braineater 21.09.05, 21:44 wskazującym palcem: ti, ti ti, prowokatorze:P Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
staua Re: braineater kiwa na brocha 21.09.05, 23:42 A ja widze w paru ostatnich (dzisiejszych i wczorajszych chyba) postach Brocha spory zawod wspolczesna literatura. Nie, ze to mnie dziwi, po prostu teraz nagle taka konstatacja? Ja nadal lubie duzo tradycyjnej literatury, gdzie wciaga mnie fabula i ona jest nadal czyms nowym (jak np. ostatnio ze "Zlodziejka" ("Fingersmith") Sarah Waters. Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 00:41 ten zawod, to "sie kumulowal" od b.dlugiego czasu. Oczywiscie jest wiele ciekawych ksiazek, tyle ze autorzy powymierali jakis czas temu: Arens, Pinera, Cabrera-Infante, Sebald, albo sa "wiekowi": Manguel, Alfau, Wurlitzer, Pynchon itd itp. Po prostu tak sobie marudze w oczekiwaniu na literature ekscytujaca. :) Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 01:06 Moze Danielewski cos nowego napisze... Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 02:07 w miedzyczasie cos by sie przydalo... Sprobuj Vila-Matasa (Bartleby & Co.), ciekawi mnie jaka bedzie Twoja opinia. Moze zbyt wiele oczekiwalem Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 11:29 A jak u ciebie brochu z brytolami - Amis młodszy, Will Self (dla mnie rewelacja), McEvan, Doyle albo z emigrantami - Ishioguro (coś pokręciłem w nazwisku...), Ben Okri, albo najlepszy z nich chyba, Kuareishi? Bo dla mnie pare lat temu to było spore odkrycie, że są kolesie ostro społeczni, którzy przy tym nie piszą socrealnych traktatów o niczym. A jak nie masz urazu do udziwnionego SF-a to polecam Jonathana Lethema - Amnesia Moon, Pistolet z Pozytywką, Kiedy wspieła się na stół i parę innych - fajny dziwny koleś. A jak chcesz spróbowac czegoś mało ortodoksyjnego to może sięgnij po Kathe Koja - szcególnie po 'Skin' - z góry zaznaczam że mocno drastyczne, ale przy tym nieźle podbudowane psychologią na nieco lepszym poziomie niż zazwyczaj. Jak mi się jeszce co przypomni, to dopisze:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 12:49 W imieniu imigrantow: Ishiguro + Kureishi. Ten pierwszy zreszta z imigracja ma wspolne tylko nazwisko, skosne oczy i miejsce urodzenia, przywedrowal do UK w czasach przedprzedszkolnych. Zreszta 'Remains of the day' sa (opinia zony, sam nie czytalem) tak tradycyjnie angielskie jak tylko sie da. Z polecen wczesniejszych po raz kolejny zachwalam McEwana, szczegolnie 'Atonement' jako pozycje klasyczna i 'Cement Garden' jako cos ciut bardziej 'camp'. Z uklonami nienietoperz Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 13:24 A ja się zastanawiam dlaczego, zarówno tu, jak i na FK tak mało mówi się o Rushdim. Dla mnie Dzieci północy to zaiste kawał niezłej literatury. Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
broch Dzieki za polecanki 22.09.05, 14:47 Rushdie - pojawila sie nowa powiesc pt "Shalimar the Clown". Recencje dosc dobre. Tomisko grube, moze wiec trzeba bedzie poczekac na tlumaczenie. Dzieci Polnocy to bez watpienia jedna z najlepszych powiesci XXw. Lubie tez "Ostatnie westchnienie Maura" i "Opowiadania Sindbada". Dlaczego nie mowi sie o Rushdiem? Poniewaz wyszedl nieco z mody? :) "Never Let Me Go" bylo dla mnie powaznym rozczarowaniem, czy w Polsce pojawilo sie juz tlumaczenie ostatniej powiesci Ishiguro? Kureishi - nie znam Self - znam tylko "The Quantity Theory of Insanity" (uczciwie mowiac nie przeczytalem do konca: ksiazka byla z biblioteki, cos wypadlo, musialem odac nim skonczylem, wroce do niej) McEvan - ciekawy, znam tylko "Deep Purple":) czyli "Dziecko w czasie" ("Child in time") Doyle - masz na mysli Roddy Doyle? czy innego Doyle'a? Ben Okri - nie czytalem, ale mam "In Arcadia" (czeka w kolejce) Kathe Koja - tez nie znam, "Skin" to ta dobra ksiazka czy moze jedna zwielu dobrych? Male wyjasnienie dotyczace Vila-Matasa i Jego "Barlteby & Co.", to jest dobra powiesc. Warta przeczytania chocby ze wzgledu na liczne anegdoty o pisarzach. Moj zawod wynika z faktu iz oczekiwalem Wielkiej Literatury. Oczywiscie takie oczekiwanie jest naiwne, po prostu dawno nie trafilo mi sie nic co przezylbym naprawde. Braineater, zaproponowal ostatnio recenzje z ksiazek czytanych wspolnie, moze dodac do tego recenzje z ksiazek ktore nie sa a powinny byc przetlumaczone? Propozycja dotyczy glownie "wychodzcow" roznej masci, ale nie tylko? Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Dzieki za polecanki 22.09.05, 15:54 Ojej, najpierw odpisalam Darii, potem zobaczylam, ze juz o tym wspomniales, ale ja widzialam dwie recenzje krytyczne (nie jakies straszne, ale ze gorsza od jego lepszych powiesci, np. w The Complete Review) Odpowiedz Link Zgłoś
staua a propos 22.09.05, 15:53 Nowa ksiazka Rushdiego, "Shalimar the Clown", w sumie dosc krytykowana, pojawila sie niedawno. Odpowiedz Link Zgłoś
itek1 Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 21:11 Rusdie to dla mnie autor 2 dobrych ksiazek-Dzieci polnocy (dobre, ale nie b.dobre- IMO jest wiele lepszych wspolczesnych kawalkow, troche rozwleczone, ale przyjmijmy, ze taki styl ma autor- mnie nie za bardzo odpowiada- wole oszczedniej i glebiej; przy okazji to dosyc wtorne-patrz np. Blaszany bebenek) oraz Harun (traktuje to jako zarcik). Przy okzaji, nie znam zadnego czlowieka, ktory entuzjazmowalby sie czyms innym niz te 2 ksiazeczki. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
itek1 Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 14:13 nienietoperz napisał: > W imieniu imigrantow: Ishiguro + Kureishi. > Ten pierwszy zreszta z imigracja ma wspolne tylko nazwisko, skosne oczy i > miejsce urodzenia, przywedrowal do UK w czasach przedprzedszkolnych. Zreszta > 'Remains of the day' sa (opinia zony, sam nie czytalem) tak tradycyjnie > angielskie jak tylko sie da. To nie jest prawda. 1.Ishiguro wyjechal z Japoni w wieku 6 lat:) (posiada zatem wspomnienia z Japoni) 2.W domu wychowywany byl w kulturze japonskiej (ojciec jego zdobyl kontrakt w UK, po zakonczeniu ktorego mial wrocic do Japoni) 3. Proza jego jest bliska klimatowi filmow shomin geki. 4. Wszystkie jego ksiazki oprocz Remains dotycza Japonii lub ew.zagubienia w Europie (The Unconsoled). 5.Nawet w Remains mozna znalezc elementy japonskie:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 14:47 OK, tymczasowo sie zgadzam - jakos tak bardzo mi sie Kazuo utozsamil z tutejszym zyciem literackim, ze sie zapedzilem. Postaram sie zareagowac konkretniej po przeczytaniu 'When we were orphans', czeka w kolejce. nntpz Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 15:56 > Postaram sie zareagowac konkretniej po przeczytaniu 'When we were orphans', > czeka w kolejce. O! To świetnie! Ja własnie niedawno przeczytałam tę książkę, jako pierwszą tego autora i miałam odrobine mieszane odczucia. Wrzuć Sieroty na górę kolejki, bo nie mogę sie doczekać Twojej oceny:) Pozdrawiam zniecierpliwiona:) Ps. Ja z Kysiem też mam dramatyczny problem, bo koleś, który mi obiecał wciąż się miga, znajdując ciągle nowe wytłumaczenia i jak tak dalej pójdzie, moge się nie wyrobić. A tak się nastawiłam, buuu. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 16:36 Tez jeszcze nie mam Kysia, w sobote ide do polskiej ksiegarni. Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 14:51 Jestem właśnie w trakcie lektury Okruchów i też miałam refleksje pod tytułem, jak Japończyk, nawet taki, który większość życia spędził w Anglii, mógł tak doskonale, tak całą duszą wczuć się w mentalność Anglika. I miałam dziś takie skojarzenie, że jest to mentalność specyficzna, bo mentalność sługi bez reszty oddanego służbie i swojemu panu. Czyż nie jest to rys charaktreystyczny właśnie dla Japończyka? Dawniej całkowite poddaństwo wobec pana feudalnego, dziś wobec korporacji. W każdym razie książka bez wątpienia doskonała. Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
itek1 Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 15:24 Swietnie, ze czytasz Okruchy, naprawde warto:) Ja ostatnio odswiezylem sobie Pejzaz w kolorze sepii, wydal mi sie obecnie doskonaly. Cos mi mowi, ze moze Tobie sie to bardzo podobac. Opisana jest tam relacja matka-corka, z pkt. widzenia matki (I. super sie wczul). Akcja dzieje sie rownolegle we wspolczesnej Anglii oraz w Japonii tuz po wojnie. Wszystko tam ma znaczenie,wiaze sie ze soba, mamy tajemnice, pelno jest niedopowiedzen, to klasycznie superjaponski Ishiguro. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 15:49 O tak zdecydowanie - Pejzaz jest dziełem bliskim genialności brochu - Ishiguro najnowszy po polsku sie nie ukazał, zresztą on sie u nas dośc średnio sprzedaje - za to w przyszłym tygodniu mam mieć ordżinala:) Kathe Koja - do pani stosunek mam wielce ambiwalentny, bo czasmi pisze na poziomie wszelkich łzawych powieścideł z rozbudowanym psychologizowaniem, ale czasmi potrafi wykręcic teksty prawieżeKafkowskie - tu własnie leżą Skin i Zero. To sa powieści przedziwne, praktycznie pozbawione fabularnego pretekstu (Zero najbardziej - ot, koles odkrywa wielką czarna plame w swoim pokoju, a potem zaczyna się jazda jak z Nietzschego na LSD, czyli 'jesli wejrzysz w othłań itd..." ale to wszystko zapodane jest takim kompletnie bezemocjonalnym jezykiem, że juz drugi akapit powoduje doła:); Skin natomiast jest powieścią o body-arcie, o mechanicznych modyfikacjach ludzkiego ciała, a dokładniej, jak pewne dziewcze z powodów artystowskich postanawia sie zmienić w metalową rzeźbę. Genialnie opisany świr, po prostu. Doyle - oczywiście Roddy:) Omówienia ksiązek nie tłumaczonych - bardzo chętnie, nie robię tego na ksiązkach bo po co ale tu z najdziksza rozkoszą:) Salman Rushdie - czy ktoś może mnie przekonac do tego pana? Próby czytania Dzieci skończyły się w moim wypadku klęską totalną. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 16:27 Rushdie ogolnie - nie wiem, nie znam. Rushdie szczegolowo, to znaczy 'Dzieci polnocy' - jak najbardziej. Moze potrzeba odrobiny gotowosci na wciagniecie sie w zycie Indii, w atmosfere spoleczna, w bogactwo paradoksow historycznych, przy ktorych nasze komplikacje geopolityczne odpadaja w przedbiegach. I odrobiny cierpliwosci, zeby dac sie wkrecic. Oprocz tego, ze swietnie sie to czytalo, mialem wrazenie, ze w pewnym stopniu pomoglo mi to zrozumiec naszych hinduskich znajomych tu oraz wlaczyc sie w rzeczywistosc tam podczas naszej wyprawy. Przy okazji dyskusji o literaturze stosunkowo najnowszej - wlasnie dzis rano skonczylem 'Czastki elememtarne'. Probowalem cos znalezc na FK, ale oprocz braineaterowych polecan, nic wiecej nie bylo (pamietam, ze Houllebecqa reklamowala tez kwiecienka). Ksiazka dosc mocna, zeby cos wiecej powiedziec, musze ja w sobie przegryzc, ale jestem ciekaw Waszych wrazen. Czy czytaliscie moze 'Platforme'? I jak sie ma jedno do drugiego? Z uwagi na skrzywienie zawodowe odnotowalem z przyjemnoscia wspomnienie przez Houllebecqa 'przestrzeni Focka', w ktorej zyja moje kocykle; skadinad kawalki naukawe 'Czastek' pisane sa dosc rzetelnie, przynajmniej w dziedzinach, o ktorych mam pojecie. Wylapalem tylko pare drobnych bledow w tlumaczeniu terminologii fachowej na polski. Wasz nntpz Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 16:35 Czytalam "Czastki" w tlumaczeniu niemieckim. Momentami strasznie mnie denerwowali obaj bohaterowie, na koncu doszlam do wniosku, ze sa oni uzupelniajacymi sie i jednoczesnie kontrastujacymi polowkami jednej osobowosci, ktora latwiej bylo przedstawic rozbijajac na dwie... Jednoczesnie nie moglam sie oprzec wrazeniu strasznego smutku, jakiejsc niemocy, beznadziejnosci, dekadencji w tej ksiazce...Bo ani Bruno, ani Michel nie sa bohaterami, ktorych mozna lubic, nie mozna stanac po zadnej stronie, wszystko w ich zyciu jest zle, caly czas mam wrazenie, ze obaj powinni zaczac od poczatku i zrobic wszystko zupelnie inaczej... "Platorme" mam po francusku, nie czytalam, ale Mihai czytal dosc dawno juz (trzy lata temu?) pamietam, ze mu sie podobala, ale nie pamietam szczegolow. Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 16:44 Smutna na pewno, wrecz mocno depresyjna. O ile przez dluzszy czas bawila mnie ironia i trafnoscia niektorych obserwacji, to z czasem gorycz zaczela dominowac. Na szczescie moje zycie wyglada cokolwiek inaczej, ale kiedy tak mysle o roznych zjawiskach dookola, to moze globalny obraz spoleczenstwa zachodniego ma wiele elementow z wizji Houllebecqowych. Hmmm. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 17:05 Ma i to sporo, zwlaszcza ludzie w jego wieku :-) czyli w wieku bohaterow, mysle, ze to zapis obserwacji, oczywiscie, ironiczny i przerysowany, natomiast spotykam wiele takich ludzi, zblazowanych, zmeczonych zyciem, ktore, jak im sie przynajmniej wydaje, wykorzystali do bolu poznajac wszystkie jego strony, wszystkie przyjemnosci i przykrosci. To tam widze, taki egzystencjalny bol po doswiadczeniu konsumpcyjnym. Glupie uczucie, ale dla mnie podobne uczucia mozna miec duzo wczesniej w zyciu (nie probujac wszystkiego). Chcialabym kiedys spotkac Houellebecqa, bo ciekawa jestem, jakim jest czlowiekiem. Cynik, moze? Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 17:35 Dla mnie Hollebeceque jest wyzwaniem. Pisarzem, którego za poglądy powinienem automatycznie skasować z półki (gdybym takie rzeczy robił); pisarzem, którego uwielbiam za sposób (excuse le mot, ale nie da rady inaczej) w jaki mnie wkurwia i drazni, za sposób w jaki prostymi, krotkimi dosadnymi zdaniami podwaza mój obraz świata. Hollebeceque (uwielbam pisać to nazwisko:)to święty potwór ( i tu zaraz mnie broch zruga) na miarę Dostojewskiego - nie siląc się na awangardę, pisząc, jak pisało się sto lat temu wskrzesza pozytywizm w jego najgorszym, ksenofobicznym wydaniu i co gorsza jest w tym doskonale przekonujący. Przyjemnośc czytania tekstów Hollebeceque'a jest przyjemnością stricte masochistyczną, zrodzoną z bólu i wnerwienia lecz niewątpliwie jest też hardkorową fascynacją, wejrzeniem w łeb człowieka, którego, gdybym spotkał na olicy, najzwyczajniej w swiecie bym opluł. Naprawdę niewielu pisarzy tak na mnie działa - wspomniany Dostojewski, miejscami Mann i praktycznie cały Hemingway. Przy czym zauwazyłem, że czytanie czegos z niechęci daje dziwne efekty, bo nikogo tak dokładnie jak w/w (za wyjątkiem Manna) nie czytałem, nie starałem sie przeczytać wszystkiego, co napisali, by utwierdzić się w swojej niechęci. Iszczerze mówiąc jest to jeden z 3ch pisarzy wspólczesnych na których ksiązki z niecierpliwością czekam - jeszce tylko Jelinkowa i Gibson tak mnie ruszają. Co do róznic między Platforma a Cząstkami - Cząstki to jeszcze jest strach Hollebeceque'a przed kompletnym wyjściem na świat, przed zarzuceniem bluzgiem wszystkiego i wszystkich. Tu jest jeszcze elegancja i niedopowiedzenie (chociazby ukrycie wszystkiego pod lichym kostiumikiem Sf), ktorych w Platformie już nie ma. Jesli miałbym wybierać, to jednak Platforma drazni mnie bardziej, czyli w tym układzie uznaję ją za ksiązkę lepszą, lepiej przemyślaną i uargumentowaną, natomiast Cząstki to tylko wprawka. A za tydzień będe sie wnerwiał całkiem nowym Hollebeceque'm:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: braineater kiwa na brocha 29.09.05, 20:08 braineater napisał: > A za tydzień będe sie wnerwiał całkiem nowym Hollebeceque'm:) > No i co - już Cię wnerwia? Właśnie przeczytałam bardzo obszerną recenzję jego najnowszej książki i... jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że denerwować to ja się wolę czym innym :) Ale ciekawa jestem, czy odbierasz tę nową powieść podobnie jak czyni to recenzent w Dagens Nyheter. Bo ponoć ta 500-stronicowa apokalipsa różni się znacznie od poprzednich dzieł Houellebecqa. Gdybyś kiedyś miał wolną chwilkę (przy założeniu, że pan H nie w.urwi Cię tak bardzo, że rzucisz nim o podłogę) - to proszę, napisz o wrażeniach. Ciekawa jak zwykle B Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: braineater kiwa na brocha 29.09.05, 20:14 Muszem sie jeszcze wstrzymac, bo okazało się, że mam jakies długi u dostawcy literatury, a że on w Polsce monopolista na książki znad Lamanczu, to i problem się na chwile zrobił:) Ale i tak się nie dam i wyrwę mu je choćby za cenę spałcenia 10 zaległych faktur:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: braineater kiwa na brocha 29.09.05, 20:44 ok, cobyśta się tylko nie pobili. A ja sobie spokojne poczekam :) B Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 15:56 Film tez jest fantastyczny, bardzo mi sie podobal, i jaka obsada! Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: braineater kiwa na brocha 22.09.05, 21:46 100% ... i dlatego Ishiguro cytuje Kafke, Czechowa i Dostojewskiego. Nawet w wywiadzie do "A Pale View of Hills" Ishiguro wymienia wylacznie europejskich pisarzy glownie mowi sie o wplywie "Dublinczykow". Nawet elementy mitologiczne wywodza sie ze swiata zachodniego. Jesli juz to sam stwierdza ze wiekszy wplyw mialy na Niego filmy japonskie niz japonska literatura. Fakt iz bohaterowie Ishiguro nosza japonskie imiona, nie oznacza iz autor jest pod wplywem literatury japonskiej. Odpowiedz Link Zgłoś