Dodaj do ulubionych

No i jak z tego wybrnąć?

16.11.05, 21:44
marquis napisał w innym wątku, że:
ja NIE przeczytałem ani jednego zdania
HARREGO POTTERA!!! :-)))

Ja też nie, ale ekranizacje uważam za wspaniałe.
No cóż (z ręką na sercu) patrzyłem na nie jako na dzieła filmowe - jak zostały
te filmy zrobione, smakowałem efekty specjalne, scenografię, muzykę, światło,
budowanie nastroju środkami technicznymi.
Tego ludzki rozum nie ogarnia! Najmniejszy detal scenografii wypracowany,
podany ze smakiem, przykładem choćby most nad przełęczą (HP i Więzień)-
gotycka snycerka, ale widać "ząb czasu", popękane elementy balustrady. Tak
samo z każdym innym przedmiotem grającym w filmie. O efektach komputerowych
można powiedzieć tylko jedno - doskonałe!
I żal pośladki ściska, jak się patrzy na nasz polski wytwór - tzw. Wiedźmina.
Nie dość,że wykastrowanego z tego, co w prozie Sapkowskiego istotne,
mianowicie z sensu i logiki, to robionego na odwal się. Ten zagajnik z którego
za chwil wyjdą grzybiarze jako bezkresne puszcze Brokilonu, gumowe szlauchy w
roli potworów, Indianie Chiapas jako Elfy i uczeń aikido jako Wiedźmin.
Patrzę na Pottera a widzę, co zmarnowano w Wiedźminie.
Obserwuj wątek
    • braineater Re: No i jak z tego wybrnąć? 16.11.05, 21:49
      Znak z Twej wypowiedzi jest jeden drogi Bruno.
      Znak ten mówi, że nie grasz w gry komputerowe, albo przestałeś jakieś ca. 10
      lat temu. Bo tu tkwi mój największy zarzut wobec Potterów filmowych - widziałem
      to już wczesniej. A to w Morrowindzie,a to w Winter Nightach, a to w Baldur's
      Gate, a to nawet w takim starociu, jak Diablo. I nie ma w tych filmach niczego,
      co wczesniej nie byłoby zaprezentowane w fantasowych RPG-ach.
      Baj de łej, z tego samego powdu nie znosze Matrixów od strony wizualnej. tyle,
      że tu jeszce dochodzi cała przygarś kultowych japońskich animacji, z których
      moc Matrixiarskich scen jest toczka w toczkę zerżnięta.
      A Wiedźmin, to temat, którego nawet nie warto poruszać:)
      P:)
      • brunosch co prawda, to prawda 16.11.05, 21:59
        niegram...
        ale druga (może niezauważalna) część wpisu jest o tym, że graficy potrafią
        wyczarować wspaniałe światy, a mimo to W. spieprzono jak rzadko co i mało kiedy.
        O papraniu literackim zamilczmy. Chodzi mi o scenografię i tworzony przez nią
        nastrój. Tylko.
        • marquis Re: co prawda, to prawda 16.11.05, 22:10
          W całej swej arystokratycznej rozciągłości zgadzam się z tobą co do uroku filmów
          o młodym chłopięciu, co się uczyło czarować ;-) Istotnie, nie czytałem HP, ale
          na każdy kolejny film czekam strasznie zniecierpliwiony, przytupując nóżkami. I
          to już nawet nie chodzi tylko o efekty wizualno-dźwiekowe.
          Brain ma rację - nie grałem w gry komputerowe poza kilkoma wyjątkami (Neverhood,
          The Longest Journey - obie to gry "przygodowe", jeśli nie mylę pojęć). Ta
          nieświadomość możliwości współczesnej grafiki pozwala mi być może mocniej
          zachwycać się wizualną stroną takich filmów jak "Harry Potter" czy choćby nawet
          "Władca Pierścieni" (również nigdy nie przeczytana książka).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka