Dodaj do ulubionych

Familijny rekord

16.06.05, 20:45
Wczoraj w Itace jedna dziewczyna opowiadała o swojej znajomej, która pracuje
w szpitalu, przychodni dla dzieci, czy czymś podobnym.

Jednego dnia spojrzała ona w kartę jednego z dzieci. Były tam wymienione
m.in. imiona rodzeństwa.

Wiecie, ile w tej rodzinie było dzieci..?

SZESNAŚCIORO.

Zgroza...
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Familijny rekord 16.06.05, 20:49
      Może dzieci miały podwójne, czy potrójne imiona? 16 z jednej matki?
      Nieprawdopodobne.
      • stephen_s Re: Familijny rekord 16.06.05, 20:53
        Wiesz, jeśli w ogóle nie stosowali antykoncepcji, a mieli ochotę na seks... "Co
        rok, prorok".

        Może mieli pecha i każda ciąża dawała po kilka dzieci?
        • a000000 Re: Familijny rekord 16.06.05, 21:22
          Nie da się co rok prorok. Przy dziesiątym matka by umarła z wycieńczenia.

          Ale co by nie powiedzieć, 16 dzieci to szaleństwo. Trzeba mieć wielki majątek,
          aby wykarmić i wykształcić. Albo mały rozumek.
    • elli_nika Re: Familijny rekord 16.06.05, 22:12
      po pierwsze - małoprawdopodobne. Moze to dzieci łącznie, tj. np. rodzeństwo
      przyrodnie?

      Po drugie - dlaczego zgroza? sorry, ale to aroganckie podejście. Od kiedy to
      mozna dyktowac innym, ila mają mieć dzieci? Ile wynosi limit? Dwa? Trzy?
      Przepraszam, czy zyjemy w Chinach? Jak będę w ciąży z ósmym dzieckiem to mnie
      skreślisz? Stwierdzisz, że jestem niespełna rozumu?

      Grrrrrrrrrr!!!!!!!!!!!!
      • stephen_s Re: Familijny rekord 16.06.05, 22:22
        Niko, po prostu wyrażam opinię, że w obecnych realiach rodzenie 16 dzieci to
        skrajna nieodpowiedzialność. Kogo stać, by tyle dzieci utrzymać? Kto potrafi o
        tyle dzieci należycie zadbać?

        Nie mam nic przeciw dużym rodzinom - ale szesnaścioro dzieci to wizja rodem
        z "Sensu życia"...
        • elli_nika Re: Familijny rekord 16.06.05, 23:19
          Jak napiszałam, to mało prowdopodobne, historie koleżanki zaliczyłabym
          do 'urban legends'. Największa zanotowana ilosć ciaż jedna po drugiej to 8.
          Czyli kobieta nie miała miesiaczek, tylko po skonczeniu połogu zachodziła w
          ciazę poczas pierwszej owulacji. Ale po tych ośnmiu ciążach i porodach non stop
          jednak wystapiła przerwa. Niestety płodność z wiekiem spada, nie wspomnę o
          fakcie, ze obniza się podczas laktacji. Tyle porodów to też wieksze ryzyko
          infekcji i zakażen, co znacznie wpływa na płodność - jednym słowem, kobieta
          musiałaby rodzić począwszy od lat nastoletnich do menopauzy. 11, 12 dzieci to
          jeszcze wiarygodne. 16 to juz za dużo.

          > Niko, po prostu wyrażam opinię, że w obecnych realiach rodzenie 16 dzieci to
          > skrajna nieodpowiedzialność. Kogo stać, by tyle dzieci utrzymać? Kto potrafi
          o
          > tyle dzieci należycie zadbać?

          Bywa, ze w rodzinnych domach dziecka, dziecięcych wioskach, dwójka rodziców
          zajmuje sie nawet kilkunastoma dzieciakami. I potrafią o nie zadbać. Utrzymywac
          w tym wypadku, fakt, pomaga pastwo. Ale jeśli ktos ma czas i własne pieniadze,
          kto ma prawo mu dyktować ile ma posiadać potomstwa?
          • stephen_s Re: Familijny rekord 16.06.05, 23:26
            > Jak napiszałam, to mało prowdopodobne, historie koleżanki zaliczyłabym
            > do 'urban legends'.

            Tak, to takie "urban legend", co na własne oczy się widzi ;)

            Wiesz, jestem w stanie przyjąć hipotezę Azerki, że tam były wpisane podwójne
            imiona... Ale i tak wtedy uzyskujemy ośmioro dzieci. Dużo.

            > Ale jeśli ktos ma czas i własne pieniadze,
            > kto ma prawo mu dyktować ile ma posiadać potomstwa?

            Rany, ja nikomu nic nie dyktuję, po prostu wyrażam opinię, OK? Według mnie
            płodzenie ośmiorga dzieci jest nieodpowiedzialne i tyle. Co dopiero mówić o
            szesnastce...
            • herbarium Re: Familijny rekord 16.06.05, 23:44
              E... ośmioro to jeszcze, moim zdaniem, nie jest takie szaleństwo. Zresztą,
              kwestia taka, czy ośmioro jedno po drugim, czy ze sporymi odstępami czasowymi.
              Wejdź sobie na forum rodzin wielodzietnych z wyboru i poczytaj, jak
              sympatycznie i rozsądnie kobitki tam piszą (kiedy one mają czas?).
              • stephen_s Re: Familijny rekord 16.06.05, 23:48
                OK, nazwijcie mnie ograniczonym, ale ja sobie tego nie wyobrażam :)

                Ja mam tylko jedną siostrę - i trudno było nam ze sobą wytrzymać. Jakbym miał
                siedmioro rodzeństwa, to chyba bym zgłupiał...
                • monikaannaj Re: Familijny rekord 17.06.05, 08:46
                  Kto wie - może jak by was było 8 to byłoby łatwiej... W kazdym razie, steph -
                  zanim napisałes o tej zgrozie wiedziałes cos o sytuacji tej rodziny? Ile maja
                  pieniedzy, jak wychowuja te dzieci, jak się one uczą itd? Bo może byc róznie...
                  Mój wujek ma osmioro dzieci - i moga stanowic reklame wielodzietności. Złego
                  słowa nie dam na takie rodziny powiedziec.
                  jasne ze sa tez takie, w których ósemka dzieci w nędznych ubrankach wychowuje
                  się praktycznie sama - albo laduje w domu dziecka, ale dotyczy to w takim samym
                  stopniu jedynakow.
                  • stephen_s Re: Familijny rekord 17.06.05, 11:34
                    > Kto wie - może jak by was było 8 to byłoby łatwiej... W kazdym razie, steph -
                    > zanim napisałes o tej zgrozie wiedziałes cos o sytuacji tej rodziny? Ile maja
                    > pieniedzy, jak wychowuja te dzieci, jak się one uczą itd? Bo może byc
                    > róznie...

                    W porządku, przepraszam, jeśli kogoś uraziłem...
                • a000000 Re: Familijny rekord 17.06.05, 10:26
                  stephen_s napisał:

                  >
                  > Ja mam tylko jedną siostrę - i trudno było nam ze sobą wytrzymać. Jakbym miał
                  > siedmioro rodzeństwa, to chyba bym zgłupiał...
                  >

                  Widocznie przyczyna tego stanu rzeczy jest w Tobie, Stefanie. Ja mam brata z
                  którym nigdy się nawet nie przemówiłam. Mój mąż ma rodzeństwo(jest ich trójka)
                  i nigdy żadno z żadnym się nie kłóci.
                  A wiesz, kiedy rodzeństwo się kłóci? Kiedy w domu miłości nie ma, a egoiści
                  narzucają swoje zdanie wszystkim pozostałym. Życie w gromadzie to sztuka
                  kompromisu, szacunku i tolerancji.
                  • monikaannaj Re: Familijny rekord 17.06.05, 10:38
                    E - no bez przesady... W mojej rodzinie kochamy sie na pewno a mimo to czasem
                    wybuchaja kłótnie. Moim zdaniem (biorac poduwage nasze temperamenty) sa
                    nieuniknione. I nie ma w nich nic złego. Nie oznaczają wcale jakiejs
                    permanentnej wrogosci. ja w kazdym razie myśle ze lepiej sie pokłócic i
                    pogodzic niz uskuteczniac jakies ciche dni, czy tłamsic urazy.
                    • herbarium Re: Familijny rekord 17.06.05, 10:55
                      Też mam jednego brata, i jak byłam mała wielokrotnie myślałam, że dobrze byłoby
                      mieć np. siostrę "zamiast", albo oprócz brata jeszcze jakieś młodsze albo
                      starsze rodzeństwo. Mimo że tłukliśmy się bez przerwy, jedynaczką nie chciałam
                      nigdy i nie chciałabym być. Myślę, że przy dwójce dzieci jest sporo zazdrości,
                      wynikającej z tego, że jest tylko dwójka, z konieczności porównywana - a przy
                      większej liczbie dzieci to się "rozkłada" na kilkoro dzieci - raz się pokłocę z
                      bratem, a raz z siostrą:)))
                      A kłótnie między rodzeństwem uczą "wychodzenia" z kłótni, dbania o siebie itd.
                      • a000000 Re: Familijny rekord 17.06.05, 11:15
                        Toteż ja nie o kłótniach dziecinnych, tylko o tych w wieku dorosłym. Stefan i
                        jego siostra są dorośli.
                        • monikaannaj Dorosłych? 17.06.05, 11:24
                          rany jak ja sie przedwczoraj pokłóciłam z siostra... O co? o nic. darłysmy się
                          na siebie z pół godziny... Zupełnie bez sensu, i wcale nie dlatego że sie nie
                          kochamy. czasami zbieraja sie w człowieku jakies emocje, stresy i w pewnej
                          chwili pekają! Kończy sie kłótnią, ale to napradę nic nie znaczy... O braku
                          miłosci nie swiadczą moim zdaniem sporadyczne kłótnie tylko długoterminowe
                          postepowanie..

                          • a000000 Re: Dorosłych? 17.06.05, 11:49
                            Moniko, każda kłotnia kładzie się cieniem na dalszy bieg wydarzeń. Nawet się
                            nie spodziewasz, kiedy wylezie ze szpary macka.
                            Po co się kłócisz z siostrą? Mało ma kłopotów?

                            Istnieje teoria, że słowa wypowiadane w złości, słowa nieprzyzwoite, niszczą
                            Anioła Stróża. Im bardziej się awanturujesz i źle mówisz, tym Anioł słabszy.
                            Wówczas zło ma do Ciebie łatwiejszy dostęp.
                            • monikaannaj Re: Dorosłych? 17.06.05, 12:02
                              > Po co się kłócisz z siostrą? Mało ma kłopotów?
                              Nie mniej i nie wiecej niz ja. Trafniejszym sformułowaniem byłoby: kłocimy
                              się. Obie. Ze soba nawzajem. (Do kłótni zazwyczaj trzeba dwojga - w przeciwnym
                              razie mowi się raczej "zrobiłam siostrze awanture")

                              Co do złych słów wypowiadanych w złości - to zdarzaja sie - owszem. Ale
                              widzisz - my naprawde jestesmy kochajaca sie rodzina, a ze temperamenty mamy
                              wybuchowe i nie zawsze udaje sie nad nimi zapanowac ( no - nie jestesmy
                              aniołami) - to wypracowalismy zachowania obronne. Np. Nie dopuszczamy do tego
                              aby te słowa nas niszczyły. Moze nie kazdy tak potrafi - ja w kazdym razie nie
                              kolekcjonuję tego co mi siostra wykrzyczy w czasie kłótni.

                              Nie kazda rodzina składa się z osób spokojnych, cierpliwych i wiecznie
                              usmiechniętych, niestety. Moja nie. Co nie zmienia faktu, ze jest to rodzina
                              szcześliwa.
                  • stephen_s Re: Familijny rekord 17.06.05, 11:35
                    > Kiedy w domu miłości nie ma, a egoiści
                    > narzucają swoje zdanie wszystkim pozostałym. Życie w gromadzie to sztuka
                    > kompromisu, szacunku i tolerancji.

                    Ha! Powiedz to mojej siostrze :P
                    • a000000 Re: Familijny rekord 17.06.05, 11:45
                      Stefanie, a nie potrafisz wykorzystać nauk psychologicznych i siostrę
                      resocjalizować?
                      • stephen_s Re: Familijny rekord 17.06.05, 12:01
                        Siostra jest NIEREFORMOWALNA... :(((
            • elli_nika Re: Familijny rekord 17.06.05, 09:40
              Twoja opinia jest krzywdzaca i dyskryminująca, zeby nie powiedzieć więcej.
              Myślę, ze wynika to jeszcze z Twojej niedojrzałosci w tym względzie. Przyjmij
              prosze do wiadomosci, ze są ludzie, i jest ich baaardzo duzo, którym powodzi
              się bardzo dobrze i chca posiadać dużo dzieci. Dzieci sa dobrze wykształcone,
              niczego im nie brakuje, a ralacje między nimi układają się wzorcowo. Jako
              psycholog powinieneś wiedzieć, że jakosć relacji między rodzeństwem nie zalezy
              od ilosci, tylko od wychowania i atmosfery domu rodzinnego.
              • stephen_s Re: Familijny rekord 17.06.05, 11:33
                Dobrze, Moniko, przyjmuję to do wiadomości.

                Z drugiej strony, powiem Ci szczerze, że nie słyszałem o BOGATEJ rodzinie
                posiadającej np. dziesięcioro dzieci. Mam wrażenie, że takie rodziny to raczej
                rodziny biedne. Nie krzycz więc na mnie za to, że kiedy słyszę o szesnastce
                dzieci, to raczej bardziej prawdopodobny wydaje mi się wariant, że to rodzina
                ledwie wiążąca koniec z końcem, niż jacyś polscy Carringtonowie, których na
                taką ilość dzieci stać...
                • monikaannaj Re: Familijny rekord 17.06.05, 11:52
                  Ej ja wcale na ciebie nie nakrzyczałam, po prostu - masz troche uproszczone
                  wyobrazenia...

                  PS Gratuluję sensownej acz bezskutecznej proby wyjasnienia feministkom, ze KK
                  nie zlikwidował w Europie matriarchatu... swoja droga to ich czepianie sie ze
                  jak w starożytnym świecie były boginie, to kobiety miały tam lepiej - żałosne.
                  • stephen_s Re: Familijny rekord 17.06.05, 12:06
                    > PS Gratuluję sensownej acz bezskutecznej proby wyjasnienia feministkom, ze KK
                    > nie zlikwidował w Europie matriarchatu...

                    Och, na pewnych terenach na pewno zlikwidował. Ale na innych wpisał się w
                    lokalną normę... Dlatego właśnie nie podoba mi się to, co one mówią - wizja, że
                    przed katolicyzmem wszędzie był szczęśliwy matriarchat, a podły KK całemu
                    światu narzucił co innego, to potworne uproszczenie.

                    > swoja droga to ich czepianie sie ze
                    > jak w starożytnym świecie były boginie, to kobiety miały tam lepiej - żałosne.

                    Po prostu niezrozumienie relacji między mitologią Greków, a ich codziennym
                    zyciem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka