Dodaj do ulubionych

Wirtualne miejsca

22.01.06, 10:37
Pewnie będzie, że znowu się czepiam. Ale zastanowiła mnie jedna rzecz.
Dlaczego nowe miejsca w sieci, przeważnie reklamuje proces, a nie sami
zainteresowani? Dokładnie mam tu na myśli blog Jagusi i wątek na tym
forum „Galeria Jaguś”. Owszem, Jagusia dopiero po wpisie procesa - poprzez
erratę „adresu” zaprosiła do odwiedzenia swojego blogu. Piszę „adresu” w
cudzysłowie, ponieważ link odsyłający do tej strony był poprawny, ale był to
link z opisem „Galeria Jaguś”. Oczywiście, nikomu nie trzeba tłumaczyć, że
tak opisany link, miał zachęcić do ewentualnego odwiedzenia tego miejsca.
Przyznam szczerze, że gdyby nie proces, nie wiedziałabym o blogu Jagusi.
Czy to nie jest tak, że jak proces zareklamuje coś na swoim forum czy blogu,
to jest to bardziej warte zobaczenia?
W wątku Jagusi „Wirtualny plac budowy” na jej wypowiedź o zamiarze stworzenia
swojego własnego miejsca w sieci, proces napisał: „Konkurencja jest twórcza i
pobudza nas do działania. Mobilizuje redaktorów takich miejsc, co w końcowym
efekcie przynosi wszystkim korzyść”. No właśnie, a może proces reklamą innych
miejsc w necie, daje szansę swoim wirtualnym budowlom, a także tym nowo
powstałym, mobilizując ich właścicieli do tworzenia?
Tak sobie myślę, że zbudować takie miejsce to jeszcze nic, ale najtrudniej to
zdobyć tych, żeby tę oto budowlę utrzymywali w stanie użyteczności, żeby nie
pozwolili, żeby to miejsce, tak z trudem wzniesione, nie odeszło w
zapomnienie.
Obserwuj wątek
    • proces7 Re: Wirtualne miejsca 22.01.06, 20:23
      nadziejkaa napisała:

      > Czy to nie jest tak, że jak proces zareklamuje coś na swoim forum czy blogu,
      > to jest to bardziej warte zobaczenia?

      Oczywiście, że tak dokładnie jest.


      > Tak sobie myślę, że zbudować takie miejsce to jeszcze nic, ale najtrudniej to
      > zdobyć tych, żeby tę oto budowlę utrzymywali w stanie użyteczności

      To jest najtrudniejsze, nadziejko. Oczywiście masz rację. Ale zawsze pisałem
      też, że jeśli chcesz kogoś usłyszeć, to musisz mu coś opowiedzieć. Autor postu,
      czy notki musi wiedzieć, że ktoś go czyta, że chce by coś ten napisał. Musi w
      jakiś sposób przekonać się, że to co pisze, ma jakiś sens i jest w jakimś tam
      sposób komuś potrzebne. Wiadomo, że najbezpieczniej i najwygodniej jest być
      tylko czytelnikiem, tylko wtedy piszący zaczynają mieć wątpliwości, czy w ogóle
      są czytani. W konsekwencji zniechęcaja się i przestają pisać, gdy ich wypowiedzi
      w żaden sposób nie są komentowane.
      • nadziejkaa Re: Wirtualne miejsca 22.01.06, 21:06
        proces7 napisał:

        > Autor postu, czy notki musi wiedzieć, że ktoś go czyta, że chce by coś ten
        napisał. Musi w jakiś sposób przekonać się, że to co pisze, ma jakiś sens i
        jest w jakimś tam sposób komuś potrzebne.

        Tak, zgadza się. Myślę, że najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, żeby umieć
        zainteresować potencjalnego czytelnika swoim tekstem. Wzbudzić w nim emocje,
        może trochę sprowokować, "zmusić" do myślenia, a tym samym do dyskusji i
        wymiany poglądów.


        > Wiadomo, że najbezpieczniej i najwygodniej jest być tylko czytelnikiem

        Myślę, że w tego typu miejscach, bycie tylko czytelnikiem mija się chyba z
        celem tego miejsca, gdzie główną istotą jest właśnie wymiana opinii na różnego
        rodzaju tematy.

        > (...)tylko wtedy piszący zaczynają mieć wątpliwości, czy w ogóle są czytani.
        W konsekwencji zniechęcaja się i przestają pisać, gdy ich wypowiedzi w żaden
        sposób nie są komentowane.

        I wtedy może powstać tzn. "pustostan"... ale... jak to ładnie napisałeś w
        jednym wątku: "Zwolennikiem zamykania zamarłych miejsc wirtualnych też nie
        jestem. Z moich doświadczeń wynika, że one potrafią często nas zaskoczyć nagłym
        ożywieniem,eksplozją niegłupiego spamu, choć _niegłupi spam_ brzmi nieco
        paradkosalnie ;-)"

        Life is a rollercoaster ;)
    • jagus007 Re: Wirtualne miejsca 23.01.06, 21:35
      Nadziejko,
      Otwierając "Zmieszane" miałam sporo wątpliwości, podobnych zresztą do tych,
      które tu wyraziłaś. Powiem więcej - ciągle je mam, wciąż nie wiem, czy
      istnienie tej stronki ma jakiś sens. Nie wiem także jaki ona ma mieć
      charakter.. i w ogóle - łatwiej byłoby mi wymienić to, czego nie wiem, niż to,
      do czego jestem zdecydowana.
      Dlatego też nie reklamuję tego miejsca w sieci, aczkolwiek wdzięczna jestem za
      życzliwość pierwszym recenzentom i wszystkim gościom, którzy zechcieli i, mam
      nadzieję, nadal zechcą tam pozostawić kawałek z siebie.
      Serdecznie zapraszam.
      • proces7 Re: Wirtualne miejsca 23.01.06, 22:08
        jagus007 napisała:


        > Dlatego też nie reklamuję tego miejsca w sieci, aczkolwiek wdzięczna jestem za
        > życzliwość pierwszym recenzentom i wszystkim gościom

        Nie ukrywam, że jestem zainteresowany rozwojem Twojego Bloga, Jaguś. Chciałem
        Cię podkarmić, byś osiągnęła wymiar ochronny. Potem złowić i zjeść jak flądrę.
        Pływać musisz sama.
        • nadziejkaa Re: Wirtualne miejsca 25.01.06, 21:54
          Jaguś, uważam, że tworząc blog czy forum dobrze jest mieć ze (za) sobą zaufaną
          grupę ludzi, która od początku będzie wspierać, a tym samym współtworzyć nowo
          powstałe miejsce. Koncepcja takiego miejsca jest bardzo ważna, ale myślę, że
          tylko w początkowej fazie tworzenia. Później już, takie miejsce żyje swoim
          własnym życiem. Tworzą go przecież piszący tam ludzie, zostawiając cząstkę
          siebie i swoich myśli. Tyle że, najpierw trzeba przyciągnąć, zainteresować,
          zachęcić czy zainspirować do dyskusji potencjalnych czytelników. I to jest
          chyba najtrudniejsze. Myślę, że warto przy każdej okazji reklamować (wśród
          znajomych) swoje wirtualne miejsca. Wiadomym jest, że Internet jest jedną
          wielką siecią takich miejsc, a prawdopodobieństwo trafienia akurat do naszego,
          jest naprawdę znikome. W razie porażki, można uznać, że nie był to jeszcze
          odpowiedni moment na tego typu przedsięwzięcie i potraktować ją jako kolejne
          doświadczenie, albo preludium do czegoś innego, lepszego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka