18.12.05, 13:54
zostały dwa tygodnie do końca, więc chyba czas zacząć robić bilans roczny
jaki był 2005, rok koguta?

u mnie pierwszy kwartal niefajny, potem juz tylko dobrze & lepiej:
jedna praca, druga praca (rownolegla), Berlin, Barcelona, Wieden, duzo
dobrych ksiazek, kilka dobrych filmow, odrodzenie amerykanskich seriali :D

na minus zapisujemy muzyczna mizerie i brak milosnych wzlotow, no ale mam
jeszcze dwa tygodnie, zeby sie zakochac ;)
Obserwuj wątek
    • marquis Re: 2005 18.12.05, 14:05
      Pierwszy kwartał: nie palę, zdrowo się odżywiam, figura coraz bardziej fit, 12
      kg w dół, napisany rozdział doktoratu :)
      Drugi kwartał: palę, coraz mniej zdrowo się odżywiam, zniechęcenie do pracy
      naukowej, niesłabnący entuzjazm w dydaktyce.
      Trzeci kwartał: nadal palę, jem wszystko, 10 kg w górę, odbiór i urządzanie
      nowego własnego mieszkania, brak czasu na pracę naukową, za to sporo na czytanie
      lżejszych bestsellerów, sukces w zakresie umiejętności komputerowych ;)
      Czwarty kwartał: bez zmian w zakresie palenia i jedzenia, znowu wir pracy
      akademickiej, przypływ weny, odpływ weny, debiut marquisa na forum, poznanie
      TWArzystwa, kontestacja sylwestra (to jeszcze przed nami ;)
    • braineater Re: 2005 18.12.05, 16:19
      2005 = przemiły rok, bez efektów specjalnych. Dużow fajnych książek, jeszcze
      więcej fajnej muzy, niestety bardzo mało fajnych filmów, ale za to dwa genialne
      koncerty - DJ Vadim, oraz Jimi Tenor, obaj widziani/słyszani po raz pierwszy.
      Pierwszy raz Chorwacja, debiut w charakterze naukowego pajaca publicznego,
      sporo nie męczących a zyski dajacych zleceń.
      Co tu chcieć więcej?:)

      P:)
        • braineater Re: 2005 18.12.05, 16:37
          Devendra Banhart - Cripple Crow, Amon Tobin - Splinter Cell, Cocorosie - Noah's
          Ark, Możdżer - The Time, Mylo - Destroy Rock'n'Roll, Messer Chups - Bloody
          Coctail Draculina, Antibalas - Who is this America, Beck - Guerro, Boards of
          Canada - The Campfire Headphase, Biork - Music from Draving Restraint 9,
          Jamiroquay - Dynamite, Stevie Wonder z tego roku, Kult - Poligono Industrial,
          Świetliki i Linda - Mroczne Kurwy, Fisz & Ostr, Kanał Audytywny, Manu Chao -
          Siberie m'etait contee, Mat Eliott - Drinking Songs....
          i tak dalej - to wszystko tegoroczny materiał, który mnie bujął długo i
          radośnie (to jest jakies 10% całości, te ciekawsze), przy czym w pozostałych
          90% było prawie tak samo dobrze. Za to w tym zestawie trzy arcydzieła
          absolutne, czyli Devendra Banhart, Matt Eliott i Biork.
          Naprawdę nie ma na co narzekać:)

          P:)
          • kubissimo Re: 2005 18.12.05, 17:02
            heh, Becka mam chyba od dnia premiery, czyli dlugo i juz chcialem krzyczec, ze
            to z zeszlego roku. a jednak nie :)
            Cocorosie mnie strasznie rozczarowalo, bo najpierw slyszalem same peany, a
            potem dostalem plytke, ktora byla... przecietna
            Bjork - lepsza niz Medulla, ale ja i tak wole jej piosenki dla ludzi, a nie te
            dla delfinow
            Mozdzera mam przesyt
            Fisz i Ostr? a nie Emade i Ostr? mi nie weszlo. wole Fisza i Envee
            Jamiroquay'a nawet nie udalo mi sie dosluchac do konca
            Swietliki, Kult - a wiec to prawda, ze sa nieszczesnicy, ktorzy z tego nie
            wyrastaja?? ;)

            zatwierdzam Mylo, Becka, S. Wondera

            dam szanse Devendrze (?) i Mattowi
            reszta napotyka na moje stanowcze EEE TAM

            aha, wyszla nowa Lisa Gerrard. pewnie nie bedzie to drugie The Mirror Pool, ale
            jest nadzieja
    • staua +, zdecydowanie 18.12.05, 18:15
      Zaczely sie ukazywac moje publikacje z tej pracy (choc kulminacja nastapi w 2006), znalazlam nowa i
      fajniejsza prace, popajacowalam troche przed publicznoscia naukowa, spodobalo mi sie jeszcze
      bardziej w Ameryce, maz usmiechniety i coraz bardziej zadowolony, czyli sekrety zycia malzenskiego
      zaczynamy opanowywac, zobaczylam kawal Brazylii, poznalam paru fajnych ludzi...
      2006 troche mni jednak przeraza (choc ekscytuje zarazem), bo wyglada na to, ze duzo sie bedzie
      dzialo i dozo bedzie od wynikow tego roku zalezalo.
    • staua kubissimo 18.12.05, 18:16
      zakochaj sie w Sylwestra, bedzie romantyczne cliche do wspominania przez cale zycie! Sama raz sie tak
      zakochalam, ach, to byly czasy (mialam 16 lat).
    • beatanu jeszcze jedna z plusem, zdecydowanym! 18.12.05, 18:56
      Czy ktoś z minusowym bilansem będzie miał odwagę się odezwać? A może TWAcze
      (nawet frakcja marudno-pesymistyczna) zawsze wychodzą na plus :)?

      Dla mnie był to rok raczej spokojny, pełen wewnętrznej harmonii i całej masy
      mniejszych lub większych radości osobistych, zawodowych, okołozawodowych,
      hobbystycznych i pewnie jeszcze innych... Jeżeli czegoś się obawiam, to chyba
      tylko tego, że taka dobra passa nie może trwać wiecznie i kiedyś to wszystko
      pierdyknie... Ale z drugiej strony... Ale z trzeciej strony...

      Spotkania z przyjaciółmi bardzo starymi i całkiem nowymi, zlecenia nowych
      przekładów pieniędzy nie przynoszących, ale satysfakcję owszem, debiut na
      siłowni i na motocyklu (na razie tylko jako pasażerka, ale dojrzewałam do tej
      decyzji dłuuugo;)

      And last but not least - T W A !!! Hurra!

      Beata niepoprawnie radosna
    • blue.berry ... 18.12.05, 19:34
      ja generalnie srednio lubie podsumowania.
      rok jak rok. drugi z rzedu totalnie podorzadkowany pracy.
      w koncowce zeszlego roku wszytsko sie pokomplikowalo, nagielo i walnelo z
      wielkim hukiem. bylo sporo nerwow, stresu a nawet i lez. z poczatkiem tego roku
      nowe decyzje, nowe zobowiazania, zalozenie nowej firmy. i znow sporo nerwow i
      stresu.
      po prostu zdecydowanie zbyt wiele pracy.
      przez co niewiele wspomnien.
      poza jednym, rowniez z poczatku roku, mocnym zawirowaniem rodzinnym,
      wspomnieniem niechcianem ale istniejacym, raczej na dlugo.

      troche muzyki, chocby nowa plyta Mobiego i jego koncert.
      troche litertury, jak chocby nastepne tomy Murakamiego, ale bez szalestw. do
      tego pare okresow z rozpaczliwym poszukiwaniem ksiazki ktora by sie chcialo
      przeczytac do konca. jak ostatnio.
      wakacja niby udane ale nie do konca. i zdecydoawnie za krotkie.
      tydzien mijajacy za tygodniem bez wielkich zmian. bez wielkich roznic.

      tak naprawde? rok odhaczony. wlasciwie mogloby go nie byc.
    • zapalniczka Re: 2005 18.12.05, 23:50
      nie byl to dla mnie najlepszy rok - musze przyznac, stracilam prace, mialam nie lada problemy na uczelni, w milosci rowniez porazka jedna za druga... moze z nowym rokiem odejdzie ode mnei to czarne fatum...
    • kawa_malinowa Re: 2005 19.12.05, 11:24
      Nie na kwartały, ale na przed i po studiami bym sobie rok podzieliła.
      Na początku - studniówka, dwie olimpiady (jedna z sukcesem, druga przypłacona
      załamaniem dość długo trwającym), matura - pewna byłam, ze nie zdałam. POtem
      pięć miesięcy wakacji, z których pamiętam park, piwo i przyjaciół. W innej
      kolejności, rzecz jasna. Jakaś taka stagnacja, wakacje, wakacje, wakacje...
      powolne osuwanie się w przepaść lekko obłędną. Ale pozytywnie ;)

      A od 28 września, tak, od pierwszego dnia na uczelni, od momentu tuż przed
      immatrykulacją! - jazda bez trzymanki, ewentualnie jazda samochodem, w którym
      ktoś położył kamień na pedale gazu i nikt nie trzyma kierownicy, ewenetualnie
      tramwaj jadący do nikąd... Tak totalnie. Okazuje sie, ze nie jest tak, ze skala
      odczuc konczy sie w jakims okreslonym momencie. Bo myslalam, ze jak z
      Beaufortem - do ośmiu i koniec. Otóz nie- skala mi sie poszerzyla chyba na
      wszxystkie mozliwe strony i wymiary. Nastroje od "cuda ja czynie, martwe
      zamieniam w zywe" po "Zabijmy wszystkich, bóg rozpozna swoich", przez całą
      paletę dziwnych stanów ducha typu wszystko mi jedno, eh, bien, mon prince,
      stracone zludzenia, spiewam tancze i jem pomarancze.
      Ha, od 28 wrzesnia bedzie ze siedem kilo mniej i wciaz leci ;)

      Rok sie jeszcze nie skonczyl, wiec podsumowania nie bedzie... chociaz tak jakos
      raczej... eh... zobaczymy :)
        • stella25b Re: 2005 19.12.05, 11:39
          Nie lubie roczynych podsumowan. Zawsze kojarzy mi sie z bilansem w ksiegowosci.
          Po jednej stronie sukcesy po drugiej problemy. Przewaznie ta z problemami
          dluzsza niz ta z sukcesami wiec psycha mi zawsze siada jak to widze.
          Patrzac jednak wstecz to mysle, ze nie byl to dla mnie jakis wyjatkowo- wazny
          rok. Wszystko toczylo sie w miare swoim tempem bez wiekszych skow w bok. Tylko
          musze przyznac, ze z biegiem lat inaczej podchodze do roznych sprawa i epoka
          wielkich emocji chyba juz sie dla mnie skonczyla.
    • eva.68 Re: 2005 19.12.05, 12:00
      Generalnie do przodu:)(chociaż są "odcinnki" do tyłu też).
      Tylko czasem, jak Beata, boję się, że to za fajne wszystko. Że to tak wiecznie
      nie może być. Jednak z drugiej strony...;)
      P:)
    • kwiecienka1 Re: 2005 19.12.05, 13:17
      Kwiecienki podsumowanie:
      PRACA - dużo, ale za niewielką kasę, legalnie w sześciu miejscach (jak ja sobie
      teraz z tymi wszystkimi PITami poradzę...)
      DEBIUTY - nowe studia + niemiecki :-)))
      ROZRYWKA - w kinie nie byłam od czerwca (wszystkie zarobione pieniądze
      dobrowolnie oddaję na KZK i PKP), muzykę mam tylko w radiu, ale przeczytałam
      zato kilka fajnych książek (głównie dzięki pobliskiej Bibliotece Śląskiej i
      braineaterowi), kilka razy wyrwałam się do wielkiego świata - tzn. Warszawy
      (promocje w PKP) gdzie miałam przyjemność spotkać innych TWAczy :-))))
      ZDROWIE - na szczęście wszystko (u mnie i u najbliższych mi osób) w porządku :)
      PLANY NA 2006 - są, a jakże, obfite bo i wyobraźnię mam bujną: kurs
      niemieckiego we Wiedniu przesunęłam na lipiec, kurs prawa jazdy chwilowo wogóle
      wyleciał z planów
      MIŁOŚĆ - w tym roku nie zanotowano :(
      tzn, w Kwiecienkowym serdeuszku zmiany nie zaszły, ale nawet nie wiem kto jest
      patronem od spraw beznadziejnych, więc nie wiem komu się mam poskarżyć...
      Podsumowując, nie najlepiej, ale bywało gorzej, więc się nawet usmiecham
      i pozdrawiam oczywiście
      Kwiecienka z Rachunkiem na 2005
                • quarantine Re: 2005 19.12.05, 14:23
                  A dlaczego oczywiste? Najlepiej zrobiłby, gdyby wziął jedną, albo drugą na kawę
                  i wysłuchałby co ma do powiedzenia. Ale Juda ma pełne ręce roboty, zdaje się:)
              • schabomil Re: 2005 19.12.05, 14:24
                quarantine napisała:
                > Chciałam tylko zauważyć, że Juda Tadeusz chyba się nie umawia z dziewczętami.

                Że niby z chłopczętami?
                Hmmm...

                - No i co? Jak było? Jaki on jest? Opowiadaj!
                - Kasiu, daj spokój- westchnęła Monika- Ten Juda Tadeusz to przypadek zupełnie
                beznadziejny!

                S.
                • daria13 Re: 2005 21.12.05, 22:09
                  Rok nienajlepszy, a nawet trudny.
                  Poznałam co to przemoc niemal na własnej skórze, a właściwie nawet dotkliwiej,
                  bo na skórze własnego dziecka:(
                  Straciłam najbliższą przyjaciółkę:(
                  Przeżyłam chwile grozy związane ze zdrowiem dziecka, naprawdę poważne, wszystko
                  jednak wskazuje, że bez konsekwencji na przyszłość:(
                  Problemy zawodowe męża, co rzutowało i rzutuje na problemy finansowe:(
                  I muszę Wam powiedzieć, że uświadomiłam sobie, iż możliwość podzielenia się
                  tymi wszystkimi problemami z Wami, choć prawie się nie znamy, niezwykle mi cały
                  czas pomagała. Być może niektórzy z Was pomyślą o mnie z politowaniem, że
                  podpieram się znajomościami forumowymi, ale ja się naprawdę z Wami zżyłam i
                  często Wasze słowa otuchy pomagały mi zracjonalizować lęki, albo zwyczajnie
                  mnie pocieszyć i rozśmieszyć, a czasami wzruszyć:) Jesteście wspaniali i
                  poznanie Was uznaję, za najlepszą rzecz w tym trudnym dla mnie roku!!!!!!!!
                  Ściskam Was mocno:)
                  Ps.
                  Aż się wzruszyłam własnymi słowami;) Ostanio wszystko mnie wzrusza. Czy to ta
                  atmosfera świąteczna?
                    • daria13 Re: 2005 21.12.05, 22:47
                      Moja "krucha natura" daje o sobie znać od kilkunastu lat właśnie najbardziej w
                      tym czasie, bo wigilia jest jednocześnie rocznicą śmierci mojej Mamy. W 1992 r.
                      nie zdążyłam się z nią podzielić opłatkiem; Mama zmarła o świcie tego dnia.
                      • stella25b Re: 2005 22.12.05, 11:33
                        Lzy stanely mi w oczach kiedy to przeczytalam bo moja mama tez od 4 lat nie
                        zyje. Od tego czasu moj tato zawsze spedza z nami Swieta w Mainz.
                        • noida u mnie raczej na - 22.12.05, 12:25
                          Jedyny plus to taki, że obroniłam tę cholerną pracę. Poza tym choroba mamy,
                          brak pracy, studia wciąż nieskończone, destabilizacja psychiczna i ogólny brak
                          ruchu do przodu. A wiadomo- jeśli coś nie idzie do przodu, to się cofa. Stąd
                          minus.
                          Może przyszły rok przyniesie jakiś postęp. Mam nadzieję.
    • nienietoperz +ik 28.12.05, 13:39
      Niby zadne powazne przedsiewziecie sie nie skonczylo, ale wreszcie wyglada na
      to, ze zblizaja sie skutecznie ku koncowi.
      Wyglada na to, ze 2006 bedzie znacznie bardziej przelomowy, takze z powazniejsza
      ocena czekam jeszcze rok.
    • crazy.berserker 2005 - na + 28.12.05, 14:48
      Skrobiąc sie frasobliwie po głowie stwierdzam ze przykrych i niefajnych zdarzen
      z 2005 pamiętam jak na lekarstwo, wyjatkowo dobry rok musiał być. A teraz kilka
      exampli: poszerzenie kręgu bardzo lubianych znajomych o imponujacą ilość - 3
      dusze - z czego dwie z Meksyku, podróż na Krym w lecie - morze i góry w jednym
      czyli to co berserkery lubią najbardziej, no problems w pracy (i oby tak
      zostało), brak ofert małżenstwa ze strony drugiej połówki(czyli udało sie
      chłopa wychować w końcu:)))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka