nauma
13.11.05, 02:19
Taa, wiem, że się skarżę, ale z tą kobietą już nie mogę totalnie dojść do
ładu. W niepamiętnych czasach chciała dać mi w zęby, a teraz wsiada na mnie
jak na łysą kobyłę. Co ja jej zrobiłem, że się przyczepiła?
Praktycznie nie ma dnia, żeby nie wlazła na mojego bloga i nie narobiła
kwasów, co jakiś czas dowala mi też na forum. Smęci, grymasi, szydzi i plecie
bzdury - żeby chociaż czytała ze zrozumieniem moje słowa, albo skoro się jej
nie podobają, żeby w ogóle nie właziła w bloga. Ale nie - wszystko bierze
bardziej dosłownie, niż ja Biblię :D , a czego nie zrozumie, to zmyśli. Ale
pal sześć, nawet ten koloryt bym zniósł (chociaż już nie tylko ja dochodzę do
wniosku, że jest to coś na kształt paranoi - a tylko ona jedna bruździ mi na
blogu). Jednakże nie zniosę tego, że ktoś mi się pakuje z kopytami tam, gdzie
wyraźnie jej nie zapraszam, i wyzywa mnie od największych debili w necie,
czyli w sposób godny rozpuszczonego dziecka, a nie poważnej (w jej mniemaniu)
osoby.
Szlag mnie dzisiaj trafił, stąd tu daję upust, bo znacie i ją, i mnie.
Ps. skoro ona może wywlekać swoje przemyślenia o moim blogu TU (wątek "Jezu,
ale nudno u naumy na blogu...), to tym bardziej ja mam prawo wściec się na nią
tutaj. Weźcie ją uspokójcie, bo mię krew zaleje...