Dodaj do ulubionych

vidi cos tam 2

05.06.06, 13:35
Obejrzalam "Hostel".
Publicznie na tu, w inteligenckiej jaskini nie boje sie wyznac - uwielbiam
Tarantino. Lubie dobra jatke, portrety psychologiczne zobojetnialych na kazde
zycie oprocz wlasnego zawodowych zabijakow, muzyke, klimat. Ale "Hostel" jest
po prostu dnem. Nie przypuszczalabym, ze to robota Tarantino, gdybym ogladala
bez posiadania zadnej wiedzy o rezyserze. Portretow psychologicznych brak.
Klimat taniego horroru. Epatowanie chora przemoca bez zadnej chyba mysli
stojacej za tym. No i dlaczego mi sie moje kochanie tak spsilo, hem???

Swoja droga, czy to mozliwe, zeby Tarantino inspirowal sie wystawa Hagensa w
swoich chorych pomyslach? Cos mi sie tak wydaje...
Obserwuj wątek
    • braineater Re: vidi cos tam 2 05.06.06, 13:42
      Jelizawieto, powiem ci ino głosem z głebi jaskini,
      że Tarantino ma z tym filmem tyle wspólnego,
      że wziął kase za reklamę tego czegoś, i tyle. Ni on rezyser, ni scenarzysta,
      nie nawet sie aktorsko nie ujawnia.
      Ot po prostu Tarnatino poleca i tyle. Jakby mi dali duzy pieniądz, to tez
      mógłbym polecić.

      P:)
      • skajstop Re: vidi cos tam 2 05.06.06, 13:51
        Zara! A kto ze pieńć wontkuff temu płomieniste mowy pisał, że misyję popełnia, hę?

        Sie teraz niebezinteresownie Tarantino broni :-)
        • braineater Re: vidi cos tam 2 05.06.06, 14:02
          A pewnie ze broniem, niech bierze kasę jak mu dają, będzie miał za co filmy
          robić. Swoją drogą trzeba jednak uwaznie sledzić te napisy na plakatach, bo sie
          tez kidyś rozgniotłem o takiego gniota, którego tytuł na szczęście poszedł w
          niebyt, a skusiło mnie oolbrzymie FRANCIS FORD COPPOLA i nie zauwazyłem, że
          dużo mniejszymi fontami stało napisane "presents":(

          P:)
          • skajstop Re: vidi cos tam 2 05.06.06, 14:07
            To samo zjawisko wystepuje w odmianie gatunkowej "filmy Spielberga" :D
      • eeela Re: vidi cos tam 2 05.06.06, 13:53
        To czyzby spoczal na laurach i poprzestawal juz tylko na reklamowaniu nazwiskiem?
        Za "Sin City" tez mu zaplacili, zeby nazwisko pokazal, ale tam to bylo
        ewidentne. Poza tym "Sin City" jest super ;-P

        I co z tym Hagensem?
    • braineater Re: vidi cos tam 2 12.06.06, 13:45
      Hehe - nakłoniony najgorszymi recenzjami, jakie do dawna czytałem, tez w końcu
      w sobotę zapodąłem sobie Hostelowy seans. I bez ogródek mówię - to piekne jest.
      Ten film powinien byc obowiazkowa lekturą dla kazdego antropologa kulturowego,
      historyka, czy etnografa, bo tak cudownej mieszanki stereotypów i nieudolności,
      to chyba nie było od czasow arcydzieł socu.
      Dowiadujemy się:
      o krwawej wojnie na Słowacji
      o ochoczych słowackich dziewczętach
      o tym, ze kazdy, absolutnie każdy wschodni europejczyk mowi perfekcyjną
      angielszczyzną z idealnym akcentem from Trrrrrrrrrrrrrrrrransylvania
      o tym, ze w naszym rejonie świata w modnych klubach nadal słucha sie pudel-rocka
      o tym, ze prawdziwą sziszę można zobaczyc tylko w Amsterdamie i w Ameryce
      takowych nie ma (pewnie się za bardzo z Al-Kaidą kojarzy:)
      że Holendrzy mówią tylko po niemiecku, lub kalekim ingliszem
      że tradycyjne słowackie imię dla dziewczęcia to oczywiście Swietłana
      oraz kilku innych ciekawostek przyrodniczo-etnograficznych
      Królewna Marysieńka dostała spazmów po pólgodzinie, ja dzielnie zobaczyłem do
      końca i jestem z siebie normalnie dumny:)

      P:)
      • eeela Re: vidi cos tam 2 12.06.06, 18:22
        No racje masz. Stereotypami jedzie paskudnie i prymitywnie. A za czystego
        Tarantino mi to podano na tacy czas jakis temu (nie znasz? najnowszy film, no co
        ty, zaraz ci wlacze). Chyba sam rozumiesz, ze nie mialam bynajmniej ochoty potem
        jeszcze czytac o tym i sprawdzac w necie ;-D
      • staua Everything is illuminated 12.06.06, 18:51
        A propos Wschodniej Europy, obejrzalam wczoraj "Everything is Illuminated"
        wedlug ksiazki Jonathana Safrana Foera, ktorej nie czytalam, ale wiem, ze
        wywolala dwojakie reakcje, zachwyt albo krytyke (glownie warstwa jezykowa,
        stylizacja na angielski w wersji osoby rozyjskojezycznej, w filmie bylo to
        latwiejsze, bo narrator mowil z akcentem). Film dosc mi sie spodobal, choc
        miejscami mialam dosc stereotypow tam przedstawionych, albo typowo
        amerykanskich zartow (oczywiscie krytyka ros. akcentu w angielskim, dowcipy na
        tym oparte, a przeciez taki turysta powinien sie cieszyc, ze ktos w ogole z nim
        po angielsku rozmawia; stereotypy, stereotypy, stereotypy). Frodo gra tak samo
        jak zawsze, strojac zalosne minki.
    • broch =snobizm 12.06.06, 16:33
      nie po raz pierwszy wpadka (niekoniecznie Twoja) tzw nazwisko=dzielo geniusza bo
      nie wypada inaczej. Wpadka z pomieszaniem Tarantino z "Tarantino poleca" dodaje
      jedynie uroczego akcentu dla podziwu nad ta produkcja (rozumiem ze zmiana
      nazwiska Przymanowski na Proust, podnioslaby range "Czterech pancernych i psa"
      niepomiernie)

      Ostatecznie jednak pokazuje ze:
      1) Tarantino faktycznie produkuje ostatnio filmy III kat dla snobow
      2) i robi slusznie bo nie warto sie wysilac (jak widac po Twojej reakcji)

      Nawiasem mowiac od czasow Pulp fiction, Tarantino tylko o kasie mysli (vide
      komiksy) ale ma racje i robi to skutecznie bo na powyzsze ludziska sie nabieraja.
      produkcje owe wywodza sie w prostej linii od "Texas chainsaw massacre" i spolki
      czyli kino drugiej kategorii ale (snobistycznie) mozna sie pozachwycac.
      Ogladaczy powyzszego mozna zaliczyc do kategorii swiadomych kolekcjonerow (czyli
      tych co rozumieja co to film II/III kategorii, oraz ofiarami reality
      distortion/noise information czyli tymi co to zbieraja na serio. Do tej
      nieszczesnej drugiej kategorii zaliczasz sie bez watpienia eeelu).

      W kazdym razie dzieki za dobry poczatek dnia.
      • eeela Re: =snobizm 12.06.06, 18:20
        Do tej
        > nieszczesnej drugiej kategorii zaliczasz sie bez watpienia eeelu).

        Lepiej ci teraz? :-D
      • 3promile Re: =snobizm 12.06.06, 19:55
        Brochu, ja nie wątpię, że ty pójdziesz do nieba; nie wątpię również, że
        nawstawiasz świętemu Piotrowi, że komeżkę ma przykrótką, klucz zardzewiały na
        łańcuchu zupełnie passe, i przedziałek nie w tę stronę. OMG, gdzieś ty się
        uchował, chopie, że tak łatwo klasyfikujesz wszystko i wszystkich? Jakaś fobijka
        z dzieciństwa?
      • ben-oni Re: =snobizm 12.06.06, 20:13
        Obawiam się, że w swoim wszystkowidztwie nie zrozumiałeś eeeli, ale to cecha
        charakterystyczna tych, co słuchają tylko siebie...
        Akurat co to ma wspólnego ze snobizmem? zawiodła się na człowieku, o którym
        wie, że potrafi zrobic dobry film. To wszystko. A ty rozbudowujesz całą teorię.
        Czy warto?

        (rozumiem ze zmiana
        > nazwiska Przymanowski na Proust, podnioslaby range "Czterech pancernych i psa"
        > niepomiernie)

        W kazdym razie kazałoby się zastanowić czy przypadkiem nie ma w tym większego
        sensu, bo po Prouscie można sie tego spodziewać, a po Przymanowskim nie. No i
        zawód byłby boleśniejszy.
        • broch a moze to zelig? 12.06.06, 22:12
          "Obejrzalam "Hostel".
          Publicznie na tu, w inteligenckiej jaskini nie boje sie wyznac - uwielbiam
          Tarantino."

          oraz (wyjasnienie jeszcze zabawniejsze niz pierwszy post)
          "No racje masz. Stereotypami jedzie paskudnie i prymitywnie. A za czystego
          Tarantino mi to podano na tacy czas jakis temu (nie znasz?"

          no wiec "uwielbiam" czy "prymitywny stereotyp"?
          czyz nie zabawne (taki brak wlasnego zdania, czyzby wlasnie pod wplywem Woody
          Allena)?
          • eeela Re: a moze to zelig? 12.06.06, 22:20
            > "Obejrzalam "Hostel".
            > Publicznie na tu, w inteligenckiej jaskini nie boje sie wyznac - uwielbiam
            > Tarantino."

            Brochu, na milosc boska, chcialam ci odpuscic. Naprawde. Ale sam sie obnazasz
            przed ciosem.
            Pamietasz, jak juz raz polegles na pierwszym protonie?
            Tym razem tez bedziesz tlumaczyl, ze tylko mnie wrabiales? ;-P
            Przeczytaj pierwszy post w tym watku do konca. W ogole - najpierw czytaj cale
            posty, a dopiero potem na nie odpowiadaj. Dobrze na tym wyjdziesz.
            • agni_me Re: a moze to zelig? 12.06.06, 23:45
              Zupełnie poza wątkiem (rycerstwo może spocząć i te straszliwie groźne koziki
              słów odłożyć na bok) "sam się obnażasz przed ciosem" - trzeba przyznać, że
              dawno nic tak nie pobudziło mojej wyobraźni i przepony. Zresztą nie tylko
              mojej. :-)
              • eeela Re: a moze to zelig? 12.06.06, 23:54
                Cieszy mnie, ze dostarczylam ci radosci!
                • agni_me Re: a moze to zelig? 13.06.06, 00:00
                  To i dobrze, ale już się nie obnażaj :)
                  • eeela Re: a moze to zelig? 13.06.06, 00:02
                    Och, Agni, przed toba cala naga moglabym stanac, a ty - widac wzrok z wrodzonej
                    skromnosci odwracajac - trafic w zadne czule miejsce wciaz nie mozesz ;-)))
                    • obly Re: a moze to zelig? 13.06.06, 00:23
                      nie umiem poddac sie wątkowi dyskusji bo nie lubie ogladac filmow tarantino
                      wiecej niz raz, a czesto jak przeczytam recenzje to i filmu potem nie musze
                      ogladac.
                      jego filmy sie bardzo szybko starzeją. bardzo.

                      • eeela Re: a moze to zelig? 13.06.06, 11:24
                        > jego filmy sie bardzo szybko starzeją. bardzo.

                        Chetnie o tym porozmawiam, jesli tylko wytlumaczysz mi dokladniej, na czym to
                        starzenie polega ;-)
                        • obly Re: a moze to zelig? 13.06.06, 12:20
                          nie wiem czy chce dyskutowac bo widzisz elu jak czegos nie lubie to przestaje
                          tym sie zajmowac i zbierac argumenty pisze sobie ot tak grzebiąc jak kura w
                          swojej dziurawej pamieci. nasz przyjaciel tarantino skupil sie na formie jeno i
                          sposobie przedstawiania fabuły. sposób ten bardziej w stronę komiksu pchnięty i
                          tylko jako zabawa formą i technika moze bawic. i bawił. nawet bardzo. i o to
                          chodzi ze juz mnie akurat nie bawi. to jak siodelko zamienic z kierownica w
                          rowerze. na poczatku och i ach a potem sie człek pyta po kiego? zeby było
                          fajnie. no i jest fajnie i luz. niemniej pchnął swiat w kierunku tricków i
                          sposobików i powstały setki filmów w tonie podobnym i .... nic sie tak naprawdę
                          nie stało.
                          wolę innego typu filmy które sie nie starzeją:(trainspotting, czy fight club,
                          czy tez chociazby Fear and Loathing in Las Vegas (oglądam co kilka miesiecy!!)
                          niestety tarantino robi filmy strasznie dwuwymiarowe, płaskie i nic sie pod tym
                          nie kryje, to nie jest zarzut to jest cecha jego filmów - one są dobre, na raz.
                          potem nudzą.

                          - pulp fiction jest teraz juz nudny i jak pamietam wstrząsnąl mną na początku
                          wlasnie specyficznym pokazywaniem czasu to teraz sie okazało że historyjka jest
                          w sumie o niczym takim no. wszyscy gonia za tym by czuc sie dobrze i fajnie i
                          byc szczesliwym ale robią sobie nawzajem psikusy i nikt na koncu filmu nie jest
                          ani lepszy ani gorszy ani głupszy ani mądrzejszy ale albo jest zywy albo martwy.
                          w sumie okazalo sie to tylko takim zwyklym ale dobrym filmikiem.

                          od zmierzchu do switu - podobal mi się ale pół filmu to przygłupawy horror co
                          przypomina w sumie polańskiego (nieustraszonych) ale bez tego juz klimatu.

                          jackie brown - nie pamietam juz o co chodzi ale chyba jakis zwykly dobry filmik

                          kill bill I i II - bardzo dobre filmiki dla półmózgów - w sensie wszystko na
                          maxa powykręcane i rozkomiksowane ale bez sensu bo okazuje się ze w sumie
                          poszło o jakis drobiazg. zreszta niewazne bo chodziło o pokazanie fruwania i
                          lania wiadrami z krwią - niemniej efektowne to było ale zatoiczi kitano jest o
                          niebo ciekawszy

                          wsciekle psy - mega nudny filmik który pokazuje to jak sobie rozmawiają
                          gangsta, tzn pokazuje raczej jak rezyser sobie te rozmowy wyobraza i tyle.
                          takeszi kitano robi podobne filmy w stylu ale są o niebo ciekawsze i
                          zawierajawiecej podtekstów, kazde ujecie jest zaplanowane, kazdy szczegół cos
                          znaczy i za kazdym razem mozna znalesc nowe rzeczy ;)) kipi z tego duzo wiedzy
                          o człowieku i jest to normalnie ciągle odkrywanie. natomiat tarantino ma nikle
                          pojecie o czlowieku i jego pobudkach dzialan i skupia sie na zewnetrznym
                          pokazywaniu zkretynienia swoich postaci i niezle sie bawi jak dziecko wkładajac
                          ich to tak to siak, a to wrzuci im granat, a to istolet im wypali w samochodzie
                          rozpryskujac mózg a to inne rzeczy wymysla tylko po to by bylo jeszcze gęsciej
                          jeszcze wiecej slepych uliczek do pokonania miala mysz - znaczy widz.
                          kuniec.

                          a starzenie wynika własnie ze skupiania sie na powierzchownosci
                          • eeela Re: a moze to zelig? 13.06.06, 12:31
                            > nie wiem czy chce dyskutowac bo widzisz elu

                            W zasadzie nie mamy o czym :-) Wiekszosc tego, co przedstawiles jako zarzuty, w
                            moim odczuciu sa zaletami - zabawa forma, komiksowosc, technika ujec, wiadra
                            krwi wylewane przy okazji ladnie przedstawionej walki, brak moralnych wnioskow,
                            wszystko to dla mnie stanowi wlasnie o atrakcyjnosci tych filmow. Nie mamy wiec
                            chyba jak o tym gadac :-)
                            • obly Re: a moze to zelig? 13.06.06, 12:36
                              ano ;))
                              • obly Re: a moze to zelig? 13.06.06, 12:37
                                własciwie to sie jeszcze z nikim nie pokłuciłem na tym forum jakos specjalnie.
                                nawet przy różnicy diametralnej poglądów. ja pierdziele musze byc juz naprawde
                                stary i do niczego
                                • eeela Re: a moze to zelig? 13.06.06, 12:48
                                  No jakos sie z Toba nie da poklocic ;-)
          • 8macek Re: a moze to zelig? 13.06.06, 09:04
            brochu! a ty oglądałeś w ogóle ten hostel?! bo jak tak to fajnie by było gdybyś
            napisał chociaż jedno zdanie na temat swoich odczuć,przemyśleń lub innych uczuć
            estetycznych,które niniejszy obraz u ciebie wywołał (na tym właśnie m.in.
            polega konstruktywna krytyka co też niektórzy tutaj uczynili).
            i oczywiście jak najbardziej można poddać ocenie/krytyce samego reżysera co też
            wszyscy tutaj uczynili...
            ale krytykowanie i klasyfikowanie na kategorie osób dyskutujących(na temat
            filmu i reżysera) uważam za pomysł bardzo oryginalny,ale niestety skrajnie
            głupi tak jak pomysły kretynów z MTV-świry w akcji.
            brochu no rozbawiłeś mnie (jak zawsze zresztą) bo pomijając fakt,że w ogóle nie
            zrozumiałeś o co chodziło eeeli to jeszcze próbowałeś jej udowodnić,że jest
            głupia cipa i to w dodatku drugiej kategorii i to tylko dlatego,że ośmieliła
            się publicznie wyrazić swoje poglądy na temat jakiegoś filmu i jakiegoś
            reżysera.
            nosz chłopie to napisz jej wprost,że jej nie lubisz i jest głupią cipą drugiej
            kategorii bo ty masz takie zdanie o niej i już,ale nie szukaj do tego
            idiotycznych pretekstów bo niestety kolego skutek jest zupełnie odwrotny
            personalnie, a po zamianie rzeczownika cipa na inny i zmianie rodzaju
            przymiotnika z żeńskiego na męski będzie jak ulał...
            :-)
          • ben-oni Re: a moze to zelig? 13.06.06, 15:05
            Nie widzę żadnej sprzeczności. Koleżanka napisała, że uwielbia Tarantino za
            jego... komiksową bezideowość. Też go kiedyś stawiałem obok S.Leone,
            S.Peckinpacha, B.De Palmy, Johna Woo w gronie twórców obrazów ekstremalnych,
            barokowo krwawych. Ale niestety popełnił "Hostel", który nawet ten prosty
            gatunek filmowy, jakim jest permanentna jatka, ośmiesza prymitywnym bezguściem
            i głupotą. I zawiodła się na swoim ulubionym reżyserze. Ja mam to samo z
            niektórymi artystami. Mówię wtedy: "Koleś przegiął pałę i pikuje artystycznie
            na mordę i jeszcze chwila a przyp..oli mordą o beton szmiry i prostactwa". To
            wyznanie smutne i bolesne, zwłaszcza jeśli się danego artyste naprawdę bardzo
            lubiło. I zostaje zawsze nadzieja, że Tarantino sie obudzi, przeprosi za ten
            film i zacznie wszystko od początku.
            To Tyle co zrozumiałem ze słów eeeli.
            Jak widzisz, obyło się bez osobistych wycieczek i kalumnie. Nie mogłeś i ty tak
            spróbować?
            • 3promile Re: a moze to zelig? 13.06.06, 22:00
              Oj, benu benu, teraz to ty kręcisz finiszując maszynką do mięcha, wrzucając co i
              rusz kawałki cebuli, żeby niedajbuk w maszynce ni krzty padliny w dziurach nie
              zostalo....
              • eeela Re: a moze to zelig? 13.06.06, 22:07
                Cebula ponoc ma wlasciwosci dezynfekujace ;-D
                • ben-oni Re: a moze to zelig? 13.06.06, 22:23
                  I moczopędne!
            • braineater Re: a moze to zelig? 13.06.06, 22:58
              Z czytania ze zrozumienie pała.
              www.imdb.com/title/tt0450278/
              Widzita tu gdzieś Tarantino?
              P:)
              A swoją droga, to przydałyby Wam się chyba grabki i plastikowe wiaderka...:)
              • eeela Re: a moze to zelig? 13.06.06, 23:15
                > Widzita tu gdzieś Tarantino?
                > P:)

                www.dogmaticblog.com/?p=511
                No racje masz, przeca sie nie spieralam :-)

                > A swoją droga, to przydałyby Wam się chyba grabki i plastikowe wiaderka...:)

                Uwielbiam igraszki w piaskownicy ;-P
              • ben-oni Re: a moze to zelig? 14.06.06, 11:24
                Ja lubię grabki ale stanowczo najlepiej mi wychodzi klepanie babek na piasku.
                Ręcami.
    • kawa_malinowa LALKI 15.07.06, 23:33
      i znów pewnie wszyscy widzieli już dawno, ale....

      najpiękniejszy film o miłosci, jakie widziałam. a nie padaja w nim wielkie
      słowa, nie ma czulości jak z tv.
      metaforyka waląca po głowie, przepiękne zdjęcia, subtelność kaligrafii,
      wschodnia celebracja...

      jeden z takich filmów, co to pozostawiają widza w bardzo dziwnym stanie.
      • nienietoperz Re: LALKI 17.07.06, 00:19
        I po raz kolejny okazuje sie, ze co jednemu mile, to drugiemu wredne...

        O 'Lalkach' pisalem juz tu chyba zreszta - film tak przelirycyzowany
        (przymiotnik wybrany/wymyslony w celu odzwierciedlenia stylu ww. filmu),
        przesentymentalizowany, zanudzajacy i zach-och-owany wizualnie, ze pewnie lepiej
        a) ogladac to samo w wersji brazylijskiego serialu, przynajmniej bez pretensji
        artystowskich
        b) ewentualnie zakupic serie pocztowek, polowe z krajobrazami, druga polowe z
        przebitymi sercami i niewidomymi figurkami, po czym spedzic pol godziny patrzac
        na nie i odczuwac Weltschmerz (lepiej, bo krocej:-).
        Wszystko oczywiscie z punktu widza Nienietoperza.

        Az trudno mi uwierzyc, ze ten sam Kitano potrafil zrobic swietne 'Hana-Bi'.
        Nienietoperzowo swietne, rzecz jasna.



        Uklony,
        Nn

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka