Dodaj do ulubionych

co zrobic?dlugie-bardzo bardzo dlugie:)))

13.01.06, 12:52
a teraz juz na powaznie.....
Jest to forum do pogaduszek wiec chce sie z czegos zwierzyc.
mamy z mezem wspolnych znajomych w naszym wieku z dwójka dzieci (8 i 3
latka).Ja z kolezanka chodziłam do podstawówki wiec dosc długo sie znamy.
Kasa im sie w domu nie przelewa,gosciu ma długi,pracuje na czarno ona siedzi
w domu (wydaje mi sie ze z lenistwa troche)i zajmuje sie wychowaniem
dzieci.Wydawało mi sie ze łaczy nas normalna spontaniczna znajomosc: a to do
nich na grilka(z wałówka oczywiscie i z piwkiem)-maja domek i kawałek ogrodu
wiec mozna.A to dla starszego cos do szkoły kupowalismy,na urodzinki na
swieta ( młodszy tez dostawał).czasem na kawke i ploteczki to zwykłe kontakty
miedzy znajomymi,ktorzy lubia spedzac ze soba czas.Kazdy kazdego toleruje no
fajowo było... do pewnego momentu a własciwie dwoch (oj sie rozpisałam)
1.bralismy slub w pazdzierniku i moj maz poprosił go na swiadka.z tego
wzgledu ze brak kasy-robilismy tylko poczestunek po slubie-obiad w
restauracji "młodziez" miała przyjsc do nas wieczorkiem (najblizsi
przyjaciele) i mielismy sobie pobalowac.Nasi znajomi dzieci odstawili do
tesciów i tez przyszli ( wczesniej kolezanka wspominała mi ze moze na disco
wieczorem-tak była napalona ze szok,ze to okazja ze moga dzieci zostawic i
wogole)a ja na to ze nie zabardzo,my chcielismy spedzic ten wieczor w domu z
przyjaciłmi-ona no dobra.nie to nie.W domu zjawilismy sie o
18.00,wodeczka,zarełko i swietowanie a ona mi wyskakuje o 20.00 ze sie
umowili na to disco z innymi znajomymi (jak sie potem okazało w konia ich
zrobili i nie przyszli-kara)i poinformowała mnie ze wychodza o 23.00 .Ok
tylko ze on jako swiadek wydaje mi sie powinie sie wczuc w role i zostac.
troche niesmak to w nas wzbudziło trudno nikogo zmuszac nie bedziemy (ale
nasz slub był w koncu)

2.sytuacja :miedzy swietami dzwonia ze chcieliby przyjsc do nas napic sie
wodeczki ,pogadac i wogole .A ze wczesniej juz byłam umowiona na ten dzien z
moja przyjaciłka -mezulek powiedział koledze ze jak cos sie zmieni to da znac
( ja nie bede planów sobie i komus zmieniac)umowiłam sie i trudno-no i maz
nie zadzwonił.
no i znajomi nie dzwonia 2 tygodnie wiec ja za tel,numer.....a ona mi
wyskakuje ze czemu sie nie odezwalismy mieslimy dac znac ,ze sie jej maz
nastawił na picie a tu nic...mi mina zrzedła..chyba było wyjasnione no nie(
jak cos sie zniemi to zadzwonimy kurde)
ale najlepszy motyw :
-ja sie pytam czemu sie tez nie odzywali przeciez maja tel.
-a ona mi na to ze maz jej zabronił do mnie tel. bo sie obraził...

no i staneło na tym ze juz nie gadamy 3 tygodnie.ja raz zatelefonowałam-nie
bede sie narzucac...
przykro mi bo to byli(tak mi sie wydawało) fajowi ludzie a tu co wyszło???
nie wiem czy mam zadzwonic i wyjasnic??powiedziec jej ze mi przykro
czy tez mam poczeka az oni sie odezwa???Czy warto wspomniec o tym wybryku po
slubie-wyjsciu na disco???
musiałam sobie ulzyc to mojego meza juz tym zameczam hihihihihi
Obserwuj wątek
    • chloe30 Re: co zrobic?dlugie-bardzo bardzo dlugie:))) 13.01.06, 13:00
      Ja na pewno bym powiedziała, że na ślubie (czy może raczej weselu) zachowali
      sie niegrzecznie. Tym bardziej jako świadek.
      Chociaż troche to po czasie, bo w sumie powinno się od razu po fakcie, ale
      wiem, że ja bym tez przemilczała w imię dobrych stosunków i długiej przyjaźni.
      A jeśli chodzi o spotkanie... jak jej mężulek nastawił sie na picie i
      poinformował Was w ostatniej chwili to jego problem. I tak tez bym powiedziała.
      • valeria2 Re: co zrobic?dlugie-bardzo bardzo dlugie:))) 13.01.06, 13:15
        az sie we mnie gotuje (nie wiem czy tylko przez te hormony ciązowe) zeby
        zawdzonic i wygarnac wszystko wsciekła jestem wrrr......
        zal mi poprostu i jest mi przyrko ze ludzie ,ktorych oboje
        szanowalismy,pomagalismy im potraktowali nas gorzej niz.....
        a los lubi płatac figlenie wiem czy to z przekory czy co:
        ale jak nasi kochani znajomi umowili sie na to disco z jeszcze inna para
        dzonili do siebie o 22.30 czy aby na pewno przyjda czy nie chca zaostac z
        nami ...dowiedzialam sie o tym nastepnego dnia ze jak oni wyszli o 23.00 i
        czekali na temtych 10,20 min a tu nic.tel: gdzie sa a oni ze w domu ze nigdzie
        nie ida po sie pokłocili ze ona nie ma sie w co ubrac.
        Wiec Iwona i Sebastian(nasi znajomi) wkurzeni wrocili do siebie do domu.Potem
        wydzwaniali do siebie z ta inna para ze tamci moga pojsc ale sa i tak
        pokłoceni -normalnie jaja jak berety i ich impreza sie skonczyła w domu 0 12.00
        w nocy,zostali sami (dzieci u tesciowej).
        wiem ze moze zagmatwane to jest:)))
        • annb Re: co zrobic?dlugie-bardzo bardzo dlugie:))) 13.01.06, 13:17
          valeria, z czegoś takiego robisz tragedię?
          telenowela jak nic (staram się byc miła ale nie daję rady ;)
          • valeria2 Re: co zrobic?dlugie-bardzo bardzo dlugie:))) 13.01.06, 13:25
            no tak sa gorsze rzeczy na swiecie....
            po prostu jest mi przykro i chciałam ta złosc przelac na "monitor"???hie hie

            a to forum porozmawiajmy chyba :/
            i nikt sie nie musi rozczulac miałam napada wiec napisałam
            • r.kruger Re: co zrobic?dlugie-bardzo bardzo dlugie:))) 13.01.06, 13:57
              Ślubu to już nie warto wypominać, było minęło. Najbardziej niesmaczne są
              odgrzewane smuty. Jeśli chodzi o pt2. to kolo jakiś dziwny-albo ona na niego
              zgoniła. I jeśli zawsze było fajnie a dopiero te dwie sytuajce niezbyt miłe to
              ja bym ich zaprosiła na małe co nieco. Tak poprostu bym się naszykowała(ale bez
              przesady) i zaprosiła-dzwoniąc do NIEGO. I jeśli by przyszli traktowałabym
              temat jakgdyby nigdy nic. A jeśli by strzelili focha-to olewka. "pa pa, pozdrów
              krewnych" i tyle....
              • annb ja mam tylko pytanie 13.01.06, 13:59
                czy w punkcie dwa ten pan nastawił się na picie cudzej wodki
                czy tez przynosi własną
                bo poki co za mało danych ;)
                • mlody_zonkos Re: ja mam tylko pytanie 13.01.06, 14:10
                  annb, to przeciez i tak juz nie ma znaczenia - tu na poczatku zostaly zlamane
                  wszelkie kanony dobrego wychowania,
                  jesli chcial, to wypadalo zaprosic do siebie a nie sie wpraszac!
                  • annb a jesli chciał na krzywy ryj 13.01.06, 14:21
                    i się obraził?
                    powazna sprawa
                    • chloe30 Re: a jesli chciał na krzywy ryj 13.01.06, 14:22
                      Odmowa picia na krzywy ryj rzeczywiście może długie lata kłaść sie cieniem na
                      tej przyjaźni :)
                      • annb Re: a jesli chciał na krzywy ryj 13.01.06, 14:24
                        a przeciez jest przykazanie-spragnionych napoic
                        no nie po krześcijańsku,
                    • mlody_zonkos Re: a jesli chciał na krzywy ryj 13.01.06, 14:24
                      no to moze dla zalagodenia sprawy kupic ze dwa litry spitytusu kukurydzianego
                      od ruskich i zaprosic goscia, niech sie napije do woli :)
                      • annb Re: a jesli chciał na krzywy ryj 13.01.06, 14:24
                        albo zrobic cytrynowkę
                        albo przepalankę
                        • mlody_zonkos Re: a jesli chciał na krzywy ryj 13.01.06, 14:27
                          no mozna,
                          w kazdym badz razie, kolega powinien byc zadowolony
        • mlody_zonkos Re: co zrobic?dlugie-bardzo bardzo dlugie:))) 13.01.06, 14:00
          > az sie we mnie gotuje (nie wiem czy tylko przez te hormony ciązowe) zeby
          > zawdzonic i wygarnac wszystko wsciekła jestem wrrr......

          i ja Ci sie nie dziwie, to normalnie chamstwo z ich strony
          jakby mi takie numery kumpel wykrecla to by normalnie po japie zebral

          nie daj sie tak wykorzystywac!
          Pozdrawiam cieplutko
        • andorinha Re: co zrobic?dlugie-bardzo bardzo dlugie:))) 13.01.06, 14:29
          zabawna historia...
          tak jakos mysle ze gdybym obrazala sie na znajomych za kazdym razem gdy nie
          zrobili tego czego od nich oczekiwalam, badz tez oni obrazaliby sie gdy ja nie
          zadzwonilam w wyznaczonym terminie to chyba bylabym niezwykle smutna i samotna
          osoba :-)

          Czemu przyjaciele zakladaja zla wole drugiej strony?

          • mlody_zonkos Re: co zrobic?dlugie-bardzo bardzo dlugie:))) 13.01.06, 14:35
            > Czemu przyjaciele zakladaja zla wole drugiej strony?

            bo ludzie sa wredni i nie ma co sie oszukiwac i klamac samemu sobie, ze ktos
            chce dla nas dobrze
    • mlody_zonkos Re: co zrobic?dlugie-bardzo bardzo dlugie:))) 13.01.06, 14:07
      > musiałam sobie ulzyc to mojego meza juz tym zameczam hihihihihi

      No wiesz, rzeczywiscie mozna miec troche dosc jak sie tak ciagle o tym samym
      slucha, ale z doswiadczenia Ci powiem, ze latwiej porozmawiac o czyms z facetem
      w czasie seksu.
      Sprobuj tak, my tak robimy i powiem Ci, ze to dziala!
      A przy okazji i ma to tez korzystne dzialanie - bo facet dluzej wtedy moze :).
      • annb Re: co zrobic?dlugie-bardzo bardzo dlugie:))) 13.01.06, 14:22
        mlody_zonkos -bo ty nie jeczysz a one jęczą?
        coś w ten deseń?
        • mlody_zonkos Re: co zrobic?dlugie-bardzo bardzo dlugie:))) 13.01.06, 14:26
          chyba Ci nie rozumiem :)
          ??
          • chloe30 Re: co zrobic?dlugie-bardzo bardzo dlugie:))) 13.01.06, 14:29
            To w końcu kto ma jęczeć, żeby było dłużej???
            Niechże i ja się czegoś nauczę :P
            • mlody_zonkos Re: co zrobic?dlugie-bardzo bardzo dlugie:))) 13.01.06, 14:36
              no ona jemu - to dosc dobrze dziala
              tyle, ze jak z kazdym lekiem - trzeba uwazac, zeby nie przedawkowac :D
              • annb młody zonkosiu 13.01.06, 14:41
                w pewnym małzeństwie facet zaczął bywac w burdelu
                dowiedziała się o tym zona i się go pyta
                stary czyś ty zgłupiał
                po co tam chodzisz
                a bo one tak jęczą a ty nie jęczysz
                więc kobieta mówi-ok to ja przy następnym seksie będe jęczec
                akcja, zona się pyta juz?
                jeszcze nie
                po chwili
                już mam jęczeć?
                już
                a dzieci butów na zimę nie maja, a węgiel nei kupiony a.....
                • mlody_zonkos Re: młody zonkosiu 13.01.06, 14:42
                  to jednak dobrze podejrzewalem ;)

                  wlasnie o tym mowie!
                  • r.kruger Re: młody zonkosiu 13.01.06, 14:59
                    "a może sufit odnowimy co?"
                    • mlody_zonkos Re: młody zonkosiu 13.01.06, 15:01
                      ale co - ze ma sie polozyc na plecach a Ty bedziesz rowno chlapac?
                      • chloe30 Re: młody zonkosiu 13.01.06, 15:02
                        mlody_zonkos napisał:

                        > ale co - ze ma sie polozyc na plecach a Ty bedziesz rowno chlapac?

                        O malowaniu sufitu myślą żony w trakcie spełniania małżeńskich obowiązków :))
                        • annb moja znajoma 13.01.06, 15:03
                          jak malowała pokój usłyszała od męża-wychodzę, nie mogę patrzec jak się meczysz
                          • mlody_zonkos Re: moja znajoma 13.01.06, 15:06
                            bo my wrazliwi jestesmy na Wasza niedole :D
                          • chloe30 Re: moja znajoma 13.01.06, 15:06
                            annb napisała:

                            > jak malowała pokój usłyszała od męża-wychodzę, nie mogę patrzec jak się
                            meczysz

                            Empatyczny taki :)))
                        • mlody_zonkos Re: młody zonkosiu 13.01.06, 15:06
                          > O malowaniu sufitu myślą żony w trakcie spełniania małżeńskich obowiązków :))

                          ja myslalem o tym, zeby polaczyc myslenie, malowanie i malzenskie obowiazki

                          z tym, ze nie wiadomo, czy gosc az do sufitu da rade trysnac ;)
                          • r.kruger Re: młody zonkosiu 13.01.06, 16:44
                            prysnąć radę da ale czy równo ?
                            • valeria2 po rozmowie... 15.01.06, 17:23
                              tak..zadzwoniła wczoraj,nie wytrzymała.Zarzuty wobec nas zupełnie bez sensu,ja
                              mimo iz na poczatku nie planowałam wygarnełam jej to wesele.Staneło na niczym
                              bo obie stwierdziłysmy ze skoro nasi mezowie nie potrafia sie porozumiec w tak
                              błahej sprawie -ja daje sobie spokoj,moj maz uniosł sie duma i stwierdził ze
                              poznał dopiero teraz ich prawdziwe oblicze i nie ma wcale zamiaru sie do nich
                              odzywac.Zreszta jej maz tez nie zadzwoni.....watpie
                              Zastanawiam sie wogole nad istota przyjazni: czy to co łaczy nas z ludzmi
                              tzw."przyjaciółmi" na ktorych zdaje sie mozna było zawsze liczyc jest
                              prawdziwe???
                              Fakt
                              ze za bardzo sie
                              wczułam w ta moja "telenowele" hihiih ale własnie to jest prawdziwy
                              problem...czy prawdziwa,bezinteresowna przyjazn istnieje????Czy w swiecie gdzie
                              wszyscy gonia za pieniadzem,awansem,władza gdzie panuje wyscig szczurów -czy
                              sa ludzie wrazliwi,otwarci ale tak do konca?szczerzy i akceptujacy siebie i
                              innych z wadami i zaletami?????Cz Wy mozecie liczyc na swoich przyjaciło zawsze
                              i wszedzie????
                              • r.kruger Re: po rozmowie... 15.01.06, 19:00
                                mam takie sztuki przy boku

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka