villamos
25.01.06, 14:21
Ciemne chmury nadchodzą, błyskają marzenia o ciepłej herbacie, więc
porozmawoajmy może o... wakacjach! A konkretnie urlopach, wyjazdach itd.
niekoniecznie letnich. Co my z tego mamy? [a co za tym idzie, jak je
spędzamy?]
Robię czasem zdjęcia i oglądam je tylko raz, nie wracam. Chyba przestanę.
Oglądanie cudzych w ogóle mnie nie interesuje. Dlaczego, jestem w końcu
wzrokowcem!? Chyba jednak to, co mam z wyjazdu i czego nikt mi nie odbierze,
to ślad emocji, wspomnienie podrażnienia zmysłów. Jestem ignorantem, nie
spędzę długich godzin w muzeach sztuki [co innego muzeum techniki], ale nie
zamierzam dać sobie z tego powodu wcisnąć poczucia winy :). Dziwne, ale
wystarcza mi [aż] chłonięcie atmosfery miejsca, chodzenie, czasem postój na
jakimś murku - tego nie ma na zdjęciach. Bardziej chyba chłonę miejsca niż
ludzi, ludzie są gdzieś obok. Lubię miasta z ich splątaniem. Szukam siebie w
odległych miejscach, w przestrzeni [lubię to słowo], siebie bardziej żywego,
myślącego, czującego? Powiedzcie, czego Wy szukacie.