22.07.05, 18:10
Kiedys bardzo mi sie podobal obraz Salvadora Dali z zegarami, obwisajacymi
jak nalesniki z drzew i przelewajacymi sie po piasku.

Spozniacie sie? Planujecie swoj czas precyzyjnie? A moze nie zauwazacie, jak
uplywa? Nie wychodzicie z domu bez zegarka? Jaki on jest? Budzi was budzik,
czy zegar wewnetrzny?

Chetnie Was poczytam w weekend, kiedy wprawdzie nie budzi mnie budzik, ale za
to, znacznie skuteczniej, moja latorosl ;-)))
Obserwuj wątek
    • czarna_jagodka Re: Zegarek 22.07.05, 18:57
      Ja niestety jestem niewolnicą zegarka :-(((( Bez zegarka czuję się jak bez ręki.
      I nie ma znaczenia czy jestem w pracy gdzie czas mnie goni, czy na wakacjach
      kiedy upływ czasu w zasadzie nie ma znaczenia.

      Nigdy się nie spóźniam, chyba że jest to spowodowane siłą wyższą (jakiaś awaria
      tramwaju, czy coś w tym stylu). Generalnie jednak wolę być gdzieś za wcześnie
      niż się spóźnić. Nie cierpię spóźnialstwa u innych (według mnie to brak szacunku
      dla osoby czekającej).

      Budzą mnie dwa budziki i radio, choć zdarza mi się obudzić samej (zwłaszcza
      latem).... ale generalnie to jestem "śpioch poranny" do kwadratu ;-)
      • mamalgosia Re: Zegarek 22.07.05, 21:26
        "niewolnica zegarka" - nie wpadłam na to określenie, ale teraz widzę, jak dobrze
        ono mnie opisuje
    • mamalgosia Re: Zegarek 22.07.05, 21:24
      isma napisała:

      > Kiedys bardzo mi sie podobal obraz Salvadora Dali z zegarami, obwisajacymi
      > jak nalesniki z drzew i przelewajacymi sie po piasku.
      Mi też, w czasach licealnych

      >
      > Spozniacie sie?
      Prawie nigdy

      Planujecie swoj czas precyzyjnie?
      Bardzo precyzyjnie. I wpadam w depresję, gdy coś mi krzyżuje moje plany, nawet
      te mało istotne

      A moze nie zauwazacie, jak
      > uplywa?
      Och, biegnie jak szalony!!

      Nie wychodzicie z domu bez zegarka?
      Nawet po domu rzadko jestem bez

      Jaki on jest?
      Mały i złoty, ale to dlatego, że taki dostałam. Sama kupiłam sobie wielki Cassio

      Budzi was budzik,
      > czy zegar wewnetrzny?
      Zegar ZEWNĘTRZNY w postaci Michałka


      >
      >
      >
      • isma Mamalgosiu, 25.07.05, 15:38
        Mamalgosiu, a Twoje dziecko, to tak jak w podreczniku, ma czas zaplanowany z
        zegarkiem w reku? Bo ja mam wrazenie, ze u nas dziecko aktywnie wyznaje teorie
        chaosu ;-)))?
    • stephen_s Ja jestem niespójny :) 22.07.05, 22:03
      Jak nie muszę, to czasu sobie nie planuję... Ba - zdarza się, że wręcz upiornie
      przepływa mi między palcami... Generalnie, jak mam wolne, to improwizuję - np.
      idę na spacer i chodzę, dopóki mi się nie znudzi - bez zamartwiania się czasem.

      Z drugiej strony, jak już coś planuję, to planuję co do minuty i precyzyjnie...
      I np. nie znoszę spóźniania się, jak z kimś się umawiam. Przeważnie udaje mi
      się dotrzeć na umówione spotkanie prawie co do minuty, jak ktoś na spotkanie
      się spóźnia, to już po 5 minutach zaczynam dreptać nerwowo w miejscu :)

      Inna rzecz, że zwykle to ludziom wybaczam :) Mam koleżankę, co standardowo
      spóźnia się z 30 minut na spotkania ze mną - i nigdy jej złego słowa nie
      powiedziałem :)
      • grzespelc Re: Ja jestem niespójny :) 25.07.05, 19:42
        > Inna rzecz, że zwykle to ludziom wybaczam :) Mam koleżankę, co standardowo
        > spóźnia się z 30 minut na spotkania ze mną - i nigdy jej złego słowa nie
        > powiedziałem :)
        Ja jak gdzieś idęz dziewczyną, to spóźniamy się tak z godzinę, a rekord
        ostztnio wyniósł 2 h - kolega sobie poszedł i się chyba obraził....:(((
        • stephen_s Re: Ja jestem niespójny :) 25.07.05, 19:51
          > Ja jak gdzieś idęz dziewczyną, to spóźniamy się tak z godzinę, a rekord
          > ostztnio wyniósł 2 h - kolega sobie poszedł i się chyba obraził....:(((

          Prawdę mówiąc, trudno się chyba dziwić...
        • stephen_s To znaczy... 25.07.05, 19:51
          ... trudno się dziwić, że sobie po 2h poszedł ;)
    • basia313 Re: Zegarek 24.07.05, 04:52
      BArdzo ciekawy temat. Planuje wszystko z wyprzedzeniem, ale potrafie sie tez
      wyluzowac. Generalnie nie spozniam sie. Wiem dokladnie jak dlugo pojade
      metrem . Dla mnie 11minut to nie 10 minut i tego sie zawsze trzymam. DO tego
      tez potrafie upychac rozne male czynnosci w niezagospodarowana przestrzen
      czasowa i to mi pomaga jak najlepiej wykorzystac czas. NA pociag raz sie
      spoznilam, ale na szczescie i on sie spoznil, wiec sie nan zalapalaa i wtedy
      zrozumialam dlaczego czasem jest dobrze, gdy pociagi sie spozniaja.
      • a000000 Re: Zegarek 24.07.05, 12:01
        >Spozniacie sie?

        Usilnie się staram nie spóźniać. Dopuszczam jedynie wrogie działanie "sił
        wyższych". Wszelkie inne powody to lekceważenie czekających.


        >Planujecie swoj czas precyzyjnie?

        W tym względzie aktualnie jestem PANIUSIA! Stać mnie na to, aby niczego nie
        planować. Zażywam biblijnej wskazówki: ptaszkowie niebiescy nie sieją, nie
        orzą, a żyją.....I jako ten ptaszek zależnie od pogody czy humoru, działam.


        >A moze nie zauwazacie, jak
        uplywa?

        hehehehe, ja tam najchętniej bym nie zauważała, ale wredne lustro mi przypomina.

        >Nie wychodzicie z domu bez zegarka?

        Zawsze do wyjścia zakładam. Często wogóle nie jest mi potrzebny, ale to taki
        stary nawyk.


        >Jaki on jest?

        Najtańszy na rynku. Cyfrowa reklamówka. Pięć złotych kosztował, a chodzi jak
        ten sterowany centralnie z bazy we Frankfurcie/Menem.


        > Budzi was budzik,
        czy zegar wewnetrzny?

        Cha cha, kiedy jeszcze do pracy biegałam i wstawać musiałam 5.50 (środek
        nocy!), to kupiłam sobie taką ruską maszynę, stawiałam na talerz z widelcem -
        sąsiedzi się budzili, ja - nie zawsze. Mąż - nigdy.
        Ale gdy dziecko było malutkie - wystarczyło, że głośniej sapnął, już byłam
        na "równych nogach".

        Mój zegar wewnętrzny śpi.
    • isma Re: Zegarek 24.07.05, 14:20
      No, wiec ja mam tak:
      Jak bylam licealistka, to dostalam hopla na punkcie planowania czasu. Mialam
      wtedy zawsze olbrzymi kalendarz, w nim, jak, nie przymierzajac, biznesowe
      spotkania, rozpisane co i kiedy, z dokladnoscia do pol godziny. Jak mialam sie
      gdzies spoznic, to nie szlam wcale. Dostawalam szalu, kiedy w bibliotece nie
      bylo pradu, i nie moglam zrealizowac zaplanowanych trzech kwadransow lektury. w
      czasach studenckich - patrz wyzej. Aha, byly to czasy, kiedy wstawalam, zgodnie
      z wytrenowanym zegarem wewnetrznym, o 5.30 ;-O, a zasypialam troche po
      polnocy.
      Jako szalona reporterka tez musialam byc piekielnie punktualna, ale to juz bylo
      znacznie trudniejsze, bo nie zalezalo tylko ode mnie. Kilku traumatycznych
      historii z tych czasow nie sposob zapomniec: spoznilam sie kiedys na
      demonstracje pod Izba Skarbowa - strata pozornie nie od odrobienia, musialam
      blagac kolegow z innych redakcji o jakies ochlapy ;-))). A raz musialam sie
      zerwac z mistrzostw Polski w paleniu fajki na czas, ktore odbywaly sie w
      kopalni w Wieliczce - niestety nie bylam na tyle biegla w tym sporcie, zeby
      wiedziec, ze rekordzisci potrafia palic fajke po kilka godzin, a ja bylam
      umowiona gdzie indziej. Czlowiek, ktory mial mi zebrac dane o rezultatach tych
      donioslych zawodow, skrewil, i musialam sie fantazja posilkowac, co akurat nie
      bylo w moim dziale widziane mile ;-(((.

      A od kiedy mam dziecko (oraz meza, ktory z flegma wlasciwa ludziom
      Wschodu "zawsze zdaza"), to w ogole nad czasem nie panuje. Owszem, jak szkapa
      dorozkarska, jeszcze probuje sobie planowac stale trasy i terminy, ale zwykle
      trafiam gdzie indziej i kiedy indziej ;-(((.
      Budzik przestalam slyszec, ze juz o budzeniu sie bez niego nie wspomne (chociaz
      i tak wole wczensie wstac, niz siedziec do switu).
      Niedawno pierwszy raz w zyciu wyszlam z domu bez zegarka (tu mam konserwatywny
      gust: musza byc wskazowki i cyfry oraz jasny cyferblat i skorzany pasek, nie
      bransoletka - od jakichs szesciu lat mam szara Certine) i przezylam ;-O.
    • mamalgosia czas w Borach Tucholskich 24.07.05, 15:12
      BYł ktoś z Was w tych rejonach? Tam czas płynie dwa razy wolniej niż gdzie
      indziej. Listonosz chodzi raz na tydzień, autobus jeden dziennie, ludzie się nie
      spieszą...
      Koleżanka wysyłąłą list. Czyta na skrzynce pocztowej, że wybierają listy w
      środę, a to był czwartek. Żałowała, że nie wysłała dzień wcześniej, a tambylcy
      nie mogli tego pojąć: przecież za 6 dni go wybiorą
      • a000000 Re: czas w Borach Tucholskich 24.07.05, 15:24
        Mam koleżankę z Tucholi. Ale jest bardzo akuratna i punktualna. Jej siostry
        również. Czas u niej biegnie zgodnie z ruchem ziemi.
        • maria421 Re: czas w Borach Tucholskich 24.07.05, 18:57
          Myslalam ze to watek o zegarkach, a sa to przedmioty w ktorych sie lubuje.
          Tzn lubuje sie w zegarkach, ale nie w zegarach stojacych czy wiszacych,
          bijacych czy z kukulka, bo tych nie znosze.
          Pamietam ze moj brat dostal kiedys w prezencie zegar z kukulka, i to od kogos
          tak bliskiego, ze nie mogl tego zegara na scianie nie powiesic. No wiec zegar
          wisial na scianie, kukulka z niego punktualnie wyskakiwala i kukala. Kiedys
          zostalam poproszona o zostanie na noc z moim malym bratankiem, bo moj brat z
          zona chcieli pojsc na zabawe karnawalowa. Chetnie sie zgodzilam. Przyszlo mi
          spac na kanapie pod kukulka.... Po pierwszym kukaniu schowlalam sie pod
          poduszke, ale pomyslalam sobie, ze nie moge tego robic, bo nie uslysze gdyby
          dziecko plakalo. Po drugim kukaniu chcialam wylaczyc to ptaszysko lecz nie
          wiedzialam jak. Po trzecim mialam ochote wyrzucic zegar przez okno...
          Byla to dla mnie noc tortur...

          Ale zegarki uwielbiam, uwazam ze oprocz tego ze sa niezbednym przedmiotem, sa
          rowniez bardzo istotnym detalem ubioru.

          Nigdy nie wychodze z domu bez zegarka. Jestem punktualna, nie cierpie
          spoznialskich.
          lubie dosyc uregulowany tryb zycia- tz. wstawanie o okreslonej porze, posilki o
          okreslonej porze, itd. Nie lubie chaosu.

          • a000000 Re: czas w Borach Tucholskich 25.07.05, 16:05
            hehehe, miałam kiedyś zegar z kukułką. Ruski. Drewniane ptaszysko wyskakiwało
            se skrzypieniem jakiejś sprężyny i :kuku! bum! - coś waliło wewnątrz. Rodocha
            była co niemiara, aż przyjechała do mnie siostra. No i wypadło jej spać pod
            zegarem. Po pierwszym "kuku" zerwała się, po drugim "kuku" zdjęła ciężarki. Co
            spowodowało nierównowagę w obciążeniach i kukułka przestała działać. Dawałam do
            naprawy i nic.

            A co do zegarów. Stoi u nas w meblowym markecie Zegar Gdański! Czarny, ręcznie
            rzeźbiony, z 1897r. Wraz z dużym kredensem, małym kredensem, stołem, sześcioma
            krzesłami i stolikiem do gry w szachy kosztuje bagatelka - 100 000 PLN.
            Ale przed zegarem stanęłam jak oczarowana, aż właściciel widząc mój zachwyt
            zegar uruchomił. I tu mnie miał. Co za boski dźwięk! Cichy a jednocześnie
            absolutnie słyszalny, całe spektrum dźwiękowe. Gdy wygram w loterię, to będzie
            mój pierwszy zakup.
    • grzespelc Re: Zegarek 25.07.05, 19:23
      > Kiedys bardzo mi sie podobal obraz Salvadora Dali z zegarami, obwisajacymi
      > jak nalesniki z drzew i przelewajacymi sie po piasku.
      Był w którejś z części Tytusa, Romka i A'Tomka. To, że to obraz Dalego,
      dowiedziałem się...przedwczoraj...Podoba mi się.

      > Spozniacie sie?
      Na szczęście coraz rzadziej.

      Planujecie swoj czas precyzyjnie?
      Nie

      A moze nie zauwazacie, jak uplywa?
      Szczególnie będąc na forum :))))

      Nie wychodzicie z domu bez zegarka?
      Nie.

      Jaki on jest?
      Zwykła tarczówka.

      Budzi was budzik,
      > czy zegar wewnetrzny?
      >

      Najpierw zegar wewnętrzny gdzieś o 5, a budzik o 6.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka