Dodaj do ulubionych

Jak czytam...

25.11.05, 12:21
...albo słysze takie teksty (że praca tylko przez znajomości) to szlag mnie
trafia!!! Cholera, jestem z małego miasteczka i obie prace dotychczasowe
(dobrze opłatne, z przywilejami o jakich się w wielu firmach nie śniło)
dostałam Z OGŁOSZENIA!!!!! Co prawda do jednej jeździłam autobusem 1,5
godziny, do drugiej juz samochodem 30 km w jedną stronę, no ale kuźwa można!!!
A jakoś jak próbowałam przez znajomości, to dopiero się nie dało.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=32520119&a=32526038
Obserwuj wątek
    • conejito13 Re: Jak czytam... 25.11.05, 12:43
      ale ten wklejony watek to chyba jakas podpucha, co? bo jak nie, to nie moge!...
      praktycznie moge sie podpisac pod powyzszym i nie mam nic do dodania. ot, tak
      wlasnie jest:)
      chciec to moc!
      • chloe30 Re: Jak czytam... 25.11.05, 12:47
        Ten wklejony wątek to odpowiedż na mega-długi-wątek (ponad 300 postów) w jakim
        niedawno toczyła się jatka. Dwie panny skarżyły się jak to im w życiu źle, bo
        muszą mieszkać z matką (którą wyzywały na forum od kurew).
        Jedna z nich jest 13 lat po ślubie, ma trójkę bachorów i brak perspektyw. To
        jej ludzie napisali co o tym myślą.
        A teraz od trzech dni pojawiają się wątki "jestem pasożyt" "jestem patologia" w
        których panienki udowadniają jak im jest świetnie, pomimo, że siedzą w domu i
        to nie swoim.


        Lepiej nie umiałam tego opowiedzieć.
        • norma_jean_baker Re: Jak czytam... 25.11.05, 12:51
          to jest czyste wygodnictwo i egoizm...
          łatwiej jest ponarzekać i posmęcić niż ruszyć szanowne cztery litery i zabrać
          się za szukanie, nie???
        • conejito13 Re: Jak czytam... 25.11.05, 12:51
          bosz... musze zajrzec na emame.choc jakos mi glupio bo emama nie jestem. to
          tak, jakbym chodzila na fizyke kwantowa. nic nie kapuje z tego, co te kobiety
          tam wypisuja (znaczy na emamie).
          ale poleze, sprawdze co za dym.
          ps. jeszcze teraz one by sie musialy dowiedziec o naszym watku.inaczej
          kontestacja nie ma sensu:):)
          • chloe30 Conejito, masz linka 25.11.05, 12:58
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=32280287&s=0
            Od tego zaczęło się około 5 dyskusji na emamie :))
            • beti76 Co ja o tym sadze... 25.11.05, 13:10
              .. to sobie poczytajcie. Pierwsza dyskusja którą zaczeła mama500 to według mnie
              podpucha, bo nie sadze, żeby aż tak głupi i prymitywny ktoś był. Ale może w
              swojej naiwności się myle.
              W "nie jestem pasożytem" też się odezwałam.
              A w ogóle to chloe ma racje, można dojeżdzac i kilkadziesiąt km do pracy.
              Jeździłam tak trzy lata i co? i korona mi z głowy nie spadła. Trzy godziny
              dojadzów dziennie, za kierownicą samochodu, 8 godzin pracy umysłowej. I dałam
              jakoś rade. Co prawda zdrowie zaszwankowało, ale znalazłam na miejscu podobną
              pracę. I nie zaczynałam rozmowy o wynagrodzeniu od takiej stawki jaką
              zarabiałam w w-wie, wzięłam to co było. I nie czuje sie gorsza, że nie mam
              bezpłatnej opieki zdrowowtnej i karnetu na fitnes w ramach zatrdudnienia.
              Tylko cholera jasna mi się chciało, chciało mi się ruszyć dupsko jak nie
              pasowała mi praca i dy7mać codziennnie do w-wy za chlebem - dokładnie 74 km z
              podwórka pod biuro codziennie. I z powrotem.
              Uh.
              • chloe30 Re: Co ja o tym sadze... 25.11.05, 13:14
                beti76 napisała:
                - dokładnie 74 km z
                > podwórka pod biuro codziennie. I z powrotem.
                >

                Hehe. To ja przez jakis czas w mojej piewrszej pracy pomieszkiwałam u mojego
                ówczesnego M.
                I jeździłam równo 80 km codziennie. Co prawda autstradą prostą jak drut, ale
                zawsze :))
            • conejito13 Re: Conejito, masz linka 25.11.05, 13:13
              dzieki chloe. sama wczesniej do niego doszlam i ogolnie przelecialam, bo czytac
              sie tego nie da. jakies ciezkie kretynki dwie ta mama cos tam i redutka i czy
              inna gadzina (wiem ze nicki nie te, ale nie pamietam).
              to patologia, rzeczywiscie. no i taka wyuczona bezradnosc. poza tym, jesli te
              dziewczyny sa takie, jakimi sie przedtawily na forum, to wspolczuje serdecznie
              ich wspolokatorom (czyli rodzinom, znaczy rodzicom i innym uczestnikom zycia
              pod jednym dachem). wogole slow brak, trzeba by wiachami rzucac a po co? kazdy
              zyje jak chce, ma dokladnie to, co chce i z tegoz powodu NIKOGO mi nie zal, ani
              nie wspolczuje (rzadko kiedy mi sie zdarza). a juz najbardziej niecierpie
              roszczeniowego stosunku do wszystkich (oprocz samego siebie). nalezy mi sie,
              daj mi, ona ma to ja tez chce, powinno byc tak a tak, panstwo powinno, ludzie
              powinni, WSZYSCY powinni...itd... brr...
              • norma_jean_baker Re: Conejito, masz linka 25.11.05, 13:19
                wiecie co, ja nie mam faceta w tej chwili, ale jestem pewna, że nigdy przenigdy
                nie będziemy mieszkac u rodziców...na pewno.
                nie wyobrazam sobie, jak by wyglądało takie zycie.
                i prawdą jest to, co mówicie, że to jest jakaś wyuczona bezradność, nie nie
                bezradność, to jest czyste wygodnictwo, bo żeby mieć mieszkanie i samochód, to
                trezba na to zarobić i trochę się pomęczyć, ale łatwiej jest wejsć na internet
                i ponarzekać...
                • chloe30 Re: Conejito, masz linka 25.11.05, 13:23
                  Powiem tak: od 10 lat mieszkam sama. Najpierw w akademiku, potem w wynajętym
                  mieszkaniu, 3 lata kupiłam swoje własne.
                  Nie miało to dla mnei związku z dziećmi, facetami czy czym tam jeszcze.
                  Jestem dorosła i potrafię o siebie zadbać. Poza tym ja średnio się dogadywałam
                  z moją mamą i dlatego uznałam, że czas na swoje.
                  I jestem. I mogę robić co chcę, kiedy chcę, a z mamą mam sielankę.

                  I co najlepsze - moje mieszkanko nie jest jakieś ogromne, ale ma dwa pokoje,
                  ogródek. A ja już z żalem myślę, co będzie jak przyjdzie mi je sprzedać, bo
                  przecież na dziecko to tam MIEJSCA NIE MA:)))) Wg mnie oczywiście.
                  Hehe. To już widzę jak się gniotę z matką i bachorami, i chłopem.
                  Powiesiłabym się.
                  • norma_jean_baker Re: Conejito, masz linka 25.11.05, 13:29
                    widzisz, ja mam jeszcze trochę do zainwestowania w swoją edukację, wiec na
                    wynajęcie mieszkania na razie nie moge sobie pozwolić, ale powili o tym myślę,
                    tym bardziej, że nowa praca jest lepiej płatna, i to na razie początek;)
                    natomiast mój post nawoływał do tych małżeństw z emam, które od dziesięciu lat
                    mieszkają z rodzicami..
                    10lat???!!! to juz paranoja..i całkowity brak zdolności ułożenia sobie zycia
                    • chloe30 Re: Conejito, masz linka 25.11.05, 13:31
                      Wiem Singelka, że nie każdy musi mieć już, teraz mieszkanie.
                      Chodziło mi o ten kontrast - ja będą jeszcze panną byłam na swoim i sama, bez
                      żadnej pomocy się utrzymywałam, a niektórzy ani mieszkania, ani niezależności
                      finansowej nie mają 13 lat po ślubie.
                      Ludzie trzymajta mnie.
                      • norma_jean_baker Re: Conejito, masz linka 25.11.05, 13:38
                        wiem, wiem, że własnie o to chodzi;)
                • beti76 Re: Conejito, masz linka 25.11.05, 13:24
                  Ale wiesz, że co innego mieszkanie w rodzinie wielopokoleniowej a co innego
                  mieszkanie z matką q..wą i narzekanie na nią. Swoją drogą matka kiedyś była
                  dokładnie taka sama jak ta narzekająca teraz córeczka. Niezłe lusterko, nie ma
                  co.
                  Albpo się dostosowuje do właścicieli mieszkania (rodziców) albo spadam na
                  sliwkę. A w ogóle to zbyt durne te baby, żeby o nich dyskutować.
                  • chloe30 Re: Conejito, masz linka 25.11.05, 13:26
                    beti76 napisała:

                    > A w ogóle to zbyt durne te baby, żeby o nich dyskutować.

                    Masz świętą rację Beti!
                  • conejito13 racja beti 25.11.05, 13:29
                    te dwie dyskutantki glowne to na prawde... szkoda slow i palcow meczyc. jeszcze
                    mi sie lakier zdrapie:):)
                    zawsze mowie: musza byc takie kretynki, zebym ja mogla miec dobrze i czula sie
                    lepiej, hehehehehehehe...........
                    dziewczynki, ja za pol godziny zaczynam weekend i normalnie wale wszystko w
                    doopke! ide po nasze kosmetyczki, jade do tesciowki na pyszny obiadek a
                    wieczorem na pewno obejrze jakis fajny filmik z mezulkiem:) on rowniez zrobi
                    zakupki a ja tylko po owocki i warzywka pojde na bazarek pod domkiem. moze sie
                    wezme w mej leniuchowatosci i sprzatne mieszkaneczko.
                    ps. do tego opisu potrzebna bylaby mi jeszcze fasolka, ale niestety... jak sie
                    nie ma, to zadowole sie ta do jedzenia a konkretnie soczewica:)
                    papatki i caluski:):)
                    • chloe30 Re: racja beti 25.11.05, 13:32
                      Buziaczki Króliczku :)))
                      Miłego!
                    • beti76 racja conejito 25.11.05, 13:39
                      i miłego weekendu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka