wspomnienia - nie będę wywlekał oceanu chamstwa i
                  > językoweg o prostactwa jakie panowało za czasów, kiedy myślisz, że chamstwa ani
                  > > analfabetyzmu nie było.
                  >
                  > Diabollo, wiem, że chamstwo było zawsze. A w pewnych kręgach - niewyobrażalne.
                  > Ale to był margines społeczeństwa. Dziś zaś chamstwo posiada dyplomy wyższych
                  > uczelni, nawet humanistycznych. Dziś nawet premierowa nie potrafi uszanować
                  > majestatu Korony Japońskiej i w ten sposób obraża honor Japończyka. Nasza
                  > pierwsza dama również półnaga stanęła przed angielską królową, czym obraziła
                  > narodową dumę anglików, bo nie uszanowała ich sacrum. To są sprawy pozornie
                  > śmieszne, ale tylko pozornie. I zdaję sobie sprawę, że przez większość naszych
                  > obywateli kompletnie niezrozumiałe.
                  >
                  > Mnie mój drogi nie dziwi analfabetyzm powojenny. Mnie dziwi dzisiejszy WTÓRNY
                  > analfabetyzm.
                  >
                  > Ale. Niektórzy młodzi potrafią i pięknie pisać, i mówić, i błędów nie robić. To
                  >
                  > cieszy, jeszcze Kultura Słowa całkiem nie zginęła w narodzie. Gdyby nie te
                  > błędy, ukłoniłabym Ci się mój drogi Diabollo, nisko. A tak, kłaniam się pół
                  > nisko. Ale i tak lubię czytać Twe posty ze względu na formę. A błędy zdarzają
                  > sie nawet językowym purystom. Mnie też czasami się coś zdarzy, choć pisząc
                  > ręcznie NIGDY błędu nie zrobiłam. Ale z klawiatury to już różnie. To jest
                  > ciekawe zjawisko.
                  > >
                  >

                  Droga A000000,

                  Aby tradycji stało się zadość znowu pozwolę sobie nie zgodzić się z oceną stroju
                  żony premiera czy żony prezydenta na oficjalnych spotkaniach międzypaństowych.
                  Otóż wydaje mi się, że w dyplomacji nikt się nie obraża, co najwyżej można z
                  siebie zrobić idiotę, a w skrajnym przypadku zostać "persona non grata".

                  Dywagacje na temat - "kiedy chamstwo było większe: dzisiaj czy kiedyś" są bardzo
                  zabawne.
                  Po prostu pamiętajmy od czasu do czasu, że słynny "Kabaret Starszych Panów" nie
                  jest wizytówką czasów, w których powstawał, lecz był zapewne reakcją dwóch
                  gentlemenów na brudną i niesamowicie chamską tamtejszą rzeczywistość.
                  Najbardziej kabaretowe w tym kabarecie było to, że owi gentlemeni byli zawsze
                  wytwornie ubrani, mieli poczucie humoru i używali wytwornego języka. Na tle
                  tamtej chamskiej rzeczywistości musiało to być jeszcze zabawniejsze, niż patrząc
                  na "Kabaret Starszych Panów" dzisiaj.

                  Wydaje mi się, że od początku zrozumiałem o co Ci chodziło pod pojęciem
                  "analfabetyzm".

                  Pięknie dziękuję za niezwykle miłe słowa pod adresem moich wypowiedzi. Naprawdę
                  bardzo to łaskawe z Twojej strony.
                  Co do błędów - jak wiesz, bardzo mi przykro z ich powodów, zdaję sobie z nich
                  sprawę i staram się jak mogę...

                  Kłaniam się nisko.
      • mamalgosia Re: chłopcy i dziewczęta 02.06.05, 14:13
        monikaannaj napisała:
        Wiesz co Baska, zajebałem się w tobie na chuj!
        jestem poruszona do głębi:)

        Ale powiedz mi, jak chłopcy mają szanować dziewczyny,skoro one siebie same nie
        szanują? Po co zadawać sobie tyle trudu???
    • stephen_s A co konkretnie znaczy "szanować się"? 02.06.05, 14:15
      Nie no, tak poważnie - co konkretnie to określenie znaczy wg Was?
      • mamalgosia Re: A co konkretnie znaczy "szanować się"? 02.06.05, 14:20
        No nie wiem, na pewno jest to trudno sprecyzowac. I może łatwiej na zasadzie
        negatywów. Np. ja nie pozwoliłabym mężczyźnie kląć w mojej obecności. Tzn.mojemu
        mężczyźnie ( a i niemojemu zdarza mi sie zwrócić uwagę). W mojej obecności - a
        że konkretnie do mnie, to juz w ogóle mi się w glowie nie mieści
        • herbarium Re: A co konkretnie znaczy "szanować się"? 02.06.05, 14:34
          Wiesz, ja mam problem, bo sama słów niecenzuralnych używam, ale raczej
          jako "emotikonu", absolutnie nie jako wyzwiska - tzn. w przestrzeń, nie w kogoś.
          I, jak ktoś w mojej obecności użyje słowa na k... to, o ile nie robi tego co
          drugie słowo, to mi specjalnie nie przeszkadza, szczerze mówiąc... Natomiast
          kolega z klasy w liceum kiedyś oberwał ode mnie mocno po buzi za zwrócenie się
          do mnie per "ty suko". Ale ciii... bo ja przemocy nie stosuję:)
          Ale to jeszcze było zanim się zrobiłam kościelna;)
          • monikaannaj Re: A co konkretnie znaczy "szanować się"? 02.06.05, 14:50
            Uff - mam to samo... tez mi sie zdarza przeklnąc siarczyscie. Ale pozwalam
            sobie na to tylko w 4 scianach, ew. przy meżu, przy rodzicach - absolutnie nie.
            A ostatnio jak u nich byłam - ale wtopa: Ubieramy sie do wyjscia, zaczynam
            wkładac buty i czuje wilgoć.. Błyskawiczne skojarzenie - kot mi nasikał! I
            jednoczesne głośne: k...wa mać!
            Ale się nasłuchałam!

            Nie cierpie jednak głosnych przekleństw na ulicy, a od słuchania kurew w roli
            przecinkow - niedobrze mi sie robi.
            • isma Re: A co konkretnie znaczy "szanować się"? 02.06.05, 20:31
              Wiecie co, dziewczyny? ja ostatnio zaczynam podejrzewac, ze my to jestesmy
              sklonowane ;-))).
              Bo ja w pracy, to ekhm, tego, w emocjach uzywam. Jak sie nad tym zastanawiam,
              to chyba jest to efekt minionych lat koegzystencji z moja szefowa, typowa PRL-
              owska biurwa, czlonkinia ochotniczych strazy pozarnych (sic!), ktora uzywala
              jako przerywnika, zas zdaniem "pourywam wam wszystko, co najcenniejsze"
              motywowala meska czesc personelu do wytezonej pracy.
              W domu natomiast klne rzadko (i zazwyczaj, kiedy opowiadam o pracy) i nigdy
              przy dziecku.
          • stephen_s Re: A co konkretnie znaczy "szanować się"? 02.06.05, 17:50
            > Natomiast
            > kolega z klasy w liceum kiedyś oberwał ode mnie mocno po buzi za zwrócenie
            > się do mnie per "ty suko".

            Wow...

            Herbarium, mocna kobieto, może jednak pójdziesz ze mną na tę kawę..? ;))
            • herbarium Re: A co konkretnie znaczy "szanować się"? 02.06.05, 19:13
              > Herbarium, mocna kobieto, może jednak pójdziesz ze mną na tę kawę..? ;))

              "Czwórki potrafią być otwarcie masochistyczne" czy jak to było w tym teście?;)
              A poza tym - do knajpy z nalepką, czy bez?;)))
              • stephen_s Re: A co konkretnie znaczy "szanować się"? 02.06.05, 19:57
                > "Czwórki potrafią być otwarcie masochistyczne" czy jak to było w tym teście?;)

                Tego typu cięte odpowiedzi sprawiają, że mam coraz większą ochotę na tęże
                kawę... :))

                > A poza tym - do knajpy z nalepką, czy bez?;)))

                A mi tam bez różnicy... :)
          • mamalgosia Re: A co konkretnie znaczy "szanować się"? 03.06.05, 10:32
            Ja na szczęscie nie mam problemu z przekleństwami, w ogóle nie uzywam, nawet w
            stanach najwyższego wzburzenia. Co najwyżej jako cytat.
            Gdzieś przeczytałam, że nieokiełznany jężyk moze poczynić więcej szkód niż
            nieokiełznany penis. Fajne, no nie?:)))
            • herbarium Re: A co konkretnie znaczy "szanować się"? 04.06.05, 12:49
              Jak to określał Gombrowicz? "Zgwałcić przez uszy...?"
    • herbarium Nie od dziś wiadomo... 02.06.05, 14:28
      ...że nasi rodacy wszystko dadzą radę wyrazić przy pomocy słów k..wa i
      p..dolić. I to nie tylko młodzi:)Przypomina mi się mój w średnim wieku
      katecheta z liceum, przeor dominikanów...
      No, a wiele słów, niegdyś wulgarnych, potem mocno złagodniało, albo zmieniło
      znaczenie - "kobieta" też było z początku obelżywe:)
      Wiecie, np. że gdy Zagłoba do Podbipięty mówił "ty kpie" to w istocie mówił do
      niego "ty p.do" - bo w XVII wieku słowo "kiep" oznaczało właśnie wulgarnie srom
      kobiecy - ciekawe, czy Sienkiewicz o tym wiedział?;)))
      A poza tym - wiecie, ile słów pochodnych o rozmaitym znaczeniu można utworzyć
      od tych podstawowych wulgaryzmów?
      o na przykład( kto wrażliwy, niech nie czyta dalej):
      rozp...ać, wp...ać, przyp...ać, podp...ać, rozp...ducha, rozp...ol, p...dziel,
      rozp...dziel, wp...dziel, op...dziel,(to rzeczowniki, nie tryb rozkazujący),
      p...dolnik, p...dzielnik, p...dolstwo, p...olec,
      k...stwo, k...wiki, wk...ć się, podk...ć się,
      ch..nia, ch...oza, zaj..iście, zaj..ioza, ch...owina, ch...owizna, ch...enka
      Długo by tak można...;)
    • nauma Re: chłopcy i dziewczęta 03.06.05, 10:55
      Do tego, że "młodzież" klnie wręcz straszliwie, niemalże się przyzwyczaiłem.
      Choć razi mnie to BARDZO. Gorzej, że takim językiem posługują się dzieci od 7
      roku życia! Na placu zabaw pod moimi oknami to standard...
      • monikaannaj Re: chłopcy i dziewczęta 03.06.05, 10:59
        Coraz częsciej standardem tez jest niestety, ze rodzice nie zwracają dzieciom
        uwagi! (zreszta - od kogo niby te dzieci się nauczyły przeklinac?)

        • isma Re: chłopcy i dziewczęta 03.06.05, 13:30
          No, wiesz, czasem - od innych dzieci. Moje dziecko np. przynioslo z placu zabaw
          wprawdzie nie przeklenstwo, ale fraze, ktorej my w domu nie uzywamy, wiec mnie
          rozbawila: "no, to cyk!", ze stosownym gestem.
          • mamalgosia Re: chłopcy i dziewczęta 03.06.05, 13:43
            nie znam tego gestu (stosownego)
            • isma Re: chłopcy i dziewczęta 03.06.05, 13:53
              No, jak nie. Przechylenie kieliszeczka (czytaj - kubka z sokiem) ;-)))
              • isma Re: chłopcy i dziewczęta 06.06.05, 11:16
                Aha, ostatnio zaczela tez zadac, cytuje: "ja bede pila z gwinta, mamusiu, z
                gwinta!!!!!!!!!"
        • mamalgosia Re: chłopcy i dziewczęta 03.06.05, 13:42
          moniko, nie zgodzę się z Tobą, że przekleństw dzieci się uczą tylko i wyłącznie
          od rodziców. Przeciwnie: najczęściej przynoszą z placów zabaw, no i niestety z
          przedszkola
          • monikaannaj Re: chłopcy i dziewczęta 03.06.05, 14:18
            Alez mamałgosiu, w zyciu nie twierdziłam ze tylko i wyłącznie! Ale zastanawiało
            mnie nie raz - dlaczego zblazowana mamusia na ławeczce nie interweniuje, gdy
            jej potomstwo raczy kolegów w piasku "zajebistymi" tekstami. I w takiej
            sutuacji dla mnie sprawa jest jasna - dla tej mamusi te słowa sa Ok bo sama ich
            przy dziecku uzywa.

            A że dzieci mają ogromną zdlolność łapania przekleństw skad sie da - to wiem.
            Pamietam jak moja siostra usłyszała jakiegos pijaczka jak byłysmy na wakacjach
            i akurat w dzień przyjazdu rodziców powtarzała cały dzięń z lubościa "kurrrrwa,
            kurrrwa". Mój siostrzany autorytet nie działał i im bardziej nalegałam by
            przestała, tym było gorzej. Dopiero kategoryczny zakaz mamusi ja zniechecił :D
            • herbarium Re: chłopcy i dziewczęta 04.06.05, 12:59
              A wiecie - gdzie usłyszałam pierwszy raz brzydkie słowa, to nie pamiętam -
              dawno to było:) Wiem, że pierwsze słowa, jakie mój kuzyn, długo nie wymawiający
              ani jednego wyrazu wypowiedział, to było, w wieku ponad dwóch lat, "świnia"
              i "cholera".
              Natomiast faktem jest, że chodziłam do podstawówki w bardzo "nieciekawej"
              okolicy, poza tym mieszanej narodowościowo - były też dzieci romskie. I tam po
              prostu nie dało się nie bluzgać na przerwie, bo nikt by cię nie zrozumiał:)))
              No i w dodatku trzeba było też znać przekleństwa romskie, zresztą bardzo
              egzotycznie brzmiące po przetłumaczeniu:)
              Słyszałam od osób w moim wieku, że dla nich szokiem było właśnie przejście z
              podstawówki do szkoły średniej - bo w liceum czy technikum nagle wszyscy
              zaczynali przeklinać. A ja miałam odwrotnie - kiedy poszłam do liceum, też
              zresztą nie cieszącego się super opinią;) - to klasa okazała się, jak na moje
              przyzwyczajenia, pełna niesłychanie grzecznych i dobrze ułożonych dzieci:)))
              Ale to im szybko przeszło...
              • stephen_s Re: chłopcy i dziewczęta 04.06.05, 13:01
                Ej, dawaj te przekleństwa romskie..!!! :))))
                • herbarium Re: chłopcy i dziewczęta 04.06.05, 13:09
                  Dla chętnych podeślę na priva:)
                  • stephen_s Re: chłopcy i dziewczęta 04.06.05, 13:11
                    ŚLIJ :))))
          • herbarium Re: chłopcy i dziewczęta 04.06.05, 23:59
            No, a co do przynoszenia z przedszkola przekleństw... jeszcze przypomniała mi
            się historyjka, która przydarzyła się mojej znajomej, kilka lat ode mnie
            starszej, w czasach, kiedy była początkującą przedszkolaczką. Wracała ze swoją
            mamą z przedszkola i toczył się między nimi dialog:
            Mama:
            - Co dzisiaj było na spacerku?
            Córka:
            - Źnalaźłam ziuka.
            - Taak? Żuka? I co z nim zrobiłaś?
            - Zaniośłam pani.
            - Taak? Zaniosłaś pani? I co pani na to?
            - A pani na to ksiknęła: "śpieldalaj z tym sinstwem!!!"
      • mamalgosia Re: chłopcy i dziewczęta 03.06.05, 13:41
        Wiesz, ale mnie już nawet nie chodzi o to, że klna w ogóle. Tylko o to, że tak
        się odnosza do siebie. No bo jest różnica, jak powiem:
        "Nauma, ale dzisiaj, k... upał", niż jak powiem:
        "Nauma, ty ch..., ale dziś upał"
        • nauma Re: chłopcy i dziewczęta 03.06.05, 15:03
          Mnie razi jedno i drugie.
          • oko_jeza Re: chłopcy i dziewczęta 04.06.05, 22:11
            a co powiecie na takie wyznanie miłoścI?

            "Zajebałem się w tobie po chuj..."
            :)
            mamalgosiu- dobrze będzie :)
            • kochanica-francuza Re: chłopcy i dziewczęta 04.06.05, 22:42
              oko_jeza napisała:

              > a co powiecie na takie wyznanie miłoścI?
              >
              > "Zajebałem się w tobie po chuj..."

              Znaczy,część powyżej chuja się nie zajebała?;-)Znaczy - traktuje łóżkowo?;-)))
              • niceman1986 Re: chłopcy i dziewczęta 05.06.05, 13:51
                Heh, chyba żadna z tych interpretacji :P
          • mamalgosia Re: chłopcy i dziewczęta 09.06.05, 10:51
            nauma napisał:

            > Mnie razi jedno i drugie.
            Mnie też, ale niejednakowo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka