Dodaj do ulubionych

Vidi (cośtam)

05.06.06, 09:51
W sobotę wybieraliśmy się z Mychą na lekki clubbing do Sopotu, a tu nagle "Joe
Black" w tefałenie. Niby nic, ale ze sceny na scenę zaczęły nam opadać
szczęki, bo się tu kurna okazuje, że Brad Pitt to aktor jest, a nie kosztowny
gadżet Adżeliny Dżoli... Hopkins teatralny do bólu as jużli, ale całość strawna.
Obserwuj wątek
    • aaneta Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 10:02
      To prowokacja miała być, nonie? Bo akurat w Joe Blacku to Pitt wcale nie gra,
      tylko wygląda, a ta panienka to już w ogóle jest nie do zniesienia. Bleeeee.
      Tylko ta scena z masłem orzechowym, zwłaszcza ze względu na ilość użytych w niej
      łyżeczek, się jakoś broni.
      • 3promile Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 10:05
        Prowokacja? Ależ skąd?! Brad - Colombina ;))) A panienkę sobie kadrowałem
        paluchami po telewizorze w kształt prostokąta, żeby skumać, co w niej takiego,
        i znalazłem!
        Oprawa oczu, kurna, pierwszoklaśna!!!
        • staua Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 16:33
          Mnie tez sie ta aktorka podobala (to Claire Forlani, dobrze pamietam? Nie mam czasu sprawdzic), ale
          przeszlo mi troche, jak moj maz stwierdzil, ze wyglada jak doberman.
    • ben-oni Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 10:54
      Zgadzam się z toba w dwóch kwestiach. B.Pitt to obok G.Oldmana najlepszy z
      aktorów "tamtego" pokolenia. Leonardo - do dupy, J. Depp sie pogubił a reszta
      poznikała.
      A Hopkins to stara, dobra szkoła w brytyjskim stylu.
      "J.B." to taki koncert na dwóch aktorów. Szkoda, że reszta obsady drętwa (miny
      tej panienki zalatywały amatorszczyzną a la Julia Roberts).
      • 3promile Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 10:59
        Hopkins mi się przejadł po bolesnym seansie "Dowodu". Już nie umiem patrzyć na
        niego tak jak kiedyś...
      • blue.berry Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 12:48
        >J. Depp sie pogubił

        nie sadze. a nawet wrecz sadze cos zupelnie przeciwnego:)
        jesli mowic o jakism pokoleniu to wlasnie JD ma cos do zaproponowania i mozna o
        nim powiedzie cze jest swietnym aktorem ktory ma w swoim dorobku naprawde
        wartosciowe rzeczy. po nim nie ma specjalnie nic a potem dopiero jest BP:) bo
        Oldman to jednak nie to pokolenie:))

        a Joe Black jest jest uroczym filmem do wzruszen:)
        • noida Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 12:50
          Zgadzam się z BlueBerry. Depp jest świetny nawet jako Sparrow. A Pitt to jednak
          klasa niżej.
        • ben-oni Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 13:51
          W "9 wrotach" był rewelacyjny ale tego gówna o piratach to mu nigdy nie wybaczę.
          • mamarcela Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 13:57
            A ja bym powiedziała dokładnie odwrotnie.:)
            Ty nie jesteś targetem Pitatów z K. Benie więc nie wybrzydzaj.
            Na szczęście Depp posiada dziecięcą wrazliwość i grywa w różnych filmach nie
            tylko dla nadętych.
            P;-)
            • noida Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 14:40
              Piraci arcydziełem nie byli, ale Depp to cudo złote w tym filmie. Cały film
              ratował.
              A Pitt w Mr&Mrs Smith to może był cacy?
              • kubissimo Re: Vidi (cośtam) 06.06.06, 10:59
                a ja uwazam, ze w swojej kategorii - film przygodowy - byli bardzo dobrzy
                jedna z milszych niespodzianek w kinie w 2003, bo pamietam, ze szedlem do kina
                niemalze wbrew sobie
            • ben-oni Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 15:35
              Nawet Kaina Bóg otoczył opieką, więc dlaczego?
          • staua Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 17:12
            Juz niedlugo czesc druga "Piratow"!
      • mamarcela Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 12:56
        Tak sobie marzę, żeby wszyscy się tak pogubili jak ten Johnny D.:)
        Powiem więcej - sama bym się chętnie z nim pogubiła. :)

        A z Joe Blacka pamietam, że płakałam na nim (w czym nie ma nic dziwnego, bo
        często płaczę na filmach). Ale sobie przypomne i się ustosunkuję. :)
    • kubissimo Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 11:11
      nikt mnie nie zmusi (nawet przy zastosowaniu przymusu bezposredniego) do
      ponownego obejrzenia tego filmu. ciezko mi wymyslec bardziej rzygawicznego
      gniota w kategorii NADETE, PATETYCZNE, BANALNE
      to taki filmowy odpowiednik prozy Coelho

      pomyslec, ze kiedys wydalem 5 zlotych na pozyczenie tego filmu z wypozyczalni ;)
      • ben-oni Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 12:36
        To ty jeszcze zwracasz uwagę na fabułę w hamerykanckich filmach? Ja przestałem
        15 lat temu. Teraz oglądam przez mikroskop, grę wybranego aktora, scenografię
        lub wyłącznie pracę operatora (np. fantastyczna w "Tańczacym z wilkami", skąd
        inąd filmie debilnym aż do bólu).
        • schabomil Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 12:45
          A właśnie że ja mam najbardziej wysublimowany smak.

          Schabomił.
    • quarantina Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 14:10
      Duet Pitt/Hopkins zapadł mi w pamięć z filmu Wichry namiętności. Czy ktoś to
      pamięta?
      Joe Black, kilka lat temu w kinie, zrobił na mnie duże wrażenie. W telewizorze
      wręcz odwrotnie.
      • mamarcela Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 14:17
        Wichry namiętności pamiętam oczywiście. To jest film z gatunku - ja wiem, że to
        nie jest najwyższej próby, ale się wzruszam i płaczę, bo głupia jestem.
        P;-)
        • quarantina Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 14:20
          Nie wstydź się i podaj łapę:) Na czym jeszcze fajnym ryczałaś?
          • monikate Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 14:38
            Ja też ryczę na "Wichrach namiętności" :)
            Poza tym na "Dirty Dancing", na "Fortepianie"...
          • mamarcela Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 15:06
            Ja się, Kwarantynno droga, nic a nic nie wstydzę :-)
            Bo ja juz dawno wyrosłam, na szczęście, ze wstydzenia się swoich trywialnych
            niejednokrotnie gustów okołokulturalnych. :-))) Moje one ci są więc wspaniałe!
            Natomiast na czym ja nie ryczałam... Ja ogólnie ryczę. Czasami na znacznie
            gorszych filmach niz Wichry namiętności.
            Okropnie ryczałam np. na Marzycielu i to dwa razy ryczałam. Że o Brokeback
            Mountain nie wspomnę. Trzy razy!!! :-)
            Nawet na thrillerze Plan lotu z Jodie Foster ryczałam, a to jest juz chyba
            patologia.
            P;-)
            • blue.berry off topic o plakaniu 05.06.06, 15:12
              oh ja to nagminnie rycze na filmach. na Joe Blacku poryczalam sie straszliwie.
              na Marzycielu tez ulalo mi sie kilka łez. ale chyba najbardziej w zyciu
              poryczalam sie po filmie Gorzkie Gody Polanskiego. placz wynioslam z kina
              zaciskajac go mocno w zebach i peisciach, po czym jak wsiadlam do samochodu
              mojego uwczesnego narzeczonego to wybuchnelam tak wielkim i nieszczesliwym
              rykiem ze on kompletnie nie wiedzial co z tym zrobic. ryczalam tak chyba ze
              dwadziescia minut. do dzis pamietam:)))
            • 3promile Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 15:46
              "Plan lotu" to jest pikuś, mąszeri - mła się rozbeczał na "Armageddonie"!!!
              • staua Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 17:14
                Ostatnio- wczoraj na zapowiedzi filmu o bohaterskich strazakach w World Trade Center.
                I co?
                • noida Armageddon. 05.06.06, 17:55
                  Ja też! Ja też płakałam na Armageddonie! Wychodziłam z kina chyłkiem, żeby nikt
                  nie zobaczył tej strasznej kompromitacji.
                  Ja płaczę na wszystkim, tak jak Mamarcela. Płakałam na Moulin Rouge tak, że
                  ledwo widziałam. Płakałam na reklamówce Hotelu Ruanda. Płakałam na Wiernym
                  Ogrodniku. Płakałam na Jabłkach Adama, Opowieściach z Narni, o Brokeback
                  Mountain nawet nie mówię, bo zdarza mi się do dziś się popłakać, jak sobie
                  przypomnę, na A.I., Moim Nikiforze, na Bezsenności, na Mama na obcasach i chyba
                  nawet na Troi.
                  Nie płakałam tylko na Titanicu.
                  • 3promile Re: Armageddon. 05.06.06, 18:25
                    A na "E.T" to normalnie ryczałem jak bóbr, aż się dziewczyna ze mnie śmiała.
                    Pojechałem z nią z góry na dół i było po randce, ech...
                • noida Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 17:56
                  A tą reklamówkę jakoś przeżyłam, ale tylko dlatego, że nie byłam sama, bo
                  jakbym była to bym się na pewno popłakała.
            • kubissimo Re: Vidi (cośtam) 06.06.06, 11:03
              moja przyjaciolka rozdzierajaco placze na wszelkich kreskowkach
              a juz Lilo & Stich to byl dramat ;)
              • kawa_malinowa Placz na filmach 04.08.06, 22:05
                W drugiej, czy trzeciej klasie LO ogladalismy, a raczej ogladalysmy "Krola Lwa"
                na lekcjach - prawie wszyscy sie poplakali, kiedy ginie stary Król. :)

                Pierwsze ogladaie Hair zaowocowalo 15minutowym placzem :)
                poza tym Brokeback Mountain, wszystko o mojej matce, porozmawiaj z nia, sophie
                scholl....

                zdarza sie czesto.
                • kubissimo Re: Placz na filmach 04.08.06, 22:25
                  nie no, scena w kanionie, a zwlaszcza kiedy Simba odnajduje cialo ojca to jedna
                  z wiekszych traum w historii kina ;)

                  nota bene, jak jest po polsku 'stampede'?
        • chihiro2 Re: Vidi (cośtam) 05.06.06, 15:29
          Ja tez pamietam "Wichry namietnosci" i pamietam, ze na malo ktorym filmie sie
          tak zirytowalam, jak na tym. Myslalam, ze nie zniose, gdy w nastepnej scenie
          kolejna postac zacznie plakac - w zyciu sie tyle placzu nie naogladalam. Ja tez
          czesto placze na filmach, ale w "Wichrach namietnosci" nie bylo wedlug mnie
          zadnego powodu do placzu. Tylko do zgrzytania zebami.

          A do placzu dobre sa "Godziny".
          • chihiro2 Jeszcze do placzu 05.06.06, 15:33
            Rewelacyjne do placzu sa "Koniec romansu" i "Carrington", "Boys don't
            cry", "Dekalog" (ale nie wszystkie czesci) i "Festen".
            • daria13 Re: Jeszcze do placzu 05.06.06, 16:01
              To ze mną chyba jest coś nie tak, bo płaczę rzadko, znaczy na filmach. I myślę,
              że częściej ma to u mnie związek z ogólnym nastrojem, lub z sytuacją w filmie,
              która porusza jakąś moją wewnętrzną strunę, czasami nawet nieuświadamianą.
              Ostatnio (czyli jakieś trzy lata temu płakam bardzo intensywnie na Porozmawiaj
              z nią Almodovara, nie do końca wiem dlaczego, kiedyś na filmie 300 mil do
              nieba, ale najbardziej, bo jeszcze długo w domu, po powrocie z kina, płakałam,
              uwaga! na starym filmie Zanussiego Rok spokojnego słońca. Na swoje
              usprawiedliwienie mam tylko to, że młoda byłam;). Aha, zapomniałam, że łza
              zakręciła mi się w oku podczas oglądania sceny przekłuwania ucha w Dziewczynie
              z perłą, ale to głównie z uwagi na urodę tejże sceny, a nie jej ckliwości, bo
              ja czasami łzawię z zachwytu, a nie ze wzruszenia. Tak mam i już. NIe to żebym
              nieczuła była i niewrażliwa, wzruszać się wzruszam, ale niekoniecznie do łez.
              P:)
              • chihiro2 Re: Jeszcze do placzu 05.06.06, 16:18
                Ja tez czesto placze raczej ze wzruszenia albo ze szczescia niz ze smutku.
                Smutek mniej mnie wzrusza, raczej piekno, wrazenia zmyslowe. Z tego tez powodu
                potrafie uronic lze przy literaturze czy ogladajac jakis obraz, ktore cos we
                mnie poruszaja, a wcale nie sa "obiektywnie smutne".
                • noida Re: Jeszcze do placzu 05.06.06, 17:57
                  Ja płaczę też przy muzyce.
                  A "Godziny" rzeczywiście dobre do płaczu. Też ryczałam jak bóbr.
              • aaneta Re: Jeszcze do placzu 05.06.06, 19:08
                Ta scena w "Dziewczynie z perłą" to wcale nie do płaczu była. To była jedna z
                mocniejszych scen erotycznych w historii kina, obok tej sceny z "Wieku
                niewinności", gdzie Daniel Day-Lewis całuje Michelle Pfeifer w kawałek
                nadgarstka pomiędzy zapięciem rękawiczki.
                • daria13 Re: Jeszcze do placzu 05.06.06, 19:20
                  Ja wiem, że nie do płaczu, jako taka. Napisałam przeca, że nie ze wzruszenia
                  łzy mi pociekły, jeno z zachwytu. Ładunek emocjonalny zawarty w tej scenie tak
                  mnie zachwycił i twarz Scarrlett.
                  P:)
                  • aaneta Re: Jeszcze do placzu 05.06.06, 19:42
                    Jakie emocje? Tłumione pożądanie, nie żadne emocje.
                    • noida Re: Jeszcze do placzu 05.06.06, 19:45
                      A pożądanie to nie emocja? A co?
                      Intelektualna zabawa?
                      • aaneta Re: Jeszcze do placzu 05.06.06, 21:26
                        Czysta fizjologia, proszę koleżanki :)
                        • daria13 Re: Jeszcze do placzu 05.06.06, 22:34
                          A ja bym polemizowała. Znaczy, w moim pojęciu to nie tylko o pożądanie
                          chodziło. To byłoby zbyt trywialne:P. Ja tego w każdym razie tak nie odebrałam.
                          Pozdrawiam:)
                          • aaneta Re: Jeszcze do placzu 06.06.06, 10:52
                            Pożądanie trywialne? Hmmm. Z pożądania dzieci się rodzą, wojny wybuchają, a Ty
                            mówisz, że trywialne. Ciekawostka.
                            • mamarcela Re: Jeszcze do placzu 06.06.06, 10:53
                              A ile wierszy nt napisano.
                              A powieści ile...
                              P;-)
                        • noida Re: Jeszcze do placzu 07.06.06, 12:26
                          Mnie się osobiście zdaje, że emocje to także czysta fizjologia, proszę
                          koleżanki Anety.
                          Fizjologia i chemia, co nie oznacza, że piękna być nie może. Pożądanie też może
                          być piękne. Nie?
                          • aaneta Re: Jeszcze do placzu 07.06.06, 12:40
                            Anienie, to znaczy niby wszystko się do chemii sprowadza, ale jednak trochę inne
                            mechanizmy działają w jednym i drugim przypadku.
                            Ależ oczywiście, że pożądanie może być piękne, czy ja gdzieś powiedziałam, że
                            nie może? A spełnienie jeszcze piękniejsze :)
          • stella25b Re: Vidi (cośtam) 06.06.06, 10:33
            A mnie sie akurat podobal scena, kiedy szlochajaca Julie Ormond przytula Brad
            Pitt i tak na nia patrzy, wow!
            Pitt byl bardziej przekonywujacy dla mnie w roli Tristana niz w Joe Blacku. Ale
            najbardziej wzruszyl mnie w True Romance, gdzie zagral narkomana- piekna scena!

    • chihiro2 Absolutny hit do plakania 06.06.06, 15:20
      Jak dla mnie - wszystkie odcinki "Six feet under", zwlaszcza konczacy piata,
      ostatnia, serie. Zaprzyjaznilam sie z bohaterami, poznalam ich dosc dobrze
      przez ostatnie 4 lata i pozegnanie bylo dosc, hmm..., lzawe. Poza tym w niemal
      kazdym odcinku dzialo sie cos wzruszajacego, smutnego, przygnebiajacego,
      podnoszacego na duchu, co wywolywalo we mnie lzy.
    • kawa_malinowa Re: Vidi (cośtam) 04.08.06, 22:08
      heh...
      niechcacy odkopalam watek, bo juz nie mam co ogladac w domu i jednej
      wypozyczalni, wiec zaczelam szukac inspiracji i mnie przy czytaniu ponioslo....

      :)
      • jakotakot Re: Vidi (cośtam) 09.08.06, 00:44
        Czy ktos juz widzial "Czeski sen"? I co Wy na to ?
        • daria13 Re: Vidi (cośtam) 10.08.06, 10:16
          Jeśli to film o fikcyjnym otwarciu hipermarketu, to widziałam obszerne
          fragmenty. To bardzo momentami zabawny film, o bardzo smutnych zjawiskach.
          Scena ze śpiewającą na parkingu rodzinką, wręcz porażająco smutna.
          P:)
          • jakotakot Re: Vidi (cośtam) 10.08.06, 10:58
            Dario, koniecznie zobacz calosc ! Moim zdaniem rewelacja. Juz nie pamietam
            kiedy tak sie usmialam, wzruszylam i zamyslilam na jednym filmie. Polecam goraco !
            • daria13 Re: Vidi (cośtam) 10.08.06, 14:43
              W takim razie nie omieszkam obejrzeć. Pamiętam, że w nocy obudził mnie
              nieopanowany, bardzo głośny śmiech męża, który oglądał ten film, On tez był
              zachwycony. Mnie jednak to co zdażyłam na drugi dzień obejrzeć raczej
              przygnebiło niz rozśmieszyło. To chyba jest taki właśnie film, jak ja to
              nazywam, słodko-gorzki. Bardzo lubię takie filmy. Sztandarowym dziełem w tym
              gatunku jest Wilbur chce się zabić, tudzież wiele dzieł kina skandynawskiego.
              Ale o tym wiele razy już pisaliśmy.
              Pozdrawiam:)
    • ash3 Meeting Venus 10.08.06, 09:57
      w Alekino! Wczoraj wieczorem obejrzalam, ale z pewnoscia jeszcze bedzie, wiec
      polecam, polecam, polecam! Nie tylko milosnikom opery i Glenn Close:-) Polski
      tytul: Schadzka z Wenus (jak zwykle splycajacy).
    • staua Mrs Henderson presents 15.08.06, 03:05
      i bardzo dobrze sie ogladalo. Judy Dench niezla, ale naprawde podobal mi sie aktor grajacy menagera
      (Bob Hoskins) i aktorka, ktora ostatnio czesto widze (np. w "Rozpustniku"), a takm grala glowna
      gwiazdeczke Revuedeville - Kelly Reilly. Bardzo dziwna, intrygujaca twarz.
    • staua "Dobra kobieta" ("A Good Woman") 19.08.06, 01:38
      wedlug sztuki Wilde'a (Zdanka!). Graja Scarlett Johannson i Helen Hunt. Milo uchwycony klimat epoki,
      poza tym ciekawe i zabawne.
      • wqrwiony Re: "Dobra kobieta" ("A Good Woman") 19.08.06, 20:41
        moartea domnului lazarescu, dobre kino spode karpat, koleżanka staua może
        poświadczyć
        • staua Re: "Dobra kobieta" ("A Good Woman") 20.08.06, 04:32
          Poswiadczam, chociaz mnie ten film straszliwie zdolowal (mialam przyjemnosc zwiedzic rumunski
          szpital i bylo tak samo; na szczescie nie bylam pacjentka). Ale byl bardzo dobry.
          • 3promile Re: "Dobra kobieta" ("A Good Woman") 20.08.06, 13:32
            W związku z tym, że od rana leje, ciśnienie jest takie, że aż barometr się
            zawstydził i rzekł "Ni ch..., nie pokażę, ile jest!", zarzuciłem na oczęta me
            przekrwione "Dwunastu gniewnych ludzi".
            W kontekście wydarzeń bieżących przeraźliwie aktualne, tylko nie mam pojęcia,
            kto się odważy, by zostać jedynym sprawiedliwym...
            • staua Re: "Dobra kobieta" ("A Good Woman") 20.08.06, 16:51
              Bardzo lubie ten film - chociaz "lubie" to chyba w jego przypadku niedobre
              okreslenie. W kazdym razie, zawsze robi na mnie takie samo, niesamowite
              wrazenie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka