Dodaj do ulubionych

Najnowszy pomysł Giertycha...

14.06.06, 17:54
Być może już za rok w szkole będzie odrębny przedmiot "Historia Polski":

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3417196.html

No nie...
Obserwuj wątek
    • e_wok Zle mi sie to kojarzy :-(( 14.06.06, 19:29
      Mialam komisyjny na drugim roku z Polski dwudziestolecia miedzywojennego. Do
      poczatku XV wieku radze sobie niezle, po smierci Jagielly zaczynaja sie schody,
      a Druga Rzeczpospolita to juz kompletna kapota, biedne dzieciaki!
    • maika7 Re: Najnowszy pomysł Giertycha... 14.06.06, 19:30
      jest lepszy od poprzedniego, kiedy mówił o osobnym przedmiocie "wychowanie
      patriotyczne". Ten przynajmniej nie jest absurdalny.

      :-)
      M.
      • stephen_s Re: Najnowszy pomysł Giertycha... 14.06.06, 19:43
        A nie sądzisz, że ta oddzielna "historia Polski" to właśnie zakamuflowane
        wprowadzanie "wychowania patriotycznego"?
        • maika7 Re: Najnowszy pomysł Giertycha... 14.06.06, 19:51
          > A nie sądzisz, że ta oddzielna "historia Polski" to właśnie zakamuflowane
          > wprowadzanie "wychowania patriotycznego"?

          Nie jestem wrożka... może i tak, ale brzmi dużo sensowniej i ponieważ nasza
          historia jest nieco skomplikowana i bogata, to daje duże mozliwości doboru
          treści. I tak efekt końcowy zależy od nauczyciela. A tych mamy takich jakich
          mamy - nie bałabym się, że staną się "posłańcami Romana G." :-))

          Ja o tym pomyśle przeczytałam z wyraźną ulgą...
          M.
          • diabollo Re: Najnowszy pomysł Giertycha... 15.06.06, 16:41
            maika7 napisała:

            > > A nie sądzisz, że ta oddzielna "historia Polski" to właśnie zakamuflowane
            > > wprowadzanie "wychowania patriotycznego"?
            >
            > Nie jestem wrożka... może i tak, ale brzmi dużo sensowniej i ponieważ nasza
            > historia jest nieco skomplikowana i bogata, to daje duże mozliwości doboru
            > treści. I tak efekt końcowy zależy od nauczyciela. A tych mamy takich jakich
            > mamy - nie bałabym się, że staną się "posłańcami Romana G." :-))
            >
            > Ja o tym pomyśle przeczytałam z wyraźną ulgą...
            > M.

            No, właśnie. W ogóle młodzież mamy bezczelną, rozwydrzoną i nieułożoną, jak tak
            Roman G. zacznie ich uczyć historii Polski, to gówniarze odkryją, że od czasu
            kiedy jeden z najgłupszych króli symbolicznie obwołał Matkę Boską Królową Polski
            to nasza historia toczyła się od katastrofy do katastrofy (może gówniara z
            siódmej b będzie postulowała detronizację?).
            Pewnie gówniarzeria też odkryje, że przyczyną zaborów nie byli agresywni
            sąsiedzi (jak to się powszechnie uważa), bo agresywnych sąsiadów mieli wszyscy i
            nam agresji nie brakowało, lecz przyczyną zaborów był to, że szlachta nie
            płaciła podatków na państwo, więc to państwo upadło.
            etc,etc...

            Kłaniam się nisko
            • maika7 Re: Najnowszy pomysł Giertycha... 15.06.06, 16:56
              > No, właśnie. W ogóle młodzież mamy bezczelną, rozwydrzoną i nieułożoną, jak tak
              > Roman G. zacznie ich uczyć historii Polski, to gówniarze odkryją, że od czasu
              > kiedy jeden z najgłupszych króli symbolicznie obwołał Matkę Boską Królową
              Polski> to nasza historia toczyła się od katastrofy do katastrofy (może gówniara
              z siódmej b będzie postulowała detronizację?).
              > Pewnie gówniarzeria też odkryje, że przyczyną zaborów nie byli agresywni
              > sąsiedzi (jak to się powszechnie uważa), bo agresywnych sąsiadów mieli wszyscy
              > i
              > nam agresji nie brakowało, lecz przyczyną zaborów był to, że szlachta nie
              > płaciła podatków na państwo, więc to państwo upadło.
              > etc,etc...

              :-))
              Mam pewne obawy, że Roman G. rozumie słowo "patriotyzm" kompletnie inaczej ode
              mnie.
              Obawiam sie tez czy nowy pomysł pana RG nie wpynie dodatnio na stan rozwydrzenia
              naszej młodzieży, jak się szczegółowiej dowiedzą o kartach naszej historii...
              No nic, poobserwujemy...

              M.
    • e_wok A przy okazji 14.06.06, 19:38
      to ja bym byla za tym, zeby zmienic to i owo w programie nauczania. Np. powinno
      byc wiecej literatury swiatowej w liceach, w ramach jezyka polskiego albo poza
      nim, albo w ogole moglby byc przedmiot "literatura". Nie wiem, jak jest teraz,
      ale w czasie mojej edukacji byl tylko Giaur, Makbet, Dzuma, Komu bije dzwon, no
      i Piesn o Rolandzie i sw. Aleksy, to mi sie wydaje o wiele za malo. Poza tym
      lekcje historii powinny byc bardziej zgrane w czasie z lekcjami dot.
      literatury, tak zeby jednoczesnie omawiac utwor i tlo historyczne. My nie
      mielismy ani pol lekcji o wojnie domowej w Hiszpanii, co czynilo Hemingwaya
      lagodnie mowiac niecalkiem zrozumialym.
    • diabollo Re: Najnowszy pomysł Giertycha... 15.06.06, 16:18
      stephen_s napisał:

      > Być może już za rok w szkole będzie odrębny przedmiot "Historia Polski":
      >
      > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3417196.html
      >
      > No nie...
      >

      A mnie zastanawia jak łączyć historię Polski z wychowaniem patriotycznym?
      Jakiego okresu nie wziąć pod uwagę (podobnie jak we historii powszechnej),
      wszędzie dominuje przemoc, zdrada i głupota.

      No, chyba, że nauczyciele będą wmawiać uczniom, że głupota jest cnotą.

      Jedyny okres, z którego możemy być dumni to czasy Jagiellonów, ale jakoś tak
      słabo pasują do dzisiejszych wyobrażeń patriotycznych, bo to było państwo
      wielonarodowe (Ukraińcy, Litwini, Białorusini mają do niego takie same "prawa"
      jak Polacy), przez długi czas wielkie wpływy na rządy miała cudzoziemka z Włoch,
      reformacja święciła triumfy, a Sejm w większości składał się z protestantów.

      Kłaniam się nisko.
      • maika7 Re: Najnowszy pomysł Giertycha... 15.06.06, 16:49
        >A mnie zastanawia jak łączyć historię Polski z wychowaniem patriotycznym?
        >Jakiego okresu nie wziąć pod uwagę (podobnie jak we historii powszechnej),
        >wszędzie dominuje przemoc, zdrada i głupota.

        Oj, głupota głupocie nierówna. Część głupoty była w "słusznej sprawie".

        Patrioci powinni znac historię swojego kraju niezależnie od tego jak ją
        "napisali" w dziejach ich przodkowie...

        :-)
        M.

        P.S. Gdyby mój nauczyciel historii przeczytał co napisałam teraz, to zdumialby
        sie bardzo, bo jak mnie uczył (usiłował...), to twierdziłam, że historia jest
        "absolutnie zbędnym dla szarych komorek balastem". Ale wtedy to ja młoda byłam...
        • e_wok Re: Najnowszy pomysł Giertycha... 15.06.06, 21:29
          Uwazam, ze jednak kazdy powinien znac historie, nie tylko patriota i nie tylko
          swojego kraju. Jednak odnosze wrazenie, ze podreczniki pisane sa na zasadzie -
          jakby to ujac, zeby wyszlo jak najnudniej. W jednej z gazet przeczytalam
          artykul pt. "wychowanie a la PRL, pardon : LPR", w ktorym niewiele dobrego
          napisano na temat tego pomyslu, szczerze mowiac - nic dobrego. Ta gazeta
          jest "Tygodnik Powszechny".
          • maika7 Re: Najnowszy pomysł Giertycha... 15.06.06, 21:40
            > Uwazam, ze jednak kazdy powinien znac historie, nie tylko patriota i nie tylko
            > swojego kraju. Jednak odnosze wrazenie, ze podreczniki pisane sa na zasadzie -
            > jakby to ujac, zeby wyszlo jak najnudniej. W jednej z gazet przeczytalam
            > artykul pt. "wychowanie a la PRL, pardon : LPR", w ktorym niewiele dobrego
            > napisano na temat tego pomyslu, szczerze mowiac - nic dobrego. Ta gazeta
            > jest "Tygodnik Powszechny".

            Jaką historię? Po liceum znamy bardzo pobieznie (jesli się nie interesujemy sami
            historią) historię powszechna (bardzo okrojoną i co do faktów i co do
            kontynentów) oraz troche dokładniej historię Europy i jeszcze dokładniej, ale na
            poziomie i tak mizernym, historię Polski. Po kilku latach.... zapominamy.

            Pomysł Giertycha pewnie nie wniesie nic nowego i nie wpłynie ani na poziom
            patriotyzmu, ani na poziom wiedzy historycznej - dlatego ja osobiście
            wolałabym, żeby PRZESTAŁ MIESZAĆ, ale w kontekście pomysłu o przedmiocie
            'wychowanie patriotyczne" uważam, że ten drugi jest dużo lepszy. Tylko w tym
            kontekście :-)

            M.
            • diabollo Re: Najnowszy pomysł Giertycha... 16.06.06, 21:33
              maika7 napisała:

              > > Uwazam, ze jednak kazdy powinien znac historie, nie tylko patriota i nie
              > tylko
              > > swojego kraju. Jednak odnosze wrazenie, ze podreczniki pisane sa na zasad
              > zie -
              > > jakby to ujac, zeby wyszlo jak najnudniej. W jednej z gazet przeczytalam
              > > artykul pt. "wychowanie a la PRL, pardon : LPR", w ktorym niewiele dobreg
              > o
              > > napisano na temat tego pomyslu, szczerze mowiac - nic dobrego. Ta gazeta
              > > jest "Tygodnik Powszechny".
              >
              > Jaką historię? Po liceum znamy bardzo pobieznie (jesli się nie interesujemy sam
              > i
              > historią) historię powszechna (bardzo okrojoną i co do faktów i co do
              > kontynentów) oraz troche dokładniej historię Europy i jeszcze dokładniej, ale n
              > a
              > poziomie i tak mizernym, historię Polski. Po kilku latach.... zapominamy.
              >
              > Pomysł Giertycha pewnie nie wniesie nic nowego i nie wpłynie ani na poziom
              > patriotyzmu, ani na poziom wiedzy historycznej - dlatego ja osobiście
              > wolałabym, żeby PRZESTAŁ MIESZAĆ, ale w kontekście pomysłu o przedmiocie
              > 'wychowanie patriotyczne" uważam, że ten drugi jest dużo lepszy. Tylko w tym
              > kontekście :-)
              >
              > M.

              Zgadzam się. Histora ważna rzecz do nauki. Oczywiście do nauczycielki życia to
              Jej bardzo daleko, no ale przynajmniej do tego powinna służyć.

              Rządzącej ekipie chodzi chyba jednak o coś innego z tym "wychowaniem
              patriotycznym". Mianowicie o budowę resentymentów, które mają być podstawą
              tożsamości narodowej. Krótko mówiąc chodzi o budowę zbiorowych wyobrażeń
              przeszłoszci celem wywoływania zbiorowych emocji.

              W dzisiejszych czasach rzecz niewykonalna. Jak by to ujął pan były
              Prezydent-Elektryk dzisiejsi rządzący są opóźnieni w fazie; nie zauważyli, że
              nie żyją już w XIX wieku i lekcje "ku pokrzepieniu serc" są pomysłem jak z
              tragifarsy.

              Kłaniam się nisko.
    • pereop Re: Najnowszy pomysł Giertycha... 18.06.06, 11:58
      Ten pomysł nie jest jeszcze najgorszy. Choć uważam, że jeśli już to powinien
      być wprowadzony tylko w szkołach średnich. W przypadku szkół podstawowych i
      gimnazjów niekoniecznie.
      • diabollo Ciekawe czy będzie miejsce... 18.06.06, 12:39
        ...na taką historię jak poniżej.

        Kłaniam się nisko.

        ---------------------------------------------------
        Historia nieupudrowana

        Włodzimierz Kalicki 17-06-2006

        Im dłużej słucha się o nieodpartej rzekomo potrzebie instrumentalizacji historii
        i zarządzania historycznym przekazem, tym bardziej rośnie apetyt wilczy na
        historię Polaków krwistą, nieposypaną pudrem ideologicznej poprawności, mroczną
        nawet.

        Stanisław Bohdanowicz "Ochotnik", Ośrodek Karta, Warszawa 2006

        Zapomniana dywizja - tak najkrócej można nazwać dzieje V Dywizji Strzelców
        Polskich, zwanej też Dywizją Syberyjską. Latem 1918 roku, przy organizacyjnym
        wsparciu Korpusu Czechosłowackiego - wyzwalającego z rąk bolszewików obszary od
        Wołgi aż po Ural, a potem całą Syberię - utworzona została z Polaków
        przebywających w Rosji formacja wojskowa licząca ponad 11 tys. żołnierzy. Nie
        był jej pisany bohaterski szlak bojowy. Okrucieństwa popełniane na ludności
        miejscowej przez wojska dyktatora Syberii admirała Aleksandra Kołczaka, przez
        wojska czechosłowackie, a z czasem i żołnierzy polskiej dywizji sprowokowały
        masowe poparcie dla bolszewików.

        Jesienią 1919 roku naciskane od zachodu przez regularne armie bolszewickie,
        szarpane na tyłach przez czerwoną partyzantkę wojska sprzymierzonych rozpoczęły
        koleją ewakuację na wschód. Tylną strażą tego exodusu była polska dywizja. Tylko
        raz, na stacji Tajga, polscy żołnierze pod dowództwem kpt. Józefa Werobeja w
        trzydniowym boju z bolszewicką 5. Armią stanęli na wysokości zadania. Konflikty
        z Korpusem Czechosłowackim, spory w polskim dowództwie, niegodna postawa wielu
        oficerów skończyły się katastrofą - kapitulacją przed bolszewikami w styczniu
        1920 roku.

        Tysiące żołnierzy, oficerów i ich rodzin trafiło do bolszewickich obozów i
        więzień. Tylko kilkuset niepogodzonych z kapitulacją żołnierzy z bronią w ręku
        przebiło się na wschód, aż do Harbina w północno-wschodniej części Chin.
        Sformowano z nich polski batalion piechoty pod dowództwem kpt. Werobeja, który
        rychło został ewakuowany na brytyjskim statku do Polski. Po trzymiesięcznym
        rejsie sybiracy zdążyli dotrzeć w sierpniu 1920 roku z Gdańska pod Warszawę i
        jako Brygada Syberyjska wzięli udział w jej obronie przed bolszewikami.

        Dzieje V Dywizji Strzelców w polskiej literaturze i historiografii potraktowane
        zostały po macoszemu. Brak bojowych sukcesów i niesławny koniec dywizji okryła
        zasłona milczenia.

        Stanisław Bohdanowicz jako żołnierz kompanii łączności był dobrze zorientowanym
        świadkiem powstawania dywizji i jej późniejszych losów. Jego szczegółowa,
        precyzyjna relacja daje świetny obraz dziejów Dywizji Syberyjskiej. Spisane
        prostym, powściągliwym językiem wspomnienia Bohdanowicza są jednak czymś więcej
        niż tylko cennym materiałem źródłowym.

        Autor rok przed maturą porzucił rosyjską szkołę i na ochotnika wstąpił do
        formującego się na Syberii polskiego wojska. Do końca dywizyjnej epopei pozostał
        gimnazjalistą w mundurze. Naiwnie wierzył we wpojone w rodzinnym domu ideały.

        Wojna widziana jego oczami to prawdziwy czas apokalipsy. Nie trzeba frontowej
        hekatomby - także na odległym zapleczu przestają obowiązywać cywilizowane normy,
        z człowieka wychodzi bestia. Niewiele jest takich opisów polskiego wojska:
        wszechobecne pijaństwo i rabunki, prostytutki i przymuszone nędzą kobiety w
        każdej żołnierskiej pryczy, potajemne nocne kradzieże i jawne krwawe pacyfikacje
        wsi w biały dzień, oficerowie zachęcający żołnierzy w czasie odwrotu, by
        rabować, bo i tak wszystko wezmą bolszewicy. Bogdanowicz po kapitulacji dywizji
        trafił w bałaganiarskie piekło pierwszych miesięcy bolszewickiego terroru.
        Opisał je jak mało kto.

        Tomasz Parczewski, "Pamiętniki gubernatora Kronsztadu", Oficyna Wydawnicza
        "Mówią Wieki", Warszawa 2006

        Polski inteligent na zebraniu Sowietu w Kronsztadzie w maju 1917 r. zgłosił
        zdroworozsądkowy wniosek, by nawiązać kontakt z piotrogrodzkim Rządem
        Tymczasowym księcia Lwowa i nieoczekiwanie został wybrany gubernatorem miasta.
        Ze swymi umiarkowanymi poglądami nijak nie pasował do zbuntowanych żołnierzy i
        marynarzy w mateczniku rosyjskiej rewolucji. Zresztą na swym stanowisku miał
        niewielki wpływ na bieg dziejów. Na szczęście okazał się bystrym obserwatorem.

        Parczewski świetnie szkicuje sylwetki poznanych bohaterów pierwszego etapu
        rewolucji jak ks. Lwow czy Aleksander Kiereński, opisuje kulisy kolejnych
        kronsztadzkich buntów. Nie stroni przy tym od anegdot: oto jako gubernator
        wizytuje więzienie, w którym nieco wcześniej, w pierwszych chwilach rewolucji
        1917 r., odsiedział trzy dni, i w swej dawnej celi spotyka dawnych
        współwięźniów. O jego pryczę więźniowie toczą zacięte walki. Uważana jest za
        szczęśliwą. I jest nią naprawdę - po traktacie ryskim autorowi wspomnień udaje
        się wyjechać do Polski.

        Andrij Kozycki, Stepan Biłostocki, "Szemrany światek starego Lwowa", przeł.
        Agata Buczko, Dom Wydawniczy "Bellona", Warszawa 2006

        Genius loci dawnego Lwowa nie przestaje fascynować. Wraca dziś zainteresowanie
        lwowską szkołą matematyczną, lwowską obyczajowością, tamtejszą mozaiką
        narodowościową. Lwowski pitawal ukraińskich autorów bawi i uczy historii.
        Oddalenie w czasie sprawia, że śmierć, męka i krzywda blakną, zaś dawni
        przestępcy i hultaje nierzadko wydają się wręcz sympatyczni.

        Obraz ciemnej strony dawnego Lwowa zaiste zadziwia. Oto w 1629 roku miasto
        pozostaje bez kata: "mistrz sprawiedliwości" dopuszcza się zabójstwa na własną
        rękę i ucieka gdzie pieprz rośnie. Sto lat później plajtuje pierwsza lwowska
        gorzelnia: trudno uwierzyć, ale lwowiacy w wódce rozsmakowują się nie od razu i
        nie bez trudności. Wolą piwo i wino, choć w ich mieście fałszowanie wina
        przekształciło się w osobną profesję: barwiono je, maczając tanie czerwone
        chustki, doprawiano siarką, wapnem, gipsem, słoniną, surowymi jajami, odchodami
        gołębi.

        Narzucona przez Wiedeń w XVIII w. reforma lwowskiego wymiaru sprawiedliwości
        zamiast uzdrowienia sądów i więzień ogranicza się do wprowadzenia obyczaju
        golenia głów skazanym. Podmiejscy łowcy nagród natychmiast biorą się do
        zabijania łysych podróżnych, biorąc ich za zbiegłych więźniów.

        Chyba tylko we Lwowie (no, może jeszcze w Wenecji) możliwe było wtargnięcie do
        kościoła bandy opryszków wynajętych przez szlachetnie urodzonego miłośnika
        muzyki, by porwać czternastoletniego śpiewaka obdarzonego cudnym głosem. Aby zaś
        głosu nie stracił, w domu porywacza czekał już chirurg, by chłopca wykastrować.

        W mrocznej historii Lwowa nasi rodacy mieli rzecz jasna nielichy udział.

        Barwa opowieść Kozyckiego i Biłostockiego czasami zamienia się w nielichą
        łamigłówkę. Oto w 1508 roku, ścinając głowę skazanemu szlachcicowi, kat nie
        zdołał zrobić tego za pierwszym razem. Skazanego ułaskawiono. "Wyleczywszy się,
        niedoszły skazaniec wszczął proces przeciw miastu Lwowi za naruszenie swoich
        praw" - piszą autorzy "Szemranego światka". Ba, ale jakich?

        serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,3421523.html
        ---------------------------------------------
        • pereop Re: Ciekawe czy będzie miejsce... 19.06.06, 08:11
          Wątpliwe - takich tematów nawet na studiach się nie porusza.

          pzdr
          Pereop

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka