proces7
13.04.06, 08:50
Znacie opowiadanie "Trzy wersje Judasza", Jorge Luisa Borgesa?
Postać ta, jego pocałunek, wszystko zdaje się być nieco tajemnicze,
niezrozumiałe dla mnie. Po cóż miał wskazywać ten apostoł kogoś, kogo znano? I
jeszcze ten pocałunek?
Jakieś to wszystko pozbawione konsekwencji i logiki. Borges w swym opowiadaniu
przedstawia pewne hipotetyczne wersje prawdy o Judaszu. 30 srebrników podobno
w tamtych czasach nie było jakąś zawrotną sumą. Stąd Judasz wydaje się być
zupełnie zbędną ofiarą czegoś, co przecież zaplanował i wyreżyserował Bóg.
Bo jeśli faktycznie Judasz był przekonany, znając Chrystusa, że ów nie da się
pojmać, że dokona wielkiego cudu, być może i powstania w Judei przeciw
Rzymowi? Że wtedy już dowiedzie niezbicie jego nieskończonej i
niekwestionowanej boskiej mocy?
Bóg wiedział, że Jezus zmartwychwstanie w glorii, a Judasz będzie skazany na
wieczną hańbę i pogardę.
Przyznam, że tego pojąć nie potrafię.